Fauka Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Przecież to łagodne to może se biegać! :P nie daj borze mój labek zawarczy na jakiegoś psa (szczególnie innego labradora) to zawsze widzę wytrzeszcz i padają słowa "to labrador jest? on warczy? taki groźny?". Standardowo odpowiadam że to przede wszystkim pies, ale nie ukrywam że temperamencik ma. Quote
rozi Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 A propos gazu - psiknęłam żelowym jednego pieska :( Ale nie było tak źle, efekt taki chyba, jakbym go psiknęła czymkolwiek, dezodorantem na przykład. Odszedł i chwilę tarł oczka. Quote
Tessi&Tola Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Fauka napisał(a):Przecież to łagodne to może se biegać! :P nie daj borze mój labek zawarczy na jakiegoś psa (szczególnie innego labradora) to zawsze widzę wytrzeszcz i padają słowa "to labrador jest? on warczy? taki groźny?". Standardowo odpowiadam że to przede wszystkim pies, ale nie ukrywam że temperamencik ma. moje też ludzie czasme biorą za labradory:roll: "znawcy" ras zazwyczaj:shake: ale zastanawia mnie co innego - moje obecne psy nigdy nie warczą, poprzednie warczały a te ani huhu... czy to cecha dogowatych jakaś? bo przyznam, że z takimi ewenementami nie miałam do czynienia dotąd... rozi napisał(a):A propos gazu - psiknęłam żelowym jednego pieska :( Ale nie było tak źle, efekt taki chyba, jakbym go psiknęła czymkolwiek, dezodorantem na przykład. Odszedł i chwilę tarł oczka. zgadzam się, psu wystarczy sam odgłos dezodorantu i trochę silnego zapachu w nos by miał dość - nie zdarzyło mi się spotkać z taką agresją, by nie wystarczyło... choć właściwie zdarzyło mi się użyć raz tylko dezodorantu na wyjątkowo upierdliwego ONa - poza tym jakoś daję radę bez pomocników:evil_lol: Quote
omry Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Tessi&Tola napisał(a): ale zastanawia mnie co innego - moje obecne psy nigdy nie warczą, poprzednie warczały a te ani huhu... czy to cecha dogowatych jakaś? bo przyznam, że z takimi ewenementami nie miałam do czynienia dotąd... Ale w jakim momencie nie warczą? Podczas zabawy na przykład? Molosowate to są bardzo stateczne psy, ich emocje raczej nie ponoszą, jeśli nie ma takiej potrzeby :) Quote
Tessi&Tola Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 omry napisał(a):Ale w jakim momencie nie warczą? Podczas zabawy na przykład? Molosowate to są bardzo stateczne psy, ich emocje raczej nie ponoszą, jeśli nie ma takiej potrzeby :) NIGDY nie warczą, to jest dziwaczne... jak idzie obcy czy pies to szczekają, ale żeby ostrzec np że mogą zaatakować to tylko jeżą sierść... Quote
omry Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Tessi&Tola napisał(a):NIGDY nie warczą, to jest dziwaczne... jak idzie obcy czy pies to szczekają, ale żeby ostrzec np że mogą zaatakować to tylko jeżą sierść... Jak ktoś kto po prostu przechodzi może zaatakować? Molos to nie york, to są w większości zrównoważone osobniki i nie jarają się głupotami :) Quote
Tessi&Tola Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 no kurka, jasne że nie może... ale większość moich psów do tek pory warczała jednak, tak dla wprawy chyba czy co? a tutaj nie słyszałam nigdy by warczały... a że zrównoważone to owszem, przyznaję:p dopóki kota nie zobaczą:diabloti: Quote
omry Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Tessi&Tola napisał(a):no kurka, jasne że nie może... ale większość moich psów do tek pory warczała jednak, tak dla wprawy chyba czy co? a tutaj nie słyszałam nigdy by warczały... a że zrównoważone to owszem, przyznaję:p dopóki kota nie zobaczą:diabloti: No dokładnie, jak napisałaś na początku, raczej można to zaliczyć do cech molosowatych. One nie czują potrzeby ciągłego pokazywania jakie są groźne, są świadome swoich możliwości i jeśli nie trzeba reagować, to się nie wysilają za bardzo :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 omry napisał(a):No dokładnie, jak napisałaś na początku, raczej można to zaliczyć do cech molosowatych. One nie czują potrzeby ciągłego pokazywania jakie są groźne, są świadome swoich możliwości i jeśli nie trzeba reagować, to się nie wysilają za bardzo :evil_lol: o dokładnie. Chociaż wierz mi, jeżeli zajdzie potrzeba zareagują stosownie do sytuacji. Mój rot tez nie warczał jeżeli nie było takiej potrzeby. Za to suki, jedno i druga mają cały akompaniament dzwięków, z mlaskakiem, chrumkaniem, pierdzeniem wyciem i czego dusza zapragnie. I niby tez są molosowate, chociaż z tych "gorszych" molosów, bo górskich :diabloti: Zdecydowanie wolę jednak te spokojne "ciche" psy. :roll: Quote
Tessi&Tola Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 nie mam absolutnie nic przeciwko temu, że są ciche... całkiem mi się to podoba, miła odmiana po nabuzowanych owczarkach, z którymi do tej pory miałam najwięcej do czynienia... chociaż po ukończeniu 3-4 lat to nabuzowanie mijało, a tu moje szczyle dopiero dwuletnie a już się czuję jakbym miała pięciolatki... spokój, pewność, rutyna... aż dziwnie mi czasem z tym:evil_lol: generalnie nawet zabawy już im nie w głowie, jak biorę piłkę to Tessi nawet łba nie podniesie, a Tola patrzy na mnie TAKIM wzrokiem: chyba żartujesz, mam po to pobiec? ogarnij się kobieto i chodź na spacer... Quote
evel Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 A myśmy prawie przejechali durnego kundla jeszcze głupszej właścicielki. Jedziemy sobie ulicą, a jakże, widzimy, że idzie suka i jej pani poboczem. Facetka nie łapie psa, więc chyba nie ma takiej potrzeby? Nagle pies z dzikim jazgotem zaczyna nam się rzucać na oponę w przednim kole :roll: Zatrzymujemy się, TŻ wkurzony, pies nadal ujada, TŻ mówi babie durnej, że jej ktoś psa przejedzie i może by go złapała... Co zrobiła facetka? Dramatyczna pauza... Uśmiechnęła się. Po czym gruchnęła do psa "Misia, Misiaczku, no chodź" na co pies nawet uchem nie zastrzygł. No więc cóż, myśmy dalej ruszyli, pies znowu we wrzask, facetka dalej pląsa sobie drobnym kroczkiem za nami, TŻ zamarkował, ze skręca w lewo, pies odskoczył, babka zaczęła truchtać (postęp jak cholera) w naszą stronę, zabrała psa za obrożę i poszła dalej, jak gdyby nigdy nic, po czym pięć sekund później znowu puściła psa luzem. Suka przypuściła z tą idiotką już ze 2 czy 3 ataki na mojego psa, raz Zu została podniesiona za szelki do góry, bo by nie było co zbierać jak tamta wyskoczyła bezgłośnie z krzaków celując prosto w mojego psa, drugi raz jakoś się rozminęłyśmy, gdzie baba lazła jakieś 50 m za nami, powtarzając "Misia, Misia, Misia" (jak się można domyślić, pomogło jak cholera) a ja wystraszyłam durną sukę, która odpuściła, gadałam kiedyś nawet z matką tej dziewuchy, żeby córka nie puszczała psa, skoro jej nie słucha, a za trzecim planowanym atakiem powiedziałam lasce, że jak wpier... temu psu, to już w ogóle nie będzie musiała nosić smyczy na spacer, nawet w ręku, no chyba, że sobie kupi nowego pieska. Chyba już zapomniała. Totalne wdupiemanie, jak tak można na litość boską? :roll: Quote
czi_czi Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 A ja dzisiaj taką sytuację widziałam: Siedzę w samochodzie (wiec mnie nie widać), czekam na TŻ który robi zakupy. Pod sklep podchodzi pani z dużym mieszańcem na smyczy, przywiązuje go do stojaka na rowery. Pies chwilę sie kręci i zaczyna walić kloca centralnie na przeciwko drzwi do sklepu. Pani go lekko zepchnęła nogą zmieniając tym samym lot kupy :D poszła, zrobiła zakupy, zapłaciła, wraca. Byłam mega ciekawa czy sprzątnie- gdzie tam, po co? Podeszła do psa, spojrzała na wielkie kupsko, szybkie spojrzenie w prawą strone, szybkie w lewą i dała dyla :D Otworzyłam okno i za nią krzyknęłam "a po psie pani nie posprząta?", w odpowiedzi dostałam "spier.dalaj!" i zwiewała tak aż się za nią kurzyło 8D Quote
PaulinaBemol Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 hahah mi Bemol kiedyś zrobił taką akcję tylko latem i pracownica akurat tam zmiatała. Ja czerwona ze wstydu jak tylko zobaczyłam co się dzieje biegne do psa że już sprzątam ale babka już z szufelką sobie stała odwaliła za mnie robotę. Co się wstydu najadłam i naprzepraszałam babka że nie ma za co no ale....wstydziłam się do tego sklepu znowu iść a to jedyny taki osiedlowy sklepik w mojej okolicy :oops: Quote
Litterka Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 czi_czi napisał(a):A ja dzisiaj taką sytuację widziałam: Siedzę w samochodzie (wiec mnie nie widać), czekam na TŻ który robi zakupy. Pod sklep podchodzi pani z dużym mieszańcem na smyczy, przywiązuje go do stojaka na rowery. Pies chwilę sie kręci i zaczyna walić kloca centralnie na przeciwko drzwi do sklepu. Pani go lekko zepchnęła nogą zmieniając tym samym lot kupy :D poszła, zrobiła zakupy, zapłaciła, wraca. Byłam mega ciekawa czy sprzątnie- gdzie tam, po co? Podeszła do psa, spojrzała na wielkie kupsko, szybkie spojrzenie w prawą strone, szybkie w lewą i dała dyla :D Otworzyłam okno i za nią krzyknęłam "a po psie pani nie posprząta?", w odpowiedzi dostałam "spier.dalaj!" i zwiewała tak aż się za nią kurzyło 8D Jaka finezyjna odpowiedź... ;) Quote
Tessi&Tola Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 jednak Ci co tak odpowiadają mają prostsze życie:eviltong: pamiętam, że jak jeździłam z dzieckiem na spacer i brałam ze sobą psy to zawsze mi kurka narobiły nie tam gdzie trzeba i ja oczywiście woziłam te kupska pozawijane w jakieś opakowania po chrupkach w wózku, dopóki nie znalazłam śmietnika (co takie proste u mnie nie jest) - a jak za długo woziłam, to zdarzało mi się zapomnieć i potem wypakowac razem z dzieckiem te "chrupki" w domu:evil_lol: teraz już na szczęście mi się nie zdarza, bo psy wiedzą już gdzie mogą a młoda z wózka wyrosła:multi: Quote
czi_czi Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Tessi&Tola napisał(a):jednak Ci co tak odpowiadają mają prostsze życie:eviltong: pamiętam, że jak jeździłam z dzieckiem na spacer i brałam ze sobą psy to zawsze mi kurka narobiły nie tam gdzie trzeba i ja oczywiście woziłam te kupska pozawijane w jakieś opakowania po chrupkach w wózku, dopóki nie znalazłam śmietnika (co takie proste u mnie nie jest) - a jak za długo woziłam, to zdarzało mi się zapomnieć i potem wypakowac razem z dzieckiem te "chrupki" w domu:evil_lol: teraz już na szczęście mi się nie zdarza, bo psy wiedzą już gdzie mogą a młoda z wózka wyrosła:multi: Ja nie jestem jakąś nie wiem jak zaangażowaną w akcję sprzątania po psach osobą, ale nie czaje dlaczego ludzie nie zbiorą kupska jak ich pies nasra na chodnik :roll: u mnie na osiedlu jakiś pies dostaje coś dziwnego do żarcia bo wszędzie stawia pomarańczowe klocki...i to takie mega duże, walają się potem przez cały chodnik- jeszcze nie namierzyłam osobnika, a chce to zrobić przed moim TŻ, bo on jest dość bezczelny i chamski w zwracaniu ludziom uwagi :cool1: Quote
Fauka Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Mój pies robi na komendę, tam gdzie może dlatego nie najadam się wstydu w najmniej oczekiwanych miejscach :D Mamy przy domu skwerek, krzaczki i tam na spokojnie może się wypróżnić. Bo pod blokami to zaraz ktoś otworzy okno i zwyzywa mnie od najgorszej. Tak się skubany nauczył, że jak widzi mnie ubraną w strój na dalekie wypady to od razu wie gdzie byec by mieć sprawę z głowy :lol: Quote
Riannei&Garshii Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Nie no, myślę że to nie taka tragedia gdzie pies narobi byle właściciel sprzątnął. Ja noszę woreczki przypięte na stałe do torby bez której się nie ruszam i wsio, ja osobiście nie byłabym zniesmaczona jakby pies na chodnik narobił nawet przed sklepem jeśli właściciel posprząta. Quote
Fauka Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Ale spojrzenia ludzi taką czynność widzących, i z góry zakłądających że się z tym nic nie zrobi są przytłaczające :P w wakacje miałam śmieszną sytuację, Lary na środku plaży zaczął robić kupę, ludzie nie reagowali. W momencie gdy wyciągnęłam moje różowe woreczki na psie kupy, z różowego etui wybuchneli śmiechem :D A ja po prostu uznałam że jak sprzątać, to z klasą. Etui posiadam bardzo ładne, materiałowe, różowe w łapki, podszywane brązową eko skórą, w komplecie były różowe woreczki w łapki. Quote
Riannei&Garshii Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 No to ja aż taka z klasą nie jestem, mam zieloną kosteczkę z czarnymi woreczkami którą dostałam na DCDC Poznań. Wgl zawsze z DCDC Poznań przywożę wieeelkie paczki woreczków na kupy. :D Quote
Kirinna Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 ludzie są bezmyślni, stoi facet na ulicy, przed swoją furtką i czeka na psa oczywiście bez smyczy, aż sie załatwi, ja idę po drugiej stronie ulicy z rudym przy nodze, facet do swojego małego mówi zeby nic nie odwalił, żeby był grzeczny i już prawie się mineliśmy, a mały przeleciał przez ulicy, ze wściekłym warczeniem i zaatakował mojego, to nie było zwykłe okazanie kto dominuje tylko atak, a pan widząc to wolniutko próbował załągodzi sytuacje, gdyby nie sierść rudego, to nie wiem czy obyło by się tylko na poślinieniu na następny spacer będzie obroże z kolcami:p Quote
Hej Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 wczoraj widziałam jak pewien "pan w dresie" prowadził 2 psy - chyba amstaffy, albo inne podobne. jeden z nich zatrzymał się i powąchał sobie trawkę, zamiast dotrzymywać kroku swojemu "panu w dresie". tak mu przyje*bał końcem skórzanej smyczy, że aż mnie zabolało. kojarzycie ten świst przy uderzeniu? brrrr... nie zwróciłam uwagi, bo bałam się że też dostanę :roll: Quote
gops Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 Hej napisał(a):wczoraj widziałam jak pewien "pan w dresie" prowadził 2 psy - chyba amstaffy, albo inne podobne. jeden z nich zatrzymał się i powąchał sobie trawkę, zamiast dotrzymywać kroku swojemu "panu w dresie". tak mu przyje*bał końcem skórzanej smyczy, że aż mnie zabolało. kojarzycie ten świst przy uderzeniu? brrrr... nie zwróciłam uwagi, bo bałam się że też dostanę :roll: ja jakiś czas temu widziałam starszego Pana (k.70tki) z wielkim labradorem który wąchał trawe za co dostał laską po grzbiecie . nie każdy powinien mieć psa :roll: Quote
Diana S Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 Hej napisał(a):wczoraj widziałam jak pewien "pan w dresie" prowadził 2 psy - chyba amstaffy, albo inne podobne. jeden z nich zatrzymał się i powąchał sobie trawkę, zamiast dotrzymywać kroku swojemu "panu w dresie". tak mu przyje*bał końcem skórzanej smyczy, że aż mnie zabolało. kojarzycie ten świst przy uderzeniu? brrrr... nie zwróciłam uwagi, bo bałam się że też dostanę :roll: Sama mialam takowa sytuacje, chlopak goni suke amstaf, ktora ucieka przed nim, bo boi sie, ze dostanie smycza. Nie moglam przejsc obojetnie, wiec odezwalam sie, by przestal tego psa bic, bo i tak do niego nie podejdzie. Chlopak dresiasz, epitety w kierunku mnie sunąl, ze mam spier... bo sama dostane, na co ja spokojnie do niego... ze pies nie podejdzie, jak go bedzie bil, bo sie boi i dlaczego go bije. Okazalo sie, ze to nie jego pies, a kolegi, mial psa pilnowac i mu zwial. Moglam tylko tyle, ze wl. sie pojawil.... wielki ubaw mial, ze suka koledze zwiala. Pies nie zostal zbity, chodz kto wie, jak zostal zlapany na smycz, co bylo dalej.... ogladalam sie, za psem, niczego nie zauwazylam. Mialam to, ze jak widzialam na wlasne oczy, ze krzywda psu sie dzieje nie przeszlam obojetnie, pomimo tego, ze sama moglam dostać....nie urywam, ze mialam obawy, ale to, co widzialam bylo silniejsze ode mnie.... Nie moglam, nie zareagowac.... Quote
Diana S Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 gops napisał(a):ja jakiś czas temu widziałam starszego Pana (k.70tki) z wielkim labradorem który wąchał trawe za co dostał laską po grzbiecie . nie każdy powinien mieć psa :roll: To, ja bym facetowi powiedziala, jak Panu nie wstyd bic psa laska, sama bym Pana zdzielila nia.... Nie ma zmiluj sie bym miala szacunek dla czl. nawet tego starca ktory bije psa lasa.. Stary glupiec.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.