Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pamiętam jak u Ciebie został,ja wtedy czytałam dogo z wielką pasją.Szczególnie Wasze wątki,opowieści Florentynki(boki zrywać) i strony schroniska w Cieszynie.Leopodl pamiętam został u Ciebie z jakiejś nieudanej adopcji.A tereny cudne.Gdzie dokładnie byliście?

  • Replies 2.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

My zawsze do Wetliny jeździmy, to chyba najlepsze miejsce na wypady w góry, a wieczorkiem na :beerchug:, akurat ten szlak z ostatniej wyprawy nie był typowo górski, nie chcieliśmy Maji umordować :) to taki szlak na samym krańcu naszego kochanego kraju, idzie się wzdłuż granicy polsko-ukraińskiej praktycznie, kiedyś tam były wsie a dziś zostały tylko cmentarzyska i ruiny, szlak wiedzie do "grobu hrabiny" a potem na wzgórze widokowe i do źródeł Sanu, są to przepiękne, dzikie i odludne ostępy ( spokojnie można wleźć na niedźwiedzia :) ) Ale zdobywanie bieszczadzkich połonin też jest uwielbianym przeze mnie zajęciem i polecam każdemu, nie trzeba mieć niewiadomo jakiej kondycji, a nagroda na szczycie w postaci widoków jest boska. W ogóle jak dla mnie Bieszczady są miejscem z tak bombową atmosferą niesamowitego luzu, beztroski, miejscem gdzie najlepiej " ładują mi się bateryjki", polecam każdemu :)

Posted

Nie wiem czy wiesz Romka ale ja też mam w swojej prywatnej kolekcji Pakusiowe fotki ( Twój słodziak był u mnie z Florentynkową Łucją przez parę godzin, potem Becia ich zabrała do siebie, ja ich wiozłam z Orzechowców do Rzeszowa, Pakuś był super elegancki i grzeczny ale Lućka dawała za to czadu :) )



śliczotek :)

Posted

Florentynka napisał(a):
Łucję mi tu obgadują?! Ech , trzeba łazić po tych wątkach i pilnować. bo nie wiadomo gdzie i kto moją ukochaną parówę szkaluje...


No, no , nie zostawiłam na tej Twojej ukochanej parówie suchej nitki :) Ale czujna Florentyka jest:eviltong::evil_lol:

Posted

Pakunio,śliczności!Jaki słodziak maluśki.Teraz przytył prawie 3kg,zaczepia wszystkie duże psiaki i kocha mnie nad zycie.Ma piękna sierść i uszyska mu zarosły bo były całkiem łyse.Nie znosi wizyt u lekarza i próbował ustawiac moją Romkę.Niestety dała mu popalić i juz nie próbuje.Lubi być blisko mnie i na spacerach ogląda się co chwila czy ja patrzę i podziwiam.Chwalę go wtedy a on uśmiecha się tak jak na moim zdjęciu.Z pycholka nadal trochę "waniajet" ale przeciez jestem starszym panem,choć zębole miał czyszczone i częściowo usunięte.Cieszy sie na mój widok aż skacze do góry i śmiesznie chrumka.

Posted

Miały farta te kochane orzeszki, super psy:)

A mój Poldunio jakis taki słabiutki od wczoraj, wciąż śpi , nóżki mu się plączą, pocieszam się, że on miewa takie "fale " i na pewno sie mu poprawi samopoczucie, upały mogły go tak wykończyć a dziś juz chłodniej...

Posted

Pako nie chciał dziś wstać na poranne siusiu.Deszcz za oknem!Musiałm wziąć go na ręce i znieść ze schodów bo miał sen za uszami!Obudził się dopiero na podwórku jak deszcz go pokropił!On czasami lubi tak byc znoszony i patrzy na mnie i czeka az go wezmę na ręce.

Posted

Au nas nowy domownik...a raczej domowniczka:)
W środe wracając z pracy znalazłam na środku drogi w jednej z mijanych wsi, potrąconego kociaka, oczywiście wszystkie jadące przede mną auta ominęły go ( to i tak dobrze ) i pojechały dalej, ale zbliżyłam się i zobaczyłam, że kocisko żyje, dźwiga główkę i woła o pomoc, a tylne łapki odmawiają posłuszeństwa, niewiele mysląć wsadziłam do auta i pognałam do Rzeszowa do kochanej Justynki z Boguchwały, okazało się na miejscu, że to młoda kociczka, na pewno tylna łapa złamana i nie wiadomo co jeszcze....dostała leki uspokajające, przeciwbólowe, a wczoraj rano pojechała na szczegółowe badania.....dziś juz jest po operacji, złamana i obrócona o 180 stopni tylna łapa, połamana miednica, wszystko zostało poskładane, podrutowane i doktor twierdzi, że będzie dobrze, poza tym raczej żadnych poważnych obrażeń nie stwierdzono, oprócz ogólnego poobijania. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jaki straszny ból koteczka przeżyła, teraz jest bezpieczna , dużo śpi, przez ostatnie 2 godz. brała kroplówkę ( nauczyli mnie podawać ;) ) wieczorem jedziemy na porcje leków - antybiotyk, przeciwbólowe. Trzymajcie kciukasy za jej zdrówko!!
Psiaki eleganckie , wiedzą , że mają dać spokój i po lekkim obwąchaniu odchodzą od kici.....no ale Poldziowi już coś nie pasuje, chyba zazdrosny, że tyle sidzę przy kocicy bo właśnie się ostetacyjnie zlał na posadzkę w kuchni, jak za starych dobrych czasów :)

Kicia:



malutka jest, chociaż już ma jakieś 1,5 roku, waży 2,8 kg

Posted

Kicię znalazłam w Dubiecku, będe tam przejeżdżać w środe więc nakleję kilka ogłoszeń ze swoim telefonem, nie wyglądała na jakąś bardzo zabiedzoną więc może ktoś jej szuka ( ja bym swojego kotka szukała ) , dzwoniłam tez do tamtejszego weta z info o kotku i zostawiłam namiary, ale jeżeli nikt sie nie odezwie.......to chyba jasne że u nas zostanie, po tym co razem przeżyłyśmy nie ma innej opcji, nigdy nie zapomnę tego rajdu po zakrętasach do Rzeszowa z jedną reką na kierownicy, a druga na cierpiącej kici i modłach, żeby przeżyła :)

Posted

sliczna kicia majuska.....powiem tak - miała szczęście że sie napatoczyłaś na drodze bo nie sądze żeby jej ktoś inny pomógł.
Bidula pewnie konałaby w cierpieniach , o ile by ją ktoś wczesniej nie przejechał. I wiem ile trudu sobie zadałaś żeby ją dowieżć do lecznicy, a teraz po operacji sie nią opiekujesz. Jestem pełna podziwu dla ciebie i dziękuję w imieniu koteczki i swoim.

Posted

Dzielna Majuska! Wyrazy uznania! Mam nadzieję, że kicia też będzie dzielna i szybciutko się wyliże. Trzymamy kciuki za zdrowie kici i pozdrawiamy serdecznie ( i z należnym szacunkiem) pana Leopolda, zalecając mu wyrozumiałość dla Majuski i kici. Leopoldzie - nie godzi się komentować szlachetnych porywów serca sikaniem na podłogę! W końcu czy jak Majuska przywlokła do domu Ciebie to ktoś sikał na podłogę w kuchni, żeby zademonstrować fochy? Hę?

Posted

Dziwnym trafem też czarnula , jak nasz Misio


  • Ja to przede wszystkim chciałabym bardzo Justynce i Madzi z Boguchwały podziękować, które "po godzinach" umęczone stawiły się w pełnej gotowości aby ratować powypadkową kicię :) i do tej pory robią co mogą aby się dziewczynie polepszyło, na razie mam wielki sukces bo po prawie trzech dniach bez jedzenia, kicia wychlipała trochę specjalnego mleka, no i kroplówę całą obsłużyłam :) Ale oczywiście nie poradziłabym sobie bez wsparcia mojego dziadzia, który dzielnie nam towarzyszył ( bez moczowych incydentów )



    ale wiecie jak to jest ..te kropelki to tak powoli kapią, kap, kap, kap.....a powieczki ciężkie....:)



    No dobra,nie śmiać się z dziadka , wciąż czuwa:)

  • Posted

    czyli Leoś troszkę się zrehabilitował , po początkowej wpadce..
    Oj Kiciu , szczęście to rzeczywiście miałaś niebywałe ,że Anioł - majuska tamtędy przejeżdżała :loveu:,
    matko , a te obrażenia... to chyba tylko zwierzę może w ciszy takie cierpienie znieść..
    A piękna ta Kicia , czarna , no i te oczy ....cudo po prostu:loveu:
    majusko , ale to będzie chyba długie leczenie ? druty , boże nie wiem co jeszcze..

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...