Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Powiedzcie mi jedno: czy jest miejsce dla Campari- nie typu "ktoś, gdzieś słyszał", tylko takie realne?
Alternatywa zamiast schroniska?

Według mnie dom z ogrodem + dobra buda + socjalizacja (kontakt z człowiekiem) + może inne psy też by w tym pomogły (?) to dobre rozwiązanie. Nie wiem jakby mogła się zachowywać w mieszkaniu i raczej tam bym jej nie umieszczała. Powrót do schroniska szczególnie dla tak wycofanego psa nie wchodzi w grę.

Posted

[quote name='magdyska25']Powiedzcie mi jedno: czy jest miejsce dla Campari- nie typu "ktoś, gdzieś słyszał", tylko takie realne?
Alternatywa zamiast schroniska?

Według mnie dom z ogrodem + dobra buda + socjalizacja (kontakt z człowiekiem) + może inne psy też by w tym pomogły (?) to dobre rozwiązanie. Nie wiem jakby mogła się zachowywać w mieszkaniu i raczej tam bym jej nie umieszczała. Powrót do schroniska szczególnie dla tak wycofanego psa nie wchodzi w grę.[/QUOTE]

Dokładnie taki o jakim piszesz! Dokładnie w każdym słowie! I z ogromnym doświadczeniem i z psami z problemem w zachowaniu(i z wycofującymi się psami)... z ogromnym zapleczem weterynaryjnym... a do tego w pełni już sprawdzony przez APSĘ!... był i czekał... kilkakrotnie oferował, że zabierze psa... ale co dzisiaj?... jakie ma pole manewru?




Cóż dzisiaj zrobisz, by Campari nie wróciła do schroniska?

Posted

Mając pełnię świadomości, że wątek ten jest czytany przez osoby decyzyjne w stosunku do Campari, zrobiłyście z niego arenę walki z tymi osobami... nie bacząc na konsekwencje dla tego psa.

To jest pomoc Campari?
Czy sposób na rozładowanie własnych frustracji i rozszerzenie pola działania?

Pomoc równie odpowiedzialna, skuteczna i dająca ten sam efekt, co dotychczasowe działania "pomocowe" dla tego psa- pozostawienie jej na mrozie - 30 stopni. Jeśli to przeżyje, to ponownie będzie cud.
Gratuluję.

Posted

Zuzlikowa- nie wiem do kogo ten ostatni post. Ja jestem wyjątkowo spokojna i opanowana- właśnie dla dobra Campari.

Edit:
A pomoc dla suczki- czego się nie pisze na wątku- nie oznacza, że tego nie ma.

Posted

[quote name='epe']


To może Fundacja Bernardyn zleci kontrolę PIW na Paluchu:diabloti:
I wystąpi z oskarżeniem o łamanie Ustawy o ochronie zwierząt przez dożywotnie kierownictwo?
Świadków do sprawy będzie wystaczająco dużo!
I takiej oto osoby / kierownictwo/, broni jak niepodległości zacna Aniela - wielka obrończyni zwierząt:angryy:
Brak słów!
..................[/QUOTE]

Jeśli masz coś do zrobienia na własnym podwórku, rób to własnymi rękoma. Daj pokazówkę jak to się robi!Być może będziemy mogli się czegoś nauczyć.

A jeśli sobie chcesz pogadać... poużywać i podowcipkować, to idź na gł. wątek "hospicjum"... ten pies nie wiadomo, czy przeżyje dotychczasowe "zainteresowanie" wolontariuszy swoją osobą. Przetrzymał tam zimę i mrozy i cudem jest ,że przeżył!
Nie odbieraj mu tej odrobiny nadziei jaka mu została, uskuteczniając wyśmiewanie i obrzucanie błotem kogoś od kogo być może zależy jej życie!
W obliczu jej niepewnego losu, tu nie ma miejsca na dowcipkowanie...

Posted (edited)

[quote name='magdyska25']Zuzlikowa- nie wiem do kogo ten ostatni post. Ja jestem wyjątkowo spokojna i opanowana- właśnie dla dobra Campari.

Edit:
A pomoc dla suczki- czego się nie pisze na wątku- nie oznacza, że tego nie ma.[/QUOTE]

Nie odpowiadam na wszystkie posty... uogólniłam i post jest jednoznacznie skierowany... nie jest do tych, którym los suni rzeczywiście leży na sercu...
Mam nadzieję, że i nie do Ciebie.

Mnie nie interesuje pisanie na wątku... lecz efekty dla psa. Ta suka przetrzymała "pomoc" zimą... zobaczymy jak przetrzyma i teraz, tę, która jest, a się o niej nie pisze.
Poczekamy i zobaczymy.

Niestety spokojna nie jestem... dobrze,że ktoś moze być optymistyczny i z nadzieją. Przyda się to i mnie.

Edited by zuzlikowa
Posted

[quote name='gameta']Skąd wy żeście się urwali? Nie znacie realiów palucha? Wiecie co się tam dzieje z takimi psami jak Campari? Nie? To ja wam powiem: siedzą przy odrobinie szczęścia w kojcach, przy mniejszym szczęściu wiszą na łancuchu albo są zamknięte w klatkach, jak króliki. Czy wychodzą do adopcji? NIE! Bo wg Najjaśniejszej (której umowa o prowadzenie schronu jest dożywotnia, jak by ktoś nei wiedział) nie są adpocyjne. Więc co? Tkwią tak - latami, póki nie umrą, często w bólu i męczarniach, bo na paluchu się psów nie usypia. Nawet tych w stanie agonalnym, ciężko chorych czy z ranami nie do wyleczenia (jak oskórowana do szkieletu łapa po wsadzeniu jej przez psa miedzy deski -oj, pamiętam tego psa, nigdy nie zapomnę!). Powrót na paluch jest dla Campari wyrokiem śmierci, odroczonej w czasie, tak by mogła jeszcze wiele wycierpieć - niech to w końcu do was dotrze.

.......

I własnie dlatego Fundacja Bernardyn chciała przejąć Campari ,jest to potwierdzona decyzja Fundacji kilkakrotnie i taki wtedy był plan....ale po tej awanturze na Paluchu ,plan legł w gruzach ......

Posted

[quote name='kasiek.']info moje nieoficjalne...
na wniosek czarodziejki Fundaja Bernardyn została wyłaczona z kontroli.................[/QUOTE]

Cytat z Astaroth:

w piątek Campari miała jechać do innego DT, te działania zostały wstrzymane po telefonie od pani z Fundacji B w którym powiedziała że Campari może zostać jeśli będzie miała budę i zostanie przepisana na Czarodziejkę. Natomiast w niedzielę już był donos na Paluchu. To nie była reakcja Palucha na "odczytanie chipu" to była reakcja na donos. Nie czekali by od piątku do niedzieli z działaniami, a nie powiesz mi chyba że PIW powiadomił Paluch w niedzielę? Zwolnienie morisowej i powrót Campari na Paluch to zasługa donosicielki która doskonale to schronisko zna. Jasne było że jeśli w sprwę jest wplątany PIW to pies nie pojedzie do fundacji, tylko Paluch będzie chciał ją z powrotem widzieć u siebie.

I bardzo dobrze,że Fundacja B.została wyłączona z kontroli !!
Ktoś kto tak miesza w sprawie nie jest wiarygodny!!

Posted

kto miesza ..,najbardziej namieszały i nadal mieszają naiwne , zaparte , .bezczelne " cioteczki ".
Będę je szerokim łukiem omijać ...
Nie umieją się przyznać do błędu , idą w zaparte , insynuują , obrażają ,szydzą .....i przekręcają fakty ....

Posted

[quote name='aanka']kto miesza ..,najbardziej namieszały i nadal mieszają naiwne , zaparte , .bezczelne " cioteczki ".
Będę je szerokim łukiem omijać ...
Nie umieją się przyznać do błędu , idą w zaparte , insynuują , obrażają ,szydzą .....i przekręcają fakty ....[/QUOTE]
kto kogo obraża?
kto z kogo szydzi i jak?
co kto komu insynuuje?
kto się ma przyznać do jakiego błędu?
Prosimy o konkrety.
[quote name='lika1771']Epe czy dobrze nie wiem....mialam nadzieje,ze jak bedzie fundacja to jest szansa dla Campari teraz no wlasnie co teraz?[/QUOTE]
zależy która fundacja.
Nie wszystkie dają szansę realną.
Proszę zobaczyć na wątku hospicjum.
Jeśli dobrze zrozumiałam, Viva zaopiekowała sie kilkoma psami.
Nie robiła rozgłosu, nie było werbli, nikt nie puszył się.
Wpisy malibo57 są, jak zawsze, wyważone i odcięte od emocji.
Tylko konkrety.

Posted

[quote name='zuzlikowa']Mając pełnię świadomości, że wątek ten jest czytany przez osoby decyzyjne w stosunku do Campari, zrobiłyście z niego arenę walki z tymi osobami... nie bacząc na konsekwencje dla tego psa.

To jest pomoc Campari?
Czy sposób na rozładowanie własnych frustracji i rozszerzenie pola działania?

Pomoc równie odpowiedzialna, skuteczna i dająca ten sam efekt, co dotychczasowe działania "pomocowe" dla tego psa- pozostawienie jej na mrozie - 30 stopni. Jeśli to przeżyje, to ponownie będzie cud.
Gratuluję.
Najprawdopodobniej i tak już pozamiatane. Suka wróci na Paluch. Nie będzie wydana do adopcji. Podobnie inne stare, chore psy, które do tej pory dzięki APSIE i morisowej miały szansę. Gratulacje dla Fundacji Bernardyn, dogocioteczek i donosiciela/lki. I tak, podpisuje się pod opinią, że lepiej Campari uśpić, niż dopuścić do jej powrotu do umieralni.
PS Osoby nieznające Palucha proszone są o niewypowiadanie się na jego temat. Po co sie ośmieszać, jeśli można tego uniknąć?

Posted (edited)

Palucha nie znam od podszewki, ale jednak co nieco przez 4 lata bywania w nim napatrzyłam się.
Tak jak wcześniej pisałam, jeszcze rok temu za ataki na dyrektorkę, gotowa byłam walczyć. Teraz już nie.
Jednak nie przeginajmy, że jeśli dyrekcja jest uwikłana w jakieś układy, to całe schronisko jest be.
Bez przegięć.
Idealnie nie jest, ale nie jest to taka tragedia, żeby schronisko sprowadzić, bez mała, do rangi mordowni.
Wiele dobrego dla psów dzieje się dzięki wolontariatowi, który jest rewelacyjny, aczkolwiek nie doceniany przez dyrektorkę.
Morisowa należy do tych na samej górze wśród tych pozytywnych.
Dla mnie bulwersujące jest oparcie sie dyrektorki na donosie, zanim go sprawdziła, bo nie watpię, że po tym co sie tu wypisuje, zadała sobie trud skonfrontowania podłego donosu ze stanem faktycznym.
Nie jest osobą niemyślącą.
Biorąc pod uwagę sprzeczność informacji na temat wniosków pokontrolnych, które tu nie zostały w żaden sposób udokumentowane, a były zapewne podstawą donosu, a przynajmniej miały z nim związek, nikt o zdrowych zmysłach zarządzający pieniędzmi państwowymi nie będzie brnął w błędne decyzje podjęte na podstawie niewiarygodnych doniesień.
Przynajmniej taka mam nadzieję.

Edited by inga.mm
Posted

[quote name='mala_czarna']Sprawdź może od ilu lat owa pani jest dyrektorem na Paluchu, i "czy jest do ruszenia".[/QUOTE]Nie ma ludzi nie do ruszenia.
Zobacz ile lat czarodziejka była nie od ruszenia.
Wszystko jest do czasu.

[quote name='magdyska25']Powiedzcie mi jedno: czy jest miejsce dla Campari- nie typu "ktoś, gdzieś słyszał", tylko takie realne?
Alternatywa zamiast schroniska?

Według mnie dom z ogrodem + dobra buda + socjalizacja (kontakt z człowiekiem) + może inne psy też by w tym pomogły (?) to dobre rozwiązanie. Nie wiem jakby mogła się zachowywać w mieszkaniu i raczej tam bym jej nie umieszczała. Powrót do schroniska szczególnie dla tak wycofanego psa nie wchodzi w grę.[/QUOTE]Odpowiedż poniżej.
Wszystko było przygotowane/
Czy jednak w świetle tego co sie dziś tam dzieje
i co zadziało się wcześniej
mamy szansę na ratunek dla Campari?:(

[quote name='zuzlikowa']Dokładnie taki o jakim piszesz! Dokładnie w każdym słowie! I z ogromnym doświadczeniem i z psami z problemem w zachowaniu(i z wycofującymi się psami)... z ogromnym zapleczem weterynaryjnym... a do tego w pełni już sprawdzony przez APSĘ!... był i czekał... kilkakrotnie oferował, że zabierze psa... ale co dzisiaj?... jakie ma pole manewru?




Cóż dzisiaj zrobisz, by Campari nie wróciła do schroniska?[/QUOTE]No właśnie.
Co możemy dziś zrobić?

[quote name='zuzlikowa']Jeśli masz coś do zrobienia na własnym podwórku, rób to własnymi rękoma. Daj pokazówkę jak to się robi!Być może będziemy mogli się czegoś nauczyć.

A jeśli sobie chcesz pogadać... poużywać i podowcipkować, to idź na gł. wątek "hospicjum"... ten pies nie wiadomo, czy przeżyje dotychczasowe "zainteresowanie" wolontariuszy swoją osobą. Przetrzymał tam zimę i mrozy i cudem jest ,że przeżył!
Nie odbieraj mu tej odrobiny nadziei jaka mu została, uskuteczniając wyśmiewanie i obrzucanie błotem kogoś od kogo być może zależy jej życie!
W obliczu jej niepewnego losu, tu nie ma miejsca na dowcipkowanie...[/QUOTE]Święte słowa!
jedno w drugie najprawdziwsze.
Dobrymi radami jest piekło wybrukowane.
A dowcipne podpowiedzi
okraszone "diabełkami'\
są szczytem ignoranctwa i obłudy jak dla mnie.

[quote name='kasiek.']info moje nieoficjalne...
na wniosek czarodziejki Fundaja Bernardyn została wyłaczona z kontroli.................[/QUOTE]No to pięknie:(
Chyba ostatnia sznasa dla Campari własnie zgasła.:(

[quote name='aanka']kto miesza ..,najbardziej namieszały i nadal mieszają naiwne , zaparte , .bezczelne " cioteczki ".
Będę je szerokim łukiem omijać ...
Nie umieją się przyznać do błędu , idą w zaparte , insynuują , obrażają ,szydzą .....i przekręcają fakty ....[/QUOTE]aanka, nie łudź się., że się takie ewenementy uda ominąć
one zawsze przypełzną
aby poigrać z uczuciami
i podnieśc ciśnienie.
Taka ich rola i zadanie.
zresztą wypełniane celująco.

Posted

[quote name='Cantadorra']szansa dla Campari nie zgasła, przecież dyrekcja Palucha może zmienić każdą decyzję.[/QUOTE]

i mam nadzieję, że tak właśnie będzie.

Nie wyobrażam sobie jej znowu w schronisku.

Posted

[quote name='Cantadorra']Nie Malizna, szansa dla Campari nie zgasła, przecież dyrekcja Palucha może zmienić każdą decyzję. A Fundacja B straciła wiarygodność na własne życzenie.[/QUOTE]
Tak, ja mam nadzieję do końca
dlatego napisałam "chyba".
ale Cantadorro musze napisac
ze dla mnie Fundacja bernardyn
nie straciła zadnej wiarygodnośc
przynajmniej nie w tym temacie
wierzę, ze jak sie wszystko skończy
to zarówno Bernardyn nam opisze prawdę do konca
jak i protokoły pokontrolne
pokażą prawdę.
Teraz najwazniejsza w moim odczuciu
jest Campari
i pozostale tam psy
reszta mnie na razie nie interesuje.
przyjdzie pewnie na to czas:(

Posted

[quote name='malizna78']Nie ma ludzi nie do ruszenia.
Zobacz ile lat czarodziejka była nie od ruszenia.
Wszystko jest do czasu.[/QUOTE]
A prosiłam... Nie ośmieszaj się. Wiesz ile razy próbowano ja "ruszyć"?

Posted

[quote name='Zofia.Sasza']A prosiłam... Nie ośmieszaj się. Wiesz ile razy próbowano ja "ruszyć"?[/QUOTE]
Nie jest mi Zofio do smiechu
Nie wiem ile razy była "ruszana"
bez powodzenia
ale wiem,ze dopóty dzban wodę nosi'
dopóki się ucho nie urwie.
Moze to jest śmieszne
ale ta prawda
jeszcze mnie nigdy nie zawiodła.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...