Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

malagos napisał(a):
O kurcze, Ty jeszcze przed wyjazdem gotowa jesteś wydać wszystkie zaległości... !!


Może powinnam milczeć, żeby nie zapeszyć :cool3:, ale po prostu NIE UMIEM! :evil_lol:

Wczoraj zadzwonił telefon i miła Pani zaczęła wypytywać o Alutkę. A gdy już powiedziałam wszystko, jak na świętej spowiedzi - niczego nie zatajając (!), usłyszałam "to teraz ja opowiem o sobie i o tym, co mogę psu zaoferować". Dobrze, że siedziałam, by bym chyba padła od razu!!!!:crazyeye::diabloti: Pani mieszka w Warszawie, rzut beretem od mojego biura, czyli praktycznie w centrum. W niewielkim mieszkanku w bloku, na IX piętrze. Była domem tymczasowym dla 4 psinek, piąta została na stałe. Niestety, zdarzył się tragiczny wypadek. Wyszła z nią koleżanka Pani, sunia się czegoś wystraszyła, zerwała się i wpadła pod samochód :( Sunieczka trafiła do Pani jako bardzo problemowy, zalękniony psiak. Długi czas załatwiała się na łóżko. Każdy spacer to była droga przez mękę. Ale udało się doprowadzić ją do równowagi psychicznej. Funkcjonowała normalnie, jeździła z Panią komunikacją, miała ludzkich i psich przyjaciół. Pani nie wyobraża już sobie życia bez psa i dlatego zaczęła przeglądać ogłoszenia (Alutkowe znalazła na tablica.pl - dzięki, Kasiu :))

I uwaga - ponieważ Pani nie ma auta, DZIŚ jedzie z nami po pracy do nas, zapoznać się z Alą, bo nie chce odwlekać swej decyzji nawet o dzień! A zatem - wszystkie kciuki na pokład, proszę!!!!! :)

Aha, storozak mi odpisała na PW, więc w razie czego zawsze pozostaje nam plan B ;)

Posted

A ja dopiero teraz przeczytałam dzisiejsze rewelacje! Może to i dobrze, bo krócej będę czekać w niepewności, która oby, oby, oby, oby, oby, oby, oby zmieniła się w radosną pewność :)!

Posted

Nutusia wejdzie później i pewnie napisze bardziej szczegółową relację ale napiszę dla wszystkich przebierających nogami, że Pani była, poznała Alutkę, Alutka potraktowała ją bardzo łaskawie jak na nią (nie szczekała i nawet dawała się głaskać);) Pani ma jeszcze na oku dwie inne sunie, które będzie oglądać podczas weekendu a potem da znać jaką podjęła decyzję. Więc kciuków nie puszczamy i czekamy dalej:)

Posted

Marysia O. napisał(a):
Nutusia wejdzie później i pewnie napisze bardziej szczegółową relację ale napiszę dla wszystkich przebierających nogami, że Pani była, poznała Alutkę, Alutka potraktowała ją bardzo łaskawie jak na nią (nie szczekała i nawet dawała się głaskać);) Pani ma jeszcze na oku dwie inne sunie, które będzie oglądać podczas weekendu a potem da znać jaką podjęła decyzję. Więc kciuków nie puszczamy i czekamy dalej:)

No to czekamy...

Posted

Komputer mi zgłupiał na chwilę i nie pozwolił napisać jeszcze kilku słów :)

Tak w samatoryjnym klimacie... Kiedys dawno temu, bo lat 9, weszłam do pokoju mojego brata, który to podskakiwał i porykiwał w rytm muzyki zespołu Korn. Nie wiem, co mnie strzeliło, ale też zaczęłam podskakiwać, bez porykiwania. I nagle coś mie strzeliło w krzyżu, zgięło mnie i nastąpił mój koniec, za to początek drogi przez polską służbę zdrowia. Bolało jak nie wiem co, szybko trafiłam do ortopedy, na badania, szybko zdiagnozowali dyskopatię w obrębie L4,L5 ale co mi po tym było, jak mnie miesiącami bolało! Dzielnie zniosłam serię zastrzyków z witaminką B12- kto miał, ten wie!!! Mój brat, który mnie na te zastrzyki woził miał ubaw nieziemski z mojego utykania i niemożności posadzenia czterech liter w samochodzie po tych zastrzykach...

Ja akurat byłam na dziekance i pracowałam, a pani doktor-ortopeda musiała mieć baaaardzo napięte stosunki z zusem, bo co do niej poszłam, a bolało mnie niestety stale, to mi dawała zwolneinie, nie byle jakie, co i raz na 4 tygodnie :) Po czwartym chyba, ZUS zaprosił mnie na spotkanie, gdzie natychmiast stwierdzili, że ja zdrowa jestem, ale skoro twierdzę, ze boli, to oni mnie do sanatorium wyślą i tam mnie ozdrowią zupełnie.

Jak obiecali tak zrobili- już 3 tygodnie później byłam w Lądku Zdroju, gdzie... okazałam się atrakcją turnusu!!! Na to nie byłam przygotowana. Ani trochę!!! Ktoś miał jeszcze chyba dodatkową radość zmojego pobytu tam, bo na stołówce posadzili mnie przy stole z 4 chłopami!!! W tym jednym ze Śląska, chłopem jak stodoła, który po każdym posiłu leciał do lokalnych restautacji najeść sie po ludzku, bo racje żywnościowe to nawet mnie nie starczały ;)
Dwie największe imprezowiczki turnusu co rano wyglądały tak, jakby własnie wróciły z ciezkiej libacji, a tuszu na rzesach miały tyle, ze dziwiłam sie, ze głowy mogą trzymać w pionie :)
W pokoju trafiły mi się super dziewczyny- fakt, w wieku mojej mamy, ale na zadne potańcówki nie chodziłyśmy :) wesoło było nam w swoim towarzystwie :)
Mój wtedy jeszcze nie-mąż przyjeżdżał do mnie często, bo piętro wyżej niż nasz pokój były tanie pokoje hotelowe, więc nie powiem, żebym sie tam nudziła, on pracował na laptopie, ja opracowywałam jakieś maturalne pytania z angielskiego dla Pawła siostry i mojego brata... duzo chodziliśmy po okolicy, no i te wszystkie zabiegi, gimnastyki i masaże zajmowały całkiem sporo czasu! Swoja drogą, co za idiota zaprojektował 2-wannowe pomieszczenia do kąpieli w tych śmierdzących wodach- zdarzało mi sie leżeć w wannie, a za kotarą leżał pan którego znałam ze stołówki, ze stolika obok!!!! Bardzo dziwne to było uczucie... :D
Ale jedno uczciwie muszę przyznać- te 3 tygodnie trochę mnie ozdowiły, bo przestało mnie boleć permanentnie, teraz boli mnie raz na jakiś czas, dołączyło się kolano, jakiś nadgarstek... :)
Podsumowując: po pobycie w sanatorium z ludźmi starszymi ode mnie czasem o dużo więcej niz jedno pokolenie doszłam do wniosku, ze do kosza mozna wywalić powiedzenie: ta dzisiejsza młodzież!! Kiedys to było inaczej... A guzik!!! Niejedną młodzież by zawsztydzili kuracjusze!!! Ja byłam w szoku absolutnym :)

Posted

malagos napisał(a):
a Nutusia gdzie?? Już w drodze do sanatorium?
Nie zdziwię się, jak wkrótce wszystkie bezdomne w tej Krynicy zagospodaruje......


Nutusia się pakuje - startuje dzisiaj przed 23 dopiero :)więc ostatnie porządki w domku robi i ostatnie szykowanko uskutecznia :)

Posted

Jużem z miasta właśnie wróciła ;) I ANI JEDNEGO psa nie widziałam!!!!!

Co do Alutki, to Pani da pewnie znać jakoś jutro-pojutrze...

A ta małpa mi wczoraj ciśnienie podniosła, że o matko! O Greyce malagosowej musiała przeczytać albo usłyszeć!!!! ;) Przyjechał facet z węglem, musiałam bramę otworzyć i wszystkie psy dały się odwołać (no fakt - Lili musiałam za fraki do domu wciągnąć), a Alutce ani w głowie było ani do domu wrócić ani dać się złapać! Chrupki z ręki brała, ale jak drugą wyciągałam, żeby ją złapać - robiła uniki! Nie mogłam dłużej faceta trzymać, więc pod strachem boga bramę otworzyłam, sypnąwszy Alutce trochę karmy z drugiej strony, a potem karmiłam z ręki, dopóki facet sobie nie pojechał... Jak tylko sobie pojechał - wróciła do domu bez łaski!!!!

Posted

A ja myślałam ,że Nutusia już grzeje doopkę w sanatorium.
Ja też byłam kiedyś w sanatorium z osobistym mężem ,więc nie byłam narażona na niespodzianki damsko-męskie.
Nutusiu,życzę Ci udanego pobytu i podreperowania zdrówka.Jeszcze jest dużo do zrobienia z biedami w potrzebie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...