Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

MonikaP napisał(a):
A kiedy była wstawiana nowa aukcja na allegro z prawidłowymi danymi?



Już doczytałam - wczoraj, czyli w schronisku pokazała się jeszcze stara wersja, o 7-letnim samcu.... No, ale z drugiej strony przy odrobinie dobrej woli pani Katarzyna mogła powiedzieć, że wyniknęło to z pomyłki, która została wyjaśniona wcześniej i że ona wiedziała jadąc do schroniska, że jedzie po 12-letnią sunię.
A z trzeciej strony, jak widzę, co się w schronisku czasem wyprawia z kartami, to ten błąd to....ekhem, pikuś.
Nota bene moja własna Śrubka, biegająca już za Tęczowym Mostem, w schronisku została oceniona na 4 lata....a miała ze 3 razy więcej... I nikt nie zauważył, że prawie nie widzi, ma chore stawy i serce w poważnym stanie....

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hala napisał(a):
ponieważ ja chciałam się odczepić od tej kobiety...to dałam jej numer psa i numer do schroniska i ona sama tam zadzwoniła. I się tego dowiedziała. To od niej wiem to ile Kropa ma lat i że na 100% jest suczką. Oczywiscie pierwszy raz na płeć jej zwróciła mi uwagę Monika.


No to tym bardziej nie powinna ani mieć pretensji, ani podgrzewać atmosfery w schronisku.

Posted

głupia baba która zrobiła aferę żeby mieć swoje 5 min tylko szkód narobiła a co do tej rozmowy na forum to nie dość że zwykła chamka i prostaczka to jeszcze debil, jak czytam te jej wypociny o doświadczeniu to mi słabo ze złości:angryy:

Posted

ha ha mi tez sie zdaje ze babka poczula sie jak w serialu kryminalnym...jeszcze w roli glownej...pewnie do dzis to wszystko przezywa...

ostatni news-ale to tylko taka luzna obserwacja-dzis czekalam na Monie przezd schronem i babka oddawala psa-mlodego-z opisu taki jak ten co ta nasza gwiazda zabrala- bo pogryzl sie z jej samcem...wiem to wszystko od taksowkarza ktory ja przywiozl i na nia czekal...i wiem ze babka adoptowala psa wlasnie w ten wtorek...wiec moze to byla nawet ona???jak wychodzila ze schronu to ryczala jak bobr...
ale wiecie bez emocji ja nie wiem czy to ona czy nie...:)

Posted

kaLOlina napisał(a):
ha ha mi tez sie zdaje ze babka poczula sie jak w serialu kryminalnym...jeszcze w roli glownej...pewnie do dzis to wszystko przezywa...

ostatni news-ale to tylko taka luzna obserwacja-dzis czekalam na Monie przezd schronem i babka oddawala psa-mlodego-z opisu taki jak ten co ta nasza gwiazda zabrala- bo pogryzl sie z jej samcem...wiem to wszystko od taksowkarza ktory ja przywiozl i na nia czekal...i wiem ze babka adoptowala psa wlasnie w ten wtorek...wiec moze to byla nawet ona???jak wychodzila ze schronu to ryczala jak bobr...
ale wiecie bez emocji ja nie wiem czy to ona czy nie...:)


A jak wyglądała?

Posted

wiecie co czy ja sobie mogę poklnąć na forum? bo mnie wkurzają takie powody do diabła Misiu bo się głupkom kolczatki założyć nie chciało teraz następny bo się pogryzł i co z tego że się pogryzł są sposoby na to i po tygodniu we dwóch ogródek demolują i podkopy robią ( to prywatna wycieczka do Antka i Basko tych moich czortów):angryy:

Posted

olenka_f napisał(a):
wiecie co czy ja sobie mogę poklnąć na forum? bo mnie wkurzają takie powody do diabła Misiu bo się głupkom kolczatki założyć nie chciało teraz następny bo się pogryzł i co z tego że się pogryzł są sposoby na to i po tygodniu we dwóch ogródek demolują i podkopy robią ( to prywatna wycieczka do Antka i Basko tych moich czortów):angryy:



Oleńka, ta pani ma CZTERY DUŻE PSY - dwa wilkowate i dwa staffordy (czy też inne bullowate).

Posted

pytasz o ta pania si??nie o pieska??

hmmm ciezko powiedziec pol twarzy za chusteczka...taka w plaszczu jakby skorzanym-moda troszke z bazaru ale nie chce nikogo urazic-moze zle zapamietalam...wlosy moze za ucho moze nawet do ramion-nie jestem pewna...hmm nie chuda, troche jaby przy kosci...hm...co wiecej...CHYBA jakies pasemka we wlosach-ale za to juz glowy nie daje-minela mnie bardzo szybko-widzialam tylko jak wsiadala bo bylam zajeta rozmowa z kierowca...qrcze nic wiecej nie moge powiedziec...

Posted

hala czy ona w tym mailu co pisala o sobie wysylala foty???? bo mi tez cos pisala ale nawet nie czytalam dokladnie zaraz sprawdze tam chyba byly zalaczniki...
pamietajcie chciala TEZ miska tylko maz chcial jakiegos bardziej agresywnego psa czy cos..

Posted

o nie nie...przepraszam...czyli pies juz u niej...wykluczam ta pania bo na fotce ma krotkie wlosy-to jedyny powod-a chyba ten jej syn ma 1,5miesiaca wiec tak szybko jej nie odrosly...

czyli zasialam panike...ale fakt-taki typ psa...ten sam zien...jakas walka z JEJ samcem-i mi sie samo narzucilo...

Posted

kaLOlina napisał(a):
hala czy ona w tym mailu co pisala o sobie wysylala foty???? bo mi tez cos pisala ale nawet nie czytalam dokladnie zaraz sprawdze tam chyba byly zalaczniki...
pamietajcie chciala TEZ miska tylko maz chcial jakiegos bardziej agresywnego psa czy cos..
No comments. Tylko pogratulować:angryy:

Posted

oto jej 2gi mail do mnie...
chyba tez moge skoro ona tak postapila??
"
Witam, cześć! :)

Pozwolę sobie bezczelnie przejść na Ty, nie poczytaj mi tego za złe, proszę, ale tak się lepiej czuję i mam nadzieję, że Ty też! :) Cieszę się razem z Tobą z domku dla Miśka! :) Tak jak pisałam, ujęła mnie Kropeczka (nie ma znaczenia płeć), ale tak, znowu mam chęć dać "schroniskowcowi" dom, więc jeśli Kropka już go znalazła, to chętnie obejrzę obiecane przez Ciebie wątki.
Napiszę Ci nieco o sobie, bo wyczułam, że niepokoisz się o moje kompetencje w kwestii adopcji zwierzaków, może to Cię jakoś uspokoi :) W tym roku kończę 31 lat, psami zajmuję się już blisko 20. I to zawsze sama, bo akurat rodzina mi w tym nigdy nie pomagała (mam na myśli rodzinę przed wyjściem za mąż). Psy kocham od urodzenia, a pewnie "od poczęcia" ;) Dwa lata temu zakochałam się dodatkowo w kotach, dlatego obecnie mam dwa koty (w sumie miałam już 5, niestety dwa odeszły za Tęczowy Most a jedna koteczka, siostra Agusia, którego zdjęcie Ci przesyłam, po prostu gdzieś zniknęła - moja intuicja podpowiada mi, że sama wybrała wolność, no ale to już temat na osobną dyskusję), z czego jedną kotusię adoptowaną poprzez ALLEGRO zaledwie kilka dni temu (również na zdjęciu).
Mojego największego psa zabrałam z poznańskiego schroniska w listopadzie 2001 roku, po śmierci ukochanego Puzonka, z którym przeżyłam dzieciństwo i młodość, z którym więź była niespotykana i niezwykła, taka jaką może mieć dziecko pozbawione matki z kimś, kto kocha go bezwarunkowo i potrzebuje. Fiduś, wówczas skóra i żebra, dzisiaj waży ponad 40 kg (niestety, efekty kastracji) i należy do psów z gatunku tych, które nie mogą trafić byle gdzie, że się tak wyrażę. Po przejściach, prawdopodobnie bity, szczuty na ludzi, wyrzucony z auta. Nieprzewidywalny, niebezpieczny. Znam go bardziej niż on sam siebie, wychowałam go na tyle, na ile mogłam, bo gdy trafił do nas był już dorosły. A mimo to kilkakrotnie płaciłam za jego wybryki, za które mogło grozić mi nawet kolegium :/ Zabrałam go będąc w 7 miesiącu zagrożonej ciąży. Był sam w klatce i to powinno dać mi do myślenia... ale ujęła mnie jego łapa pozostawiona na kracie, gy odchodziłam. Miał wówczas jeszcze kwarantannę. Dogadałam się z nim pewnego wieczoru, gdy mierzyliśmy się wzrokiem, próbując ustawić hierarchię. Byłam sama, z wielkim brzuchem, nie wolno mi było wychodzić z łóżka. Siedział w kącie i powarkiwał. Założyłam kaganiec. Powiedziałam parę poważnych słów i dałam czas. Przyszedł w nocy, ok. 3.00. Położył mordę na kanapie. Poprosił o zdjęcie kagańca. Zrozumiał. Wygrałam walkę o dominację. Wspominam to dzisiaj z rozczuleniem, tyle lat minęło a tak niewiele. Od tamtej pory dorobiłam się kilku zwierząt (trzeba było czasu, żebym upewniła się że jestem na tyle silna, że potrafię poprowadzić stado z tak dominującym osobnikiem jak Duduś), trójki dzieci i domku z ogródkiem, który teraz przypomina raczej "psie pole" ;) Kiedy urodziłam córkę, największym problemem było jak przyjmie ją pies. Intuicja podpowiadała, że będzie dobrze. Było. Za każdym razem, kiedy przywoziłam noworodka. Jestem przewodnikiem tego stada a dzieci to moje szczenięta. Ich skrzywdzenie po prostu się nie opłaca, ani jemu, ani żadnemu innemu członkowi stadka ;) Oczywiście, to tylko pies. I zawsze o tym pamiętam, nie dając 100% zaufania, ale często śmieję się, że postawię mu pomnik dla najcierpliwszego psa na świecie! ;)
Greta - mała sunia zabrana ze schroniska w Swarzędzu. Na przekór komuś, kto powiedział, że drugi pies będzie katastrofą i sobie nie poradzę z nimi i dwójką malutkich dzieci. Cóż, moja przekorna natura wygrała i Gretka ma dom :) Nie żałuję. Nie mogę tylko zapomnieć o jej bracie, z którym nie wiem, co się stało
:( Ja wówczas chciałam sunię, ją i jej brata jako szczeniaki ktoś podrzucił pod schronisko... Gretka wysterylizowana.
Do niedawna mieszkały u nas dwa amstafki - Toruś i Fudżika. Musiałam znaleźć im nowe domy :( Nie dlatego, że nie umiałam sobie poradzić, ale z innych względów. Suki z tego miotu miały w sobie dużą dozę agresji. Fudżi, moja pupilka, odgryzała się także dzieciom :( Nie mogłam zaryzykować :( Toruś poszedł do nowego domku na wsi, bo nie miałam dla niego po urodzeniu Tobiaszka tyle czasu, ile młody amstaf powinien dostać.
Dobra, rozpisałam się, wybacz! :) Dzwoniłam przed chwilą do Haliny, nie dowiedziała się dzisiaj niczego, ale miała mi przesłać numer Kropki i jej boksu. Z resztą dam sobie radę, to nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz :) Niestety, maila od niej na razie nie mam :(
Karolinko, wiem ile złego się dzieje. Dlatego mam TYLE ZWIERZĄT, ILU MOGĘ ZAPEWNIĆ TYLE MIŁOŚCI, ILE ONE POTRZEBUJĄ I TYLE ŻYWNOŚCI BY NIE BYŁY GŁODNE. Z mojej zgrai w tej chwili tylko Agent, kocur, kastrat, nie jest schroniskowy, ale również w pewnym sensie adoptowany przez Internet :) Pozdrawiam Cię ciepło. Czekam nadal na wieści od Haliny, ale póki co, nie mam skąd do niej zadzwonić. Może ten mail od niej jeszcze dotrze. Przesyłam kilka fotek."

Posted

a to o psie:
"Karolciu, ja we wtorek prawdopodobbie jadę po Kropkę. Ma ok. 12 lat, jest wysterylizowana. Dzisiaj już nie zdążę, jutro jest nieczynne, do tego moja córka ma chyba zapalenie ucha (w każdym razie gorączkę). Tak więc, może już będę miała psinę! ;) Muszę jeszcze tylko przekonać mojego męża, żeby nie brał rottweilera :/ Ja sobie dam radę z trudnym psem, ale nie teraz, kiedy mam malutkie dzieci. Pozdro gorące."

wklajam jako dowody ze wiedziala jak jechala po kopke ze to sunia itd;)

Posted

Jej syn ma 3 miesiące. A co do tych amstaffów, to nawet jeśli zostały oddane, to nie mam pewności, z jakiego powodu...już kiedyś była "akcja", gdy z powodu grzybicy czy też robaków, którymi zaraziły się także dzieci, postanowiła pooddawać zwierzęta. Nie wiem, jak się sprawa skończyła, ale teraz wzięła sobie następną mieszankę wybuchową - mieszańca boksera z bullem i nie wiadomo czym jeszcze. I z grzybem.
A to, że wzięła kota z allegro to nie przypadek. Na forum miau jest już znana i nikt by jej stamtąd kota nie oddał.

Posted

kaLOlina napisał(a):
hmm mam nadzieje ze to jest legalne takie wklejanie maili??? hmm wiem ze nie bardzo etyczne...;)


A czy ona zachowala sie etycznie, dzwoniac do Haliny ze schroniska i rozmawiajac z nia na speakerze w obecnosci kierownika?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...