halcia Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Dowiem sie histori Barbi.Wiele psiaków jest bardzo madrych ,bez udziału człowieka,nie wiem jak to sie dzieje.Wiele z nich spedziło cały zywot w schronie,lub wiele lat,a w domu zachowuja sie jakby wiedziały co człowiek od nich oczekuje.Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Barbulka/tak do niej przemawiałam w drodze/ Quote
halcia Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Dowiem sie histori Barbi.Wiele psiaków jest bardzo madrych ,bez udziału człowieka,nie wiem jak to sie dzieje.Wiele z nich spedziło cały zywot w schronie,lub wiele lat,a w domu zachowuja sie jakby wiedziały co człowiek od nich oczekuje.Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Barbulka/tak do niej przemawiałam w drodze/ Quote
magdawi Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Jaka Barbi musi być silna skoro całe życie przeżyła w tym schronie , w tych okropnych warunkach.... czekała, cały czas czekała z nadzieją, że ktoś o złotym sercu wypatrzy ją i pokocha zdeformowany , ale jakże piękny pyszczulek.... sama nie wiem czy to łzy radości , że już bezpieczna czy ogromnego smutku, że Barbi tyle lat czekała nieraz będąc głodną..... ile istnień czeka gdzieś wciśniętych w kącik za budą albo w środku budy odchodząc... Ukłony dla Ciebie JoSi. Quote
JoSi Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Pół dnia spędziła Barbi leżąc na łóżku. Sama wskoczyła. Podłożyłam jej ręcznik kuchenny, papierowy pod pyszczek, zaczęła oddychać prawie normalnie. Wyciek z nosa ma dalej. W Krakowie leje deszcz, żadnych spacerów. Od czasu do czasu charczy jakby coś przeszkadzało jej w gardle. Jutro zwrócę uwagę weta. To charczenie jest przy chodzeniu, dzisiaj sobie pochodziła po mieszkaniu. Jeszcze trochę boi się kotów. Głaskałam ją długo, bardzo to lubi, zasypia spokojnie i mocno. Patrzenie na nią jest przykre, gdy zapada się część pyszczka przy oddychaniu. Dobrze, że jest tutaj. Quote
elmira Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 Wspaniale, że jest u Ciebie. Tak samo cierpiałam, przy pierwszych nocach Chaplina u mnie w domu. Myslałam, że umrze na dniach. Teraz Chaplin, to Królewicz :) Tez przezyłam ogromne wzruszenie, jak pierwszy raz wyszedł mnie powitac, przy powrocie do domu. Mam nadzieję, że z Barbi będzie dobrze! Quote
Becia66 Posted October 3, 2008 Posted October 3, 2008 [quote=elmira;1100381 Mam nadzieję, że z Barbi będzie dobrze! musi być dobrze....:roll: Quote
Miśka84 Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Cioteczko Mru, to może ja dziś zrobię zdjęcia i prześlę je do Ciebie (jak podasz mi adres) i ocenisz czy te "fanty" się nadają i wtedy bym je przesłała do Ciebie. Może tak być? JoSi jesteś wielka!!! Ukłony:modla: Barbi zdrowiej psinko:loveu: Quote
mru Posted October 4, 2008 Author Posted October 4, 2008 jasne :) juz wysyłam swój adres tylko bedę w domu popołudniem, bo mam szkołę :shake: Quote
Miśka84 Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Wiadomość dostałam:lol: To wyśle popołudni szkoły naszczeście już nie mam.:multi: Ale przez 5 lat sobota/niedziela i nauka:placz: Quote
Becia66 Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Takie jeszcze zdjęcie Barbuszki gdzieś mi sie zaplątało..... Quote
JoSi Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 halcia napisał(a):Dowiem sie histori Barbi.Wiele psiaków jest bardzo madrych ,bez udziału człowieka,nie wiem jak to sie dzieje.Wiele z nich spedziło cały zywot w schronie,lub wiele lat,a w domu zachowuja sie jakby wiedziały co człowiek od nich oczekuje.Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Barbulka/tak do niej przemawiałam w drodze/ Niedawno słuchałam późnym wieczorem "Trójki", gdzie toczył się wywiad z amerykańskim prof. od behawioru psów. Mówił i mówił ten profesor aż skołowany redaktor zadał pytanie wprost: - Przoszę powiedzieć jasno, kto jest w końcu inteligientniejszy, pies czy człowiek? -Jest niewielki procent ludzi intelgientniejszych. Moje stwierdzenie o Barbi, że jest mądra to raczej potocznie "wygodna" dla człowieka. Idziemy, jedziemy do weta o 13-tej za pomocą Oli. Pada deszcz. Wczoraj pół dnia Barbi leżała na wersalce. Najpierw ją sama tam położyłam, później zdjęłam, ona wróciła, wskoczyła bez pomocy i została. Położyła się wygodnie, dostała ręcznik kuchenny pod brodę bo tak łatwiej jej oddychać, gdy ma pyszczek wyżej. Umocowałam ten ręcznik w jej budce na noc i spała całą noc spokojnie bez chrapania. Barbi wcale nie szczeka, jest bardzo cicha. Wczoraj pochodziła dosyć dużo po mieszkaniu, jeszcze trochę boi się kotów. W trakcie chodzenia charczy od czasu do czasu. Wet sprawdzi, czy nie ma czegoś w gardle co drażni. Quote
Miśka84 Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Cioteczko Mru zdjęcia wysłałam. Teraz grzecznie czekam na wiadomość.:cool3: Quote
halcia Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Z Barbulka jeszcze sie zrobi pieszczoch,sama sie zacznie łasić,jak uwierzy.Charczenie mysle moze byc też związane z noskiem. Quote
JoSi Posted October 4, 2008 Posted October 4, 2008 Barbisia ma bardzo dużą leukocytozę. Zalecenie odwiedzin u chirurga szczękowego w Arce. Czy wiecie może, czy ona miała tak mięką szczękę (to na górze, na dole rzuchwa)? Może być nowotworowe rozsypywanie się kości, ale jeśli nie jest to konieczna jest plastyka zatoki powstałej po usunięciu kła. Jak jest naprawdę, okaże się po RTG u chirurga. Ta dziura doprowadza do infekcji. Z wizytą w Arce mogę się nie spieszyć na szczęście, ktoś znajomy musi nas dowieść. Dostała 2 zastrzyki, tylko 15 zł. W jednym coś, co pomoże jej zrobić w końcu kupkę. Boli ją tylko sam nosek przy dotyku. Bardzo się bała od wyjścia z domu i trzęsła. W drodze powrotnej wymiotowała w samochodzie a to tylko 5 min. Podkład mam zawsze na dnie torby, do której ją wsadzam. Ucieszyła się w domu, położyła na kocyku w drzwiach pokoju, wcześniej pochodziła za mną, teraz śpi. Jest słaba, prędko się męczy. W poniedziałek następna wizyta u weta i zastrzyki przeciw infekcji. Jakie to przykre wszystko... ale dobrze, że tu nie tam. Quote
elmira Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 Przykre, ze Mała taka słaba. Trzymam za Was kciuki! Quote
magdawi Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 JoSi Aniele łza kręci się w oku czytając jak ciepło piszesz o Barbusi. Jak dobrze,że ona jest u Ciebie , oby tylko była zdrowa .. Quote
JoSi Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 Barbi przeniosła się do dużego pokoju na narożnik gdzie ma trzy poduszki do wyboru. Chwilami bardzo charczy, zwłaszcza przy chodzeniu i po jedzeniu. W gardle nic nie ma niepokącego, kupkę zrobiła zdrową. Nie wyniosłam jej wcale, długo wyglądała bardzo źle, zasypiała siedząc, miała większe trudności w oddychaniu. Siedziałam z nią długo i często, przestała prawie pokazywać brzuszek w geście poddania, wita się po każdym moim powrocie ze spacerów z psami, macha ogonkiem podchodząc pod drzwi. Już nie ucieka pod łóżko, nie reaguje na szczekania lękiem. Zastanawiam się, czy ona jednak cierpi i prosi o pomoc wylizując mi ręce. Chce bliskości, chce głaskania, chce kontaktu. Teraz jest w miarę dobrze, ale momentami wpadałam w straszny dół bezradności, gdy tak siedziała zasypiając ze zmęczenia nie mogąc się położyć. Mnie bolało tylko patrzenie a ją? Nos dalej ma zalepiony, wydzielina się nie zmniejsza jednak je chętnie. Jutro kolejne zastrzyki, które nic jeszcze nie dają, kolejny stres. Dziękuję za trzymanie, Barbi to bardzo potrzebne. Quote
Panca Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 Josi- znow ratujesz psine:crazyeye:nie mam slow podziwu dla Ciebie...poplakalam sie...oczywiscie przesle pieniadze ktore mozesz wykorzystac wedle uznania na Barbi lub Frotke dziekuje Ci ze jestes....:Rose: Quote
mru Posted October 5, 2008 Author Posted October 5, 2008 zdecydowanie wsparcie finansowe by sie przydało JoSi! bazarek będzie, ale wpłaty też mile widziane :roll: biedna Barbi jakie to szczęście, że JoSi ją tak szybciutko zabrała :placz: Quote
Charly Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 Trzymam kciuki JoSi za Was wszystkich. Ciebie, Barbulkę, Frotkę i co tylko przygarnęłas pod swój dach. Wszyscy mniej lub więcej wiemy, jak smakuje bezsilność w obliczu cierpienia zwierzaka i ile siły trzeba. Jednak Ty i Twoje zwierzaki potrzebują tej siły po stokroc. Jestes wspaniała i wszyscy trzymamy kciuki Quote
JoSi Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 mru napisał(a):zdecydowanie wsparcie finansowe by sie przydało JoSi! bazarek będzie, ale wpłaty też mile widziane :roll: biedna Barbi jakie to szczęście, że JoSi ją tak szybciutko zabrała :placz: Myślałam o Jerrym, którego nie mogłam zabrać mimo jakiegoś strachu o niego i równocześnie o Barbi, której bardzo zły stan widziałam tylko na zdjęciach ale czułam, że robi się źle. Teraz Barbi ma ciepło i wygodnie, leży z głową na poduszce i o to w końcu chodziło bez względu na wszystko. Nie jestem dobrej myśli, będę robiła co się da, wybiorę się do Arki jak najprędzej. Obiecuję, nie dam jej cierpieć gdyby już nic nie pomagało. Quote
Panca Posted October 5, 2008 Posted October 5, 2008 bede za nia mocno kciuki trzymac i wierzyc ze jeszcze pozyje i nie bedzie cierpiec juz nigdy Quote
mru Posted October 5, 2008 Author Posted October 5, 2008 :( może jednak... nie będzie tak źle... z całego serca tego pragnę, ale faktycznie... tyle dobrego, że nie jest sama że jest jej ciepło to już ostatni moment był Barbi, trzymam kciuki z drugiej strony jak mojemu Mojżeszowi zaczęło być dobrze to się odezwała choroba jakiś guz w mózgu się uaktywnił... ile było mu dobrze...? za krótko.... :( w schronisku jego organizm musiał byc bardzo zdeterminowany... a może tak miało być i tyle. może to przypadek... anyway, dzięki, JoSi... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.