Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Anula napisał(a):
Ja już na początku pisałam,że cudny jest już w momencie przychodzenia na Stację Paliw a teraz to a z dech zapiera!

Aniu, w zasadzie to mój Tz i ja powinniśmy Mikiemu podziękować ;) wymiziaj go czule od nas i ucałuj w nos :)

lilk_a napisał(a):
ale zadbać o taką sierść to dopiero jest wyzwanie :)


już wiem, że tego typu włos (sierść) u kudłaczy to bardzo ciężko pielęgnować. trzeba się na tym znać. znać na szamponach, odżywkach, szczotkach i grzebieniach. Pielęgnacja długiej sierści u szpiców juz jest zupełnie inna, znacznie łatwiejsza. w młodości miałam pieska w typie rudego szpica, to było zupełnie co innego.

Dzisiaj rozmawiałam z Tz o różnicach w pielęgnacji Orlena i Dosi. Łaciatą kąpiemy raz na boży czas, jak już wyjdzie taka konieczność. jej sierść przeciągam raz na tydzień gumową rękawicą. i to jest tyle. jak się umorusa po łokcie w błocie, to po godzinie nie ma śladu. jest bieluśka i do tego naprawdę ładnie pachnie. lubię wtykać swój nos w nią ;)
Orlusia kwituję jednym słowem - mop. wszystko zbiera po drodze. Ludzie biorąc psy muszą wiedzieć co ich czeka w zakresie troski o pupila i tak sobie dobierać w zależności do swoich możliwości.

My mamy dużo szczęścia z naszymi wspaniaymi dziewczynam od SPA, które uwielbiają Orlusia. On tam idzie jak do drugiego domu:)

Posted

docha napisał(a):
Aniu, w zasadzie to mój Tz i ja powinniśmy Mikiemu podziękować ;) wymiziaj go czule od nas i ucałuj w nos :)



już wiem, że tego typu włos (sierść) u kudłaczy to bardzo ciężko pielęgnować. trzeba się na tym znać. znać na szamponach, odżywkach, szczotkach i grzebieniach. Pielęgnacja długiej sierści u szpiców juz jest zupełnie inna, znacznie łatwiejsza. w młodości miałam pieska w typie rudego szpica, to było zupełnie co innego.

Dzisiaj rozmawiałam z Tz o różnicach w pielęgnacji Orlena i Dosi. Łaciatą kąpiemy raz na boży czas, jak już wyjdzie taka konieczność. jej sierść przeciągam raz na tydzień gumową rękawicą. i to jest tyle. jak się umorusa po łokcie w błocie, to po godzinie nie ma śladu. jest bieluśka i do tego naprawdę ładnie pachnie. lubię wtykać swój nos w nią ;)
Orlusia kwituję jednym słowem - mop. wszystko zbiera po drodze. Ludzie biorąc psy muszą wiedzieć co ich czeka w zakresie troski o pupila i tak sobie dobierać w zależności do swoich możliwości.

My mamy dużo szczęścia z naszymi wspaniaymi dziewczynam od SPA, które uwielbiają Orlusia. On tam idzie jak do drugiego domu:)


nooooooooooooooooooooooo :)

Posted

no to taki spory mop ;) a z Dosią to tak jak naszym figulcem nieraz utytłana po jakimś tarzaniu , zanim człowiek ją złapie to już czyściutka , nawet po przejechaniu ręką nie widać, że przed chwilą była brudna , spływa po takich krótkowłosych jak po kaczce :)

Posted

rodzice napisał(a):
Ale ja za to nie mam wszędzie wbitych włosków w mieszkaniu . Jedynie zbieram igliwie i gałęzie z podłogi - coś za coś :)


masz rację Ula. ja mam jedno i drugie :/ to jest urozmaicenie życiowe.

Posted (edited)

No tak Dorotka ma urozmaicenie ale jak się kocha to się wszystko wybacza.Vorwerk powyciąga szpilki,a długi włos w mgnieniu oka zmiecie z powierzchni - grunt to mieć porządny odkurzacz i rasy o różnej sierści bardzo wskazane są.
Mikusia nie ucałuję w nos bo jest niedobrota,coś mu się poprzestawiało w tej małej główce i nie lubi samców i już,natomiast suczki kocha i jest dla nich bardzo łaskawy,jedynie jak się mu coś nie podoba to zabije wzrokiem i kwita.Natomiast jeżeli chodzi o pekinki to super są w utrzymaniu sierści,zawsze wyglądają na czyste,zadbane i praktycznie nie trzeba ich szczotkować.

Edited by Anula
Posted

lilk_a napisał(a):
ale zadbać o taką sierść to dopiero jest wyzwanie :)


Ja też coś wiem na ten temat.
Pokera mogłabym czesać co pół godziny , a i tak ciągle wygląda jak MOP. Sierść ma jak babie lato.Przy tym jest z wiekiem coraz większym histerykiem i przy najmniejszym zabiegu pielęgnacyjnym walczy ze mną o życie. Odpycha się tymi krótkimi łapkami, sapie, stęka, stuka zębami , aż się czasem boję ,ze zawału dostanie.
Dolar ma 3 rodzaje sierści ,ale jego po prostu strzygę , bo kompletnie nie było możliwości ,żeby go wyczesać.
Świetną sierść do utrzymania w czystości miała zołza Fryga.

Posted

[quote name='Poker'](...) Odpycha się tymi krótkimi łapkami, sapie, stęka, stuka zębami , aż się czasem boję ,ze zawału dostanie.

wyobrażam to sobie :):)

Posted

Poker napisał(a):
Piękne psy w pięknej scenerii.
A Orlen wygląda jak wielkopies.


tak, Orlen wygląda na niektórych zdjęciach na masywnego psa.
Dzisiaj był taki piękny słoneczny dzień, a nam udało się wyjść na leśny spacer pod wieczór, ale wydaje mi się, że przez to zdjęcia też mają swój urok, trochę jesiennej tajemniczości;)

Posted

Zastanawiam się,gdzie Wy macie takie przepiękne tereny spacerowe,nawet z jeziorkiem.
No jesień w tym roku jest cudowna aby jak najdłużej tak było.Psiaki się dzisiaj wybiegały-cudownie.

Posted (edited)

[quote name='Anula']Zastanawiam się,gdzie Wy macie takie przepiękne tereny spacerowe,nawet z jeziorkiem.
No jesień w tym roku jest cudowna aby jak najdłużej tak było.Psiaki się dzisiaj wybiegały-cudownie.

Aniu, tzw. Lasek Złotoryjski, przed wojną piękne parkowe zalesienie. Jeziorka (bo jest ich parę) są pozostałością po przedwojennym wydobyciu gliny na produkcję cegły. Ta część lasu nazywana jest przez mieszkańców dzisiaj "gliniankami". Wiele miejskich kamienic jest postawiona z pięknej klinkierowej cegły, dzisiaj tylko niektóre z nich powróciło do dawnej świetności. O Lasku Złotoryjskim mogłabym opowiadać bardzo wiele. Mam to szczęście, że od dzieciństwa mieszkam w jego obrębie. Natomisat jest druga część terenu leśnego, którą odkrylismy w zasadzie spacerując z naszymi psiakami, tj. lasek podmiejski przechodzi w tereny zagiełdowe, tam są te łączki obsadzone wysokimi topolami i tam również jest sliczna sadzawka( ten teren ciągnie się wzdłóz obwodnicy, ale jest na tyle oddalony, że z daleka widać ruch samochodowy). Wychodząc z domu robimy pętlę 1,5 godzinną. Psy wracają wychasane, my też. Muszę powiedzieć i widać to również na zdjęciach, że psy są przeróżnej kondycji. W Dosię jakby wstapiły nowe siły witalne. Szaleje od początku do końca spaceru, z taką samą energią. Orlen szybko pasuje. Chce dorównać Dosi ale nie daje rady do końca. Na koniec spaceru jest już bardziej pasywny, a wraca już b. zmęczony. Boli go tylny staw. Dzisiaj w powietrzu było dużo wilgoci. Na stawy, od paru dni bierze stale po jednej dawce rimadyl.

to jest wspomniana sadzawka. na poprzednim zdjęciu Doska nad nią stoi.

Edited by docha
Posted

No właśnie Dorotko myślałam,że te tereny gdzieś muszą być po lewej stronie obwodnicy jadąc do Legnicy.Tam gdzieś chyba też jest umiejscowione Schronisko.Czy dobrze myślę?

Posted

Anula napisał(a):
No właśnie Dorotko myślałam,że te tereny gdzieś muszą być po lewej stronie obwodnicy jadąc do Legnicy.Tam gdzieś chyba też jest umiejscowione Schronisko.Czy dobrze myślę?

Lasek Złotoryjski obejmuje dwie strony wzdłuż Złotoryjskiej. To gdzie spacerujemy to jest po tej stronie po której jest lecznica, w której ostatnio byłyście.

Posted

dzisiaj planowałam jechać z pieskami w górki, a tu jesienny śnieg. Tz pół dnia walczył z oponami.


wydobyte spod śniegu, niech jeszcze nasze oczy nacieszą:)


pieski dzisiaj zostały zaopatrzone w nowy rodzaj karmy specjalistycznej ( pod delikatny brzuszek Orlusia) . Bolkowi posmakowała;)


a to jest czwarty ostatek Mruczuś z czterech dzikich kotków werandowych, oswoił się z domem i sika do butów;) Niestety najładniejsza popielata kotka Agatka, przepadał nam w dniu, w którym byliśmy z nią na zastrzyku. po powrocie była tak przerażona:shake: wyszła na zewnątrz i przepadła. nie wiem co się stało. bardzo mi jej szkoda. Dwa pozostałe kocurki popielaty Jacuś i pręgowany Rysio buszują po ogrodzie, ale nie zaglądaja do domu. Wczoraj przyszły na werandę coś zjeść i poszły. Został Mruczuś, którego Orlen zawzięcie gania po domu i wytycza mu granicę do progu werandy, ale Mruczuś nie wiele sobie z tego robi. Silniejsza jest chęć bycia w cieplym i przy misce;)

Posted

Piękny kocurek.Może Orliś przyzwyczai sie do niego.
U nas śnieg jeszcze leży/Wczoraj w ostatniej chwili wnieśliśmy do domu ogromną różę chińską , która kwitnie jak szalona.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...