anica Posted April 20, 2016 Posted April 20, 2016 16 godzin temu, Poker napisał: Myślę,że po 7 . miesiącach spokoju , pełnej miski, ciepłego legowiska , głaskania, ciumkania powinna się poczuć bezpiecznie. ... prawie, że matematycznie wyliczone! Quote
auraa Posted April 20, 2016 Posted April 20, 2016 Przez jakiś czas nie zaglądałam a tu tyle wieści. Sa ludzie, którzy nie chcą młodych psów, wolą starsze. Czasami wybierają jakiegoś psiaka bo przypomina im poprzedniego a Giga jest bardzo ładna i sporo jest psów w jej typie urody. Tylko to serducho..... Quote
togaa Posted April 20, 2016 Posted April 20, 2016 10 godzin temu, auraa napisał: Czasami wybierają jakiegoś psiaka bo przypomina im poprzedniego Nawet bardzo często...Dwie nasze sunie w tym roku tak znalazły dom. Quote
mari23 Posted April 24, 2016 Posted April 24, 2016 O 20.04.2016o13:57, auraa napisał: Przez jakiś czas nie zaglądałam a tu tyle wieści. Sa ludzie, którzy nie chcą młodych psów, wolą starsze. Czasami wybierają jakiegoś psiaka bo przypomina im poprzedniego a Giga jest bardzo ładna i sporo jest psów w jej typie urody. Tylko to serducho..... właśnie mi przypomina....ona taka " w moim typie", skradła mi serce od razu..... ale ja bym nie przeszła pozytywnie wizyty przedadopcyjnej ;) ;) Quote
Poker Posted April 24, 2016 Author Posted April 24, 2016 7 minut temu, mari23 napisał: właśnie mi przypomina....ona taka " w moim typie", skradła mi serce od razu..... ale ja bym nie przeszła pozytywnie wizyty przedadopcyjnej ;) ;) Nawet gdybyś przeszła wizytę PA, to i tak byś jej nie dostała zw względu na Twój dobrostan. A suni nic nowego.nadal ewidentnie serce skradł jej mój mąż. Jak zwykle ja jestem ta BE. Samą krzywdę robię psu, kąpiel, obcinanie pazurów, zastrzyki,zakładanie fartuszka,zaglądanie na brzuszek, itd, itp. A pańcio w 99 % spacerki,głaskanie i smaczki. Quote
mari23 Posted April 24, 2016 Posted April 24, 2016 4 minuty temu, Poker napisał: Nawet gdybyś przeszła wizytę PA, to i tak byś jej nie dostała zw względu na Twój dobrostan. A suni nic nowego.nadal ewidentnie serce skradł jej mój mąż. Jak zwykle ja jestem ta BE. Samą krzywdę robię psu, kąpiel, obcinanie pazurów, zastrzyki,zakładanie fartuszka,zaglądanie na brzuszek, itd, itp. A pańcio w 99 % spacerki,głaskanie i smaczki. Właśnie ze względu na ten dobrostan wizyty bym nie przeszła :) Ale do rudych piesków mam ogromną słabość..... a w domu takie, jakie "los zsyła", nie takie, jakie bym chciała.... i nie tyle, ile bym chciała ;) Podział ról w opiece nad Gigą ewidentnie na korzyść pańcia :) Quote
Perełka1 Posted April 24, 2016 Posted April 24, 2016 5 minut temu, Poker napisał: 6 minut temu, Poker napisał: Nawet gdybyś przeszła wizytę PA, to i tak byś jej nie dostała zw względu na Twój dobrostan. A suni nic nowego.nadal ewidentnie serce skradł jej mój mąż. Jak zwykle ja jestem ta BE. Samą krzywdę robię psu, kąpiel, obcinanie pazurów, zastrzyki,zakładanie fartuszka,zaglądanie na brzuszek, itd, itp. A pańcio w 99 % spacerki,głaskanie i smaczki. Nawet gdybyś przeszła wizytę PA, to i tak byś jej nie dostała zw względu na Twój dobrostan. A suni nic nowego.nadal ewidentnie serce skradł jej mój mąż. Jak zwykle ja jestem ta BE. Samą krzywdę robię psu, kąpiel, obcinanie pazurów, zastrzyki,zakładanie fartuszka,zaglądanie na brzuszek, itd, itp. A pańcio w 99 % spacerki,głaskanie i smaczki. Poker, w grupie szybciej się otworzy tzn, w większym dobrostanie. Quote
konfirm31 Posted April 24, 2016 Posted April 24, 2016 U mnie też Lerka(Bliss - nie), bardziej zainteresowana Panem, niż Pańcią. Widać, tak musi być :). Jest to przekora losu, bo Bliss ze Schroniska, przyprowadził do domu Pan, a Lerkę z Ulicy - ja.Nie ma sprawiedliwości :(. Quote
Poker Posted April 24, 2016 Author Posted April 24, 2016 Godzinę temu, Perełka1 napisał: Poker, w grupie szybciej się otworzy tzn, w większym dobrostanie. Miałam na myśli dobrostan mari 23, a nie psów. Bo one na pewno go mają kosztem właśnie Jej. U nas Giga ma towarzystwo 2 psów i kota. A co otwierania się w większym stadzie, to mam duże wątpliwości. Quote
Perełka1 Posted April 24, 2016 Posted April 24, 2016 34 minut temu, Poker napisał: 34 minut temu, Poker napisał: Miałam na myśli dobrostan mari 23, a nie psów. Bo one na pewno go mają kosztem właśnie Jej. U nas Giga ma towarzystwo 2 psów i kota. A co otwierania się w większym stadzie, to mam duże wątpliwości. Miałam na myśli dobrostan mari 23, a nie psów. Bo one na pewno go mają kosztem właśnie Jej. U nas Giga ma towarzystwo 2 psów i kota. A co otwierania się w większym stadzie, to mam duże wątpliwości. Poker, ale Giga normalna nie jest i nie będzie. Jakieś postępy będą i na tym koniec. Najlepiej, gdyby trafiła do dogomaniackiego domu. Do "normalnego" domu bałabym się ją oddać. Bałabym się, że puszczą ją ze smyczy. Ludziom mówi się i tłumaczy wiele rzeczy a i tak robią po swojemu. W mojej okolicy dużo psów niesocjalizowanych z interwencji znalazło domy. Wiekszość uciekła i się już nie odnalazła. Wystarczyło, że ktoś otwarł drzwi, gdy przyszedł listonosz i pies uciekł. Ja po dwóch latach odważyłam się odpiąć ze smyczy dwa dzikusy. Przez kilka spacerów było normalnie, wydawało się, że wszystko jest już w porządku i nagle zaczęły biec przed siebie. Bez powodu, nic się nie zdarzyło, nikt ich nie wystraszył. Moja dzika Nówka ma oparcie w innym psie. Z nim pójdzie wszędzie. Po dwóch latach obserwacji innych psów zaczęła się bawić z dwoma wybranymi psami i nosić zabawki. Quote
Poker Posted April 25, 2016 Author Posted April 25, 2016 7 godzin temu, konfirm31 napisał: Myślę tak samo, jak Poker :-) Cieszę się. Była u nas tymczaska Tola, prawie taka jak Giga. Znalazła dom wcale nie dogomaniacki z bardzo odpowiedzialną właścicielką .Jest u niej 1,5 roku i jest super. Giga u nas się nie zmieni i dlatego zacznę ją ogłaszać, żeby ew. DS sam już na nad nią pracował .Może po kolejnych 2 - 3 latach przestanie tak się bać i otworzy się na człowieka, bo na futrzaki jest otwarta cały czas. Druga dzikuska u nas ( z wielu) Braszka otworzyła do pańciostwa właśnie po 3 latach , a jacy oni są szczęśliwi z tego powodu. Ciągle mi dziękują ,że ją mają i kochają ją bardzo. 1 Quote
konfirm31 Posted April 25, 2016 Posted April 25, 2016 Zawsze bardziej cenimy to, co z trudem zdobyte ;), a potem, wiadomo, że to co nasze, to najlepsze :) 2 Quote
malagos Posted April 26, 2016 Posted April 26, 2016 Zgadzam się z Wami :) Trzeba zacząć szukać domku niuni . Zawsze mam nadzieję, że takich ludzi i dom,w, jak nasze dt jest więcej, ze nasze straszki znajdą swój cichy kącik. Quote
anica Posted April 26, 2016 Posted April 26, 2016 O 24.04.2016o22:03, Poker napisał: Nawet gdybyś przeszła wizytę PA, to i tak byś jej nie dostała zw względu na Twój dobrostan. A suni nic nowego.nadal ewidentnie serce skradł jej mój mąż. Jak zwykle ja jestem ta BE. Samą krzywdę robię psu, kąpiel, obcinanie pazurów, zastrzyki,zakładanie fartuszka,zaglądanie na brzuszek, itd, itp. A pańcio w 99 % spacerki,głaskanie i smaczki. .. domyśliłam się że ''Twój dobrostan'' to Marii ... ładnie napisane... .. ktoś musi! ale ja się mogę założyć ,że Giga docenia, Twoją dbałość o jej futerko O 24.04.2016o00:17, Perełka1 napisał: Poker, ale Giga normalna nie jest i nie będzie. Jakieś postępy będą i na tym koniec. Najlepiej, gdyby trafiła do dogomaniackiego domu. Do "normalnego" domu bałabym się ją oddać. Bałabym się, że puszczą ją ze smyczy. Ludziom mówi się i tłumaczy wiele rzeczy a i tak robią po swojemu. W mojej okolicy dużo psów niesocjalizowanych z interwencji znalazło domy. Wiekszość uciekła i się już nie odnalazła. Wystarczyło, że ktoś otwarł drzwi, gdy przyszedł listonosz i pies uciekł. Ja po dwóch latach odważyłam się odpiąć ze smyczy dwa dzikusy. Przez kilka spacerów było normalnie, wydawało się, że wszystko jest już w porządku i nagle zaczęły biec przed siebie. Bez powodu, nic się nie zdarzyło, nikt ich nie wystraszył. Moja dzika Nówka ma oparcie w innym psie. Z nim pójdzie wszędzie. Po dwóch latach obserwacji innych psów zaczęła się bawić z dwoma wybranymi psami i nosić zabawki. Kasiu ,nie zgadzam się z Tobą! tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć!( jeszcze nie ''rozkminiłam'' tego tematu, ale jak będę wiedziała ,dam znać) od lat na dogo jestem świadkiem ''niewytłumaczalnych'' z żaden sposób zachowań tego samego psa w różnych domkach, raz jest agresorem? ,goni koty? by w innym domku, być posłusznym? przyjacielskim?... nie chcę się rozpisywać ale nawet w ekstremalnie trudnych przypadkach, jestem zawsze zwolennikiem dawania tzw ... ''szansy'' .... wiele tu zależy od człowieka! a witamina M zawsze działa! Quote
ewu Posted April 26, 2016 Posted April 26, 2016 Czytam zawsze wieści o Gidze z zapartym tchem. Jestem pełna podziwu dla DT i tego co Giga osiągnęła. Takiego strachulca i gryzonia tak zmienić jest niebywale trudno. Poker - wyrazy najwyższego szacunku:):) Ja mam od 10 lat sunię , którą adoptowaliśmy po rocznym pobycie w schronie gdzie trafiła z interwencji odebrana (z dwoma innymi psami) przez policję. Jej towarzysze szybko trafili do nowych domów a Tonia , wycofana, nieufna, przerażona została. W schronie wpadła w depresję, chudła, nie jadła, bała się wszystkiego. Moja córka ją wypatrzyła i przywiozłyśmy ją do domu. Tonia bardzo długo bała się każdego dźwięku a najbardziej spaceru po ulicy. Na widok innego psa potrafiła "wbijać się " w czyjś płot albo kłaść na ziemi. W ogrodzie natomiast szalała z resztą naszych psów. Dzisiaj to już inny pies ale tak naprawdę to tylko moja córka jest jej przewodnikiem. Wspólne spacery to dla Toni radocha. Ze mną pójdzie ale jest bardzo spięta. Jest wesoła, ma taki "uśmiechnięty "pyszczek, jak się do niej mówi "uśmiecha się"( śmiesznie unosi wargę) i strasznie cieszy. Jednak pomimo tylu lat wspólnej drogi nie cierpi jak się ją bierze na ręce, sztywnieje i czuć jak drży. Tulę ją i uspokajam ale wiem,że gdzieś w głowie uruchamia się strach sprzed lat. Tonia jest jedynym psem , który nigdy nie polizał człowieka. Smaruję czasem rękę masłem (uwielbia je) i daję żeby zlizała - merda, cieszy się ale walczy ze sobą - polizać czy jednak nie...i rezygnuje z masła... Tak to jest z psiakami po przejściach:( 1 Quote
konfirm31 Posted April 26, 2016 Posted April 26, 2016 A ja się zgadzam z Anicą _ wiadomo, że nie wiadomo. My wybieramy psy, ale i psy wybierają nas. I jak to jest wzajemnie trafny wybór, to jak pisze Nutusia, w psie się włącza wersja eksportowa ;). Czasem natychmiast, czasem pomału, ale jednak. Quote
Perełka1 Posted April 26, 2016 Posted April 26, 2016 5 godzin temu, anica napisał: .. domyśliłam się że ''Twój dobrostan'' to Marii ... ładnie napisane... .. ktoś musi! ale ja się mogę założyć ,że Giga docenia, Twoją dbałość o jej futerko Kasiu ,nie zgadzam się z Tobą! tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć!( jeszcze nie ''rozkminiłam'' tego tematu, ale jak będę wiedziała ,dam znać) od lat na dogo jestem świadkiem ''niewytłumaczalnych'' z żaden sposób zachowań tego samego psa w różnych domkach, raz jest agresorem? ,goni koty? by w innym domku, być posłusznym? przyjacielskim?... nie chcę się rozpisywać ale nawet w ekstremalnie trudnych przypadkach, jestem zawsze zwolennikiem dawania tzw ... ''szansy'' .... wiele tu zależy od człowieka! a witamina M zawsze działa! Aniu, teraz ja się nie zgodzę. Mówimy o dwóch róznych sprawach: a) psach dzikich, które nie miały kontaktu z człowiekiem w całym swoim życiu b) psach skrzywdzonych w różnym stopniu przez czowieka Psy skrzywdzone, psy ze schronisk, niosą ze sobą bagaż doświadczeń. Jeśli trafią na właściwego adoptującego, wyjdą na prostą. One szukają osoby/przewodnika, na którego mogą zrzucić swój bagaż doświadczeń, który pokieruje "ich życiem". Osobę, za którą nie będą odpowiedzialne. Stąd ich rózne zachowania w różnych domach. Zauważ, jak niektóre osoby na dogo cieszą się, że pies ich broni. Sam, bez komendy atakuje, obszczekuje. Taki pies przejmuje rolę, która jest przypisana przewodnikowi. Psy dzikie nie potrzebują kontaktu z czowiekiem. Żyły dotąd bez niego i radziły sobie w zyciu. To tak, jakbyś chciała osowić wilka. Po pewnym czasie przebywania z człowiekiem przyzwyczają się do niego, jest im wygodnie z człowiekiem. Dostają jedzenie, mają swoje legowisko. Quote
anica Posted April 27, 2016 Posted April 27, 2016 Kasiu, ja się chyba pogubiłam?!... muszę chyba jeszcze raz wrócić na początek wątku i poczytać o Gryzeldzie! jeśli coś pokręciłam to przepraszam ja nie jestem ,żadnym autorytetem jeśli chodzi o pracę z naszymi ogonkami!... to raczej moje doświdczenia... to co obserwuję u przyjaciół, znajomych.. i z czym mogę się zapoznać na dogo( zawsze lubię dopytać ,jeśli nie rozumiem, właśnie dlatego... żeby wiedzieć!... i służyć pomocą, w razie potrzeby) mogłabym przytoczyć tutaj (raczej wkleić! o ile bym znalazła)kilka wątków, naprawdę trudnych przypadków, do takich zresztą też chyba należała moja Jasieńka! gdzie sukcesy są naprawdę ogromne! zresztą do takich ... autorytetów dla mnie należy Ewu, Kasiu ja wiem ,że Twoja wiedza też jest wielka , pamiętam do dzisiaj jak pomagałaś mi z Jasią i nie zapomnę, Dziękuję ... ja chyba tak mam ... jak są problemy z psem(no.. chyba ,że choroba psychiczna czy zaburzenia jakieś neurologiczne?) to zawsze obwiniam człowieka!...więc jak trzeba sytuację wyprostować... to chyba człowiek...., powinien naprawić, to co zepsuł Konfirm, dziekuję Quote
Poker Posted April 27, 2016 Author Posted April 27, 2016 Giga raczej należy do psów wychowanych bez człowieka i dlatego on jest jej potrzebny do nakarmienia, wyjścia na spacer i jak ONA chce do pogłaskania. Ona liże nas po rękach, męża nawet po twarzy. Ale poza tym człowiek nie jest jej potrzebny. Najczęściej jak ją wołamy , to podkula ogon i krokiem przeganianego psa ucieka w kącik. Tak było z Braszką i Tolą,a się odmieniło.Nigdy nie wiemy do końca jak się potoczy rozwój psa . Quote
Kejciu Posted April 27, 2016 Posted April 27, 2016 17 minut temu, Poker napisał: Giga raczej należy do spów wychowanych bez człowieka dlatego on jest jej potrzebny do nakarmienia, wyjścia na spacer i jakONA chce do pogłaskania. Ona liże nasz po rękach, męża nawet po twarzy. Ale poza tym człowieka nie jest jej potrzebny. Najczęściej jak ją wołamy , to podkula ogon i krokiem przeganianego psa ucieka w kącik. Tak było z Braszką i Tolą,a się odmieniło.Nigdy nie wiemy do końca jak się potoczy rozwój psa . u nas z Pepsi jest identycznie - dokładnie tak samo.... Quote
konfirm31 Posted April 27, 2016 Posted April 27, 2016 Ja wierzę (a etologia mnie w tym utwierdza), że oprócz tego osobistego kontaktu z człowiekiem w psim dzieciństwie, ogromne znaczenie ma wspólna historia i bliska współpraca człowieka i psa od tysiącleci. Udomowienie.Tej wspólnej histori nie mamy z wilkiem, więc to zupełnie inna bajka, choć niekoniecznie zaraz o czerwonym kapturku :-) Quote
Perełka1 Posted April 27, 2016 Posted April 27, 2016 4 godziny temu, anica napisał: Kasiu, ja się chyba pogubiłam?!... muszę chyba jeszcze raz wrócić na początek wątku i poczytać o Gryzeldzie! jeśli coś pokręciłam to przepraszam ja nie jestem ,żadnym autorytetem jeśli chodzi o pracę z naszymi ogonkami!... to raczej moje doświdczenia... to co obserwuję u przyjaciół, znajomych.. i z czym mogę się zapoznać na dogo( zawsze lubię dopytać ,jeśli nie rozumiem, właśnie dlatego... żeby wiedzieć!... i służyć pomocą, w razie potrzeby) mogłabym przytoczyć tutaj (raczej wkleić! o ile bym znalazła)kilka wątków, naprawdę trudnych przypadków, do takich zresztą też chyba należała moja Jasieńka! gdzie sukcesy są naprawdę ogromne! zresztą do takich ... autorytetów dla mnie należy Ewu, Kasiu ja wiem ,że Twoja wiedza też jest wielka , pamiętam do dzisiaj jak pomagałaś mi z Jasią i nie zapomnę, Dziękuję ... ja chyba tak mam ... jak są problemy z psem(no.. chyba ,że choroba psychiczna czy zaburzenia jakieś neurologiczne?) to zawsze obwiniam człowieka!...więc jak trzeba sytuację wyprostować... to chyba człowiek...., powinien naprawić, to co zepsuł Konfirm, dziekuję Aniu, ja nie mam wiedzy. Nasłucham się rozmów telefonicznych o kłopotach z psami i pamietam pewne rzeczy. Doświadczenie mam tylko z małymi dzikusami, bo to ja się nimi głównie zajmuję. Ta moja Nówka ze mną wychodzi na spacer przed blok, trzy kroki, ze swoją psią mamą może iśc na koniec świata. Ogon ma w górze, całuje i zaczepia do zabawy, biega. Widzę radość w jej oczach. Ze mną podkulony ogon i szybko do domu. Jak psia mama była u weta czekała na nią pod drzwiami, wariowała jak ją zobaczyła. Doświadczenie i wiedzę ma mój mąż, bo od 30 lat przewinęło sie u niego psich problemów. Z tą naprawą "zepsutego" też jest różnie, zależy to też od rasy. Najłatwiej "naprawić" można owczarka niemieckiego, u dobermana już bardzo trudno idzie prostowanie ludzkich błędów. Quote
anica Posted April 28, 2016 Posted April 28, 2016 O 18.04.2016o09:29, Poker napisał: Zapisałam Gigę do prof.Noszczyk na 28 kwietnia. ... to dzisiaj od rana! ... ciekawe czy diagnoza będzie od razu? czy też będzie trzeba czekać, robić kolejne USG? oby te zmiany w serduchu nie były duże, może wtedy obędzie się bez leczenia? oby..... Kasiu, ja zawsze z takiej rozmowy, coś zyskuję! ... jakąś wiedzę! ....zwłaszcza jeśli to są ludzie ,którzy taką wiedzę mają! ...uważam ,że takie rozmowy są potrzebne! od tego jest dogo!... Dobra rada jest na wagę złota!!!! Quote
Poker Posted April 28, 2016 Author Posted April 28, 2016 Jedziemy na 13. Pewnie znowu się zleje na stole i w samochodzie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.