Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rodzice nie potrafią(lub im się nie chce) wytłumaczyc swojemu dziecku jak postępowac z takim psem i potem są tragedie pt.''Wściekły pies z zaburzeniami psychicznymi zagryzł /okaleczył dziecko!!!'' ,a pies zostaje uspiony:angryy: Ale rodzice przeważnie nie reagują jak ''pociecha'' rzuci się na szyję psu lub targa go za kark czy uszy ,bo przecież w filmie te psy były bardzo grzeczne ale nawet grzeczny piesek ma swoje granice cierpliwości :angryy: Rozumiem jak dziecko się grzecznie zapyta i głaszcze psa ledwo go dotykając i ten się nie denerwuje:loveu: ,a co innego nachalny bachor:angryy: Co z tych dzieci w przyszłości wyrośnie???:hmmmm:

Posted

Oby;) Kiedyś leżałam we Wrocławiu na jednej sali z pogryzioną dziewczynką(8 lat):shake: Makabryczny widok ,ale ten przypadek był z winy właściciela wilczura ,którego bił i chyba celowo obrzydzał mu ludzi:-( Prawdopodobnie został uśpiony:-( ,a powinni to zrobic właścicielowi:diabloti:

Posted

Ostatnio u mnie w okolicy coś-jak-owczarek pogryzł 2letnie dziecko znajomych właściciela. W gazecie napisali "pies był przyjazny, bo żył przy domu". To wiele tłumaczy. Najbardziej mi się podobał tekst: "nagle rodzice zauważyli, że pies jest nad dzieckiem i je gryzie". NAGLE zauważyli? Zostawili 2letnie dziecko bez nadzoru z obcym psem i nawet go nie obserwowali, nie patrzyli co się dzieje? Nie mówiąc o tym, że dwa lata to najgorszy wiek, dziecko pcha łapy gdzie popadnie, jest natarczywe... No jak to małe dziecko. Kiedy moja kuzynka w tym wieku przyjechała do mnie, to ja wzięłam psy do pokoju i nawet tej dziewczynki nie widziały. Żadne nie ma jakichś dobrych skojarzeń z dziećmi i nie ma z nimi do czynienia, nie chciałam kusić losu. Jak dziecko będzie starsze to i owszem, ale dwulatce to nawet nic nie wytłumaczysz, zawsze robi swoje :roll: To w ramach OT :eviltong:

W ramach tematu - ja na początku jak miałam Lukę i byłam głupia i młoda (:diabloti:), pozwalałam głaskać ją wszystkim. Luka była strachliwa, kładła się na ziemi, posikiwała pod siebie. No ale dzieci oczywiście ją dorwały, tarmosiły... I teraz sucz lubi dorosłych, daje się głaskać, przytulać obcym nawet - ale dzieci nie lubi, unika jak ognia. W sumie z mojej winy :shake:

Posted

paulina2904 napisał(a):
nawet grzeczny piesek ma swoje granice cierpliwości :angryy:

Bogar był łagodny ale jak moja siostrzenica zaczeła go ugniatac jak ciasto wtedy kiedy spał to na nia szczeknał.(przepraszam, jesli juz to było)
Ja widziałam kiedys jak do dzieci bawiacych sie na podwórku przyszła mama jednego z nich z ich pudelkiem-szczeniaczkiem. Od razu wszystkie dzieci do niego, i go zaczeły jednoczesnie głaskac i przytulac a mnie zdziwiło, ze piesek od nich nie ucieka. Musiał miec bardzo mocne nerwy

Posted

Dzieci powinny być uczone, że nie podbiega się z łapkami do każdego psa jakiego zobaczą na horyzoncie bo to może się źle skończyć...

Mnie denerwuje zachowanie w stylu: o jaki ładny piesek! gryzie? (pyta, już głaskając go po łebku).

Poza tym szczerze nie mam ochoty, by mój pies do każdego się łasił i dawał się głaskać. Powinien być nieufny wobec obcych, bo wiadomo, że nie wszyscy ludzie sa mili dla zwierząt. Potrafią zrobić pieskowi krzywdę dla zabawy lub ze zwykłej zawiści.

Posted

Ja korzystając ze szczęścia w nieszczęściu zraziłam kilka ''szogunistycznych'' dzieciaków:diabloti: Wyszłam na dwór popołudniu z Bingsem i przechodząc przez osiedle (z dala od placu zabaw:mad:) zauważył psa i kiedy psy się mijały to mój zaczął tak drzec się i rzucac ,że jak to zobaczyły dzieci to zamilkły i obserwowały całe zajście:shake: po minięciu tamtego poszłam dalej i kilkoro dzieci się bawiło na ulicy:shake: i jak zobaczyły mnie z Bingsem to poszły gdzie indziej:diabloti: A Bings szedł grzecznie przy nodze(:crazyeye:) więc na razie mam spokój od głupich dzieci ,bo te mądrzejsze to chyba same mają psy ,bo wogóle nie zwróciły uwagi na ''zajście'' i się pytają jak już:eviltong:

Posted

Najgorsze jest to, że kiedy wychodziłam na spacer z moją collie, to spotkane po drodze dzieciaki podbiegały do nas, z wrzaskiem: "O, Lassie! Jaka piękna!", a ja przytrzymując jak najmocniej psa krzyczałam: "proszę nie podchodzić bo gryzie..." a dziecka nie mogły uwierzyć i szły tępo dalej... dopiero jak sunia zaczynała sie rwać to uciekały. Nie znosiła dzieci, miała chyba uraz z okresu szczenięcego, bo dzieciaki mojego wujka ją ciągły za sierść i ogólnie wyżywały się na niej :/

Posted

Bogarka napisał(a):
Bogar był łagodny ale jak moja siostrzenica zaczeła go ugniatac jak ciasto wtedy kiedy spał to na nia szczeknał.(przepraszam, jesli juz to było)
Ja widziałam kiedys jak do dzieci bawiacych sie na podwórku przyszła mama jednego z nich z ich pudelkiem-szczeniaczkiem. Od razu wszystkie dzieci do niego, i go zaczeły jednoczesnie głaskac i przytulac a mnie zdziwiło, ze piesek od nich nie ucieka. Musiał miec bardzo mocne nerwy


Ja wiem czy mocne nerwy? Niektóre psiaki naprawdę lubią dzieci. Mój od małego zawsze się cieszył kiedy dzieciaki z okolicy przychodziły się do niego przywitać. A uwierzcie mi że głaskaniu nie było końca gdy był szczeniakiem. Ale zawsze reagował z entuzjazmem na widok dzieci (no i do tej pory reaguje). Pamiętam że jedna z dziewczynek miała buty z pomponikami, którymi się bawił. Czasem też rozwiązywał dzieciakom sznurówki :) Czasem zdarzało się że któreś z dzieci zrobiło mu jakąś krzywdkę, nadepnęło na łapkę czy coś, ale chyba mimo wszystko czerpał dużą przyjemność z tych spotkań skoro do tej pory wita dzieci rozmerdanym ogonem.

Posted

Moja suczka też bardzo lubi dzieci i zachowuje się wobec nich bardzo ostrożnie, można tak powiedzieć, że jak przyjechali do nas znajomi z dzieciakami (5 lat, 14 lat i 15 lat) i jak Nuka bawiła się z Kamilem (5 lat) była bardzo ostrożna to jak się z nim bawiła jak Kamil miał jej zabawkę to nawet nie próbowała mu wyrwać ani go podgryzać, żeby oddał jej zabawkę. Jeśli bawi się ze mną to jest zupełnie inaczej lubi mnie w zabawie ugryźć, szczeknąć poprzeciągać się zabawką. Jeśli idę z Nuką do babci a to już starsza osoba to Nuśka też jest zupełnie inna jest ostrożna, nie skacze na babcie, nie zaczepia łapą tylko nosem jak chce żeby babcia ją pogłaskała i się przytula i kłądzie obok babci na kanapie :lol:

Posted

Kurczę, moja wariatka też jakoś inaczej do starszych osób :hmmmm: Jak jej się mocno spieszy na spacer i myśli ze idę za nią to potrafi mnie tak motnąć przy zamykaniu mieszkania, że mi klucze wypadną z reki :evil_lol:

Zawsze zastanawiałam się jak moi dziadkowie sobie dają z tym radę jak np. wyjeżdżam na weekend do szkoły - a kiedyś zobaczylam i mnie zatkało. Dziadziuś powoli zamknął drzwi, w ślimaczym tempie schodził po schodach, jak to dziadziuś, a moja niewyżyta szajba przy każdym zakręcie schodów czekała jak aniołek, nawet smyczy nie naprężyła :crazyeye: Tylko mnie tak nie szanuje :placz:

Posted

Ok. Shadow, mieszaniec collie i wilczura. Wielkie płowe bydlę z grzywą powiększającą optycznie bary, 30kg masy wygląda na dobre 40. Oaza spokoju pod warunkiem że go jakiś mały psionek nie "obszczeka". Ciekawa jestem dlaczego kiedy idziemy sobie luzikiem, pchają się do niego dzieci i dorośli, naród głaska nie pytając czy można (błąd, uważam), natomiast jeśli Shadow ma założony kaganiec i idzie ładnie przy nodze na smyczy, to większość ludzi stara się mijać nas po mojej prawej stronie. Coś to nielogiczne. Pies chodzi klasycznie przy lewej.
Swego czasu wbijałam w łebki moich latorośli że zanim pogłaskają psa, powinni spytać właściciela czy można. Pytają.
Ale...
Zarobiłam wczoraj moralniaka po następującym zdarzeniu:
Sąsiad obok ma młodziutką airedale terrierkę - sunia ma niespełna rok, ale jest bardzo karna. Z tym że również towarzyska i skora do zabawy. Mieszkamy drzwi w drzwi, więc siłą rzeczy się znamy. Wczoraj wyszłam do pracy rano i mijałam się z sąsiadem i psem o kilka metrów na chodniku, pies był bez smyczy. Podbiegła do mnie, więc smyrnęłam lekko po łbie bo ewidentnie się witała. Pan ją odwołał, natychmiast posłuchała, a kiedy do niego podbiegła złapał za kark i strzelił w pysk. Ścięło mnie kompletnie. Odruchowo spytałam za co. "Bo ma być do ludzi nieufna. Bo nie życzę sobie żeby każdy ją głaskał - to jest mój pies a nie osiedlowy." Kurde, poryczałam się. Raz, że skarcił ją kiedy wykonała polecenie - posłuchała przywołania. Dwa, że "zbijamy się tyłkami" na klatce schodowej średnio dwa razy dziennie i ten pies mnie po prostu dobrze zna. Trzy, skoro sobie nie życzy żeby obcy głaskali psa, to niech psa prowadza na smyczy albo odwołuje zanim pies podbiegnie do obcego, a niech nie wymaga od ludzi stawania na baczność bo jego pies podbiegł sie przywitać. Cztery wreszcie - mógł powiedzieć że nie chce żeby pies był głaskany przez obcych a nie bić psa. Żal mi psa.Ma głupiego i brutalnego "opiekuna".

Posted

w takich sytuacjach pies głupieje bo nie wie za co oberwał :shake: po co brał psa skoro nie chciał żeby był jak to ujął "osiedlowy".. chyba bym nie wytrzymała i zadzwoniła pod jakiś numer żeby się tym facetem zajęli...

Posted

Dowcip polega na tym że to "stary psiarz". Kiedy zamieszkałam tu półtora roku temu miał jeszcze rottweilerkę, staruszkę, która zeszła na nowotwór. Potem kupił właśnie tę sunię. Ja wiem, że pies odebrał to jako karę za powrót do właściciela, ale... Jak mam uświadamiać faceta który mógłby mi ojcem być (z racji wieku li tylko) a na psach "zęby zjadł"? Co mu powiem? Że z mojego doświadczenia wynika że można bydlę dużego gabarytu bez jednego klapsa wychować na porządnego PT? Jakiego doświadczenia? On wie że ja "kociara" jestem zakręcona, o psach w moim CV pojęcia nie ma bo i skąd. Najwyżej mi wytłumaczy że to jego pies i nos do ula. Rozmawiałam z TŻ - dowiedziałam się że w tym domu zawsze były psy. Z resztą ta psica jest zadbana, wesoła... Może ja histeryzuję albo wyolbrzymiam, ale wstrząsnęła mną brutalność tego zachowania. I niezasłużona zupełnie kara.

Posted

ja bym chyba po prostu zapytała czy musiała dostać za to że się posłuchała?? proste pytanie a może by dało mu coś do myslenia.. mam taką nadzieję

Posted

W danym momencie mnie zatkało, w sumie musiałam wiać żeby nie rozpłakać się jak gówniara. Mam nadzieję że temat jakoś wróci, niekoniecznie w podobnych okolicznościach. Jak znam życie to mu wygarnę co o tym myślę, tylko muszę to sobie dokładnie przemyśleć - ja tu "nowa", TŻ "od zawsze" i z sąsiadami w dobrych stosunkach, muszę wyważyć tak to co chcę powiedzieć, żeby nie narobić jazdy na pół osiedla. A ja z tych co to na odlew i z dyńki...:mad:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...