Jump to content
Dogomania

Życie w prezencie, Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, przewód pokarm.,stale leczona jest bez pieniędzy :(


Jaaga

Recommended Posts

Dnia 30.01.2021 o 18:51, mari23 napisał:

Jako anemiczka zawsze w wynikach spoglądam na hemoglobinę, oj, wysoka :( :( i płytki wysokie :( ze wszystkich złych parametrów te mnie najbardziej zaniepokoiły :( może to tylko efekt długotrwałego odwodnienia w schronisku?

Mam nadzieję, że Amely szybko odzyska zdrowie i tego z całego serca życzę.

 

Na pewno nie, Amely jest już u nas od początku grudnia. Na oko funkcjonuje normalnie. Je, pije, załatwia się, ale stale ma złe wyniki z badań i utrzymujący się duży stan zapalny. Jest prześwietlona wielokrotnie cała, fragmentami i w róznych pozycjach - z kontrastem i bez, przebadana, z gastroskopią. nikt nie widzi żadnego źródła tych jej problemów, a jednak cos jest nie tak.

Tym bardziej mnie to uwiera, że jest pani chętna adoptowac Amely, a  ja nie jestem w stanie jej powiedziec, co Amely konkretnie dolega.

Dnia 28.01.2021 o 20:41, Tola napisał:

Kolejne wpłaty dla Amely na konto ZEA:

80 zł - Malgorzata J. Lublin

166 zł - Poker

 

Dziekuję Tolu, zaraz dopiszę do rozliczeń.

Dnia 24.01.2021 o 12:11, limonka80 napisał:

Nie byłoby lepiej dla Amelki żeby leczył ją jeden weterynarz? Mam jeszcze parę złotych zarezerwowanych dla Burego, w razie pilnej potrzeby mogę je przelać dla małej.  

Przepraszam że tak się wtrącam, ale bardzo mi żal Amelki, tyle przeszła i wciąż mimo starań i opieki nie może dziewczyna jakoś porządnie stanąć na łapkach...    

Lepiej, ale musimy jeździć z nią aż do Tychów. Tam wizyty trzeba umawiac z duzym wyprzedzeniem. Każdy wyjazd to min. 2 godz drogi plus kilka kolejnych odstanych w poczekalni i w gabinecie. Zwykłe podanie antybiotyku, czy ustalenie dawkowania leku staram się ogarnąć więc na miejscu. Do tego jak widac po fakturach, wizyty w Tychach nie należą do tanich, a Amely jest juz prawie bez środków. jednak i tak musimy ją umówić i spróbować tych sterydów, nie ma wyjścia.

Link to comment
Share on other sites

42 minuty temu, Jaaga napisał:

Lepiej, ale musimy jeździć z nią aż do Tychów. Tam wizyty trzeba umawiac z duzym wyprzedzeniem. Każdy wyjazd to min. 2 godz drogi plus kilka kolejnych odstanych w poczekalni i w gabinecie.

Nie wiedziałam że to taka duża odległość, myślałam że to wyłącznie kwestia ceny. 

Wiem że Amely ma najlepszą opiekę :-)

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Jaaga napisał:

Na pewno nie, Amely jest już u nas od początku grudnia. Na oko funkcjonuje normalnie. Je, pije, załatwia się, ale stale ma złe wyniki z badań i utrzymujący się duży stan zapalny. Jest prześwietlona wielokrotnie cała, fragmentami i w róznych pozycjach - z kontrastem i bez, przebadana, z gastroskopią. nikt nie widzi żadnego źródła tych jej problemów, a jednak cos jest nie tak.

Tym bardziej mnie to uwiera, że jest pani chętna adoptowac Amely, a  ja nie jestem w stanie jej powiedziec, co Amely konkretnie dolega.

Dziekuję Tolu, zaraz dopiszę do rozliczeń.

Lepiej, ale musimy jeździć z nią aż do Tychów. Tam wizyty trzeba umawiac z duzym wyprzedzeniem. Każdy wyjazd to min. 2 godz drogi plus kilka kolejnych odstanych w poczekalni i w gabinecie. Zwykłe podanie antybiotyku, czy ustalenie dawkowania leku staram się ogarnąć więc na miejscu. Do tego jak widac po fakturach, wizyty w Tychach nie należą do tanich, a Amely jest juz prawie bez środków. jednak i tak musimy ją umówić i spróbować tych sterydów, nie ma wyjścia.

takie wyniki jeśli chodzi o hemoglobinę mogą wskazywać na odwodnienie albo....czerwienicę, która jest chorobą nowotworową - przynajmniej u człowieka. Ale przecież wet widzi wyniki, więc coś by powiedział, nie jestem ekspertem, ale częstym gościem u hematologa "ludzkiego", jednak wynik morfologii u Amely jest conajmniej "dziwny"

Link to comment
Share on other sites

 

Dnia 4.02.2021 o 15:47, Tola napisał:

Na koncie ZEA jest wpłata dla Amely:

Marzena L. Chorzów - 70 zł

  ona03 i Malgoska - 50 zł

Dziękuję Tolu za podanie wpłat, zaraz dopisze na pierwszą.

Dnia 7.02.2021 o 13:19, rozi napisał:

Też jestem ciekawa.

Cięzko powiedzieć. Na pewno są postepy, moge do niej podchodzić, moge ją głaskac praktycznie po całym ciele bez kwiku, gryzienia i uciekania. Cieszy się na mój widok, sama do mnie podchodzi, czasem nawet podbiega. Zjada posiłki, chyba też przybrała.  Nie ma juz żadnych biegunek i zaparć, czyli na pewno przewód pokarmowy lepiej funkcjonuje. Jednak dalej nie chce z własnej woli opuszczać jednego pokoju, nigdy nie zaszczekała.  Wystawiana na spacery w obecnych remperaturach nie robi kroku, stoi trzęsąc się w bezruchu, patrzy na mnie błagalnie, ew. jak bardzo ja przypili,  to załatwia się na schodach. Normalnie więc ma podkład do swoich potrzeb.

Tylko do ukraińskich zwierzaków trzeba mieć inną miarę. One mają tak zniszczone psychiki, że tu nie można porównywać z normalnie wziętym psem ze schroniska.

Nie byłam z nią na kontrolnych badaniach w Tychach, bo warunki sa takie, że wyjeżdżamy tylko do sklepu i w naprawdę pilnych przypadkach. Kiedy mąż pojechał do miasta do weta, to na drodze wpadł w poślizg tir z przyczepą. Na szczęście nie doszło do wypadku, tylko była blokada całej głównej trasy na kilka godzin.

Ogólnie więc nie jest źle, zobaczymy co wyjdzie z krwi, jak pogoda pozwoli na dalsze wyjazdy.

DSC08502.JPG

  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Dnia 12.02.2021 o 17:04, Aska7 napisał:

Nie ma się co oszukiwać. Normalnym psem nie będzie, nawet nie wie, że jest w niebie. Może kiedyś.

 

Dnia 12.02.2021 o 19:20, pyra napisał:

Normalnym???? Jaki pies to pies normalny?

Dla mnie to coś jakby porównać kasjerkę z Biedronki po całym dniu użerania się z upierdliwymi ludźmi i żołnierza wracającego z misji. Kasjerka kolejnego dnia znowu da radę. Przegada, popsioczy, ale będzie życ normalnie, a żołnierz przez lata bedzie budzić się z krzykiem, zlany potem.  Tak ja to widzę i obserwuję też przy Lindzie. Niestety, obie zostały za bardzo skrzywdzone. One chciałyby, robią swoje maleńkie postepy, ale wystarczy ruch, odglos i to wszystko w momencie cofa, się. Zostaje tylko pierwotny strach. Obie tak samo odlatują.

Wczoraj pierwszy raz Amely połozyła mi głowę na nogach. Potem jednak wystraszyła sie podstawy stolika, przez którą sama przeszła i z kwikiem uciekła. Na zdjęciu jest ze swoją Kotą, która zwyczajowo dzieli z Amely kazdy posiłek. Od początku jedzą jednoczesnie razem.

DSC08672f.JPG

DSC08675s.JPG

DSC08678b.JPG

  • Like 7
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...