Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Campari , tak mi żal sunieczko ,że nie masz spokojnej i dobrej starości. Myślę o Tobie , martwię się i z całego serca pragnę,żeby na twoim wątku zapanowała zgoda i wspólnie udało się znaleźć dla Ciebie pomoc . Dobrej nocy kochana...

Posted

[quote name='ewu']Campari , tak mi żal sunieczko ,że nie masz spokojnej i dobrej starości. Myślę o Tobie , martwię się i z całego serca pragnę,żeby na twoim wątku zapanowała zgoda i wspólnie udało się znaleźć dla Ciebie pomoc . Dobrej nocy kochana...Ewu, to marzenie chyba już tylko w sfrerze marzeń pozostanie:(

Posted

[quote name='malizna78']Ewu, to marzenie chyba już tylko w sfrerze marzeń pozostanie:([/QUOTE]
Marzenia się spełniają.....Tyle tu energii i tyle osób, tyle można by razem zrobić....

Posted

[quote name='majku33krakow']biedna suczka,ONA NIE MOŻE WRÓCIĆ NA PALUCH.

ciekawy jestem czy na paluchu była by do adopcji?[/QUOTE]Też się nad tym zastanawiałam
Myslę, ze będzie do adopcji, bo dlaczego nie.
Ale poczekajmy do jutra/dziś już
Może wydarzy sie cud
może jednak uda się oddać Campari Bernardynom
ja ciągle po cichu marzę i czekam na cud
jak cudu nie bedzie
będziemy mysleć co dalej.

Posted

[quote name='ewu']To też można zmienić, dla dobra suni...Zapraszam nieśmiało. Warto... dla Campari....
też myślę, że dzika i wiekowa może być jeszcze zaadoptowana
jak czytam propozycje z morbitalem, to mam deja vu watku Sako :-( tylko jeszcze bez odleżyn w ciemnym zimnym pomieszczeniu na skobelek:shake: ...
a może są jeszcze inne możliwości by Campari pomóc
najbardziej przykre jest to, że tych najważniejszych ustaleń nie było pomiędzy opiekunkami a fundacją na bieżąco, do dzisiaj była na wątku cisza ze strony opiekunek i fundacji - myślę, ze wiele osób by pomogło jakieś odpowiednie miejsce dla psychiki i stanu zdrowia suni znaleźć, tak jak było w przypadku już zabranych psów

Posted

cytat Fundacji Bernardyn

"Istnieje podejrzenie, że psy zostały potajemnie wywiezione z terenu. To już nie są żarty. I doniesienie na policję nie będzie składane przez naszą organizację. My nie mamy tam swoich psów.
Jestem zszokowana i jest mi przykro. Stanęłam za Wami wszystkimi i zapewniałam urzędników, że nie ma potrzeby działać radykalnie, że damy radę we własnym gronie rozwiązać nasze problemy. I jest mi wstyd. "

A więc trzymajcie jutro kciuki ,aby to podejrzenie było tylko podejrzeniem a nie rzeczywistością ..los Campari nadal nie znany...
Był event fb dla Campari ,a le na prośbę wtedy mi sie wydawało opiekunki prawnej psa odwołaliśmy ,miała być zabierana przez Fundacje Bernardyn ...ale teraz to już nie istotne

Posted

[quote name='epe']Pani Ewo z Fundacji Bernardyn!
Ten przydługawy wpis w porównaniu z Pani pierwszym, zaraz po wizycie w "hospicjum", po drodze było też kilka innych - gdyby je zebrać w jeden post?
Dla mnie wynika z nich jedno - zmienia Pani zdanie jak kameleon kolory!
Jest Pani dla mnie mało wiarygodna!
I mało skuteczna!
Gdyby Pani była skuteczna, to załatwiłaby Pani z Anielą R.aby ta przekonała/poprosiła swoją przyjaciółkę p.Dejnarowicz, o adopcję Campari przez Pani Fundację!
Jeśli sunia wróci na Paluch, lub nie dojedzie, umrze po drodze ze stresu - będzie Pani współwinna!
W życiu należy kierować się zasadą: najpierw myśleć, potem robić!
Osoby dorosłe, wykształcone powinny umieć przewidywać skutki swych działań![/QUOTE]
Czytam to trzeci raz i oczom nie wierzę...
To może warto ruszyć 4 litery od komputera i POJECHAĆ? NA WŁASNE oczy się przekonać?
Żadna się nie ruszyła, palcem nie kiwnęła żeby te psy ratować, ale JEDYNA osoba, która była na miejscu w czasie kontroli, obejrzała ten raj dokładnie i na własne oczy jest niewiarygodna...
Czas się wynosić z dogo bo tu serce dla zwierząt jest tylko hasłem, którym sobie usta wycieracie.

Posted

[quote name='majku33krakow'] ciekawy jestem czy na paluchu była by do adopcji?

[quote name='malizna78']Też się nad tym zastanawiałam
Myslę, ze będzie do adopcji, bo dlaczego nie.


[quote name='joteska']też myślę, że dzika i wiekowa może być jeszcze zaadoptowana


Skąd wy żeście się urwali? Nie znacie realiów palucha? Wiecie co się tam dzieje z takimi psami jak Campari? Nie? To ja wam powiem: siedzą przy odrobinie szczęścia w kojcach, przy mniejszym szczęściu wiszą na łancuchu albo są zamknięte w klatkach, jak króliki. Czy wychodzą do adopcji? NIE! Bo wg Najjaśniejszej (której umowa o prowadzenie schronu jest dożywotnia, jak by ktoś nei wiedział) nie są adpocyjne. Więc co? Tkwią tak - latami, póki nie umrą, często w bólu i męczarniach, bo na paluchu się psów nie usypia. Nawet tych w stanie agonalnym, ciężko chorych czy z ranami nie do wyleczenia (jak oskórowana do szkieletu łapa po wsadzeniu jej przez psa miedzy deski -oj, pamiętam tego psa, nigdy nie zapomnę!). Powrót na paluch jest dla Campari wyrokiem śmierci, odroczonej w czasie, tak by mogła jeszcze wiele wycierpieć - niech to w końcu do was dotrze.

[quote name='kasiek.']"Istnieje podejrzenie, że psy zostały potajemnie wywiezione z terenu.

Wiesz, i o to chyba powinniśmy się modlić, w świetle całej sytuacji.

Posted

[quote name='gameta']Skąd wy żeście się urwali? Nie znacie realiów palucha? Wiecie co się tam dzieje z takimi psami jak Campari? Nie? To ja wam powiem: siedzą przy odrobinie szczęścia w kojcach, przy mniejszym szczęściu wiszą na łancuchu albo są zamknięte w klatkach, jak króliki. Czy wychodzą do adopcji? NIE! Bo wg Najjaśniejszej (której umowa o prowadzenie schronu jest dożywotnia, jak by ktoś nei wiedział) nie są adpocyjne. Więc co? Tkwią tak - latami, póki nie umrą, często w bólu i męczarniach, bo na paluchu się psów nie usypia. Nawet tych w stanie agonalnym, ciężko chorych czy z ranami nie do wyleczenia (jak oskórowana do szkieletu łapa po wsadzeniu jej przez psa miedzy deski -oj, pamiętam tego psa, nigdy nie zapomnę!). Powrót na paluch jest dla Campari wyrokiem śmierci, odroczonej w czasie, tak by mogła jeszcze wiele wycierpieć - niech to w końcu do was dotrze.


Gameta!
To może Fundacja Bernardyn zleci kontrolę PIW na Paluchu:diabloti:
I wystąpi z oskarżeniem o łamanie Ustawy o ochronie zwierząt przez dożywotnie kierownictwo?
Świadków do sprawy będzie wystaczająco dużo!
I takiej oto osoby / kierownictwo/, broni jak niepodległości zacna Aniela - wielka obrończyni zwierząt:angryy:
Brak słów!
..................

Posted

[quote name='Selenga']Czytam to trzeci raz i oczom nie wierzę...
To może warto ruszyć 4 litery od komputera i POJECHAĆ? NA WŁASNE oczy się przekonać?
Żadna się nie ruszyła, palcem nie kiwnęła żeby te psy ratować, ale JEDYNA osoba, która była na miejscu w czasie kontroli, obejrzała ten raj dokładnie i na własne oczy jest niewiarygodna...
Czas się wynosić z dogo bo tu serce dla zwierząt jest tylko hasłem, którym sobie usta wycieracie.

zaczynam powoli tak samo myśleć.

Posted

SOKÓŁ:

"Zaistniało podejrzenie, że Sokół widzi! Reaguje na ruch ręki, wodzi oczyma, pomimo, ze smaczek znajduje się w drugiej ręce. Jego źrenice reagują na światło. W tej sytuacji mamy projekt wizyty u dra Garncarza - co Wy na to?
Zaćma nie oznacza całkowitej ślepoty - sądzę, że Sokół powinien natychmiast dostać preparat z luteiną.

Poza tym, Sokół jest psem domowym, zachowuje czystość, widać, ze przebywanie w domu sprawia mu przyjemność. Ze spacerów pruje prosto do drzwi i czeka, aż się je otworzy- stojąca na terenie niezasiedlona buda i zadaszenie są dla niego zupełnie nie interesujące.

I jeszcze jedno - Sokół wygląda na zdjęciach, jak ON przeciętnej wielkości. W rzeczywistości jest olbrzymi:smile:

Sokół nie reaguje na imię Sokół, więc pewnie wkrótce otrzyma pieszczotliwy pseudonim:evil_lol:"
"Proszę się nie martwić o to, że Sokół trafi do kojca lub budy. Sokół wykazał się kulturą osobistą i sznytem psa domowego ( tak, jak Grom przed nim:smile:), więc szukamy dla niego miejsca domowego."





GROM:

Dostałam własnie filmik z przyjazdu Groma do Magdy - zaraz po opuszczeniu samochodu. Magda przedstawia sie Gromowi - dziś są już na dużo bardziej zażyłej stopie:smile:
https://picasaweb.google.com/1086222...64974006591810

...a to już nieco inny, ale może także wart obejrzenia... Grom na spacerze, na smyczy:

http://www.youtube.com/watch?v=ke-kYH8W3IE&feature=player_embedded



MISIO:

"Z Misiem byłyśmy dzisiaj w Almavecie w Sosnowcu, gdzie miał zrobione: prześwietlenie klatki piersiowej, prześwietlenie jamy brzusznej, EKG serca, badanie kału
Prześwietlenia stawów nie można wykonać, stan serca na to nie pozwala - znieczulenie nie wchodzi w rachubę.

Misio ma zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i dysplazję. W ocenie lekarzy nic nie można na to poradzić poza podawaniem środków przeciwbólowych i przeciwzapalnych.
Powiększona lewa komora i lewy przedsionek serca.
Szmery w serduchu, śledziona b/zm, robali nie ma.
Wyników EKG serca jeszcze nie ma.

Będzie dostawał zwiększone dawki leków
Vetmedin 2x dz 5 mg
Furosemid 0,5 tabl 2x dz
Trocoksil zwiększona dawka z 30 na 60 mg
to w kwestii medycznej
W kwesti dt, Misiu jest już w hoteliku Raszka."

Posted (edited)

Aniela R. Jeśli ci zależy na campari proszę nie skazuj ją na paluch,jeśli kochasz psy zrób coś żeby opuściła umieralnie u czarodziejki i znajdź jej gdzieś jakieś schronienie, PROSZĘ CIE I BŁAGAM W IMIENIU TEGO PSA,LUDZIE NIE CHCĄ ŻEBY BYŁA U CZARODZIEJKI BO JEJ NIE UFAJĄ

Edited by majku33krakow
Posted

gameta, urwałam się z innego nurtu, choć dryfujemy po tych samych wodach.
Czy jest szansa dla Campari by zajęła się nią Magda tak jak zajęła Gromem? czy dyrekcja schroniska na Paluchu da jeszcze szansę Campari tak by sunia najmniej ucierpiała w tej zawierusze?
nie rozumiem kwestii uśpię bo nie mam gdzie zabrać w kontekście pomocy staremu bezdomnemu psu tak samo jak nie uśpię niech odejdzie w agonii z ranami lub chorobą nowotworową w kontekście pomocy staremu bezdomnemu psu ( co mogło też spotkać Sako i inne psy przedtem). Czemu staruszki nie są adopcyjne może być wynikiem braku dobrej woli adoptującego jak i wydającego do adopcji. A tak dużo jest też chętnych na te starowinki?

Posted

Moze najwyzszy czas zajac sie p.kierownik z palucha?Kierowniczka z Kielc tez myslala,ze jest nie do ruszenia.....Wiele zlego dzieje sie na paluchu i jak to czasem bywa nawet koneksje nie pomoga....Media maja duza wladze.

Posted

śledze wątki czarodziejki od paru miesięcy i ja też myślałam, że tam jest raj dla psów, nawet mojego ARESA któremu lekarz nie dał żadnych szans chciałam tam zawieźć i dziękuję bogu że tego nie zrobiłam, bo jednak uśpienie był lepszym rozwiązaniem niestety. To co zauważyłam co się tam działo strasznie mną wstrząsneło, miałam nadzieję że to tylko pomówienia i rozdmuchana nadmiernie afera przez dogo-maniaczki, ale widać, że tak jak większość, była to złudna nadzieja ...
Pomóżmy kurde jakoś Campari ona na Paluch trafić nie może!!!
Po tej swobodzie, którą miała u czarodziejki, pomimo, że była to wątpliwa opieka a jednak była, to ona w paluchu odejdzie w koszmarnych warunkach i będzie jeszcze gorzej niż było...
Mam jakieś fanty na bazarek czy cuś, na które nie znalazłam odpowiedniego wątku...
Może jednak da się ją jakoś wydelegować do hoteliku...
TO JEST STRASZNE!!!

Posted

[quote name='malizna78']Też się nad tym zastanawiałam
Myslę, ze będzie do adopcji, bo dlaczego nie.


Poczytaj o Paluchu, a do tego czasu żyjcie nadzieją.
Czy tak trudno uwierzyć osobom, które znają sytuację tego schronu od podszewki??


[quote name='gameta']Skąd wy żeście się urwali? Nie znacie realiów palucha? Wiecie co się tam dzieje z takimi psami jak Campari? Nie? To ja wam powiem: siedzą przy odrobinie szczęścia w kojcach, przy mniejszym szczęściu wiszą na łancuchu albo są zamknięte w klatkach, jak króliki. Czy wychodzą do adopcji? NIE! Bo wg Najjaśniejszej (której umowa o prowadzenie schronu jest dożywotnia, jak by ktoś nei wiedział) nie są adpocyjne. Więc co? Tkwią tak - latami, póki nie umrą, często w bólu i męczarniach, bo na paluchu się psów nie usypia. Nawet tych w stanie agonalnym, ciężko chorych czy z ranami nie do wyleczenia (jak oskórowana do szkieletu łapa po wsadzeniu jej przez psa miedzy deski -oj, pamiętam tego psa, nigdy nie zapomnę!). Powrót na paluch jest dla Campari wyrokiem śmierci, odroczonej w czasie, tak by mogła jeszcze wiele wycierpieć - niech to w końcu do was dotrze.



Wiesz, i o to chyba powinniśmy się modlić, w świetle całej sytuacji.


dokładnie!!!

Posted

[quote name='gameta']Skąd wy żeście się urwali? Nie znacie realiów palucha? Wiecie co się tam dzieje z takimi psami jak Campari? Nie? To ja wam powiem: siedzą przy odrobinie szczęścia w kojcach, przy mniejszym szczęściu wiszą na łancuchu albo są zamknięte w klatkach, jak króliki. Czy wychodzą do adopcji? NIE! Bo wg Najjaśniejszej (której umowa o prowadzenie schronu jest dożywotnia, jak by ktoś nei wiedział) nie są adpocyjne. Więc co? Tkwią tak - latami, póki nie umrą, często w bólu i męczarniach, bo na paluchu się psów nie usypia. Nawet tych w stanie agonalnym, ciężko chorych czy z ranami nie do wyleczenia (jak oskórowana do szkieletu łapa po wsadzeniu jej przez psa miedzy deski -oj, pamiętam tego psa, nigdy nie zapomnę!). Powrót na paluch jest dla Campari wyrokiem śmierci, odroczonej w czasie, tak by mogła jeszcze wiele wycierpieć - niech to w końcu do was dotrze.



Wiesz, i o to chyba powinniśmy się modlić, w świetle całej sytuacji.GAmeto, masz na pewno rację.
Na Paluchu nie byłam, ale wiele słyszałam.
Wiesz co jendak myślę?
Przypadek Campari jest dla pani D raczej szczególnym
i wiem, że decyzja jest cofnięta, bo Campari jest psem medialnym obecnie
i jest wokól niej zbyt dużo szumu.
Mam więc nadzieję, że nie będzie to takie proste
umieścić ją byle gdzie
bo wokól tego psa szybko nie ucichnie
i kto wie ile razy PIW powoła się w sprawie choćby na ta sunię.
Wg mnie będzie musiala o nią zadbać/
oczywiscie na tyle na ile to tam jest mozliwe:(
a tak poza tym
może warto, jak ktoś napisał
dobrac się do tego schroniska
piszecie ze pani dyr z Kielc tez byla pewna, ze jest nieomylna
i nie do ruszenia.
Moze to być jedyna okazja?

Posted

[quote name='mala_czarna']Sprawdź może od ilu lat owa pani jest dyrektorem na Paluchu, i "czy jest do ruszenia".[/QUOTE]

Mała, każdemu można zaszkodzić. Panie z FB które szalały coś o tym wiedzą. A fortuna kołem się toczy. Może faktycznie trzeba ruszyć z kampanią w gazetach nt. wspaniałego kierownictwa Palucha.
Campari nie może wrócić na Paluch! To już wiemy. Co zatem dalej? Co na to kierownictwo? Liczę na to, że osoby decyzyjne w imię obrony psów, obronią Campari, a nie potraktują jej jako jeńca swojej prywatnej wojny.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...