Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W Pruszczu też jest wybieg nie kontrolowany - muszę przyznać że jest maleńki... ale mimo to ludzie sami się jakoś pilnują - mimo wszystko Soko radziłabym ci chociaż spróbować.. może nie będzie tak źle ;)
Mój pies jest tzw ruchaczem, jak to moja koleżanka określiła - on stresuje się obecnością większej ilości psów.. jak na wybiegu spotkamy jednego psa jest super! ale nie daj bóg jak jest ich więcej.. on piszczy i rwie się do psów, ale jak już ma możliwość to za bardzo jest podniecony i chce za dużo na raz aż sam się gubi i zaczyna kryć.. ćwiczymy właśnie przy wybiegach - najpierw oswaja się z widokiem takiej liczby psów... później na spokojnie zaczniemy wchodzić na teren kiedy psów będzie więcej..

Lenny ma te problemy od jakiegoś czasu - wcześniej było dobrze, odnajdywał się w grupie... teraz kiedy od pół roku nie było wystaw, kiedy straciliśmy grupę do spacerów jest gorzej, więc musimy jeździć kawał drogi żeby spotkać jakiegoś psa ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

sachma, na szczęście ja mam las pod domem, więc psi wybieg jest dla mnie ostatecznością ;) kilka razy przejdę się tam bez psa i po prostu ocenię sytuację.

Posted

moje psy biegaja bez linek codziennie. nigdy w zyciu zadna z nich nie biegala z przypieta linka.

jesli sie idzie na wybieg dla psow trzeba jednak liczyc sie z tym, ze np rozbawione psy wpadna przypadkowo na psa, ktory siedzi przy lawce z wlascicielem. i jesli np pies siedzacy przy lawce ugryzie szczeniaka, ktory na niego wpadl w zabawie, to juz swiadczy o tym, ze pies ten nie powinien wchodzic na ten wybieg.

moim zdaniem na takim wybiegu powinny miec wstep tylko psy, ktore nie stanowia zagrozenia dla innych.

ja bym sie z dziewczynami na taki nie wybrala, bo sa odwolywalne, grzeczne i nie potrzebujemy zamknietej plotem przestrzeni, zeby mogly sie bawic.

Posted

[quote name='a_niusia']moje psy biegaja bez linek codziennie. nigdy w zyciu zadna z nich nie biegala z przypieta linka.

jesli sie idzie na wybieg dla psow trzeba jednak liczyc sie z tym, ze np rozbawione psy wpadna przypadkowo na psa, ktory siedzi przy lawce z wlascicielem. i jesli np pies siedzacy przy lawce ugryzie szczeniaka, ktory na niego wpadl w zabawie, to juz swiadczy o tym, ze pies ten nie powinien wchodzic na ten wybieg.

moim zdaniem na takim wybiegu powinny miec wstep tylko psy, ktore nie stanowia zagrozenia dla innych.

ja bym sie z dziewczynami na taki nie wybrala, bo sa odwolywalne, grzeczne i nie potrzebujemy zamknietej plotem przestrzeni, zeby mogly sie bawic.

Mój pies biega wyłącznie na lince ;) I jeszcze pewnie długo będzie ;)

Co do samego chamstwa, ostatnio idąc z forumową koleżanką i naszymi psiakami - mój nieco ponad 5 kg, jej prawie 3 - mijałyśmy panią, która jechała wprost na lodzie za ok. 10 kg sunią targającą nią na flexi. Oczywiście, suka pierwsze, co zrobiła, wsadziła nas pod tyłek mojego psa, który był dzień po kastracji i którego chowałam za siebie. Tłumaczenie pani "bo ona lubi pieski" (nie wyglądała, szczerze mówiąc). Mój wnerw - ogromny. Tym bardziej, że mój pies też zwykle ciągnie do psów, ale po prostu staram się zapobiegać ZANIM to zrobi i odciągnąć jego uwagę, a nie lecieć za nim, bo "on lubi pieski", i to na wąskim chodniku tuż przy skrzyżowaniu.

Posted

moje nie wiedza, co to jest linka. starsza jest z nami od 8 tygodnia zycia, w 10 tygodniu pierwszy raz opuscila ogrod. w bezpiecznym terenie natychmiast zostala spuszczona ze smyczy. myslalam, ze linka przyda sie na cieczke (mamy 10m otok mysliwski). cieczka nadeszla w 16 miesiacu zycia. moja suka nie poznala, co to linka. po prostu troche bardziej na nia uwazam, nie pozwalam znikac sobie z oczu i odwoluje, kiedy widze psa, o ktorym wiem, ze ma jajka lub ktorego nie znam. jednoczesnie zawsze informuje wlasciciela psa o jej stanie.

mlodsza u nas od 13 tygodnia, na pierwszym spacerze odpieta zostala ze smyczy. teraz ma 4,5 miesiaca. jesli nie przychodzi na wolanie tzn ze sie zawiesila i trzeba krzyknac glosniej. jest odwolywalna.


nas dzis z mala dotknelo nastepujace chamstwo nad odra. idziemy sobie same, we dwojke. z przeciwka idzie babka z wielkim otylym labradorem. na moj widok zlapala go za obroze, ale kiedy zawolalam mojego psa i zobaczyla, ze zza krzaka wylazi szczeniak, to go puscila prosto na mala.
mala troche pachnie, bo przeciez mieszka z suka z cieczka i ten wielki zboczeniec zaczal ja napastowac. wiec ja do baby, ze ma go zabierac, bo taki wielki i ciezki pies nie jest towarzystwem dla szczeniaka, a ta do mnie "przeciez nic nie robi". to sama go wzielam za faraki i odprowadzilam.
sa swieta:) nastepnym razem mu szurne w zad.

Posted

a_niusia napisał(a):
moje nie wiedza, co to jest linka. starsza jest z nami od 8 tygodnia zycia, w 10 tygodniu pierwszy raz opuscila ogrod. w bezpiecznym terenie natychmiast zostala spuszczona ze smyczy. myslalam, ze linka przyda sie na cieczke (mamy 10m otok mysliwski). cieczka nadeszla w 16 miesiacu zycia. moja suka nie poznala, co to linka. po prostu troche bardziej na nia uwazam, nie pozwalam znikac sobie z oczu i odwoluje, kiedy widze psa, o ktorym wiem, ze ma jajka lub ktorego nie znam. jednoczesnie zawsze informuje wlasciciela psa o jej stanie.

mlodsza u nas od 13 tygodnia, na pierwszym spacerze odpieta zostala ze smyczy. teraz ma 4,5 miesiaca. jesli nie przychodzi na wolanie tzn ze sie zawiesila i trzeba krzyknac glosniej. jest odwolywalna.


nas dzis z mala dotknelo nastepujace chamstwo nad odra. idziemy sobie same, we dwojke. z przeciwka idzie babka z wielkim otylym labradorem. na moj widok zlapala go za obroze, ale kiedy zawolalam mojego psa i zobaczyla, ze zza krzaka wylazi szczeniak, to go puscila prosto na mala.
mala troche pachnie, bo przeciez mieszka z suka z cieczka i ten wielki zboczeniec zaczal ja napastowac. wiec ja do baby, ze ma go zabierac, bo taki wielki i ciezki pies nie jest towarzystwem dla szczeniaka, a ta do mnie "przeciez nic nie robi". to sama go wzielam za faraki i odprowadzilam.
sa swieta:) nastepnym razem mu szurne w zad.


Nasz przyjechał do nas w wieku 6miesięcy, przedtem biegał ze stadem swoim w hodowli, więc nie był nauczony powrotów ;)

Co do pani z labkiem - może to ten sam labrador, którego ja spotykam na spacerach, bo miasto to samo ;)

Posted

u nas jest ich pelno. tak samo jak durnych owczarow niemieckich.
jest tez troche jackow i parsonow. nawet sa ziomami moich dziewczyn, bo maja tak samo nierowno jak i one. ostatnio mala z jednym gonila sie polgoniny wokol drzewa. zastanawialismy sie z jego wlascicielka, kto sie pierwszy porzyga.
zaden jednak nie jest bez lat.

Posted

a_niusia napisał(a):
u nas jest ich pelno. tak samo jak durnych owczarow niemieckich.
jest tez troche jackow i parsonow. nawet sa ziomami moich dziewczyn, bo maja tak samo nierowno jak i one. ostatnio mala z jednym gonila sie polgoniny wokol drzewa. zastanawialismy sie z jego wlascicielka, kto sie pierwszy porzyga.
zaden jednak nie jest bez lat.


Bo nasz jest wyjątkowy :evil_lol: Ale i ja Ciebie nie kojarzę z moich terenów spacerowych ;) U nas nie ma owczarków wcale, za to labradory są, niestety ;)

Posted

W wigilię szykując się nagle usłyszałam dzwonek. Zchodząc na parter słyszałam jakieś piski jestem na dole, a to Teodor wita się z Neską. Teodor jest 9-letnim mieszańcem o głowie Pitbulla, ale łamie wszechobecną wśród NIEKTÓRYCH właścicieli zasadę, że Pitbull, Bokser, Mastif itp jest agresywny więc lepiej nie podchodzić. To bardzo zrównoważony, mądry pies.
Niestety przy głębszym witaniu się co chwilę słyszałam warknięcia. Tedzio był strasznie natarczywy i próbował cały czas lizać Nesce zadek. Cieczkę będzie miała za 3 miesiące, więc nie wiem o co chodziło, bo behawiorystą nie jestem... :oops:
I tak całe święta minęły na warczeniu i ciągłym ostrzeganiu. Ale kiedy wyszliśmy na spacer to oby dwa psy się uspokoiły i razem się bawiły...

Co miałam poroadzić ? Szkoda, że wcześniej nie zapytałam, bo Teodor jutro jedzie... Ale to mi się przyda na potem ;)

Posted

a_niusia napisał(a):
jesli sie idzie na wybieg dla psow trzeba jednak liczyc sie z tym, ze np rozbawione psy wpadna przypadkowo na psa, ktory siedzi przy lawce z wlascicielem. i jesli np pies siedzacy przy lawce ugryzie szczeniaka, ktory na niego wpadl w zabawie, to juz swiadczy o tym, ze pies ten nie powinien wchodzic na ten wybieg.

Ja może się czepiam, a i na wybiegi nie chodze. Ale powiedzmy jest spotkanie na łąkach ogólnodostępnych, psy się socjalizują, nagle do grupy (już sporej) dołącza nowy powiedzmy szczeniak, moje psy ignorują lub mają zakaz podchodzenia, ale młode samo podłazi na co zostaje przez mojego psa skarcone aż piszczy, to ja mam się czuć winna? Bo się nie czuje. Dla mnie nawet psy w grupowych spotkaniach powinny być pilnowane przez właścicieli. I co ja mam nie chodzić na takie spotkania, bo ktoś nie potrafi psa koło siebie trzymać? Jak moja suka dzięki właśnie takim spotkaniom nauczyła sie psów nie ruszać? A było i kilka bójek, ale jakoś nikt nigdy nie miał o to pretensji, dla mnie logiczne jest że jeżeli ktoś wchodzi na teren zapełniony innymi psami i celowo doprowadza do kontaktu, powienien zdawać sobie sprawe, że są różne psy mające różne charaktery i zachowania i różnie może się zdażyć, nie musi ale może i jeżeli już uczęszcza w takie miejsca (tu czyt. wchodzi w grupe psów, nie stoi obok) to robi to tylko na własne ryzyko i wsio. Ja się nie będe czuć winna, jeżeli mimo moich ostrzeżeń żeby psa nie puszczać koło moich nie jest to brane pod uwage, bo dla mnie taka osoba robi to na własne ryzyko, przepraszać w razie co też nie przepraszałam i nie będe. ;)

Posted

oczywiscie, ze psy na grupowych spotkaniach powinny byc pilnowane przez wlascicieli. ale idac na grupowe spotkania psiarzy nalezy po prostu liczyc sie z tym, ze beda tam inne psy, beda sie bawic, szalec itd. jesli czyjs pies ma problem z kontaktami z innymi psami, lubi innym pokazywac "co to nie on" i ustawiac inne psy, to albo nie powinien uczestniczyc w takich spotkaniach (po prostu kulturka-nie wszyscy sobie zycza, aby czyjs pies ustawial ich psa) albo powinien uprzedzic innych psiarzy o tym, ze pies sobie nie zyczy i trzymac go na smyczy.

osobiscie jednak wolalabym to pierwsze rozwiazanie. moje psy sa dobrze wychowane, nawet moj szczeniak nie podbiega do innych psow. jednak nie zycze sobie, zeby w towarzystwie jakis pies polowal na nia lub ustawial, bo jest szczeniakiem. to ja ja ustawiam i wychowuje.

na szczescie w mojej okolicy jest mnostwo rozsadnych psiarzy i wspaniale warunki do socjalizacji i szczeniat i doroslych psow. kiedy spotykamy sie raz na jakis czas na grupowy spacer, nie ma stutacji typu "trzymaj psa przy sobie, bo moj mu pokaze", tylko wszystkie psy biegaja razem. jesli ktos z zewnatrz chce dolaczyc, to moze...tylko jesli jego pies umie sie zachowac i nie zabiera sie za ustawianie innych psow w grupie.

Posted

a_niusia napisał(a):
oczywiscie, ze psy na grupowych spotkaniach powinny byc pilnowane przez wlascicieli. ale idac na grupowe spotkania psiarzy nalezy po prostu liczyc sie z tym, ze beda tam inne psy, beda sie bawic, szalec itd. jesli czyjs pies ma problem z kontaktami z innymi psami, lubi innym pokazywac "co to nie on" i ustawiac inne psy, to albo nie powinien uczestniczyc w takich spotkaniach (po prostu kulturka-nie wszyscy sobie zycza, aby czyjs pies ustawial ich psa) albo powinien uprzedzic innych psiarzy o tym, ze pies sobie nie zyczy i trzymac go na smyczy.

a_nusia, no rozumiem o co Ci chodzi ;) Ale powiedzmy, że pies z tymi problemami w kontaktach jest właśnie (cały sęk w tym) zaproszony na te spotkania w celu socjalizacji itp , a ktoś (powiedzmy znajomy psiarz znajomego psiarza, albo po prostu obca osoba) dołącza się do tego spaceru, no to co zrobić? I mimo wcześniejszego uprzedzenia, taka osoba nic sobie z tego nie robi, no to czemu właściciel który jest częścią tej grupy do której się "ten nowy" dołącza ma się czuć winny, że jego pies nie toleruje "nowego" ? Przecież to ewidentna wina właściciela który się dołącza no nie? Tak na logike? Więc czemu (tak teoretycznie oczywiście mówiąc) np. taka ja miałabym się czuć winna, że gdy spotykam się ze znajomymi, dołącza nowy pies a mój go niechcacy napadnie? Co innego oczywiście gdybyś np. Ty była w grupie ze szczeniecięm a moja jako pies z poza grupy by go "napadła" wtedy spaliłabym się ze wstydu, nie tyle za zachowanie psa, ale za to, że nie dopilnowałam ;)
Chociaż jakbym np. stała sobie ze 100m dalej, a jakiś pies by się np. wyrwał z grupy no to już bym nie czuła się w obowiązku kogoś przepraszać, no bo sam podleciał:evil_lol:
Nie chodzi mi o coś takiego, że wiesz się ludzie umawiają z psem A,B i C i potem pan od psa A ma pretensje, że pies od pana C drażni jego psa, ale o to że do grupy dołącza się na siłe obca osoba i ma pretensje, że jego pies jest nietolerowany przez ową zgraną grupe ;)

Posted

to ja ci na logike to wyjasnie: psu nie wolno pozwalac napadac na inne psy niezaleznie od grupy, w ktorej sie znajduje.

niezaleznie od sytuacji, gdyby twoj pies "niechacy" napadl na moje szczenie, to bym mu zasadzila kopa a tobie zrobila awantute. uwazam, ze jesli pies napada na inne psy, powiniem chodzic na smyczy.

Posted

a_niusia, ale ja Ci na logike mówie, że jak ludzie spotykają się w zwartym gronie to nie życzą sobie wpychania się na siłe pod pretekstem socjalizacji swojego szczenięcia i potem awantur bo się pieski nie dogadały :) Mogłabyś spróbować dać kopa mojemu psu, ale byś nie zdążyła i podejrzewam, że awanture jak już miałabyś Ty za wpychanie się na siłe, bo jak ludzie spotykają się z psami w grupie to ich nie obchodzi, ze Ty masz szczeniaka i Ty masz "prawo" do socjalizacji, Ty jako człowiek wpychający się sama ryzykujesz a w razie czego sama byś była sobie winna :) Jak już powiedziała ja bym się nie czuła winna, bo sama się pchałaś na własne ryzyko, a kopa mogłabyś tylko sobie zasadzić i sobie też awanture zrobić, tak teoretyzując. Bo to Ty byś sie pchała do mnie i mojego psa a nie ja do Was :diabloti:

P.S. To jest temat o chamstwie innych psiarzy, a wpychanie się na innych psiarzy bez pozwolenia tylko dlatego, że ma sie łagodnego łamane na młodego psa jest chamstwem :)

Posted

Ja miałam właśnie taką sytuacje na wybiegu z Tamlinem. Przyszedł facet ze szczeniakiem goldena, który jak to szczeniak zaczepiał inne psy. Tamlin ignorował go totalnie, szczeniaki są mu obojętne o ile go nie męczą zbytnio. Jednak szczyl upatrzył sobie właśnie Tamlina na towarzysza zabaw. Tamlin sobie leżał, a szczeniak wszelkimi możliwymi sposobami go zaczepiał, właził na niego, ciągnął go za futro itp. W pewnym momencie Tamlin stracił cierpliwość i spacyfikował małego. Przycisnął go łapą do ziemi, zaczął powarkiwać i włożył sobie jego pysk w swój, oczywiście delikatnie, bez gryzienia. Szczeniak chwilę popiszczał, Tamlin odczekał stosowną chwilę i go wypuścił. Golden się podniósł i zaczął lizać Tamlina po sznupie, Tami jeszcze chwilę z godnością powarczał pod nosem, po czym znów się położył. Obecnie ilekroć spotykamy tego szczeniaka, młody bawi się z Tamlinem, który już tak ma, że jak raz pokażę młodszemu, że jest starszy, to potem szczyl może już robić z nim co zechcę, a Tamlin na wszystko się zgadza. Facet od szczeniaka nie zrobił nam żadnej awantury, nie uważał że Tamlin rzucił się na jego szczeniaka z agresją, czy złymi zamiarami, zresztą sam przyznał, że w końcu jego pies podbiegł do mojego. Widział, że nie dzieje się nic złego. Ale widziałam też przypadki gdzie przewrażliwieni właściciele, którzy uważali, że ich pies może wszystko ( no bo to szczeniak przecież ), chcieli wzywać policję, bo dorosły pies ''rzucił'' się na ich maleństwo z zębami. Niejednokrotnie dorosły pies był na smyczy, a szczeniak oczywiście luzem. Zawsze wtedy szczyl podbiegał i zaczepiał starszego, aż ten tracił cierpliwość. W takim przypadku dorosły pies prawie zawsze mitygował młodszego, co nie znaczy tym samym, że robił mu krzywdę.

Posted

a ja na temat zachowania psów , dzisiejszych psów mam swoje zdanie , kiedyś było tak że pies nie ugryzie suki , że suka nie zaatakuje szczeniaka ( czytaj : nie będzie to starcie na śmierć i życie) a dzisiaj jest tak że nie można być pewnym że suki nie pogryzie pies , zresztą spotkałam się z tym kilkakrotnie że na moją sukę rzucałsię pies , ( ten sam , kilkakrotnie) wytłumaczyłam to sobie , pomyślałam różne są sympatie , może tamten woli psy , ok , tolerancyjna jestem :)
wg mnie psy w grupie należy zostawić samym sobie w granicach rozsądku oczywiście ,
nie dopuszczając do rozlewu krwi , psy doskonale ustawią sobie same relacje w grupie , a my jako ludzie powinniśmy jedynie nie dopuścić do drastycznych sytuacji
jeżeli są miejsca w których spotyka się większa liczba psów to niemożliwe jest żeby nie było stopniowania ważności w takiej grupie , a szczeniak zawsze będzie poddany nauce kto tu rządzi i niekoniecznie będzie to tragiczne w skutkach a bardzo pomocne w dalszym życiu psa

Posted

lilk_a napisał(a):
psy doskonale ustawią sobie same relacje w grupie , a my jako ludzie powinniśmy jedynie nie dopuścić do drastycznych sytuacji


Ja też tak uważam. Są na forum jednak osoby, które nie pozwalają swoim psom na jakieś ustawiane. Uważają oni, że tylko oni mogą sobie psy ustawiać. Nie potępiam - ich psy, ich sprawa, ale dla mnie nie ma problemu, jak psy ustalają hierarchię czy coś w tym stylu. Tak samo szczury. Z tym, że w tej kwestii nikt nie ma wątpliwości, że szczury muszą się same ustawić, a my musimy tylko pilnować, by krew się nie lała, bo zabraniając im 'ustawiania się' możemy tylko pogorszyć sprawę.

Edit; Chodzi mi o moje psy, nie o konfrontację moje - obce.

Posted

Merrick napisał(a):
Ja miałam właśnie taką sytuacje na wybiegu z Tamlinem. Przyszedł facet ze szczeniakiem goldena, który jak to szczeniak zaczepiał inne psy. Tamlin ignorował go totalnie, szczeniaki są mu obojętne o ile go nie męczą zbytnio. Jednak szczyl upatrzył sobie właśnie Tamlina na towarzysza zabaw. Tamlin sobie leżał, a szczeniak wszelkimi możliwymi sposobami go zaczepiał, właził na niego, ciągnął go za futro itp. W pewnym momencie Tamlin stracił cierpliwość i spacyfikował małego. Przycisnął go łapą do ziemi, zaczął powarkiwać i włożył sobie jego pysk w swój, oczywiście delikatnie, bez gryzienia. Szczeniak chwilę popiszczał, Tamlin odczekał stosowną chwilę i go wypuścił. Golden się podniósł i zaczął lizać Tamlina po sznupie, Tami jeszcze chwilę z godnością powarczał pod nosem, po czym znów się położył. Obecnie ilekroć spotykamy tego szczeniaka, młody bawi się z Tamlinem, który już tak ma, że jak raz pokażę młodszemu, że jest starszy, to potem szczyl może już robić z nim co zechcę, a Tamlin na wszystko się zgadza. Facet od szczeniaka nie zrobił nam żadnej awantury, nie uważał że Tamlin rzucił się na jego szczeniaka z agresją, czy złymi zamiarami, zresztą sam przyznał, że w końcu jego pies podbiegł do mojego. Widział, że nie dzieje się nic złego. Ale widziałam też przypadki gdzie przewrażliwieni właściciele, którzy uważali, że ich pies może wszystko ( no bo to szczeniak przecież ), chcieli wzywać policję, bo dorosły pies ''rzucił'' się na ich maleństwo z zębami. Niejednokrotnie dorosły pies był na smyczy, a szczeniak oczywiście luzem. Zawsze wtedy szczyl podbiegał i zaczepiał starszego, aż ten tracił cierpliwość. W takim przypadku dorosły pies prawie zawsze mitygował młodszego, co nie znaczy tym samym, że robił mu krzywdę.

No i Merrick bardzo fajnie to napisałaś :)
Dla mnie psy to psy, mają różne zachowania i trzeba to uszanować, a spotykając się w grupie trzeba się liczyć z tym, że są różne sytuacje, psy w różny sposób się ustawiają, nieraz jakiś za mocno złapie chociaż nie chciał, nie raz za bardzo się wczuje, to od właścicieli zależy jakich towarzyszy psu dobiera i jak kontroluje wszystko. Facet prawidłowo się zachował. Jeżeli samemu się pisze na takie spotkania to się podejmuje to ryzyko, niestety dla mnie chore jest pojmowanie, że ja wchodze z psem i jak któryś się na mojego rzuci no ma przesrane.
Moja suka do teraz ma pamiątke po spotkaniu (z o wiele mniejszą!) suką w postaci pięknych blizn na policzku gdy suki się docierały i co ja miałabym się za to kłócić? Policje wzywać? Bo moja ma ała a tamta nie? Jak sama z własnej woli na te spotkania chodziłam? Paranoja! Moja suka z takich spotkań wynosiła dużo dobrego, nauczyła się psów nie ruszać gdy nie pozwalam, a że zostało kilka blizn to trudno.

Posted

szczeniaka którego sobie zostawilam z miotu zostawilam z wielu powodów, nie tylko dlatego, ze wspaniały eksterierowo, ale dlatego też, ze byl "szefuńciem" w miocie. Nie chcialam puszczać "na ludzi" psa z wrodzoną zdolnościa przywództwa. Zostawilam sobie :) I sie ciesze, zę tak zrobilam, bo mam wspaniałego i zrównoważonego "szefuńcia" w stadzie psim, choć szefuńciem od ucieczek jest suka ;) Mnie się pies (ten szefuńciowaty szczenior, dziś prawie 2 latek) słucha bez szemrania. Doprowadzilam do dośc spokojnego stada, nie wiem czy zrównoważonego, bo mam dośc duże wymagania, być może za duże ;)

Posted

Kiłi napisał(a):
a_niusia, ale ja Ci na logike mówie, że jak ludzie spotykają się w zwartym gronie to nie życzą sobie wpychania się na siłe pod pretekstem socjalizacji swojego szczenięcia i potem awantur bo się pieski nie dogadały :) Mogłabyś spróbować dać kopa mojemu psu, ale byś nie zdążyła i podejrzewam, że awanture jak już miałabyś Ty za wpychanie się na siłe, bo jak ludzie spotykają się z psami w grupie to ich nie obchodzi, ze Ty masz szczeniaka i Ty masz "prawo" do socjalizacji, Ty jako człowiek wpychający się sama ryzykujesz a w razie czego sama byś była sobie winna :) Jak już powiedziała ja bym się nie czuła winna, bo sama się pchałaś na własne ryzyko, a kopa mogłabyś tylko sobie zasadzić i sobie też awanture zrobić, tak teoretyzując. Bo to Ty byś sie pchała do mnie i mojego psa a nie ja do Was :diabloti:

P.S. To jest temat o chamstwie innych psiarzy, a wpychanie się na innych psiarzy bez pozwolenia tylko dlatego, że ma sie łagodnego łamane na młodego psa jest chamstwem :)



ja ze swoimi psami nigdzie sie "nie wpycham".

Posted

Merrick napisał(a):
Ja miałam właśnie taką sytuacje na wybiegu z Tamlinem. Przyszedł facet ze szczeniakiem goldena, który jak to szczeniak zaczepiał inne psy. Tamlin ignorował go totalnie, szczeniaki są mu obojętne o ile go nie męczą zbytnio. Jednak szczyl upatrzył sobie właśnie Tamlina na towarzysza zabaw. Tamlin sobie leżał, a szczeniak wszelkimi możliwymi sposobami go zaczepiał, właził na niego, ciągnął go za futro itp. W pewnym momencie Tamlin stracił cierpliwość i spacyfikował małego. Przycisnął go łapą do ziemi, zaczął powarkiwać i włożył sobie jego pysk w swój, oczywiście delikatnie, bez gryzienia. Szczeniak chwilę popiszczał, Tamlin odczekał stosowną chwilę i go wypuścił. Golden się podniósł i zaczął lizać Tamlina po sznupie, Tami jeszcze chwilę z godnością powarczał pod nosem, po czym znów się położył. Obecnie ilekroć spotykamy tego szczeniaka, młody bawi się z Tamlinem, który już tak ma, że jak raz pokażę młodszemu, że jest starszy, to potem szczyl może już robić z nim co zechcę, a Tamlin na wszystko się zgadza. Facet od szczeniaka nie zrobił nam żadnej awantury, nie uważał że Tamlin rzucił się na jego szczeniaka z agresją, czy złymi zamiarami, zresztą sam przyznał, że w końcu jego pies podbiegł do mojego. Widział, że nie dzieje się nic złego. Ale widziałam też przypadki gdzie przewrażliwieni właściciele, którzy uważali, że ich pies może wszystko ( no bo to szczeniak przecież ), chcieli wzywać policję, bo dorosły pies ''rzucił'' się na ich maleństwo z zębami. Niejednokrotnie dorosły pies był na smyczy, a szczeniak oczywiście luzem. Zawsze wtedy szczyl podbiegał i zaczepiał starszego, aż ten tracił cierpliwość. W takim przypadku dorosły pies prawie zawsze mitygował młodszego, co nie znaczy tym samym, że robił mu krzywdę.


ani moja mlodsza ani starsza suka nie podbiegaja do obcych psow, jesli im na to nie pozwole i nie zapytam wlasciciela, czy moga sie przywitac.

sytuacja, ktora opisalas, jest normalna, na miejscu wlasciciela szczeniaka zabralabym go i cie przeprosila.


ale juz sytuacja, w ktorej dorosly owczarek urzadza sobie polowanie na szczenie czy slabszego psa, a wlasciciel mowi "musza sie ustawic", dla mnie jest nie do zaakceptowania.

nie widze potrzeby, zeby obce psy ustalaly z moimi hierarchie i je napadaly. pomijam juz fakt, ze mam szczenie rasy duzej i w okresie wzrostu nie jest zdrowe dla jej stawow, zeby dorosle psy ciagaly nia po ziemi i 17miesieczna suke po mocnej kontuzji barku, dla ktorej poniewieranie tez sie moze roznie skonczyc.


jaaasne, mozemy pozwalac psom zalatwiac rozne rzeczy miedzy soba i "ustalac hierachie', "ustawiac sie". a potej jakktorys przegnie palke, zalic sie na forum, ze napada na inne psy-spodobalo mu sie, bo przeciez wczesniej mogl "ustalac hierarchie" samidzielnie i nikt w to nie ingerowal.

moje suki sa bardzo dobrze zsocjalizowane, umieja ladnie sie bawic z innymi psami, odczytywac ich sygnaly. nie widze powodu, zeby obce psy mialy urzadzac sobie na nie nagonki i nie przyjmuje tlumaczenia wlascicieli, ze "same sie ustawia" lub "ustalaja hierarchie". moje psy mieszkaja razem i miedzy soba maja ustalona hierarchie i zasady. obce psy nie sa czescia naszego stada.

Posted

Uważam, że jestem wielką szczęściarą mając w pobliżu 'psie pole' z fajnymi właścicielami psów, którzy nie uważają, że np. ja się wpycham ze swoim szczeniakiem do ich grupy...ba- sami mnie do siebie zapraszają itp. Nikt nikogo nie wyprasza, nie mówi kto może tam przychodzić z psem a kto nie...nie ma awantur- ani psich ani ludzkich- dopiero teraz zaczęłam to wszystko doceniać.

Posted

Rysia88 napisał(a):
Uważam, że jestem wielką szczęściarą mając w pobliżu 'psie pole' z fajnymi właścicielami psów, którzy nie uważają, że np. ja się wpycham ze swoim szczeniakiem do ich grupy...ba- sami mnie do siebie zapraszają itp. Nikt nikogo nie wyprasza, nie mówi kto może tam przychodzić z psem a kto nie...nie ma awantur- ani psich ani ludzkich- dopiero teraz zaczęłam to wszystko doceniać.


dokladnie.
ludzie sami zdaja sobie sprawe z tego, ze ich pies "sobie nie zyczy", kontroluja jego zachowanie, zeby inne psy nie ucierpialy.
a kazdy nowy szczeniak na dzielni jakos bez problemow dolacza do grupy-nie jest poniewierany, bo "psy musza sie ustawic".

tez bardzo doceniam miejsce, w ktorym mieszkam.

Posted

A ja znów kilka dni temu miałam "przygodę" z "państwem" z bloku: Wkurzony: Wysdiadłam z samochodu, psy też, psiaki wybiegane, więc zmęczone wloką sie do domu i w bramie spotkanie- podleciał jakiś maluch- na początku, nawet się głupio uśmiechnęłam :stupid: bo tak zwykle reaguję na psy... Po chwili jednak ów maluch (tzn. dorosły, mały jack russel) zaczął szarżować na Paka, który za pewne nie pozostał by dłużny. Do tego miałam Arielkę (staffik) która trwale mogłaby uszkodzić psiaka. Więc... zaczęłam się wycofywać powoli, "pani" jacka nadeszła z chartem i nic! Dodam tylko że nie mam już siły na tę kobietę, jej psy są puszczane dookoła placu zabaw dla dzieci, ona zazwyczaj stoi sobie pod klatką... Kilka razy pisałam pisałam o niej. I psy chyba w życie smyczy ani nawet obroży nie miały na sobie...
W końcu musiałam tupnąć tupnąć na jacka z jakimś ostrym słowem, przestraszył się, a my poszliśmy na około do domu. Jednak cay czas męczy mnie jedno- czy jeżeli jack podleci znów do Paca (jego sobie obrał na swój cel) i Paco go ugryzie- będąc na smyczy (nie chcę nawet myśleć co będzie jeśli zrobi to Arielka, w sytuacji kiedy będę miała na spacerze również chihuahua, które ona broni)- czy wina będzie moja???
Nie wiem już co mam robić, mąż tej kobiety jest w miarę normalny i kiedys z nim rozmawiałam, obiecał porozmawiac z żoną... Z nią ja nie umiem rozmawiać- zaczyna sie darcie japki, czego nie lubię w sosunku do swojej osoby...

Posted

arielka186 napisał(a):
Jednak cay czas męczy mnie jedno- czy jeżeli jack podleci znów do Paca (jego sobie obrał na swój cel) i Paco go ugryzie- będąc na smyczy (nie chcę nawet myśleć co będzie jeśli zrobi to Arielka, w sytuacji kiedy będę miała na spacerze również chihuahua, które ona broni)- czy wina będzie moja???

niby czemu Twoja? to jej pies jest bez smyczy i podbiega do Twojego. przecież nie będziesz kagańcowała psa tylko po to, żeby obcy agresor mógł sobie go zaczepiać...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...