Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW.
Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.

Kto na dzień dzisiejszy jest właścicielem psa?

Posted (edited)

[quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW.
Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.[/QUOTE]

Zrozumiałam Twój wpis: "I weź pod uwagę, ze nie piszemy wszystkiego, żeby nie wylecieć z wolontariatu, jak autorka strony psy.warszawa.pl."
Nic nie stoi na przeszkodzie by tematu nie kontynuować. Zabezpieczony odpowiednio pies: stary i schorowany, w warunkach jakie są mu potrzebne.

I dalsze pytania oraz zainteresowanie zupełnie zbędne... zagrożenia żadnego nie ma, ani dla wolontariatu, ani dla psa.
Chętnie zakończę także swój udział i w dyskusji, i w wątku bezpiecznej Campari.
Nie sądzę, by inni także palili się do jakiejkolwiek dyskusji nie mającej uzasadnienia w sytuacji psa.

Edited by zuzlikowa
Posted

[quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW.
Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.

Jako ,że pojawiła sie na FB informacja Fundacji BERNARDYN,a nie ma informacji z kim konkretnie się kontaktowac w sprawie Campari, przeklejam ją tutaj i mam nadzieję, że odpowiednia osoba odpowie na propozycję Fundacji i skontaktuje się z nią:

"Fundacja BERNARDYN jest gotowa przejąć Campari od prawnego opiekuna (właściciela) i ponieść odpowiedzialność za dalsze jej życie".

Nie muszę pisać, że Fundacja ma bardzo duże merytoryczne i praktyczne przygotowanie do opieki nad starymi i chorymi psami. Z pewnością ma też możliwość bezwzględnie stworzyć suczce warunki jakich ona potrzebuje ze względu i na stan zdrowia i potrzeby psychiczne.

Posted

[quote name='zuzlikowa']Jako ,że pojawiła sie na FB informacja Fundacji BERNARDYN,a nie ma informacji z kim konkretnie się kontaktowac w sprawie Campari, przeklejam ją tutaj i mam nadzieję, że odpowiednia osoba odpowie na propozycję Fundacji i skontaktuje się z nią:

"Fundacja BERNARDYN jest gotowa przejąć Campari od prawnego opiekuna (właściciela) i ponieść odpowiedzialność za dalsze jej życie".

Nie muszę pisać, że Fundacja ma bardzo duże merytoryczne i praktyczne przygotowanie do opieki nad starymi i chorymi psami. Z pewnością ma też możliwość bezwzględnie stworzyć suczce warunki jakich ona potrzebuje ze względu i na stan zdrowia i potrzeby psychiczne.
Byłoby cudownie!
Prosimy opiekunów Campari o decyzje!
Niech Campari wyjedzie z tego miejsca.
Wszyscy będziemy spać spokojnie.

Posted

[quote name='Charly']ale Bernardyni chyba sami o tym nie wiedzą nie?Tak przeczytałam na fb[/QUOTE]
Ale o czym nie wiedzą?
Ja czytałam wpis Fundacji bernardyn, która tak własnie napisała, jak cytowała Zuzlikowa.

Posted

mam kilka pytań do opiekunek
- czy oddałybyście swoje psy do tego hospicjum zwłaszcza w okresie zimowym i spały spokojnie?
- czemu znając dokładnie warunki w hospicjum nie szukałyście jej innego miejsca w tzw. międzyczasie?
-czemu nie wierzycie w umiejętności adaptacyjne Campari, socjalizację z człowiekiem? czy ona ma jakieś zaburzenia neurologiczne uniemożliwiajace jej ta naturalną predyspozycję jaką maja inne psy?
- nie macie wątpliwości odnośnie zestawionych zdjęć sprzed zabrania ze schronu i w czasie kontroli- sunia dokładnie tak samo zachowuje się do człowieka, układa ciało, jest nieufna i wycofana- czy jest wiarygodna progresja w socjalizacji skoro jej nie odwiedziałyście by to ocenić?
- dlaczego nie chcecie dać szansy Campari by spędziła starość w lepszych warunkach z bliskością człowieka?
- pomoc- ilość czy jakość?

chce przy tym wspomnieć, że mamy dziką sunię ( ze szczenięciem) cudem złapaną z okolicy trasy szybkiego ruchu, dziką i bardzo skrzywdzoną, bojaźliwą, z agresywnymi reakcjami w stosunku do psów i innych ludzi- ona staje sie po 4 miesiącach spokojnej pracy normalnym psem pomimo, że nie mamy profesjonalnego przygotowania i doświadczenia by ja obłaskawiać- dajemy jej podstawy do tego by nam zaufala i czuła sie bezpiecznie. Uważam, że wiek psiaka nie ma tu znaczenia,każdy pies żyje dniem dzisiejszym, Sako też nabrał zaufania do człowieka przez ostatni okres swojego godnego życia

Posted

[quote name='Charly']ale Bernardyni chyba sami o tym nie wiedzą nie?Tak przeczytałam na fb
Charly oczywiście ,ze Bernardyny ,wiedza o tym ,bo ta propozycja wyszła od nich i ja mam to info potwierdzone od Fundacji ...
przeklejam moje info z FB w sprawie Campari i mój apel do osób decyzyjnych w sprawie psa


Ważne w sprawie psa Campari
Piszę to do dziewczyn APSY i morisowej ,które zajmuja sie sprawą suki i sa osobami decyzyjnymi ..dziewczyny przemyślcie i podejmijcie odpowiednie i własciwe decyzje
wiadomo ,ze suka jest z Palucha ,kazdy pies z Palucha ma numer ewidencyjny i to nie jest tak ,ze nikt go nie zna........
Campari chce przejać Fundacja Bernardyn i to jest potwierdzone ,jesli mimo wszystko suka zostanie w raju ....i cos sie stanie ,to osoby ,które tak zawziecie broniły tego stanu rzeczy ,beda odpowiadały przynajmiej moralnie za jej krzywdę
Info z FB
"Campari tak jak i inne psy adoptowane(na stale czy czasowo) ze schronisk sa wlasnoscia schronisk, sa wydawane do adopcji na okreslonych warunkach i powinny znajdowac sie POD OPIEKA OSOB ADOPTUJACYCH a nie byc przekazywane osobom trzecim, w tym wypadku: nielegalne "hospicjum" miejsce nie spelniejace warunkow do przetrzymywania jakichkolwiek psow: betonowy garaz, bez drzwi. Jesli ktos nie spelnia jakiegokolwiek z warunku adopcji a wiecej przekazane zwierze cierpi przez zaniechanie i zaniedbanie, na rowni odpowiada prawnie ze sprawca bezposrednim tych czynow. Campari to suczka z Palucha. Fundacja Bernardyny CHCE JĄ PRZEJAC POD SWOJĄ OPIEKE. Pani Morisowa i APSA ida "w zaparte" i mysla, ze one moga dalej decydowac o losie tej suni: NIE MOZECIE! Mysla, ze jak usunely zdjecie z nr. ewidencyjnym suni to juz jest "pozamiatane" nie jest: numer suni jest znany, ma rowniez czipa: nr. Campari ewidencyjny: 687/07 przyjeta do schroniska 03.03.2007. OTRZASNIJCIE SIE, nie jestescie Bogami aby decydowac o losie NIE SWOICH psow. ZADEN pies nie nie moze przebywac w takich warunkach i kazdy pies z takiego miejsca moze byc prawnie odebrany, wlascicielski tez!! To, ze PIW tego nie zrobil to tylko dlatego, ze wiedzial jakie sa historie tych psow, ze są to psiaki z roznych schronisk i miejsc z tereny kraju, psow JUZ i tak poszkodowanych przez los i ludzi, starszych psow. PIW DAŁ CZAS aby psiaki odebrac, znalezc im bezpieczne, dobre miejsca. Nie zmuszajcie nas abysmy my i w stosunku do was podjely rowniez kroki prawne, swoje chore ambicje schowajcie do kieszeni. GDZIE tu o dobro psow chodzi??!!! "

Posted (edited)

[quote name='zuzlikowa']Jako ,że pojawiła sie na FB informacja Fundacji BERNARDYN,a nie ma informacji z kim konkretnie się kontaktowac w sprawie Campari, przeklejam ją tutaj i mam nadzieję, że odpowiednia osoba odpowie na propozycję Fundacji i skontaktuje się z nią:

"Fundacja BERNARDYN jest gotowa przejąć Campari od prawnego opiekuna (właściciela) i ponieść odpowiedzialność za dalsze jej życie".

Nie muszę pisać, że Fundacja ma bardzo duże merytoryczne i praktyczne przygotowanie do opieki nad starymi i chorymi psami. Z pewnością ma też możliwość bezwzględnie stworzyć suczce warunki jakich ona potrzebuje ze względu i na stan zdrowia i potrzeby psychiczne.


W związku z informacją, że do tego momentu nikt nie skontaktował się z Fundacją, by ew. omówć podaną przez Fundację propozycję... w związku z tym, że jak wynika i z ciszy na wątku, nadal podtrzymywana jest decyzja o pozostawieniu Campari w tych warunkach, przeklejam informację zamieszczoną na FB mówiącą min. o sytuacji prawnej suczki:

"Campari tak jak i inne psy adoptowane(na stale czy czasowo) ze schronisk sa wlasnoscia schronisk, sa wydawane do adopcji na okreslonych warunkach i powinny znajdowac sie POD OPIEKA OSOB ADOPTUJACYCH a nie byc przekazywane osobom trzecim, w tym wypadku: nielegalne "hospicjum" miejsce nie spelniejace warunkow do przetrzymywania jakichkolwiek psow: betonowy garaz, bez drzwi. Jesli ktos nie spelnia jakiegokolwiek z warunku adopcji a wiecej przekazane zwierze cierpi przez zaniechanie i zaniedbanie, na rowni odpowiada prawnie ze sprawca bezposrednim tych czynow. Campari to suczka z Palucha. Fundacja Bernardyny CHCE JĄ PRZEJAC POD SWOJĄ OPIEKE. Pani Morisowa i APSA ida "w zaparte" i mysla, ze one moga dalej decydowac o losie tej suni: NIE MOZECIE! Mysla, ze jak usunely zdjecie z nr. ewidencyjnym suni to juz jest "pozamiatane" nie jest: numer suni jest znany, ma rowniez czipa: nr. Campari ewidencyjny: 687/07 przyjeta do schroniska 03.03.2007. OTRZASNIJCIE SIE, nie jestescie Bogami aby decydowac o losie NIE SWOICH psow. ZADEN pies nie nie moze przebywac w takich warunkach i kazdy pies z takiego miejsca moze byc prawnie odebrany, wlascicielski tez!! To, ze PIW tego nie zrobil to tylko dlatego, ze wiedzial jakie sa historie tych psow, ze są to psiaki z roznych schronisk i miejsc z tereny kraju, psow JUZ i tak poszkodowanych przez los i ludzi, starszych psow. PIW DAŁ CZAS aby psiaki odebrac, znalezc im bezpieczne, dobre miejsca. Nie zmuszajcie nas abysmy my i w stosunku do was podjely rowniez kroki prawne, swoje chore ambicje schowajcie do kieszeni. GDZIE tu o dobro psow chodzi??!!!"

Bardzo proszę o skontaktowanie sie z Fundacją i z rzeczywistym włascicielem psa, celem znalezienia jak najlepszego i najbardziej dostosowanego do potrzeb psa miejsca na dożycie!

Przekłamanie sytuacji prawnej suczki, w najmniejszym stopniu nie zmniejsza zagrożenia, że może przejąć decyzyjność w sprawie jej losu gmina... a jakie tego bedą skutki, wiecie lepiej niż ja!

Edited by zuzlikowa
Posted (edited)

Trafiłam na ten wątek z wątku nieodżałowanego Sakunia:( Siedzę cicho i czytam.... Jednak nie wytrzymałam i postanowiłam obiektywnie ocenić całą sytuację.
Moja obecność na dogomanii wynika jedynie z miłości do zwierząt a szczególnie do psów.
Zawsze myślałam,że dogomaniacy to miłośnicy szczekających czworonogów. Historia Sako dała mi wiele do myślenia i spowodowała zmianę tej opinii o 180 stopni.........
Mam więc zasadnicze pytania:
Jaki jest powód niechęci jakichś Pań do zabrania starego psa z tak nieodpowiedniego( delikatnie mówiąc) miejsca??????
Kto dał im prawo skazania suni na dożywocie w tym "mega luksusie"?????
Dlaczego pod przykrywką pomocy jest krzywda i cierpienie?
Czemu inni muszą walczyć o ratunek dla psa a opiekunowie utrudniają im działanie?
W jakim celu założono wątek suni, zabrano ją ze schroniska , zebrano deklaracje na jej pobyt?
Czy w obliczu zastanej sytuacji i możliwości poprawienia losu Campari ,ta cała akcja wyciągania ze schroniska i ten wątek nie są zwykłą hipokryzją a los suni nie obchodzi sprawców jej podróży ze schroniska do tego "hoteliku"?

Pozwolę sobie powtórzyć pytanie zadane przez Joteskę
Czy Panie umieściłyby w tym przybytku swoje psy , jeśli je posiadacie ?
Z góry dziękuję za wyjaśnienie mi moich wątpliwości. Podkreślam,że nie znoszę awantur na wątkach ale uważam ,że te pytania należało zadać.

Edited by ewu
Posted

Katarzyna Dogo vel kasiek. już porządkuje wydarzenie na FB ,, Raj u czarodziejki ..... " wg zasady ,, kto nie z Mieciem to go zmieciem" . Tam mogą pisać tylko osoby , które uważają , że Dogo to bagno a Dogomaniacy to idioci . Te wpisy pomagają skrzywdzonym psom, pomagają im szukać nowych właścicieli. Inne wpisy są be.Nie mogę dodać komentarza. Zaraz pewnie będą znikać wpisy.
Robi to samo co Czarodziejka.
Katarzyna Dogo vel kasiek., vel moderatorka czarodziejka bis?

Posted

[quote name='wapiszon']Katarzyna Dogo vel kasiek. już porządkuje wydarzenie na FB ,, Raj u czarodziejki ..... " wg zasady ,, kto nie z Mieciem to go zmieciem" . Tam mogą pisać tylko osoby , które uważają , że Dogo to bagno a Dogomaniacy to idioci . Te wpisy pomagają skrzywdzonym psom, pomagają im szukać nowych właścicieli. Inne wpisy są be.Nie mogę dodać komentarza. Zaraz pewnie będą znikać wpisy.
Robi to samo co Czarodziejka.
Katarzyna Dogo vel kasiek., vel moderatorka czarodziejka bis?[/QUOTE]

Wapiszon czemu trolujesz? dziewczyny zadały merytoryczne pytania. Czemu przeszkadzasz? Czemu to ma służyć? Za chwilkę będe się bała otworzyć lodówkę

Posted

[quote name='ewu']Trafiłam na ten wątek z wątku nieodżałowanego Sakunia:( Siedzę cicho i czytam.... Jednak nie wytrzymałam i postanowiłam obiektywnie ocenić całą sytuację.
Moja obecność na dogomanii wynika jedynie z miłości do zwierząt a szczególnie do psów.
Zawsze myślałam,że dogomaniacy to miłośnicy szczekających czworonogów. Historia Sako dała mi wiele do myślenia i spowodowała zmianę tej opinii o 180 stopni.........
Mam więc zasadnicze pytania:
Jaki jest powód niechęci jakiś Pań do zabrania starego psa z tak nieodpowiedniego( delikatnie mówiąc) miejsca??????
Kto dał im prawo skazania suni na dożywocie w tym "mega luksusie"?????
Dlaczego pod przykrywką pomocy jest krzywda i cierpienie?
Czemu inni muszą walczyć o ratunek dla psa a opiekunowie utrudniają im działanie?
W jakim celu założono wątek suni, zabrano ją ze schroniska , zebrano deklaracje na jej pobyt?
Czy w obliczu zastanej sytuacji i możliwości poprawienia losu Campari ,ta cała akcja wyciągania ze schroniska i ten wątek nie są zwykłą hipokryzją a los suni nie obchodzi sprawców jej podróży ze schroniska do tego "hoteliku"?

Pozwolę sobie powtórzyć pytanie zadane przez Joteskę
Czy Panie umieściłyby w tym przybytku swoje psy , jeśli je posiadacie ?
Z góry dziękuję za wyjaśnienie mi moich wątpliwości. Podkreślam,że nie znoszę awantur na wątkach ale uważam ,że te pytania należało zadać.

Powtarzam , bo padają ważkie pytania.

Posted (edited)

[quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW.
Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.

Żałuję, że nie napisałaś nigdzie, czego TY chcesz dla tego psa... pisząc być może zadałabyś sobie to pytanie i dała odpowiedź, czy własnie takiego końca i takich warunków dla tego psa, URATOWANEGO przez Ciebie, właśnie sobie życzyłaś!
Może doszłoby i do głębszego zastanowienia: Czemu ma służyć TAKIE ratowanie? Czy na tym właśnie ma polegać WOLONTARIAT?

Bo myślę,że nadszedl najwyższy czas własnie i nad tym sie zastanowić: Na czym ma rzeczywiście polegać Twoja pomoc tym psiakom staruszkom wyciąganym na siłę ze schroniska!
Jak się ma to hasło z Twojego banerka do losu jaki fundujesz tym staruszkom u CZ.?
Dokładnie pasuje do ich sytuacji w tym "hospicjum": My tu sobie tylko umieramy... Koszyczek pełen niechcianych staruszków!
Bo i dziwne jest, że psiaki przeżyły te gigantyczne mrozy w tym garażu lub "sypialence"! Nie wszystkie miały takie szczęście...
A i koszyczek też pełen min. dzięki Tobie- dowoziłaś tam psiaki hurtowo- staruszki bez mała w stanie terminalnym także! Jakie oczekiwanie na śmierć im szykowałaś?

Byłas tam 3 razy... i mogłaś spokojnie spać, żyć i planować uratowanie następnych staruszków, gdy termometr za oknem wskazywał temperaturę poniżej 20 stopni?
Dokładnie wiedziałaś w jakich warunkach jest Campari... i pozostałe psiaki!Wiedziałaś, że Cz. absolutnie nie weźmie żadnego psa do domu, bez względu na to co dzieje się na zewnątrz i co dzieje się z psem! Wiedziałaś, że nie ma nawet "udawanych" drzwi by nie tylko przed temperaturą Campari chronić, ale i przed zamieciami i zacinającym wiatrem!Co do temperatury w "sypialence"... nie będę komentować. Ty wiesz najlepiej jaka ona była- z pewnością nie sypialniana!

Gdy pytam o psa, którego Ty "ratujesz" i umieszczasz na dożycie (ledwie się powstrzymuję, by nie napisać: na do...cie) w takich warunkach... i to w pełni świadomie, właśnie w takich warunkach, a Ty mi wyrażasz opinię o schronisku?
Jaki związek ma dzisiejszy los tych psiaków(który Ty im zafundowałaś), ze schroniskiem, z którego Ty je zabrałaś do NIE RAJU?
Czy schronisko jest odpowiedzialne za stworzone TAM warunki, zupełnie nie odpowiadające potrzebom staruszków i raczej dające im realną szansę na śmierć i pogłebienie choroby, niż na życie?

Kończysz dyskusję?
To jak ma teraz skończyć Campari?... bo jakimś cudem jej życie jeszcze się nie skończyło...

Ty kończysz dyskusję i w lustro patrząc widzisz odpowiedzialną i rzeczywiście o psiego staruszka dbającą twarz?
Twarz osoby, która może sobie spokojnie spojrzeć w oczy i powiedzieć:
tak, to ja pomogłam tym staruszkom dożyć wygodnie i jak najdłużej
... to ja pomogłam odchodzić im godnie, odpowiednio zaopiekowanym i w warunkach jakich potrzebują staruszki z chorymi kręgosłupami, osłabionymi sercami... i nie ufające ludziom?!
Dałam im bezbolesną, spokojną i godną śmierć?!

Możesz to powiedzieć, wcześniej spojrzawszy na Campari z 23 lutego 2012???

Przepraszam... ale może już pora żebyś sobie napisała( bo przeanalizować i przemysleć wtedy wiele można, a wydaje mi się, że i trzeba) , czego TY dla tych psich staruszków chcesz!!!

A wracając do decyzyjności w sprawie Campari...
Masz rację... nie ma po co prowadzić jakiejkolwiek dyskusji... Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel( a to nie Wy) lub PIW.

Edited by zuzlikowa
Posted

[quote name='Fundacja BERNARDYN']U p. Diany mogą pozostać następujące psy (pomijając w wykazie te, o których wiemy, że wyjechały lub lada moment wyjadą):


Aron, Bej, Isia, Homer

Psy, które mogły pozostać, lecz decyzją prawnych opiekunów zostały lub zostaną zabrane:
Kaja, Kasetka, Sokół, Rafi

W przypadku Campari została rozwiązana przez schronisko Na Paluchu dotychczasowa umowa adopcyjna i suka albo wraca do schroniska albo przechodzi pod opiekę naszej organizacji.

W przypadku Homera czekamy na formalne potwierdzenie wymówienia umowy adopcyjnej z dotychczasowym opiekunem.

W tej chwili jest wyjaśniana sprawa Reksa. Pies ma zidentyfikowany w bazie czip i właściciela.

Kolejna, trzecia, kontrola PIW w środę.
Zostały 2 dni.

Nie mamy jako organizacja dostępu do wszystkich dokumentów. Występujemy w sprawie jako obserwator. Będziemy obecni podczas kontroli w środę.

Nie mam nic do dodania...

Posted

[quote name='zuzlikowa']
A wracając do decyzyjności w sprawie Campari... Masz rację... nie ma po co prowadzić jakiejkolwiek dyskusji... Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel( a to nie Wy) lub PIW.
Chyba juz jednak "właścicielka" nie jest decyzyjna?
Umowa adopcyjna z "właścicielką" została rozwiązana.
[quote name='Fundacja BERNARDYN']U p. Diany mogą pozostać następujące psy (pomijając w wykazie te, o których wiemy, że wyjechały lub lada moment wyjadą):


Aron, Bej, Isia, Homer

Psy, które mogły pozostać, lecz decyzją prawnych opiekunów zostały lub zostaną zabrane:
Kaja, Kasetka, Sokół, Rafi

W przypadku Campari została rozwiązana przez schronisko Na Paluchu dotychczasowa umowa adopcyjna i suka albo wraca do schroniska albo przechodzi pod opiekę naszej organizacji.

W przypadku Homera czekamy na formalne potwierdzenie wymówienia umowy adopcyjnej z dotychczasowym opiekunem.

W tej chwili jest wyjaśniana sprawa Reksa. Pies ma zidentyfikowany w bazie czip i właściciela.

Kolejna, trzecia, kontrola PIW w środę.
Zostały 2 dni.

Nie mamy jako organizacja dostępu do wszystkich dokumentów. Występujemy w sprawie jako obserwator. Będziemy obecni podczas kontroli w środę.

Posted

Ciekawa jestem czy Campari przeżyje polowanie na nią i przewóz do raju zwanego Schroniskiem na Paluchu?

Po trupach do celu.
Celem jest udowodnienie wyższości racji własnych, a nie psich.

Posted

[quote name='inga.mm']Ciekawa jestem czy Campari przeżyje polowanie na nią i przewóz do raju zwanego Schroniskiem na Paluchu?

Po trupach do celu.
Celem jest udowodnienie wyższości racji własnych, a nie psich.[/QUOTE]Kto Ci Inga powiedział, ze Campari jedzie do schroniska???
Przecież Fundacja wyraźnie napisała, ze chce ją przejąc!
Po co znowu wszczynasz jatkę?
Spokojnie, teraz chyba spokój najwazniejszy
i doprowadzenie suni do
diagnozy
oraz do dania jej
jak najlepszych warunków

Posted

A czy Fundacja przejęła?
Czy porozumiała się ze schronem?
O ile znam Palucha, nie wydaje psów Fundacjom.
Dostać umowę warunkową to jest wyczyn na miarę publikacji prasowej.
A jak na razie nie wszczynam jatki, bo do dzis zachowałam spokój, który, niestety mnie opuścił.
Do dziś BYŁAM SPOKOJNA, ale już nie jestem.

Posted

[quote name='inga.mm']A czy Fundacja przejęła?
Czy porozumiała się ze schronem?
O ile znam Palucha, nie wydaje psów Fundacjom.
Dostać umowę warunkową to jest wyczyn na miarę publikacji prasowej.
A jak na razie nie wszczynam jatki, bo do dzis zachowałam spokój, który, niestety mnie opuścił.
Do dziś BYŁAM SPOKOJNA, ale już nie jestem.
[quote name='Fundacja BERNARDYN']U p. Diany mogą pozostać następujące psy (pomijając w wykazie te, o których wiemy, że wyjechały lub lada moment wyjadą):


Aron, Bej, Isia, Homer

Psy, które mogły pozostać, lecz decyzją prawnych opiekunów zostały lub zostaną zabrane:
Kaja, Kasetka, Sokół, Rafi

W przypadku Campari została rozwiązana przez schronisko Na Paluchu dotychczasowa umowa adopcyjna i suka albo wraca do schroniska albo przechodzi pod opiekę naszej organizacji.

W przypadku Homera czekamy na formalne potwierdzenie wymówienia umowy adopcyjnej z dotychczasowym opiekunem.

W tej chwili jest wyjaśniana sprawa Reksa. Pies ma zidentyfikowany w bazie czip i właściciela.

Kolejna, trzecia, kontrola PIW w środę.
Zostały 2 dni.

Nie mamy jako organizacja dostępu do wszystkich dokumentów. Występujemy w sprawie jako obserwator. Będziemy obecni podczas kontroli w środę.
Sądze, że Fundacja nie pisałaby sobie takich zdan
gdyby nie uzgadniała tego ze schroniskiem/

Posted

[quote name='inga.mm']Ciekawa jestem czy Campari przeżyje polowanie na nią i przewóz do raju zwanego Schroniskiem na Paluchu?

Po trupach do celu.
Celem jest udowodnienie wyższości racji własnych, a nie psich.[/QUOTE]
Inga co Ty za głupoty wpisujesz ,po pierwsze chodzi tu o psy ..poczytaj watki zobacz ile psów za TM i dlaczego ...
a po drugie Czy Ty wiesz cos czego my nie wiemy ,kto napisał ,ze Campari na Paluch na 100% trafi....?

Posted

Biedna,biedna Campari!
Dzięki bezmyślności, stawianiu na swoim, przyjdzie ci sunieczko umierać na Paluchu:placz:
I na dodatek bez Morrisowej:placz: Już jej tam nie spotkasz:-(
Zarówno Fundacja Bernardyn jak i Arka,a zwłaszcza ta ostatnia, wielka przyjaciółka p.Dejnarowicz - chyba wiedziały, że rozwiązanie umowy adopcyjnej oznacza dla Ciebie biedna, stara dzikusko, powrót tylko w jedno miejsce:angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...