Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

trochę ochłonełam to opisze co nas spotkało jakieś 2 godzinki temu na spacerze.

jako że w ciągu dnia nie miałam czasu a psy wybiegać trzeba wieczorem poszliśmy na długi spacer , żeby dojść do miejsca gdzie mogę spuścić psy musze minąć całe blokowiska (moja dzielnica) koło osiedlowego sklepu koło którego musiałam przejśc był uwiązany owczarek niemiecki i miał jakis metr luźnej smyczy, chodnik miał może 1,20m i wzdluż całego chodnika była wielka do uda zaspa(bez zaspy chodnik jest szerszy) więc miałam jakieś 20cm na mijanie .
z myśla że chyba nikt normalny agresywnego psa nie przywiąże tak luźno pod sklepem i pewna że moje psy nie zaczną jeśli tamten spokojny będzie poszłam przed siebie, niestety .
owczarek w momencie mijania wyrwał do moich , moje dłuzne nie pozostają i na prawde ledwo co udało się mi jakoś przejść i się nie złapały , szczęsliwa że się udało i zła na właściela tego psa chciałam iść dalej ale...
nie dane mi było bo kumple właściela psa którzy stali sklep obok zaczeli mnie wyzywać! naprawde od różnych , + gdzie mam kaganiec itp.
nie powiem bo zdziwiona byłam mocno , mojej winy tam nie było żadnej, fakt moje psy też sie rzuciły ale nie moje zaczęły no i miałam je na skróconych smyczach , faceci mieli po k.30lat a wyzywali mnie na środku blokowiska gdzie i ja i pewnie oni mieszkają gdzie obok kręciło sie wielu ludzi , cóż miałam zły dzień więc niestety zniżyłam się do ich poziomu i też brzydko odpowiedziałam z czego nie jestem dumna , grozili mi itd.
nie wiedziałam że znam tyle wyzwisk .
nie kojaże ich , było ciemno więc twarzy nie widziałam ale powiedziałam o tym komu trzeba a teraz pije meliske bo dawno mi tak ciśnienie nie podskoczyło .
i powiem szczerze jak już przemyślałam to wszystko to powinnam się zamknąc i iśc dalej bo debili nie brakuje ,byłam u siebie więc cieżko dowiedzieć sie kto to nie będzie.
śledztwo w toku ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Hej napisał(a):
Nie zareagowałam, bo szłam z moją 5-miesięczną suczką. Mijaliśmy ich. Nie będę narażać mojego psa. Tamte psy były bez kagańców, były pewnie wielokrotnie bite, kto wie czy nie szkolone do walki. Dresy lubią sobie popatrzeć jak się psy gryzą. Moja Lola nie miałaby szans z 2 amstaffami. A ja nie miałabym szans z tym dresem. Była godz 18 więc już ciemnawo, uliczka pusta. Taka odważna jesteś, nie bałabyś się że koleś wyciągnie nóż? Że jest pod wpływem narkotyków? Że skoro bije psa tak mocno to jest nabuzowany i tylko szuka zaczepki? Niby co miałam zrobić, zwrócić uwagę a potem uciekać ze szczeniakiem na smyczy? Okolica pusta, nikt by mi nie pomógł. Sorry mam jeszcze instynkt samozachowawczy.



Tego wczesniej nie napisalaś, a jakze obrazowo, tak mu przyje*bał końcem skórzanej smyczy, że aż mnie zabolało. kojarzycie ten świst przy uderzeniu? brrrr... i do tego sie odnioslam.... jednoczesnie piszac, co wyzej sama napisalam, czego Ty wczesniej nie opisalaś....

Posted

gops napisał(a):
trochę ochłonełam to opisze co nas spotkało jakieś 2 godzinki temu na spacerze.

jako że w ciągu dnia nie miałam czasu a psy wybiegać trzeba wieczorem poszliśmy na długi spacer , żeby dojść do miejsca gdzie mogę spuścić psy musze minąć całe blokowiska (moja dzielnica) koło osiedlowego sklepu koło którego musiałam przejśc był uwiązany owczarek niemiecki i miał jakis metr luźnej smyczy, chodnik miał może 1,20m i wzdluż całego chodnika była wielka do uda zaspa(bez zaspy chodnik jest szerszy) więc miałam jakieś 20cm na mijanie .
z myśla że chyba nikt normalny agresywnego psa nie przywiąże tak luźno pod sklepem i pewna że moje psy nie zaczną jeśli tamten spokojny będzie poszłam przed siebie, niestety .
owczarek w momencie mijania wyrwał do moich , moje dłuzne nie pozostają i na prawde ledwo co udało się mi jakoś przejść i się nie złapały , szczęsliwa że się udało i zła na właściela tego psa chciałam iść dalej ale...
nie dane mi było bo kumple właściela psa którzy stali sklep obok zaczeli mnie wyzywać! naprawde od różnych , + gdzie mam kaganiec itp.
nie powiem bo zdziwiona byłam mocno , mojej winy tam nie było żadnej, fakt moje psy też sie rzuciły ale nie moje zaczęły no i miałam je na skróconych smyczach , faceci mieli po k.30lat a wyzywali mnie na środku blokowiska gdzie i ja i pewnie oni mieszkają gdzie obok kręciło sie wielu ludzi , cóż miałam zły dzień więc niestety zniżyłam się do ich poziomu i też brzydko odpowiedziałam z czego nie jestem dumna , grozili mi itd.
nie wiedziałam że znam tyle wyzwisk .
nie kojaże ich , było ciemno więc twarzy nie widziałam ale powiedziałam o tym komu trzeba a teraz pije meliske bo dawno mi tak ciśnienie nie podskoczyło .
i powiem szczerze jak już przemyślałam to wszystko to powinnam się zamknąc i iśc dalej bo debili nie brakuje ,byłam u siebie więc cieżko dowiedzieć sie kto to nie będzie.
śledztwo w toku ;)




W takich sytuacjach ciężko jest zachować spokój ;) ja też raz dałam się ponieść, miałam swoją drogą zły dzień i wyżyłam się na tym facecie ostro za całe zło świata :diabloti:

Posted

gops napisał(a):
trochę ochłonełam to opisze co nas spotkało jakieś 2 godzinki temu na spacerze.

jako że w ciągu dnia nie miałam czasu a psy wybiegać trzeba wieczorem poszliśmy na długi spacer , żeby dojść do miejsca gdzie mogę spuścić psy musze minąć całe blokowiska (moja dzielnica) koło osiedlowego sklepu koło którego musiałam przejśc był uwiązany owczarek niemiecki i miał jakis metr luźnej smyczy, chodnik miał może 1,20m i wzdluż całego chodnika była wielka do uda zaspa(bez zaspy chodnik jest szerszy) więc miałam jakieś 20cm na mijanie .
z myśla że chyba nikt normalny agresywnego psa nie przywiąże tak luźno pod sklepem i pewna że moje psy nie zaczną jeśli tamten spokojny będzie poszłam przed siebie, niestety .
owczarek w momencie mijania wyrwał do moich , moje dłuzne nie pozostają i na prawde ledwo co udało się mi jakoś przejść i się nie złapały , szczęsliwa że się udało i zła na właściela tego psa chciałam iść dalej ale...
nie dane mi było bo kumple właściela psa którzy stali sklep obok zaczeli mnie wyzywać! naprawde od różnych , + gdzie mam kaganiec itp.
nie powiem bo zdziwiona byłam mocno , mojej winy tam nie było żadnej, fakt moje psy też sie rzuciły ale nie moje zaczęły no i miałam je na skróconych smyczach , faceci mieli po k.30lat a wyzywali mnie na środku blokowiska gdzie i ja i pewnie oni mieszkają gdzie obok kręciło sie wielu ludzi , cóż miałam zły dzień więc niestety zniżyłam się do ich poziomu i też brzydko odpowiedziałam z czego nie jestem dumna , grozili mi itd.
nie wiedziałam że znam tyle wyzwisk .

nie kojaże ich , było ciemno więc twarzy nie widziałam ale powiedziałam o tym komu trzeba a teraz pije meliske bo dawno mi tak ciśnienie nie podskoczyło .
i powiem szczerze jak już przemyślałam to wszystko to powinnam się zamknąc i iśc dalej bo debili nie brakuje ,byłam u siebie więc cieżko dowiedzieć sie kto to nie będzie.
śledztwo w toku ;)



Czasem trzeba znizyc sie do wlasnie tego poziomu, inaczej jak tlumi sie emocje wtedy sa hocki-klocki ;)

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
Kto zacz? Na stos siostry na stos...
A coz to za watek ze tak spytam :)


Taki jakiś wątek o s*aniu, nie pamiętam, posty przeglądałam.
Na stos na stos. Nie ma nic paskudniejszego, niż obwalony kupami trawniczek. Ciekawe, czy w swoim ogródku też takie osoby nie sprzątają.
Dawniej się nie sprzątało, ale dużo mniej było psów, poza tym nie chodziły na smyczy i robiły te kupy gdzieś w głębi trawników - teraz są całe linie kup tuż przy chodnikach, okropnie to wygląda. Daleko mi do ideału, ale sprzątam od niepamiętnych czasów, choćby po to, żeby ktoś nie spojrzał z obrzydzeniem na moje psy.

Posted

Diana S napisał(a):
Tego wczesniej nie napisalaś, a jakze obrazowo, tak mu przyje*bał końcem skórzanej smyczy, że aż mnie zabolało. kojarzycie ten świst przy uderzeniu? brrrr... i do tego sie odnioslam.... jednoczesnie piszac, co wyzej sama napisalam, czego Ty wczesniej nie opisalaś....

Co innego widzieć z daleka jak ktoś bije psa, a co innego z odległości 1m widzieć i słyszeć jak skórzana smycz odbija się od skóry amstaffa. To na prawdę przyjemne nie jest i naprawdę nie bardzo miałam jak zareagować.
Odreagowałam więc opisując to przeżycie tutaj. Nie spodziewałam się, że mu tak nagle przywali. Skupiałam się na tym, żeby ich bezpiecznie minąć.
A dobija mnie fakt, co zauważyłam po czasie, że ten amstaff prawdopodobnie wysyłał mojemu psu sygnał uspokajający, za co oberwał. Jak się mijaliśmy to zatrzymał się i zaczął wąchać trawę. Nie skojarzyłam tego wcześniej. Często obserwuję jak Lola spotyka inne psy, potrafi się bardzo dobrze porozumiewać. Amstaff ma pana-idiotę, który prędzej czy później oduczy go tej sztuki.

Posted

rozi napisał(a):
Taki jakiś wątek o s*aniu, nie pamiętam, posty przeglądałam.
Na stos na stos. Nie ma nic paskudniejszego, niż obwalony kupami trawniczek. Ciekawe, czy w swoim ogródku też takie osoby nie sprzątają.
Dawniej się nie sprzątało, ale dużo mniej było psów, poza tym nie chodziły na smyczy i robiły te kupy gdzieś w głębi trawników - teraz są całe linie kup tuż przy chodnikach, okropnie to wygląda. Daleko mi do ideału, ale sprzątam od niepamiętnych czasów, choćby po to, żeby ktoś nie spojrzał z obrzydzeniem na moje psy.


Na moje i tak patrzą z obrzydzeniem, mimo że zbieram :( Przecież nie będę tłumaczyć każdemu przechodniowi, który się krzywo gapi na moje psy, że ja akurat po nich sprzątam.. Bardzo nie lubię tego, że ludzie patrzą na moje zwierzaki tylko jak na automaty do s*ania. Szkolę je, wychowuję, przygarniam tymczasy i szukam domu... Ale co tam. Skoro ma psy, na pewno srają, co za głupia baba trzyma tyle kundli.

Z drugiej strony, tylko ja tutaj zbieram, więc trudno się dziwić, że nie przyjdzie im nawet do głowy, że mogę po psach sprzątać :roll:

Posted

[quote name='asiak_kasia']hasło dnia :evil_lol:

Kurde, muszę sobie jakiegoś modniejszego psa załatwić, bo ja jedyna mam kundle :-([/QUOTE]

[quote name='motyleqq']nie martw się, ja też mam kundla :cool3:[/QUOTE]

[quote name='PaulinaBemol']Wlasnie? Moj rasowoscia tez nie smierdzi ale jest maly i uroczy a do tego mlody wiec sie pewnie nie liczy[/QUOTE]

no nie zapominajmy o moich kundlach:evil_lol:

[quote name='asiak_kasia']Bo wasze to chociaż do psa podobne, a moje? :-([/QUOTE]

no Twoje to zdecydowanie niepodobne do psa:eviltong: żadnej różowej obróżki, żadnej smyczy w kocie łapki, żadnego dzoneczka z adresem, żadnych chabrowych szeleczek... kto to widział takie psy! zaraz zaraz... ja, u siebie w ogrodzie chyba:diabloti:

Posted

[quote name='Tessi&Tola']no nie zapominajmy o moich kundlach:evil_lol:



no Twoje to zdecydowanie niepodobne do psa:eviltong: żadnej różowej obróżki, żadnej smyczy w kocie łapki, żadnego dzoneczka z adresem, żadnych chabrowych szeleczek... kto to widział takie psy! zaraz zaraz... ja, u siebie w ogrodzie chyba:diabloti:[/QUOTE]


No bo moje to wiecie, wiejskie burki, przy budzie :diabloti: Ja juz wiem, że jestem wyrodna właścicielka, nie dbam o moje futra, pozwalam im na bycie psem i jestem ogólnie "be" bo nie spią na kanapie i nie mają PRACY :evil_lol:
Bezrobocie w tym kraju strasznie dotkliwe jest :shake:

Posted

heh, u mnie nie ma bezrobocia! wczoraj kundle całą noc pod płotem przesiedziały, bo panowie przyszli dziury łatać (w śniegu, kurka!) i tak się tym zestresowały, że ktoś im ich drogę depcze, że potem nie chciały odpuścić i pilnowały, czy te pomarańczowe kubraki na pewno nie wrócą drogi ukraść:evil_lol:

Posted

[quote name='Tessi&Tola']heh, u mnie nie ma bezrobocia! wczoraj kundle całą noc pod płotem przesiedziały, bo panowie przyszli dziury łatać (w śniegu, kurka!) i tak się tym zestresowały, że ktoś im ich drogę depcze, że potem nie chciały odpuścić i pilnowały, czy te pomarańczowe kubraki na pewno nie wrócą drogi ukraść:evil_lol:[/QUOTE]

to nie jest praca- praca to tylko w włascicielem, IPO, obrona, i te klimaty, no ewentualnie jakies frisbi, ale to tez zawody musza byc, bo tak to jak sprawdzic, ze pracują? Się nie znasz to się nie wypowiadaj :evil_lol:

Posted

[quote name='gops']trochę ochłonełam to opisze co nas spotkało jakieś 2 godzinki temu na spacerze.

jako że w ciągu dnia nie miałam czasu a psy wybiegać trzeba wieczorem poszliśmy na długi spacer , żeby dojść do miejsca gdzie mogę spuścić psy musze minąć całe blokowiska (moja dzielnica) koło osiedlowego sklepu koło którego musiałam przejśc był uwiązany owczarek niemiecki i miał jakis metr luźnej smyczy, chodnik miał może 1,20m i wzdluż całego chodnika była wielka do uda zaspa(bez zaspy chodnik jest szerszy) więc miałam jakieś 20cm na mijanie .
z myśla że chyba nikt normalny agresywnego psa nie przywiąże tak luźno pod sklepem i pewna że moje psy nie zaczną jeśli tamten spokojny będzie poszłam przed siebie, niestety .
owczarek w momencie mijania wyrwał do moich , moje dłuzne nie pozostają i na prawde ledwo co udało się mi jakoś przejść i się nie złapały , szczęsliwa że się udało i zła na właściela tego psa chciałam iść dalej ale...
nie dane mi było bo kumple właściela psa którzy stali sklep obok zaczeli mnie wyzywać! naprawde od różnych , + gdzie mam kaganiec itp.
nie powiem bo zdziwiona byłam mocno , mojej winy tam nie było żadnej, fakt moje psy też sie rzuciły ale nie moje zaczęły no i miałam je na skróconych smyczach , faceci mieli po k.30lat a wyzywali mnie na środku blokowiska gdzie i ja i pewnie oni mieszkają gdzie obok kręciło sie wielu ludzi , cóż miałam zły dzień więc niestety zniżyłam się do ich poziomu i też brzydko odpowiedziałam z czego nie jestem dumna , grozili mi itd.
nie wiedziałam że znam tyle wyzwisk .
nie kojaże ich , było ciemno więc twarzy nie widziałam ale powiedziałam o tym komu trzeba a teraz pije meliske bo dawno mi tak ciśnienie nie podskoczyło .
i powiem szczerze jak już przemyślałam to wszystko to powinnam się zamknąc i iśc dalej bo debili nie brakuje ,byłam u siebie więc cieżko dowiedzieć sie kto to nie będzie.
śledztwo w toku ;)[/QUOTE]

łączę się w bólu, też niejednokrotni była zwyzywana przez właścicieli (nie wiem czemu ale głównie ONków właśnie) mimo, że mój pies chodzi na smyczy i nigdy pod sklepem nie zostaje; uwielbiam sytuacje gdy wypada na nas z nienacka wielki pies zjeżony, bez smyczy i właściciela na widoku, ja cuduje żeby bójki nie było a po 3 minutach wyłania się paniusia ze stekiem wyzwisk, że ja tej świni to kaganiec powinnam zakładać, szkoda, że nie w klatce na kółkach wyprowadzać..

Posted

[quote name='TTB']łączę się w bólu, też niejednokrotni była zwyzywana przez właścicieli (nie wiem czemu ale głównie ONków właśnie) mimo, że mój pies chodzi na smyczy i nigdy pod sklepem nie zostaje; uwielbiam sytuacje gdy wypada na nas z nienacka wielki pies zjeżony, bez smyczy i właściciela na widoku, ja cuduje żeby bójki nie było a po 3 minutach wyłania się paniusia ze stekiem wyzwisk, że ja tej świni to kaganiec powinnam zakładać, szkoda, że nie w klatce na kółkach wyprowadzać..[/QUOTE]

[I][B]ja tam się nie patyczkuje ostatnio, gdyby mi ktoś tak wyskoczył to bym pokazała na co mnie stać.a właścicielkę bym nauczyła raz na zawsze aby swojego psa trzymać na smyczy. [/B][/I]

Posted

[quote name='Rinuś']ja tam się nie patyczkuje ostatnio, gdyby mi ktoś tak wyskoczył to bym pokazała na co mnie stać.a [B][SIZE=2]właścicielkę bym nauczyła raz na zawsze aby swojego psa trzymać na smyczy[/SIZE][/B]. [/QUOTE]

Czyli? jaka metode byś zastosowala? pytam, bo pewnie mi sie tez przyda ;)

Posted

[quote name='Diana S']Czyli rozumiem, ze nic ;) "pogadac" zawsze na forum mozna :lol:[/QUOTE]
[I][B]
ha - ano zawsze zawsze :diabloti: nie przepadam za robienie z siebie osoby do nagonki więc nie mówię jak :diabloti: w każdym bądź razie, rozwiązanie to jest nie dla Ciebie :p

edit. chociaż nie, ostatnio pisałam co zrobię jak jeszcze raz jakiś podbiegacz podleci i będzie wszczynał awanturę.
[/B][/I]

Posted

[quote name='Diana S']Czyli rozumiem, ze nic ;) "pogadac" zawsze na forum mozna :lol:[/QUOTE]

a to przepraszam, jest jakiś obowiązek pisania na forum o wszystkim? Szczególnie, jeżeli metoda średnio cezuralna :diabloti:

Posted

[quote name='Rinuś'][I][B]
ha - ano zawsze zawsze :diabloti: nie przepadam za robienie z siebie osoby do nagonki więc nie mówię jak :diabloti: w każdym bądź razie, rozwiązanie to jest nie dla Ciebie :p

edit. chociaż nie, ostatnio pisałam co zrobię jak jeszcze raz jakiś podbiegacz podleci i będzie wszczynał awanturę.
[/B][/I][/QUOTE]

z tego co rozumiem to temat, jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy wiec temat jak najbardziej na temat.[B] Rinus[/B] napisalas, ze masz super metode to podzieli sie, nie dla mnie rozwiazanie, bo? Jak rowniez na ten twoj argument nie odpiszesz, to po co piszesz, o mnie, ze nie dla mnie, jak nie sprecyzujesz, o co Ci chodzi. Samo uogólnienie tego co by sie zrobilo, zeby komuś poszlo w pięty to jak dla mnie chwalipięty ;)

Posted

[quote name='Diana S']z tego co rozumiem to temat, jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy wiec temat jak najbardziej na temat.[B] Rinus[/B] napisalas, ze masz super metode to podzieli sie, nie dla mnie rozwiazanie, bo? Jak rowniez na ten twoj argument nie odpiszesz, to po co piszesz, o mnie, ze nie dla mnie, jak nie sprecyzujesz, o co Ci chodzi. Samo uogólnienie tego co by sie zrobilo, zeby komuś poszlo w pięty to jak dla mnie chwalipięty ;)[/QUOTE]

[I][B]puszczę swojego psa aby potarmosił podbiegacza - też tak zrobisz? :diabloti:[/B][/I] [I][B]a jeśli jest to pies dużo większy od mojego to oberwie z buta i tyle. możesz dziękować za pomoc [/B][/I]
:diabloti:

Posted

[quote name='Rinuś'][I][B]puszczę swojego psa aby potarmosił podbiegacza - też tak zrobisz? :diabloti:[/B][/I] [I][B]a jeśli jest to pies dużo większy od mojego to oberwie z buta i tyle. możesz dziękować za pomoc [/B][/I]
:diabloti:[/QUOTE]
Ty to masz w sumie dobrze z labkiem - nikt nie uwierzy, że mógł potarmosić innego psa :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...