Jump to content
Dogomania

Rudzik (teraz Kuba) - młodzik spod balkonu MA DOM! Zamieszkał nad morzem :)


Recommended Posts

Posted

RATUNKUUUUUU!!!!!!!

Marysia siedzi w samochodzie z OGROMNYM, pięknym, młodym ONkiem!!!!! Stał na środku trasy i ani myślał zejść. Dopiero gdy przed nim zatrzymał się TIR, łaskawie zszedł na brzeg drogi (pobocza tam nie ma). Marysia jechała na uczelnię, ale cóż było robić :(
Podjechała z nim do lecznicy - chipa nie ma...
Teraz wiezie go do Łomianek, do znajomego znajomej, ale może u niego zostać tylko do wieczora.

CO ROBIĆ!?!?!?!?!?!?

 

Onek spędził dzień bezpiecznie w warsztacie samochodowym w Łomiankach u znajomego znajomej znajomej. Dzięki ludziom od owczarków znalazł się dla niego dom tymczasowy w Warszawie, na 21.00 jedziemy przekazać go Pani. Baaardzo dziękuję za pomoc wszystkim, którzy zaangażowali się w szukanie dla niego miejsca, bez Was nie dałabym rady0heart.gif

 

Jesteś bardzo dzielną Dziewczyną, Marysiu :).

 

Daj spokój, czuję się jak by mnie ktoś przepuścił przez maszynkę do mięsa, padam z nóg. Dziękuję bardzo za takie przygody ;)

Posted

Dużo wrażeń miała wczoraj i Marysia i Niedźwiedź.
Na koniec pogoda też była przeciwko nam - gdy wyjeżdżałam z domu już sypał śnieg, po potem na trasie walił mi prosto w oczy, aż trudno było się zorientować gdzie się kończy, a gdzie zaczyna pas. Na szczęście do Łomianek nie tak daleko :)

Pani zgodziła się przyjechać po Niedźwiedzia, ale chciałyśmy ją poznać, no i podpisać umowę.

O matko, co to za cudny pies - i z urody i z charakteru. Gdy przyjechałyśmy, Maciek wpuścił nas do biura, bo pogoda była mocno "pod psem". Oczywiście pierwszy do biura wkroczył Niedźwiedź i co? I uwalił się na kanapie, a my we trójkę czekałyśmy na przyjazd Pani na stojąco!!!

Miś jest OGROMNY! Bez nawet najmniejszego pochylania się łapie się go za obrożę - sięga mi i Marysi do biodra. Nie wygląda na wychudłego, choć pod górą już nawet nie futra, a runa można dokładnie wyczuć żebra. Sierść fatalna - pełna dredów i kołtunów, mocno waniająca. W ogon wbite rzepy tak, że trzeba będzie to ciapnąć - wyjąć się nie da. Mocno się wygryzał, więc pewnie ma niezłe stadko pasażerów na gapę. Znalazłyśmy też na nim całkiem wypasione kleszcze, brrrrrrr!!!!!!!!
Psisko bez cienia protestu daje się oglądać, dotykać - pokazał brzusio, gdy chciałyśmy sprawdzić czy nie ma tatuażu w pachwinie. Ogólnie, na każdy gest reaguje radością, podstawia się do głaskania, zaczepia łapskiem. Fantastyczny pies!

Marysia wczoraj wstawiła ogłoszenie, że szukamy właściciela i od razu zaczęły się urywać telefony od ludzi, którzy w razie braku właściciela natychmiast chcą Wielkopsa przygarnąć, nawet nie pytając o to jaki jest, jak się zachowuje i jaki ma charakter! Ale oczywiście wszystko nastąpi w swoim czasie... Najpierw SPA, potem jajka i dopiero poszukiwanie domu godnego posiadania Niedźwiedzia :)

Hrabia na kanapie:

Posted

Dużo wrażeń miała wczoraj i Marysia i Niedźwiedź.
Na koniec pogoda też była przeciwko nam - gdy wyjeżdżałam z domu już sypał śnieg, po potem na trasie walił mi prosto w oczy, aż trudno było się zorientować gdzie się kończy, a gdzie zaczyna pas. Na szczęście do Łomianek nie tak daleko :)

Pani zgodziła się przyjechać po Niedźwiedzia, ale chciałyśmy ją poznać, no i podpisać umowę.

O matko, co to za cudny pies - i z urody i z charakteru. Gdy przyjechałyśmy, Maciek wpuścił nas do biura, bo pogoda była mocno "pod psem". Oczywiście pierwszy do biura wkroczył Niedźwiedź i co? I uwalił się na kanapie, a my we trójkę czekałyśmy na przyjazd Pani na stojąco!!!

Miś jest OGROMNY! Bez nawet najmniejszego pochylania się łapie się go za obrożę - sięga mi i Marysi do biodra. Nie wygląda na wychudłego, choć pod górą już nawet nie futra, a runa można dokładnie wyczuć żebra. Sierść fatalna - pełna dredów i kołtunów, mocno waniająca. W ogon wbite rzepy tak, że trzeba będzie to ciapnąć - wyjąć się nie da. Mocno się wygryzał, więc pewnie ma niezłe stadko pasażerów na gapę. Znalazłyśmy też na nim całkiem wypasione kleszcze, brrrrrrr!!!!!!!!
Psisko bez cienia protestu daje się oglądać, dotykać - pokazał brzusio, gdy chciałyśmy sprawdzić czy nie ma tatuażu w pachwinie. Ogólnie, na każdy gest reaguje radością, podstawia się do głaskania, zaczepia łapskiem. Fantastyczny pies!

Marysia wczoraj wstawiła ogłoszenie, że szukamy właściciela i od razu zaczęły się urywać telefony od ludzi, którzy w razie braku właściciela natychmiast chcą Wielkopsa przygarnąć, nawet nie pytając o to jaki jest, jak się zachowuje i jaki ma charakter! Ale oczywiście wszystko nastąpi w swoim czasie... Najpierw SPA, potem jajka i dopiero poszukiwanie domu godnego posiadania Niedźwiedzia :)

Hrabia na kanapie:

Posted

Wszystko się zgadza :)

Dzięki pomocy wielu osób Niedźwiedź spędził dzisiejszą noc już w DT i zostanie tam do czasu znalezienia lub odnalezienia domu stałego :)

To cudny psi młodzik, kochający cały świat :) Widok tego wielkoluda zajmującego caluśką kanapę w biurze Maćka - bezcenny :D

 

Chciałam jeszcze raz podziękować ludziom dzięki którym ta akcja się udała. Dzięki zaangażowaniu wielu osób, z których część rozmawiała ze mną po raz pierwszy w życiu, ten uroczy pies jest bezpieczny :)

BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ 0heart.gif0heart.gif

Posted

No, to teraz widać, że to nie ON, a DON. I sądząc po stanie futra, albo od dłuższego czasu się włóczył, albo właściciel nie zawracał sobie nim zbytnio głowy. Wspaniale, że ma dobry, owczarkowy DT.

Obie Dziewczyny jesteście super, ale trochę odetchnijcie. Zamykajcie oczka, jak wychodzicie z domu - tylko - jak wtedy kierować?

 Też pytam, co u Rudzika Pakera?

Posted

Co do zamykania oczek i kierowania - potrzebna byłaby taka pogoda jak wczoraj, że tylko wpatrywać się w drogę, żeby się jej trzymać, a nie rozglądać na boki...
Wczoraj to już miałyśmy takie mroczki przed oczami,że leżący przy bramie kamień wzięłyśmy za psa!!!!! :)

Posted

Mam nadzieję, że limit "psich przygód" wyczerpałam na długi czas. Oby ;)

 

U Rudzika wszystko w jak najlepszym porządku :) Chłopak nauczyła się już wychodzić sam do ogrodu ale początkowo nie dość, że nie chciał wyjść beze mnie to kiedy już udało się go wywabić tkwił pod drzwiami i czekał aż do niego wyjdę albo go wpuszczę ;) Na szczęście już załapał o co w tym chodzi. Wymyślił sobie też nową zabawę mianowicie kradnie kapcie. Jak tylko zapomnę zamknąć przedsionek (a nie mam takiego odruchu bo moje psy nie kradną butów) to chwilę później namierzam Rudzika który dumnie paraduje po domu z kapciem w ryjku. Strasznie śmieszny z niego zwierzak :D No i jest bardzo przyjazny względem obcych. Wczoraj kiedy przyszła sąsiadka to tak się cieszył, że popuścił na podłogę :rolleyes:

Posted

Lerka, też tak kapcie nosiła w ryjku, a potem kolekcjonowała na posłanku. Jak wstawałam, przynosiła mi kapcie - ale nie do pary. Potem, zaczęła je podgryzać - i....skończyło się wolne i swobodne  kapciowanie ;).

 

Cieszę się, że Rudzik normalnieje. Najwyższa pora była zmienić to życie balkonowe. Jego kolega Spaniel, lata nadal po Makowie. Collar - podobnie. Deska pod balkonem stoi - może coś za nią jeszcze kiedyś przycupnie.......

Posted

No tak - sama deska nie przeszkadza, ale pies za nią już tak :(

Rudek jest prześmieszny. Jest nieprawdopodobnie długi!!!!! Trochę przy tym podobny do Bobsleja, ale Bobek nie ma ogonka, przez co wydaje się jednak krótszy :)

Posted

Z niego w ogóle jest taki dzieciuch :) Ciągle chciałby się bawić, łapie mnie za rękawy i nogawki, podgryza stopy i prowokuje do zabawy :)

 

Za to bohater czwartkowej akcji ratunkowej wrócił do swojego domu! Okazało się, że zaginą we wtorek (poleciał na spacerze za sarną) a ja znalazłam go niecały kilometr od jego domu. Jest niestety psem domowo-kojcowym ale cóż. Państwo wysłuchali porządnej reprymendy i mam nadzieję, że teraz będą go bardziej pilnować.

Ale ile telefonów z serii "nie jestem właścicielem tego psa ale czy mogę go adoptować?", "Proszę do mnie zadzwonić jeśli właściciel się nie znajdzie" itp. musiałam odebrać to głowa mała. Ale i tak najlepszy był facet z którym rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

 

Pan: Dzień dobry, czy to pani wystawiła ogłoszenie o tych owczarkach?

Ja: Yyyyy tzn. to jest ogłoszenie dotyczące owczarka, który został znaleziony i szukamy jego właściciela.

P.: Aha, aha. A po ile te owczarki?

J.: Proszę Pana ja nie oferuję psów na sprzedaż, szukam właściciela psa, którego znalazłam.

P.: Aha, aha. A można w takim razie adoptować te owczarki?

J.: (już wkurzona) Proszę Pana nie ma żadnych owczarków, jest jeden pies, który nie jest do adopcji tylko został znaleziony i szuka swojego właściciela. Proszę czytać treść ogłoszeń w sprawie których Pan dzwoni!

P.: Aha, aha.

 

I się rozłączył.

No po prostu hit. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy go ogłosili jako psa do adopcji.

Ech, żeby taki odzew był w sprawie wszystkich bezdomniaków, którym szukamy domów.

Posted

Lerka jest taka sama - nic, tylko się bawić, albo podgryzać. Znaczy, to taki wiek ;). Cieszę się, że Niuniek Igor, wrócił do siebie. To fakt - ONek/DONek - bo Igor, to DONek -  budzą ogromne emocje - zwłaszcza, kiedy są młode i zdrowe. Starsze psy(jak to widać w przypadku radyskiego Barona), już takich emocji posiadania - nie budzą :(.

A dialog z panem - wspaniały :D. W stylu "Jaki pieees?" ;)

Posted

Reprymenda była zbiorowa, a Państwo mieli okazję zobaczyć jak może i powinien (!) żyć owczarek w ludzkiej rodzinie. Łatwo nie było! ;)

 I słusznie. Mam nadzieję, że ktoś z Owczarkarzy Was wsparł w tym reprymendowaniu :).

Posted

Dzięki za dobre słowa o moich dzieciach :)  A tak naprawdę cieszę się, że dogomania wchodzi też do ich serc, mam nadzieję, że kiedyś wyrosną z nich takie...Marysie :)

 

Jesteś bardzo dzielną Dziewczyną, Marysiu :).

 

Maryś, jesteś Super Dziewczyna i już, lepiej się z tym pogódź ;)

 

Marys, ja bym Cie chetnie ucalowala za reprymende udzielona wlascicielom DONka!!! :)

 

Wy już mi lepiej przestańcie kadzić bo mi woda sodowa do głowy uderzy i dopiero będzie :D

Posted

Z niego w ogóle jest taki dzieciuch :) Ciągle chciałby się bawić, łapie mnie za rękawy i nogawki, podgryza stopy i prowokuje do zabawy :)

 

Za to bohater czwartkowej akcji ratunkowej wrócił do swojego domu! Okazało się, że zaginą we wtorek (poleciał na spacerze za sarną) a ja znalazłam go niecały kilometr od jego domu. Jest niestety psem domowo-kojcowym ale cóż. Państwo wysłuchali porządnej reprymendy i mam nadzieję, że teraz będą go bardziej pilnować.

Ale ile telefonów z serii "nie jestem właścicielem tego psa ale czy mogę go adoptować?", "Proszę do mnie zadzwonić jeśli właściciel się nie znajdzie" itp. musiałam odebrać to głowa mała. Ale i tak najlepszy był facet z którym rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

 

Pan: Dzień dobry, czy to pani wystawiła ogłoszenie o tych owczarkach?

Ja: Yyyyy tzn. to jest ogłoszenie dotyczące owczarka, który został znaleziony i szukamy jego właściciela.

P.: Aha, aha. A po ile te owczarki?

J.: Proszę Pana ja nie oferuję psów na sprzedaż, szukam właściciela psa, którego znalazłam.

P.: Aha, aha. A można w takim razie adoptować te owczarki?

J.: (już wkurzona) Proszę Pana nie ma żadnych owczarków, jest jeden pies, który nie jest do adopcji tylko został znaleziony i szuka swojego właściciela. Proszę czytać treść ogłoszeń w sprawie których Pan dzwoni!

P.: Aha, aha.

 

I się rozłączył.

No po prostu hit. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy go ogłosili jako psa do adopcji.

Ech, żeby taki odzew był w sprawie wszystkich bezdomniaków, którym szukamy domów.

:blink: :blink: :blink:

 

To na wątek http://www.dogomania.com/forum/topic/95348-po-ile-ten-pies/ się nadaje!

 

 

Czy Igor został o-zawieszkowany...?

Posted

Rudzika jeszcze czeka pożegnanie z klejnotami i niezbędne ucywilizowanie. Ale komu on tak zaufa, jak Marysi?

 

Pożegnanie z klejnotami już w czwartek. A jeśli chodzi o cywilizowanie rudzielca to myślę, że jest już w sumie ok. - chodzi na smyczy, zostaje w domu, załatwia się na zewnątrz, cieszy się na widok obcych :) No mógłby mniej szczekać ale obawiam się, że taka jego natura i ciężko będzie to wykorzenić :rolleyes:

Tekst do ogłoszeń już napisałam, wykupię mu pakiecik u Ziutki i kejciu :)

 

Młodziutki, wesoły i kontaktowy młody psiaczek szuka domu.

Rudzik jest niedużym (waży ok. 12kg, sięga do połowy łydki), młodym psem. Ma dopiero 1,5 roku i ma w sobie jeszcze dużo ze szczeniaka :) Bardzo lubi się bawić, jest kontaktowy i wesoły. Ufny i łagodny w stosunku do ludzi. Nadstawia się do głaskania i lubi być w centrum zainteresowania. Potrafi się zachować w domu, umie chodzić na smyczy, dogaduje się z innymi psami i toleruje koty.

Pomimo swojego młodego wieku poznał co to bezdomność - kilka miesięcy życia spędził śpiąc pod balkonem na pewnym osiedlu. Został tam pogryziony przez większe psy. Dzięki zaangażowaniu dobrych ludzi trafił do domu tymczasowego. Jak każdy pies zasługuje na kochający dom do końca swoich dni. Osobę, która go przygarnie pokocha całym psim serduszkiem i odwdzięczy się oddaniem.
Rudzik jest zaszczepiony p. wściekliźnie i zaczipowany, posiada książeczkę zdrowia. Przed adopcją zostanie wykastrowany. Warunkiem adopcji jest zgoda na wizytę przedadopcyjną oraz podpisanie umowy adopcyjnej.

 

 

:blink: :blink: :blink:

 

To na wątek http://www.dogomania.com/forum/topic/95348-po-ile-ten-pies/ się nadaje!

 

 

Czy Igor został o-zawieszkowany...?

 

To prawda, poziom tej rozmowy był powalający ;)

 

Przeze mnie nie został ale powiedziałam Pani, że koniecznie musi to zrobić i dodatkowo go zaczipować. Obiecała od razu założyć mu adresówkę i w najbliższym czasie zaczipować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...