Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hecia13 napisał(a):
Boże, dlaczego tak brzydko o niej mówisz?!

brzydko? :oops: normalnie napisałam, zamiast pisać suczka napisałam po prostu sucz.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[SIZE="1"]Ja zauważyłam jedną rzecz. Największy problem z tym wszystkim ma chyba większość osób, które kupiły psa bez rodowodu. I to nie problem z dogomaniakami, tylko swoimi kompleksami :cool1:

Żeby tak zupełnie nie offować :roll: Ostatnio miałam jazdę z dziećmi znajomych. Stałam z suńką na skwerku - podeszła znajoma z synkiemi córką. Nie dało się porozmawiać... Dzieciak (ok. 5 lat) krzyczał do psa "Piesiek!! Piesiek!!" na całe gardło aż zachrypł, próbował go gonić i szturchać badylem, co mu niezbyt wychodziło bo chamsko zasłaniałam sobą psa, aż w końcu postanowił nakarmić go gumą do żucia. Mama nic :razz: więc w środku rozmowy odwróciłam się na pięcie i poszłam.

Posted

Chyba bym jej powiedziała żeby zaczęła kontrolować dziecko póki ja jeszcze moge kontrolować psa bo on też ma określoną cierpliwość. Wyrośnie takie z ideologią "psy są fajne, zwłaszcza te małe bo dalej po kopniaku lecą". Przecież już malutkiemu dziecku można wytłumaczyć co zwierzę lubi a czego nie. Roczne dziecko potrafi opanować że zwierzakowi nie sprawdza się głębokości ucha ani nie wydłubuje oka, a ciągnięcie za ogon boli. Pani chyba uznała że dziecko się bawi to ma chwilę spokoju.

Posted

rocznemu dziecku to można wytłumaczyć że zwierząt się nie kopie i nie bije.. wiem bo chrześniaczka ma ponad rok i jak tylko próbuje czymkolwiek zrobić zwierzakowi krzywdę to jest odpowiednia reakcja.. nawet rozumie czym nie można karmić psa..

Posted

Zgadza się! Między innymi to jest piękne w wychowywaniu dziecka ze zwierzętami - maluch uczy się zabawy z uwzględniającej naturę zwierzaka, potem przełoży to na empatię w stosunku do ludzi, kształtuje wrażliwość... Mój półtoraroczny syn jeździł z upodobaniem na naszej Miśce. Miśka okazała się "ciężarówką" ( ze schronu w ciąży:crazyeye:) i wytłumaczyłam Młodemu ze nie można bo Miśka ma w brzuszku malutkie pieski. Nie tylko przestał ją dosiadać, ale zaczął się nią "opiekować" - trochę śmiesznie bo przynosił jej poduszki, przykrywał kocykiem, karmił z ręki, ale... Z tym że Miśka była bardzo, bardzo wdzięcznym i ufnym stworzeniem. Do tego stopnia, że Młody miał wstęp do legowiska z maleńkimi szczeniętami.

Posted

I ja, i mój młodszy brat od urodzenia wychowujemy się z psami. Że ja jestem psiara - wariatka to wszyscy wiedzą :eviltong: Młody może nie w takim stopniu jak ja, ale widać, że te nasze zwierzaki bardzo kocha. Ma 10 lat, a już od dawna wie, że psa szarpać ani męczyć nie można (nawet nie trzeba mu było tłumaczyć, pinczerka mu pomogła zrozumieć :diabloti:), wie czego pies nie może jeść, no i nie ma też tego odruchu, który obserwuję czasem u dzieci na ulicy - pies 3 m od nich, a one już ciężko przestraszone chowają się za mamę (swoją drogą zawsze mnie zastanawia skąd to się bierze :???: ). Jak się dzieje krzywda kotom to Młody też obroni :p Nie zaczepia obcych psów na ulicy, a jak już się z którymś wita to czeka aż on podejdzie i daje mu rękę do powąchania.
No i co, da się dziecku wytłumaczyć? Pewnie, że się da! :p (a z pomocą pinczerki szczypiącej za ciągnięcie za ucho tym bardziej :eviltong:)

Posted

[quote name='Martens']A gdzie na dogo spotkałaś ludzi, dla których pies bez rodowodu to g...o?? :crazyeye: Bo ja siedzę tu prawie 3 lata i spotkałam może 2 takie osoby, które szybko z forum zniknęły.

A brak wyobraźni to moim zdaniem celowe rozmnażanie psów nierasowych - przy tym ile mamy ich bezdomnych.

Niestety sporo osób zaczęło wręcz krzyczeć i wyzywać mnie, gdy zapytałam w innym dziale o porady dotyczące opieki nad sunią i maluchami tuż po porodzie. Zostałam delikatni mówiąc obezwana przez osoby, które już dość nawet długą są na forum, bo oni mają psy z papierami i zamiast pomóc, to wchodzą na różne tematy i wjeżdżają na ludzi...:/

Część mi pomogła i podziękowałam, ale kilka osób do tej pory wypisuje i próbuje dopiec, bądź wykazać "wyższość", mimo że im nie odpowiadam, bo nie uważam za słuszne...
Niestety tak jest, że niektórzy, nawet tutaj, nie uznają że każde zwierze ma prawo do miłości i kochających właścicieli, tylko liczy się papier, a przynajmniej tak to przedstawiają, niestety...:shake:
I wiele tematów na forum sprowadza się do "rodowodu", bo zachowania i sposób pisania pewnych osób to wymusza czasami...

Posted

Balbina12 napisał(a):
Masz dobre podejście do sprawy.Sama zobacz w dziale yorki temat dlaczego nie york nierodowodowy...Tam to dopiero panuje kultura...:angryy:


Chyba niestety "kultura" w tym drugim znaczeniu...:/

A dlaczego nie york bez rodowodu, bo Ci co sprzedają yorki z rodowodem, wystawiaja cenę 3-4 tysiące i chcą zarobić, będą się buntować, że inne to kundel jest.
Oki, to ja mogę mieć kundla yorkopodobnego z włosami, bo przynajmniej nie mam na nią uczulenia i jest bardzo kochanym yorkshire kundlem, którą każdy weterynarz nazywa yorkiem, poza niektórymi zadufanymi hodowcami, których chętnie nazwało by się hodoFcami od fabryk szczeniaków... Bo hodowca kocha swojego pupila, a nie chce mieć tylko z niego kasę...

Posted

[quote name='*Monia*']Ja jestem absolutnie przeciwko rozmnażaniu kundelków, jestem za sterylką aborcyjną, ale jakoś ślepego miotu raczej bym nie miala serca uśpić i zostawila bym to innym :roll:. Nie chodzi o świstek, tylko o pewność pochodzenia, sprawdzonych przodków i jest większe prawdopodobieństwo pożądanego charakteru. Ta sunia z ktorą jechałam była zabrana z budy, jej matka na łańcuchu i mała wraz z rodzeństwem też pewnie by tak skończyła jak jej mama - łańcuch, buda i szczeniaki co pół roku :shake:. Matka będzie sterylizowana, a mała została ostatnia z 4 rodzeństwa (2 osobiście do domów zawozilam). Jestem przeciw rozmnażaniu psów nierasowych, ale to nie znaczy, że jestem przeciw takim psom (sama mam kundlicę). Kundelków jest masa w schronach, więc nie ma po co ich więcej produkować zabierając potencjalne domy tym schroniskowym. Sterylka albo pilnowanie jak oka w glowie.

PS. Odkąd zaczęłam siedzieć trochę na PWP moje poglądy na temat nie rozmnażania się umocniły.

Nie twierdzę, że rozmanażanie na siłę i produkcja dużych ilości nowych psów do schronów to dobra rzecz, tylko chodziło mi o podejście niektórych ludzi do kundelków...

Posted

[quote name='Cirilla888']Chyba niestety "kultura" w tym drugim znaczeniu...:/

A dlaczego nie york bez rodowodu, bo Ci co sprzedają yorki z rodowodem, wystawiaja cenę 3-4 tysiące i chcą zarobić, będą się buntować, że inne to kundel jest.
Oki, to ja mogę mieć kundla yorkopodobnego z włosami, bo przynajmniej nie mam na nią uczulenia i jest bardzo kochanym yorkshire kundlem, którą każdy weterynarz nazywa yorkiem, poza niektórymi zadufanymi hodowcami, których chętnie nazwało by się hodoFcami od fabryk szczeniaków... Bo hodowca kocha swojego pupila, a nie chce mieć tylko z niego kasę...
rozumiem że Ty szczeniaczki rozdawałas za darmo?

Posted

Akadna napisał(a):
A niektórym jak widać przeszkadzają "wystawowe manekiny". To smutne, ale jak chcemy być traktowani poważnie to mówmy poważnie i nie obrażajmy drugiej strony, bo tak.


Pojęcie wystawowe manekiny nie tyczy się wszystkich psiaków. Chodzi mi raczej o to, co niektórzy ludzie mający psy z rodowodem robią z psami... Dosłownie manekiny. Potrafią nawet je farbować, żeby były odpowiednie. Nie mówię broń boże że wszyscy są tacy, bo jak czytam wasze posty to nie zauważyłam "rasizmu rodowodowego"... Powtórzę jeszcze raz, że chodzi mi tylko o to, że jeżeli już tak się zdarzy, że są nierasowe szczeniaki, to lepiej je przygarnąć, bądź znaleźć im nowy dom, niż topić, usypiać, ukręcać kark, albo jeszcze inne humanitarne metody oczyszczania rasy stosowane przez niektórych ludzi...

Posted

*Monia* napisał(a):
Jest popyt to i jest podaż, pseudo się kręci :shake:. Też kiedys sobie nie zdawałam sprawy z tego, ale mając do wyboru szczeniaka z pseudo za 200 zł i szczeniaka z budy ze wsi wybrałam tego drugiego - najzwyklejsze kundliszcze. I był to czas zanim na dogo trafiłam, czyli nikt mi tej kwestii nie wyjaśniał. Wystarczy na PWP wejść i zobaczyć jak pseudorasowce mają wspaniale... w schronach :shake:. Procent pseudo i rasowych tam jednak się różni

A w temacie. Wyszłam ze szczeniorem śmieci wyrzucić i ochroniarz zaczął zaczepiać małą. Ona odrazu się wtulać zaczęła we mnie, ale poprosiłam pana, żeby pogłaskał. Porozmawialiśmy trochę o psach, powiedziałam że szcyl do oddania i pan obiecał się popytać czy ktoś nie chce. Na wieść o obowiązkowej sterylce (ku mojemu zdziwieniu) pan nie wyraził oburzenia czy zdziwienia tylko przyznał rację i powiedział, że mała zasługuje na bardzo dobry domek. Na prawdę miło mi się zrobiło :lol:.
A wczoraj jedno dziecko (ok. 1,5 roku) podbiegło do mnie i chcialo psa zobaczyć. Ukucnęłam więc i dałam maluchowi dotknąć po główce, matka tylko stała i się patrzyła.Jak mły szczeniaka dotknął to matka dostała prędkości i podbiegła zabierać malucha mówiąc "ble, be piesek był", w międzyczasie przewróciła drugie dziecko i zero zainteresowania nim (też jej) :roll: :shake:. Uciekala przed nami jak byśmy choroby przenosiły. A dziecko miało brudne od piasku ręce i pewnie piasek zdrowszy niż szczenięca sierść :cool1: (mala odrobaczona, odpchlona i kąpana, więc to ja powinnam zwiewać przed brudnymi łapskami :evil_lol:)


Moją "pseudo"york chciała utopić pani której sunia miała małe, z yorkiem sąsiadów, ale że on nie był reproduktorem, tylko kanapowcem, który nigdy suni nie krył z rodowodem, to szczeniaki metryk nie dostały...
A że ta jej nie zeszła, to utopić chciała, a akurat znajoma gadała z nią i usłyszała jej pomysł, to ją wzieliśmy, bo szkoda było, żeby topiła kilkutygodniowe szczenię...

A co do brudnych łapek to tak, super jak do włosów "yorka" podchodzi dzieciak z rękami ubrudzonymi po lodzie i chce posklejać futerko pieska a mamuśka mówi, że zostaw, be, piesek JEST BRUDNY...:/

Posted

asiunia napisał(a):
rozumiem że Ty szczeniaczki rozdawałas za darmo?


Znajomym oddam, bo sami zdeklarowali, że pójdą ze mną szczepić i odrobaczać swoje małe, a jednej pani za pokrycie kosztów szczepienia i wyrobienia paszportu i reszty(czipa), ba za granicę chce zabrać.

Posted

"A dlaczego nie york bez rodowodu, bo Ci co sprzedają yorki z rodowodem, wystawiaja cenę 3-4 tysiące i chcą zarobić, będą się buntować, że inne to kundel jest.
Oki, to ja mogę mieć kundla yorkopodobnego z włosami, bo przynajmniej nie mam na nią uczulenia i jest bardzo kochanym yorkshire kundlem, którą każdy weterynarz nazywa yorkiem, poza niektórymi zadufanymi hodowcami, których chętnie nazwało by się hodoFcami od fabryk szczeniaków... Bo hodowca kocha swojego pupila, a nie chce mieć tylko z niego kasę.."

mój ma papiery i kosztował 1500 zł a nie 3000 zł :/ (hodowczyni z prawdziwego zdarzenia była a nie pseudo - link mogę podać z jej hodowlą) poza tym miałam yorka bez papierów i żadnym kundlem nie był...

Posted

Tak podałam różnicę, bo są ludzie co za tyle sprzedają...
I nie twierdzę, że kundel, czy nie, bo raczej mała to różnca dla mnie, ale niektórym robi jeden świstek różnicę. Dla mnie liczy się to, że to jest mój kochany futrzak i nic poza tym:p

Posted

Kaidar napisał(a):

mój ma papiery i kosztował 1500 zł a nie 3000 zł :/ (hodowczyni z prawdziwego zdarzenia była a nie pseudo - link mogę podać z jej hodowlą) poza tym miałam yorka bez papierów i żadnym kundlem nie był...


Nie ma potrzeby podawać linku, bo ja tam twierdzę, że jeśli coś wygląda i zachowuje się tak, jak inne psy z papierami z tej samej rasy, to nie wiem dlaczego by nie nazywać takiego psa też, np. yorkiem... Ale jeżeli brak papierka automatycznie przenosi psa w status kundla, to tak jak pisałam, mam yorkshire kundla po rodowodowych rodzicach:eviltong:

Posted

Cirilla888 napisał(a):
Nie ma potrzeby podawać linku, bo ja tam twierdzę, że jeśli coś wygląda i zachowuje się tak, jak inne psy z papierami z tej samej rasy, to nie wiem dlaczego by nie nazywać takiego psa też, np. yorkiem...

Jestem córką Bogusława Lindy wiesz?Nie mam na to żadnego potwierdzenia ale:
-mamy taki sam kolor skóry
-taką samą narodowość
-podobny kolor oczu
-niemal identyczny kolor włosów
Baa nawet mam podobne dołeczki:p

Posted

asiunia - dobre ;)

Cirilla888 - nazywaj to jak chcesz, ale prawda jest taka, że każdy pies bez papierów i udokumentowanego pochodzenia to kundelek, kundel, mieszaniec, jak wolisz.... I nie mówię, że przez to jest gorszy, bo nie jest i nie o to chodzi. Po prostu nie jest rasowy.

Posted

może niektórzy tak sprzedają.. od tej hodowczyni co brałam to pieska wyceniła na 1500 zł a suczkę na 2700 zł.. bo powiedziała że suczkę bardziej ceni.. ale widać było że w hodowli piesków to ma pasję i miłość do nich... poza tym równo kocham i tego obecnego z papierkami jak i kochałam poprzedniego bez papierków.. widzę że między nimi jest różnica charakterów ale mają pewne cechy które są takie same...

Posted

paulina2904-popieram w 100%! Do tego dodała bym opieki i odpowiedzialności :) Bo pies to nie zabawka! Nie może być oceniany pod względem rasy,wielkości,umaszczenia itp. Zamiast psów oceniałabym raczej właścicieli-bo tym którym zależy bardziej na znanej rasie niż na samym psie to psa bym odebrała...

Załóżcie sobie osobny temat,a jeżeli ów jest-piszcie na nim. Nie róbcie Off-Topu T_T (P.S. W tym momencie sama to robię xD Paradoks ^^)

Posted

[quote name='paulina2904']Dogomaniacy nie roztrząsajmy rodowodów ,bo psa się KOCHA BEZ WZGLĘDU NA RASĘ ,POCHODZENIE I ZDROWIE ,A CZY JEST RASOWY CZY KUNDEL TO TO JEST PIES OCZEKUJĄCY JEDYNE OD NAS MIŁOŚCI;)

zgadzam się..

Posted

NIe wiem o co się kłócić. Zgadzam się że R=R bo to kwestia nie tylko wyglądu, zachowania, ale także genów. Chodzi mi o te które w danym egzemplarzu nie "wylazły" na światło dzienne, cechy które mogą sie pojawić w następnym pokoleniu i niekoniecznie być zgodnymi ze wzorcem rasy. Rodowód jest dokumentem potwierdzającym czystość rasy i jako taki świadczy o rasie zwierzęcia. OK. Natomiast jeśli rzutuje na czyjkolwiek stosunek do zwierzaka, to ten ktoą ma problem. To się chyba snobizm nazywa.:evil_lol: Zawsze miałam tylko kundle i dobrze mi z tym, jest kilka ras które nieprzytomnie mi się podobają, ale i kilka takich których absolutnie nie "łykam", podobnie jak wśród mieszańców nie każdy wizulanie mi odpowiada, natomiast każde zwierzę - każde, podkreślam - zasługuje na miłość, opiekę (odpowiedzialną rzecz jasna) i swojego dobrego człowieka. Każde.
Podobne akcje i spory pojawiają się w zw. z kotami i uważam jak wyżej - R to R, ale kochajmy kundelki.:p

Posted

nie jestam snobem, mimo że mam dwa rasowe psiaki. Po prostu lubię nazywanie rzeczy po imieniu. Kundelki nie są gorsze, sama miałam 15 lat pseudo-jamniczkę. Nie rozumiem tylko wmawianie ludziom, że kundelek jest rasowy bo wygląda jak rasowy. CZy właściciele mieszańców czują się źle z tym, że ich pieski są takie a nie inne że dowartościowują się w ten sposób? Przecież kundelki są takie wspaniałe i niepowtarzalne właśnie dlatego, że są kundelkami! Nie przesadzajmy z poprawnością polityczną. I faktycznie - kończmy offtop o R=R, bo o tym można epopeję pisać.

Do moich chłopaków prechodnie się nie pchają z rękami - pewnie dlateo, że mimo iż młode, to starszy już całkiem duży jest ;) Także nie mam problemu z namolnym głaskaniem. Czasem tylko podejdzie jakieś dzieckoizapyta, czy może pogłaskać - zawsze się zgadzam i nie musiałam nigdy interwenować. No, ale ja mam dość duże psy, z dwoma yorkami i innymi maleństwami bym pewnie daleko spokojnie na spacer nie uszła bez miziania ludzi postronnych ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...