Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Śmieszka została zabrana ze schroniska, gdzie nie radziła sobie w boksie, atakowana i tłamszona przez większe od niej koleżanki. Bardzo się bała, chowała się pod budą i czekała na zmiłowanie...

No i się doczekała!

Została wypatrzona przez Toyotę i wziąta pod skrzydła fundacji Jamniki Niczyje.

Toyota na wątku jamniczym pisała tak:
Taka fajna dziewczynka jest u nas w schronisku. Młoda, przyjazna, bezproblemowa. Nie ma sterylizacji. Może by znalazł się dla niej DT i miałaby wtedy szansę na sprawdzony DS a nie rosyjska ruletka jak w przypadku adopcji schroniskowej...

Jest atakowana w kojcu i siedzi głównie pod budą. Tu została włożona z powrotem i dlatego ją widać przy kracie.




I jeszcze w schronie







Edited by Nutusia
  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wczoraj Śmieszka przyjechała do nas. Jest maleńka - sporo mniejsza od naszej jamnisi Kreski. To super pozytywna sunieczka. Gdy odbierałam ją "na trasie", od razu wpadła mi w ramiona i dostałam milion buziaków.

W domu błyskawicznie zakumplowała się z moimi piesami, na kicię Helenkę wcale nie zwróciła uwagi, ku rozpaczy Heli :shake: Biegała po domu z prędkością światła, cieszyła się jak głupi do sera :evil_lol: Zjadła kolację, wybierając co lepsze kąski, a zaraz potem poszła do wanny, bo perfuma, którą pachniała była dość nieprzyjemna :cool3: W kąpieli była bardzo spokojna i grzeczna - nie próbowała uciekać, nie bała się prysznica. Po kąpieli jeszcze trochę poszalała, "ustawiła" pierdołowatego Gliździocha (czyli naszą "boksię"):eviltong: i wreszcie padła na kanapie.

Niestety, załatwia się w domu... Za to bardzo ładnie chodzi na smyczy. Przygotowanym posłankiem OCZYWIŚCIE wzgardziła i całą noc spała wtulona we mnie, szczelnie przykryta kołdrą (czyli jak rasowy, beztlenowy jamnik!;)). Jak ona dała radę w tym kojcu zewnętrznym i to bez budy?...W te mrozy?...:-(

Śniadanie zjadała z apetytem, już bez grymaszenia. Była na dworze z całą resztą stada i okazało się, że... umie pukać do drzwi - skrobie łapką. Niestety, ma trochę luźną kupę. Obawiam się, że to m.in. z powodu zaszczepienia jej wczoraj i na wściekliznę i na wirusówki :shake: Wybierała się z nami do pracy, ale gdy się okazało, że jednak nie idzie - została bez protestów pt. piski czy wycie.

Bardzo fajna z niej dziewczynka - bezstresowa, zgodna, pozytywna. Taka właśnie... ŚMIESZKA :) Gdyby nie to, że czeka ją sterylka, już dziś mogłaby iść do adopcji.

Posted (edited)

A tu już u nas wczoraj - najedzona, wykąpana i pachnąca :)

Odpływam we wreszcie spokojny sen...



Do kogo mówisz? Do tej drugiej rudej, czy do mnie?



Wlazłam na oparcie fotela i wreszcie jestem... największa :)
(pazurki ma strasznie długie - szukałam cążek, ale nie mogłam znaleźć - dr Hubert jutro się zabawi w manicurzystę :))



Król lew, czyli ja - Śmieszka :)

Edited by Nutusia
Posted

Nutusia napisał(a):
No właśnie taki jest plan, żeby do domu poszła prędziutko, bo na po świętach jest kolejny plan ;)


Ooooooooooooooo......

Posted

Sterylka obowiązkowa!

Zastanawiam się dlaczego ona się w schronie znalazła... Mam wrażenie, że miała już dzieciaczki, bo sutki wyciągnięte dość mocno :( Maleńka, wesoła, bardzo przyjacielska... Może dlatego, że taki z niej nie do końca jamnik? W domu się załatwia, ale to przecież kwestia wychowania, nauczenia i przypilnowania! Ech, chyba się nie będę zastanawiać, bo i tak się nie dowiemy...

Śmieszka niby w boksie taka stłamszona była, ale wczoraj musiałam ją zbesztać, bo postanowiła się porządzić. Leżąc na kanapie, szczerzyła zęby na zbliżającą się Lili, a potem wyskoczyła na Gapcię, gdy ta chciała dołączyć pod kocyk. A najlepsza była, gdy postanowiła się zająć starą, wysuszoną i ogryzioną do imentu kością. Dodam, że kość większa i chyba cięższa od niej, leżała na psim narożniku. Najpierw tam ją zaczęła obrabiać, ale Lili się zainteresowała, więc... warknęła, wzięła kość w pyszczek i przeważona jej ciężarem "spadła" na podłogę, po czym wciągnęła kość pod ławę. W tym momencie zagadałam do Kresi i Śmieszka oczywiście już była gotowa na głaski, więc porzuconą kość przejęła Lili i... nie oddała (choć raz się postawiła i nie ustąpiła!!!).

Jutro się wybiorę z nią do lecznicy. Miałam ją wczoraj zacząć odrobaczać, ale się bałam po tym podwójnym szczepieniu... Doktor musi obadać jej nóżki i zadek, bo za pierwszym razem nie udaje jej się wskoczyć na kanapę - musi się odbić kilka razy. Na łóżko czy fotele, które są nieco niższe, wskakuje bez problemu. Może po prostu nie jest aż tak skoczna jak np. Kresia - oby!

No i ciekawe jaką będzie miała docelowo sierść. Bo aktualnie - chyba z powodu tego, że przebywała na zewnątrz w takich ekstremalnych warunkach, ma dość długą (jak na jamnika ;)) sierść - szczególnie na ogonku, no i ma podszerstek. Spróbuję ją dziś potraktować furminatorem...

Posted

Witam się serdecznie:)
No Śmieszka jest naprawdę rewelacyjna:loveu:!!!
Jak miło czytać taakie dobre wieści - Śmieszka pod najlepszymi skrzydłami Nutusi zapewne znajdzie szybciutko domek, ten najlepszy domek!!!

Posted

No właśnie nie :( Wczoraj nie wytrzymała i załatwiła mi się w aucie, w drodze do domu. Bałam się ją puścić nawet na smyczy, gdy wysiadła z auta Pati, bo miejsce zbiórki było tuż przy trasie szybkiego ruchu. Poza tym, wyjęta z ciepłego auta, trzęsła się jak galaretka... Kupa samochodowa była przeraźliwie śmierdząca, ale zwarta (bogu dzięki!!!!!). Kolejna była w nocy - taka powiedzmy pół na pół, a tuż przed wyjściem znalazłam taką "dobitkę" i ta już - choć bardzo niewielka - była mocno śluzowata. Zobaczymy co zastanę po powrocie do domu... Na razie wczoraj dostała ryż z mięskiem wczoraj wieczorem, a dziś to samo - tyle, że dosypałam parę ziarenek suchej karmy. Nie jest to regularna, lejąca biegunka, więc myślę, że już jutro powinno być lepiej. Humorek dopisuje, turbodoładowanie w bieganiu w kółko nie szwankuje, więc jest OK :)

Posted

Melduję się i ja :-) Nie wiem co to jest z tymi jamnikowatymi, że kilka ładnych godzin na jednym wdechu pod kołdrą wytrzymują :D Ale każdy z którym miałam do czynienia miał tak samo :-)

Posted

Pamiętam, jak pierwszą naszą jamnisię Zalmę zostawiłyśmy z mamą u mojej cioci, gdy wyjeżdżałyśmy gdzieś na tydzień (w zamierzchłych czasach, gdy o komórkach ewentualnie pisał Lem w swych powieściach SF ;)) Następnego dnia mama dzwoni do cioci czy wszystko ok, a ciocia w płacz, że całą noc nie spała, bo Zalma wlazła CAŁA pod kołdrę. To ciocia jej łepek odkryła, to ta znowu głębiej pod kołdrę i tak do rana!!!! :)

A u nas to jest taki dom jamniczy, że i boksia Lili śpi "na jamnika"! I w sumie, jak się tak skupię, to większość tymczasowiczek "łóżkowych" też tak spało :)

Posted

Bardzo dziękuję :)
Tak sobie właśnie myślę, że już się można powoli przymierzać do ogłaszania - najwyżej domek chwilę poczeka, aż mała będzie po zabiegu. Jutro spróbuję już umówić konkretną datę. I podumam nad tekstem ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...