Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
zootechniczka

Psy pod sklepem

Recommended Posts

Mój chłop biedy raz uratował cocera przed rozjechaniem na parkingu. Jakiś koleś przyczepił psa do auta i poszedł na zakupy, na parkingu ruch jak cholera, pies się zerwał i zaczął biegać. Tego nie widziałam jak robiłam zakupy za to zobaczyłam przez okno sklepu uroczą scenkę jak chłopak mój kochany walczył z spanielkiem i z naszą Cleo kiedy te zaczęły się bawić z najlepsze, potem przywiązał spaniela do słupa po czym się oddalił na bezpieczną odległość. Facet wychodzi i szok, pies w innym miejscu ;) właściwie należała mu się porządna zj*bka :diabloti: ale ma druga połowa nie miała ochoty wchodzić w konfrontacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z zostawiania psa pod sklepem wyleczyłam się już za pierwszym razem, gdy wyszłam z niego, a Viki zadowolona siedziała z... odpiętą smyczą. Nie wiem, czy ktoś tego nie robił specjalnie. Od tej pory do sklepu chodzę z nią bardzo rzadko i to tylko do osiedlowego, gdzie mogę zostawić ją w przedsionku i obie mamy się na oku.

Kiedyś chodziłyśmy do zoologicznego w pobliskim centrum handlowym, gdy trzeba było coś przymierzyć - szelki, kaganiec. Stresowałam, czy jakiś ochroniarz nas nie zaczepi, bo moja Viki nie jest małym pieskiem i schować jej do nosidełka nie mogę. Dlatego zmieniłam sklep na mniejszy, gdzie chodzimy podczas spacerów. Może i wyboru tak dużego nie ma, ale w razie czego właścicielka zamawia to, co jest nam potrzebne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]"Co ciekawe wychodzi na to że osoba niewidoma nie może wejść na sklep z psem, a to dla mnie szok gdyż sądziłam że takowa osoba z psem pracującym ma prawo poruszać się po sklepie swobodnie."[/QUOTE]

Niewidomi mają prawo wejść z przewodnikiem WSZĘDZIE.
BTW nie tak dawno niewidoma osoba wygrała spektakularną sprawę sądową z siecią Carrefour w Polsce - wyproszono ją z psem ze sklepu.
Carrefour zapłacił pokaźne odszkodowanie. No i był mocno poszkodowany "wizerunkowo".

Co do Sanepidu i straszenia nim, to większość podmiotów przesadza; pies nie może znajdować się w miejscu w którym PRZYGOTOWYWANA jest żywność - czyli np. w sali restauracji może sobie być (o ile właściciel wyrazi zgodę), ale w kuchni tejże restauracji już nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja jako osoba pracująca w dużym sklepie powiem, ze na terenie mojego miasta obecność psów w sklepach (przynajmniej wielkopowierzchniowych) reguluje uchwała rady miasta. I właściciele wnoszący psiaki pod kurtką są wypraszani z hali sprzedaży bezwzględnie. Przepisy mamy wydrukowane i szczególnie upartym dajemy do poczytania. Po tej aferze w Carrefour pies przewodnik bez problemu może wejść. Ale właściciel musi mieć papiery potwierdzające, że pies jest przewodnikiem oraz zaświadczenie o szczepieniu. Na jakimś szkoleniu szef powiedział, że takiej osobie z psem najlepiej zaproponować pozostawienie psa i zakupy w towarzystwie kogoś z obsługi. To powiedziałam jaki jest przybliżony koszt zwierzaka i zapytałam kto i gdzie będzie go pilnował i jak coś się stanie czy będziemy płacić. I zmądrzeli.
A zostawianie psa przed hiperem to też norma. Najlepiej jak jest upał. Po dwóch komunikatach zawsze każę wzywać SM.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pod centrum handlowym, które mam blisko bardzo często widzę uwiązane psy. Ale jeszcze nie trafiło się, by był to pies kogoś z sąsiedztwa, bo te mniej więcej znam. Ludzie po prostu idą na spacer i zakupy, pewnie chcąc "oszczędzić" czas. No nie wiem, jak idę do zoologa z Viki, zajmuje nam to dwa razy więcej czasu, niż gdy idę tam sama ;)

Te psy zwykle strasznie ujadają za właścicielem. Jedną sunię słyszałam nawet gdy odeszłam spory kawałek od sklepu... Ani dla psa, ani dla przechodniów nie jest to przyjemne. Sama nie raz mam ciary :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ostatnio sporo jest ogłoszeń na fb o zaginięciu psów spod sklepów. Dzisiaj widziałam ogłoszenie o mopsie, którego ukradła na oko 9-letnia dziewczynka co zostało uwidocznione na monitoringu. Swoją drogą zastanawiam się czy ktoś dorosły nie namówił jej do kradzieży, bo cóż ta dziewczynka mogła zrobić z tym psem, no chyba, że zabrała go do domu i powiedziała, że znalazła :shake:.


[URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10203505292777768&set=a.1923861621050.2115097.1377395764&type=1[/URL]



Dzieci robią nieraz tak głupie rzeczy :roll:. Mogło się zdarzyć, że dziewczynka zabrała psa i potem porzuciła jak musiała iść do domu.

Może też zdarzyć się sytuacja, że zaczepiany przez dziecko i nie mający możliwości wycofania się pies, po prostu je ugryzie. Edited by toyota

Share this post


Link to post
Share on other sites
właśnie wczoraj o tym mopsie przeczytałam. no cóż, jak ma właściciela idiotę to może chociaż w nowym domu się nim zajmą. rozumiem zostawić pod osiedlowym sklepikiem jak się skoczy na chwilę "po bułki", ale pod biedronką? bez jaj...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Odwiązywanie psów to dziwne zjawisko. Ostatnio jak szłam sobie z moimi czarnymi bestiami podleciała do mnie zapłakana babka z małą suczką. Okazało się że teściowa (od której trąciło alko) była w biedronce (nie ma tam monitoringu) z 2 suczkami, jak wyszła po chwili (ta ja już widzę tą chwilę, czasem jak głupia stoję z psami po 30-40min bo mama weszła 'na chwilę') to była starsza suczka i smycz od młodszej. Właścicielka twierdziła że szybko muszą ją znaleźć bo jest chora i przyjmuje leki, powiedziałam jej gdzie ma psa ogłosić i się 'rozstaliśmy'. Chwilę później jak wracałam do domu to zobaczyłam tą suczkę.... w towarzystwie samca który próbował ją gwałcić :roll:. Byłam z Szamanem więc jedyne co mogłam zrobić to 'złapać' babeczki i im powiedzieć gdzie sucza biega. Okazało się że to ich suka, że ma cieczkę i faktycznie była odpięta od smyczy.
Tak się zastanawiam, kto normalny przywiązuje sukę z cieczką :angryy:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ewentualne szczeniaczki pewnie się sprzeda/utopi/zakopie żywcem :angryy: To już nawet nie jest bezmyślność, to głupota do takiej potęgi, że nie znajduję żadnego określenia.

Co do dziecka, które ukradło psa... Czy to Biedronka w Warszawie? Jeśli tak, można poprosić policję o przejrzenie monitoringu miejskiego. Może w ten sposób dowiedzą się, co się z nim stało (czy został porzucony, czy wzięty do domu) i gdzie może przebywać. O ile rodzice dziewczynki na widok psa nie wykopali go z domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='toyota']
Może też zdarzyć się sytuacja, że zaczepiany przez dziecko i nie mający możliwości wycofania się pies, po prostu je ugryzie.[/QUOTE]
A i owszem. Jakoś ze dwa czy trzy lata temu w jednej z okolicznych miejscowości przywiązany pod sklepem pies tak dotkliwie pogryzł dziecko, że wylądowało z ranami twarzy w szpitalu. Nawet śledziłam przez jakiś czas media, bo byłam ciekawa jaki wyrok zapadnie w tej sprawie, ale nie trafiłam na szczegóły. Mam nadzieję, że był dla właściciela psa dotkliwy. Moim zdaniem SM powinna wlepiać mandaty za przywiązywanie psa w miejscach publicznych i zostawianie go bez bezpośredniego nadzoru na podstawie art 77 kw. Dzień w dzień, o której by się nie poszło do jednego z trzech pobliskich sklepów (groszek, żabka i stokrotka), stoją pod nim psy, czasem nawet nieuwiązane - takie łatwe pieniądze dla budżetu, wystarczyłby jeden patrol rowerowy na parę osiedli i kasowaliby chyba pod każdym spożywczakiem :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie zostawiam psa przypiętego na smyczy pod sklepem, obawiam się o kradzież psa lub to, że ktoś do niego podejdzie w celu pogłaskania, szczególnie dzieci a niech zadrapie wielkimi łapskami i afera będzie na całego. Psiak to golden z wyglądu łagodne ciele ale to przecież pies. Pozostawiony sam sobie nie do końca wiem jak zareaguje na zaczepki.

Poprzedni pies tej samej rasy raz został pozostawiony pod sklepem i na nieszczęście dopadł go duży kundel wolno biegający i mój uwiązany był skazany na przegraną, ani uciekać ani się porządnie bronić, dlatego albo zakupy albo spacer drugi raz nie zaryzykuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muszę zaprotestować - to naprawdę jest kwestia pewnego zaprojektowania / ogarnięcia właściwej logistyki.

 

Chyba że piszący jest farmerem tkwiącym w odludnym kącie Nowej Zelandii.

Śmiem jednak twierdzić, że w takim przypadku RACZEJ nie zabiera swoich psów na przechadzki do sklepu. :-)))

Share this post


Link to post
Share on other sites

No raczej. Mnie jak logistyka szwankuje, a bywa, to najwyżej przez jeden dzień nie mam zakupów, z głodu nie umrę, a coś się zawsze znajdzie, ale pies pod sklepem nigdy nie siedzi. Do wiejskiego "cho-no-tu" psa zabieram ze sobą, przy czym ja to robię dla niej, dla socjalu. W najgorszym razie, wybrałabym jakiś mały sklepik i poprosiła wchodzącego człowieka, żeby mi kupił ten czy tamten produkt pierwszej potrzeby albo wyczekała moment bez kolejki i poprosiła z progu aby mi podano.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...