Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Content Count

    578
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About behemotka

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    z Gdyni do Glasgow
  1. [quote name='Itske']- O rasowy Kelepiak, jaki cudny! (to niby o tym szajbusie z trzema łapami :-) - no rasowy ( to ja łżę jak przysłowiowy pies) - a skąd go Pani importowała? - z Australii oczywiście, tam są najlepsze - ależ on ma trzy łapki, ojej, a dlaczego? - bo to pies pracujący do bydła i byk mu odgryzł ( :-) ) - och, jaki dzielny![/QUOTE]Boskie :grin:. I zdjęcia też cudne. A ja uprzejmie donoszę, że kapoczek już w Polszcze. Mało - w Trójmieście nawet ;). Posłałam PW w sprawie odbioru.
  2. [quote name='sleepingbyday']filodendron, behemotka, jak nabardziej poowinnyście razem chadzac na spacery! jedna będzie ratowac psy, a druga dzieci - idealnie się uzupłeniacie :razz:. może o to chodzi w zyciu, bo ja wiem? [B]jakby wszyscy byli lekarzami, to kto by mi pralkę naprawił?[/B][/QUOTE]No toteż właśnie :evil_lol:. Różnorodność jest potrzebna i ja nie mam nic przeciwko - dopóty, dopóki te osoby różnorodne ode mnie nie wyrażają swojej odmienności przez niesienie krzywdy. Możemy żyć w pokoju, jak długo będzie jakaś tolerancja. Ale widzę, że w pewnych kręgach o nią trudno... [quote name='sleepingbyday']co do zdychania - to ważna uwaga, ta o higienie językowej. po pierwsze i najwazniejsze [B]język kształtuje świadomośc[/B] i ten slogan jest prawdziwy w stu procentach! między innymi dlatego mamy społeczeństwo tak średniowieczne w kwestii praw zwierząt, bo język, jakim operujemy, by opisac ich aktywność, zycie i śmierć stawia je automatycznie niżej (pomijam tu kwestie kolejności ratowania!) Chodzi o to zaczarowywanie rzeczywistości, jakie, przykładowo, stosują mysliwi - farba, badyle, a nie krew, nogi itd - łatwiej zabić coś, co nie krwawi, tylko puszcza farbę, no nie?[/QUOTE]Dokładnie. Aż się dziwię, że niektórzy wciąż zamykają na to oczy. Udowodniono już wielokrotnie, że sam dobór słownictwa ma olbrzymi wpływ na percepcję danego obiektu. Była nawet parę lat temu w Polsce kampania społeczna z "psimi" powiedzeniami w roli głównej. Coś jak wyciągnięte psu z gardła. Pogoda pod psem. Zejść na psy. Pies ogrodnika. Łgać jak pies. A ... to pies? (w sensie nic niewarte) Wieszać na kimś psy. Zabić jak psa. Nawet w biblii jest fragment, że poza bramami nieba zostaną "psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je". Jedna rzecz łączy wszystkie te konfiguracje językowe: [U]jednoznacznie negatywny kontekst.[/U] Więc co dziwnego, jeśli za okrutne zabicie kilkuset psów na smalec nic nie grozi, bo sędzia odstępuje od wymierzenia kary ze względu na "małą szkodliwość społeczną" czynu? Bo i co też zatłuczenie sześciuset kundli komukolwiek szkodzi? To tylko psy. [quote name='sleepingbyday']ale śmierć jest śmiercią, a nie zdychaniem. to "czynność" naturalna dla wszystkich zwierząt, dla nas też, natomiast negowanie wagi tego faktu przez używanie słowo o pejoratywnym zabarwieniu jest zdecydowanie oceniające. to o czym piszę jest kwestią kultury danego społeczeństwa. [B]proszę, wymieńcie mi języki obce, w których używa się do opisania śmierci zwierząt i ludzi odmiennych czasowników.[/B][/QUOTE]Też bym chciała o takich usłyszeć. Skoro już językowo wartościujemy wartość nie tylko życia, ale i śmierci - to na jakiej podstawie? [quote name='sleepingbyday']my, jako zdeklarowani psiarze [B]mamy obowiązek nieśc kaganek oświaty (a nie kaganiec przyzwyczajeń wyniesionych z domu)[/B]. wielu z nas musi jeszcze pracowac nad swoimi przyzwyczajeniami i wiedzą. każdy zapewne na innym polu. ale mamy chrzaniony obowiązek pracowac nad sobą w tej kwestii. jeśli nie my, to kto?[/QUOTE]A to ładne :). I jak najbardziej popieram. Jeżeli my, kochający zwierzęta, nie będziemy propagować szacunku do nich, tylko opowiemy wszystkim dookoła, że nasz pies to "tylko zwierzę", poprzedni "zdechł", a zresztą co za różnica, przecież jego życie i tak było mniej warte niż życie sadystycznego mordercy dzieci... to co powiemy osobie tłukącej psa łopatą? "Nie bij pieska, to go boli?" A jak odpowie: "No to co? To przecież tylko zwierzę, niech zdycha", to jakich argumentów użyjecie? [quote name='pa-ttti']Podejście niektórych dogomaniaków jest naprawdę chore moim zdaniem. Pies zdycha, człowiek umiera, i tyle. Takie jest nazewnictwo, nie ja to wymyśliłam. I nie oznacza to, że pisząc że pies zdechł nie mamy do niego szacunku czy nie kochamy go, jest to po prostu określenie śmierci zwierzęcia.[/QUOTE][SIZE=1]Przykro mi z powodu suni. Uważam, że osoby, które nazwały Cię bezduszną, postąpiły bardzo nie w porządku (na podstawie jednego słowa? oto internetowy zwyczaj wirtualnego oceniania całkowicie nieznanego człowieka :shake:).[/SIZE] Będziesz uprzejma podać podstawę językową do twierdzenia "Pies zdycha, człowiek umiera, i tyle. Takie jest nazewnictwo (...)"? Za Słownikiem Języka Polskiego PWN: "[B][URL="http://sjp.pwn.pl/slownik/2532773/umrze%C4%87"]umrzeć[/URL][/B] — umierać[B] 1. [/B]«zakończyć życie»[B]2. [/B]«przestać istnieć»" Nie ma NIC, że to słowo dotyczy tylko ludzi W tym samym słowniku czytamy: "[B][URL="http://sjp.pwn.pl/slownik/2545156/zdechn%C4%85%C4%87"]zdechnąć[/URL][/B] — [B]zdychać[/B] [B]1. [/B][I]pot.[/I] «o zwierzęciu: skończyć życie» [B]2. [/B][B]zdychać[/B] [I]pot.[/I] «cierpieć» [B]3. [/B][I]pogard.[/I] «umrzeć»" Czyli [U]potocznie[/U] możemy mówić w ten sposób o zakończeniu życia zwierzęcia. Nie jest to błąd - ale i nie jest też najbardziej "higieniczna", że zapożyczę sobie określenie, forma językowa. Skoro chcesz tak mówić, to mów, ale po pierwsze nie oceniaj, że inne podejście jest błędne, a po drugie pamiętaj: Język kształtuje rzeczywistość. Fakt, że, jako miłośnik psów, używasz w stosunku do nich identycznie pogardliwych określeń, jak osoba znęcająca się nad zwierzętami, niejako wytrąca Ci z ręki broń, gdy chcesz (zakładam, że chcesz) potępić to znęcanie się. [quote name='pa-ttti']Nie uważam też żeby zwierzeta trafiały do nieba.....sorry ale to naprawdę jest niezdrowe podejście....[/QUOTE]Znowu to samo... :roll: Niezdrowe DLA CIEBIE. Dla mnie dziwne, nielogiczne i niesprawiedliwe jest założenie, że można sobie z uśmiechem na ustach i pieśnią w sercu wymordować cały naród, a potem żałować swoich czynów i trafić do nieba. Ale NIE piszę, że podejście każdego szczerego chrześcijanina jest chore. Nie mam pojęcia, czy istnieją jacykolwiek bogowie, czy poza tym światem jest jakieś niebo i tęczowy most. Nie wierzę w żaden z tych bytów (bo jak na razie nie mam podstaw), ale nigdy nie wyśmiewam ludzi, którzy wierzą. Tyle wojen wybuchło przez brak tolerancji. Wciąż nie można się nauczyć, że to szkodzi?
  3. [quote name='Merrick']Rozumiem że pies kopnięty w szczękę powinien może jeszcze zamerdać ogonem z radości :roll: Każda sytuacja jest inna, ale w przypadku np. takiej, dziecko nie ma większych praw niż pies. Dziecko ma prawo znęcać się nad psem, kopać je bo ... jest człowiekiem i dzieckiem. Pies nie ma prawa się bronić bo ... jest ''tylko'' psem. To chore :angryy::angryy:[/QUOTE]No nie. Chyba (?) może też zaskomleć, pisnąć albo coś. Ale ugryźć? To nienormalne, przecież dziecko jest najważniejsze... [SIZE=1][dla niedomyślnych - ironia][/SIZE] [quote name='Dropsik77']Ratowanie psa (czy innego zwierza) a olanie człowieka- podchodzi pod nie udzielenie pomocy ( KK). I żaden sędzia argumentu zżycia się i miłości do zwierzaka nie przyjmie do wiadomości. Ciekawe czy człowiek poświęcający człowieka dla zwierzęcia byłyby w stanie spojrzeć sobie w oczy?[/QUOTE]Było już wyjaśnione w wątku, z którego został wydzielony ten temat, że KK karze za nieudzielenie pomocy [U]jeżeli możliwe było jej udzielenie bez narażenia siebie lub innej osoby na śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu[/U]. Rzucanie się do wody i próba ratowania topielca podchodzą pod narażanie się na śmierć, [I]ergo[/I] => nie ma podstawy prawnej do ukarania. Dlatego ludzi patrzących na topielca z brzegu też się nie wsadza do paki. [quote name='Dropsik77']Może tak- kto ma dzieci lub/i więcej niż naście lat do tego prawidłowe relacje z innymi ludźmi- tzn. żyje w rodzinie i spłoczeństwie, be poczucia izolacji, niezrozumienia i niekochania? Sama miałam najukochańszego jamniora, mojego przyjaciela, powiernika. Poczucie, że tylko on mi jest bliski i mnie rozumie było bardzo silne- tak pewnie buduje relację ze zwierzakami większość zbuntowanych nastolatków. Jemu nie przeszkadzały wygolone skronie, glany czy skórzana kurtka ;) Teraz dorosłam, punkt widzenia mi się znacznie zmienił....[/QUOTE]Pytanie mnie odrobinę rozbawiło :), odpowiadam, bo co szkodzi. Lat skończyłam nieco więcej niż -naście i mam prawidłowe (w sensie przyzwoite) relacje z większością znanych mi ludzi; bliskie relacje z bardzo niewielką liczbą osób. Rodziny całej też nie lubię, nawet najbliższej ;) [quote name='fragile0987']a ja tak czytam wasze wypociny i nie rozumiem gdybania co by bylo gdyby... mi sie to nie miesci w glowie... pierwsza rzecz to ile z was bylo w sytuacji gdy trzeba bylo poswiecic swoje zdrowie, psa, dziecka itp[/QUOTE]Patrz tytuł wątku: to są właśnie dylematy moralne. Nie ma zakazu teoretyczno-hipotetycznych rozważań o wartości życia ;-) Oczywiście, że te wszystkie deklaracje to gdybanie. Nie wiem, co bym zrobiła w rzeczywistej sytuacji. Mogę mieć tylko nadzieję, że postąpię tak, jak teraz podpowiada mi i serce, i system wartości. Na razie miałam bardzo odległą sytuację. Z dwa tygodnie temu szłam na spacer ze znajomą. My dwie, jej TŻ, dwójka dzieci (prawie 3 i 6 lat), dwa psy. Droga, krzaczaste pobocza i ogrodzenia po obu stronach. Towarzystwo rozsypane po dobrych stu metrach i w pewnym momencie słyszymy nadjeżdżający samochód. Moja pierwsza myśl: Pies! I to o jego bezpieczeństwo najpierw zadbałam. Mało tego :-P: znajoma - wiedząc, że młodszy chłopiec jest pod opieką taty - też w pierwszym odruchu ogarnęła futro. [Tak naprawdę nie istniało rzeczywiste zagrożenie, bo miałyśmy dość czasu na reakcję; ale impuls był, jaki był.] [quote name='Iniek']Moja sunia [B]szczeka na ludzi jak to pies[/B], ale kiedy ją ktoś drażni to szczekanie przybiera inny ton, więc od razu wiem że jakieś bachorstwo zebrało się przy bramie i z nudów wkurza mojego psa.[/QUOTE]Drażnienie drażnieniem (głupie i niedopuszczalne), ale szczekanie na przechodniów "jak to pies" też ma prawo wkurzać :roll:
  4. [quote name='filodendron']Na podstawie lektury Twoich wypowiedzi oczywiście, bo niby skąd?[/QUOTE]Konkretnie: Których? [quote name='filodendron']Przykro mi, ale tak to odbieram. Nie podoba mi się postulat karania rodziców dziecka nie tylko dlatego, że już ponieśli najwyższą karę. Również dlatego, że wina obu stron jest niewspółmierna.[/QUOTE]Opiekunowie dziecka wypuścili dziecko bez opieki, opiekunowie psów wypuścili psy bez opieki. Jedni i drudzy zrobili [U]dokładnie to samo[/U]. Skutki ich działań były oczywiście zupełnie różne - ale nie mylmy KONSEKWENCJI działań z samymi DZIAŁANIAMI. Dlatego klasyfikacja prawna czynu odróżnia zabójstwo (też różnych stopni) od nieumyślnego spowodowania śmierci. [quote name='filodendron']Każdy luzem biegający pies stanowi zagrożenie - to drapieżne zwierzę. 5-letnie dziecko nie stanowi żadnego zagrożenia, chyba że dla samego siebie.[/QUOTE]Pięcioletnie dziecko może wejść na ulicę i spowodować wypadek drogowy, w którym zginą ludzie. Może złapać kociaka za ogon i walnąć nim o ścianę (był ostatnio taki filmik na youtubie, nie? w wykonaniu nawet mniejszego dziecka, trzylatka bodaj). Więc nie tylko dla siebie. [quote name='filodendron']Gdybym nosiła nabitą broń, podeszło by dziecko i pociągnęło cyngiel to chyba też, skoro uważasz, że dziecko, które podejdzie do psa, dotknie go i zostanie ugryzione to powód, żeby się powoływać na artykuł 78 kw. Przecież to absurd jakiś.[/QUOTE]Absurdem jest to, że powtarzam coś do upojenia - i wciąż wmawia mi się dziwne poglądy. [B]Filodendron[/B], zasadniczo nie podejrzewam Cię o brak umiejętności czytania, ale chyba Cię ponosi :roll:. GDZIE napisałam, że [U]dotknięcie[/U] psa podchodzi pod art. 78 KW? Konkret, cytat, bez gołosłowia dla odmiany. Dziecko, które bez zaproszenia dotknie psa, może się spotkać z odskoczeniem zwierzaka, ew. ze zjeżeniem się czy warknięciem. I z uprzejmą radą ode opiekuna, by nabrało trochę ogłady, bo nie każdy pies musi być tak opanowany. Dziecko, które uderzy psa albo pociągnie go za ucho (zakładam, że nie jest to raczkujące niemowlę, tylko co najmniej kilkulatek, który powinien już kumać, co to zadawanie bólu), może się spotkać z przemocą. W moim przypadku - raczej ode mnie niż od psa. A jeżeli, hipotetycznie, pies się wkurzy i [B]od[/B]da, to owszem, natychmiast wzywam policję i żądam ukarania rodziców na mocy z art. 78. Co w tym absurdalnego? Każde działanie ma swoje konsekwencje, także agresja wobec psa. A że dziecka nie traktuję jako najwyższą świętość... Cóż, nie muszę. I nie zamierzam. Także dla jego dobra (nikt nie będzie chodził wokół niego na palcach przez najbliższe pięćdziesiąt lat). [quote name='filodendron']Pies to pies. [B]Tylko[/B] pies - drapieżnik, w którego zupełnie naturalnym systemie komunikacji leżą także zachowania agresywne. Nie rozumiem, jak trzy wałęsające się po wsi psy mogą być stawiane na tym samym poziomie winy/zagrożenia, co dziecko na placu zabaw. Policja też widać nie rozumie, skoro nie postawiono rodzicom zarzutów.[/QUOTE]Człowiek - [B]tylko[/B] człowiek - też jest skłonny do agresywnych zachowań. Na dodatek dużo częściej niż pies daje tym skłonnościom wyraz. To tak dla przypomnienia. I powtarzam po raz enty: NIE stawiam trzech wałęsających się psów na tym samym poziome winy (opiekunów) czy zagrożenia. Ile razy powtarzałam, że opiekunowie psów powinni odpowiedzieć za pozostawienie psów bez opieki (przepis porządkowy) [COLOR=black][B]I[/B][/COLOR] - powtarzam: [COLOR=red][B]I[/B][/COLOR]; spójnik łączny - za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka (przepis karny). A opiekunowie dziecka powinni odpowiedzieć za pozostawienie dziecka bez opieki (przepis karny). Bo dlaczego nie? Złamali prawo. Czy też prawo powinno się stosować wybiórczo, rodziców żadne przepisy nie obowiązują? :roll: [quote name='filodendron']Miejsca publiczne mają być wolne od niepilnowanych psów - całkowicie i bezwarunkowo.[/QUOTE]Zgadzam się całkowicie. I od niepilnowanych dzieci, dopóki te dzieci nie są w stanie zachowywać się bezpiecznie zarówno dla siebie, jak i otoczenia. [quote name='filodendron']A nade wszystko nie podoba mi się stawianie życia/zdrowia psa nad życie/zdrowie człowieka. I przeraża. I nie wiem, jak Ci wytłumaczyć dlaczego - skoro mój system wartości daj się podciągnąć pod szowinizm gatunkowy, to widocznie nie da się tego wytłumaczyć. Skoro etyka, wartość wsobna człowieka i sumienie stają się pojęciami rozciągliwymi niczym przysłowiowa guma od majtek, to już tylko pozostaje mi powiedzieć, że chyba jestem atawistyczną samicą, która - w stanie ogólnie pojętego dobrobytu - troszczy się nie tylko o swoje, ale także o potomstwo innych matek. Na to wychodzi. [B]Nie rozumiem i nie akceptuję[/B] stawiania zwierząt ponad człowieka, dziecko zwłaszcza, ani nawet nie akceptuję zrównania wobec prawa jeśli chodzi o odpowiedzialność w omawianym tu przypadku - w żadnym wypadku, w którym zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka. Trudno - jakoś musisz sobie z tym poradzić.[/QUOTE]No a ja nie rozumiem stawiania pedofila, który zgwałcił i zabił Twoje dziecko, ponad psa-ratownika, który uratował dwadzieścia osób. Ale akceptuję, uznaję, że każdy ma prawo do własnego systemu wartości. Tym się różnimy. A, ja bym tego mimo wszystko nie podciągała pod szowinizm gatunkowy. To raczej lojalność grupowa (tu: gatunkowa). "Moja" grupa jest automatycznie lepsza, bardziej wartościowa, moralnie słuszniejsza etc. od grupy "obcej". Zjawisko dobrze znane w psychologii, na identycznej zasadzie działają antagonizmy między kibicami różnych drużyn piłkarskich.
  5. [quote name='Arwilla']Powody dla których powinno się ratować najpierw człowieka, a potem psa, pojawiały się kolejno, ponieważ druga strona nie rozumie dlaczego tak właśnie powinno się postąpić...[/QUOTE]Rozumie, rozumie. Że TY myślisz, że "się powinno". Rozumie też na szczęście, że ma moralne prawo do innego zdania. [quote name='Arwilla']Behemotko - tak pięknie cytujesz - jestem pełna podziwu, musisz mieć wiele wolnego czasu, pomimo tych tymczasowiczów, których ja, niegodna, materialistyczna świnia, nie wzięłam, natomiast wolałam kupić sobie psa z papierami, zapewne po to, żeby się na forum chwalić :lol: - że jestem pewna, iż dokładnie wiesz, o które pytanie mi chodziło, tylko odpowiedź mogłaby być niewygodna...[/QUOTE]Argument [I]ad personam[/I] tylko ujawnia brak argumentu rzeczowego... :roll: Odpowiedziałam praktycznie na każde pytanie, które kojarzę. Uparcie nie chcesz powtórzyć => zakładam, że go nie było. [quote name='Arwilla']Już kilkukrotnie pisałam, że hormony nie mają z tym nic wspólnego, co potwierdzają wypowiedzi osób bezdzietnych... To kwestia kręgosłupa moralnego, który kształtuje się od dziecka... i który pomaga nam odróżniać dobro od zła...[/QUOTE]Znaczy twierdzisz, że urodzenie dziecka w niczym nie zmieniło Twojej osoby? :crazyeye: Nie odezwały się żadne instynkty macierzyńskie, naprawdę NIC? Cóż, można i tak. Tym niemniej faktem jest, że żadne poglądy nie funkcjonują w oderwaniu od rzeczywistości. Może się o tym kiedyś przekonasz, gdy przestaniesz wyłącznie teoretyzować i sprawdzisz swój kręgosłup moralny w rzeczywistości. [quote name='Arwilla']Natomiast nie bardzo rozumiem, jak to: "To tak szczegółowo, natomiast zasadnicza odpowiedź na [U]wydźwięk[/U] tych pytań (poza: "Przestań wreszcie wpychać nos i buty w życie innych ludzi, a zajmij się dla odmiany swoim" ;-))" ma się do tego: "Natomiast owszem, źle bym się ze sobą czuła, płacąc pieniądze za wymarzonego psa, np. rasowego. Przyjemnościami, które pomagają mi utrzymać się w rozsądnej kondycji psychicznej i dzięki temu robić coś sensownego ze swoim życiem, są książki, układanki, piwo :lol: etc. Tym niemniej pojmuję, że ten wymarzony pies może być przyjemnością dla człowieka o odmiennym zestawie priorytetów. Jego prawo." To jakieś "inne wtrącanie się"? Czy też jednym wolno, a innym nie?[/QUOTE]A kto - poza Tobą, rzecz jasna - się wtrąca? No mam inne zdanie, inne potrzeby, inne przyjemności. Nie lepsze, nie gorsze. Zaakceptuj, że nie takie same :smile:
  6. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='ladySwallow']Dziewczyny, załóżcie sobie może nowy wątek, co? I tak poprosce moda, żeby przekleił posty.[/QUOTE]Czekałam na interwencję i nie mogłam się doczekać. Więc rzeczywiście założyłam i na dalsze posty odpowiadam w temacie: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/210903-Cz%C5%82owiek-a-pies-warto%C5%9B%C4%87-%C5%BCycia-i-dylematy-moralne?p=17227475#post17227475"]Człowiek a pies - wartość życia i dylematy moralne[/URL]
  7. Zaczęło się od zagryzienia pięcioletniego dziecka przez trzy psy. Potem było, czy tym psom w ogóle można współczuć - i czy równolegle istnieje obowiązek współczucia rodzicom, którzy zostawili potomka bez opieki, czy powinni dostać mandat za złamanie prawa, skoro zostali już "ukarani" tragedią. Następnie padły znamienne stwierdzenia: [quote name='Arwilla']Ale coś w życiu tych psów spowodowało, że nie są takie, jakie być powinny... a [B]zdrowie i życie ludzkie powinno być priorytetem[/B]...[/QUOTE] [quote name='behemotka']Szczęśliwie nikt nie ma prawa (formalnego czy moralnego) nakazywać drugiej osobie, co "powinno" być priorytetem, a co nie. Dla mnie zdrowie i życie mojego psa (a także każdego z kotów) jest ważniejsze od zdrowia i życia obcego człowieka. Uważam taki system wartości za naturalny: ktoś, kogo kocham, komu ufam, w tworzenie więzi z kim bardzo się zaangażowałam, jest dla mnie ważniejszy od nieznajomego, który być może przy pierwszym kontakcie mnie okłamie, okradnie, zdradzi przyjaźń, pobije, pakując do szpitala na dwa tygodnie, potrąci samochodem i zwieje czy w inny sposób skrzywdzi. [SIZE=1]Wszystko z własnego doświadczenia [/SIZE]:diabloti:[/QUOTE] No i poooszło :). Zaczęły się rozmaite hipotetyczne scenariusze z jeziorem, katastrofą samochodową albo pożarem budynku w roli głównej: [quote name='Arwilla']Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo...[/QUOTE] Oraz deklaracje, kto kogo by ratował (matkę, kuzynkę, dziadka, psa, kota, szczura, chomika, pedofila, gwałciciela, człowieka, którego nie cierpi, pająki...) i czy ma prawo - zarówno formalne, jak moralne - ratować tego, kogo chce. Niektórzy byli innego zdania: [quote name='Arwilla']Dla mnie wybór w tym momencie jest oczywisty i tylko aspołeczna jednostka z wypaczonym systemem wartości mogłaby uważać, że jest inaczej...[/QUOTE][quote name='filodendron']Nie rozumiem i nie akceptuję stawiania zwierząt ponad człowieka, dziecko zwłaszcza, ani nawet nie akceptuję zrównania wobec prawa jeśli chodzi o odpowiedzialność w omawianym tu przypadku - w żadnym wypadku, w którym zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka. Trudno - jakoś musisz sobie z tym poradzić.[/QUOTE]I wokół tego rozpętała się burza. Wątek zaczynam jako OT z tematu "Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?" - wyłącznie po to, by uniknąć ciągnięcia dysputy tam (choć moim zdaniem to nie jest taki OT...). I odpowiadam na ostatnie posty.
  8. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='filodendron']Post 6113 został napisany w ramach wymiany zdań na temat zacytowanych przeze mnie fragmentów książki Jona Katza.[/QUOTE]Napisałaś dokładnie: [quote name='filodendron'](...) Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A [B]czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności[/B]:[/QUOTE]To jest naprawdę BARDZO krzywdzące twierdzenie. No dobra, mnie się przykro nie robi - bo po prostu olewam, co nieznani ludzie myślą na mój temat. Ale też właśnie dlatego nie lubię większości ludzi. Nie znają, a chcą krzywdzić. Dla frajdy? :roll: [quote name='filodendron']Min. "Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - [B]albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach[/B]". Twoje wypowiedzi postrzegam w tych kategoriach - odnoszę wrażenie, że to że dziecko zginęło/zostało poważnie pogryzione ma dla Ciebie znacznie drugorzędne. Przede wszystkim liczą się okoliczności i ewentualna wina ofiary, bo jeśli pies był agresywny, to pewnie ktoś go katował, głodził, więził na łańcuchu i dlatego. Jeśli nie był agresywny, to może polował i upolował. A jeśli ani nie był agresywny, ani nie polował, to znaczy, że pewnie dziecko włożyło mu palec do oka. A nawet jeśli nie włożyło, to w ogóle tam było - a więc wina matki. Winne są okoliczności - jakby okoliczności nie nastąpiły, to może by nie zabił/pogryzł. I zdecydowanie mniej ważne, że tego psa tam po prostu nie powinno być, ale był - hipotetycznie na przykład wprowadzony w samosiewny obieg przez dogomaniaków - liczy się to, że świat zaatakował psa okolicznościami.[/QUOTE]Skoro już przypisujesz mi takie doprawdy abstrakcyjne poglądy, wypadałoby swoje wnioski podeprzeć choćby drobnym konkretem. [U]Na jakiej podstawie[/U] odnosisz takie wrażenie? Może mnie z kimś mylisz... O sprawie pisałam m.in., że NIC nie usprawiedliwia opiekunów psów, powtarzałam wielokrotnie, że powinni oni ponieść surową karę zarówno za pozostawienie psów bez opieki, jak i za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka; że psy (niestety) przy obecnych realiach trzeba zabić; że współczuję bardzo dziecku, które zginęło straszną śmiercią. NIGDY nie użyłam sformułowania typu "wina ofiary" ani nawet nie sugerowałam, że dziecko cokolwiek sprowokowało, nie pisałam też, że psy pewnie były bite, głodzone, trzymane na łańcuchu; nigdy też nie wpadło mi do głowy pisanie o psach "zaatakowanych okolicznościami" przez świat. To, co mi zarzucasz, brzmi w kontekście tych wypowiedzi naprawdę groteskowo. O co Ci chodzi, jedyną słuszną postawą byłoby coś w rodzaju "Trzeba natychmiast ukatrupić te krwiożercze bydlęta, ukamienować najlepiej!"? :roll: A jak ktoś nie załamuje rąk, nie wyzywa psów i psiarzy, nie wstawia płaczących emotek, to znaczy, że śmierć dziecka go nie rusza lub słabo rusza? :shake: [quote name='filodendron']Tak to widzę - jako pewną trudną dla mnie do przyjęcia hierarchię ważności (wpisuje się w nią także [B]bagatelizowanie liczby zagryzień/pogryzień w zestawieniu z zabójstwami ludzi przez ludzi[/B] -może zamiast statystyk policyjnych należałoby się przyjrzeć dokumentacji dziecięcych oddziałów traumatologii) a nie jako oskarżenie, że w zasadzie jest Ci to całkowicie obojętne, czy ktoś zginie czy nie (to jednak nie jedno i to samo).[/QUOTE]Teraz jeszcze wmawiasz mi bagatelizowanie... :shake: Otóż nie, nie bagatelizuję. Może i nie podchodzę do sprawy tak emocjonalnie jak Ty, tylko bardziej analitycznie. Ja WIEM, że za każdą liczbą w policyjnych zestawieniach kryje się dramat. Ale to nie znaczy, że większa liczba jest mniej ważna... Bo co? Bo te dramaty są pospolite, więc w sumie ok? Cóż, może i Remarque miał rację, choć mnie to stwierdzenie zawsze wydaje się nie fair. "Jedna śmierć to tragedia, milion - to już tylko statystyka". [quote name='filodendron']A to, że przeraża mnie stawianie życia/zdrowia zwierzęcia nad życie człowieka to już wałkowałyśmy przez tyle stron, że nie będę się powtarzać. (...) Myślę też, że to kolejny powód, dla którego ogół nieupsionego społeczeństwa wyraża się o psiarzach z brakiem szacunku, a nawet podstawowego zrozumienia - bo to trudno zrozumieć.[/QUOTE]Wiem, że przeraża. Nie wytłumaczyłaś co prawda, dlaczego przeraża (poza tym, że inny), ale przecież nie masz obowiązku. Natomiast zauważ, że nikt Ci nie zabrania stawiania życia pedofila ponad życie psa terapeuty czy ratownika; nikt nawet nie krytykuje, a tym bardziej nie obraża Twojego podejścia. Ty, razem z [B]Arwillą[/B] i w paru momentach jeszcze kilkoma innymi osobami, praktycznie "zabraniasz" - nie dosłownie, tylko w formie... ja wiem, po trosze zaszczuwania, obelg, wytykania braku Jedynej Słusznej Racji - posiadania innego zdania. I TO jest problem. Nie różnice poglądów (te zawsze będą istnieć, gdy spotkają się różni ludzie), ale fakt, że nie możesz zaakceptować tych różnic, nie potrafisz przyznać mi równego prawa do posiadania swoich poglądów. Co do odbioru psiarzy przez resztę świata: Jeżeli "ogół społeczeństwa" nie potrafi tolerować inności, to jeszcze nie powód, by ludzie o innych od większości poglądach dostosowali się do tłumu ze strachu przed brakiem akceptacji. Zresztą z własnego doświadczenia widzę, że można cenić życie psa na równi z życiem człowieka - i istnieć sobie pokojowo z otoczeniem. Niezależnie od animozji w kierunku [I]homo sapiens[/I] oraz miłości do moich zwierząt jestem pozytywnie odbierana przez niepsiarzy. Bo futra nikomu nie przeszkadzają, nie wchodzą w drogę, nie hałasują, nie zaczepiają. Bo jestem na tyle społecznie przystosowana, by stosować kulturę w codziennych relacjach (pod warunkiem, że jest to kultura obustronna). Da się. Tylko to wymaga tolerancji. [U]Wzajemnej.[/U]
  9. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Wycieczki osobiste I nie wnoszące nic do sprawy komentarze ignoruję. [quote name='Arwilla']Więc skoro odpowiedź Twoja była szczera, to dlaczego na moje pytanie radzisz mi zapoznać się ze słowem "ironia"? Może jednak odpowiesz więc szczerze i na moje? Kavala pytała o złodzieja, ja pytałam o zabicie psa... dla przypomnienia...[/QUOTE]Na [U]które[/U] pytanie? Konwersacja dość skomplikowana, mogłam zgubić. Powtórzysz? [quote name='Arwilla']I zanim powielisz swoją wypowiedź o znęcaniu się, przypominam Ci o genetycznym szowinizmie... No, chyba, że Twój pies też żywi się sałatą... :D[/QUOTE]Mój pies żywi się głównie mięsem, koty prawie wyłącznie mięsem. I nie widzę w tym szowinizmu, tak jak nie widzę szowinizmu w upolowaniu przez lisa kuropatwy. Bo nie odmawiam krowom prawa do życia, nie mówię, że są gorsze od mojego psa czy kotów. Tak samo nie mówię, że są - lisy, kuropatwy, krowy, psy, koty - gorsze od ludzi. [quote name='Arwilla']Gdyby strażak ratował zamiast człowieka psa - poszedłby siedzieć... Widzisz, takie paskudne, niesprawiedliwe Twoim zdaniem prawo, które życie ludzkie traktuje priorytetowo...[/QUOTE]Zdecyduj się: chodzi o sumienie czy o prawo? O sumieniu odpowiedziałam, że ratując jedno życie, a nie będąc w stanie ocalić drugiego, mam sumienie tak czyste jak strażak w identycznej sytuacji. Bo [U]dla mnie[/U] żadne z tych żyć nie jest obiektywnie bardziej wartościowe od drugiego. O prawie trąbię od dłuższego czasu, że nie nakazuje narażać życia dla kogokolwiek. Ani nie karze za niepodjęcie ryzyka. Nie wiadomo też, czy strażak poszedłby siedzieć - chyba nie było takiej sytuacji, więc brakuje materiału badawczego... Nie skarżę się, że prawo jest paskudne. To [U]ludzkie[/U] prawo. Nic dziwnego, że dba właściwie wyłącznie o ludzi. To naturalny przejaw zdrowego egoizmu. [quote name='Arwilla']O pedofilu gwałcącym moje dziecko też było? Przepraszam, wśród ilości tych scenariuszy dziwnej treści, gdzieś mi umknęło... :D[/QUOTE]Było. Dwukrotnie. Nie odpowiadasz. W sumie się nie dziwię. [quote name='Arwilla']Ludzkiego nie miałam na szczęście okazji ratować... To nie kwestia doświadczeń, tylko podejścia do ludzkiego życia...[/QUOTE]Tylko że doświadczenia wpływają na poglądy. [I]Vide[/I]: rodzicielstwo (hormony, imperatyw biologiczny, instynkt opieki nad potomkiem, te sprawy). To nie znaczy, że osoba, która nigdy nie uratowała życia, nie ma prawa wypowiadać się moralnie w tej kwestii. Ma. Ale myślę, że doświadczenie tego uczucia mocno zmienia perspektywę. Wiem, że dla mnie zmieniło. [quote name='Arwilla']Napisałam to już wcześniej, nie musisz tak tego podkreślać... Nawet nie musisz odpowiadać na moje posty, skoro obie doszłyśmy do wspólnego wniosku, że nie warto...[/QUOTE]Ja akurat zawsze uważam, że dyskusja ma sens i warto ją prowadzić. Rezygnacja z wymiany poglądów prowadzi do nietolerancji, nienawiści i podobnych atrakcji. Więc już naprawdę gryzę się w język i nie odpowiadam na złośliwości. [quote name='Arwilla']Hallo... [B]człowiek[/B] kontra [B]zwierzę[/B]... Wróćmy do sedna, nie twórzmy scenariuszy...[/QUOTE]A człowiek to czym niby jest? Drzewem? Paprocią? Kamieniem? [quote name='Arwilla']Twoja postawa jest niebezpieczna... Moja nie... i tym się różnimy...[/QUOTE]Moja postawa jest niebezpieczna dla każdego, kto krzywdzi bez uzasadnionej przyczyny. Nikomu innemu nie zamierzam zrobić kuku, więc komu poza sadystami jakoby zagrażam? [quote name='Arwilla']Widać jesteś bardziej tolerancyjna ode mnie... zaakceptuj więc również mój brak akceptacji... ;)[/QUOTE]Znaczy ja, jako jednostka, której zarzuca się wypaczony system wartości, chorą miłość i w ogóle sianie rożnistych plag egipskich, mam się zachować bardziej społecznie od Ciebie? No już się zachowuję... Ale istnieje granica. Nie zaakceptuję radośnie braku tolerancji, tak samo jak nie zaakceptuję zadawania krzywdy (komukolwiek, żeby nie było) bez potrzeby. [quote name='Arwilla']Miałam sobie darować, ale odpowiem pytaniem na pytanie... Dlaczego opłacasz internet, skoro za te pieniądze możesz uratować więcej zwierzaków? Dlaczego kupujesz sobie ubrania, skoro możesz się skórami okryć (choćby z bananów) a zaoszczędzone pieniądze wydać na karmę dla bezdomnych kotów? Dlaczego wydajesz pieniądze na edukację, skoro kotom obojętne w jakim języku się do nich zwracasz i jaki masz poziom wykształcenia? Dlaczego kupujesz nową smycz dla tymczasa, skoro psu obojętne czy chodzi na skórze, czy na sznurku?[/QUOTE]Tylko że tu akurat w ogóle nie było pytania :lol:. Ale że sama zadajesz pytania - jak twierdzisz, głupie - to co mi tam. Żadnemu tymczasowi nie kupiłam nowej smyczy; internet akurat spełnia u mnie funkcję narzędzia m.in. do pomagania; nie potrafię szyć z bananowych skórek, zresztą w szkockim klimacie chyba by się nie sprawdziły; edukacja była dla mnie, nie dla kotów. To tak szczegółowo, natomiast zasadnicza odpowiedź na [U]wydźwięk[/U] tych pytań (poza: "Przestań wreszcie wpychać nos i buty w życie innych ludzi, a zajmij się dla odmiany swoim" ;-)) brzmi: Bo staram się zachować względną równowagę. Chcę pomagać, ale chcę też żyć (w sensie nie tylko trwać, ale i doświadczać); zresztą mam tę podstawową wiedzę o zarządzaniu zasobami ludzkimi, że zdaję sobie sprawę z praktycznej roli przyjemności. Skrajny asceta nigdy nie będzie tak efektywny w swojej pracy (tu: pomaganiu) jak umiarkowany sybaryta :eviltong: Natomiast owszem, źle bym się ze sobą czuła, płacąc pieniądze za wymarzonego psa, np. rasowego. Przyjemnościami, które pomagają mi utrzymać się w rozsądnej kondycji psychicznej i dzięki temu robić coś sensownego ze swoim życiem, są książki, układanki, piwo :lol: etc. Tym niemniej pojmuję, że ten wymarzony pies może być przyjemnością dla człowieka o odmiennym zestawie priorytetów. Jego prawo. [SIZE=1]Inna historia, że na mojego drugiego psa, którego jeszcze nawet nie widziałam na żywo, już wydałam więcej niż na świetnie zapowiadającego się szczeniaka po championach :evil_lol:. No, ale to jest trójłapy schroniskowy padaczkowiec, więc oddzielny temat.[/SIZE] [quote name='Arwilla']Głupie pytania? No, na Twoim poziomie... ;-) Tak na marginesie - psa ani nie ubieram, ani do snu nie układam, ale rozumiem, że każdy mierzy własną miarą... :-D[/QUOTE]Komentować nie zamierzam - bo niby jak? tak żenujące, że zęby bolą :roll:. Cytuję tylko do ew. interwencji moda. A propos interwencji moda: Z racji gigantycznego off topu, a przy tym wyraźnie trudnej dyskusji, może nie od czapy byłoby rzeczywiście wydzielić wątek na ten temat?
  10. behemotka

    Kolczatka-za czy przeciw?

    Rany boskie, toż to wygląda jak narzędzie tortur... I w zasadzie nim jest podczas użytkowania :angryy: A jakie inne ciekawe produkty mają! Kaganiec bojowy na przykład :roll:
  11. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Arwilla']Z tego co pamiętam, to Filodendron pytała całkiem serio... rozumiem, że poważna odpowiedź nie wchodziła w grę, bo mogłaby zaprzeczyć Twoim poglądom?[/QUOTE]To była akurat odpowiedź na pytanie Kavali. Oj, chyba problemy z czytaniem, o zrozumieniu to już w ogóle nie śmiem wspominać. I całkiem poważnie odpowiedziałam kilkakrotnie (odpowiedź ta nie zaprzeczyła moim poglądom), więc pozwoliłam sobie na lekką dywagację - zaadresowaną do jednostek domyślnych. Nie musiałaś się poczuwać. Na moje rozliczne już pytania nie odpowiadasz w ogóle. Czyżby odpowiedź mogła zaprzeczyć Twoim poglądom? Czy po prostu - a wiem, że mam talent do takowych :eviltong: - pytania są niewygodne? [quote name='Arwilla']A jak nazwiesz wybór psa zamiast człowieka, jak nie zadawaniem krzywdy? Nie dość, że skazujesz kogoś na śmierć, bo zamiast udzielić mu pomocy wybierasz psa, to jeszcze przyczyniasz się do ludzkiej tragedii jaką jest utrata bliskiej osoby...[/QUOTE]Jakiej krzywdy, jakie skazywanie, jakie przyczynianie się do tragedii? A to ja kogoś wrzuciłam do tej nieszczęsnej wody? :roll: Nie zadaję żadnej krzywdy. W tym hipotetycznym scenariuszu ratuję życie, nie je niszczę. Jestem ciekawa, co zrobisz w przykładzie podanym przez [B]Beatrx[/B]. Albo jeżeli w tych samych okolicznościach na Twoim miejscu byłoby Twoje dziecko. [quote name='Fauka']Dyskusja się rozkręciła, zmieńmy bohaterów. Co byście zrobili gdyby jednocześnie topił się Wasz pies i Wasza mama? zakładamy że pies i mama topią się w identyczny sposób, tak samo szybko i mają takie same szanse na uratowanie się bądź śmierć.[/QUOTE]A co byś zrobiła, jakby topiła się jednocześnie Twoja mama i Twoje dziecko? Albo oboje rodzice? Albo dziadek i kuzynka?... To tak samo uczciwe pytanie. [quote name='Fauka']Nie dla wszystkich bo skoro niektórzy deklarują że [B]oczywiście stawiaja wyżej życie psa nad ludzkie[/B] to uratują psa a mama nicyzm Jack z titanica pójdzie na dno.[/QUOTE]Całkiem pokręciłaś: to po drugiej stronie pojawiły się takie stanowcze podziały ;-). Że nieważne, czy swój, obcy, czy morderca, psychopata, pedofil, gwałciciel - i tak jest lepszy od psa, choćby bohatera. Osoby, które ratowałyby [U]swojego[/U] psa przed [U]obcym[/U] człowiekiem - podkreślam, bo to rozróżnienie chyba wciąż niektórym umyka - deklarowały wielokrotnie, że oczywiście stawiają wyżej życie istoty bliskiej i kochanej nad życiem istoty obcej. A to zupełnie oddzielny temat. Inna rzecz, że i w gronie osób, które znam, a nawet niektórych spokrewnionych, duża część jest dla mnie mniej wartościowa od moich zwierzaków.
  12. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='Sybel']Gdybym miała w perspektywie sytuację: tonie pies i dziecko, powiedzmy trzyletnie, a ja jestem na łódce i mam szansę uratować oboje, najpierw wciągnęła bym na pokład dziecko, potem psa. Dlaczego? Po pierwsze dziecko jest słabsze, pies prędzej sobie poradzi.[/QUOTE]W sytuacji, gdy mogę uratować oboje - wyciągnę najpierw tego, który gorzej sobie w tej wodzie radzi (bardziej panikuje, gorzej pływa itp.), czyli w normalnych okolicznościach i przy świadomości, że mój pies potrafi utrzymać się na wodzie, najpierw trzylatka. Natomiast gdyby pies był ranny czy słaby i miał trudności z pływaniem, a dziecko byłoby np. takie, o jakim dziś czytałam w gazecie - czterolatka przepłynęła bez przerwy dwie mile, ot tak dla sportu - to najpierw psa. Zasada słabszego. Natomiast wybór jest wtedy trudny i problematyczny, gdy możemy uratować tylko jedno, a drugie, niestety, umrze. Uratuję mojego psa, stworzenie, które kocham i za które jestem odpowiedzialna. [quote name='Sybel']Owszem, po śmierci psa też jest trauma, jak cholera zresztą, ale [U]dla mnie[/U] - dla mojej moralnosci ateistki - śmierć dziecka jest o wiele większą stratą, niż śmierć psa. Nie czarujmy się. [U]Tak jest[/U], bo mamy jednak tę świadomość, że to mogło być nasze dziecko, że ktoś olał nasze maleństwo w tej samej sytuacji.[/QUOTE]Tak jest. Dla Ciebie. Nie czaruj się, że Twoje uczucia, wrażenia, wyobrażenia czy posiadanie na sumieniu człowieka, ale nie psa, są automatycznie moimi. [quote name='Sybel']I co? Pogratulowali byście osobie, która uratowała swojego pieska, a waszemu dziecku pozwoliła zginąć? [B]Ja bym chyba zabiła. Po prostu.[/B][/QUOTE]O, już się budzi agresja :roll:. Jak miło. Fajna jest ta Jedyna Słuszna Moralność, taka kochająca życie... [quote name='Sybel'](...) czasem trzeba wybrać po prostu mniejsze zło. Czasem trzeba podjąć złą dla siebie decyzję, żeby pomóc komuś innemu. To jest jak dla mnie miarą cywilizowanego człowieka.[/QUOTE]Dla mnie śmierć mojego psa/kota nie jest mniejszym złem niż śmierć człowieka, którego nie znam. Co do miary człowieka się zgadzam (choć może nie cywilizowanego, a porządnego) i potrafię podjąć decyzję złą [U]dla siebie[/U], by komuś pomóc. Ale nie taką decyzję, która poświęci życie moich bliskich.
  13. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='kavala']Ja bym nawet zeszła z drogi gdyby ktoś się bał... przypuśćmy mojego kapelusza (nie chodzę w takowych ;)) I tu nie chodzi o to kto ma "prawo" przejść albo kto ma rację, tylko o to, że czasami miło jest coś bezinteresownie zrobić dla kogoś, za ten przysłowiowy uśmiech. Niestety świat ogarnia znieczulica i egocentryzm, każdy teraz myśli tylko o sobie, bo [B]skoro on ma prawo do czegoś, to za wszelka cenę musi to zrobić[/B]. Ja staram się nie zawsze tak postępować, jeśli nic na pójściu na ustępstwo nie stracę, albo stracę niewiele, jestem w stanie coś dla kogoś zrobić, lub poświęcić, nawet dla nieznajomego.[/QUOTE]Ależ nie chodzi mi wcale o to, że skoro mam prawo iść, to idę, nie patrzę dookoła i wypchajcie się wszyscy, jak macie problem ;). Z natury ze mnie całkiem ugodowy stwór. Jeżeli podczas spaceru widzę, że ktoś się patrzy z pewną obawą na psa, właściwie zawsze go przywołuję (psa, nie tego kogoś :lol:), daję do wykonania z dwie-trzy komendy i mijamy przechodnia na "równaj". Dawno zauważyłam, że ogromna większość ludzi przestaje się bać, kiedy widzą, że pies jest ułożony i zajęty raczej swoim człowiekiem niż obcym. Grzecznie poproszona - nawet zmienię trasę. Potrafię zrozumieć, że ktoś np. ma traumę; teoretycznie to nie mój problem, ale właśnie też uważam, że warto myśleć o innych. Ale obcesowe, roszczeniowe domaganie się ustąpienia drogi w dowolnie drobnej sprawie to już zupełnie inna bajka. W moim przypadku takie wymuszanie uległości przynosi wręcz odwrotne do zamiarów skutki. Grzecznie zapytasz? Nie ma sprawy, uśmiechnę się, ustąpię, pójdę na rękę. Butnie zażądasz i oczekujesz, bo tak? Wypchaj się sianem :diabloti:. Dla zasady, bo przymusu nie toleruję. Bo wśród rozlicznych wad mam i to, że jestem ideologiem i nie zrezygnuję ze swoich praw dla czyjegoś widzimisię. Dla kultury, dla uprzejmości - z niektórych mogę, bez problemu. Sama powiedz: Jeżeli ktoś każe Ci się natychmiast wynosić z kundlem na drugą stronę ulicy, bo on idzie - radośnie i potulnie się zmyjesz z przepraszającym uśmiechem, bo tak nakazuje grzeczność? Dla mnie naprawdę wiele zależy od podejścia drugiej strony. [quote name='omry']Ja też schodzę z dorgi ludziom. Nawet z yorkiem, a z 'psem mordercą' szczególnie, ale nie mam obwiązku izolować psa od każdego, kto idzie na naprzeciwka i to, że to robię jest tylko i wyłącznie [B]moją dobrą wolą[/B], o której behemotka pisała wcześniej.[/QUOTE]Otóż to. Ja tę dobrą wolę mam. Myślę, że każdy kulturalny człowiek ma. Ale dobra [U]wola[/U], jak sam wyraz wskazuje, jest moim wyborem. Nie narzuconym odgórnie obowiązkiem. Narzucone odgórnie obowiązki określa prawo, a prawo mówi, że tak samo mogę iść na spacer, jak i Ty. Więc jeśli masz z tym problem i nie potrafisz uprzejmie poprosić - to masz problem :eviltong:. I sam(-a) przejdź gdzieś indziej. [quote name='omry']Naprawdę taki wielki problem macie ze stawianiem swoich zwierząt ponad ludzi? Bo ja nie rozumiem. [B]Uwierzcie, że głupio się czyta, że ma się wypaczony system wartości tylko dlatego, że ktoś go nie rozumie.[/B] Ja też nie rozumiem, jak można ratować obcą osobę zamiast swojego psa i z tego co było wcześniej widać nie jestem sama, ale czy którakolwiek z nas napisała coś podobnego do Was?[/QUOTE]Też jestem z lekka zażenowana. Ocenianie wartości czyjejś miłości - żeby było bardziej groteskowo, ocenianie przez własne emocje, nie rzeczowe argumenty - jest zwyczajnie niesmaczne. [quote name='omry']Nie ma tu kultury, nie ma tolerancji i nie ma szacunku. To chyba źle.[/QUOTE]Są. Tylko nie u każdego ;). [B]Kavala[/B] przecież bardzo jasno komunikuje, że można uznawać życie człowieka za zawsze wyższą wartość i zarazem rozumieć, że ktoś myśli inaczej. Natomiast to interesujące - i znamienne - że brak kultury, tolerancji oraz szacunku wykazują osoby zebrane po jednej stronie. [quote name='sleepingbyday'][B]reguły społeczne[/B] sa tutaj w tak delikatnej sytuacji logicznej, że nie byłabym taka szybka do uznawania ich za [B]wyznaczniki moralne[/B]. nie, żebym negowała ich istnienie, bądź "państwowozlepcze" działanie...[/QUOTE]To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie. Stawianie znaku równości między tymi dwoma pojęciami nie świadczy o moralności, tylko o antropocentryzmie dla zasady.
  14. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='filodendron']Jeśli uważasz, że ratowanie psa może być ważniejsze i bardziej priorytetowe niż ratowanie dziecka, to rzeczywiście - [B]przeraża mnie to swoją "innością"[/B]. Dałabym się całkiem skołować, ale na szczęście przynajmniej prawo mam po swojej stronie, skoro już moralność podlega tak daleko idącej dyskusji. Smuci mnie to. Straszy mnie to.[/QUOTE]Mnie z kolei smuci i straszy takie zamknięcie umysłu (i krytyka, i obrażanie, i brak tolerancji, i włażenie z butami w bardzo delikatną sferę życia, i nachalne domaganie się, by świat postępował według czyjegoś życzenia) na to, co inne :shake:. Dokładnie na takiej postawie opierają się organizacje rasistowskie. Mam nadzieję, że Twoje fobie nie wyewoluują w nienawiść - a to niestety bardzo powszechne, dobrze znane w psychologii zjawisko. Prawo nie nakazuje mi rzucać się na pomoc Twojemu dziecku, bratu albo babci. To tak dla przypomnienia. [quote name='filodendron']Określenie "obrzydliwość" nie jest natomiast moje.[/QUOTE]Obrzydliwie (określenie moje) to mnie obrażałaś, implikując, że w nosie mam, czy pies zabije człowieka, czy nie. [quote name='filodendron']Nie za bardzo analogiczne. W artykule wyraźnie mowa jest o psach przejawiających agresję wobec ludzi. Czy któryś z mężczyzn prowadzących samochód gonił Cię tym samochodem po ulicy? Albo przygazował, żeby Cię przestraszyć na przejściu? Wjechał kołem na chodnik a potem powiedział, że stałaś za blisko krawężnika? Jeśli tak (czego nie wykluczam), należało wezwać policję.[/QUOTE]Nawet nie pamiętałam, że była w tym artykule taka piękna podkładka :) [QUOTE]Ale posiadaczy psów, wyprowadzanych w publiczne miejsca, musi obowiązywać taka sama zasada ograniczonego zaufania, jak i kierowców na publicznych drogach. (...) A jeśli chodnik jest rzeczywiście za wąski, [B]to my z psem mamy [U]obowiązek[/U] zatrzymać się z boku i przepuścić tego, kto z jakichkolwiek powodów obawia się zwierzęcia[/B].[/QUOTE]To, wobec powyższego, jak będzie z tym obowiązkowym przepuszczaniem przez kierowców każdego, kto boi się samochodu? :-P Sam tekst jest w większości trzeźwy i sensowny. To chyba jasne, że agresywny pies (każdej wielkości) musi być pod kontrolą, że przekładanie siatki z ręki do ręki nie ma prawa stanowić źródła agresji i podstawy do szukania wymówek na agresję, że strach przed rowerami to problem opiekuna, nie rowerzysty. Ale są i takie kwiatki: [QUOTE]Nie mamy stuprocentowej pewności, czy przypadkowy przechodzień nie zechce bez pytania pogłaskać naszego psa? No to trzeba nauczyć zwierzę okazywania w odpowiedzi sympatii lub obojętnego ignorowania zaczepek. (...) Pies nie ma prawa wybierać, kogo ze spotkanych ludzi natychmiast polubi, kogo się wystraszy, a kogo obszczeka.[/QUOTE]A dlaczego "trzeba" nauczyć zwierzę tolerancji dla macania? Ja się jak najbardziej zgadzam, że nie może być zgody na sytuację, gdy pogłaskanie przechodzącego psa może się skończyć urwaniem ręki albo przewróceniem na ziemię. Ale niby z jakiej racji pies, któremu ktoś bez zaproszenia wpycha się z butami (tu: łapami) w przestrzeń osobistą, nie może np. zjeżyć się, warknąć, burknąć pod nosem, że nie życzy sobie takiej impertynencji? No i już całkiem dobija, że wedle tego światopoglądu pies nie ma prawa nie tylko okazać lęku (w postaci jazgotania czy agresji - to dla mnie jasne, że przewodnik ma nad tym panować), ale nawet go odczuwać... :lying: Jak niby mam zabronić kundlowi się bać? :confused: Otóż mój pies wybiera - pewnie nie w ramach świadomego procesu myślowego, ale wybiera - kogo lubi, a kogo się boi. I ja to szanuję. Jeśli odczuwa sympatię, on chce i dana osoba chce się przywitać, to się witamy. Jeżeli odczuwa lęk, obchodzi szerooookim łukiem [SIZE=1](czasem aż drugą stroną ulicy, bo i taką miewa traumę na sam widok ludzia :roll:)[/SIZE]. Właśnie się dowiedziałam, że wg pani Mrzewińskiej nie ma do tego prawa :-? [quote name='filodendron']Wierzę, że większość społeczeństwa za złe uznałaby także ratowanie psa przed dzieckiem i w związku z tym zakładam, że takie zachowanie jest sprzeczne z powszechnie przyjętym systemem norm moralnych. Oczywiście, można toczyć spory na temat systemów norm moralnych - i właśnie to robimy. Natomiast radosne przyklaśnięcie, że ok - ty sobie ratuj dziecko, a ja psa i wszyscy będą zadowoleni, bo każdy ma prawo do własnego systemu norm moralnych jest - w moim odczuciu - przekroczeniem granicy. Dżihad mieści w swym systemie norm moralnych prawo do zabijania niewiernych, ale przecież z tego powodu nie stajemy się tolerancyjni wobec terrorystów, prawda? Przykład drastyczny, ale przecież mówimy o potencjalnym życiu lub śmierci.[/QUOTE]Wiem, można wytknąć, że to nie do mnie było ;), ale chyba się [I]cokolwiek[/I] zamotałaś. To brzmi trochę tak, jakbyś chciała ratować zawsze najpierw człowieka nie z powodu własnego, wewnętrznego, niezależnego przekonania, że to słuszne, tylko idąc za poglądami większości. Czyli, mówiąc wprost, bo "co ludzie powiedzą". Po dwa - skoro posiadanie własnego zdania i jednoczesny szacunek dla Twojego jest przekroczeniem granicy, co nim nie jest? Tylko bezwarunkowe podporządkowanie się Jedynym Słusznym Normom? Pachnie totalitaryzmem... :roll: Po trzy - zanim zaczniesz szerzyć dezinformację nt. religii, chociaż przeczytaj Koran. Między kitalem a dżihadem nie ma znaku równości. Po cztery - między zabiciem a nie narażeniem własnego życia dla ratowania czyjegoś (kto może zginąć nie z naszej winy) nie bardzo istnieje analogia.
  15. behemotka

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='HelloKally']Co, jak co, ale u Arwi nie mieszka pseudo haszczak, tylko rodowodowy Nomir, więc nijak ie można jej do tej grupy przyporządkować, bo nie spełnia podstawowego warunku.[/QUOTE]Nie pisałam o psudo haszczakach, tylko o psach okołohaszczakowych. W sensie rasowe, w typie rasy, podobne... Spełnia podstawowy warunek, jak najbardziej. [quote name='HelloKally']Ja też bym na pierwszym miejscu ratowała kogoś bliskiego, albo w ogóle innego człowieka, chyba, że to byłaby osoba, której wybitnie nie cierpię. Tak smao wolałabym, żeby to mojego psa pogryzł inny pies niż mnie. Co nie oznacza, że w razie ataku stoję i się cieszę, że to nie ja jestem na miejscu mojego psa.[/QUOTE]Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-P [quote name='filodendron']Przecież już napisałam - post 6113. Nie godzę się na taki system wartości. Jest dla mnie przerażający.[/QUOTE]Ale nie godzisz się, bo jest inny? Jest przerażający, bo inny? Naprawdę tylko dlatego - czy masz jakiś powód poza "nie masz racji, BO TAK"? Ja jestem otwarta na dyskusję, naprawdę. Ale dyskusja zakłada argumenty, a nie wygłaszane autorytatywnie Jedynej Słuszne Prawdy, po czym obrażanie (przez Ciebie w doprawdy obrzydliwym stylu) każdego, kto śmie wyrażać inny pogląd... [quote name='filodendron']No może. A może wręcz odwrotnie. Przecież Cię nie znam. A uwagi o roli hormonów to były do Szury, nie do Ciebie - ale chyba tego nie zauważyłaś.[/QUOTE]Zauważyłam, do kogo było skierowane stwierdzenie nt. mocy działania hormonów, a nawet o "klarowaniu poglądów". I co, ja nie mogę się do tego w żaden sposób odnieść? :roll: Zwłaszcza że napisałam coś o dokładnie tym samym znaczeniu, co Szura? [quote name='filodendron']A we mnie wręcz odwrotnie - jej uwagi budzą we mnie poczucie niespełnionego a teoretycznie możliwego poczucia bezpieczeństwa.[/QUOTE]Interesujące. I ma sens, przecież każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. W takim razie: Skoro mam niemalże obowiązek schodzić ludziom z drogi, żeby przypadkiem nie odczuwali dyskomfortu z powodu mojego psa, a ja (też człowiek) boję się samochodów prowadzonych przez mężczyzn, to znaczy, że wszyscy faceci-kierowcy mają analogiczny obowiązek zjeżdżać mi z drogi? Poważnie pytam. Sytuacje analogiczne. EDIT: Myślę, myślę i nie potrafię wymyślić. W jaki sposób zobaczenie drastycznie pogryzionej osoby miałoby zmienić perspektywę w stosunku do ratowania człowieka/psa z wypadku czy od utonięcia? :confused:
×