Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Content Count

    861
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About Saite

  • Rank
    Advanced Member
  1. [quote name='grandit']W pierwszym poście piszesz co chciałabyś zobaczyć, moja odpowiedź była na poziomie twojego docinku. Nie teoretyzuje, jakich skutków Ty się obawiasz? Swojego psa mam już 12 lat i spotkało mnie wiele sytuacji.Każdy przypadek jest na swój sposób różny, przy jednych wystarczyła stanowcza rozmowa z właścicielem, w innych wzywana straż miejska,wielokrotnie.Przez co delikwent już widząc mnie z daleka zapinał smycz,nie chcąc mieć kolejnej utarczki. Atakujesz mnie bezpodstawnie, to że Ty sobie nie radzisz nie oznacza ,że nie ma sposobu aby rozwiązać problem. Nie doradzam podając dokładny opis co należy zrobić w konkretnym przypadku. Nakłaniam do nie zostawiania sprawy bez echa oraz przejścia do tego jako codzienności, tak jak tutaj ma to miejsce.[/QUOTE] O jakich docinkach Ty w ogóle piszesz i o jakich atakach? Pohamuj wyobraźnię i czytaj uważniej. Jestem jak najbardziej za reagowaniem w sytuacjach, gdzie objawia się nieodpowiedzialność właścicieli psów i to wcześniej pisałam. Jeśli jednak piszesz, by iść za kimś niekoniecznie mile usposobionym i jego np. agresywnym psem, ślędząc, by możliwym było namierzenie i ukaranie, to ja Ci mówię, że nie zawsze jest to bezpieczne i w ogóle możliwe, bo ludzie nie muszą być pokorni wobec próby wyciągania wobec nich konsekwencji. No chyba, że Ty takich tylko spotykasz, ale wierz mi, że do czasu. Teraz łapiesz? I bardzo często, by dojść swoich racji, gdy sprawa oprze się o SM/policję trzeba nieco zachodu, a z Twojej perspektywy to wszystko wygląda tak prosto, tak gładko, co świadczy o tym, że jeszcze wiele przed Tobą, choć źle Ci nie życzę. Mimo to staram się zrozumieć Twój punkt widzenia, pewne sytuacje na pewno wyglądają inaczej z perspektywy kogoś, kto ma jednego, niewielkiego psiaka, a jego "psiarski" staż opiewa zaledwie na 12 lat. Co do mnie, to ja sobie w tego typu sytuacjach raczej skutecznie radzę, muszę, bo nie chcę mieć na sumieniu cudzego zwierzęcia i problemów przez cudzą głupotę.
  2. [quote name='grandit']dlaczego Pani nie ukraca podobnych zachowań dzwoniąc po straż miejską ? zwłaszcza ze w tej sytuacji dowód stanowiłaby kurtka, a może i ślady na ręce przeczytałem kilka ostatnich stron i dziwie się dlaczego ludzie przechodzą już do rutyny jaką jest najwyżej ewentualna reprymenda słowna na właściciela, gdzie widać że na ludzi to nie skutkuje bo przecież po zdaniu "on lubi inne pieski tak czasem w zabawie warczy na inne pieski" odrazu wskazuje że trafiliśmy na osobę nieodpowiedzialną , nic innego oprócz kary finansowej do nich nie dotrze według mojej opinii[/QUOTE] Gdyby to było takie proste... Aby interwencja była skuteczna, to należy przytrzymać cudzego psa/ właściciela do czasu przyjazdu SM, a w praktyce nie jest to takie proste.
  3. [B]Gops[/B], nie zasłaniaj się wypadkami, bo to skrajny brak przewidywania i niefrasobliwość z Twojej strony. Tak bardzo rzekomo pracujesz nad swoim psem, z takimi efektami, to może pora popracować i nad sobą, bo tu tkwi najwyraźniej problem. A jeśli faktycznie nie potrafisz sprawować kontroli psychicznej i fizycznej nad swoim 17-kilogramowym psem, to powierz spacery komuś dorosłemu. Twoja infantylność mnie poraziła. Z mojej strony koniec dyskusji na Twój temat.
  4. [quote name='gops']mozesz mi uwierzyc ze moja suka by nie podeszla sama do Twojego psa ani Ciebie ,[B] do psow i ludzi nie podchodzi chyba ze ja podejde i jej pozwole , chyba ze to Twoj pies podbiega atakujac do obcych psow to niestety jest problem ;)[/B] i dla mnie nie bylby to argument , ten amstaf ktory pogryzl moja suke zostal uspiony , nie mial wlasciela (nie bylo go przy nim) i policjant ktory przyjechal widizal w jakim stanie jest moj pies , odrazu mi powiedzial ze to zalatwia , inaczej jakby byl wlasciciel wtedy napewno rzadalabym pieniedzy za weterynarza [B]dla mnie jest roznica miedzy "moj pies zagryzl innego psa" i moj pies zagryzl kota[/B] ;) wiele psow od samego szczeniaka nie lubi kotow , tak jest poprostu nie wiem czy moja suka zanim do mnie trafila nie byla szczuta, ale u mnie nie , a agresywna do psow stala sie dopiero po 2 pogryzieniach , mysle ze ona uznaje zasade "najlepsza obrona jest atak"[/QUOTE] Skoro Twoja suka nie podchodzi do psów i ludzi-kontrolujesz ją, to dlaczego pozwoliłaś jej [B]zabić[/B] kota? Wybacz, ale zrozumiałabym, gdyby pogryzła, ale ona go zagryzła, gdzie więc byłaś? Bo to nie trwa pięć sekund. Widziałam jak dwa dobki rozszarpały kota i to też nie trwało mgnienie oka, tylko była chwila na reakcję, interwencję. A żeby nie móc zainterweniować trzeba być daleko od psa. Jeśli zaś pies zagryza kota, który wchodzi mu pod pysk, gdy pies idzie na smyczy to jaka jest kontrola właściciela nad psem, że kot traci życie? Pytam: Jaka jest różnica między zabiciem przez psa kota, a jaka między zabiciem psa przez psa, skoro jedno i drugie podyktowane jest instynktem? A instynkt, to instynkt- jak napisałaś- zapanować się nie da- trzeba zrozumieć. Zatem idąc Twoim tokiem rozumowania, gdyby mój pies zabił Twojego (taki ma instynkt ze względu na przynależność rasową), to należałoby nad tym przejść do porządku dziennego. (Zakładamy, że Twój pies pomylił mojego z ogromnym kotem i do niego podszedł).
  5. Bardzo trudno jest funkcjonować na co dzień z psem agresywnym, jeszcze trudniej znaleźć mu odpowiedzialnego opiekuna, bo zawsze będzie ryzyko, że i ten nie podoła, bądź zastosuje metody, którym się sprzeciwiamy. Oceniać czyjeś wysiłki jest bardzo łatwo, trudniej pomóc. Ten kto ma/miał agresywnego psa (nie chodzi o szczekacza-dziamgacza, ale bezkompromisowo atakującego inne zwierzęta psa), wie co to znaczy i nie będzie w podobnych sytuacjach ferował wyroków. Jeśli dochodzi się do wniosku, że ktoś traktuje danego psa nie tak, szkodzi mu, to zawsze można tegoż psa wziąć do siebie i się wykazać, ewentualnie pomóc w poszukiwaniu odpowiedniego domu. Marina_22 miej baczenie, jak się Meflo miewa, jak jest traktowany, czy jego problem nie narasta. Życzę, by wybór tego opiekuna był dla psa szczęśliwy.
  6. [quote name='filodendron']Przecież zostało powiedziane, że na terenie, na którym wydarzył się wypadek jest zakaz wyprowadzania psów - więc jakie współistnienie psów w otoczeniu? Współistnienie się nie podoba. I będzie coraz mniej "współ" - na niekorzyść psów. Za to na korzyść przeróżnych absurdalnych i mechanicznych zakazów i przepisów. Psiarze ciężko na to pracują. Nie tylko na froncie pogryzień. A napastliwe oskarżanie rodziców po prostu przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego - tylko zwiększy niechęć do nas. To nie jest kwestia sprawiedliwości czy niesprawiedliwości ale zdroworozsądkowej oceny sytuacji. Co do różnic między pięcio a siedmiolatkiem - nie trzeba stwierdzonego opóźnienia w rozwoju, żeby były niewielkie. Dzieci to nie automaty, dojrzewają w różnym tempie - niektóre szybciej fizycznie, inne emocjonalnie. 7 lat to jest wiek, w którym dopiero się pojawia empatia u dziecka, a możliwość spojrzenia na świat z innego punktu widzenia niż własny kształtuje się między 7 a 12 rokiem życia. To tak nawiasem mówiąc - a'propos procesów wychowawczych.[/QUOTE] Jak dobrze Filodendron, że jesteś specjalistką od wszystkiego. Pamiętaj, że mentorski ton czasem może nie wystarczyć. Co do procesów wychowawczych oraz problemów rozwojowych u dzieci, chętnie wymienię się doświadczeniami z pracy z takimi dziećmi. Kiedy ktoś tak, jak Ty broni ślepo nieodpowiedzialnych rodziców, których podejścia nic nie usprawiedliwia, to wybacz dla mnie nie jest to "zdroworozsądkowa ocena sytuacji". Widać dopuszczasz takie praktyki i nie rażą Cię one. Świat jest pełen zagrożeń i pogryzienie to jednak nie to najczęściej spotykane w sytuacji, gdy dziecko wychowuje podwórko od najwcześniejszych lat. Czy Ci się to podoba, czy nie, nie da się tak zrobić, by zawsze winny był właściciel psa albo pies. W tej sytuacji właścicielka powinna zostać ukarana za to, że pies pogryzł, ale wobec rodziców też należałoby wyciągnąć konsekwencje, bo pozostawili dziecko bez opieki. A co do kwestii niechęci do psów i ich właścicieli, współczuję Ci, że Cię to spotyka. Bo widocznie spotyka, skoro tak często sięgasz po argument o niechęci, zakazach, itd. i tak bardzo się boisz, że i innych to dotknie.
  7. [quote name='odpmi']No co to ma byc? Przeciez to jest zwykly zart, nie mial nic zlego na celu i pewnie i tak nikt go nie skojarzy z tym, ze oddawanie psów jest ok, jestescie zwyczajnie przerważliwieni i chyba macie nadmiar czasu zajmując się takimi przyziemnymi,nieistotnymi rzeczami, moze lepiej zajmijcie sie RZECZYWISTĄ pomocą bezdomnym psom, bo jak wiecie sytuacja w pl wesoła nie jest. rozwalił mnie fakt,że większośc z was po przeczytaniu tego zartu na fc zakończy kupowanie tych serków- noż po prostu protest w imie miłosci do zwierząt.:diabloti:[/QUOTE] Sprzeciw wobec takiej szkodliwej formie żartu, obliczonej na zysk wziął się właśnie z tego, że są tu ludzie, którzy zdają sobie sprawę ze skali zjawiska i poświęcają temu problemowi swój czas, siły i środki finansowe. Tak trudno pokojarzyć? A co do produktów Danone, to zrezygnowanie z nich tylko wyjdzie wielu na zdrowie.
  8. Ci, których oburza durny żart, mający wpływ na postawę ludzi względem odpowiedzialności za swoje zwierzę są śmieszni. A Ty jaka jesteś w takim razie? Ale co tam i tak "umarłaś", niewiele Ci swoją drogą do tego potrzeba.
  9. To sobie zrób budę pokrytą blachą i sobie tam posiedź szczególnie w upał. Może doznanie na własnej skórze Cię przekona, skoro wyobraźni nie starcza. Zapewnienie psu właściwego schronienia to nie jest kwestia tego czy pies pełni rolę użytkową czy jest pupilkiem. Dobry gospodarz o psa dba. I łachy nie robi. Szkoda, że gdy jest inaczej przeważnie nikt nie reaguje. Klucz w uporczywym uświadamianiu.
  10. Saite

    York to pies, a nie zabawka...

    Jak miło, że Pani Abrakadabra zmieniła forum. To przykre, że niektórzy sami są tak ograniczeni/zaślepieni, że za talent/zaburzenie uznają zdolność do tego,by widząc obrabiającego chodnik yorka i niesprzątającego właściciela wyciągnąć wniosek, że pozostawiona kupa jest kupą tegoż yorka. Dobry wzrok wśród psiarzy uszczęśliwiających otoczenie odchodami swoich pupili, to ogromny walor, a nie zaburzenie. Ale rozumiem zazdrość takich, co po każdym spacerku muszą buciki szorować. A co do psich gadżetów, to wg. mnie bardzo przydatne są wózki dla psów. Sama bym chętnie taki nabyła, bo daje niezależność, gdy np. pies się rozchoruje, nie może sam się poruszać itd. Tylko, że przy rozmiarach moich psów, to chyba mogę zapomnieć.
  11. Saite

    Psy i komary

    Ja też pryskałam psy Off'em (oczywiście z dala od głowy) i nic im się nie działo. Ze skuteczności takiego rozwiązania byłam zadowolona, bo faktycznie psy pocięte nie były, mimo sporej ilości komarów.
  12. Przecież jak mieć pretensje, to nie do siebie. Wielu ludzi uzurpuje sobie prawo do przestrzeni dla swojej głupoty i nieodpowiedzialności, czyli ja ci wpuszczę swojego pieska pod nogi, a twoja w tym głowa, by twój "agresor" go nie zjadł. Niech inni przewidują za mnie, a co! A jak nie to z pyskiem i obarczyć winą.
  13. Zapewne ktoś prowadził wyliczenia dotyczącego efektów globalnego wegetarianizmu. Podobnie jak już dawno wyliczono, jak nieekonomiczny i w konsekwencji niebezpieczny jest masowy chów zwierząt hodowlanych i powszechne odżywianie się mięsem. Proporcje rozkładają się tak, że na wyprodukowanie 1 tony mięsa trzeba zużyć 200 ton paszy. Zamiast tej paszy (gdyby nie przemysł mięsny) można by uzyskać pełnowartościowe pożywienie roślinne dla ludzi, w podobnej proporcji, jeśli chodzi o wydajność. Ma to ogromne znaczenie szczególnie w kontekście problemu głodu na świecie. Pod uprawę pasz wykorzystuje się w bardzo dużej mierze gleby dobrych klas, ale także gleby mniej urodzajne czy jałowe, które jednak trzeba użyźniać, co pociąga za sobą zwiększone nakłady energii, nawozów chemicznych i przede wszystkim wody. Taki kierunek prowadzi do degeneracji gleb i zachwiania struktury upraw, a w konsekwencji do załamania równowagi ekologicznej. Zastanawia mnie więc, czy może być gorzej? Czy wykorzystywanie obecnie marnowanych na ogromną skalę zasobów roślinnych i wdrożenie gospodarki zrównoważonej może być groźniejsze od działań nakierowanych na zabezpieczenie nieomal każdemu odpowiedniej (czyli nieograniczonej) ilości pożywienia mięsnego? I żeby było jasne, nie mam zamiaru nikogo przekonywać ani dyskutować. Dostęp do informacji ma każdy i może z niego skorzystać. A w kontekście naszej rozmowy, uważam, że ilość psów i kotów powinna być kontrolowana i ograniczana. Wszystkim wyszłoby to na dobre, a w szczególności tym zwierzętom. [B]Martens[/B], Ty tak naprawdę mogłaś spodziewać się różnych reakcji ze strony wegetarian, bo mając swoje przekonania w tym środowisku na własne życzenie się znalazłaś (tak zrozumiałam), chyba nikt nie biegał za Tobą po mięsnym i Cię nie atakował w taki czy inny sposób, a ja w poprzednim poście miałam na myśli to, co dzieje się i spotyka mnie bez mojej zgody i wyboru oraz bez jakichkolwiek prób wchodzenia w interakcję z ludźmi o pro mięsnych poglądach.
  14. Saite

    Pies wylizywacz

    Pies robi tak najprawdopodobniej z powodu obecności na nogach potu, w którym to jest dużo soli mineralnych. Wylizując próbuje uzupełniać niedobory w diecie. ;)
  15. Tylko Chińczyków byś zakopała? Bo katują i pożerają psy? Cóż za hipokryzja. A czym się różni świnia od psa poza tym, że nie nadaje się do trzymania w mieszkaniu i jest o wiele inteligentniejsza? Inaczej odczuwa strach, ból? Świnie, krowy i inne gatunki zwierząt wolno dręczyć w warunkach hodowli przemysłowej i później zabić w pseudo humanitarnych warunkach? I co? Nadal uważasz, że tylko Chińczyków należałoby zakopać żywcem?
×