Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Content Count

    578
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About behemotka

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    z Gdyni do Glasgow
  1. [quote name='Itske']- O rasowy Kelepiak, jaki cudny! (to niby o tym szajbusie z trzema łapami :-) - no rasowy ( to ja łżę jak przysłowiowy pies) - a skąd go Pani importowała? - z Australii oczywiście, tam są najlepsze - ależ on ma trzy łapki, ojej, a dlaczego? - bo to pies pracujący do bydła i byk mu odgryzł ( :-) ) - och, jaki dzielny![/QUOTE]Boskie :grin:. I zdjęcia też cudne. A ja uprzejmie donoszę, że kapoczek już w Polszcze. Mało - w Trójmieście nawet ;). Posłałam PW w sprawie odbioru.
  2. [quote name='filodendron']Na podstawie lektury Twoich wypowiedzi oczywiście, bo niby skąd?[/QUOTE]Konkretnie: Których? [quote name='filodendron']Przykro mi, ale tak to odbieram. Nie podoba mi się postulat karania rodziców dziecka nie tylko dlatego, że już ponieśli najwyższą karę. Również dlatego, że wina obu stron jest niewspółmierna.[/QUOTE]Opiekunowie dziecka wypuścili dziecko bez opieki, opiekunowie psów wypuścili psy bez opieki. Jedni i drudzy zrobili [U]dokładnie to samo[/U]. Skutki ich działań były oczywiście zupełnie różne - ale nie mylmy KONSEKWENCJI działań z samymi DZIAŁANIAMI. Dlatego klasyfikacja prawna czynu odróżnia zabójstwo (też różnych stopni) od nieumyślnego spowodowania śmierci. [quote name='filodendron']Każdy luzem biegający pies stanowi zagrożenie - to drapieżne zwierzę. 5-letnie dziecko nie stanowi żadnego zagrożenia, chyba że dla samego siebie.[/QUOTE]Pięcioletnie dziecko może wejść na ulicę i spowodować wypadek drogowy, w którym zginą ludzie. Może złapać kociaka za ogon i walnąć nim o ścianę (był ostatnio taki filmik na youtubie, nie? w wykonaniu nawet mniejszego dziecka, trzylatka bodaj). Więc nie tylko dla siebie. [quote name='filodendron']Gdybym nosiła nabitą broń, podeszło by dziecko i pociągnęło cyngiel to chyba też, skoro uważasz, że dziecko, które podejdzie do psa, dotknie go i zostanie ugryzione to powód, żeby się powoływać na artykuł 78 kw. Przecież to absurd jakiś.[/QUOTE]Absurdem jest to, że powtarzam coś do upojenia - i wciąż wmawia mi się dziwne poglądy. [B]Filodendron[/B], zasadniczo nie podejrzewam Cię o brak umiejętności czytania, ale chyba Cię ponosi :roll:. GDZIE napisałam, że [U]dotknięcie[/U] psa podchodzi pod art. 78 KW? Konkret, cytat, bez gołosłowia dla odmiany. Dziecko, które bez zaproszenia dotknie psa, może się spotkać z odskoczeniem zwierzaka, ew. ze zjeżeniem się czy warknięciem. I z uprzejmą radą ode opiekuna, by nabrało trochę ogłady, bo nie każdy pies musi być tak opanowany. Dziecko, które uderzy psa albo pociągnie go za ucho (zakładam, że nie jest to raczkujące niemowlę, tylko co najmniej kilkulatek, który powinien już kumać, co to zadawanie bólu), może się spotkać z przemocą. W moim przypadku - raczej ode mnie niż od psa. A jeżeli, hipotetycznie, pies się wkurzy i [B]od[/B]da, to owszem, natychmiast wzywam policję i żądam ukarania rodziców na mocy z art. 78. Co w tym absurdalnego? Każde działanie ma swoje konsekwencje, także agresja wobec psa. A że dziecka nie traktuję jako najwyższą świętość... Cóż, nie muszę. I nie zamierzam. Także dla jego dobra (nikt nie będzie chodził wokół niego na palcach przez najbliższe pięćdziesiąt lat). [quote name='filodendron']Pies to pies. [B]Tylko[/B] pies - drapieżnik, w którego zupełnie naturalnym systemie komunikacji leżą także zachowania agresywne. Nie rozumiem, jak trzy wałęsające się po wsi psy mogą być stawiane na tym samym poziomie winy/zagrożenia, co dziecko na placu zabaw. Policja też widać nie rozumie, skoro nie postawiono rodzicom zarzutów.[/QUOTE]Człowiek - [B]tylko[/B] człowiek - też jest skłonny do agresywnych zachowań. Na dodatek dużo częściej niż pies daje tym skłonnościom wyraz. To tak dla przypomnienia. I powtarzam po raz enty: NIE stawiam trzech wałęsających się psów na tym samym poziome winy (opiekunów) czy zagrożenia. Ile razy powtarzałam, że opiekunowie psów powinni odpowiedzieć za pozostawienie psów bez opieki (przepis porządkowy) [COLOR=black][B]I[/B][/COLOR] - powtarzam: [COLOR=red][B]I[/B][/COLOR]; spójnik łączny - za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka (przepis karny). A opiekunowie dziecka powinni odpowiedzieć za pozostawienie dziecka bez opieki (przepis karny). Bo dlaczego nie? Złamali prawo. Czy też prawo powinno się stosować wybiórczo, rodziców żadne przepisy nie obowiązują? :roll: [quote name='filodendron']Miejsca publiczne mają być wolne od niepilnowanych psów - całkowicie i bezwarunkowo.[/QUOTE]Zgadzam się całkowicie. I od niepilnowanych dzieci, dopóki te dzieci nie są w stanie zachowywać się bezpiecznie zarówno dla siebie, jak i otoczenia. [quote name='filodendron']A nade wszystko nie podoba mi się stawianie życia/zdrowia psa nad życie/zdrowie człowieka. I przeraża. I nie wiem, jak Ci wytłumaczyć dlaczego - skoro mój system wartości daj się podciągnąć pod szowinizm gatunkowy, to widocznie nie da się tego wytłumaczyć. Skoro etyka, wartość wsobna człowieka i sumienie stają się pojęciami rozciągliwymi niczym przysłowiowa guma od majtek, to już tylko pozostaje mi powiedzieć, że chyba jestem atawistyczną samicą, która - w stanie ogólnie pojętego dobrobytu - troszczy się nie tylko o swoje, ale także o potomstwo innych matek. Na to wychodzi. [B]Nie rozumiem i nie akceptuję[/B] stawiania zwierząt ponad człowieka, dziecko zwłaszcza, ani nawet nie akceptuję zrównania wobec prawa jeśli chodzi o odpowiedzialność w omawianym tu przypadku - w żadnym wypadku, w którym zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka. Trudno - jakoś musisz sobie z tym poradzić.[/QUOTE]No a ja nie rozumiem stawiania pedofila, który zgwałcił i zabił Twoje dziecko, ponad psa-ratownika, który uratował dwadzieścia osób. Ale akceptuję, uznaję, że każdy ma prawo do własnego systemu wartości. Tym się różnimy. A, ja bym tego mimo wszystko nie podciągała pod szowinizm gatunkowy. To raczej lojalność grupowa (tu: gatunkowa). "Moja" grupa jest automatycznie lepsza, bardziej wartościowa, moralnie słuszniejsza etc. od grupy "obcej". Zjawisko dobrze znane w psychologii, na identycznej zasadzie działają antagonizmy między kibicami różnych drużyn piłkarskich.
  3. Zaczęło się od zagryzienia pięcioletniego dziecka przez trzy psy. Potem było, czy tym psom w ogóle można współczuć - i czy równolegle istnieje obowiązek współczucia rodzicom, którzy zostawili potomka bez opieki, czy powinni dostać mandat za złamanie prawa, skoro zostali już "ukarani" tragedią. Następnie padły znamienne stwierdzenia: [quote name='Arwilla']Ale coś w życiu tych psów spowodowało, że nie są takie, jakie być powinny... a [B]zdrowie i życie ludzkie powinno być priorytetem[/B]...[/QUOTE] [quote name='behemotka']Szczęśliwie nikt nie ma prawa (formalnego czy moralnego) nakazywać drugiej osobie, co "powinno" być priorytetem, a co nie. Dla mnie zdrowie i życie mojego psa (a także każdego z kotów) jest ważniejsze od zdrowia i życia obcego człowieka. Uważam taki system wartości za naturalny: ktoś, kogo kocham, komu ufam, w tworzenie więzi z kim bardzo się zaangażowałam, jest dla mnie ważniejszy od nieznajomego, który być może przy pierwszym kontakcie mnie okłamie, okradnie, zdradzi przyjaźń, pobije, pakując do szpitala na dwa tygodnie, potrąci samochodem i zwieje czy w inny sposób skrzywdzi. [SIZE=1]Wszystko z własnego doświadczenia [/SIZE]:diabloti:[/QUOTE] No i poooszło :). Zaczęły się rozmaite hipotetyczne scenariusze z jeziorem, katastrofą samochodową albo pożarem budynku w roli głównej: [quote name='Arwilla']Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo...[/QUOTE] Oraz deklaracje, kto kogo by ratował (matkę, kuzynkę, dziadka, psa, kota, szczura, chomika, pedofila, gwałciciela, człowieka, którego nie cierpi, pająki...) i czy ma prawo - zarówno formalne, jak moralne - ratować tego, kogo chce. Niektórzy byli innego zdania: [quote name='Arwilla']Dla mnie wybór w tym momencie jest oczywisty i tylko aspołeczna jednostka z wypaczonym systemem wartości mogłaby uważać, że jest inaczej...[/QUOTE][quote name='filodendron']Nie rozumiem i nie akceptuję stawiania zwierząt ponad człowieka, dziecko zwłaszcza, ani nawet nie akceptuję zrównania wobec prawa jeśli chodzi o odpowiedzialność w omawianym tu przypadku - w żadnym wypadku, w którym zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka. Trudno - jakoś musisz sobie z tym poradzić.[/QUOTE]I wokół tego rozpętała się burza. Wątek zaczynam jako OT z tematu "Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?" - wyłącznie po to, by uniknąć ciągnięcia dysputy tam (choć moim zdaniem to nie jest taki OT...). I odpowiadam na ostatnie posty.
  4. Wycieczki osobiste I nie wnoszące nic do sprawy komentarze ignoruję. [quote name='Arwilla']Więc skoro odpowiedź Twoja była szczera, to dlaczego na moje pytanie radzisz mi zapoznać się ze słowem "ironia"? Może jednak odpowiesz więc szczerze i na moje? Kavala pytała o złodzieja, ja pytałam o zabicie psa... dla przypomnienia...[/QUOTE]Na [U]które[/U] pytanie? Konwersacja dość skomplikowana, mogłam zgubić. Powtórzysz? [quote name='Arwilla']I zanim powielisz swoją wypowiedź o znęcaniu się, przypominam Ci o genetycznym szowinizmie... No, chyba, że Twój pies też żywi się sałatą... :D[/QUOTE]Mój pies żywi się głównie mięsem, koty prawie wyłącznie mięsem. I nie widzę w tym szowinizmu, tak jak nie widzę szowinizmu w upolowaniu przez lisa kuropatwy. Bo nie odmawiam krowom prawa do życia, nie mówię, że są gorsze od mojego psa czy kotów. Tak samo nie mówię, że są - lisy, kuropatwy, krowy, psy, koty - gorsze od ludzi. [quote name='Arwilla']Gdyby strażak ratował zamiast człowieka psa - poszedłby siedzieć... Widzisz, takie paskudne, niesprawiedliwe Twoim zdaniem prawo, które życie ludzkie traktuje priorytetowo...[/QUOTE]Zdecyduj się: chodzi o sumienie czy o prawo? O sumieniu odpowiedziałam, że ratując jedno życie, a nie będąc w stanie ocalić drugiego, mam sumienie tak czyste jak strażak w identycznej sytuacji. Bo [U]dla mnie[/U] żadne z tych żyć nie jest obiektywnie bardziej wartościowe od drugiego. O prawie trąbię od dłuższego czasu, że nie nakazuje narażać życia dla kogokolwiek. Ani nie karze za niepodjęcie ryzyka. Nie wiadomo też, czy strażak poszedłby siedzieć - chyba nie było takiej sytuacji, więc brakuje materiału badawczego... Nie skarżę się, że prawo jest paskudne. To [U]ludzkie[/U] prawo. Nic dziwnego, że dba właściwie wyłącznie o ludzi. To naturalny przejaw zdrowego egoizmu. [quote name='Arwilla']O pedofilu gwałcącym moje dziecko też było? Przepraszam, wśród ilości tych scenariuszy dziwnej treści, gdzieś mi umknęło... :D[/QUOTE]Było. Dwukrotnie. Nie odpowiadasz. W sumie się nie dziwię. [quote name='Arwilla']Ludzkiego nie miałam na szczęście okazji ratować... To nie kwestia doświadczeń, tylko podejścia do ludzkiego życia...[/QUOTE]Tylko że doświadczenia wpływają na poglądy. [I]Vide[/I]: rodzicielstwo (hormony, imperatyw biologiczny, instynkt opieki nad potomkiem, te sprawy). To nie znaczy, że osoba, która nigdy nie uratowała życia, nie ma prawa wypowiadać się moralnie w tej kwestii. Ma. Ale myślę, że doświadczenie tego uczucia mocno zmienia perspektywę. Wiem, że dla mnie zmieniło. [quote name='Arwilla']Napisałam to już wcześniej, nie musisz tak tego podkreślać... Nawet nie musisz odpowiadać na moje posty, skoro obie doszłyśmy do wspólnego wniosku, że nie warto...[/QUOTE]Ja akurat zawsze uważam, że dyskusja ma sens i warto ją prowadzić. Rezygnacja z wymiany poglądów prowadzi do nietolerancji, nienawiści i podobnych atrakcji. Więc już naprawdę gryzę się w język i nie odpowiadam na złośliwości. [quote name='Arwilla']Hallo... [B]człowiek[/B] kontra [B]zwierzę[/B]... Wróćmy do sedna, nie twórzmy scenariuszy...[/QUOTE]A człowiek to czym niby jest? Drzewem? Paprocią? Kamieniem? [quote name='Arwilla']Twoja postawa jest niebezpieczna... Moja nie... i tym się różnimy...[/QUOTE]Moja postawa jest niebezpieczna dla każdego, kto krzywdzi bez uzasadnionej przyczyny. Nikomu innemu nie zamierzam zrobić kuku, więc komu poza sadystami jakoby zagrażam? [quote name='Arwilla']Widać jesteś bardziej tolerancyjna ode mnie... zaakceptuj więc również mój brak akceptacji... ;)[/QUOTE]Znaczy ja, jako jednostka, której zarzuca się wypaczony system wartości, chorą miłość i w ogóle sianie rożnistych plag egipskich, mam się zachować bardziej społecznie od Ciebie? No już się zachowuję... Ale istnieje granica. Nie zaakceptuję radośnie braku tolerancji, tak samo jak nie zaakceptuję zadawania krzywdy (komukolwiek, żeby nie było) bez potrzeby. [quote name='Arwilla']Miałam sobie darować, ale odpowiem pytaniem na pytanie... Dlaczego opłacasz internet, skoro za te pieniądze możesz uratować więcej zwierzaków? Dlaczego kupujesz sobie ubrania, skoro możesz się skórami okryć (choćby z bananów) a zaoszczędzone pieniądze wydać na karmę dla bezdomnych kotów? Dlaczego wydajesz pieniądze na edukację, skoro kotom obojętne w jakim języku się do nich zwracasz i jaki masz poziom wykształcenia? Dlaczego kupujesz nową smycz dla tymczasa, skoro psu obojętne czy chodzi na skórze, czy na sznurku?[/QUOTE]Tylko że tu akurat w ogóle nie było pytania :lol:. Ale że sama zadajesz pytania - jak twierdzisz, głupie - to co mi tam. Żadnemu tymczasowi nie kupiłam nowej smyczy; internet akurat spełnia u mnie funkcję narzędzia m.in. do pomagania; nie potrafię szyć z bananowych skórek, zresztą w szkockim klimacie chyba by się nie sprawdziły; edukacja była dla mnie, nie dla kotów. To tak szczegółowo, natomiast zasadnicza odpowiedź na [U]wydźwięk[/U] tych pytań (poza: "Przestań wreszcie wpychać nos i buty w życie innych ludzi, a zajmij się dla odmiany swoim" ;-)) brzmi: Bo staram się zachować względną równowagę. Chcę pomagać, ale chcę też żyć (w sensie nie tylko trwać, ale i doświadczać); zresztą mam tę podstawową wiedzę o zarządzaniu zasobami ludzkimi, że zdaję sobie sprawę z praktycznej roli przyjemności. Skrajny asceta nigdy nie będzie tak efektywny w swojej pracy (tu: pomaganiu) jak umiarkowany sybaryta :eviltong: Natomiast owszem, źle bym się ze sobą czuła, płacąc pieniądze za wymarzonego psa, np. rasowego. Przyjemnościami, które pomagają mi utrzymać się w rozsądnej kondycji psychicznej i dzięki temu robić coś sensownego ze swoim życiem, są książki, układanki, piwo :lol: etc. Tym niemniej pojmuję, że ten wymarzony pies może być przyjemnością dla człowieka o odmiennym zestawie priorytetów. Jego prawo. [SIZE=1]Inna historia, że na mojego drugiego psa, którego jeszcze nawet nie widziałam na żywo, już wydałam więcej niż na świetnie zapowiadającego się szczeniaka po championach :evil_lol:. No, ale to jest trójłapy schroniskowy padaczkowiec, więc oddzielny temat.[/SIZE] [quote name='Arwilla']Głupie pytania? No, na Twoim poziomie... ;-) Tak na marginesie - psa ani nie ubieram, ani do snu nie układam, ale rozumiem, że każdy mierzy własną miarą... :-D[/QUOTE]Komentować nie zamierzam - bo niby jak? tak żenujące, że zęby bolą :roll:. Cytuję tylko do ew. interwencji moda. A propos interwencji moda: Z racji gigantycznego off topu, a przy tym wyraźnie trudnej dyskusji, może nie od czapy byłoby rzeczywiście wydzielić wątek na ten temat?
  5. Rany boskie, toż to wygląda jak narzędzie tortur... I w zasadzie nim jest podczas użytkowania :angryy: A jakie inne ciekawe produkty mają! Kaganiec bojowy na przykład :roll:
  6. [quote name='Arwilla']Z tego co pamiętam, to Filodendron pytała całkiem serio... rozumiem, że poważna odpowiedź nie wchodziła w grę, bo mogłaby zaprzeczyć Twoim poglądom?[/QUOTE]To była akurat odpowiedź na pytanie Kavali. Oj, chyba problemy z czytaniem, o zrozumieniu to już w ogóle nie śmiem wspominać. I całkiem poważnie odpowiedziałam kilkakrotnie (odpowiedź ta nie zaprzeczyła moim poglądom), więc pozwoliłam sobie na lekką dywagację - zaadresowaną do jednostek domyślnych. Nie musiałaś się poczuwać. Na moje rozliczne już pytania nie odpowiadasz w ogóle. Czyżby odpowiedź mogła zaprzeczyć Twoim poglądom? Czy po prostu - a wiem, że mam talent do takowych :eviltong: - pytania są niewygodne? [quote name='Arwilla']A jak nazwiesz wybór psa zamiast człowieka, jak nie zadawaniem krzywdy? Nie dość, że skazujesz kogoś na śmierć, bo zamiast udzielić mu pomocy wybierasz psa, to jeszcze przyczyniasz się do ludzkiej tragedii jaką jest utrata bliskiej osoby...[/QUOTE]Jakiej krzywdy, jakie skazywanie, jakie przyczynianie się do tragedii? A to ja kogoś wrzuciłam do tej nieszczęsnej wody? :roll: Nie zadaję żadnej krzywdy. W tym hipotetycznym scenariuszu ratuję życie, nie je niszczę. Jestem ciekawa, co zrobisz w przykładzie podanym przez [B]Beatrx[/B]. Albo jeżeli w tych samych okolicznościach na Twoim miejscu byłoby Twoje dziecko. [quote name='Fauka']Dyskusja się rozkręciła, zmieńmy bohaterów. Co byście zrobili gdyby jednocześnie topił się Wasz pies i Wasza mama? zakładamy że pies i mama topią się w identyczny sposób, tak samo szybko i mają takie same szanse na uratowanie się bądź śmierć.[/QUOTE]A co byś zrobiła, jakby topiła się jednocześnie Twoja mama i Twoje dziecko? Albo oboje rodzice? Albo dziadek i kuzynka?... To tak samo uczciwe pytanie. [quote name='Fauka']Nie dla wszystkich bo skoro niektórzy deklarują że [B]oczywiście stawiaja wyżej życie psa nad ludzkie[/B] to uratują psa a mama nicyzm Jack z titanica pójdzie na dno.[/QUOTE]Całkiem pokręciłaś: to po drugiej stronie pojawiły się takie stanowcze podziały ;-). Że nieważne, czy swój, obcy, czy morderca, psychopata, pedofil, gwałciciel - i tak jest lepszy od psa, choćby bohatera. Osoby, które ratowałyby [U]swojego[/U] psa przed [U]obcym[/U] człowiekiem - podkreślam, bo to rozróżnienie chyba wciąż niektórym umyka - deklarowały wielokrotnie, że oczywiście stawiają wyżej życie istoty bliskiej i kochanej nad życiem istoty obcej. A to zupełnie oddzielny temat. Inna rzecz, że i w gronie osób, które znam, a nawet niektórych spokrewnionych, duża część jest dla mnie mniej wartościowa od moich zwierzaków.
  7. [quote name='Sybel']Gdybym miała w perspektywie sytuację: tonie pies i dziecko, powiedzmy trzyletnie, a ja jestem na łódce i mam szansę uratować oboje, najpierw wciągnęła bym na pokład dziecko, potem psa. Dlaczego? Po pierwsze dziecko jest słabsze, pies prędzej sobie poradzi.[/QUOTE]W sytuacji, gdy mogę uratować oboje - wyciągnę najpierw tego, który gorzej sobie w tej wodzie radzi (bardziej panikuje, gorzej pływa itp.), czyli w normalnych okolicznościach i przy świadomości, że mój pies potrafi utrzymać się na wodzie, najpierw trzylatka. Natomiast gdyby pies był ranny czy słaby i miał trudności z pływaniem, a dziecko byłoby np. takie, o jakim dziś czytałam w gazecie - czterolatka przepłynęła bez przerwy dwie mile, ot tak dla sportu - to najpierw psa. Zasada słabszego. Natomiast wybór jest wtedy trudny i problematyczny, gdy możemy uratować tylko jedno, a drugie, niestety, umrze. Uratuję mojego psa, stworzenie, które kocham i za które jestem odpowiedzialna. [quote name='Sybel']Owszem, po śmierci psa też jest trauma, jak cholera zresztą, ale [U]dla mnie[/U] - dla mojej moralnosci ateistki - śmierć dziecka jest o wiele większą stratą, niż śmierć psa. Nie czarujmy się. [U]Tak jest[/U], bo mamy jednak tę świadomość, że to mogło być nasze dziecko, że ktoś olał nasze maleństwo w tej samej sytuacji.[/QUOTE]Tak jest. Dla Ciebie. Nie czaruj się, że Twoje uczucia, wrażenia, wyobrażenia czy posiadanie na sumieniu człowieka, ale nie psa, są automatycznie moimi. [quote name='Sybel']I co? Pogratulowali byście osobie, która uratowała swojego pieska, a waszemu dziecku pozwoliła zginąć? [B]Ja bym chyba zabiła. Po prostu.[/B][/QUOTE]O, już się budzi agresja :roll:. Jak miło. Fajna jest ta Jedyna Słuszna Moralność, taka kochająca życie... [quote name='Sybel'](...) czasem trzeba wybrać po prostu mniejsze zło. Czasem trzeba podjąć złą dla siebie decyzję, żeby pomóc komuś innemu. To jest jak dla mnie miarą cywilizowanego człowieka.[/QUOTE]Dla mnie śmierć mojego psa/kota nie jest mniejszym złem niż śmierć człowieka, którego nie znam. Co do miary człowieka się zgadzam (choć może nie cywilizowanego, a porządnego) i potrafię podjąć decyzję złą [U]dla siebie[/U], by komuś pomóc. Ale nie taką decyzję, która poświęci życie moich bliskich.
  8. [quote name='kavala']Ja bym nawet zeszła z drogi gdyby ktoś się bał... przypuśćmy mojego kapelusza (nie chodzę w takowych ;)) I tu nie chodzi o to kto ma "prawo" przejść albo kto ma rację, tylko o to, że czasami miło jest coś bezinteresownie zrobić dla kogoś, za ten przysłowiowy uśmiech. Niestety świat ogarnia znieczulica i egocentryzm, każdy teraz myśli tylko o sobie, bo [B]skoro on ma prawo do czegoś, to za wszelka cenę musi to zrobić[/B]. Ja staram się nie zawsze tak postępować, jeśli nic na pójściu na ustępstwo nie stracę, albo stracę niewiele, jestem w stanie coś dla kogoś zrobić, lub poświęcić, nawet dla nieznajomego.[/QUOTE]Ależ nie chodzi mi wcale o to, że skoro mam prawo iść, to idę, nie patrzę dookoła i wypchajcie się wszyscy, jak macie problem ;). Z natury ze mnie całkiem ugodowy stwór. Jeżeli podczas spaceru widzę, że ktoś się patrzy z pewną obawą na psa, właściwie zawsze go przywołuję (psa, nie tego kogoś :lol:), daję do wykonania z dwie-trzy komendy i mijamy przechodnia na "równaj". Dawno zauważyłam, że ogromna większość ludzi przestaje się bać, kiedy widzą, że pies jest ułożony i zajęty raczej swoim człowiekiem niż obcym. Grzecznie poproszona - nawet zmienię trasę. Potrafię zrozumieć, że ktoś np. ma traumę; teoretycznie to nie mój problem, ale właśnie też uważam, że warto myśleć o innych. Ale obcesowe, roszczeniowe domaganie się ustąpienia drogi w dowolnie drobnej sprawie to już zupełnie inna bajka. W moim przypadku takie wymuszanie uległości przynosi wręcz odwrotne do zamiarów skutki. Grzecznie zapytasz? Nie ma sprawy, uśmiechnę się, ustąpię, pójdę na rękę. Butnie zażądasz i oczekujesz, bo tak? Wypchaj się sianem :diabloti:. Dla zasady, bo przymusu nie toleruję. Bo wśród rozlicznych wad mam i to, że jestem ideologiem i nie zrezygnuję ze swoich praw dla czyjegoś widzimisię. Dla kultury, dla uprzejmości - z niektórych mogę, bez problemu. Sama powiedz: Jeżeli ktoś każe Ci się natychmiast wynosić z kundlem na drugą stronę ulicy, bo on idzie - radośnie i potulnie się zmyjesz z przepraszającym uśmiechem, bo tak nakazuje grzeczność? Dla mnie naprawdę wiele zależy od podejścia drugiej strony. [quote name='omry']Ja też schodzę z dorgi ludziom. Nawet z yorkiem, a z 'psem mordercą' szczególnie, ale nie mam obwiązku izolować psa od każdego, kto idzie na naprzeciwka i to, że to robię jest tylko i wyłącznie [B]moją dobrą wolą[/B], o której behemotka pisała wcześniej.[/QUOTE]Otóż to. Ja tę dobrą wolę mam. Myślę, że każdy kulturalny człowiek ma. Ale dobra [U]wola[/U], jak sam wyraz wskazuje, jest moim wyborem. Nie narzuconym odgórnie obowiązkiem. Narzucone odgórnie obowiązki określa prawo, a prawo mówi, że tak samo mogę iść na spacer, jak i Ty. Więc jeśli masz z tym problem i nie potrafisz uprzejmie poprosić - to masz problem :eviltong:. I sam(-a) przejdź gdzieś indziej. [quote name='omry']Naprawdę taki wielki problem macie ze stawianiem swoich zwierząt ponad ludzi? Bo ja nie rozumiem. [B]Uwierzcie, że głupio się czyta, że ma się wypaczony system wartości tylko dlatego, że ktoś go nie rozumie.[/B] Ja też nie rozumiem, jak można ratować obcą osobę zamiast swojego psa i z tego co było wcześniej widać nie jestem sama, ale czy którakolwiek z nas napisała coś podobnego do Was?[/QUOTE]Też jestem z lekka zażenowana. Ocenianie wartości czyjejś miłości - żeby było bardziej groteskowo, ocenianie przez własne emocje, nie rzeczowe argumenty - jest zwyczajnie niesmaczne. [quote name='omry']Nie ma tu kultury, nie ma tolerancji i nie ma szacunku. To chyba źle.[/QUOTE]Są. Tylko nie u każdego ;). [B]Kavala[/B] przecież bardzo jasno komunikuje, że można uznawać życie człowieka za zawsze wyższą wartość i zarazem rozumieć, że ktoś myśli inaczej. Natomiast to interesujące - i znamienne - że brak kultury, tolerancji oraz szacunku wykazują osoby zebrane po jednej stronie. [quote name='sleepingbyday'][B]reguły społeczne[/B] sa tutaj w tak delikatnej sytuacji logicznej, że nie byłabym taka szybka do uznawania ich za [B]wyznaczniki moralne[/B]. nie, żebym negowała ich istnienie, bądź "państwowozlepcze" działanie...[/QUOTE]To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie. Stawianie znaku równości między tymi dwoma pojęciami nie świadczy o moralności, tylko o antropocentryzmie dla zasady.
  9. [quote name='filodendron']Jeśli uważasz, że ratowanie psa może być ważniejsze i bardziej priorytetowe niż ratowanie dziecka, to rzeczywiście - [B]przeraża mnie to swoją "innością"[/B]. Dałabym się całkiem skołować, ale na szczęście przynajmniej prawo mam po swojej stronie, skoro już moralność podlega tak daleko idącej dyskusji. Smuci mnie to. Straszy mnie to.[/QUOTE]Mnie z kolei smuci i straszy takie zamknięcie umysłu (i krytyka, i obrażanie, i brak tolerancji, i włażenie z butami w bardzo delikatną sferę życia, i nachalne domaganie się, by świat postępował według czyjegoś życzenia) na to, co inne :shake:. Dokładnie na takiej postawie opierają się organizacje rasistowskie. Mam nadzieję, że Twoje fobie nie wyewoluują w nienawiść - a to niestety bardzo powszechne, dobrze znane w psychologii zjawisko. Prawo nie nakazuje mi rzucać się na pomoc Twojemu dziecku, bratu albo babci. To tak dla przypomnienia. [quote name='filodendron']Określenie "obrzydliwość" nie jest natomiast moje.[/QUOTE]Obrzydliwie (określenie moje) to mnie obrażałaś, implikując, że w nosie mam, czy pies zabije człowieka, czy nie. [quote name='filodendron']Nie za bardzo analogiczne. W artykule wyraźnie mowa jest o psach przejawiających agresję wobec ludzi. Czy któryś z mężczyzn prowadzących samochód gonił Cię tym samochodem po ulicy? Albo przygazował, żeby Cię przestraszyć na przejściu? Wjechał kołem na chodnik a potem powiedział, że stałaś za blisko krawężnika? Jeśli tak (czego nie wykluczam), należało wezwać policję.[/QUOTE]Nawet nie pamiętałam, że była w tym artykule taka piękna podkładka :) [QUOTE]Ale posiadaczy psów, wyprowadzanych w publiczne miejsca, musi obowiązywać taka sama zasada ograniczonego zaufania, jak i kierowców na publicznych drogach. (...) A jeśli chodnik jest rzeczywiście za wąski, [B]to my z psem mamy [U]obowiązek[/U] zatrzymać się z boku i przepuścić tego, kto z jakichkolwiek powodów obawia się zwierzęcia[/B].[/QUOTE]To, wobec powyższego, jak będzie z tym obowiązkowym przepuszczaniem przez kierowców każdego, kto boi się samochodu? :-P Sam tekst jest w większości trzeźwy i sensowny. To chyba jasne, że agresywny pies (każdej wielkości) musi być pod kontrolą, że przekładanie siatki z ręki do ręki nie ma prawa stanowić źródła agresji i podstawy do szukania wymówek na agresję, że strach przed rowerami to problem opiekuna, nie rowerzysty. Ale są i takie kwiatki: [QUOTE]Nie mamy stuprocentowej pewności, czy przypadkowy przechodzień nie zechce bez pytania pogłaskać naszego psa? No to trzeba nauczyć zwierzę okazywania w odpowiedzi sympatii lub obojętnego ignorowania zaczepek. (...) Pies nie ma prawa wybierać, kogo ze spotkanych ludzi natychmiast polubi, kogo się wystraszy, a kogo obszczeka.[/QUOTE]A dlaczego "trzeba" nauczyć zwierzę tolerancji dla macania? Ja się jak najbardziej zgadzam, że nie może być zgody na sytuację, gdy pogłaskanie przechodzącego psa może się skończyć urwaniem ręki albo przewróceniem na ziemię. Ale niby z jakiej racji pies, któremu ktoś bez zaproszenia wpycha się z butami (tu: łapami) w przestrzeń osobistą, nie może np. zjeżyć się, warknąć, burknąć pod nosem, że nie życzy sobie takiej impertynencji? No i już całkiem dobija, że wedle tego światopoglądu pies nie ma prawa nie tylko okazać lęku (w postaci jazgotania czy agresji - to dla mnie jasne, że przewodnik ma nad tym panować), ale nawet go odczuwać... :lying: Jak niby mam zabronić kundlowi się bać? :confused: Otóż mój pies wybiera - pewnie nie w ramach świadomego procesu myślowego, ale wybiera - kogo lubi, a kogo się boi. I ja to szanuję. Jeśli odczuwa sympatię, on chce i dana osoba chce się przywitać, to się witamy. Jeżeli odczuwa lęk, obchodzi szerooookim łukiem [SIZE=1](czasem aż drugą stroną ulicy, bo i taką miewa traumę na sam widok ludzia :roll:)[/SIZE]. Właśnie się dowiedziałam, że wg pani Mrzewińskiej nie ma do tego prawa :-? [quote name='filodendron']Wierzę, że większość społeczeństwa za złe uznałaby także ratowanie psa przed dzieckiem i w związku z tym zakładam, że takie zachowanie jest sprzeczne z powszechnie przyjętym systemem norm moralnych. Oczywiście, można toczyć spory na temat systemów norm moralnych - i właśnie to robimy. Natomiast radosne przyklaśnięcie, że ok - ty sobie ratuj dziecko, a ja psa i wszyscy będą zadowoleni, bo każdy ma prawo do własnego systemu norm moralnych jest - w moim odczuciu - przekroczeniem granicy. Dżihad mieści w swym systemie norm moralnych prawo do zabijania niewiernych, ale przecież z tego powodu nie stajemy się tolerancyjni wobec terrorystów, prawda? Przykład drastyczny, ale przecież mówimy o potencjalnym życiu lub śmierci.[/QUOTE]Wiem, można wytknąć, że to nie do mnie było ;), ale chyba się [I]cokolwiek[/I] zamotałaś. To brzmi trochę tak, jakbyś chciała ratować zawsze najpierw człowieka nie z powodu własnego, wewnętrznego, niezależnego przekonania, że to słuszne, tylko idąc za poglądami większości. Czyli, mówiąc wprost, bo "co ludzie powiedzą". Po dwa - skoro posiadanie własnego zdania i jednoczesny szacunek dla Twojego jest przekroczeniem granicy, co nim nie jest? Tylko bezwarunkowe podporządkowanie się Jedynym Słusznym Normom? Pachnie totalitaryzmem... :roll: Po trzy - zanim zaczniesz szerzyć dezinformację nt. religii, chociaż przeczytaj Koran. Między kitalem a dżihadem nie ma znaku równości. Po cztery - między zabiciem a nie narażeniem własnego życia dla ratowania czyjegoś (kto może zginąć nie z naszej winy) nie bardzo istnieje analogia.
  10. [quote name='HelloKally']Co, jak co, ale u Arwi nie mieszka pseudo haszczak, tylko rodowodowy Nomir, więc nijak ie można jej do tej grupy przyporządkować, bo nie spełnia podstawowego warunku.[/QUOTE]Nie pisałam o psudo haszczakach, tylko o psach okołohaszczakowych. W sensie rasowe, w typie rasy, podobne... Spełnia podstawowy warunek, jak najbardziej. [quote name='HelloKally']Ja też bym na pierwszym miejscu ratowała kogoś bliskiego, albo w ogóle innego człowieka, chyba, że to byłaby osoba, której wybitnie nie cierpię. Tak smao wolałabym, żeby to mojego psa pogryzł inny pies niż mnie. Co nie oznacza, że w razie ataku stoję i się cieszę, że to nie ja jestem na miejscu mojego psa.[/QUOTE]Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-P [quote name='filodendron']Przecież już napisałam - post 6113. Nie godzę się na taki system wartości. Jest dla mnie przerażający.[/QUOTE]Ale nie godzisz się, bo jest inny? Jest przerażający, bo inny? Naprawdę tylko dlatego - czy masz jakiś powód poza "nie masz racji, BO TAK"? Ja jestem otwarta na dyskusję, naprawdę. Ale dyskusja zakłada argumenty, a nie wygłaszane autorytatywnie Jedynej Słuszne Prawdy, po czym obrażanie (przez Ciebie w doprawdy obrzydliwym stylu) każdego, kto śmie wyrażać inny pogląd... [quote name='filodendron']No może. A może wręcz odwrotnie. Przecież Cię nie znam. A uwagi o roli hormonów to były do Szury, nie do Ciebie - ale chyba tego nie zauważyłaś.[/QUOTE]Zauważyłam, do kogo było skierowane stwierdzenie nt. mocy działania hormonów, a nawet o "klarowaniu poglądów". I co, ja nie mogę się do tego w żaden sposób odnieść? :roll: Zwłaszcza że napisałam coś o dokładnie tym samym znaczeniu, co Szura? [quote name='filodendron']A we mnie wręcz odwrotnie - jej uwagi budzą we mnie poczucie niespełnionego a teoretycznie możliwego poczucia bezpieczeństwa.[/QUOTE]Interesujące. I ma sens, przecież każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. W takim razie: Skoro mam niemalże obowiązek schodzić ludziom z drogi, żeby przypadkiem nie odczuwali dyskomfortu z powodu mojego psa, a ja (też człowiek) boję się samochodów prowadzonych przez mężczyzn, to znaczy, że wszyscy faceci-kierowcy mają analogiczny obowiązek zjeżdżać mi z drogi? Poważnie pytam. Sytuacje analogiczne. EDIT: Myślę, myślę i nie potrafię wymyślić. W jaki sposób zobaczenie drastycznie pogryzionej osoby miałoby zmienić perspektywę w stosunku do ratowania człowieka/psa z wypadku czy od utonięcia? :confused:
  11. [quote name='APSA']Behemotko, czy Ty jeszcze masz swoje mieszkanie?[/QUOTE]Chata teraz wynajęta niestety (znaczy dla mnie na szczęście :eviltong:)... Mogę rodziców spytać. To Gdańsk jest, tuż przy Sopocie. Tylko że koty rodziców, kiedy raz tam wpadłam przelotem z Kazanem, na widok psa zamieniły się w zjeżone kulki :diabloti:, generalnie mają tendencje do upierdliwego zawracania głowy gościom. A przed występem sportowiec musi się odprężyć, bo zakładam, że w tym kontekście pytanie? ;) Albo urobię brata, żeby pogadał z kolegą - mieszka w samym Sopocie :cool3:
  12. [quote name='filodendron']Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa. I z tym się zgadzam.[/QUOTE]Z tym to ja akurat też. Acz ten skrót myślowy był dość niezręczny, bo właśnie zwalniał ludzi z odpowiedzialności za agresję psów. [quote name='filodendron']Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - [B]ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności[/B]:[/QUOTE]Masz w ogóle najbledsze pojęcie, jak bardzo mnie obrażasz tym zdaniem? Skoro posiadasz tupet do rzucania implikacjami, że nie dbam, czy pies kogoś zabije, może powiedz wprost, co Cię tak uwiera w moim systemie wartości? Co jest w nim takiego przerażającego? Kogo nim krzywdzę? [quote name='filodendron']To znaczy, że nie masz dziecka. Jakbyś miała, to szybko by Ci się pogląd w tej sprawie wyklarował.[/QUOTE]Nie wiesz, czy by się [U]zmienił[/U] (bardzo klarowny już jest w tej chwili :p). Nie znasz mnie. Może jestem jednostką aspołeczną. Może nie sądzę, że ludzie mają większe prawo do czegokolwiek tylko dlatego, że sama należę do tego gatunku. Może nie uważam, że człowiek jest w czymkolwiek lepszy, ważniejszy, cenniejszy od psa. Może z powodu jakiegoś defektu emocjonalnego rozum stoi u mnie przed uczuciami/hormonami. Czy dziecko miałam, mam, spodziewam się, nie mam i kiedyś planuję albo nie mam i nigdy nie chcę - nie Twój interes i w tej chwili nie ma związku z tematem. Ustaliłam sobie priorytety, jakie ustaliłam: Istoty kochane, bliskie są ważniejsze niż obce; gatunek nieważny. Skąd, na jakiej podstawie Ci się uroiło przekonanie, że jesteś na pozycji uprawniającej do oceny tych priorytetów, plasowania ich w kategoriach normalności czy moralności? [quote name='filodendron']Słowo klucz. Nie nie doceniaj hormonów ;-) Potrafią zmienić człowieka o 180 stopni ;-)[/QUOTE]Pewnie, że potrafią. Co nie znaczy, że człowiek o systemie wartości podyktowanym hormonami z założenia ma rację, a każdy inny pogląd jest nienormalny, niemoralny, przerażający i w ogóle ZŁY :roll: [quote name='filodendron']Jednak nie bez kozery ten artykuł Zofii Mrzewińskiej: [URL]http://pies.onet.pl/39696,13,17,bo_chodnik_byl_za_waski,1,artykul.html[/URL] zainspirowała właśnie dogomania i dogomanicy. Faktycznie czasem sięgamy granic absurdu.[/QUOTE]Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. I wizję przepraszania każdego przechodnia, że mój pies oddycha, że jest za duży/za mały, że ma włosy, że patrzy, że jest na linii czyjegoś wzroku, że jedzie autobusem, że merda ogonem, że biega, że zajmuje miejsce... że w ogóle ŚMIE ISTNIEĆ. Dlaczego ja mam przechodzić na drugą stronę ulicy albo ustępować miejsca w windzie, bo ktoś się boi mojego psa? Psa, który - rzecz istotna - nie ugryzie, nie szczeknie, nie skoczy, nawet nie powącha. Psa, który po prostu oleje, przechodząc sobie obok. [Jeśli ja się boję ludzi w samochodach albo ludzi w okularach, to też wszyscy pasujący do tych kategorii mają mi się usuwać z drogi? :roll:] Zasada identyczna jak w przypadku kontaktu na linii pies-dziecko: przy dobrej woli obu stron, grzecznie zapytana, będę współpracować. Natomiast roszczeniowe wymaganie ode podporządkowania się czyjemuś widzimisię skutkuje wyłącznie reakcją pt. "spadaj na bambus". Nie toleruję przymusu ani wymagania, by cały świat się do kogoś dostosował, BO TAK. Natomiast, żeby nie było wątpliwości, tłumaczenia z serii tytułowego "bo chodnik był za wąski" (czyli np. "pies się przestraszył stukającej o chodnik parasolki, to przecież miał pełne prawo wyskoczyć z ryjem do głupiej baby, nie? a w ogóle co za kretynka zabiera ze sobą parasolkę w taką pogodę? albo stuka nią przy psie, skoro powinna przewidzieć, że się przestraszy?") również uważam za karygodne i niedopuszczalne. [quote name='filodendron']Chodzi o najwyraźniej już nieco trącący myszką światopogląd zwany humanizmem oraz o kategorię filozoficzną zwaną wartością wsobną człowieka ;-)[/QUOTE]No więc może nie jestem humanistką. Może, patrząc na mojego psa, któremu niespodziewany dotyk ręki wciąż kojarzy się z zagrożeniem i bólem, wstyd mi, że jestem człowiekiem. [quote name='filodendron']No właśnie według prawa nie masz do tego prawa (chyba że zagrożone jest Twoje życie lub zdrowie). Najwyraźniej nazywa się to przestępstwem nieudzielenia pomocy. Może miłość do psa sąd uznałby za okoliczności łagodzące i wyrok byłby w zawieszeniu ;-)[/QUOTE]To jeszcze raz: nieudzielenie pomocy jest przestępstwem (sama cytowałaś artykuł), JEŻELI mogę udzielić tej pomocy "[U]bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu[/U]". Ratowanie tonącego [U]jest[/U] narażaniem siebie na niebezpieczeństwo utraty życia. [SIZE=1]Pomijam, że w podobnej sytuacji myślałabym o ratowaniu życia istoty, którą kocham, nie o paragrafach...[/SIZE] Mogę się na takie niebezpieczeństwo narazić, jeżeli chcę - ale nie mam takiego obowiązku. Chcę. Chcę najpierw dla kogoś mi bliskiego, a dopiero później dla obcego.
  13. [quote name='Arwilla'][B]To zdanie sprawia, ze nie mam o czym z Tobą dyskutować...[/B] Mamy zupełnie inny system wartości... Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego dziecka, a życiem swojego psa... Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo... Twoje dziecko* może trafić na kogoś, kto będzie ratował swojego psa, pozwalając mu się utopić... *zamiast "dziecka" można wstawić sobie dowolnego, bliskiego człowieka... matkę, ojca, siostrę, brata, narzeczonego, żonę, lub co kto chce... bo "dziecko" budzi tutaj wiele kontrowersji...[/QUOTE]Owszem, najwyraźniej mamy zupełnie inny system wartości. Szanuję i akceptuję Twój. Masz prawo do każdego, jaki sobie wymyślisz - i dopóty, dopóki nikogo on nie krzywdzi, nie wtrącam się i nie krytykuję. Szkoda, że nie masz podobnej tolerancji. Szkoda, że uznajesz czyjeś inne zdanie za powód do odmówienia dyskusji. Rozumiem, że dla matki dziecko jest świętością. To biologiczny imperatyw, występujący u większości - jeśli nie u wszystkich - wysoko rozwiniętych społecznie ssaków. Ale zrozum, że ten biologiczny imperatyw (macierzyństwo, instynkty rodzica) wyznacza Twój system wartości. Niekoniecznie całego świata. Owszem, myślałam właśnie o podobnej sytuacji z wyborem stworzenia do ratowania (mnie akurat wpadł do głowy wypadek drogowy, ale to bez różnicy). Tak, najpierw ratowałabym swojego psa, a dopiero potem rzuciłabym się z pomocą obcemu człowiekowi, dorosłemu czy dziecku. I mam do tego prawo. Mam prawo do ratowania kogoś, kogo kocham, przed kimś, kogo nawet nie znam. Dylemat miałabym przy bliskim mi człowieku i bliskim mi psie/kocie/innym futrze. Dylemat dokładnie takiej samej natury, jak wybór między ratowaniem mojego kota i psa. Albo między dwoma kotami. A gdyby ktoś, widząc topiącego się swojego psa oraz mojego brata, uratował psa, a człowieka nie zdążył... Jasne, że bym rozpaczała. Ale nie posiadałabym moralnego prawa mieć pretensji, że ktoś ratował w pierwszej kolejności życie stworzenia, które jest mu bliskie, kochane, jest członkiem rodziny, a dopiero potem rzucił się na pomoc obcemu facetowi. Dla mnie uczucia, bliskość, więzi "rodzinne" stoją ponad lojalnością gatunkową (do której się zresztą jakoś dziko nie poczuwam, bo za dużo widziałam i parę razy doświadczyłam na sobie, do czego ludzie są zdolni :roll:). [quote name='Arwilla']Wina leży po obu stronach, różnica polega na tym, że dziecko puszczone samopas* nie stanowi zagrożenia, a agresywne psy tak...[/QUOTE]Dziecko też [U]może[/U] stanowić zagrożenie (choćby spowodować wypadek drogowy albo kopnąć kota), ale nie o to chodzi. W tym przypadku dziecko nikogo nie skrzywdziło - przynajmniej na ile wiadomo; psy tak. Dlatego, z powodu nie tylko działań, ale i skutków tych działań, opiekunowie psów powinni moim zdaniem zostać ukarani za pozostawienie zwierząt bez opieki po pierwsze, a za nieumyślne (bo w terminach prawnych to chyba będzie nieumyślne, nawet jeśli logicznie powinni byli przewidzieć tragedię) spowodowanie śmierci dziecka po drugie. [quote name='Arwilla']Chyba jednak podyskutuję, bo mnie trafia... [B]Gdzież były Twoje tłumaczenia i próba zrozumienia, kiedy pociąg zmasakrował na torach psa?[/B] Gdzie wtedy były prośby o zrozumienie, że być może facet chciał popełnić samobójstwo? Że był nawalony jak bąk i bez świadomości tego co robi? Ale to przecież TYLKO człowiek... nieważne... ważne, że zginęło zwierzę... Za to teraz jest ważne to, czy psy były głodzone, bite, może ktoś się nad nimi znęcał... trzeba zrozumieć, że coś w życiu tych psów sprawiło, że stała się tragedia, ale nad tym, co skłoniło faceta na torach do takiego, a nie innego zachowania nie warto się zastanawiać... nikogo to nie obchodzi, ważny finał... W sprawie z psami finał się nie liczy, liczą się okoliczności... Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...[/QUOTE]E? :crazyeye: Z jakiej racji te pretensje? Nie kojarzę sprawy z żadnym pociągiem. Czy ja mam obowiązek spędzać życie na forum, śledzić każdą sprawę i nawoływać o zrozumienie przy każdej tragedii? :confused: No sorry, opanuj się odrobinę w chęciach zarządzania moim życiem... Gwoli ścisłości, bo ciągle mi się to wmawia, nie wiedzieć czemu: Nie tłumaczę, nie próbuję zrozumieć (zrozumieć to bym chciała, ale mam świadomość, że wskutek braku danych się nie da). Oceniam fakty. Zaznaczam tylko, że nieuczciwe jest zakładanie psychopatycznej - czy socjopatycznej - postawy opiekunów psów. Nie znamy ich, nie znamy ich reakcji. Ja nie zakładam, że rodzice olali śmierć dziecka, bo przecież wcześniej nie interesowali się jego losem i puścili samopas. Nie znam ich, ale przypuszczam, że ciężko sprawę przeżyli i strasznie się teraz czują. Natomiast drugiej stronie zarzucono jakąś patologiczną znieczulicę - bez żadnych podstaw, żadnych argumentów. Ja NIE mówię, że tę drugą stronę należy zrozumieć, szukać okoliczności łagodzących. Sama nie szukam; zachowali się co najmniej nieodpowiedzialnie (wypuszczenie psów samopas), a ta nieodpowiedzialność pośrednio doprowadziła do tragedii (śmierć dziecka). Od dłuższego czasu podkreślam, że za jedno i drugie powinni zostać ukarani. Gdzie tu tłumaczenia i próba zrozumienia? Gdzie ignorowanie finału? A skoro już przy pytaniach jesteśmy - zaznaczę, że ja odpowiadam na Twoje - powtórzę: [quote name='behemotka'][B]Możesz mi wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej automatycznie uznaje się psa za winnego?[/B] (...) [B]To moja wina, że obce dziecko bez zaproszenia podeszło do mojego psa???[/B][/QUOTE] [quote name='Arwilla']Skoro nie wiesz, to ja Ci powiem... nigdy w życiu nie powinnaś urodzić dziecka... Dla mnie wybór w tym momencie jest oczywisty i [B]tylko aspołeczna jednostka z wypaczonym systemem wartości mogłaby uważać, że jest inaczej[/B]...[/QUOTE]Już pomijam, że prymitywnie obraźliwy (zgłaszam do moderacji tylko dla porządku, bo nie sądzę, by na to akurat była reakcja), ale ten post jest taki dziecinny... "Buu, myślisz inaczej niż ja, jesteś głupia, zła, wredna i w ogóle brzydka!!!" [quote name='Arwilla']Będziesz mieć... dlatego się właśnie martwię....[/QUOTE]O! Nie tylko zdolności telepatyczne, ale i przewidywanie przyszłości :lol: [quote name='Arwilla']W dalszym ciągu nie rozumiesz, że wybór między psem a człowiekiem nie zależy od siły uczuć do zwierząt, [B]tylko od naszego człowieczeństwa[/B]...[/QUOTE]Ciekawa teoria. Na czymś oparta czy tak sobie wysmażona na własne potrzeby?
  14. [quote name='dog193']Bardzo możliwe, ale inni rodzice słysząc o takim przypadku, raczej samego dziecka na placu zabaw już nie zostawią, bo będą zdawać sobie sprawę z zagrożenia.[/QUOTE]Oby. Naprawdę mam nadzieję. Ale to nie pierwszy taki przypadek i wielu rodziców wciąż uważa, że oni nie mają obowiązku dbać o bezpieczeństwo swojego dziecka, bo w razie czego każdy wokół jest winny, tylko nie oni... [quote name='dog193']A takie licytacje, jaka rasa zabiła więcej ludzi wydają mi się bezsensowne. Bo miłośnicy TTB demonizują ONy w tym momencie - i to zauważyłam już dawno. "Bo TTB to świetne psy, a te ONy to dopiero mordercy"... Nie wiem, jaki to ma sens.[/QUOTE]Oj tam, zaraz demonizowanie i licytacja :). Za ONkami nie szaleję do nieprzytomności, ale całkiem lubię. Co nie zmienia faktu, że psa obronnego znacznie łatwiej sprowokować/przyuczyć do ataku na człowieka niż psa bojowego. I to psy obronne są wykorzystywane w policji, gdzie elementem ich pracy bywa atak na człowieka.
  15. [quote name='Balbina12']To skąd te ataki na ludzi? Słyszeliście o przypadku zagryzienia dziecka przez yorka albo labradora?Był taki?Jeśli tak-chętnie poczytam,może zmienię swój światopogląd ale póki co to śmiercionośne skutki miały GENERALNIE pogryzienia przez ttb.[/QUOTE]Ataki na ludzi w wykonaniu TTB są [U]naprawdę[/U] rzadkie. Po prostu są nagłaśniane, bo wskutek przesądów i legend mają dużą nośność medialną. Na tej samej zasadzie nagłaśniana jest bez wyjątku KAŻDA katastrofa samolotowa, więc można by odnieść wrażenie, że samoloty są bardziej niebezpieczne np. od samochodów. A w kraksach samochodowych ginie bez porównania więcej ludzi (i proporcjonalnie, i liczbowo). Analizowałam kiedyś (do tekstu w tym temacie) doniesienia prasowe o pogryzieniach przez psy z rocznego okresu. Jeżeli w pogryzienie, nieważne z czyjej winy, zaangażowany był pies o szerokiej głowie, ciętych uszach lub pręgach - zależnie co dany świadek uważał za wyznacznik wyglądu dla TTB, bo [U]żaden[/U] z tych psów nie miał udokumentowanego pochodzenia - tytuły nieodmiennie krzyczały, że "Amstaff rzucił się na bezbronną kobietę" czy "Rozwścieczony amstaff zaatakował". Jeżeli był to pies w typie boksera, ONa czy jakikolwiek inny, tytuły brzmiały zwykle: "Pies pogryzł". Stąd [U]fałszywe[/U] przekonanie, że TTB atakują częściej niż inne psy. Tak media kreują może nie rzeczywistość, ale ludzkie postrzeganie tej rzeczywistości :mad: W policyjnych statystykach z tego roku na pierwszym miejscu były nieokreślone kundle, przede wszystkim wiejskie łańcuchowe Burki, na drugim miejscu ONki (czyli ONkopodobne), na trzecim jamniki. Potem jeszcze rottki i dalej nie pamiętam. Nie były podane skutki pogryzień. Były gdzie indziej, o czym za chwilę. Na pewno słyszałam o zagryzieniu dorosłego przez labradora. Czytałam też, że we Francji laby są w pierwszej trójce ras odpowiedzialnych za pogryzienia dzieci. Analizowałam również statystykę z bodaj dziesięciu lat poważnych - w tym śmiertelnych - pogryzień w Stanach. Yorków nie pamiętam, ale pomeranian zagryzł dziecko... czym liczbowo zrównał się w "wynikach" z filą. Tutaj są przytoczone poważne pogryzienia, z wyszczególnieniem wypadków śmiertelnych, pogryzień dzieci oraz trwałych obrażeń: [URL]http://ulubiency.wp.pl/gid,12274591,kat,1012383,title,Ktor******-gryza-groznie,galeriazdjecie.html[/URL] [quote name='Balbina12']być może ale nie zaprzeczysz ,że amstaf ma genetycznie większą wolę walki z innym psem niż labrador...Nieułożony ast szybciej zaatakuje niż nieułożony labrador..[/QUOTE]Tak, ma większą wolę walki Z PSEM, niż labrador. A chart ma większą wolę upolowania królika. No i? :roll: Chyba wszyscy wiemy, że między rasami istnieją różnice w skłonnościach czy tendencjach. [quote name='Balbina12'] a jak się zerwie z tej smyczy?No sorry ale prawdopodobieństwo spotkania innego psa i zaatakowanie go jest chyba większe niż spotkanie szczura...Poza tym mało kto panuje nad tak dużymi psami,nie raz widzę jak dziewczyna ok 14 lat dosłownie fruwa w powietrzu bo onek na smyczy chce się przywitać z Frankiem...[/QUOTE]York też może zerwać się ze smyczy. Pomijam, że - częściej niż ast - w ogóle na tej smyczy nie chodzi. Widziałam znacznie więcej nieopanowanych, agresywnych, histerycznych, nieodwoływalnych, nieupilnowanych yorków niż amstaffów, pit bulli i staffików razem wziętych. Zarówno w Polsce, jak i w UK (tu są niezmiernie rzadko nieupilnowane, ale agresywne do psów - owszem, nierzadko). W praktyce ludzie częściej nie mają kontroli nad małymi psami, niż nad dużymi :roll:, co miałam okazję zaobserwować choćby wczoraj wieczorem, gdy mój pies (duży, spokojny, bez smyczy) szedł sobie równo przy mojej nodze i bez szemrania reagował na komendy, a spotkany lhasa apso (mały, rozjazgotany, agresywny, szczęśliwie na smyczy) miał oboje państwa tam, gdzie słońce nie dochodzi, i wisiał na obroży, drąc ryja. Owszem, nie chciałabym, żeby TAKI pies się ze smyczy zerwał :p Ale karać się powinno za czyny dokonane, nie prewencyjnie. JEŻELI pies (jakikolwiek) zerwie się ze smyczy I zrobi komuś krzywdę, należy wyciągnąć jak najsurowsze konsekwencje. A dopóki jest zabezpieczony i pod kontrolą, i jako tako się zachowuje (wspomniany lhasa apso tego warunku nie spełniał...), może sobie nie lubić, kogo chce - i przechodniom NIC do tego. Zresztą przytomny człowiek stara się prawidłowo zsocjalizować psa, więc coraz więcej TTB nie tylko toleruje inne futra, ale wręcz, po kulturalnym przywitaniu, chętnie się z nimi bawi.
×
×
  • Create New...