Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

paulina2904 napisał(a):
Mój jak coś przeskrobie i zawołam go to chocby nie wiem co muszę go przynajmniej pogłaskac za to że przybiegł:diabloti:

Dokładnie. Jak karcić to tylko w chwili i na miejscu "przestępstwa" bo potem to już tylko my wiemy za co pies jest karcony. Paulina, ja to wiem - mój ojciec zawodowo, ja szkoliłam psy amatorsko. I choć zdarzało mi się trafić na psy z silną dominacją, które trzeba było "krótko za pysk" to jednak... Jak z dziećmi - zgodnie z naturą gatunku, psychiką i z uwzględnieniem charakteru, a przede wszystkim ustalić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać. Moja Mama zupełnie "niefachowo" szkoli sobie od maleńkiego 30kg mieszańca. Od dwóch lat mówi do niego jak do dziecka. Pies jest oazą łagodności i spokoju, potrafi przyjść ze skaleczoną łapą po opatrunek i nie zdejmuje go po założeniu, chodzą razem w góry, nocują pod namiotem, pies nie opuszcza jej na krok. Jest tylko jej - pozostawiony na kilka dni odmawia jedzenia z innej ręki mimo że wszystkich w domu lubi. Jest społeczny - pozwala się głaskać i pieścić każdemu, jak "ciepła klucha" próbuje się bawić z innymi psami, ale Mamę traktuje wyjątkowo i wyraźnie wyróżnia. Da się?

Posted

Shadow słuchał mnie i Mamy, mojego brata i mojego syna. Nadal ich słucha. Bratową ma w nosie kompletnie. :p Ale ona jest trochę "niespójna", a zdecydowanie mało stanowcza i nie wypracowała sobie posłuchu u Shadowa. Ponieważ reszta psów jest stadem Shadowa, w efekcie wszystkie psy elegancko zlewają bratową i o takich niuansach jak np. przepuszczenie jej w drzwiach nie ma mowy. Najpierw tabun, potem ew. ona.:evil_lol: Bawi mnie to o tyle że sama sobie zawaliła sprawę - mówiłam, że jak pozwoli to będzie dyndać na końcu stada. No, to dynda.

Posted

tak samo mój.. w porę zorientowaliśmy się kiedy chciał wejść nam na głowę a teraz to on głównie mnie słucha,... kiedy mogę to staram się Maxa chwalić... w każdej sytuacji staram się doszukać czegoś za co mogę go pochwalić.. i powiem szczerze że takie chwalenie to dużo działa... bo chętniej się słucha i współpracuje..

Posted

Kaidar napisał(a):
tak samo mój.. w porę zorientowaliśmy się kiedy chciał wejść nam na głowę a teraz to on głównie mnie słucha,... kiedy mogę to staram się Maxa chwalić... w każdej sytuacji staram się doszukać czegoś za co mogę go pochwalić.. i powiem szczerze że takie chwalenie to dużo działa... bo chętniej się słucha i współpracuje..

Jak dziecko, jak dziecko...:evil_lol:

Posted

U mnie Bings ma 2 lata a zachowuje się gorzej niż Pongo* w okresie szczenięcym:evil_lol: Ale muszę przyznac że Pongo* w miarę się uspokoił(zmądrzał?) w wieku 8 lat ,a do tego czasu to straszny szogun;) ,ale do śmierci:-( miał umysł dziecka:multi: i zawsze lubił coś zbroic ,a dla jedzenia(straszny łakomczuch:evil_lol:) to nawet w bólu do kuchni szedł krokiem młodej sarenki:roll:

Posted

Wiem, i wcale nie było w moim stwierdzeniu złośliwości. Shadow mimo statecznego wieku potrafi jeszcze figlować a jedzenie... Cóż... zawsze z 10 jego komórek mózgowych po jednej przypadało na każdą łapę, żeby się nie plątały, jedna na ogon żeby merdał prosząc o jedzenie, a reszta na żołądek. :evil_lol: Straszny łasuch.

Posted

Kinga, dookoła mnóstwo jest ludzi, wielce doświadczonych miłośników psów i ich szkolenia, którzy z pasją stosują wobec swoich psów przemoc.
Na Twoim miejscu pewnie wyraziłabym słownie wielkie zdziwienie, że po tak doświadczonym człowieku (tzn. Twoim sąsiedzie) nie spodziewałam się metod stosowanych przez kiepskich amatorów o słabej psychice.

Posted

O ile zdążyłam się połapać facet wymaga od psa bezwzględnego posłuszeństwa - ok, dopuszczalne o ile bierzemy pod uwagę uwarunkowania wynikające z natury zwierzaka i nie wydajemy poleceń z których pies się i tak wyłamie. To tak jak położyć przed małym dzieckiem coś fajnego, kolorowego i nie pozwolić dotknąć - złamie zakaz bo ciekawość jest silniejsza od "niedorozwiniętej" jeszcze dyscypliny. To samo z tym psem - raz że rasa towarzyska i "zabawowa" dwa, ze szczeniak kompletny - połączenie temperamentu ze szczenięcym usposobieniem powoduje że puszczona luzem podbiega do ludzi. Jedyna opcja zapobiegania wyłamaniu to smycz. Jeszcze. Jak trochę charakterek okrzepnie będzie można trenować mniej spontaniczne zachowania, ale póki co puszczanie jej luzem tam gdzie chodzą ludzie to właśnie pobudzanie do kontaktów. No, chyba żeby dobrze obserwował i jak tylko pies odbije do obcego, odwołał - ona już na takie coś reaguje prawidłowo. Musze sobie to spokojnie, na chłodno (o ile sie da) poukładać. Fakt, pójście po ambicji jest chyba dobrym motywem. Dziś starałam się po prostu omijać psa na chodniku żeby jej nie prowokować do podejścia - żeby znów nie "zarobiła".

Posted

Biedna sunia. Wszystko rozumiem, ale skąd brak zwyczajnej logiki w działaniu pana? :roll: A może tylko mi wydaje się oczywiste, że jeśli już trzeba/chce się karać, to tylko w momencie przewinienia? :roll: Wiele ludzi bije psy po odwołaniu od czegoś, co robiły źle...

Ale nie tylko starym psiarzom to się zdarza. U mnie w miasteczku brak szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia, to ludzie korzystają z usług jakiegoś wariata. Uczy szczeniaka labradora chodzenia na smyczy szarpiąc go, krzycząc, ciągnąc! Pozytywnie nie można, bo dużego psa pozytywnie się nie da. Smakołykami nie można, bo labradory tyją. I w ogóle pozytywnie to głupota, on uznaje metody mnichów z New Skete (nie czytałam ich książki, którą wydali, ale chyba nie ma nic tam o znęcaniu się nad szczeniakami? :roll:). Ogólnie mówiąc - masakra. Zresztą, wcześniej "szkolił" tu psy pan starej daty, umarł niedawno... Nagroda - klepanie psa po głowie. Żadnych smakołyków i takich tam rzeczy. Przeraziłam się, jak widziałam, że szkoli tak kaukaza...:roll: A DONka którą tak "wyszkolił" to makabra, rzuca się jak jasny diabeł na wszystko. Jak widać, zapotrzebowanie na szkolenie jest - to dobrze. Szkoda, że brak fachowców, a tylko wyłudzacze...

Posted

To mi już lepiej wychodzi szkolenie psa;):diabloti: A tak nawiasem mówiąc to też posiadam i wykorzystuję książkę mnichów z New Skate i według mnie to bardzo dobra książka pomimo konserwatywnego poglądu;) podoba mi się dział w którym mnisi zachęcają właścicieli do spania razem (wdług nich najlepiej żeby pies na ziemi ,ale najważniejsze żeby w jednym pomieszczeniu) bo to podobno wzmacnie więź;)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
I w ogóle pozytywnie to głupota, on uznaje metody mnichów z New Skete (nie czytałam ich książki, którą wydali, ale chyba nie ma nic tam o znęcaniu się nad szczeniakami? :roll:). Ogólnie mówiąc - masakra. Zresztą, wcześniej "szkolił" tu psy pan starej daty,


Czytałam jedną książke mnichów z New Skete i nie propaguje się tam przemocy fizycznej. Kilka razy jest podkreślone że psa nie można bić, podduszać kolczatką. itp. Natomiast faktycznie jest omówione karanie fizyczne, zarezerwowane jak piszą na "cięższe" przewinienia - ale opisują to tam tak, że należy psa wziąć "za frak", oderwać mu na parę centymetrów przednie łapy od ziemi i tak jakby lekko potrząsnąć.
Ale piszą duużo o kontakcie psa z właścicielem, o współpracy, nawiązywaniu więzi, nagrodach, chwaleniu, więc nie stawiałabym ich za wzór szkolenia negatywnego.

Posted

i takie tresowanie popieram.. tresowanie które opiera się na współpracy i zaufaniu.. osobiście staram się swojego psa jak najmniej karać.. przyznaję są chwilę kiedy muszę go skarcić ale głównie to słownie i tylko wtedy gdy przyłapię go.. a tak staram się go najczęściej chwalić i głaskać jak coś ładnie zrobić np gdy ładnie idzie na smyczy przy boku...

Posted

Zdarzało mi się psa karcić metodą "za wszarz";) ale to był kaukaz którego traktowano od szczonka jak pluszowego misia, a kiedy miś wyrósł na silnie dominującego "bydlaka" padło hasło łańcuch albo schron, albo... Bo właścicielka sobie nie radziła. Psu trzeba było dość często przypominać kto ma prawo pierwszy wejść do domu, kto kogo na spacer prowadzi, nauczyć głupiego chodzenia przy nodze nawet, a Koleś miał zwyczaj kłapać jak mu się nie podobało, a przynajmniej bulgotać gdzieś od dna klaty. W takiej sytuacji :mad:działa, ale też nie łomot, tylko właśnie potrząśnięcie. Ekstremalnie zdarzało mi się strzelić w zad - to już nie jest profesjonalne absolutnie - końcem smyczy. Ale to był pies-wariat z uruchomiona opcją "będę gryzł"! A tu jest łagodna, radosna i karna smarkula. Wystarczy obserwować jej zachowanie i widząc że zaczyna kombinować, po prostu przywołać, zatrzymać poleceniem. Dam sobie rękę uciąć że gdyby odwołał ją zanim do mnie doszła, ona by zawróciła. I to by mogło mieć sens. Przecież zawołana odeszła ode mnie natychmiast! I... Strzał z ręki w pysk... Aż zaskomlała. Zbyt brutalne.

Posted

pinkmoon - to ten człowiek chyba uznał, że samo bycie szczeniakiem jest ciężkim przewinieniem :roll:

kinga w. - zbyt brutalnie i bez sensu :roll: Mam nadzieję, że nieczęsto mu się to zdarza. Ja bym ją nagrodziła, od razu odejść od tak fascynującego obiektu, jakim jest miziający ją człowiek... Bardzo posłuszna jest. Szkoda mi jej.

Posted

Mnie też jej szkoda. Jest bardzo żywa, taka radośnie energiczna, ale karna i... śliiiicznaaaa. Jest coś rozczulającego w tym dużym psie zachowującym się jak kompletne szczeniątko i poruszającym tak śmiesznie niezgrabnie. Długie łapy jak słupki, cała ta "kwadratura", niezgrabność kiedy podskakuje i przypada do ziemi a jednocześnie niesamowita elegancja i piękna sylwetka w chodzie i nieśpiesznym biegu. Czarujący pies.

Posted

"Jak reagujecie na pytanie "Można pogłaskać?" "Gryzie?" itp?"
Pół biedy, gdy ma się dużego psa, bo chociaż część dzieci się go boi. A teraz idziesz spokojnie z małą śliczną York maspieską(bo nie kotką ;p) i sporo osób, nie tylko dzieci, piszczy jaki słodki, głaska (oczywiście bez bytania) itd. A ja mam tak nieprzyjazną sunię, że nienawidzi dzieci, bo ją od szczeniaka męczyły, jak gdziekolwiek jechaliśmy. Już w szczególności nie lubi obcych i jazgotliwych dzieciaków... Więc jak leci dziecko pogłaskać pieska, bo rodzice oczywiście puszczą żeby tak zrobiło i się nie darło jak opętane, to mówię żeby nie dotylkało, bo gryzie, ale są dzieci, które chcą się same przekonać...
A ostatnio tata niósł dziewczynkę i jak zobaczyła Tulkę to zaczęła nieziemsko wrzeszczeć, że ona "chce tego peśka,jusz, daj mi tego peśka!" i tak w kółko...masakra...

"Jakby ugryzła to byłaby Twoja wina niestetybo pies nie miał kaganca."

I jaka tu moja wina, skoro mam ją na krótkiej smyczy, a bachor biegnie i nie słucha, tak jak rodzice. Kilka razy zdarzyło się, że warczenie nie pomogło i ugryzła, a od razu wielka awantura od mamuśki, to czasami mówię, żeby sobie aparat słuchowy kupiła, albo smycz dla dziecka, skoro mimo, że sie mówi że gryzie to puszcza do psa;p
A poza tym od roku nie mogę znaleźć kagańca na yorka, a z resztą jak by to wyglądało ;)

Posted

Każdego psiaka da się wyszkolic i to bez bicia:mad:, a metodą nagród i ich braku. Psa da sie też uczyć w każdym wieku, z tym, że rzeczywiście dorosłego trudniej...
Ale szczeniaka nie trzeba bić, jak go do siebie przywiążesz uczuciami, to w momencie gdy powiesz głupie "fe", czy "nie wolno" pies odbierze to za formę upomnienie, więc lepiej najpierw popracować zawsze nad wspólną więzią z psem, a dopiero po pewnym czasie na tresurą, wtedy idzie dużo łatwiej;)
I nawet yorka da się wyszkolić, że niektórzy właściciele wilków zazdroszczą, jak można tak ułożyć takiego malucha:eviltong: I to bez przemocy:p

Posted

no ja nad swoim tak pracowałam i teraz Max jak mówię "zostaw" albo "nie wolno" bez podnoszenia głosu to zostawia... i w tym momencie go chwalę.. mamy aż tak nie słucha :D na spacerze jak ładnie idzie to też go chwalę.. jedynie muszę nad nim popracować w sytuacji gdy ktoś go zaczepia albo spotyka innego psa żeby nie rwał się.. ale da radę na spokojnie z nim to zrobić.. :)

Posted

Ja dzieciom najczęściej mówię , żeby nie głaskały Franka ale jak dzieciak pyta się któryś raz- dlaczego? to biorę Franca na ręce :shake: Miałam kilka sytuacji z takimi namolnymi dzieciakami ;) Np.Byłam w Sopocie stoję przed molo i słyszę delikatny pisk-odwracam się a to dzieciak walnął Franka po ogonie:angryy: Wtedy tracę cierpliwość i mówię co myślę :evil_lol: Po za tym dzieciaki już chciały rzucać w Frankusia Kamieniami....:angryy::angryy::angryy: Oczywiście są też dzieci które się grzecznie pytają czy można pogłaskać a ja wtedy grzecznie odpowiadam , że "nie"!:razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...