Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Jakoś nie przyszło mi do głowy wypuścić 1,2kg króliczka do 31,4kg -6m-c, nabuzowanego psa. Dziwne co nie? Jakoś miałam czarne wizje typu: pies rozgniecie królika, królik padnie na zawał, pies capnie królika, królik ucieknie za szafę i się zaklinuje itp itd.... Naprawdę wolałam oddać królicę młodej dziewczynie i dostawać co jakiś czas foty i info co u królicy niż ją narażać na stany przedzawałowe... Najlepiej wyszedł na tym królik, bo został 'przeszkolony' na wolno-biegającego po domu. U mnie to było awykonalne bo zawsze próbowała kable żreć, a i przy psie nawet takim 'podeptanym przez królika' nie odważyłam się zostawić sam na sam. [quote name='ailema']Obserwuje właściciela czy ma zamiar ściągnąć swojego psa jeśli nie to zazwyczaj skracam minimalnie smycz i obchodzę ich po łuku[/QUOTE] Przerabiałam, u mnie się nie sprawdziło. Mój pies stał się tak nerwowy (ja omijałam po łuku, a jazgoty jak jazgotały tak jazgotały) że już nawet na podobne nie szczekające mordę darł i szarżował... Znów musiałam go wyprowadzać z durnych zachowań... Chwilowo udaję bezczelną - ktoś ma wyrąbane i jazgota nie uspakaja to zostawiam niech drą na siebie mordę, tylko że mój nie ma prawa szarpnąć bo wtedy ma korektę i OPiernicz. Quote
asiak_kasia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Szkooooda... taką fajną zabawę miały, zastanów się jeszcze, może nie zrobią krzywdy no nie wiem, jakoś mi to ironią nie zapachniało. A ostatnio się dowiedziałam, ze jedno z moich prosiąt zostało uduszone przez pieska. Tak się świetnie bawili razem i nagle okazało się, że zabawa tragiczna w skutkach. Może jestem przewrażliwiona...:roll: edit. Dodam tylko, że prosiak był z mojego pierwszego miotu w hodowli, i poszedł do kolejnej hodowli-niby ludzie odpowiedzialni i rozsądni, a jednak nie do końca... Quote
badmasi Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Ja mam samotną świnkę, starsza zmarła. Jakbym chciała zapewnić obecnej towarzystwo to bym musiala dokupić kolejną świnkę a potem jakby odeszla obecna to znowu następną. To by był niekończący się korowód świnek:roll: Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='badmasi']Ja mam samotną świnkę, starsza zmarła. Jakbym chciała zapewnić obecnej towarzystwo to bym musiala dokupić kolejną świnkę a potem jakby odeszla obecna to znowu następną. To by był niekończący się korowód świnek:roll:[/QUOTE] Przerabiałam z papużkami... :placz: Wydaje mi się że jeśli potrafimy zastąpić towarzystwo takiemu zwierzaczkowi to nie ma problemu. Jednak bezpieczne - ludzkie towarzystwo. Żeby nikomu nie przychodziło do głowy wpychać kota do klatki z kanarkiem. Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Świnki były dwie, była to parka. Samiec zdechł z tego co vet powiedział to przez to że trociny wbiły się w jelito. Nie wiem jakoś to nie brzmi kolorowo. Czy tutaj już na prawdę nie można napisać czegokolwiek bez czepiania się? Nie robiły jej krzywdy i już. Gdy zmarł samiec to ją wypuszczałem ale pod Moim nadzorem nigdy nie miały kontaktu pozostawine same sobie. Psy były do niej przyzwyczajone bo drugi spał obok akwarium i jej pilnował. Samica też zmarła, z nieznamych vetowi przyczyn. Więc nie piszcie mi proszę i nie wysnuwajcie tutaj bzdetnych teorii że akwarium i samotność świni to tortury skoro nie znacie całej sytuacji. Z wielką przykrością muszę stwierdzić że ten temat sięgnął dna. Nie można już napisać czegokolwiek bez konieczności potem tłumaczenia się, dopisywania, prostowania pewnych postów. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='asiak_kasia']no kurde to wcale nie musi byc ze strony psa agresją podszyte, ale przy takim stworku, takie zabawy to proszenie się o kłopoty. Szczególnie jeżeli pies się nie umie zachować. Pola ma jobla na punkcie świniaków, ale leży grzecznie i jedyne co może zrobić to polizanie prosiaka. A jakoś szczególnie jej nie pozwalam na samodzielny kontakt, bo to jednak jest kawałek psa i niechcący może ukatrupić. A juz na pewno pisane, ze to super zabawa- jest szczytem, nie wiem czego? Głupoty?[/QUOTE] no właśnie o to chodzi, że to może być w zabawie, niechcący i tragedia gotowa. [quote name='badmasi']Ja mam samotną świnkę, starsza zmarła. Jakbym chciała zapewnić obecnej towarzystwo to bym musiala dokupić kolejną świnkę a potem jakby odeszla obecna to znowu następną. To by był niekończący się korowód świnek:roll:[/QUOTE] jeśli Twoja świnka jest już starsza, to wtedy faktycznie można sobie darować. przy młodej uważam, że to jest dobre podejście. moja nie ma roku, jakiś czas temu odeszła jej towarzyszka, więc szukam do adopcji kolejnej. Parysek, nie trzyma się świnek w akwarium! nie obchodzi mnie jaka była sytuacja, tak się nie robi i tyle, to nie są warunki dla świnki. świnka powinna mieć CODZIENNIE wybieg. i powinna mieć towarzysza, przy czym mogę zrozumieć, że ktoś nie chce dobierać sobie kolejnej świnki. Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 druga pewnie padła na zawał od ciągłego stresu związanego z widokiem nadpobudliwego na jej widok psa ;) Quote
asiak_kasia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 motyl- akurat w tej kwestii jesteśmy jednomyślne ( koniec świata :diabloti:) Co do starszych prosiaków, to wiadomo, że jeżeli nie planuje się kontynuacji, nie ma co brac kolejnej. Z moich doświadczeń wynika, że świnie trzymane stadnie, po zniknięciu towarzyszki dość szybko same się zabierają na tamten świat. Szczególnie jeżeli mowa o starszych prosiakach. Ale mam u siebie taka jedną aspołeczną, która gardzi towarzystwem innych ze swojego gatunku i najszczęśliwsza jest sama-ewentualni adoratorzy byli dość mocno pokiereszowani, i nici z planu hodowlanego :evil_lol: Tyle, że to raczej sporadyczne przypadki ;) Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='motyleqq'] Parysek, nie trzyma się świnek w akwarium! nie obchodzi mnie jaka była sytuacja, tak się nie robi i tyle, to nie są warunki dla świnki. świnka powinna mieć CODZIENNIE wybieg. i powinna mieć towarzysza, przy czym mogę zrozumieć, że ktoś nie chce dobierać sobie kolejnej świnki.[/QUOTE] Ja nie rozumiem problemu bo w poście napisane jest że to była parka a po śmierci samca, została przez chwilę wypuszczana a że były przyzwyczajone do niej to pozwalałem im na zabawy pod Moim nadzorem. Potem świnki poszła do Mojej babci i niestety padła. Śmiejcie się lub nie ale w niedzielę przy otwartym oknie a było słychać mszę w kosciele :D Quote
PaulinaBemol Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Parysek ludzie reagują na tej samej zasadzie jak ze spikiem coś im się nie podoba i piszą. Możesz wyprowadzić z błędu a jeżeli nie jest to błędnie zrozumiane to może warto się zastanowić? Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='PaulinaBemol']Parysek ludzie reagują na tej samej zasadzie jak ze spikiem coś im się nie podoba i piszą. Możesz wyprowadzić z błędu a jeżeli nie jest to błędnie zrozumiane to może warto się zastanowić?[/QUOTE] No i właśnie po tych ich zabawach niestety ale miałem więcej pracy, musiałem dłużej pracować i niestety nie mógłbym nadzorować tego i świnka została oddana do Mojej babci a że pożyła tam jeszcze 2 miesiące to inna sprawa. Ja rozumiem że ktoś może coś napisać, ja czegoś mogę nie dopisać ale też wypadałoby zapytać o okoliczności a nie siadać na kogoś od razu że to nie dopuszczalne itp. itd. Bo ja niczyim wrogim nie jestem, takim jak był Spike. Poza tym jeżeli zabawa odbywa się pod Moim nadzorem, gdzie mogę zareagować natychmiast to nie uważam żeby to było znęcanie się nad świnką, bez przesady... ;/ Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Dardamell']Robię dokładnie tak samo. Jeżeli suka swoją postawą nie przemówi do właściciela jazgacza to nikt nie przemówi. Pani Profesor, ja mam dużego psa, którego bardzo niezdrowo taki jazgacz nakręca i aby do niczego nie doszło to nie mogę skrócić psu smyczy. Jak zostawię luźno to suka jest spokojna i popatrzy, posiedzi, pocieszy się ale jak skrócę smycz to zaatakuje. Czy spotykając mnie na spacerze tez byś dostała k*@#%@#cy?[/QUOTE] oczywiście, że nie, bo - jak sama piszesz - suka luźno tylko przejdzie i popatrzy, ja mam na myśli psy, które nie są skracane i podchodzą - niezależnie, czy ze względu na brak instynktu samozachowawczego (bo mój pies drze japę), czy ze względu na to, że młode i durne, a już o ataku nie wspomnę. inna bajka, że mój pies, jeśli ma już jakiś respekt do obcych psów, to właśnie do dużych suk :D więc jest duża szansa, że nawet by się nie rozdarł. tak czy siak, chodziło mi o nieskracanie smyczy i "on idzie się przywitać", podczas kiedy ja już mam psa w powietrzu, duszącego się na obroży i wyglądam jak nieporadna matka z rzucającym się w markecie przedszkolakiem. Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Nie zasłaniaj się Spike'iem, jeśli napiszesz tutaj coś, z czym ktoś inny się nie zgadza, to możesz być pewien, że ci na to odpisze. Nie głaszczemy się tutaj po pleckach, tylko dyskutujemy. Quote
PaulinaBemol Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 nie wiem czy Spike był czyimś wrogiem nie wnikam. Ludzie po prostu często nie rozumieją potrzeb takich zwierząt, a już zwłaszcza jakiś świnek,papug, szczurów. Tego że te zwierzaki mają wcale nie małe potrzeby i jak je się powinno hodować np. nie trzyma się ich w akwariach, pojedynczo etc. Jak dostałam papugę musiałam się nieźle podszkolić. Niestety Merlin "dostałam" od ludzi średnio świadomych trzymali ją z innymi papugami w zdecydowanie za małej klatce blisko okna co skończyło się poważnym zaziębieniem i nie przeżyła. Przeciągi są bardzo niebezpieczne dla papug (wystarczy "przeziębienie") dodatkowo praktycznie nie umiała latać. Quote
rozi Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Maron86']Przerabiałam z papużkami... :placz: Wydaje mi się że jeśli potrafimy zastąpić towarzystwo takiemu zwierzaczkowi to nie ma problemu. Jednak bezpieczne - ludzkie towarzystwo. Żeby nikomu nie przychodziło do głowy wpychać kota do klatki z kanarkiem. A bo w ogóle trzymanie takich zwierzaków w domu jest bez sensu. Mój kot przyjaźnił się z papugą (: Włąściwie nawet z dwiema, tylko z jedną z wzajemnością, a druga nie lazła do niego, choć też się nie bała. Quote
badmasi Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='asiak_kasia']motyl- akurat w tej kwestii jesteśmy jednomyślne ( koniec świata :diabloti:) Co do starszych prosiaków, to wiadomo, że jeżeli nie planuje się kontynuacji, nie ma co brac kolejnej. Z moich doświadczeń wynika, że świnie trzymane stadnie, po zniknięciu towarzyszki dość szybko same się zabierają na tamten świat. Szczególnie jeżeli mowa o starszych prosiakach. Ale mam u siebie taka jedną aspołeczną, która gardzi towarzystwem innych ze swojego gatunku i najszczęśliwsza jest sama-ewentualni adoratorzy byli dość mocno pokiereszowani, i nici z planu hodowlanego :evil_lol: Tyle, że to raczej sporadyczne przypadki ;)[/QUOTE] Śmiem twierdzić, że świnka odżyła po odejściu starszej. Starsza była bardzo odważna - uwielbiała biegać po ogrodzie, kumplowala się z psami, była niezwykle towarzyska ale zarazem strasznie "dusiła" młodszą. Ciągle się spierały. Czasami spały przytulone ale to była rzadkość zazwyczaj toczyły wojny o domki czy hamaczki. Młodsza to świnka trochę autystyczna - raczej wogóle stroni od towarzystwa a do ogrodu bałabym się ją puścić bo wystarczy ją postawić na trawie i biegnie przed siebie, na oślep. Latem więc stawiam jej wolierę ale nie wiem czy jej się to podoba. Obecnie ma 5 lat i wygląda kwitnąco raczej nie wybiera się na tamten świat. Nawet włosy jej odrosły - to długowłosy prosiak bo w towarzystwie drugiej świni wyglądała jakby ją ktoś obzyndolił nożyczkami. Teraz wygląda bardzo ładnie. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Maron86']Przerabiałam z papużkami... :placz: Wydaje mi się że jeśli potrafimy zastąpić towarzystwo takiemu zwierzaczkowi to nie ma problemu. Jednak bezpieczne - ludzkie towarzystwo. Żeby nikomu nie przychodziło do głowy wpychać kota do klatki z kanarkiem.[/QUOTE] człowiek nie zastąpi śwince drugiej świnki. to jest zupełnie co innego. ludzie zbyt egoistycznie podchodzą do trzymania zwierząt. zwłaszcza gryzoni. jak ktoś nie chce mieć dwóch, to niech weźmie chomika, te są samotnikami. byleby nie do akwarium(!!) o mikroskopijnych wymiarach. Quote
Beatrx Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='motyleqq'] ludzie zbyt egoistycznie podchodzą do trzymania zwierząt. zwłaszcza gryzoni. jak ktoś nie chce mieć dwóch, to niech weźmie chomika, te są samotnikami. byleby nie do akwarium(!!) o mikroskopijnych wymiarach.[/QUOTE] z gryzoniami to jeszcze jest taki problem, że człowiek od najmłodszych lat uczy się, że chomiki czy świnki to takie jakby zwierzaki drugiej kategorii. jak dziecko chce psa, rodzice na psa nie mają czasu to dzieciakowi kupują w zamian chomika, bo nim się nie trzeba tak zajmować jak psem. w podstawówkach (przynajmniej za moich czasów) w każdej pracowni przyrodniczej był jakiś gryzoń i papuga albo kanarek. czasem bywało ich więcej. nikt tam ich nie wypuszczał, nikt się nimi nie zajmował i dzieciak uczył się, że zajmowanie się taką świnką ogranicza się do wymiany trocin i nakarmienia. a sklep zoologiczny? przeciętny kowalski uważa sprzedawców za znawców, więc skoro w sklepie króliki siedzą po parę sztuk w malutkiej klatce to widocznie tak ma być. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Beatrx']z gryzoniami to jeszcze jest taki problem, że człowiek od najmłodszych lat uczy się, że chomiki czy świnki to takie jakby zwierzaki drugiej kategorii. jak dziecko chce psa, rodzice na psa nie mają czasu to dzieciakowi kupują w zamian chomika, bo nim się nie trzeba tak zajmować jak psem. w podstawówkach (przynajmniej za moich czasów) w każdej pracowni przyrodniczej był jakiś gryzoń i papuga albo kanarek. czasem bywało ich więcej. nikt tam ich nie wypuszczał, nikt się nimi nie zajmował i dzieciak uczył się, że zajmowanie się taką świnką ogranicza się do wymiany trocin i nakarmienia. a sklep zoologiczny? przeciętny kowalski uważa sprzedawców za znawców, więc skoro w sklepie króliki siedzą po parę sztuk w malutkiej klatce to widocznie tak ma być.[/QUOTE] to wszystko smutna prawda. u mnie w szkole też były chomiki. wzięłam jednego na wakacje i zdechł. w szkole się ucieszyli :roll: niezbyt miła lekcja dla dziecka. a sklepy zoologiczne to w ogóle masakra. natłok zwierząt straszny, nawet chomiki razem, więc agresywne wobec siebie... w jednym sklepie takie agresywne chomiki są wrzucane do świnek! :shake: przez tydzień pracowałam na zastępstwo w jednym sklepie zoo. tak się złożyło, że ktoś wtedy przyniósł żółwia, bo się znudził. swoją drogą, mamusia cudowna, po raz któryś z rzędu(sama o tym mówiła) wymieniała zwierzątko na nowe, bo córeczka miała zachciankę. żółwia wzięłam ja i od razu po powrocie do domu przeczytałam wszystko o ich potrzebach. dwa dni później rodzina kupowała w tym sklepie małego żółwia i pytali mnie, co i jak, więc powiedziałam... właścicielka(!) sklepu stała koło mnie i była w szoku, w ogóle nie miała pojęcia o czym mówię. przykre. Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 ...a już o rybach nie wspomnę, znajomi wytrzeszczali oczy co to za fanaberia, że mój bojownik siedział w akwarium 30L... TAKIE DUŻE? dla JEDNEJ ryby? :crazyeye: (30L to nie tak znowu super dla bojownika, ale większego nie miałabym gdzie postawić...) chomiki czy inne zwierzęta 'drugiej kategorii' to też kwestia leczenia - znam milion przypadków, kiedy szczur był usypiany, bo przecież takiego zwierzaka się nie leczy, szkoda kasy i to jest faktycznie przerażające, że diagnostyka nowotworu + operacja wycięcia guza spod łapy kosztuje ileśtam-set złotych, a to "tylko szczur", więc co tu mówić o leczeniu chomika czy takiej myszki japońskiej... Quote
Beatrx Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 i tak miał szczęście, ze został uśpiony. przecież ile tych gryzoni po prostu umiera w męczarniach i nikt się nimi nie przejmuje:( Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 miałam podobną sytuację za dzieciaka, miałam chomika (jak każde dziecko 'na próbę przed psem' :diabloti:, makabra) i zaniemógł biedak - a cholera wie, co z nim było, jak to z chomikiem. poniosłam do lecznicy jakiejś osiedlowej, lekarz pomacał i uznał, że 'coś jest nie tak - usypiamy?', na co ja zaryczana przywlokłam go do domu z poczuciem, że uratowałam od pewnej śmierci... chomik i tak padł tydzień później, do tej pory nie wiem na co. jako dzieciak byłam laikiem, teraz bym umiała znaleźć jakiegoś specjalistę od małych gryzoni, ale skoro wielu lekarzy rozkłada ręce przy np. szynszylach albo szczurach, to gdzie tu się spodziewać hospitalizacji chomika, któremu dolega 'cholera wie co'? Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Pani Profesor']...a już o rybach nie wspomnę, znajomi wytrzeszczali oczy co to za fanaberia, że mój bojownik siedział w akwarium 30L... TAKIE DUŻE? dla JEDNEJ ryby? :crazyeye: (30L to nie tak znowu super dla bojownika, ale większego nie miałabym gdzie postawić...) chomiki czy inne zwierzęta 'drugiej kategorii' to też kwestia leczenia - znam milion przypadków, kiedy szczur był usypiany, bo przecież takiego zwierzaka się nie leczy, szkoda kasy i to jest faktycznie przerażające, że diagnostyka nowotworu + operacja wycięcia guza spod łapy kosztuje ileśtam-set złotych, a to "tylko szczur", więc co tu mówić o leczeniu chomika czy takiej myszki japońskiej...[/QUOTE] Kiedyś jak jeszcze miałem szczura pierwszego to swego czasu miał on strasznego guza na łapce, jak by normalnie ktoś mu kamień do łapki przykleił, tylko że w kolorze jego sierści. Drugi z koleji miał coś takiego na szyji. Pierwszy szczur został uśpiony a w przypadku drugiego odmówiono mi leczenia bo to tylko szczur. Udając się do drugiego veta, zalecenie było takie żeby go uśpić bo nie wiele czasu mu zostało. Z dwojga złego wolałem humanitarną śmierć zwierzaka. Nie wspomnę o tym że miałem również myszkę, która tak pewnego dnia po prostu sobie padła sztywna. Wszystkie zwierzęta były z jednego sklepu zoologicznego. Kiedyś jeszcze jak byłem w tym sklepie to widziałem tam świnkę morska która miała świerzba, kupiłem ją i zabrałem do Veta i udało się to jakoś wyleczyć. Byłem tam torf kokosowy dla mojego ptasznika a że żal mi się zrobiło świnki to kupiłem torf i świnkę i klatkę :) hehe. Mój dziadek miał myszki ale kiedyś pojechał do sanatorium i musiałem się nimi zajmować. Pewnego dnia budze się a jedna leży martwa bez ogona i głowy ;/ Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 z gryzoniami trzeba chodzić do wetów specjalistów. ja się dwukrotnie przejechałam, obie moje świnki przypłaciły to pogorszeniem stanu zdrowia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.