stroosia83 Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Ja kilka lat temu byłam świadkiem okropnej sytuacji. Szłam chodnikiem z moim psem , a po drugiej stronie ulicy foxterier bez smyczy, a za nim właściciele. Pies się zainteresował moim i ujadał sobie stojąc już przy samym krawężniku, a właściciele nic. No i ten fox w końcu postanowił do nas przebiec i pech chciał, że wpadł prosto pod koła samochodu:-( nie było co ratować, wyrwany bark i wogóle masakra. Normalnie się wtedy aż popłakałam, chociaż właścicieli za głupotę mi wcale nie szkoda... i tak sobie jeszcze później pomyślałam, że jak ten pies by jednak do nas dobiegł i został wytargany przez mojego psa, to właściciele mieliby pretensje do mnie, że mój bez kagańca.... Całą tą sytuację porównałabym do zdarzenia, które wcześniej opisałam. Moim zdaniem wina leży tylko i wyłącznie po stronie właścicieli yorka, bo go nie dopilnowali. Ciekawe do kogo mieliby pretensje i komu zakładali sprawę, gdyby pies wpadł pod auto i został rozjechany?? Quote
motyleqq Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Iza. napisał(a): Właściciel huskiego jak dla mnie poniżej krytyki, jeśli wiedziała, że pies tak reaguje na małe psy to dlaczego, nie miał kagańca ?! ekhm... dlaczego jego pies ma chodzić w kagańcu? bo inni nie mają kontroli nad swoimi? jakby ludzie pilnowali swoich psów, zarówno małych, jak i dużych, to by nie było takich historii. sory, ale to wina właścicielki yorka, że go nie upilnowała, i nie ma nad nim kontroli głosowej, by móc go odwołać, nim doleci do większego psa. dlaczego mam myśleć za wszystkich dookoła? facet miał psa na smyczy, czyli zgodnie z warszawskimi przepisami. Quote
omry Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 motyleqq napisał(a):ekhm... dlaczego jego pies ma chodzić w kagańcu? bo inni nie mają kontroli nad swoimi? jakby ludzie pilnowali swoich psów, zarówno małych, jak i dużych, to by nie było takich historii. sory, ale to wina właścicielki yorka, że go nie upilnowała, i nie ma nad nim kontroli głosowej, by móc go odwołać, nim doleci do większego psa. dlaczego mam myśleć za wszystkich dookoła? facet miał psa na smyczy, czyli zgodnie z warszawskimi przepisami. Do tego husky nie musiał być wcale agresywny w stosunku do małych psów. Tak, jak zauważyła evel, artykuł napisany jest stronniczo. Równie dobrze pies mógł sprowokować huskiego i tyle w tym temacie. My jednak możemy sobie tylko pogdybać, a dla wielu ludzi zawsze to duże psy będą tymi złymi tylko dlatego, że są.. większe. :shake: Quote
stroosia83 Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Ja się poddałam, bo z głupotą ludzką nie wygram. Mój pies chodzi w kagańcu i przynajmniej nie ma takiego stresu na spacerze, że musimy uciekać przed rozwścieczonymi małymi szczekaczami, tylko jak coś takiego podbiegnie czy mojego zaatakuje jest trzepnięte kagańcem i spokój. Zdarzyły się nawet dwa ONki i też zostały wbite w glebę i wytłuczone kagańcem. Obyśmy tylko nie trafili nigdy na żadnego TTB... na szczęście u mnie w okolicy wszystkie chodzą na smyczy Quote
Saththa Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Heh a mnie się wydaję już abstrahując od tej sytuacji, że jak zawsze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia a w tym wypadku od tego jakiego mamy psa, małego czy dużego. Przez 14 lat miałam jamnika i za czasów jamnika własnie podjełam decyzje, ze nastepny pies bedzie z rasy dużej. Decyzja została podjeta przy bardzo miłej współpracy włascicieli psów ras dużych którzy podprowadzali swoje wielkie i zjezone psy prosto na mnie, na dziecko (11-13 lat) i mojego psa. Wtedy dla mnie terror uskuteczniali właściciele psów ras duzych. W tej chwili w momencie gdy mam dużego psa nigdy misię to z spem dużej rasy nie zdarzyło. I nie zdarzyło mi się również aby mój duży pies keidykolwiek na ulicy zaczepił psa małego/sredniego czy też dużego. I nigdy tez w sumie do tej pory nie został zaczepiony przez małego podbiegacza. Właściciele dużych psów narzekają na małe, właściciele małych na duże. Ale skoro ja jestem w stanie nie doprowadzać do sytuacji w której mój duży pies podbiega do małego to dlaczego w odwrotną stronę to już nie działa? Bo małe pieski ( starając się nie generalizowac ale umówmy się, że Paniusie chodzace ze swoimi "maskotkami" w poważaniu mają to, ze któś moze sobie nie życzyć spotkania z jej pieseczkiem) zazwyczaj biegają luzem... Bo przecież taki malutki nic nikomu nie zrobi. Najczęsciej zapominają o tym, że mały pies w starciu z małym dzieckiem równiez może zrobić krzywdę, również dosięgnie do buzi. Ale niee niech sobie biegają a jak coś się stanie to przecież nie jest ich wina tylko tego drugiego psa co to na smyczy był :mdleje: Wielokrotnie był tutaj ten temat poruszany. I obawiam się, ze nigdy chyba nie dojdzie do takiej sytuacji w której to skonczy się terror podbiegaczy, tak dużych ras jak i małych :( Quote
gops Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 dzisiejsza sytuacja, 8 rano idę z mamą na rynek pomóc się jej rozpakować i zrobić zakupy, wzięłam suke, w kagańcu na smyczy przywiązałam do barierki pod naszym sklepem nadal w kagańcu , ciągle byłam przy niej bo rozpakowywałam towar , widzę że idzie z naprzeciwka kobieta z pudelkiem toy max 4kg , pudelek się szarpię do mojej suki i nagle trach... Pani nie utrzymała pudelka... trzymała go jednym palcem więc się nie dziwie nawet taki pudelek siłę jakąś ma. pudelek w ciągu 2sec był przy mojej suce , nie miałam możliwości zareagować , władował jej się prosto pod morde licząc chyba na to że ją zagryzie ;) moja suka duża nie jest (koło 17kg) ale ten pudelek był wielkości chyba jej głowy . przewróciła pudelka kagańcem i przydusiła ,max 5sec i ją odciągnęłam. oczywiście wina nasza, afera wielka, czemu ten pies w ogóle żyję skoro taki agresywny , to nic że 4kg pies się na nią rzucił , zawsze wina będzie większego psa . w każdym razie gdyby nie kaganiec pewnie po pudelku nie zostało by nic (smycz miała naprawdę króciutką 70cm). identycznie by było gdybym miała smycz w ręku , nie zmieniłoby to nic więc wina według mnie właścicielki pudelka , brak wyobraźni . przez takie akcje mój pies jest bardziej agresywny , na szczęście ja mam wyobraźnie i chadzamy w kagańcu . Quote
stroosia83 Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 No właśnie gops, ja mam to samo. Tu już nie ma mowy o oduczeniu mojego psa agresji, bo nawet jak ćwiczymy posłuszeństwo wśród innych psów, staramy się nawiązywać kontakty ze spokojnymi zrównoważonymi psami, to wystarczy jedna taka sytuacja, a znów jesteśmy kilka kroków w tył i nasza praca idzie na marne..... Quote
hecia13 Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Iza. napisał(a):Masz duże psy prawda ? Niesamowicie wkurza mnie ten rasizm właścicieli dużych psów do psów małych i odwrotnie. A w tym wątku temat ten pojawiał się już wieele razy.:roll: Co do artykułu to uważam że wina leży zarówno po jednej i po drugiej stronie. Właściciel yorka nie powinien psa puszczać, usprawiedliwienie że szykował szelki zupełnie mnie nie przekonuje, jak mojemu psu spadłaby obroża/szelki to po prostu bym go przytrzymała, a nie puszczała na ulicę. Właściciel huskiego jak dla mnie poniżej krytyki, jeśli wiedziała, że pies tak reaguje na małe psy to dlaczego, nie miał kagańca ?! Teraz mam duże, ale kiedyś miałam jamniki i doskonale wiem, jakie te małe potrafią być koszmarne. Kiedy byłam nastolatką,bardzo mnie bawiło, że moja jamniczka rzuca się na duże psy, im większy, tym zajadlej. Oczywiście z wiekiem mi to przeszło, ale wiem ilu jest ludzi, którzy z rozczuleniem patrzą jaki to ich piesek odważny. Nie dyskryminuję małych psów, ale ich nie lubię na równi z beztroskimi właścicielami, którzy uważają, że mały ma same prawa, a dużego najlepiej zabić... Może ty jesteś inna i chwała tobie, ale większość jest niestety okropna :( Quote
behemotka Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 gops napisał(a):mijam ludzi bez problemu , suka nawet nie wącha idzie jak skazaniec bo jest jej tak gorąco , mijamy dwie kobiety jedna koło 50stki druga kolo 70stki , między mną a nimi jest pies ale również jest odstęp nie jest tak że by dotknęła ich , a ta starsza kobieta miała laskę,i oczywiście pach mi psa tą laską! byłam w szoku! nie spodziewałam się ataku z ich strony , sucz szybko odzyskała siłę i na tą kobietę, całe szczęście miała kaganiec bo zdążyła na nią skoczyć zanim zorientowałam się co się dzieje i odciągnęłam psa.Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego się w takiej sytuacji powstrzymywać nie tylko przed ostrymi słowami, ale i przed telefonem na policję. Przecież to tak jasny przypadek sprowokowania psa do agresji, że trudno o lepszą ilustrację przepisu. To jest karalne. Że babcia? Owszem, szacunek do starszych osób się należy, ale tym starszym osobom żaden wiek nie daje prawa zachowywać się po chuligańsku... Co do yorka zagryzionego przez domniemanego haszczaka: Miałam kiedyś trochę podobną sytuację. Wyszłam na krótki wieczorny spacer z tymczasowaną seterką. Nie znałam jeszcze dobrze reakcji suki, choć do tej pory reagowała wyłącznie radością (fakt, trochę dziką, dlatego nie całkiem wierzyłam rudzielcowi) na inne zwierzęta. W każdym razie podszedł do nas facet z młodą westiczką - i próbuje podstawić swojego psa do mojego. Żeby się poznały. Mówię, że jednak lepiej nie, bo mam sukę dopiero od kilku tygodni i nie jestem jej pewna. A on swoje. Nie zdążyłam się wycofać (nie chciałam szarpać suką) i psy się spotkały. Sekunda obwąchiwania, merdania ogonkami... i nagle pisk, warkot. Westka z jakiegoś powodu spanikowała, ugryzła. Wcale nie jakoś strasznie krwiożerczo, po prostu capnęła zębami. Ruda się odgryzła, i to dość konkretnie. Różnica gabarytów zrobiła swoje, w każdym razie mała została dość poważnie uszkodzona. Mnie było naprawdę przykro ze względu na westkę; potem podobno miała traumę do psów (w sumie się nie dziwię). A opiekunowie rozpowiadali o seterce, że agresywna. Mimo że wcześniej ani później nie miała żadnego spięcia z jakimkolwiek innym psem - kontaktów było sporo, wszystkie pod kontrolą. Ale też żaden inny jej nie ugryzł... Oczywiście, różnica sytuacyjna jest taka, że drugi pies podszedł razem z ludziem, ponadto - rzecz najważniejsza z punktu widzenia prawa - był na smyczy. Tym niemniej to on nawiązał kontakt, mimo jasnego komunikatu, że sobie takiego kontaktu nie życzę. I teraz: Czyja wina? Moja, że nie wsadziłam sobie suki na głowę i nie uciekłam przed panem? Owszem, gdybym przypuszczała, że spotkanie może się skończyć w podobny sposób, pewnie tak właśnie bym zrobiła, ale chyba nie na tym ma polegać życie z większym niż 10 kg psem, by zwiewać przed wszystkim, co się rusza, w obawie, że ktoś nas zaczepi? Quote
gops Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 behemotka napisał(a):Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego się w takiej sytuacji powstrzymywać nie tylko przed ostrymi słowami, ale i przed telefonem na policję. Przecież to tak jasny przypadek sprowokowania psa do agresji, że trudno o lepszą ilustrację przepisu. To jest karalne. Że babcia? Owszem, szacunek do starszych osób się należy, ale tym starszym osobom żaden wiek nie daje prawa zachowywać się po chuligańsku... i? wiesz co , po 1 powstrzymało mnie to że to starsza osoba, sama mieszkam z babcią i wiem jak dziwnie ludzie się zmieniają na starość , po drugie mam 19lat wyglądam na 16 i ludzie nie traktują mnie poważnie bardzo często , wyzwą od gówniar i taka z nimi "gadka", gdyby to była młodsza kobieta to pewnie bym coś powiedziała , w każdym razie ta babcia myślę że już nigdy nie zaatakuję żadnego psa laską bo była przerażona jak moja suka na nią skoczyła , całe szczęście za nią był płotek i nie wywaliła jej . nie wiem co ona myślała że pies sie skuli i ucieknie.. może i inny by tak zrobił. a ja mam wielkiego pecha do pudli , sama mam w domu pudla od 14 lat wiem jakie to świetne, kochane i mądre psy ! ale to co mijam na ulicy na spacerach to jakaś paranoja! te pudle są agresywne , w ogóle się nie słuchają , a przecież tak łatwo wyszkolić tą rasę wystarczy chcieć . wracam wczoraj ze spaceru z miasta , oczywiście kaganiec, smycz żeby dojść do swojego bloku muszę minąć wielkie blokowiska , 50m przed nami widzę biega pudelek koło 10kg , właściciel radośnie "majta" smyczą , jego dzieci jeżdźą po chodniku na rowerkach z prędkością za duża (prawie mnie rozjechały) więc krzyczę do tego pana , "czy mógłby pan wziąć swojego pieska na smycz?" oczywiście nie spodziewałam się normalnej odpowiedzi ale wolałam spytać , odpowiedział "ale ona nie gryzie, nie podejdzie" .. ok modle się w myślach żeby miał rację bo moja suka obrała już cel i spięta wpatruję się w pudelka , nie minęły 3sec jak pudelek nas "wyczaił" i do nas .. reakcja właściciela "Sonia , Sonia wracaj ,siarę mi robisz..." faktycznie robiła mu siarę , latała w koło mojej suki i próbowała ja szczypać za tyłek , miałam nadzieję że właściciel będzie próbował ją złapać ale oczywiście nie , nadal stoi gdzie stał .. ręka mnie już boli , suka ciągle szarpie, tamta uparta nie chcę odpuścić , wiec popuszczam moją "długą" smycz tym razem aż 1m (trzymałam ciągle krótko ze względu na wąski chodnik ) jak popuściłam i moja raz walnęła tamtą kagańcem to nagle facet się obudził , eureka... i odgonił swojego psa od nas. czy nie mógł tego zrobić od razu ? czy ja mam przestać nosić kaganiec .. czasami o tym myślę ale u nas za dużo jest podbiegaczy i kotów samobójców pchających się prosto pod łeb mojego psa. dziwnym trafem duży nie odwoływalny pies trafia się u nas raz na jakiś czas (prócz mojej sąsiadki agresywnej pudlicy królewskiej), a małe/średnie pieski codziennie. ja nie mam dużego psa ale naprawdę wolałabym żeby moja suka była 10kg większa może wtedy ludzie by zaczęli myśleć . coś czuję że to nie będzie ostatnia historia z serii "moja suka i pudle" , obym nie miała racji . Quote
evel Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 behemotka, wina ewidentnie faceta od westie, zwłaszcza po Twoim ostrzeżeniu. Moja suka na przykład nigdy nie nawiąże pozytywnej relacji z psem podprowadzonym do nas frontalnie, zwłaszcza jeśli ten pies (a tak się często zdarza) się jeszcze napina na smyczy, ciągnie właściciela, charcze, bo się poddusza na obroży i cuda wianki wyprawia, żeby tylko powąchać moją sukę. Ja jestem tego świadoma, zawsze ostrzegam, a nie mam zamiaru sobie psa wsadzać na głowę za każdym razem jak mijamy innego psa, więc nasze spacery wyglądają tak, że po prostu staram się unikać takich sytuacji... Niestety, nie zawsze się to udaje - czasem przez przypadek wpadamy na kogoś z psem nagle, a czasem właściciele mają problemy ze słuchem (mówię, że moja gryzie, boi się, ale nie dociera) :roll: Quote
stroosia83 Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 goops mój pies jest dużo większy od Twojego i to wcale nie włącza myślenia u ludzi. Na moją prośbę o odwołanie psa i informację, że mój reaguje agresywnie słyszę "ale mój nie gryzie", "ale mój się tylko chce przywitać" albo wesołe "fafik uważaj, bo on by cie zjadł na przekąskę". A to wszystko mam wrażenie dlatego, że oni tych psów nie są w stanie odwołać, więc po co mają sobie strzępić gardło, lepiej wszystko obrócić w żart niż pokazać, że się nad psem nie panuje. Chociaż są i tacy, którzy po prostu faktycznie nie myślą i nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Quote
Cockermaniaczka Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 a ja juz sie wzielam na sposob i po prostu nauczylam psa siadac tylem do psa jak widze ze idzie w nasza strone jakis zwariowany pies z rownie idiotycznym wlascicielem powiewajacym na smyczy ktory nie ma zamiaru zmienic kursu i przjsc np 5 m dalej... Ale na malych podlatywaczy nie mam nadal patentu;/ Mimo ze duzego psa nie mam(ala spaniel 40 cm wzrostu)to przy"latlerku" to jednak wiekszy pies i nawet jak klapnie ostrzegawczo krzywde zrobic moze niechcacy;/ Mi sie w glowie nie miesci jak mozna nie nauczyc psa przywolania...W koncu york,shih tzu czy pudel to tez PIES i caly czas PIES ktory moze sie czegos nauczyc!!! Tak samo nie moge zrozumiec puszczania psa przy ruchliwej ulicy...Po prostu mi sie to w glowie nie miesci...Ostatnio nawet goscia opierniczylam o to bo otworzyl brame beztrosko a piesek sobie poszedl na"spacer" ...Taki ala pudel... Juz pomijam mozliwosci ukradzenia psow ale jak sie ma 3 m od bramy glowna ruchliwa ulice osiedla to takie cos po prostu mnie wkur.... Oczywiscie moja gadka poszla w eter i splynela po panu totalnie... Quote
vege* Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 A ja się tylko zastanawiam co by ludzie zaczęli gadać jak by York zagryzł Chihuahuę :diabloti: Quote
gops Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 [quote name='stroosia83']goops mój pies jest dużo większy od Twojego i to wcale nie włącza myślenia u ludzi. Na moją prośbę o odwołanie psa i informację, że mój reaguje agresywnie słyszę "ale mój nie gryzie", "ale mój się tylko chce przywitać" albo wesołe "fafik uważaj, bo on by cie zjadł na przekąskę". A to wszystko mam wrażenie dlatego, że oni tych psów nie są w stanie odwołać, więc po co mają sobie strzępić gardło, lepiej wszystko obrócić w żart niż pokazać, że się nad psem nie panuje. Chociaż są i tacy, którzy po prostu faktycznie nie myślą i nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. ehh , widzę że na ludzi nic nie działa . mam plan kiedyś dokupić wielkiego pit bulla :evil_lol: i może wtedy nikt do nas nie podejdzie. oczywiście żartuję . z tym odwołaniem i żartowaniem myślę że masz rację , większość ludzi wstydzi się tego że pies się nie słucha więc żartują. [quote name='vege*']A ja się tylko zastanawiam co by ludzie zaczęli gadać jak by York zagryzł Chihuahuę :diabloti: ja widziałam jak w parku jrt i szit su się gryzły , psy po max 7kg a walka była tak zajadła że sama byłam zdziwiona! obydwa psy były tak uparte że dobre 10min właściele nie pomogli ich rozdzielić . więc myślę że wersja chi kontra york mogłaby być podobna :evil_lol: Quote
vege* Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 gops napisał(a): ja widziałam jak w parku jrt i szit su się gryzły , psy po max 7kg a walka była tak zajadła że sama byłam zdziwiona! obydwa psy były tak uparte że dobre 10min właściele nie pomogli ich rozdzielić . więc myślę że wersja chi kontra york mogłaby być podobna :evil_lol: Mi bardziej chodziło o to co by ludzie gadali, jeśli york by zagryzł chi, bo przecież yoreczki to zawsze takie miluśkie, kochane i bezbronne pieseczki :evil_lol: Quote
Sybel Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 Mój TZ opowiadał, jak kiedyś jego znajomy niechcący zabił psa. To był snzaucerek miniaturka, który pomimo naprawdę fajnego wychowania miewał ataki agresji. Kiedyś żona tego faceta siedziała na kanapie, a pies nagle skoczył na nią i zaczął ją szarpać za nos. Facet po prostu złapał i odrzucił psa - pierwszy odruch. Niestety pies xle upadł i zginął na miejscu. Babka zaś ma blizny na twarzy i lekko zdeformowany noc, bo pies rozwalił skrzydełko nosa. Takie małe naprawde potrafią narobić krzywdy. Po prostu ludzie błędnie oceniają psa po rozmiarze, zamiast po temperamencie. Quote
stroosia83 Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 Co do yorków, to większość, które znam lub widuję na spacerach, to oczywiście ładne słodkie pieseczki, ale zaczepne, szczekliwe i biegające tylko na flexi, bo właściwie nie uczone są niczego. Ale jest taki piękny wyjątek, rodzinka z bloku obok ma 2 yoreczki tak super wyszkolone, że tylko pozazdrościć. Nie szczekają, nie atakują, a za to reagują na każdą komendę wydaną przez właściciela, czy to stój, czy to do mnie. Mogą sobie pobiegać, czy pospacerować bez smyczy, bo nie zwracają uwagi na inne psy czy ludzi, a nawet jak im się zdarzy, to jak pan zawoła, to pieski już są przy nim i idą ładnie przy nodze. Quote
vege* Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 stroosia83 napisał(a): Ale jest taki piękny wyjątek, rodzinka z bloku obok ma 2 yoreczki tak super wyszkolone, że tylko pozazdrościć. Nie szczekają, nie atakują, a za to reagują na każdą komendę wydaną przez właściciela, czy to stój, czy to do mnie. Mogą sobie pobiegać, czy pospacerować bez smyczy, bo nie zwracają uwagi na inne psy czy ludzi, a nawet jak im się zdarzy, to jak pan zawoła, to pieski już są przy nim i idą ładnie przy nodze. Jak się chce to wszystko da się zrobić :-) Quote
behemotka Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 gops napisał(a):wiesz co , po 1 powstrzymało mnie to że to starsza osoba, sama mieszkam z babcią i wiem jak dziwnie ludzie się zmieniają na starość , po drugie mam 19lat wyglądam na 16 i ludzie nie traktują mnie poważnie bardzo często , wyzwą od gówniar i taka z nimi "gadka", gdyby to była młodsza kobieta to pewnie bym coś powiedziała , w każdym razie ta babcia myślę że już nigdy nie zaatakuję żadnego psa laską bo była przerażona jak moja suka na nią skoczyła , całe szczęście za nią był płotek i nie wywaliła jej . nie wiem co ona myślała że pies sie skuli i ucieknie.. może i inny by tak zrobił.Nie mówię, że tak trzeba, po prostu pewnie ja bym natychmiast sięgnęła po telefon ;). Choć fakt, czasem trudno przedstawić swoją wersję, zwłaszcza jak się nie ma świadków... Tyle dobrego, że się chociaż przestraszyła. Quote
behemotka Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 [quote name='evel']behemotka, wina ewidentnie faceta od westie, zwłaszcza po Twoim ostrzeżeniu. Moja suka na przykład nigdy nie nawiąże pozytywnej relacji z psem podprowadzonym do nas frontalnie, zwłaszcza jeśli ten pies (a tak się często zdarza) się jeszcze napina na smyczy, ciągnie właściciela, charcze, bo się poddusza na obroży i cuda wianki wyprawia, żeby tylko powąchać moją sukę. Ja jestem tego świadoma, zawsze ostrzegam, a nie mam zamiaru sobie psa wsadzać na głowę za każdym razem jak mijamy innego psa, więc nasze spacery wyglądają tak, że po prostu staram się unikać takich sytuacji... Niestety, nie zawsze się to udaje - czasem przez przypadek wpadamy na kogoś z psem nagle, a czasem właściciele mają problemy ze słuchem (mówię, że moja gryzie, boi się, ale nie dociera) :roll:Problemy ze słuchem u ludzi to jedno. Automatyczne obarczanie winą większego psa - drugie. No właśnie: A jak Twoja w odpowiedzi na niechciany kontakt ugryzie albo choćby wystartuje z krzykiem, też jest krzyk i pretensje? Bo mnie najbardziej wkurzyło, że westka ugryzła pierwsza (i ludzie zdawali sobie z tego sprawę, bo gdy się z nimi skontaktowałam, by pokazać zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie i zostawić namiary do siebie, żebyśmy się porozumieli w sprawie kosztów leczenia, nic ode mnie nie chcieli), a i tak seterka była przedstawiona jako agresor. Ktoś zupełnie inny, komu najwyraźniej opowiedziano historię, pytał mnie potem, dlaczego rudzielec nie nosi kagańca, skoro taki groźny :roll: Pomijam, że to przecież wcale nie jest duży pies, ale jednak ze trzy razy większy od tamtej terierki. Quote
Gdarin Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 [quote name='evel']A co powiecie na to: KLIK KLIK ? Ja powiem na to, że facet od joreczka powinien dostać mandat za to, że jego pies biegał luzem bez nadzoru. Szkoda że to co się zdarzyło niczego go nie nauczyło. Artykuł napisany skrajnie nieobiektywnie "Miał dziesięć miesięcy i ważył ledwie 1,5 kg. Dzieci Wandy Pałasz go uwielbiały." - a co to kogo obchodzi czy ważył 1,5 kg czy 15 i czy uwielbiały czy nie, miał nieszczęście trafić do nieodpowiedzialnych właścicieli i tyle. Bezczelna właścicielka joreczka twierdzi: "Mój pies nie stanowił dla nikogo zagrożenia, choćby ze względu na swoje rozmiary, ale policjanci nie podzielali jej zdania." Policja ma rację: szkoda tylko że nie wlepili jej tego mandatu. Właściciel huskiego miał go na smyczy, a trudno się go czepiać, źe jego pies uszkodził małego agresora, tym bardziej że już kiedyś był zaatakowany przez podobnego ujadacza. Quote
ewunian Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 vege* napisał(a):Mi bardziej chodziło o to co by ludzie gadali, jeśli york by zagryzł chi, bo przecież yoreczki to zawsze takie miluśkie, kochane i bezbronne pieseczki :evil_lol: W końcu by się nauczyli, że ich "Jolecek" to terier, a potem z górki - WSZYSTKIE teriery zagryzają! Quote
Yorkomanka Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 co do tego wszystkie teriery zagryzają mam w sąsiedztwie suczke jrt która chce mojego psa zagryść:roll: z innymi dobrze się dogaduje nawet z niewiele większym Urwisem:roll: nic jej nigdy nie zrobił nawet nie podszedł, pan ją bieże na smycz na nasz widok odkąd mi płacił za spodnie:diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.