Biafra Posted August 12, 2007 Posted August 12, 2007 Tanitko wiem , ze byl konsultowany, tyle że chyba juz dwa miesiące temu... a przez ten czas galka oczna tak urosla, że to byla kwestia dni że wyleje. Można bylo wycinać calą, albo pobojowisko...szkoda tylko że i tak wyszla masakra. Bardzo chcialyśmy mu oszczędzić cierpienia. Operowal go dr Stefanowicz, to najlepszy psi okulista...szkoda tylko, ze maniery w klinice pozostawiaja wiele do życzenia :roll: Quote
tanitka Posted August 12, 2007 Posted August 12, 2007 Operowal go dr Stefanowicz, to najlepszy psi okulista...szkoda tylko, ze maniery w klinice pozostawiaja wiele do życzenia :roll: ale tak go zmasakrować?!:placz: i to, ze ktoś jest najlepszy nie oznacza, ze może mieć Igorka w d....:-( i tak Ciebie potraktować!! Quote
samoglow Posted August 12, 2007 Posted August 12, 2007 jestem lekarzem, nie znam sie. Moge miec tylko nadzieje, ze operacja rzeczywiscie cos da.:shake: Bardzo mi zal Igorka i Was dziewczyny, bo nie tylko wzielyscie na swoje barki ciezar trudnej decyzji, ale jeszcze musicie znosic humory medycznych gwiazd.:mad: Moze w poniedzialek da sie spokojnie porozmawic, co dalej... Quote
Katcherine Posted August 12, 2007 Posted August 12, 2007 Sluchajcie- ja sie nie znam, ale pamietam jak mialam opuchnieta twarz po upadku z konia. mialam szyte pod okiem. 3 tygodnie wygladalam jak z horroru przez duze R. ...po prostu trzeba poczekac az wszystko zacznie sie goic, opuchlizna zejdzie- bo przeciez widac na zdjeciach ze jest opuchniete. Trzymam za Igorka mocno kciuki- bo naprawde mnie osobiscie schwycil za serce.Ma charakter chlopak i wierze ze sie nie podda.A to ze ma humorki...no w koncu ma swoje powody ;). ps. a Panom doktorom z kliniki to za te zazalenia co do zachowania psa...:razz: - niech sie ciesza ze moje burki u nich nie leczone...wtedy dopiero by poznali arystokracje:eviltong: , nie mowiac o zachowaniu wlascicielki.... Biafra - przeslij mi nr. konta na priv. Quote
Camara Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Katcherine napisał(a):... Biafra - przeslij mi nr. konta na priv. Dobrodziejów prosimy o wpłaty na konto Fundacji: Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ul. Batalionu "Skała" AK 8/36 31-273 Krakównr konta PEKAO SA I O. w Bielsku-Białej: 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 Fundacja jest zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem 0000169668 Quote
samoglow Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 dopisek przy przelewach..Camara napisał(a):Dobrodziejów prosimy o wpłaty na konto Fundacji: Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ul. Batalionu "Skała" AK 8/36 31-273 Krakównr konta PEKAO SA I O. w Bielsku-Białej: 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 Fundacja jest zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem 0000169668 Quote
PaulinaT Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Biedny pies kurde. 100% racji ma Katcherine, po prostu to takie miejsce jest, że musi puchnąć i już. Nieustannie trzymam kciuki! Quote
mar.gajko Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Jesu, dlaczego Stefanowiczowi daliście psa w ręce. "Najlepszy psi okulista"???? To chyba tylko on tak o sobie mówi. To pomyłka. Skąd wogóle ten pomysł, i ta lecznica i ten lekarz??????????????????? Quote
lamia2 Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 O Matko .... mój Igorek cierpi ..... :placz: :placz: :placz: opuchlizna napewno zejdzie, dziewczyny pamiętajcie tylko o środkach przeciwbólowych :modla: Co do arogancji wetów, to też mam takiego jednego (jeśli już o tym pisałam, to przepraszam), który mi powiedział, żebym sobie zrobiła test na inteligencję skoro nie odróżniam tucznika od psa ... powiedział patrząc na przyprowadzonego przez mnie psa z "lekką" nadwagą. Też się dorzucę do zabiegu. Quote
Katcherine Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 mar.gajko napisał(a):Jesu, dlaczego Stefanowiczowi daliście psa w ręce. "Najlepszy psi okulista"???? To chyba tylko on tak o sobie mówi. To pomyłka. Skąd wogóle ten pomysł, i ta lecznica i ten lekarz??????????????????? margajko...chyba ciut ''po herbacie'' ze tak rzekne...a dziewczyny chyba juz i tak sie duzo martwia. Najwazniejsze teraz to splacic operacje i mocno trzymac kciuki zeby to byl ostatni zabieg jaki Igorek potrzebowal. Ucalujcie niepokorna mordke i szepnijcie mu w uszko ze ciotki wiedza ze boli- ale ze juz ma sie szybko wykurowac i nie miec zadnych innych pomyslow. Quote
mar.gajko Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Katcherine napisał(a):margajko...chyba ciut ''po herbacie'' ze tak rzekne...a dziewczyny chyba juz i tak sie duzo martwia. No po, ale pomysł wogóle skąd się wziął w głowach. I to jeszcze "najlepszy psi okulista". Quote
uxmal Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Czy Igorkowi dali jakieś leki przeciwzakrzepowe i przeciwzapalne? Kurcze z takimi siniolami biedak chodzi:placz: Quote
Camara Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 mar.gajko napisał(a):No po, ale pomysł wogóle skąd się wziął w głowach. I to jeszcze "najlepszy psi okulista". Polecił go Garncarz :cool1: I generalnie wszyscy, do których zwracałyśmy się z problemem tam nas odsyłali. Dziś byliśmy na kontroli. Istotną sprawą jest to, że zrezygnowałyśmy z tego... leczenia. Trzeba tylko odebrać wyniki badań Igora i ten etap zamykamy. Więcej tego komentować nie będę. Oko Igora dziś wygląda tak samo jak 3 dni temu, albo gorzej. Ponoć niesforny Igor sam sobie rozwalił szew (jeden z kilku). Na jutro był umówiony na zabieg opracowania powiek i ponowne zszycie - oczywiście pod narkozą. Nie pójdzie tam. Biafra pojechała z Igorem na konsultacje do innej kliniki. Dostał solcoseryl w zastrzyku i będzie próba gojenia tej rany bez ponownego zszycia. Jeżeli się nie uda i reszta szwów popęka to i tak nie unikniemy zabiegu - ale już pod narkozą wziewną, bo wydolność płuc Igora pozostawia wiele do życzenia. Chyba nic nie pokręciłam - w razie czego Biafra mnie poprawi... Generalnie czuję się jakbym miała powtórke z Lincolna :cool1: Chyba się powtórzę, ale nie tak to miało wyglądać :shake: A w ogóle to Igor rzeczywiście jest pobudzony. Denerwuje go kołnierz, wyciek z oka i to, że nie widzi. Strzela cudne fochy i obraża się na Biafre, która i tak ledwo żyje, bo Igor domaga się szczególnych względów i uwagi 24 godziny na dobę. A jakby ktoś mógł nas wspomóc - to konto Fundacji podałam wyżej. Oczywiście z dopiskiem - "Igor - leczenie" Quote
lamia2 Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 U nas Igor był oazą spokoju, to co wyprawiały z nim szczeniaki i Kora (mamka, stołówka, materac, góra do skakania i zjeżdżania, tarmoszenia, wyrywania kudłów, gryzienia ogona i łap) to po prostu graniczyło z cudem cierpliwości ... ba, były momenty kiedy myślałam, że sprawę adapcji zwierzaków będę miała z głowy, bo Igor nie wytrzyma. Dziewczyny, jeśli Igor się tak zachowuje, jest niecierpliwy, to na pewno sprawa bólu, ja tylko proszę o środki przeciwbólowe :modla: Quote
mar.gajko Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Małgosiu kochana nie dajcie go bez przerwy szpikowac Tolfiną przeciwbólowo, ona jest OK, ale targa nerki jak dużo się podaje. Kupcie w aptece największe czopki (chyba to jest 500) Paracetamolu i do doopki mu dawajcie. Tak podawany Paracetamol nie wpływa szkodliwie na żołądeczek. Sorry za to "pouczanie", ale nawet ci którzy chodzą do Arki i są zachwyceni, odradzają tego weta. Quote
Katcherine Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 margajko- to nie tak. Szkoda tylko ze ''po'' a nie przed. Widzisz ze dziewczyny zdenerwowane, Igorek wk....y ;) , a lekarze kombinuja jak kon pod gore... . ps. wiecie co...ale mysle ze jak Igor ma sily na fochy tzn. ze sie nie poddaje. Poza tym jako choremu mu sie w sumie wzgledy naleza nie? Tez bylam rozdrazniona pare tygodni...nie mowiac ze co spojrzalam w lustro doznawalam traumy.... przywyknie. Jutro mam wolne to powalcze z bankiem. Trzymajcie sie tam- i kurowac sie. Quote
PaulinaT Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Strasznie współczuję przejść - na dodatrek z wetami :angryy: Jakby mało wszystkiego było. Jakby łaskę robili kurde frak. Wielkie uściski dla Was ciotki i dla Igorka. Będzie dobrze! Quote
Kasie Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Przyznam się że ja tutaj czuję się winna, obtowałam za operacją. Uwazałam ze zrobią to fachowcy i to jak najlepiej :shake: Nie wiem co powiedzieć... Quote
Beata_Dorobczyńska Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Nie sądzę aby ktokolwiek był jasnowidzem albo wróżką , nikt nie mógł tego przewidzieć , czasu nie da się cofnać i nie ma powodu aby siebie winić. Trzymam kciuki i mimo tego, ze początek był kiepski wierzę , że skończy się dobrze. Quote
Katcherine Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Beata_Dorobczyńska napisał(a):Nie sądzę aby ktokolwiek był jasnowidzem albo wróżką , nikt nie mógł tego przewidzieć , czasu nie da się cofnać i nie ma powodu aby siebie winić. Trzymam kciuki i mimo tego, ze początek był kiepski wierzę , że skończy się dobrze. I tego sie wszyscy trzymajmy. Igorek ma wyzdrowiec i zapomniec o operacji a reszta psa ma byc zdrowa. Powtorz mu to Biafra jak mozesz ;). Quote
Camara Posted August 15, 2007 Posted August 15, 2007 Przed chwilą rozmawiałam z Biafrą - u Igorka tak sobie :cool1: Nadal niespokojny, z kołnierza oczywiście nic już nie zostało. Reszta szwów jeszcze się trzyma. Nadal duży wysięk z rany... :shake: Quote
lamia2 Posted August 15, 2007 Posted August 15, 2007 Choroba tak mi przykro .... dziewczyny trzymajcie, wiem, że miało być dobrze, on ma chyba pecha :-( :-( :-( Quote
Katcherine Posted August 15, 2007 Posted August 15, 2007 a ja doradzam cierpliwosc. I Igorka rozumiem- jak nie widzialam na to jedno opuchniete oko- szalu mozna bylo dostac. Nie jadlam 16 dni....a to bylo tylko hamowanko malutkie na twarzy. Jak dla mnie przyjmuje wszystko bardzo dzielnie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.