Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Poleciłam Sepię osobie, która szuka psa dla mamy, spedzającej całe lato na działeczce... Pani nie ma doświadczenia z psami, dotąd miała kotkę, chyba Sepia byłaby odpowiednia pod tym względem, że nie jest trudna i nie wymaga dużo ruchu?

Posted

beta ata napisał(a):
Poleciłam Sepię osobie, która szuka psa dla mamy, spedzającej całe lato na działeczce... Pani nie ma doświadczenia z psami, dotąd miała kotkę, chyba Sepia byłaby odpowiednia pod tym względem, że nie jest trudna i nie wymaga dużo ruchu?

Moim zdaniem, to może być niezła opcja dla Sepii. :)

Owszem, jest młoda i lubi bardzo spacery, ale nie bryka na nich szaleńczo.
Ciągnie ją do innych piesków, chętnie się z nimi zapoznaje, ale nie zauważyłam, żeby była zainteresowana zabawą z nimi.
Większych psów się raczej boi, ale wczoraj odważyła się po paru minutach przywitać z dużym staruszkiem (16 lat!) miśkowatym.
Nie wiem, czy to wszystko z onieśmielenia jeszcze, czy ona tak już ma. Natrętnemu adoratorowi potrafiła kłapnąć koło ucha i go przegonić.

Na smyczy, jak na wiejskiego burka, chodzi wprost idealnie. Trzyma się nogi czasem aż tak, że trzeba uważać, żeby jej nie kopnąć!
Odchodzi sobie na bok na wąchanko i fizjologię, i znów idzie przy nodze. Jak się do niej mrucząco gada, to takim tanecznym krokiem maszeruje.
Nieraz zatrzymuje się znienacka - czasem ciężko powiedzieć, czy bardziej zainteresowana czy zaniepokojona jakimś dźwiękiem, osobą, psem.
Wtedy ani kroku przez dłuższą chwilę nie zrobi! Delikatny, spokojny, ale stanowczy bunt: "Nie idę!". Trzeba przeczekać, zachęcić i idzie dalej.

Obawia się wciąż windy, choć jednak dzielnie nią jeździ (w sumie nie ma innego wyjścia...), no i ma opory przed wchodzeniem do klatki.
Nie wiem, czy to kwestia chęci spacerowania dalej, obawy przed schodami, czy może tym, że jest tam ciemnawo.

Wiemy, że w samochodzie nie było z nią problemu, a jak z autobusem/tranwajem/pociągiem jeszcze nie wiadomo.

W domu przeważnie śpi, nie dopomina się o nic, choć uwielbia głaskanie i delikatne tarmoszenie uszu. Zachęca czasem do tego głównie po prostu stojąc obok i czekając na te czułości. Lubi być blisko człowieka, ale zupełnie się nie narzuca, nie chodzi krok w krok po całym mieszkaniu.
Nie umie się bawić piłeczką czy czymkolwiek innym. Może ktoś ją tego jeszcze nauczy...?

Zachowuje czystość w domu, potrafi nawet sygnalizować potrzebę wyjścia (choć jak dla mnie ciut mało czytelnie, odkąd już nie jęczybuli).

Z jedzeniem trochę marudna, ale w sumie może to i lepiej, bo ze względu na jej jamnikowatą posturę oraz łapkę ze starym uszkodzeniem ścięgna w żadnym razie nie wolno jej utuczyć! Po wieczornym spacerze zjada jednak wszystko ładnie, spokojnie i powoli przeżuwając.

Pozwala przy sobie zrobić praktycznie wszystko. Nie ma problemu, żeby przemywać rankę posterylkową, założyć kaftanik, wytrzeć mokre łapki.
U weterynarza też nie sprawiała kłopotu, chociaż wyjęcie niektórych szwów było ciut bolesne, a płukanie ranki nieprzyjemne.
Nie lubi jedynie dotykania grzbietu pyszczka - być moze dlatego, że ma tam trochę ministrupeczków (chyba po ugryzieniech meszek).
Protestuje jedynie przy wpuszczaniu kropli do oczu (na lekkie zaczerwienienie spojówek) uparcie odwracając łepetynkę.
Tylko jeszcze nie wiem, jak z kąpielą, ale to przecież jest konieczne tak rzadko, a ona taka nieduża...

Sepia jest milutka, subtelna, dość nieśmiała i zupełnie niekłopotliwa - czego chcieć więcej? Pies idealny! :loveu:

Posted (edited)

Uzupełniłam wydarzenie na FB- rozliczenia i nowe fotki...

Cioteczki potrzebna mi pomoc w prowadzeniu wydarzenia, ponieważ od 4 kwietnia moja córka idzie do pracy, a ja będę opiekować się wnusią. W związku z tym nie będę mogła systematycznie prowadzić wydarzenia Sepci, a szkoda, bo tam spory ruch...

Edited by iwonamaj
Posted

Mattilu napisał(a):
Śliczne zdjęcia Inko!

E, tam... takie trochę, żeby było cokolwiek... :oops:

Mattilu napisał(a):
Jak tam brzuszek i na zewnątrz i wewnątrz?

Na zewnątrz już ładniej. :)
Prawie już nie ma tej opuchlizny, co była przy szwach (te wałeczki wzdłuż cięcia się "wchłonęły").
Strupeczki po węzełkach już niemal wszystkie odpadły. Skóra jeszcze podrażniona lekko i delikatniutka...
Ta ranka od przetoki chyba zarasta (nie chcę za bardzo jej "grzebać", no i dużo mniej się sączy, ale jednak jeszcze trochę.
Dzisiaj najwcześniej po 15tej wizyta kontrolna zgodnie z zaleceniem i wtedy powiem coś więcej (albo to samo innymi słowy...).

Natomiast wewnątrz... :(
Ciągle ją męczy niestety ta biegunka. Już się wydawało wczoraj wieczorem, że ostatnie kropelki poszły, a w nocy się załatwiła w domu, a potem znów raz jeszcze już po porannym (wcześniejszym specjalnie) spacerze. Martwi mnie to bardzo... :(
To chyba trochę za długo, jak na parę liźnięć smalcu (pewnie z ćwierć łyżeczki by tego wyszło!), no i wirusówek jeszcze nie miała...
Ostatnio jadła w sobotę wieczorem (swoją zwykłą porcję + ten smalczyk). Wczoraj głodówka cały dzień... Nie chce też pić...
Zaraz spróbuję wmusić w nią trochę gluta z siemienia lnianego... i tylko czekam tej 15tej jak wybawienia! :modla:

Mattilu napisał(a):
No i....ile Sepia ma sutków???:crazyeye:

Zgadujcie! :eviltong:

Posted

Opis Sepii rewelacja! Jak zadzwoni ta pani z Ursusa, co dzwoniła, to jej przeczytam to wszyściutko.
Co za cholerstwo z tą biegunką się przyczepiło?.......Mam nadzieję, ze pan doktor cos wymyśli :)

Beta ata,
reklamuj, proszę, tę naszą biedulkę.
Iwonamaj, a skad Ty te wnuki bierzesz?? Ja tez chcę!!!!!!!
ale wydarzenia nie umiem za chiny ludowe prowadzić, ledwie umiem coś tam napisać.

Posted

Małgosiu, jedną mam wnusię (zresztą ma na imię Inka) i to daleko, w Duisburgu... A przedszkole dopiero od września, więc będę latać do niej i opiekować się na zmianę z druga babcią.

Posted

inka33 napisał(a):

To chyba trochę za długo, jak na parę liźnięć smalcu (pewnie z ćwierć łyżeczki by tego wyszło!), no i wirusówek jeszcze nie miała...
Ostatnio jadła w sobotę wieczorem (swoją zwykłą porcję + ten smalczyk). Wczoraj głodówka cały dzień... Nie chce też pić...


Wiesz, niestety to może być przez ten smalec... Moje piesio identycznie zareagowało na obzłodziejone ze śmietnika wieprzowe resztki - przez kilka dni biegunka, zero picia i jedzenia. A potem samo przeszło...

Posted

inka33 napisał(a):
No dobra! Łaskawie wybaczam. :grins:

[SIZE=3][SIZE=3][SIZE=3]To teraz !!! UWAGA !!! zagadka:

:question: :question: :question: :question: :question: :question: :question: :question: :question: :question: :question:

[SIZE=5]Ile Sepia ma sutków?




11? :evil_lol:

Posted

kcd napisał(a):
Wiesz, niestety to może być przez ten smalec... Moje piesio identycznie zareagowało na obzłodziejone ze śmietnika wieprzowe resztki - przez kilka dni biegunka, zero picia i jedzenia. A potem samo przeszło...


No dobra, ja to wszystko rozumiem... ale po takiej odrobinie tyle czasu?!

Zła jestem na siebie i TŻta w ogole za ten smalec! :angryy:
W pierwszym odruchu, jak jej podetkał to wieczko pod nos, to zaprotestowałam. Ale jednak pozwoliłam... :wallbash:
"No bo tłuszczyk dla pieska dobry, no i to tylko troszkę przecież, tylko tak na smak..."

Zapomniałam, dlaczego to nie jest dobry pomysł, jak mi z tyłu głowy podpowiadało, żeby nie dawać! :stupid:

Posted

M&S napisał(a):
Po smalcu, nie sądzę. Myślę, że miałaby pragnienie...Sepcia nie wygłupiaj się, nie choruj dziewczynko!

Tylko wiesz, ona i tak pije malutko, tak ledwie, ledwie...

Posted

Sepia i pije mało, i je maleńko - tak już ma. Tak też nasza Zulka (ta autystyczna), nie widzę jej nigdy przy misce z wodą, za to Mila chla jak stary chłop, michę na raz.
Dobrze, ze to siemię w wlałaś w ryjonka, trochę osłoni śluzówkę jelit i żołądka.

Posted

Udało się jeszcze kolejne ok. 10ml i był już kompletny bunt, więc dałam spokój - ale to tylko czasowo! :diabloti:

Spadam, powolutku się będziemy zbierać na spacerek do-wetowy...

Posted

No to tak...

- brzuszek zewnętrznie - ładnie się goi, zarasta, przemywanie Rivanolem już niepotrzebne, fartuszek (z wkładkami hig.) jeszcze zostaje, conajmniej do kolejnej kontroli pojutrze (środa po 15tej), po lewej(?) stronie blizny wyczuwalne podskórne zgrubienie - zapewne to właśnie ten stan zapalny, z antybiotykiem ogólnym się jeszcze wstrzymujemy (zrozumiałam, że z powodu tej biegunki);

- brzuszek wewnętrznie - temperatura prawidłowa, bolesności brak, odstawiamy siemię, podajemy Nifuroxazyd, dopajamy wodą przy pomocy strzykawki, karmienie gotowanym kurczaczkiem (skorzystam z przepisu Malagos), powód - możliwe, że smalec, ale nie ma pewności.

Wizyta GRATIS :) Dostałyśmy dodatkowo 2 strzykawki (do wody i do Nifuroxazydu w syropku).

Szczepienie wirusówek - należałoby odczekać 4 tygodnie od sterylki, koszt "zestawu podstawowego" to 50zł.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...