docha Posted November 3, 2012 Author Posted November 3, 2012 (edited) wczoraj wróciliśmy z dwudniwego wyjazdu w sprawach rodzinnych i dzisiaj pod wieczór szybki spacer z stęsknionymi psami. zdjęcia mało wyraźne z komórki. jakieś wielkie oczy orleńskie Orluś z listkiem ładne kolorowe niebo nostalgicznie Wracając już o zupełnym zmierzchu, przechodzimy obok gęstego lasu zamieszkałego przez zwierzynę, usłyszeliśmy dziwne ptasie skrzeczenia (to było cos dużego, może myszołowy). Sceneria była trochę horrorowa, a Orlen nagle ożył i galopem w gęstwinę pognał, a Doska za nim, szukać czegoś dziwnego. Parę razy to coś skrzeczało i parę razy jak oszalałe psy biegały. Po tym ptaszydła wyleciały spoza lasu i widzieliśmy, że było to coś dużego. ale wrażenia jak z parku jurajskiego;) Edited November 3, 2012 by docha Quote
docha Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 od ostatniej soboty, codziennie od południa do zmierzchu, porządkujemy ogród przed zimą, tzn. ja i moje dwa psie pomagiery. Orluś- stały dyżurny w pełnej gotowości. Obiega wszystkie zakamarki i krzaczki w poszukiwaniu kotów. Czasami odpocznie ale głowa pracuje i nasłuchuje głosu w eterze, stuknięcia, puknięcia w oddali i zaraz ostrzega pochałkiwaniem, tak jakby czkawkę miał. Non stop czuwa pies pasterski. Dosia natomiast roznosi po swojemu patyki. ja układam w jednym miejscu, a ona je przekłada. czasami wykonujemy syzyfową pracę. W każdym razie po takim całym dniu, psy wracają do domu zmęczone jak po długim spacerze. Zobaczcie ile liści mieliśmy do wygrabienia. Dwadzieścia dużych worków spod samego orzecha wcześniej została zebrana. Te na zdjęciach to tylko z drzewek owocowych i ozdobnych. Dosia dzisiaj nie była skora do zabaw, troszkę zimno jej było. [IMG]http://imageshack.us/a/img690/8018/dsc00014bd.jpg[/IMG] mój smutasek zagląda [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/2950/dsc00017ebt.jpg[/IMG] Orluś wlazł w bluszcze. teraz musimy wykorzystać okazję przed zimą i zlikwidować gniazdo szerszeni, które tam gdzieś jest. [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/7386/dsc00023cjb.jpg[/IMG] poza boczna- [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/6320/dsc00026qq.jpg[/IMG] pies trochę znudzony [IMG]http://img338.imageshack.us/img338/300/dsc00025sm.jpg[/IMG] Quote
Poker Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Śliczne te psiury. Całkiem inne , a każde na swój sposób urokliwe. Robią superowe miny. Ja też mam szał liści i żołędzi na ogródku.Nad naszym dachem jest korona chyba 300.letniego dębu.Spadające żołędzie tłuką po dachu jakby jakaś kanonada z karabinu maszynowego. Dookoła mamy topole, robinie i klon jawor.Co roku mamy też z 40 120.litrowych worków .A zamiatania tyle ,że strach. I jeszcze jak zacznę likwidować korytka tak z 15 sztuk i ogromne donice, to mam serdecznie dość.Mam zamiar zmniejszyć "pogłowie "roślin. Quote
docha Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 Pies w pracy, stały obchód [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/5554/dsc00028lk.jpg[/IMG] tych liści już na koniec dnia nie było :) [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/6932/dsc00029du.jpg[/IMG] ciągle pełna gotowość, aby oznajmić światu, że Orlen tu jest i pilnuje. [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/8753/dsc00031i.jpg[/IMG] to jest nasz jedyny jesienny krzaczek, [IMG]http://imageshack.us/a/img41/318/dsc00035lv.jpg[/IMG] i jeszcze Dosia zamyślona. Ta zielona siatka to ogrodzenie po jeżach, które były u nas wczesnym latem :) Trzy jeżyki- chłopaki- karmione z ręki, mieszkały sobie jakiś czas w zagrodzie w budce kociej. Później, w porze nocnej, podkopały się i zwiały. Buszują po ogrodzie. [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/166/dsc00037mx.jpg[/IMG] Quote
docha Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 (edited) Poker- ten dąb!!!! chciałabym takiego towarzysza mieć przy domu. My mamy naszą ukochaną lipę. Edit.Chciałam jeszcze wam pokazać jedno zdjęcia jak Dosia kuka na mnie, ale coś się stało i bez pomocy syna nie dam rady. Jeszcze naskarżę na Orlena, bo poszedł sobie dzisiaj na samodzielną wycieczkę. Na tyłach ogrodu nasze ogrodzenie łączy się z siatką sąsiada, w której jest dziura przez którą koty sobie chadzają, a panie z osiedla ( za ogrodami powstało w PRL-u osiedle blokowe) przez tą szparę dokarmiają dzikie koty. Orlen przecisnął się przez tą lukę i poszedł na spacerek po trawnikach osiedlowych. Jaki zdziwiony był gdy ujrzał mnie wkurzoną ze smyczą i obrożą tuż koło siebie. Widać było jak się zastanawia czy dać nogę w długą czy grzecznie poczekać. Przeciągał mnie i udawał, że nie za bardzo rozumie co do niego mówię, ale ostatecznie stanął ze swoimi wielkim oczami, przerażonymi. Wyczuł skubany, że źle zrobił bo grzeczniutko na luźnej smyczy przy kolanie moim wracał do domu;) Ja mu tylko srogo powiedziałam, że jest złym psem, zakładając mu obrożę. ...a w domu jaki grzeczniutki i pokorny;) dopiero gdy po jakimś czasie ucałowałam go w nos, w psa wróciła radość i rozprężenie. Cwana, kochana bestia. Edited November 13, 2012 by docha edit. Quote
mari23 Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 oj, miałam kiedyś piękne rośliny w ogrodzie, choć niestety starodrzewu w nim brak...a z roślin ostały się te najbardziej wytrzymałe... od kiedy mam całe stadko pomagaczy-ogrodników ( zwłaszcza podlewaczy ;)) - marzenia o pięknym ogrodzie zeszły na plan dalszy może pięknie już nie jest, ale jak głośno! :) fotki cudne - i psiaki, i krajobrazy jesienne..... piękne! Quote
Poker Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Ale ten dąb nie jest moim ukochanym.Podczas burzy jego gałęzie tak fruwają nad naszymi oknami połaciowymi w sypialni,że jestem w strachu ,że któraś zląduje na dach i rozwali go. Tyle kasy już wybuliliśmy na obcinanie posuszu i gałęzi znad komina ,że hoho. A jak żołędzie walą, to naprawdę nie jest to miłe , szczególnie nad ranem. Ale cóż , jest pod ochroną konserwatora zabytków i musi nas przeżyć. Quote
Anula Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 No z dębami tak jest,żyją długo i szczęśliwie. Fotki jak zawsze cudowne.Orlenowi odrasta już sierść.Jest przepiękny a Dosia ma cudowne oczy.Tak sobie myślę,że Dosia to jest zwinna jak sarenka a Orluś to chyba jest taki pan misiowaty tak jak Kajunia. Quote
Bogusik Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Piękne zdjęcia Orlena i Dosi! A co do liści,to dzisiaj też walczyłam z nimi,za przyczyną,dwóch ogromnych topolich,których mam serdecznie dość.A ile liści jeszcze na nich wisi?Pożytku zero,a jeszcze w czasie burzy strach,że któraś zawali się w końcu na altanę,albo chałupę. Eh... :shake: Quote
docha Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 [quote name='mari23']oj, miałam kiedyś piękne rośliny w ogrodzie, choć niestety starodrzewu w nim brak...a z roślin ostały się te najbardziej wytrzymałe... od kiedy mam całe stadko pomagaczy-ogrodników ( zwłaszcza podlewaczy ;)) - marzenia o pięknym ogrodzie zeszły na plan dalszy może pięknie już nie jest, ale jak głośno! :) (...)[/QUOTE] w naszym nigdy nie było pięknych roślin, bo nie miałby się kto nimi zająć. To jest dziki ogród i pewnie takim pozostanie. Kiedyś tj. jakieś 16 lat temu trawka była równiutka i mięciutka jak pole golfowe. Do zasadzeń wynajęliśmy firmę ogrodniczą. Niestety bez nadzoru i pielęgnacji to tylko chwasty najlepiej rosną. Co roku sobie obiecuję, że się za niego wezmę;) [quote name='Poker']Ale ten dąb nie jest moim ukochanym.Podczas burzy jego gałęzie tak fruwają nad naszymi oknami połaciowymi w sypialni,że jestem w strachu ,że któraś zląduje na dach i rozwali go. (...)[/QUOTE] mój byłby ukochany. Nie zostaje wam nic innego jak się z nim zaprzyjaźnić. Wówczas nie zrobi wam krzywdy. Nasz orzech podczas wiatrołomu w 2009 r. lekko, ukośnie pochylił się w stronę domu. Wezwaliśmy wtedy speców (dendrologów), obejrzeli odpowiednio przycięli, stwierdzili że będzie dobrze. Sąsiad ręce załamuje, a my uwielbiamy to drzewo i wierzymy, że nie zrobi nam krzywdy. Lipę też musimy przycinać ze suszu. Słuchajcie, drzewa to jest cień, powietrze, zapach, a ile na nich rzeczy się dzieje. [quote name='Anula']No z dębami tak jest,żyją długo i szczęśliwie. (...)Tak sobie myślę,że Dosia to jest zwinna jak sarenka a Orluś to chyba jest taki pan misiowaty tak jak Kajunia.[/QUOTE] Dosia chodzi z gracją, kręci tyłeczkiem jak kobietka tip-tip, biegnie jak sarna hop-hop-hop. Orlen porusza się ociężale, stępa jak słoń, a biegnie maszyna parowa fuh-fuh-fuh :) aż się kurzy, a smieszny jest przy tym :loveu: Quote
docha Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 [quote name='Bogusik']Piękne zdjęcia Orlena i Dosi! A co do liści,to dzisiaj też walczyłam z nimi,za przyczyną,dwóch ogromnych topolich,których mam serdecznie dość.A ile liści jeszcze na nich wisi?Pożytku zero,a jeszcze w czasie burzy strach,że któraś zawali się w końcu na altanę,albo chałupę. Eh... :shake:[/QUOTE] Bogusiu, topole smukłe, piękne drzewa. Uwielbiam na nie patrzeć. Za Niemca nasze miasto było obsadzone topolami, całe aleje. Niemcy zasadzali ulice tematycznie. Są pozostałości ulic jarzębinowych (min. moja ulica), brzozowych- pięknie spacerować wzdłuż takiej, kasztanowych (piękne w maju), akacjowych ( co za zapach czerwcowy). W ogrodach przyulicznych królowały krzewy bzu i róż. Dużo róż było i klomby z goździkami ogrodowymi. Jeszcze z młodości pamiętam te ogrody. Moje miasto przed wojną było miastem ogrodów. Własnoręcznie razem z mamą wykosiłyśmy z naszego dzikiego ogrodu krzewy fioletowego bzu, bo były takie niemodne. Dzisiaj planuję ponownie je zasadzić dokładnie w tym samym miejscu. Ogrody miały zasadzenia parkowe: klony, mnóstwo klonów i lipy, te chyba bardziej praktyczne miały znaczenie tak jak orzechy. W zasadzie w dużym ogrodzie przy domu był orzech. Przy willi obok naszego domu przy furtce rosły dwie kolumnowe topole. Wyglądało to pięknie. Nazywałam ten dom topolowy. Przetrwały ruskich i wprowadzili się nowi właściciele po przemianach i wycięli w pień. Tłumaczyłam, że wystarczy przyciąć 1/3. Na ich posesji stały trzy parkowe złociste klony, tak je przycinali od dołu, że pozostawili po dwa- trzy kikuty, które wichura z 2009 na moich oczach zerwała jak parasolki. No. To mnie nie przegadacie co do drzew [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT] Quote
Bogusik Posted November 15, 2012 Posted November 15, 2012 Dorotko dyskutować można by było bez końca.Jestem miłośniczką fauny i flory i przeciwniczką celowemu lub bezmyślnemu ich niszczeniu.To prawda,że Niemcy obsadzali całe aleje,ulice i drogi przeróżnymi drzewami.Mają to zresztą po dzień dzisiejszy.Jeżeli muszą wyciąć jakieś drzewa np.przygotowując plac pod budowę,to muszą nowe drzewka posadzić w innym miejscu...Wiem,że już od kilku lat nie obsadza się topolami dróg i osiedli,ze względu na płytki system korzeniowy,kruchość konarów,oraz wysokość tych drzew.Uważam,że słusznie,bo są zagrożeniem dla życia,podczas wichur i burz.Zresztą,teraz to są takie anomalia pogodowe,że nie wiadomo co może się stać pozrywane dachy,słupy wysokiego napięcia i powyrywane drzewa z korzeniami...Piękne są i lubię na nie patrzeć z okna,czy ogródka jak jest normalna pogoda,ale podczas burzy mało nie umrę,patrząc jak nimi wiatr miota i pioruny strzelają po niebie.Trzy lata temu,podczas jednej "z tych!" burz,piorun skosił u mnie w ogródku świerka i tylko został pień ok 1,5m i u sąsiadów,ale same wierzchołki.Do dzisiaj zastanawiam się nad tym,jak to się stało,że w świerki,a nie w topolichy,które są zaledwie kilka metrów dalej? No cóż, od tamtego czasu zrobił się ze mnie okropny strachulec... Quote
docha Posted November 15, 2012 Author Posted November 15, 2012 (edited) ... a wiesz, że chciałam się zapytać jak wygląda w Niemczech sprawa z wycinaniem drzew przez osoby prywatne. Czy jest dużo formalności do załatwienia? Ja też od tamtego pamiętnego czasu, o którym piszesz, bo to pewnie w jednym czasie te wichury przechodziły, mam ewidentną traumę. Nam wówczas w mieście położyło z ogromnymi szkodami połowę drzewostanu, a park zupełnie wykosiło na równiutko. Gdy podają w prognozie, prędkość wiatru powyżej 90km/h, mam serce na ramieniu. Boję się wówczas o ewentualne szkody jakie mogą wyrządzić nam nasze przydomowe drzewa. Na pewno podstawą jest odpowiednia pielęgnacja. U nas tego się nie przestrzega( ciągle nie ma pieniędzy, albo wyobraźni). Od paru lat( choć ponoć w ostatnim roku jakieś zmiany nastąpiły w ustawie) można przycinać drzewa jak się da, bez pomyślunku. na wiosnę jadą pilarki na oślep, bez umiaru. Z pięknych drzew zostają szpetne kikuty. W Niemczech to jest zupełnie inaczej. Już dawno zauważyłam, przynajmniej jest tak we wschodnich, że drzewa na ulicy i przy szosie są ewidencjonowane. Na każdym, po kolei są blaszki z numerem. Korony są systematycznie przycinane z suszu. Jakże popularne są tzw. altealle, czyli aleje wysadzone starodrzewiem ukształtowanym w łuk. Jazda samochodem czymś takim to sama przyjemność. U nas wzdłuż szosy są nagminnie wycinane drzewa, a w Niemczech nagminnie obsadzane. Na posesji moich sasiadów, o której pisałam wcześniej stało 8 drzew (2 topole, 1 sosna, 3 klony rozłożyste, 1 limba, i 1 dziki jesion), dzisiaj nie ma ani jednego. Na limbie i sośnie przesiadywały co roku sowy uszatki i hukały, na klonach gnieździły się gołębie, to wszystko stanowiło jeden ekosystem. ...a co powiecie na sąsiada, który (dorobił się po przemianach) wyciął drzewka owocowe, założył sadzawkę (nawet naturalną) i na środku postawił sztuczną palmę?:) na całe szczęście przetrwała jeden sezon. Mam też sąsiada, który w ogród pakuje dosłownie setki tysięcy złotych, sztuczne strumienie, wodospadzik, zasadzenie igliwiem, aby jak najmniej liści było. wszystko jest naprawdę urocze, ale tam nawet dziki kot nie może sie przedostać, bo to szkodnik. No takie skrajności. ...:) a obok tego pięknego ogrodu, nasz dziki - to dopiero skrajność jest:) Edited November 15, 2012 by docha Quote
docha Posted November 17, 2012 Author Posted November 17, 2012 u nas od paru dni ponuro i ciężko mglisto;) i tacy jesteśmy przygnębieni Quote
Bogusik Posted November 17, 2012 Posted November 17, 2012 Oj,smutno,bo pogoda jesienno-zimowa,wiec i psiaki bez życia.Ale Orlenik i tak jest piękny,bez względu na aurę!:smile: Dorotko,co do wycinania drzew na prywatnej posesji,to mam tylko niesprawdzone wiadomości,wiec nie będę pisać.Zieleni tu jednak nie brakuje.Kto przyjeżdża do mnie z "blokowiska"to jest zszokowany,taką ilością drzew na każdej ulicy i do tego niesamowitą ilością ptaków,wiewiórek i dzikich królików.Te ostatnie są takie śliczne,ale szkodniki z nich okropne:mad:Ha,ha wsadzamy takie wiec kwiatki,które im nie podchodzą;-) Quote
docha Posted November 17, 2012 Author Posted November 17, 2012 no właśnie, masz wiewiórki :) Teraz wróciłam ze spaceru z pieskami, pogoda jest horrorowa. Ludzie snują się smętnie i znikają w mgle. Jak na morzu;) Quote
Poker Posted November 17, 2012 Posted November 17, 2012 Orliś nie jest przygnębiony tylko zaspany. Koło nas też rosną topole. Niedawno po wielu interwencjach łącznie z ministerstwem zostały przycięte ,ale w kretyński sposób. I w kilka dni po przycięciu wał silny wiatr.Wracałam z psami ze spaceru i w ostatniej chwili uszłam z życiem , a na pewno co najmniej uciekłam przed kalectwem. Szłam po drzewami i usłyszałam trzask, rzuciłam się do przodu szarpiąc dosłownie w powietrzu dziadka Pokerka, który zawsze człapie za mną. Dolar i Fryga szli przede mną. Dosłownie 2 kroki za mną spadła kilkunastometrowa gałąź o średnicy ok.20 cm. Połamała się się na 3 części, z których sterczały olbrzymie drzazgi. Wolę nie myśleć co by się stało, jakby któraś trafiła we mnie albo psa. A nasz dąb jest piękny.Ale niestety nie kocham go.Jest bardzo uciążliwy. Ale w sumie to my weszliśmy mu w paradę i zbudowaliśmy pod nim dom.Ale nie było innej możliwości posadowienia domu. Na wiosnę leje się z niego coś jak spadź. Okna połaciowe są pokryte warstwą lepkiego syropu, który jest trudno zmyć.Przyklejają się do niego pyłki i wtedy mamy zasłony na szybach.Co się dzieję z dachem, wolę nie myśleć. W lecie jest trochę spokoju. Spada trochę liści i niedojrzałych żołędzi. Na jesień zaczyna się horror, którym pisałam ze spadającymi żołędziami. Znajomi, którzy przychodzą do nas i nie znają tej atrakcji są przerażeni, myślą ,że ktoś strzela. O sprzątaniu liści i żołędzi z dachu i ogródka pisałam.Ale nie pisałam o jeszcze jednej atrakcji. Otóż od ok.20 października do ok.20 kwietnia każdego roku w naszej okolicy mają 2 razy dziennie postój tysiące gawronów. Odpoczywają na drzewach w tym na naszym dębie. :diabloti: Wszystkie szyby okien połaciowych mamy upstrzone różnokolorowymi kleksami.Można by myć okna codziennie , ale to nic nie da. Szyby są czyste najwyżej 15 minut. Znalazłam więc sposób, po prostu zasuwam roletki i nie widzę szyb . Orlisiu, mam nadzieję ,ze wybaczysz nam zmianę tematu Twojego wątku. Quote
docha Posted November 17, 2012 Author Posted November 17, 2012 o matko, ale się uśmiałam. niech będzie, że mnie przekonałaś:) Orluś się nie pogniewa, bo my Orlusie traktujemy drzewa jak zwierzaczki- z pokorą;) Edit. jak mojemu znajomemu brzęczało coś w samochodzie, tudzież coś odpadało w czasie jazdy, to włączał głośniej radio:) Quote
docha Posted November 17, 2012 Author Posted November 17, 2012 ....ostatnio Tz przeglądał zdjęcia PONow na necie i co chwilę wykrzykiwał-O!Orlen, bez dwóch zdań. Pooglądał medalistów i powiedział, że nakupuje Orlenowi pucharków i przekaże swoje medale, obfoci i doda naszego Orlena do galerii:) Quote
rodzice Posted November 17, 2012 Posted November 17, 2012 a teraz niech TZ pooglada teriery tybetańskie z ich zakreconymi ogonkami jaki i Orlenik ma i niech porówna obydwie razy do chłopaka http://www.breederinfocenter.com/images2/20080602164402_174035_5.jpg Quote
docha Posted November 21, 2012 Author Posted November 21, 2012 Orluś to jest Mix PONowo-Tybetkowy ;) w zależności na zdjęcie której rasy patrzę. Ula, ty jako znawczyni TT na pewno w nim więcej zauważasz od przeciętnego odbiorcy. Powiem szczerze, że te dwie rasy wydają mi się tak podobne, że gdyby mi zestawiono zdjęcia ich przedstawicieli jednakowo przystrzyżonych, to bym nie rozróżniła. W rzeczywistości te rasy pewnie różnią się jakością włosa. U nas w sierpniu była wystawa psów pasterskich, akuratnie w tym czasie musieliśmy wyjechać, a szkoda, bo planowałam tam czegoś więcej o Orlusiu dowiedzieć się. Quote
rodzice Posted November 21, 2012 Posted November 21, 2012 tybetki sa bardziej w kwadracie , waga do 12 kg i ten śliczny zakręcony na grzbiecie ogonek :) ponki chyba są ciut większe i cięższe Quote
docha Posted November 27, 2012 Author Posted November 27, 2012 Z ostatniej chwili:):) mój Tz od tygodnia leży zagrypiony i z nudów już różne cuda wyczynia. Teraz czesze w łóżku :crazyeye: Orlena i co ja słyszę: -o! jaki przystojniak jesteś:) - mój przystojny piesek:) taki ładny wyczesany brzuszek :) i bródkę wyczeszemy:) - Pańcia zaraz weźmie na spacerek przystojniaczka;) -Pańcia zdjęcia zrobi pięknemu pieskowi:) ect.ect. ...i właśnie wypełzła puchata kula pod moje nogi:) facet ewidentnie zachorował. Matko, jak się ludzie zmieniają :hmmmm: takiego go jeszcze nie znałam. Quote
Poker Posted November 27, 2012 Posted November 27, 2012 Jak to dobrze,ze dzięki Orlisiowi mogłaś go poznać jeszcze lepiej.:evil_lol: Całe szczęście ,że od tej dobrej strony. Czasem i grypa przydaje się, Quote
docha Posted December 1, 2012 Author Posted December 1, 2012 (edited) Coś miałam wam napisać o Orlenie, ale zapomniałam. Orluś z lat 60-tych :) U nas jest zimno. Cały dzień pamiętałam, że o czymś miałam wam napisać- ewidentna skleroza mnie dopadła. Edited December 1, 2012 by docha Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.