Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 974
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jakaś dziwna cisza u Igorka... :niewiem:

a ten gnojek znowu siedzi na strychu :angryy: wlazł tam rano i spokojnie zaległ...
tym razem po nerwowych konsultacjach zostało ustalone, że jak wlazł to sam zejdzie - Biafra głodem go weźmie :diabloti: i mam nadzieję, że spadnie z tej drabiny i dupe sobie stłucze :angryy:

nie dość, że przez niego będę chodzić 4 sezon w zimowych botkach, to mam nerwowe tiki na dżwięk telefonu :angryy: uwielbiam z samego rana dostawać sms od Biafry - takie lakoniczne i rzeczowe w rodzaju: "Igor jest na strychu. Pozdrawiamy" :placz:

Posted

Camara napisał(a):
jakaś dziwna cisza u Igorka... :niewiem:

a ten gnojek znowu siedzi na strychu :angryy: wlazł tam rano i spokojnie zaległ...
tym razem po nerwowych konsultacjach zostało ustalone, że jak wlazł to sam zejdzie - Biafra głodem go weźmie :diabloti: i mam nadzieję, że spadnie z tej drabiny i dupe sobie stłucze :angryy:

nie dość, że przez niego będę chodzić 4 sezon w zimowych botkach, to mam nerwowe tiki na dżwięk telefonu :angryy: uwielbiam z samego rana dostawać sms od Biafry - takie lakoniczne i rzeczowe w rodzaju: "Igor jest na strychu. Pozdrawiamy" :placz:


:lol: :lol: :lol: Garetowe opowiesci nr.2
:evil_lol:

Posted

[quote name='Camara'] :angryy: uwielbiam z samego rana dostawać sms od Biafry - takie lakoniczne i rzeczowe w rodzaju: "Igor jest na strychu. Pozdrawiamy" :placz:

po czym ja dostaję telefon do jakże miłej Camary:

Camara: - właśnie dostałam smsa od Biafry
ja, błagalnie: - proszę cię, nie czytaj mi :placz: :placz:
Camara: - przeczytam ci, a jakze :diabloti: . Co mam sama siwieć?


wniosek z tego jeden: nigdy - przenigdy nie wysyłajcie żadnych kaukazów Camarze :shake: :shake: :shake:

Posted

Camara napisał(a):
jakaś dziwna cisza u Igorka... :niewiem:

a ten gnojek znowu siedzi na strychu :angryy: wlazł tam rano i spokojnie zaległ...
tym razem po nerwowych konsultacjach zostało ustalone, że jak wlazł to sam zejdzie - Biafra głodem go weźmie :diabloti: i mam nadzieję, że spadnie z tej drabiny i dupe sobie stłucze :angryy:

nie dość, że przez niego będę chodzić 4 sezon w zimowych botkach, to mam nerwowe tiki na dżwięk telefonu :angryy: uwielbiam z samego rana dostawać sms od Biafry - takie lakoniczne i rzeczowe w rodzaju: "Igor jest na strychu. Pozdrawiamy" :placz:



Ciekawe czemu mu ten strych tak przypadł do gustu :hmmmm:
może on tam jakieś modły uskutecznia, a widomo, że im wyżej tym bliżej do Pana Boga :evil_lol:

Posted

lamia2 napisał(a):
Ciekawe czemu mu ten strych tak przypadł do gustu :hmmmm:
może on tam jakieś modły uskutecznia, a widomo, że im wyżej tym bliżej do Pana Boga :evil_lol:


:lol: Lamia a jak bylas dzieckiem to gdzie cie ciagnelo...? ja to moglam spedzac godziny na strychu...zawsze sie znalazlo jakas ususzona mysz, cieplutko, cichutko...tak jakos ...romantycznie :cool3: .

Posted

Katcherine napisał(a):
:lol: Lamia a jak bylas dzieckiem to gdzie cie ciagnelo...? ja to moglam spedzac godziny na strychu...zawsze sie znalazlo jakas ususzona mysz, cieplutko, cichutko...tak jakos ...romantycznie :cool3: .


Ja to biedne dziecko byłam, takie blokowe z kluczem na szyji napierw na podwórku koty dokarmiałam (teraz tak zeszłam na psy dopiero) a potem lekcje odrabiałam u rodziców na dyżurze w szpitalu :bigcry:

babć na wsi z domem i strychem też było :bigcry:

za to teraz mam, ale tam nie chodzę bo za gorącą, chciaż fajnie by było znaleźć taką mysz ususzoną, jejku :seeyeah:

Posted

lamia2 napisał(a):
Ja to biedne dziecko byłam, takie blokowe z kluczem na szyji napierw na podwórku koty dokarmiałam (teraz tak zeszłam na psy dopiero) a potem lekcje odrabiałam u rodziców na dyżurze w szpitalu :bigcry:

babć na wsi z domem i strychem też było :bigcry:

za to teraz mam, ale tam nie chodzę bo za gorącą, chciaż fajnie by było znaleźć taką mysz ususzoną, jejku :seeyeah:

ja tez dziecko miastowe...ale mnie tata na wakacje wywozil w dzicz roznych znajomych....no wiesz: sianokosy, zbieranie jajek, suszenie polnych kwiatow, ziemniaki z zsiadlym mlekiem, kopanie ziemniakow, mycie raz na tydzien w studni....


ech.....No w sumie FAJNIE BYLO ;).No i byl strych :)

Posted

Katcherine napisał(a):
ja tez dziecko miastowe...ale mnie tata na wakacje wywozil w dzicz roznych znajomych....no wiesz: sianokosy, zbieranie jajek, suszenie polnych kwiatow, ziemniaki z zsiadlym mlekiem, kopanie ziemniakow, mycie raz na tydzien w studni....


ech.....No w sumie FAJNIE BYLO ;).No i byl strych :)



Tobie to dobrze było, eeeech :kciuki:

ja to tylko kolonie zakładowe ćwiczyłam :smokin:

Posted

Tobie to dobrze było, eeeech :kciuki:

ja to tylko kolonie zakładowe ćwiczyłam :smokin:


a czy Wy wiecie, ze dzięki temu forum ja z Katcherine sie spotkałyśmy i doszłyśmy do przekonania, ze razem spędziłyśmy kolonie w Mierkach??:razz:

Posted

Katcherine napisał(a):
a gdzie kibelek...?


ja też smsowałam Camarze, ze on taki biedny, bo pewnie chce mu sie siusiu :placz:

...na co otrzymałam lakoniczną odpowiedź:

-Zrobił.

:diabloti:

Posted

kinga napisał(a):
ja też smsowałam Camarze, ze on taki biedny, bo pewnie chce mu sie siusiu :placz:

...na co otrzymałam lakoniczną odpowiedź:

-Zrobił.

:diabloti:

:shake: bo musial.... nikt mu trawki na strych nie chce wniesc....

ja sie powoli zastanawiam ze to zaczyna podchodzic pod dreczenie psa :mad: Tak stresowac psa!:shake: :shake: :shake:

Posted

Katcherine napisał(a):
:shake: bo musial.... nikt mu trawki na strych nie chce wniesc....

ja sie powoli zastanawiam ze to zaczyna podchodzic pod dreczenie psa :mad: Tak stresowac psa!:shake: :shake: :shake:


Masz rację, ciekawe czy mu żarełko chociaż donoszą :mad:

Mnie też się Mierki kołaczą po głowie, chyba też tam byłam na koloniach ;)

Posted

[quote name='kinga'] - 3-letni owczarek kaukaski IGOR ze schroniska w Koszalinie

- cechy charakteru: osiołkowaty i z lekka przymułowaty :p
....
- do samochodu wsiadać nie umie - trzeba cielakowi włożyć najpierw przednie łapy, potem dźwignąć resztę :oops:
.....


wiesz Kinga... właśnie sobie rozmyślam (zgadnij o czym :angryy:) i wróciłam do początku tej zagmatwanej historii...
i.... CÓŚ mi tu nie pasuje :hmmmm:
TY od początku wiedziałaś co wysyłasz :mad:
patrz co o nim napisałaś: OSIOŁKOWATY???
toż to osioł do potęgi :diabloti:
z lekka przymułowaty???
no... to też zbyt delikatne :diabloti:
i do samochodu wsiadać nie umie???
z drabiny złazić - TEŻ NIE :diabloti:

czyli nadal mamy PAT - Igor na strychu :roll:

Posted

lamia2 napisał(a):
Masz rację, ciekawe czy mu żarełko chociaż donoszą :mad:


NIE !!!
jeden z pomysłów jest taki, że jak schudnie do rozmiarów kartki z papieru, to sam sfrunie :diabloti:

Posted

Camara napisał(a):
NIE !!!
jeden z pomysłów jest taki, że jak schudnie do rozmiarów kartki z papieru, to sam sfrunie :diabloti:


Dręczycielki bezduszne :mad:

chociaż parę kanapeczek z pasztecikiem i ogóreczkiem dla Igorka poproszę :placz:

Posted

lamia2 napisał(a):

...
chociaż parę kanapeczek z pasztecikiem i ogóreczkiem dla Igorka poproszę :placz:


kanapeczki czekają - na dole przy drabinie - zlezie to zeżre :diabloti:

Posted

Camara napisał(a):
kanapeczki czekają - na dole przy drabinie - zlezie to zeżre :diabloti:


Na taką poniewierkę psa wydałam: oko wydłubali, straszą że jajka urwą, na strych wepchnęli i żreć nie dają :bigcry:

Posted

Camara napisał(a):
kanapeczki czekają - na dole przy drabinie - zlezie to zeżre :diabloti:

:angryy: no nie no drecza psa!!!
A czy wogole wiecie jak sie chodzi po drabinie...? albo po drzewach??!!

Jak byscie wiedzialy to byscie znaly zasade ze POD GORE idzie jak z platka...gorzej z zejsciem :placz: :placz: :placz: :placz:

Prosze natychmiast Igorka uratowac ze strychu!
I on z tym jednym biednym oczkiem :-( ma wycelowac w szczebelki

Posted

W tym momencie jestem kompletnie złamana :shake:


Dziś rano Igor został ściągnięty ze strychu. Zaapikowano mu środki usypiające, które nie zadziałały, więc wszystko odbyło się prawie na żywca. Okupione potwornym stresem Igora i poturobaniem 4 osób. Igor uspokoił sie dość szybko - pił, jadł i zachowywał się normalnie. Kręcił się cały dzień wśród krzątających się osób - głaskany, przytulany i częstowany smacznymi kąskami i w pewnym momencie - na oczach wszystkich - wszedł na strych... zaskoczenie było tak wielkie, że nikt nie zdążył zaareagować...
wiem, zaraz padnie pytanie o drabine - ona tam musi być. To dom kotów i z tej drabiny korzystają koty. Strych to ich azyl a muszą schodzic na dół po żarcie i picie.

tym razem nikomu nie jest do śmiechu... tego z żaden sposób racjonalnie nie można wytłumaczyć...
to nie jest normalne... zaczynam się zastanawiać, czy to nie są jakies zmiany neurologiczne???

Beata_Dorobczyńska napisał(a):
Dziewczyny , a może on sie zle czuje i dlatego zaszył sie na strychu ?

Martwię sie trochę o niego .


rzecz w tym, że on na tym strychu nie zachowuje się jakby "zaszył się"
za pierwszym razem był przerażony - szalał, tłukł się o ściany i był w jakimś amoku..
teraz - zdaje się tam czuć wspaniale - leży, cieszy się z odwiedzin, macha ogonem z zadowolenia, apetyt dopisuje... i sika... w domu unosi się aromat psiego moczu...
kompletna załamka...

Posted

Camara napisał(a):
W tym momencie jestem kompletnie złamana :shake:


Dziś rano Igor został ściągnięty ze strychu. Zaapikowano mu środki usypiające, które nie zadziałały, więc wszystko odbyło się prawie na żywca. Okupione potwornym stresem Igora i poturobaniem 4 osób. Igor uspokoił sie dość szybko - pił, jadł i zachowywał się normalnie. Kręcił się cały dzień wśród krzątających się osób - głaskany, przytulany i częstowany smacznymi kąskami i w pewnym momencie - na oczach wszystkich - wszedł na strych... zaskoczenie było tak wielkie, że nikt nie zdążył zaareagować...
wiem, zaraz padnie pytanie o drabine - ona tam musi być. To dom kotów i z tej drabiny korzystają koty. Strych to ich azyl a muszą schodzic na dół po żarcie i picie.

tym razem nikomu nie jest do śmiechu... tego z żaden sposób racjonalnie nie można wytłumaczyć...
to nie jest normalne... zaczynam się zastanawiać, czy to nie są jakies zmiany neurologiczne???



rzecz w tym, że on na tym strychu nie zachowuje się jakby "zaszył się"
za pierwszym razem był przerażony - szalał, tłukł się o ściany i był w jakimś amoku..
teraz - zdaje się tam czuć wspaniale - leży, cieszy się z odwiedzin, macha ogonem z zadowolenia, apetyt dopisuje... i sika... w domu unosi się aromat psiego moczu...
kompletna załamka...



Ja przepraszam, ale nie wytrzymałam i prawie się zesikałam ze śmiechu zwłaszcza przy tym fragmencie gdzie Igor cieszy się z odwiedzin :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

ale tak na poważnie, to chyba trzeba trochę przerobić tę drabinę ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...