Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rozumiem, że jak zabłocony pies wtedy odbije ci na klacie ślady łap, to nie będziesz się gniewać? :evil_lol: No i to nie zawsze miłe, bo nie każdy pies jest idealnie wychowany i zawsze skupiony, i jak zaczyna kogoś szarpać na smyczy dzięki Twojemu cmokaniu, to raczej nikt nie myśli wtedy o Tobie miło :diabloti:
Zawsze można komuś powiedziec, że ma fajnego psa, spytać, czy można pogłaskać - ja na to zawsze reaguję sympatycznie i jest mi miło - na zaczepianie mojego psa i odwracanie jego uwagi na siłę przy udawaniu, że ja nie istnieję, już niekoniecznie ;)

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Martens napisał(a):
Zawsze można komuś powiedziec, że ma fajnego psa, spytać, czy można pogłaskać - ja na to zawsze reaguję sympatycznie i jest mi miło - na zaczepianie mojego psa i odwracanie jego uwagi na siłę przy udawaniu, że ja nie istnieję, już niekoniecznie ;)

I ja tak samo. Jeśli ktoś zapyta, czy może pogłaskać, to z reguły pozwalam, słyszę jakie mam fajne psy, pogawędzę chwilę i jest miło. Ale jeśli ktoś pcha mi się z łapami bez pytania, z dzikim wrzaskiem (dzieci... :roll:) bądź cmoka kiedy idę z psami w inną stronę albo gdy ćwiczymy, to mnie chol... jasna strzela.

A wczoraj znów wróciła mi na chwilę wiara w ludzi.
Sytuacja 1.
Pan przyszedł do naszego salonu odebrać swojego psa. Razem z nim przyszedł jego synek. Ja trzymałam moją yorczycę na rękach, jak mały ją zobaczył to zaczął wyciągać ręce z zamiarem głaskania. Na to odzywa się tata "Nie znasz pieska, najpierw zapytaj pani czy cię nie ugryzie". Aż duże oczy dostałam ze zdziwienia, że w końcu znalazł się ktoś, kto o tym pomyślał.

Sytuacja 2.
Weszłam do osiedlowego sklepiku z chiłką na rękach. Pani stojąca przede mną w kolejce zaczęła się rozpływać, jaka ona piękna i w ogóle, a zanim wyciągnęła rękę zapytała, czy może pogłaskać :p Zapałałam natychmiastową sympatią do tej kobiety :p i powiedziałam, żeby głaskała śmiało. Młodej to się przyda, będzie wystawiana więc niech się przyzwyczaja że obcy ją dotykają.

Niestety niedługo potem wiara ta uciekła, bo zjawiła się pani, której tak spodobała się chi, że podleciała do niej w takim tempie, że zahamowałam ją kiedy nogi małej zaczynały się odrywać od ziemi. Mała jest bardzo ruchliwa, ciekawa jestem co zrobiłaby ta pani, gdyby wypadła jej z rąk? :shake:

Posted

Kleo na szczęście jeszcze są rodzice pilnujący swoich maluchów ;). Ja właśnie jestem na etapie uczenia Smoka, żeby sam się pytał czy może pogłaskać pieska... Co prawda młody jeszcze nie mówi, więc muszę robić za tłumacza, ale większość ludzi jest rozłożona na łopatki jak podbiega do nich 3-letnie dziecko i ufnie się pyta "Dadadadadaa?".

Co prawda do mnie Smoku umie normalnie coś powiedzieć, ale przy obcych nadal jest tylko dadada...

Posted

sytuacja z wczoraj:

ide z psem, po drugiej stronie ulicy pani z dzieckiem w wózku. Dziecko sie drze (dosłownie) na widok psa. Przechodza do mnie. Dziecko chce pogłaskac go, ok.
Pani mi słodzi ze widziala mnie jak byl taki malutki i z nim chodzilam, a teraz jest taki "wielki". Chwali go itp, po czym wyciąga paluszka ze solą i częstuje mojego psa :angryy:
zabieram jej paluszka i mowie ze moj pies nie je takich rzeczy, ona ze nie mam przesadzac bo od 1 nic mu nie bedzie, na co ja ze moj pies ma swoje jedzenie i zapewniam ją ze je dobre psie rzeczy, nie ludzkie:p
Pani sobie bez słowa poszla w drugą strone a ja paluszka wyrzucilam do kosza :p

Posted

:grin:

Mój pies biegnie alejką w parku po zakończonych ćwiczeniach i trzyma w pychu swój zdobyty w treningu upragniony, cudowny, obśliniony, najcenniejszy gryzak. Pani jedna na ten widok odezwała się: " Jaki grzeczny, jak pięknie niesie, niech mu pani da NAGRODĘ !"

Posted

motylek1007 napisał(a):
sytuacja z wczoraj:

ide z psem, po drugiej stronie ulicy pani z dzieckiem w wózku. Dziecko sie drze (dosłownie) na widok psa. Przechodza do mnie. Dziecko chce pogłaskac go, ok.
Pani mi słodzi ze widziala mnie jak byl taki malutki i z nim chodzilam, a teraz jest taki "wielki". Chwali go itp, po czym wyciąga paluszka ze solą i częstuje mojego psa :angryy:
zabieram jej paluszka i mowie ze moj pies nie je takich rzeczy, ona ze nie mam przesadzac bo od 1 nic mu nie bedzie, na co ja ze moj pies ma swoje jedzenie i zapewniam ją ze je dobre psie rzeczy, nie ludzkie:p
Pani sobie bez słowa poszla w drugą strone a ja paluszka wyrzucilam do kosza :p


też już miałam sytuacje że ludzie chcieli mojego psa karmić paluszkami, chipsami :roll:

Posted

Mnie na ogół pytają czy można coś tam dać. Raz mnie krew zalała i musiałam być bardzo niemiła, kiedy dziecko za przyzwoleniem mamy chciało nakarmić mi psa gumą do żucia :roll:

Posted

*kleo* napisał(a):

Pan przyszedł do naszego salonu odebrać swojego psa. Razem z nim przyszedł jego synek. Ja trzymałam moją yorczycę na rękach, jak mały ją zobaczył to zaczął wyciągać ręce z zamiarem głaskania. Na to odzywa się tata "Nie znasz pieska, najpierw zapytaj pani czy cię nie ugryzie". Aż duże oczy dostałam ze zdziwienia, że w końcu znalazł się ktoś, kto o tym pomyślał.


To chyba niecodzienna sytuacja prawda? ;)

U mnie dzisiaj było podobnie, aż sie miło zrobiło.

Wprowadzili się nowi sąsiedzi i bardzo spodobały im się moje psy.
Jak wychodziłam z podwórka zaczepił mnie ich 5- letni syn i sie zapytał czy mógłby pogłaskać?Czy go połkną w całości? Ja od razu sie rozpogodziłam i dałam dziecku pogłaskać moje psy, mówiąc że go nie połkną w całości :p, od takich sytuacji to aż się miło robi :p

Posted

A mnie dzisiaj zaskoczyła moja koleżanka, gadałyśmy sobie o psach no i powiedziała że pinczerka jej ciotki się skundliła:lol: (chodzi o to że się puściła z kundlem) i żaliła się że już nigdy nie urodzi pinczerków bo teraz będą same kundle:roll:. No i dowiedziałam się też że rasowa suka jak ją pokryje kundel nie może już być wystawiana:mdleje: co ja bym tam wiedziała gdybym nie miała takiej mądrej koleżanki:laugh2_2: Dodam jeszcze że sama mając pseudo spanielkę wie o istnieniu tylko 3 umaszczeń:lol:

Posted

Przy Birmie się dzieci najbardziej cieszą, jak ją mogą chwilę poprowadzić na smyczy - Birma jest do tego przyzwyczajona, że jakieś dziecko trzyma smycz [Smoku też lubi ją prowadzić] i chodzi wtedy tylko i wyłącznie na moje komendy, uważając żeby smyczy nie napiąć [chyba, że ja jej każę np. stać albo iść w inną stronę - wtedy ciągnie, ale baardzo wolno, żeby malucha nie wywrócić]. Na to pozwalam tylko grzecznym dzieciom jak mam chwilę czasu ;)...

Posted

Yorkomanka napisał(a):
A mnie dzisiaj zaskoczyła moja koleżanka, gadałyśmy sobie o psach no i powiedziała że pinczerka jej ciotki się skundliła:lol: (chodzi o to że się puściła z kundlem) i żaliła się że już nigdy nie urodzi pinczerków bo teraz będą same kundle:roll:.


Znam ten tekst... Kiedy bawiłam się z rottweilerką z dalszej rodziny, dawno dawno temu, mój wuj z powagą powiedział, że Kama nie jest czystą rottką, bo jej matka kiedyś się skundliła :razz: tzn. przed miotem z Kamą miała miot z mieszańcem.
Miałam wtedy może 10 czy 12 lat i takie bzdety sprawiły, że nawet mi dziecku (aczkolwiek w psich tematach oblatanemu) oczy wyszły na wierzch :crazyeye: Usiłowałam wytłumaczyć wujkowi na łopatologicznych przykładach, że przecież jeśli biała kobieta raz ma dziecko z murzynem to przecież nie rodzi do końca życia mulatów, ale nie dał się przekonać. Jak doszliśmy do fizjologii, to mętnie tłumaczył, że "cośtam zostaje" u suki, aczkolwiek nie było mi dane się dowiedzieć co i gdzie :evil_lol: i dyskusję zakończono koronnym argumentem, że co ja dziecko mogę wiedzieć i jemu dorosłemu facetowi, w dodatku myśliwemu znającemu się na psach, tłumaczyć :roll:

Posted

Malwa774 napisał(a):
To chyba niecodzienna sytuacja prawda? ;)

U mnie dzisiaj było podobnie, aż sie miło zrobiło.

Wprowadzili się nowi sąsiedzi i bardzo spodobały im się moje psy.
Jak wychodziłam z podwórka zaczepił mnie ich 5- letni syn i sie zapytał czy mógłby pogłaskać?Czy go połkną w całości? Ja od razu sie rozpogodziłam i dałam dziecku pogłaskać moje psy, mówiąc że go nie połkną w całości :p, od takich sytuacji to aż się miło robi :p

Niestety bardzo niecodzienna, a szkoda. Większość ludzi myśli, że jak moje psy są małe, to nie ugryzą i pchają łapy bez pytania :roll:

Posted

no niestety tak już jest, jakieś yorki, spaniele, labradory to ludzie od razu się pchają żeby pogłaskać, bo taki pies przecież ugryźć nie może. A jak widzą ttb to już panika, krzyki na właściciela że pies ma mieć kaganiec, bo przecież na pewno ich pogryzie :roll:

  • 2 weeks later...
Posted

ja sama widzac ttb bez kaganca i smyczy panikuje wiec nie dziwie sie przecietnym ludzia
znam ta rase marzy mi sie jeden z ttb ale nadal czuje lek jak pies z tych ras sie zbliza do moich
oczywiscie nie wrzeszcze ze pies morderca ale sie boje , niestety

Posted

Ja mam taki paradoks w klatce obok... Mają maleńką sunię yorka, która non stop wychodzi bez smyczy. Ilekroć przechodzę z Bucefałkiem, prawdę mówiąc niewiele wyższym od yorczki, bo to nieduży psiak przecież, natychmiast jest panika, strach w oczach, wołanie suni, omatkoboska zarazjązje :roll: Podczas gdy Bucefałkowi mało się ogonek nie urwie do małej miłej koleżanki - on kocha yorki, kiedy raz miały okazję się powąchać, pewnie fajnie by się pobawiły, gdyby pani przerażona nie zabrała suni od tego morderczego aligatora...
Ta sama pani, ta sama sunia, kiedy wychodzę z Baryłą - pani ma yorczkę gdzieś, yorczka podbiega do Baryły ze strachliwym szczekaniem albo lezie za nami depcząc mojej suce po piętach dobre 20 m - a Baryła ma swoje lata, nie lubi upierdliwych dziamgotów, szczególnie suk, i to raczej z jej strony prędzej by coś małej groziło niż ze strony Bucefałka.
No ale pani uważa widać, że jak piesek ma tą głowę mordercy, to na pewno zabija wszystko co się rusza - duża obca suka na pewno nie zrobi krzywdy jej maleństwu, bo to przecie kundel, w dodatku w kolorze labradora, więc na pewno łagodna jak baranek :roll:

Posted

ja odczuwam dlatego strach poniewaz nie spotkalam jeszcze naprawde lagodnego ttb :roll:
a chcialabym bardzo zeby moja suka sie oswoila z tym typem psa
mielismy kolege staffika moja suka nim rzadzila az kolega staffik zaczal dojzewac i moja ustawiac ,skonczyly sie spacery , teraz nie moga sie nawet obwachcac bo warcza na siebie
raz bylam mile zaskoczona jak pani z suka amstafa 6 letnia! podeszla do mnie "znienacka" nie spodzewalam sie ze ktos do mnie od tylu podejdzie poprostu i z moja suka sie obwachaly , ba! nawet merdaly ogonami obie , pewnie puscic i tak bysmy nie mogly bo znam moja suke i wiem ze by probowala ustawiac ,a ustawianie ttb moze sie nie milo skonczyc tymbardziej doroslej suki
wiec sie da , ale wiecej tej kobiety nie spotkalam

co do yorkow , moja suka kocha yorki , poprostu jak je widzi to odstawia taniec radosci tak kreci tylkiem ze az sie zarzuca :lol:
miala sasiadke yorka i wychowala ja doslownie po psiemu , tamta suczka miala kontakt jedynie z moja bo wlascielka bala sie innych psow i nie dalo sie jej wytlumaczyc ;)
ale ludzie z yorkami nie pozwalaja sie nawet przywitac z moja bo sie boja
boja sie zwyklego kudelka :mad:, raz nawet taka starsza pani powiedizala mi "bo temu psu zle z oczu patrzy " :evil_lol: no nic , trudno
jak juz spotkam wlasciela yorka chetnego zeby psy sie pobawily to jestem bardzo zadowlona , yorki to sa naprawde fajne psy wystarczy je traktowac jak psy ;)

Posted

Tylko, że mój psiak nawet jak na staffika jest mały (tzn. wzorcowy, bo ze zdziwieniem odkryłam, że polskie staffiki niemal wszystkie przerastają wzorzec o 1/4-1/3...), ma bardzo szczenięcy wygląd, do psów się cieszy, macha ogonkiem, z yorczką wąchał się bardzo delikatnie - a mimo to są takie straszne reakcje...
Ja najbardziej denerwuję się chyba na widok labów i krótkowłosych ONków. Labów, bo z zasady biegają bez żadnej kontroli, są ciężkie, niedelikatne i próbują bez ceregieli pobawić się moim psem, a ONków, bo 90% zachowuje się cholernie agresywnie. O dziwo nie tyczy się to... DONków, które wg moich obserwacji spacerowych są o wiele spokojniejsze i bardziej posłuszne, i nie pałają taką nienawiścią do mijanych obcych psów jak zwykłe ONki.
TTB jakoś nie podnoszą mi ciśnienia, bo puszczone bez kontroli widuję sporadycznie, a jeśli już, to są bardzo łagodne i wobec mnie, i moich psów. Moja suka z lubością zresztą ustawia znajomego pitbulla, uwielbia mu dokuczać, a on nigdy nie zareagował na to agresywnie, podobnie amstaff, którego juz niestety nie widujemy. Mój własny prosiak chyba też już zostanie taki przyjazny - jedyny pies na którego reaguje zdecydowanie agresją to osiedlowy pół-bezdomny rozrabiaka - ale tu w grę wchodzi chyba czysta zazdrość, bo mój dostaje fazy tarana i kłapaczki w jednym od czasu gdy pogłaskałam tamtego wstrętnego wielkiego obcego samca na oczach Bucusia :evil_lol:

Posted

Shina wychowała się ze staffikiem i nabrała od niego różnych dziwnych przyzwyczajeń zabawowych - zdeptywanie, gryzienie po szyi, zwalanie się na psa całą masą, niedelikatność. Z nim o dziwo nigdy nie chciała 'walczyć', a i on się nie złościł na tego małego upierdliwca :lol:.

Z dziwnych zachowań ludzi to ostatnio na dworcu podszedł do nas Ukrainiec i zaczął w swoim języku wydawać Hexolinie komendę siad. Hexa, jak to Hexa, usiadła bo usłyszała że ma to zrobić. Chciał łapę to podała. To mi nie przeszkadzało, więc się pouśmiechałam (nie rozumiał co mówię :cool1:) i myślałam że pójdzie. Ale kolesiowi tak się dręczenie mojego psa spodobało że zaczął ją głaskać, a później włożył jej rękę w kaganiec i zaczął tarmosić za pysk, nos, fafle :crazyeye:. Całe szczęście że Hexolina jest taka tolerancyjna, bo jak by Shinie tak zrobił to by paluchów w jej żołądku szukać musiał :mad:. Wkurzyło mnie to i zmieniłam miejsce "postoju" :shake:.

*Hexa ma kaganiec typu ogromna 'tuba', kupiony żeby mogła zabawki nosić bez problemu, więc nie jest trudno rękę włożyć, tylko po co... Shinie w fizjologa też paluchy kilka osób pchało żeby po pysku pogłaskać :shake:

Posted

[quote name='Martens']Ja mam taki paradoks w klatce obok... Mają maleńką sunię yorka, która non stop wychodzi bez smyczy. Ilekroć przechodzę z Bucefałkiem, prawdę mówiąc niewiele wyższym od yorczki, bo to nieduży psiak przecież, natychmiast jest panika, strach w oczach, wołanie suni, omatkoboska zarazjązje :roll: Podczas gdy Bucefałkowi mało się ogonek nie urwie do małej miłej koleżanki [/QUOTE]

miałam nie raz podobną sytuacje tzn idzie ktos ze szczeniaczkiem i jak widzi mojego psa to zaraz łapie szczeniaka na ręce zeby go "chronić".
Tak samo jest dziewczyna z shih tzu ale nie pozwoli zeby nasze psy sie nawet powąchały. Czy ktos widzi agresje u mojego psa? on nawet nie szczeka, tylko macha ogonem....

rozbił mnie jeden facet: my idziemy z Domisiem, on z wózkiem i szczeniak luzem. Wąchały sie itp.... ale kiedy facet sie dowiedzial ze ja mam samca to zaraz uciekł ze swoim psem bo moj ją zapłodni :razz: dodam ze on wtedy mial 4 m-ce i naprawde tylko sie wąchały i nic wiecej

Posted

Przedwczoraj podczas spaceru z moimi dziewczynami, którego trasa wypadała koło szkoły podstawowej pechowo trafiłam w moment, kiedy dzieci kończyły lekcje. Moje potworki szły sobie spokojnie, nie zwracały uwagi na piski.

Nagle od grupki idącej naprzeciwko nas podniósł się wrzask - dziewczynki zobaczyły yoreczki :roll:, i jedna z nich krzycząc "YORK!!! YOOOORK!!! CZEŚĆ MAŁY SŁODKI YORKU!!!" zgięła się w pół i dawaj lecieć z łapami. Mówię więc do niej spokojnie, acz stanowczo "Nie znasz jej, nie wiesz czy cię nie ugryzie". Na twarzach wrzeszczącej i jej koleżanek bezcenne wprost oburzenie i foch straszliwy. I czego się dowiaduję? "Yorki nie gryzą!!". Dacie wiarę? :diabloti:

Posted

[quote name='*kleo*']Przedwczoraj podczas spaceru z moimi dziewczynami, którego trasa wypadała koło szkoły podstawowej pechowo trafiłam w moment, kiedy dzieci kończyły lekcje. Moje potworki szły sobie spokojnie, nie zwracały uwagi na piski.

Nagle od grupki idącej naprzeciwko nas podniósł się wrzask - dziewczynki zobaczyły yoreczki :roll:, i jedna z nich krzycząc "YORK!!! YOOOORK!!! CZEŚĆ MAŁY SŁODKI YORKU!!!" zgięła się w pół i dawaj lecieć z łapami. Mówię więc do niej spokojnie, acz stanowczo "Nie znasz jej, nie wiesz czy cię nie ugryzie". Na twarzach wrzeszczącej i jej koleżanek bezcenne wprost oburzenie i foch straszliwy. I czego się dowiaduję? "Yorki nie gryzą!!". Dacie wiarę? :diabloti:[/QUOTE]
to TY nie wiedizalas ze one nie maja zebow! :)

Posted

[quote name='gops']to TY nie wiedizalas ze one nie maja zebow! :)[/QUOTE]
No nie, ostatnio jak im zaglądałam w gębę to jeszcze miały :evil_lol:
[quote name='Darianna']Bo Ty pewnie nie masz yorka tylko te, yorkshire teriery, te to gryzą ;)[/QUOTE]
A no popatrz, o tym nie pomyślałam :evil_lol:

Posted

Nie tylko nie gryzą, ale też robią magiczne kupy, których nie trzeba sprzątać, a ich szczekanie jest muzyką dla uszu, więc niech dziamgolą ile wlezie :P

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...