Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

motylek1007 napisał(a):
rasa to cavalier king charles spaniel. Owszem ma ubarwienie podobne do bernardyna, ale to wszystko co ma z nim wspólnego ;)


Teraz avatar widzę, faktycznie ;) no coś Ty! przecie cavaliery to miniaturki bernardynów :evil_lol:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Teraz avatar widzę, faktycznie ;) no coś Ty! przecie cavaliery to miniaturki bernardynów :evil_lol:


pamiętam, ze powiedzialam wtedy o tym hodowczyni i sie uśmiała ;)
Mówilam tej pani, ze to cavalier, ale on swoje "ale panią oszukali, poczeka pani pare miesiecy, to zobaczy jaki olbrzym z niego wyrosnie" ;)

Posted

motylek1007 napisał(a):
pamiętam, ze powiedzialam wtedy o tym hodowczyni i sie uśmiała ;)
Mówilam tej pani, ze to cavalier, ale on swoje "ale panią oszukali, poczeka pani pare miesiecy, to zobaczy jaki olbrzym z niego wyrosnie" ;)


Oj co by się pani nie zdziwiła :evil_lol:

Posted

CarolineS napisał(a):
Chyba każdy właściciel "łagodnego" osa ma ten sam problem. Mnie też to strasznie denerwuje, i idą i cmokają, i gwiżdżą i idą za mną i cmokają no żesz cholera! :angryy:

Dokładnie, cholery można dostać :angryy:

Nie wiem, czy to tu pasuje, ale muszę opowiedzieć o miłej sytuacji, jaka nas wczoraj spotkała. Byliśmy na spacerze i mijalismy piekarnię, chciałam kupić słodką bułkę, ale nie miałam co zrobić z psem. Stanęłam w drzwiach i pytam się pani, czy mogłaby mi podać, bo jestem z psem, a ona powiedziała, że mogę z nim wejść do środka :) Naprawdę miło mi się zrobiło, weszliśmy, spokojnie zrobiłam zakupy, Duffel cały czas mi siedział przy nodze i w niczym nie przeszkadzał. Jaka szkoda, ze takie sklepy to wyjątki...

Posted

łomatko, zaraz mi się przypomina jak moja mała była szczeniakiem (a było to bardzo niedawno) i mądralińskich było od groma. Według nich Bajka powinna już być co najmniej wielkości konia (sięga mi przed kolano) ;) O jej pochodzeniu też słyszałam już różne historie- wszystkie na 100%. Oczywiście kundlem nie jest, bo za duża, za długie kudły, piłkę przynosi, ma smycz i obrożę- jak nic cocker spaniel, choć słyszałam też od jednego znawcy, że kupiłam yorka olbrzymiego...

Posted

Motylek , muszę Cię zmartwić - twój pies zawsze będzie malutki, słodziutki i pluszowy i nawet jako dorosłe psicho będzie powodował cmokanie, gwizdanie i głaskanie-bez-pytania.

Kilka dni temu spotkałam na spacerze psa, który wyglądał jak wysrebrzony (po yorkowemu) sznaucer (między mini a średni). Zapytałam się właścicielki, co to za pies i o to jaką usłyszałam odpowiedź.
- No york oczywiście!
Nieopacznie stwierdziłam, że...
- Duży jakiś.
- Bo to taka specjalna, nowa odmiana yorków. Z zagranicy.

Zagraniczny - i wszystko jasne ;p

Posted

Metheora Twoje chociaz w miare podobne tylko zminimalizowane, a na mojego kundla tez ludzie mowia mlody dberman , albo "to ten zly " a nic oporcz koloru wspolnego z nimi nie ma :)

Posted

Ja się ostatnio dowiedziałam, że mam szpica i pudla. Tłumacze babce, że to kundle są na 100%, z ulicy, koło tych ras może ich prapraprababcie czy praprapradziadkowie leżeli, ale oni nie sa rasowi. Baba na to, że na pewno rasowe, bo takie czyste, a ten czarny pudel to widac strzyzony. Tłumacze jak krowie na granicy, że mam taką fanaberię, że lubię strzyc, myć i czesać kundle. No zbulwersowała się, że kundel to na łańcuch. Czasem człowieka zatyka...

No i ciągłe "moge pogłaskać?" i zaskoczenie na "nie, bo gryzie", chociaz nie gryzie, ale się po prostu stresuje, jak obcy głaszczą....

Posted

a moja gryzie , jest strasznie nie ufna (swoje przezyla wiec ima uraz ) i nie lubi obcych , jak ktos jets natarczywy i chce galskac moze dziabnac
a i tak ludzie nawet na moje "nie mozna" probuja a potem pretensje do mnie czemu pies probowal ugryzc .

mam tez pudelka ktory zawsze byl dusza towarzystwa pozwalal sie glaskac a nawet obcym wlazil na kolana , ale teraz ten pudel ma 14lat nie widzi i nie slyszy prawie wcale wiec jego nastawienie do obcych tez sie zmienilo , i jak ktos go chce poglaskac tlumacze ze lepiej nie bo on nie widzi i trzeba delikatnie itd a ludzie i tak po swojemu , ugryzl juz nie raz ale to nie jego wina tylko nie do konca normlanych ludzi

sama przyznam ze nie raz nie dwa glaskalam obcego psa , bo mi sie spodobal czy byl moje ulubionej rasy a czasami poporstu bo widac ze wlasciel fajny,ale zawsze pytam a na odpowiedz "lepiej nie" nie dotykalam psa , wlasciel zna psa najlepeij wiec po co ryzykowac i denerwowac psa

Posted

Dokładnie.

Swoją drogą my z siostrą zawsze miałysmy talent do zaprzyjaźniania się z dzikimi psami. Kiedyś, miałysmy może 4 i 6 lat, poszyłśmy z rodzicami w czasie wakacji na ryby nad Wartę. Rodzice sobie siedzieli na brzegu, my byłysmy grzeczne, więc nie oddalałyśmy się, tylko sobie łódki skrobalysmy z kory za ich plecami. Nagle rodzice się odwracają, a my siedzimy wtulone w dwa wielkie wiejskie wilczury i "mamusiu, pieski przyszły". Pieski były na maksa zdziczałe, ale zostały z nami do kolacji, siały postrach we wsi, a z nami do końca wakacji chodziły na spacery. Były wielkie, a tak mnie i młodej pilnowały, że jak zbliżalymsy sie do rzeki, to lazły obok i zaganialy do rodziców.
Jedyny pies, jaki mnie ugryzł w życiu, to pinczerka mojej jednej babci, małpa niewiarygodna, siała postrach wśród ludzi i psów. Z nią to było zycie jak z bombą.
Tak swoja drogą staram się obcych psów nie głaskać, bo wiem po moich, że może im to nie sprawiac przyjemności, jesli obcy cżłowiek je zaczepia.

Posted

Sybel napisał(a):
Ja się ostatnio dowiedziałam, że mam szpica i pudla. Tłumacze babce, że to kundle są na 100%, z ulicy, koło tych ras może ich prapraprababcie czy praprapradziadkowie leżeli, ale oni nie sa rasowi. Baba na to, że na pewno rasowe, bo takie czyste, a ten czarny pudel to widac strzyzony.


ja sobie odpuszczam w takich sytuacjach tłumaczenie, szkoda mojego czasu ;)

Posted

Jeszcze dwie sytuacje, które mnie rozwaliły:

1. ide z moimi psami, a tu wychodzi stary dziad i na mnie z gębą "a po cholere to trzymac takie kundle śmierdzące, mleka nie daje, jajek nie daje, tylko by żarło!" Na co uprzejmie odparłam "i wzajemnie"

2. Fiśka miała lekką nadkwasotę i czasem rano się zdarzał pawik. Kiedyś tak stoi na trawce, twardo pompuje, a akurat jakiś "wielce doświadczony psiarz" przechodził. Spojrzał na nią z obrzydzeniem "tego psa to uspic, bo z tego juz i tak nic nie będzie". Dodam tylko, że zyłą jeszcze jakies 7 lat, a umarła, jak miała 13 :]

Posted

Sybel napisał(a):
Jeszcze dwie sytuacje, które mnie rozwaliły:

1. ide z moimi psami, a tu wychodzi stary dziad i na mnie z gębą "a po cholere to trzymac takie kundle śmierdzące, mleka nie daje, jajek nie daje, tylko by żarło!" Na co uprzejmie odparłam "i wzajemnie"

:lol: mistrz

Posted

najgorsi są ci którzy cmokają idąc sobie gdzieś - cmokają ale nie chcą kontaktu, tylko muszą sobie pocmokać, a ja muszę się szarpać z diuną która kocha cały świat... na polach jest to notoryczne, jedzie taki na rowerku i cmoka na diune, odjeżdżając w przeciwnym kierunku... albo ostatnio ide z suczem na smyczy, jakiś facet przede mną zaczyna na nią cmokać i klepać w udo przywołując ją , ona mnie do niego ciągnie a on odchodzi (a jaki zadowolny...)

Posted

Należałoby podejść do pana, co by piesek poskakał :evil_lol: Szkoda tylko, że to niezbyt wychowawcze dla psa :)
Aczkolwiek musze kiedyś wypróbować i zacząć iść z psem na osobę, która na niego cmoka ;) Ciekawe jaka będzie reakcja, szczególnie, że Barył na zaczepki i patrzenie w oczy często zaczyna nieprzyjaźnie mamrotać :diabloti:

Posted

mnie okropnie wkurzają ludzie którzy cmokają do psa. Mój pies ich ignoruje, a oni na upartego jeszcze idą za nami i cmokają :angryy:

jeśli chodzi o głaskanie to jeśli ktoś się zapyta to pozwalam, tyle że to że ktoś się zapyta czy może pogłaskać psa to jest jeden przypadek na sto innych. Tak to ludzie bez pytania podchodzą, albo wołają psa. I to jeszcze przeważnie dorośli ludzie tak robią :shake: nigdy nie zapomnę sytuacji jak idę normalnie z psem, a tu nagle dorosły facet podchodzi, nawet się nie zapyta czy może pogłaskać psa, tylko klęknął na ziemi i woła Maksa :lol:

Posted

ja raz sie niezle usmialam
szlam po parku suka w kagancu jacys ludzie siedzieli na lawce naprzeciwko (to byl zakret) i cmokaja ..
moja suka spokojna a oni cmokaja dalej , mijajac ich suka pokazala swoje cale uzebienie z dzikim "wrr"
miny ludzi bezcenne
a ja spokojnie poszlam dalej


raz tez mialam sytuacje ze szlam z suka w kagancu , mijal nas rzucajacy sie jamnik . podlecial mi do moje i dostal z kaganca a facet krzyczy do mnie "taki pies to powinien w kagancu chodzic " niec chialam sie klocic juz ale ludzie czasami nie mysla zanim cos zrobia lub powiedza

Posted

u mnie w okolicy znów ten kto założy psu kaganiec jest okrutny bo jak tak można. A potem znów słyszy się że psy się pogryzły. Kilka razy też mnie zaczepiali ludzie o to że zawsze widzą mojego psa na smyczy, że jak ja mogę go nie puszczać luzem. I te komentarze słyszałam zawsze gdzieś w środku miasta, przy ulicach. No pewnie, idealnie miejsce żeby puścić psa ze smyczy, niech wybiega się między samochodami :roll:

Posted

limonka97 napisał(a):
najgorsi są ci którzy cmokają idąc sobie gdzieś - cmokają ale nie chcą kontaktu, tylko muszą sobie pocmokać, a ja muszę się szarpać z diuną która kocha cały świat...


tez mnie to doprowadza do szału:angryy:

Posted

Daga & Maks napisał(a):
nigdy nie zapomnę sytuacji jak idę normalnie z psem, a tu nagle dorosły facet podchodzi, nawet się nie zapyta czy może pogłaskać psa, tylko klęknął na ziemi i woła Maksa :lol:


Nie wiem czy już kiedyś o tym pisałam i gdzie, ale przypomnę ;) Też nigdy nie zapomnę sytuacji - późny wieczór, wracam z kumplem i z Baryłą z jakiegoś piwa w plenerze nad rzeczką, i na Rynku spotykamy jakichś dwóch jego znajomych z pracy, dość mocno podchmielonych. Jeden przywitał się, a drugi w trybie natychmiastowym klapnął tyłkiem na chodnik przed Baryłą, wybąkał "o boże jak ja kocham psy", podrapał Baryłę pod bródką i pocałował, i przytulił :cool3: Nawet "cześć" nam nie powiedział :eviltong:
Barył o dziwo przyjęła pieszczoty nadzwyczaj przychylnie jak na pierwszy raz widzianą osobę ;) Dopiero wtedy pan wstał, otrzepał się i mi przedstawił :cool1:

Posted

Ahahahaha :D Się ma te priorytety :]

A ja miałam dzis niezłą scenę. Idę sobie z mamą i czwórką (aktualnie, chwilowo, regularnie mam dwa) na spacer. Felek Luzem, mama prowadzi na smyczy Tyfusa, a ja Filipa i wczoraj znalezioną Fionkę (do adopcji, info tu: http://www.dogomania.pl/threads/193142-Filigranowa-Fioneczka-z-rowu-szuka-ciep%C5%82ego-domu ). Fionka, która wczoraj wyglądała, jakby świat miał ją zaraz żywcem pożreć, skacze radosnie na smyczy, cieszy się, zaczepia psiaki. Spotkałysmy pania, która strasznie przeżywała, że mała twki w rowie. Pani do nas "ooo, to juz cztery? a tamto małe bidne siedzi pewnie nadal w rowie..." A ja na to: "ależ to jest to małe z rowu". Pani w taki zachwyt wpadła, ze az mi całą watahę przestraszyła, jak zaczęła świergotac do małej :D Wiecie, jaki to fajny widok? I miny ludzi na widok dwóch wariatek ze stadem psów, a każdy z innej parafi...

Posted

Kurcze to ja jestem chyba jakimś wyjątkiem bo mi wogóle nie przeszkadzają "cmoki" na Majeczke wręcz przeciwnie jak komuś sie ona podoba to dlaczego ma nie pocmokac ;) a nawet pogłaskać, a jak mała chce skakac a ludzie mówią ze nic nie szkodzi ze jest jeszcze młoda i jej wolno, to po prostu mówie ze jej nie wolno bo ją od tego oduczam i jest spoko. I przyznam Wam się jeszcze szczerze, ze sama nieraz cmokam na inne pieski :oops: jak mi sie spodobają (a podobaja mi się generalnie wszystkie;)). Na szczęscie nie spotkałam się żeby to komuś to przeszkadzało

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...