Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mnie jak się pytają-"Można pogłaskać"? to tak jak ty odpowiadam zdecydowanie,że nie!Mój pies nie jest jakąś publiczną maskotką coby go każdy mamlał,wtykał paluchy itp,itd.Rozbrajające są jednak babcie 50+ które jednym paluchem szybko dotykają Franka i szybko odsuwają paluchy(Franek reaguje dość nerwowo na takie zaczepki) jakby się bały(i pewnie się boją...)ale w takim razie po co podchodzą???

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja dla odmiany jak ktoś pyta to najpierw robię rozeznanie u Birmy - jak młoda stoi spokojnie, odprężona to pozwolę, jak coś jej się nie podoba to nie pozwolę [bo głaszczący mógłby ręce stracić].

Aczkolwiek komentarze o gołym tyłku doskonale rozumiem - jak jest ciepło to strzygę Birmę na portugalczyka... a co, jest podobna, a dla mnie ta fryzura jest praktyczna - zostawiam długą sierść z przodu [uwielbiam jej puchate przednie łapki i grzywkę ;)], za to ścinam całkowicie potwornie filcującą się sierść na tyłku. Ilość komentarzy przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.

Posted

hecia13 napisał(a):
Nie gniewajcie się, ale mnie też się nie podobają tak strzyżone pudle :( Ale na pewno bym tego nie skomentowała na głos - w końcu to tylko moja opinia :)


A mnie się nie podobaja laski z brzuchami na wierzchu, i też tego nie komentuję - nie wszystko nam się podoba ale trzeba miec - rzadką rzecz w naszym kraju niestety - kulturę osobistą.

Posted

Bura napisał(a):
A mnie się nie podobaja laski z brzuchami na wierzchu, i też tego nie komentuję - nie wszystko nam się podoba ale trzeba miec - rzadką rzecz w naszym kraju niestety - kulturę osobistą.

Oj tak, mnie się też nie podobają :D

Posted

ja pamiętam sytuację jak przechodzą dwie osoby jedna mówi do faceta : patrz jaki fajny pies, a facet jej na głos odpowiada : no co ty brzydki jest jak nie wiem. Już mógł takie komentarze zachować dla siebie :roll:

Posted

Daga & Maks napisał(a):
ja pamiętam sytuację jak przechodzą dwie osoby jedna mówi do faceta : patrz jaki fajny pies, a facet jej na głos odpowiada : no co ty brzydki jest jak nie wiem. Już mógł takie komentarze zachować dla siebie :roll:


Niestety nie mieszkamy w kulturalnym kraju... Pociesz się, że o spanielach rzadko lecą takie teksty - jak masz bullowatego, to słyszysz to czasami na każdym dłuższym spacerze...

Posted

A ja zawsze radośnie komentuje te pikne bejby z brzuchami na wierzchu (zwykle coś w stylu "łooo... ale będzie zapalenie jajników") One i tak nie skumają, a ja mam radochę. Psy też zawsze komentuje, ale jakoś zawsze jest "patrzy jaki fajny"

Ostatnio jakaś pani radosnie ruszyła do mojego Filipa pogłaskać. W ostatniej chwili go wyłapałam, bo by paluszków nie miała. Oczywiście opierniczyłam od góry do dołu.

Posted

U mnie na osiedlu jest mnóstwo dzieciaków i niestety nie wszystkie są nauczone tego, że do obcego psa się nie podchodzi. Normalką są pytania "mogę pogłaskać?" "a nie gryzie?" Psica wprawdzie agresją się nie wykazuje, ale jest strachliwym psem, który na widok grupy rozwrzeszczanych dzieci biegnących w jej stronę reaguje paniką, chowa się za mnie i ucieka, więc nie wiem, czy kiedyś w strachu któregoś nie spróbuje chwycić zębami. Na pytania czy nie gryzie odpowiadam zawsze "dotychczas nie gryzła".
Szczytem jest jedna dziewczynka, która podlatuje do psa, głaska bez pytania, a jak już zaczęła mi szarpać smycz, bo chciała "potrzymać" (nie reaguje na moje grzeczne odmowy), musiałam być mniej grzeczna i odejść w drugą stronę. Zaznaczam, że wszystko się odbyło w towarzystwie rozbawionej mamusi :/

Posted

Daga & Maks napisał(a):
dobrze że u mnie nie ma takich dzieci które wyszarpują smycz z ręki :crazyeye:


U mnie są :roll: Raz jakaś dziewczynka chciała mi wyrwać smycz - niby zapytała czy może potrzymać, ale nie czekając na odpowiedź pociągnęła za smycz tak, ze aż pies się przesunął; jakby na jego końcu był pluszak do majtania... Zagotowałam się i teraz dziewczynka omija mnie szerokim łukiem - matki na horyzoncie oczywiście brak, albo nie chciała się przyznawać że to jej dzieciak :roll:

Posted

U mnie po paru akcjach z rykiem typu "precz mi od psa" na gnające z prędkością światła w naszą stronę dzieciaki, już jest spokój. Dziwolągi zatrzymują się w odległości stosownej i tylko oglądają ewentualnie coś tam się pytają - a że Igor chodzi w kantarze, to że niby za kaganiec robi taki groźny. Czasem tylko nasz Wojtek przyleci i wtedy oczywiście jest witani i lizanie, ale to rzadkość, nadmienię, że Wojciech ma lat 7 i dużą świadomość kynologiczną :) Szkoda, że niesmialucha bo nadał by mi się do młodego prezentera.

Posted

Do mnie raz tylko podeszła dziewczynka, zapytała czy rude pogłaskać można, zgodziłam się, czemu nie. Potem zapytała, czy może poprowadzić chwilkę na smyczy, ok. Dałam ale koniec linki trzymałam ja, żeby czasem rude dziecka za sobą nie pociągnęło. Generalnie miłe spotkanie, patyczki Karmelowi porzucała, fajne, dobrze zsocjalizowane dziecko z niej :diabloti: Szkoda że bez rodziców, to bym pochwaliła :cool3:

Posted

Do mnie też kiedyś podeszły 2 gdzieś w wieku 12 lat dziewczynki z cavalierkiem i zapytały się czy mogą pogłaskać moje jamnice i poprowadzić na smyczy. Były bardzo miłe i się nieźle z nimi rozgadałam na psie tematy :lol: aż się zdziwiłam, że takie dzieci jeszcze w ogóle istnieją :cool3:

Tak samo kiedyś z TŻ byłam na wystawie i koło nas w barku usiadła dwójka chłopców, jeden miał z 6 lat, drugi z 10, mama im kupiła jedzenie i odeszła z kimś pogadać. No, kurcze, tak dobrze wychowanych dzieci to nigdy nie widziałam. Jedli sztućcami kulturalniej niż niejeden dorosły, starszy chłopiec pomagał młodszemu, używali serwetek... Z TŻ takie :-o oczy robiliśmy. Jak matka przyszła to pogratulowaliśmy jej wychowania. Żeby nie było to ja za dziećmi nie szaleje specjalnie ;) ale czasem zdarzają się lepsze egzemplarze :evil_lol:

Posted

Do Hadara wczoraj podbiegł z piskiem "czesc piesku" jakis chłopiec w wieku ok 6 lat i juz wyciagnał łape do głaskania bez zapytania sie czy mozna a ze udało mu sie grzebietu Hadara dotknac to sie dumnie chwalił mamie ze "pogłaskałem pieska". Nie wiem, czy to najlepiej dla Hadara ze go odciagałam szybko bo on nie jest takim psem co na takie cos zareaguje radosnym skakaniem i lizaniem i nie wiedziałam czy tylko odsunie sie czy tez dziabnie wiec wolałam go odciagnac poza tym zdenerwowało mnie to dziecko. Gdyby podeszło normalnie i by sie grzecznie zapytało to bym moze zapropoowała mu poczestowanie Hadara smakołykiem

Posted

No i ja dziś mało nie zeszłam na zawał.
Moja sucz, przypięta smyczą 2 metry od wejścia do sklepu. W sklepie przeszklone drzwi, więc stojąc w kolejce cały czas miałam Krychę na oku. I widzę jak podchodzi rodzinka - tutuś, dziecko z wieeelką łopatką i mamusia. Kreska automatycznie się zjeżyła - boi się obcych. Widze jak się wycofuje, ale smycz nie pozwala uciekać, więc obraca się przodem, na ugiętych łapach. Tatuś w tym momencie woła dziecko które macha tą łopatką, zeby pogłaskało pieska... Wybiegłam jak oparzona z kolejki, wrzeszcząc żeby się gość odsunął od psa. Gdyby to dziecko podeszło blizej... Byłoby, źle... Zrobiłam dziką awanturę, wyzywając gościa od bezmózgów i wrzeszcząc na niego, że w przedszkolu dzieci się uczą o tym, że nie wolno podchodzić do obcych psów. A on do mnie...
-Ale ta psina tak słodko wygląda, więc chyba nie gryzie prawda???

Wszystko mi opadło.

Posted

No nie wiem, ja uważam za skrajną nieodpowiedzialność przywiązywać pod sklepem psa i zostawiać go tam, wiedząc, że gryzie. Z resztą jakiegokolwiek psa.

Posted

Ja też uważam, że nieodpowiedzialnością wykazałaś się... niestety Ty. Jeżeli masz lękliwego psa reagującego agresją ( tak wnioskuje z tego, że 'gdyby dziecko podeszło bliżej to byloby źle' ) to nie powinnaś zostawiać go samego przed sklepem. Albo na czas zakupów założyć psu kaganiec, jeżeli już nie ma wyjścia i idzie się na zakupy podczas spaceru z psem. Są różne sytuacje i mając psa niestety trzeba je przewidywać... Oczywiście, że nie należy pochodzić do obcych psów, ale również przeciętnemu człowiekowi (i nie psiarzowi) nie przyjdzie do głowy, że pies sam zastawiony przed wejściem do sklepu, bez kagańca może źle zareagować jeżeli się do niego bliżej podjedzie...

Posted

Bura napisał(a):
No nie wiem, ja uważam za skrajną nieodpowiedzialność przywiązywać pod sklepem psa i zostawiać go tam, wiedząc, że gryzie. Z resztą jakiegokolwiek psa.


Amen.
Ludzie są chamscy i głupi, owszem, ale dziecko wysłane przez rodzica żeby pogłaskało pieska nie byłoby winne tego, że zostało pogryzione - tylko do spółki rodzic, i osoba która zostawia psa bez kontroli - ba, gryzącego psa samego bez kagańca... Przyda się refleksja, czy na pewno zawsze zdąży się wybiec kolejki zanim stanie się nieszczęście.

Posted

Ja uważam, że zostawiając psa gdzieś należy mu zdjąć kaganiec i tak robię (choć są to sporadyczne sytuacje) właśnie po to, żeby ludzie się zastanowili zanim zechcą 'pogłaskać', ukraść czy zrobić cokolwiek. Na spacerach biaga w namordniku. Ugryzła raz, człowieka, który był mocno podchmielony i postanowił ją złapać za obrożę i na siłę wygłaskać.

Myślę, że nikt nie ma prawa podejść do mojego psa i pchać mu łap pod pysk. Uczą tego od najmłodszych lat. A jak bardzo chce to niech później nie ma pretensji.
Poza tym nawet NIE-Psiarz potrafi zauważyć, że pies się cofa i nie merda radośnie ogonem. Chyba, że ktoś lubi ryzykować.

Dziecko nie byłoby winne i nikt tego nawet nie sugeruje. Zgadzam się, że gdyby doszło do ugryzienia to współwinna byłabym również ja, ale "Tatuś" miałby to na własne życzenie. Jest to po prostu sprowokowanie psa.

Posted

iskra_wroc napisał(a):
Ja uważam, że zostawiając psa gdzieś należy mu zdjąć kaganiec


A ja uważam, że psa w ogóle nie należy nigdzie zostawiać/uwiązywać samego poza swoim domem lub posesją. Nie każde dziecko jest uczone, że pieska się nie glaszcze, nie każde jest pod opieką, nie każdy człowiek na ulicy grzeszy inteligencją i rozsądkiem - a poza tym brak kagańca rzadko jest przeszkodą dla wprawionego złodzieja, który kradnie kundelki na smalec albo na worki treningowe dla psów do walk. Że o gówniarzach rzucających petardami w uwiązane psy (szczególnie w okresie okołosylwestrowym) i psach puszczanych samopas, które mogą pogryźć naszego już nie wspomnę.
I wierz mi, że sędziego na sprawie mało by interesowało to, że pogryzione dziecko podeszło do pieska i "sprowokowało" go, skoro został on zostawiony bez opieki i kagańca pod sklepem - grzywna jak w banku. Poczytaj zresztą na ten temat w dziale "Prawo", jest kilka tego typu historii.

Posted

iskra_wroc napisał(a):
Ja uważam, że zostawiając psa gdzieś należy mu zdjąć kaganiec i tak robię (choć są to sporadyczne sytuacje) właśnie po to, żeby ludzie się zastanowili zanim zechcą 'pogłaskać', ukraść czy zrobić cokolwiek.


Zapewniam Cie, ze ludzie widzac psa w kagancu pomysla dwa razy zanim do niego podejda. Kaganiec oznacza, ze pies "jest gryzacy" i to wystarczy przechodniom. A zlodziej sobie poradzi tak czy siak, tym bardziej, ze pies jest niepewny siebie.

Poza tym nawet NIE-Psiarz potrafi zauważyć, że pies się cofa i nie merda radośnie ogonem.


Nie wymagaj za wiele od ludzi, bo malo kto zwroci uwage na takie sygnaly. Mialas zreszta przyklad - facet cofanie sie przestraszonego psa potraktowal jako zachete, bo "taki lagodny".

Posted

Iskra uwierz mi na słowo - ostatnio miałam do czynienia dość dużo z dziećmi w towarzystwie psa [mojego]. Jak z dziećmi rozmawiałam to może 10-20% wiedziało jak się zachowywać przy obcym psie. Pozostałe dzieci leciały i rzucały się na Birmę bez choćby śladu instynktu samozachowawczego albo stały i darły się, bo widziały psa. Jednym i drugim musiałam tłumaczyć jak się zachowywać...
Żeby nie było - mowa o dzieciach chodzących już do szkoły, tak na moje oko to klasy 1-3.

Posted

Pinesk@ napisał(a):
Szłyśmy wczoraj z siostrą na spacer po mieście z dwoma psiakami, dużym kundelkiem o maślanych oczach Lusia i amstaffką Lady, przełagodną ciapą, która przy każdej okazji pakuje się na kolana. W parku ludzie się dziwnie na nas patrzyli i omijali łukiem. Tylko jedna pani uśmiechnęła się do Lady i powiedziała 'jaki kochany piesek' :loveu: . A no była też pani z labradorką która usilnie próbowała na nas 'wpaść' :diabloti: Ale nie o tym miałam. Idziemy dalej, amstaffka przy nodze po prawej stronie od strony ogrodzenia sobie idzie, na smyczy rzecz jasna, na przeciwko idzie matka z hmm 7mio letnim synem? Szli w nasza stronę, młody od strony ogrodzenia. Jak nas matka zobaczyła, jak poleciała po syna, za ramię siłą go na drugą stronę ulicy przetargała dosłownie, chłopak nie wiedział co sie dzieje. Dobrze, że przynajmniej nie krzyczała i nie wzywała pomocy albo nie rzucała obelg w naszą stronę. A mi tylko na myśl przyszły słowa, 'tak, uciekajcie ludzie bo idzie pies morderca, zaliże was na śmierc', poczochrałam Lady a ta zaczęła ogonkiem merdolic i rozdawać buziaki. Stwierdzam, ze nasze miasto jest dziwne i uwstecznione jeżeli chodzi o stosunek do amstaffów.


wiesz ma to swoje plusy, mieliście pustą drogę :D ja miałam troszkę inna sytuację, za nami szła rodzina z dzieckiem, które non stop siedziało prawie psu na dupie, suke to rozpraszało bo chciała się przywitać, co sie uspokojała to dziecko zaczynało do niej gadać, dosłownie szła od psa może krok :/ rodzice zadnej reakcje, a że uliczka była długa chciałam miec spokój zatrzymałam sie i zapytałam czy chce psa pogłaskac i co....? tatus przypomniał sobie że ma dziecko,a ten pies to przecież ją zagryzie .. i tak szli od nas w dalszej odległości, ale dzieciak miał tak głupich rodziców że mieli gdzieś że bachor nadal gwizda i cmoka do psa... :/ w takich sytuacjach to i mnie już kultury brakuje :/

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...