Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Spieszę z wiadomościami.Oczywiście ja jako pesymistyczna osoba,bardzo zawiodłam się tj.mile zawiodłam się - dziesiejszy dzień widziałam w czarnych kolorach.
Kajunia przywitała Państwa szczekaniem ale to jest u niej normą.Państwo zaraz w przedpokoju zajęli się Kajunią - przywitali się z nią i Kaja Panstwa przyjęła bez zastrzeżeń.Ogólnie wizyta przebiegła na rozmowie,radach,podpisaniu umowy adopcyjnej i mizianiu Kajuni.Przed wyjazdem Państwa poszliśmy na naszą łąkę,Kajunia załatwiła swoje potrzeby no i nadszedł moment kulminacyjny wpakowania Kajuni do samochodu.Wcześniej wszystko zostało zapakowane do samochodu a Kajunia miała tylko wsiąść i odjechać z Państwem.No i Kochani scenariusz zakończył się pozytywnie.Kajunia prawie wskoczyła na swoje legowisko,zostały zamknięte drzwi i Kaja pojechała do swojego domku.Sądzę,że Kaja nie spodziewała się takiego scenariusza,ponieważ zawsze jak z nami jechała to najpierw ją wsadzałam na siedzenie a później dopiero sama wsiadałam.Kaja sądziła,że wsiądę z drugiej strony i tak jak do tej pory będziemy podróżowały razem.W każdym razie Pani Agnieszka siedzi przy Kajuni i trzyma w ręku dwie smycze.Państwo nie mają stawać po drodze tylko pędzić prosto do domu.Mają Kaję wprowadzić do domu na mocno wędzoną kiełbaskę bo taki scenariusz też został założony,że Kaja może nie chcieć wejść do domu.Uzgodniłyśmy,że zadzwoni dzisiaj i zda relację z pierwszych chwil Kajuni w nowym domku.Obiecała też,że zaloguje się na Dogo i będzie dalej opisywać życie naszej Kai.
Pogoda u nas fatalna,wietrznie i pada na dodatek.Sądziłam,że zrobię więcej fotek Kajuni z ostatnich chwil pobytu u nas ale nie udało się.
Kaja z Państwem przed odjazdem do swojego prawdziwego domku.





Edited by Anula
  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

UFFFF, pierwsze koty za płoty.Państwo cudowni ,Kaja prześliczna. Anula i jej mąż kochani. A więc wszystko pozytywne.
Teraz czekamy na wiadomości z DS, tylko dobre.

Posted

Jak dobrze, że obyło się bez wciągania Kajuni do auta. Nie zazdroszczę pustki, jaką teraz macie w sercach. Po tak długim okresie szczególnie trudno jest się rozstawać. Ja zwykle ryczę jak bóbr.

Czekamy na wieści, może dziś nie będzie Niuni łatwo, ale z każdym dniem będzie lepiej. Ważne, że Nowi Państwo są tak zaangażowani - dobrze też, że już wcześniej było zapoznanie, bo w końcu nie odjechała w nieznane z obcymi ludziskami.

Posted

Woda leci z nieba i nam z oczu. Anula nusi odsapnąć ,a potem pewnie znowu podejmie wyzwanie i zapełni pustkę w sercu i domu.
A jak Mikuś?

Posted

Mail od Państwa Izy i Piotra,którzy zaadoptowali Kamęi byli z Kajunią myślami.

[FONT=Verdana]Pani Aniu cieszy nas wiadomość o Kaji i nowym domku, a jednocześnie rozumiem Pani obawy czy będzie dobrze, proszę wrocić pamięcią do adopcji Kamy, mieszkamy w blokowisku nie mamy ogrodu a jest wspaniale Kama nas kocha a my dbamy o nią jak o nasze dzieciątko, i napewno tak będzie z Kają i jej nowymi opiekunami, zdecydowanie nowych opiekunow przy adopcji tej jedynej Kaji to gwarantuje.[/FONT]
[FONT=Verdana]Proszę o kilka słow o Mikim jak z jego zdrowkiem.[/FONT]
[FONT=Verdana]Pozdrawiamy Iza i Piotr

No i najświeższe wiadomości od Pani Agnieszki:

Kaja przeszła podróż super.Bez szarpania.Całą drogę dawała się głaskać.Byłyśmy już na krótkim spacerku.Teraz leży w swoim legowisku w salonie.Dziękujemy-)

Całe szczęście,że są tak dobre wiadomości,kamień z serca mi spadł.W domu nastała pustka,nawet TZ wybył z domu.
[/FONT]

Posted

Do mnie przypadkiem Pani zadzwoniła i z podróży dostałam zdjęcie.

Myslę, że będzie dobrze. Dajmy im ciut czasu.

Anula kochana trzymaj się. I bardzo Ci dziękuję za Kaję. Bardzo.

Posted

Wielki podziw i szacunek dla Ciebie Aniu i Twego TŻ-ta, jesteście "niedzisiejsi". Trzeba mieć przeogromne serce, żeby pokochać, a potem pozwolić innej istocie odejść i być szczęśliwą w innym miejscu, w innej rodzinie. Ja bym tak nie potrafiła.

Posted (edited)

Mam wiadomości od Pani Agnieszki,że Kajunia wieczorem przeleżała pod ławą obok Państwa,noc spędziła w salonie a rano przyszła do sypialni.Pani Agnieszka była z Kają na dłuższym spacerku,podejrzewam,że w lesie.Las przepiękny,kocham las i Kajunia też,ponieważ sprawdzone wcześniej u nas.Pani Agnieszka postara się zalogować na Dogo wieczorem,wtedy będą szersze informacje o Kai.
Miki jest o wiele weselszy,już próbuje bawić się pluszakami,stara się biegać,podskakiwać ale kiepsko mu to wychodzi.Prawa łapka często się jemu podwija,nie jest całkowicie sprawny i jeżeli taki pozostanie to pogodzimy się z tym a Miki z ułomnością.Jeszcze chcemy trochę poczekać,bo być może będzie lepiej jak jest a następnie pojechać do Kliniki.Rezonans był zrobiony jednego odcinka ale uchwycił drugi częściowo i tam też są widoczne zmiany.Podejrzewamy,że może cały kręgosłup ma zmiany.Możliwe jest,że zrobimy jeszcze rezonans aby upewnić się co się dzieje w kręgosłupie ale to będzie zależało od rozmowy z dr.Niedzielskim.Też nie chcemy niepotrzebnie go narażać na cierpienie,ponieważ operacja,którą przeszedł była poważna i trwała długo,no i narkoza,która nic nie wnosi dobrego tylko czyni spustoszenie w organizmie.Mikusia wnosimy i znosimy po schodach,już tak mu weszło to w krew,że czeka kiedy się go weźmie na ręce,chociaż niekiedy próbuje wejść na pierwszy schodek.Najważniejsze,że teraz nie odczuwa bólu jak to było przed operacją.Podaję dwa razy dziennie tableteczki na stawy i to też może pomóc w lepszym poruszaniu się.
Wczoraj całe popołudnie Miki przeleżał na górze przy drzwiach balkonowych i chyba wypatrywał Kajuni.Dzisiaj jest trochę lepiej.No a w domu nastała totalna pustka,ponieważ życie toczyło się wokół dwóch psiaków.Kaja była większym psiakiem i teraz odczuwa się jej brak no i brakuje nam przechodzenia przez nią,tak nam ufała bezgranicznie,że nie usuwała się z podłogi bo wiedziała,że nic jej nie grozi np.nadepnięcie.Dzisiaj rano już nie miał mnie kto obudzić,przepięknym,dużym,czarnym,mokrym nochalkiem.
No i jeszcze ostatni mail od Pani Agnieszki:

Wrocilysmy wlasnie z dlugiego spaceru. Kaja uwielbia wychodzic. Idzie dzielnie i poznaje teren. Z Tokajem jest o.k. On troche na nia prycha,a ona raczej go unika. Jesli chodzi o jedzenie to czasem cos skubnie. Dalam jej dzis chrupki,a na wieczor dostanie to co Pani przygotowala. Wczoraj jesc nie chciala,ale to normalne. Juz sie zalogowalam na Dogomanii. Mam nadzieje,ze dostane potwierdzenie. Miki na pewno znajac Pania dostanie niedlugo nastepnego kompana do zabawy. Moja rodzinka przejeta Kaja piesci ja i przekonuje,ze bedzie jej u nas dobrze.
Pozdrawiamy.

Edited by Anula
Posted

Ja chyba przestanę tu wlatywać...bo przez ten "przepięknym,dużym,czarnym,mokrym nochalkiem" znowu się poryczałam :( Łzy smutku mieszają się ze łzami radości:oops:

Posted

Ja też się poryczałam, b. podobną kudłatą mordkę z dużym nochalkiem mam u siebie... :-( Było już w moim życiu wiele psów ale z kudłaczami najbardziej się zżywałam - są wyjątkowe. Utwierdzam się w przekonaniu, że kompletnie się na DT nie nadaję.

Posted

Po oddaniu tymczaski zawsze jest u nas pustka, bo nasi rezydenci są spokojni, mają ułożony plan dnia. Brakuje tej adrenaliny jaka towarzyszy suniom i opiece nad nimi.
Wspaniałe wiadomości o DS Kajuni to miód na serce.Parę dni i będzie całkiem dobrze.
Mikuś przyzwyczai sie do swojej niepełnosprawności i da radę chłopak.Mądry piesio, wie ,ze nie wolno mu chodzić po schodach.

Posted

edyseja napisał(a):
Ja też się poryczałam, b. podobną kudłatą mordkę z dużym nochalkiem mam u siebie... :-( Było już w moim życiu wiele psów ale z kudłaczami najbardziej się zżywałam - są wyjątkowe. Utwierdzam się w przekonaniu, że kompletnie się na DT nie nadaję.

Ja za każdym razem przechodzę huśtawkę psychiczną,a po adopcji zawsze stwierdzam,że nie nadaję się na DT,ale jakiś czas musi upłynąć i nie mogę wytrzymać i pomagam następnej bidzie.
Przed adopcją i po adopcji tymczasowiczka dla mnie jest to bardzo trudny okres.Dobrze,że Miki jest i daje nam dużo radości.Jest to mądra,kochana,przemiła przylepka,która też potrzebuje opieki.

Posted

Aniu ja wiem ze to nie to samo ale ja teraz jestem na etapie żegnania sie z moimi szczeniakami . czasami jakis tak zapadnie w serce ze człowiek najchetniej nie wypuściłby go z ramion . teraz przezywam to bardzo bo jest takie jedno ech szkoda gadac . Wiem ze to nie to samo co u ciebie ale łączę sie z Toba i w bólu i jednocześnie w radosci

Posted

rodzice napisał(a):
Aniu ja wiem ze to nie to samo ale ja teraz jestem na etapie żegnania sie z moimi szczeniakami . czasami jakis tak zapadnie w serce ze człowiek najchetniej nie wypuściłby go z ramion . teraz przezywam to bardzo bo jest takie jedno ech szkoda gadac . Wiem ze to nie to samo co u ciebie ale łączę sie z Toba i w bólu i jednocześnie w radosci

Ja sądzę,że to też jest bardzo mocne przeżycie gdy się rozstaje ze szczeniaczkami,ponieważ jesteś przy narodzinach,pielęgnujesz je, poświęcasż masę czasu dla nich i jak już są odchowane,wypieszczone,kochane siłą rzeczy, to oddajesz je do nowych domów,no i jeszcze ta olbrzymia obawa aby trafiły do naprawdę dobrego domu i nigdy nie zostały porzucone,a więc rozumiem to doskonale.

Posted

U nas w domu raz tylko dawno temu były szczeniaki. Interesowało się nimi wiele osób tylko myśmy nie potrafili się z nimi rozstać. Z 6-ciu trzy zamieszkały u rodziny, a trzy zostały. Miały zostać dwa ale jedna z oddanych suczek tak tęskniła (cały czas siedziała przy drzwiach i w oknie, nie chciała jeść), że z powrotem ją przywieziono.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...