Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Acany nie polecam dla starszego jamnika, za dużo białka i fatalna dla nerek. Kiedyś zachciało mi się poczęstować Acaną Marcela i omal życiem tego nie przypłacił. Dostał takiej biegunki, że szkieletor się zrobił i nie miał sił się ruszać.

Posted

Powiem szczerze że z jedzeniem nie mamy żadnego problemu - nawet się obawiam czy nie ma jakiejś obsesji na jedzenie - je wszystko - ostatnio dorwał się do miski mojej Saby która zawsze coś tam zostawia dla Cygana - i jadł aż uszy się trzęsły - tylko że moje psy jedzą karmę która jest duża i boję się jak Tofinio się dorwie to że może się zachłysnąć czy cuś.

A jak taka drobnicę namoczę to będzie w sam raz :)
Wczoraj wcinał rosołek z makaronem i marchewką - a jaką miał minę bo nowy smak hehe :) Wszystko co nowe to go interesuje do jedzenia.
Ostatnio nawet kabaczka jadł - pokroiłam żółwicy - a on usiadł na jej skorupie i zeżarł jej porcję jedzenia


ps. moja Saba i Cygan też aż się trzęsą za kabaczkiem...coś w tym musi być :D

Posted

I dobrze, że podjada warzywka - samo zdrowie! :)
U mnie też towarzycho wszystkożerne - cebula, ogórki kiszone, papryka, a już owoce (szczególnie jabłka) - pokroić by się dały! ;)

Posted

Bardzo dziękuję za wszystkie słowa wsparcia.
Mamy teraz bardzo ciężkie i trudne dla nas chwile - dwa dni temu byłam w lecznicy - zbierałam się aby opisać wszystko ale nie starczyło mi sił.
Zwiększyliśmy dawki leków na maxymalne - ale zarówno noc po wizycie w lecznicy ( myślałam że za wcześnie na działanie leków ) jak i dzisiejsza są dramatem.
Tofik wył non stop - praktycznie nie zmrużył oka - wycie jest tak przeraźliwe że ktoś kto tego nie przeżył nie jest w stanie sobie tego wyobrazić...

Wieczorem wrzucę filmik


Po pracy pójdę z filmikiem do Doktora - szczerze mówiąc niewiele chyba da się już zrobić - ale straciłam przekonanie że on nie cierpi - cierpi strasznie - proszę sobie wyobrazić że on już charczał jak nie miał siły wyć...odniosłam wrażenie że miał nawet problem z oddychaniem - przy wypuszczaniu powietrza słychać taki dziwny odgłos - taki jakby mu w środku coś o coś waliło...
straszne

i teraz jest pytanie co dalej...
czy przetrzymać to - ale nie mamy żadnej pewności że będzie lepiej czy nie męczyć Go - po ostatnich dwóch nocach nie mam wątpliwości że to jest dla niego męczarnia....nawet jeśli żyje sobie w swoim świecie, co organizm musi przeżywać podczas takiej " nocnej eksploatacji " nie trudno sobie wyobrazić :(

Posted

Kasiu, jesteśmy myślami z Tobą i Tofisiem. :calus: Jestem pewna, że każda decyzja jaką podejmiecie z lekarzami będzie tą najlepszą dla Tofisia. :loveu:

Posted

Magolek napisał(a):
Kasiu, jesteśmy myślami z Tobą i Tofisiem. :calus: Jestem pewna, że każda decyzja jaką podejmiecie z lekarzami będzie tą najlepszą dla Tofisia. :loveu:


Dokładnie tak.

P.S. Nasza 17 letnia jamniczka zasnęła spokojnie na kolanach TZa po zastrzyku zrobionym przez wetkę, w swoim domku, głaskana i kochana do końca. Było nam bardzo ciężko, ale do dziś jesteśmy przekonani, że tak było dla niej najlepiej.

Posted (edited)

kejciu napisał(a):
Bardzo dziękuję za wszystkie słowa wsparcia.
Mamy teraz bardzo ciężkie i trudne dla nas chwile - dwa dni temu byłam w lecznicy - zbierałam się aby opisać wszystko ale nie starczyło mi sił.
Zwiększyliśmy dawki leków na maxymalne - ale zarówno noc po wizycie w lecznicy ( myślałam że za wcześnie na działanie leków ) jak i dzisiejsza są dramatem.
Tofik wył non stop - praktycznie nie zmrużył oka - wycie jest tak przeraźliwe że ktoś kto tego nie przeżył nie jest w stanie sobie tego wyobrazić...

Wieczorem wrzucę filmik


Po pracy pójdę z filmikiem do Doktora - szczerze mówiąc niewiele chyba da się już zrobić - ale straciłam przekonanie że on nie cierpi - cierpi strasznie - proszę sobie wyobrazić że on już charczał jak nie miał siły wyć...odniosłam wrażenie że miał nawet problem z oddychaniem - przy wypuszczaniu powietrza słychać taki dziwny odgłos - taki jakby mu w środku coś o coś waliło...
straszne

i teraz jest pytanie co dalej...
czy przetrzymać to - ale nie mamy żadnej pewności że będzie lepiej czy nie męczyć Go - po ostatnich dwóch nocach nie mam wątpliwości że to jest dla niego męczarnia....nawet jeśli żyje sobie w swoim świecie, co organizm musi przeżywać podczas takiej " nocnej eksploatacji " nie trudno sobie wyobrazić :(


O Boże, Kasiu...........
Pobeczałam się i kompletnie nie wiem co napisać???
To musi być OKRUTNE patrzeć, jak Tofinio cierpi...

Współczuję Ci Kasiu podejmowania decyzji... jakakolwiek miałaby ona być - bo jedna zła, inna jeszcze gorsza...

Mogę Cie tylko zapewnić, że sercem jestem z Wami!!!!!!!!!!!!!

Edited by Sarunia-Niunia
Posted

kejciu napisał(a):
Dzisiaj po pracy idę do Doktora i zapadnie decyzja...
... będzie jak najlepsza dla Toffika, wierzę w Ciebie Kasiu :glaszcze:

.... nie miałam odwagi właśnie tego Tobie napisać!... że tak może się zdarzyć...

Posted

kejciu napisał(a):
Dzisiaj po pracy idę do Doktora i zapadnie decyzja...


Kasiu....
Trzymaj się Kochana!!!!!!!!!!!!!!
Niezależnie od tego, co się wydarzy wyściskaj i wyprzytulaj Tofinka:loveu:[FONT=Arial][/FONT]

Posted

Cały czas jestem myślami z Wami. Masz ciężki czas przed Sobą, ale cokolwiek się stanie wiedz, że bardzo mocno Cię popieram, bo wiem co dla tego biedaka zrobiłaś i robisz.

Posted

[FONT=palatino linotype]ŻEGNAJ KOCHANY

  • Nie zapomnimy o Tobie.
  • [/FONT]

    Wieczorem przyszedł Psi Anioł
    na skrzydłach Cię poniósł
    do nieba

    Zabrał ze sobą Twą radość
    szaleńcze merdanie ogonem
    dotyk zimnego nosa
    i tupot łap po podłodze

    Tak bardzo Ciebie brakuje
    choć płakać przecież nie trzeba
    bo wróci tutaj Psi Anioł
    i poprowadzi na łąki gdzie wszystkie psy pożegnane
    biegają swobodne szczęśliwe



    Posted

    kejciu napisał(a):
    Dzisiaj po pracy idę do Doktora i zapadnie decyzja...

    Kasiu,jestem myślami z Tobą.
    Dreszcze mnie przechodzą,bo wiem jak trudna to jest decyzja.
    Moja trzynastoletnia niufka nie chciała w domku umierać.
    Wyszła przed domek i położyła się ciężko dysząc.
    Był grudzień,noc , ja sama w domu.
    Nie dałam rady sama ją wnieść.
    Przyniosłam jej materacyk i obie przykryte czym się dało spędziłyśmy noc razem.
    Skoro świt zadzwoniłam po moją wetkę.
    Skrzyczała mnie,że nie uszanowałam psiej decyzji,że nie pozwoliłam jej spokojnie odejść.
    Strasznie trudne to są decyzje.
    Tulam Cię mocno.
    Wiem ,że to co postanowicie będzie tylko z myślą o Tofiku.

    Czyli stało się.W tym samym czasie post pisałam .
    Trzymaj się Kasiu i pamiętaj ,przy Tobie był szczęśliwy i zaopiekowany.

    Posted

    Kasiu, wiem co teraz czujesz. Ale musisz Sobie tłumaczyc wciąż, że mu pomogłaś, że miał ostatnie swoje dni w kochanym domku, pod wspaniałą opieką. I teraz już też jest szczęśliwy, bez bólu, bez cierpienia i spotkał się pewnie i z Bonusiem
    [*] i z innymi, którzy wcześniej od nas odeszli. I sobie tam hasa po trawce i dupinka mu się nie zaplata.
    Trzymaj się Kasiu:calus:

    Posted

    Tofisiu, biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostem.
    [*]

    Kasiu, kochana, trzymaj się. :calus: Bardzo Ci dziękuję za miłość, opiekę i anielską cierpliwość. To dzięki Tobie nie był sam w ostatnich chwilach i odszedł kochany. :loveu:

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    ×
    ×
    • Create New...