Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

azalia napisał(a):
(...)nic nie piszesz o kosztach u weta,też pewnie nie są i nie będą małe.


Mamy zaprzyjaźnionych wetów, którzy nie zdzierają z nas skóry, choć same leki też kosztują. Póki co dajemy radę. Pieniądze to tylko nic nie znaczące papierki, zwłaszcza w obliczu niewyobrażalnego cierpienia, jakiego doświadczyły te dwie bezbronne istoty....
Jeśli jednak ktoś miałby życzenie pomóc, chętnie przyjmiemy pomoc rzeczową, a wykaz takowych niebawem zamieszczę na początku wątku.
Pepsi i Cola czują się nieźle. Leżą grzecznie w bardzo dużym kenelu, na co rusz wymienianych podkładach. Co jakiś czas któraś się poskarży, ale nie wygląda na to, żeby zbytnio cierpiały (dostają środki przeciwbólowe). Cola wcześniej troszkę popiskiwała i okazało się, że łapka, w której jest wenflon, spuchła jej nieco. Przyczyną była zbyt mocno zawinięta taśma elastyczna, zabezpieczająca wenflon przed wysunięciem. Kiedy ją poluzowałem, sunia uspokoiła się. Dziewczynki mają cieplutko i nikt ich nie niepokoi, ponieważ klatka stoi w naszej sypialni na górze. Uznaliśmy, że w ten sposób mamy łatwiej doglądać ich w nocy.
Maluszki coraz bardziej interesują się otoczeniem. Kiedy w południe wynosiliśmy je w pudełkach do samochodu, obie podnosiły główki, żeby popatrzeć na "świat". Cholernie zależy nam na tym, aby wróciły do zdrowia i mogły się cieszyć własnym, kochającym domem, który wynagrodzi im wszystkie krzywdy i cierpienia, jakich doświadczyły z rąk "człowieka".
Tak na marginesie - podjąłem decyzje o zamontowaniu kamery z rejestratorem video, obejmującej swoim zasięgiem okolicę bramy wjazdowej. Pierwszy złapany sk.....yn odpowie za siebie i wszystkich wcześniejszych padalców.

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mieszkamy ok. 70km na wschód od Warszawy.

Pepsi i Cola czują się całkiem dobrze. Przed chwilą najpierw wypiły chętnie sporo wody, a potem wręcz wessały pierwsze normalne jedzonko. Na razie będą dostawały maleńkie porcje w niedużych odstępach czasu. Pepsi aż się poderwała i wręcz podbiegła do swojej miseczki, a Cola tylko usiadła. Jadły z ogromnym animuszem. Pepsi nawet próbował dorwać się do miski siostry, ale jej nie pozwoliłem. Wylizały miseczki i wpatrywały się we mnie, czy przypadkiem nie mam jeszcze. Podczas karmienia zrobiłem zdjęcie, abyście mogli zorientować się, jak wychudzone i dotkliwie okaleczone są sunie.
Celowo zamieszczam miniaturkę, a osobom wrażliwym nie zalecam jej powiększania...
Wybrałem najmniej drastyczną fotkę, na której niestety nie widać zbytnio faktycznego niedożywienia suń. W realu jest prawdziwa tragedia...

Posted

Sunie mają wilczy apetyt. Kiedy podchodzę z miseczkami, nieśmiało machają ogonkami. Jedzenie wchłaniają błyskawicznie i kombinują przy tym, jak też dobrać się do miski siostry. Podczas karmienia, które miało miejsce przed chwilą, szybciej opróżniła miskę Cola, więc podeszła do miski Pepsi, a ta rzuciła się na nią z ząbkami :crazyeye:. Po udanej obronie z jeszcze większym animuszem skończyła swoją porcję.
Po jedzeniu napiły się wody i ułożyły do dalszej drzemki.
Jeśli tak dalej pójdzie, szybko nabiorą sił. Oby problemy mięśniowo-skórne dało się opanować, a wszystko będzie O.K.
Prawdopodobnie w poniedziałek udam się z nimi do W-wy w celu skonsultowania tego ze znajomą wetką. Musimy mieć pewność, że postępujemy odpowiednio i niczego nie zaniedbujemy. Nie ma nic gorszego niż usłyszeć po fakcie "gdybyście przyjechali wcześniej..."
Około południa będę zmuszony po 3 razy kłuć te mizerne ciałka.
Najgorszy problem jest jednak z przemywaniem ran. Dziś jestem sam w domu, więc nie mogę liczyć na pomoc. Sunie bardzo protestują, kiedy próbuję dotykać ich newralgicznych części ciała, a największy problem stanowi przekręcenie ich na drugi bok. Muszę to robić w grubych rękawiczkach, ponieważ kłapią wtedy na oślep ząbkami.
Może znacie jakieś sposoby, aby w miarę bezboleśnie przeprowadzać tego typu zabiegi?

Posted

Jedzą chętnie gotowanego kurczaka z ryżem, ale nie gardzą też puszką dla szczeniorków (dostały tylko na próbę). Myślę, że i sucha karma będzie O.K., ew. namoczona. Idę przygotować Rivanol, bo muszę się uporać z przemywaniem ran. Oj nie lubią one tego, nie lubią...

Posted

Biedactwa :( Może w trakcie przemywania jakieś przysmaczki im dawać, wtedy będą wiedziały że nie chcesz im zrobić krzywdy. A po zabiegu też nagroda i to duża :)

Posted

Nie znam niestety żadnego sposobu, żeby opatrywać rany bezboleśnie:-( Gallegro, a gdzie i o której godzinie będziesz w Warszawie? Pytam, bo może udałoby mi się podskoczyć z rzeczami, które miałam wysłać i mielibyście je szybciej?

Posted

Pepsi wymiotuje i jest osowiała. Tomek przez telefon konsultuje się z ciotką-wetką z Wawy. Albo za dużo zjadła, albo to coś poważniejszego. Napiszemy później.

Posted

Ania-tygrysiczka napisał(a):
Pepsi wymiotuje i jest osowiała. Tomek przez telefon konsultuje się z ciotką-wetką z Wawy. Albo za dużo zjadła, albo to coś poważniejszego. Napiszemy później.


Trzymajmy się wersji, że za dużo zjadła:-( Bidusia kochana:-(

Posted

Stan Pepsi raptownie uległ pogorszeniu. Dostała silnych torsji i widać, że bardzo cierpi. Temperatury nie ma podwyższonej. Być może jest to kwestia reakcji na pokarm, ale na wszelki wypadek jestem w ciągłym kontakcie z zaprzyjaźnioną wetką i w razie czego jeszcze dziś pojadę do Warszawy. Profilaktycznie została podana No-Spa, więc jeśli jej przejdzie, oznaczać to będzie brzuszek. Cola czuje się dobrze (ma apetyt), ale ona z kolei popiskuje mocno, tak jakby cierpiała silny ból mięśniowy. Środek przeciwbólowy w zastrzyku został podany przed kilkoma minutami, więc mam nadzieję, że niedługo jej przejdzie.

Przy okazji opiszę swoje przemyślenia odnośnie opieki nad suniami.
Nie ukrywam, że jest to dla nas bardzo dużym wyzwaniem, a w momentach, kiedy pozostaję na gospodarstwie sam (obecnie do przyszłej środy), wręcz karkołomnym. Nie, żebym się użalał, bo to nie o to chodzi, ale z oczywistych względów nie jestem w stanie i nie potrafię zapewnić im fachowej, stałej opieki. Problem powstaje wtedy, kiedy np. muszę na jakiś czas wyjechać. Może się zdarzyć, że po nasikaniu na podkład, sunie będą leżeć w moczu, z otwartymi ranami. Własnie dziś lub jutro, może powstać taka sytuacja, oraz ze zrozumiałych względów, we wtorek. Pielęgnacja ich przez jedną osobę również jest bardzo trudna. To tyle tytułem wstępu...
Zmierzam do tego, że zaczynam się zastanawiać nad umieszczeniem suniek w jakiejś dobrej lecznicy, na czas najbliższych dni/tygodni, celem podleczenia w profesjonalnych warunkach. One nie wymagają jakichś bardzo kosztownych zabiegów, a jedynie odpowiedniej pielęgnacji. Tylko, czy jest w Warszaawie lecznica, której z czystym sumieniem można powierzyć psiaki w takim stanie? Jeśli miałoby to polegać na odwalaniu pańszczyzny, to i u nas gorzej mieć nie będą.
Przed chwilą zadzwoniła do mnie TZ-ka (jakby czytała w moich myślach - nie rozmawialiśmy wcześniej o tym) z informacją, że na własną rękę wykonała kilka tel. i w końcu trafiła na lecznicę na Bemowie (ul. Powstańców Śląskich), gdzie akurat aktualnie jest miejsce w szpitaliku. Koszt pobytu obu suń wyniósłby ok. 150 pln na dobę. W tym mieściłyby się zabiegi pielęgnacyjne, leki i wyżywienie.
Z przyczyn wymienionych na wstępie, całkiem poważnie zastanawiam się nad takim rozwiązaniem. Jeśli miałyby tam lepsze warunki niż u nas, jestem gotów zawieźć je tam jeszcze dziś. Wcześniej jednak skonsultowałbym je ze znajomą wetką, aby poznać jej opinię na ten temat.
Sądzę, że nawet tydzień byłby dobrym rozwiązaniem, ponieważ ich stan uległby w tym czasie stabilizacji. Oczywiście po tym okresie wróciłyby do nas, gdzie otoczylibyśmy je dalszą opieką.
Teraz o tym, o czym nie lubię pisac/mówić. W opisanym przypadku z wdzięcznością przyjęlibyśmy pomoc finansową, rozliczoną na koniec zgodnie z fakturą. Sami jesteśmy gotowi ponieść gros kosztów z tym związanych. Moment odebrania suń z lecznicy, można by uzależnić od ich stanu, oraz/lub możliwości finansowych.
Patrząc na suche liczby, jest to spora kwota, ale już biorąc pod uwagę częste wizyty u wetów i koszty dalekich dojazdów, robi się całkiem, całkiem. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że każdy wyjazd jest obciążony stresem i bólem, jaki funduje się suniom.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że w razie nagłej potrzeby, w promieniu 70 km nie mamy żadnej lecznicy czynnej w nocy.
Ciekaw jestem Waszych opinii.
Proszę tylko nie pomyśleć, że chcemy ich się pozbyć, ponieważ jak mało komu, zależy nam na ich rychłym powrocie do zdrowia.

Kiedy piszę te słowa, Cola bardzo głośno piszczy, a czasem nawet wyje :shake:.
Mam nadzieję, że zastrzyk zacznie niedługo działać...

Posted

ja z czystym sumieniem moge polecić klinikę Lupus jest ona na targówku na ulicy gajkowicza 2 tel 22 424 36 02
uratowali mi moja Nike i leczą mi wszystkie zwierzęta i naprawdę mają serce do tego.. Nika trafiła tam jako młody szczeniak z silna babeszja była już na wykończeniu ale odratowali ja.. spędziła tam prawie 2 dni i za krew leki i szpital zapłacilismy niecałe 300 zł..

Posted

Uważam, że to najsłuszniejsza decyzja. To, co mogliście zrobić na tym etapie, zrobiliście. Teraz sunie potrzebują całodobowej fachowej opieki, żeby wyszły z tego. Brak możliwości szybkiego dojechania do weta w ich stanie, to zbyt duże ryzyko. Może się zdarzyć, że lek przepisany przez weterynarza nie zadziała, konieczna będzie błyskawiczna jego zmiana. Jest wiele argumentów przemawiających za umieszczeniem ich na tydzień - dwa w klinice. Poza całym sercem i oddaniem, które im daliście, macie jeszcze 9 innych psów pod opieką i zapewne inne obowiązki. Nie chcę absolutnie powiedzieć, że mają złą opiekę, ale każdy czlowiek ma jakąś wytrzymałość fizyczną i kiedyś musi odespać.
Jeśli chodzi o cenę - pozornie jest wysoka. Ale już dagsam w poście powyżej napisała, że jej sunia spędzila w szpitaliku 2 dni i zapłaciła 300 zł. Tu mówimy o 150 zł (mniej więcej) za obie sunie.
Na Kosiarzy teoretycznie płaci się 25 zl za dobę, ale jak potem doliczane są leki i zabiegi, to głowa odpada:-(
Gallegro, to jest na ten moment najrozsądniejsze wyjście z sytuacji!

Bardzo szybko trzeba zrobić allegro cegiełkowe, bo kasy na ratowanie suniek pójdzie dużo. Mam nadzieję, że znajdą się i tu dobre duszyczki, które wesprą ratowanie dzieciaków. Ellig już Cię prosila o numer konta, na pewno znajdzie się jeszcze ktoś:-)

Posted

no tak, ale w to byla wliczona jeszcze krew ktora mniej wiecej kosztowala 170 zl leki i kroplowki.. wiec nie pamietam ile byla doba z 70 zl okolo mowie okolo bo to bylo prawie rok temu i ceny wylecialy mi z glowy..

Posted

Za chwilę wyjeżdżam z suniami do Warszawy. Jeśli ktoś miałby mi coś ważnego/pilnego do zakomunikowania, mój tel. 600 870 225.
Jeśli konsultacja potwierdzi celowość umieszczenia suń w szpitaliku, do kliniki powinienem dotrzeć ok. godz. 18-tej.

Posted

gallegro napisał(a):
Za chwilę wyjeżdżam z suniami do Warszawy. Jeśli ktoś miałby mi coś ważnego/pilnego do zakomunikowania, mój tel. 600 870 225.
Jeśli konsultacja potwierdzi celowość umieszczenia suń w szpitaliku, do kliniki powinienem dotrzeć ok. godz. 18-tej.


Trzymamy kciuki! Jestem pewna, że wet zaleci ich pobyt w szpitalu.

Posted

Nie jest dobrze:-( Pepsi ma 40 stopni gorączki i zakażenie. W domu nie miałaby żadnej szansy na przeżycie. W klinice od razu się nią zajęli. Cola jest w lepszym stanie, ale też nie nadaje się do zabrania do domu i opieki domowej. Mam nadzieję, że nie jest dla nich za późno:-( Gallegro wraca do domu, musi zająć się 9 pozostałymi psami. Najważniejsze, że sunie mają doskonałą opiekę. Resztę napisze pewnie gallegro, o ile będzie miał siłę dotrzeć tu dziś.

Posted

Tak jak wcześniej napisała Ewa-Marta, nie jest dobrze...
Gdyby Pepsi nie otrzymała natychmiastowej pomocy, prawdopodobnie nie przeżyłaby do jutra.
Opisywane przeze mnie wcześniej wymioty, były prawdopodobnie wynikiem postępującego zakażenia. Jej stan pogarszał się z minuty na minutę, dlatego po konsultacji zawiozłem sunie do kliniki. Okazało się, że w ciągu jednego dnia doszło do poważnego odwodnienia Pepsi (torsje, brak łaknienia). W szpitalu suniami zajęło się dwoje lekarzy. Nie ukrywali, że zwłaszcza stan Pepsi jest bardzo poważny. Natychmiast miała otrzymać stosowne płyny w kroplówce, oraz dwa antybiotyki, mające za zadanie powstrzymać posocznicę. Rany zostaną dokładnie oczyszczone, wymyte i zdezynfekowane. Zostanie zastosowane jonizowanie, które przyspiesza proces gojenia. Obumarła skóra zostanie usunięta chirurgicznie, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia wtórnego.
Gdyby udało się wyprowadzić Pepsi "na prostą", rozważony zostanie przeszczep fragmentu skóry. O celowości takiego zabiegu zadecydujemy w zależności od tego, jak rozległe będą jej braki. Póki co jednak, lekarze skoncentrują się na ratowaniu jej życia.
W przypadku Coli również istnieje ryzyko zakażenia, dlatego profilaktycznie zostanie wdrożona podobna procedura.
W związku z dużo większym zakresem opieki i zabiegów, niż przewidywano podczas rozmowy telefonicznej, koszt który wcześniej podałem, znacznie wzrośnie. I tak ceny poszczególnych operacji zostały "złagodzone" ze względu na fakt, że sunie są przygarnięte. Dokładny koszt zostanie sprecyzowany, kiedy zapadnie decyzja o zakresie niezbędnych zabiegów. Jutro będziemy wiedzieć coś więcej na ten temat. Opłata za dobę będzie naliczona dopiero od jutra od godz. 11-tej.
Jest prawdopodobne, że w niekorzystnym układzie, koszt pobytu z wszystkimi niezbędnymi zabiegami, wyniesie nieco ponad 100 pln/dobę, dla jednej suni. Ktoś powie - drogo... ale jak ja miałem spojrzeć suniom w oczy i zabrać je z powrotem do domu, skazując tym samym na niechybną śmierć. Szukanie innej, tańszej lecznicy, kiedy w przypadku Pepsi liczyły się minuty, byłoby co najmniej lekkomyślne.
W tym miejscu pragnę podkreślić, że decyzję o pozostawieniu psiaków w klinice podjąłem na własne ryzyko, licząc się ze wszystkimi tego konsekwencjami, zwłaszcza finansowymi. Jeśli jednak ktoś zechce nas w tym wesprzeć, przyjmiemy to z wdzięcznością.
Oby tylko sunie udało się uratować...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...