joteska Posted February 27, 2012 Posted February 27, 2012 załamałam sie czytając fb, morisowa to najlepsza opiekunka na Paluchu, dbająca bardzo i oddana pomocy psom, z duzym doświadczeniem, dla schroniska to olbrzymia strata nie rozumiem dlaczego tak jest, że nie ma dialogu, rzeczowej dyskusji, ustaleń... martwię sie o Campari Quote
malizna78 Posted February 27, 2012 Posted February 27, 2012 [quote name='joteska']załamałam sie czytając fb, morisowa to najlepsza opiekunka na Paluchu, dbająca bardzo i oddana pomocy psom, z duzym doświadczeniem, dla schroniska to olbrzymia strata nie rozumiem dlaczego tak jest, że nie ma dialogu, rzeczowej dyskusji, ustaleń... martwię sie o Campari[/QUOTE]Jeśli Campari wyląduje w schornisku na Paluchu, to winic mogę za to niestety tylko tą, ktorej na losie psiuni nie zależalo najwidoczniej.. bo uprzedzana była wielokrotnie.. ale nie wierzyla bądź chciala się unieść honorem zeby pokazac, kto wie lepiej teraz są owoce:( mam jednak nadzieję ze nie schronisko zabierze Campari a Fundacja Bernardyn i jeśli tak się stanie, to będzie dla Campari ratunek. Quote
Noemi1 Posted February 27, 2012 Posted February 27, 2012 [quote name='malizna78']Jeśli Campari wyląduje w schornisku na Paluchu, to winic mogę za to niestety tylko tą, ktorej na losie psiuni nie zależalo najwidoczniej.. bo uprzedzana była wielokrotnie.. ale nie wierzyla bądź chciala się unieść honorem zeby pokazac, kto wie lepiej teraz są owoce:( mam jednak nadzieję ze nie schronisko zabierze Campari a Fundacja Bernardyn i jeśli tak się stanie, to będzie dla Campari ratunek.[/QUOTE] Miałam się nie odzywać, ale mój poziom złości chyba sięgnął szczytu. ILE RAZY byłaś w tym schronisku??? ILE RAZY próbowałaś pracować z tą sunią???? Ile razy pokazałaś się w tygodniu by pomóc 4-5 osobom wywieźć tego biednego psiaka na wybieg, żeby miał te jakże piękne i swobodne zdjęcia???? Ile godzin spędziłaś na tym wybiegu na leżąco na brudnej, zimnej, obszczanej ziemi, żeby oswoić tego psa???? ILE??? ILE??? ILE??? Ludzie myślcie czasem jakie konskwence mają wasze działania i czy faktycznie pomagją psom czy szkodzą. DRAMAT :( Mam nadzieję, że biedna Campari przeżyje te rewalacyjne pomysły i zmiany, ale niestety bardzo w to wątpię, bo psa znam wyjątkowo dobrze! Quote
malizna78 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='Noemi1']Miałam się nie odzywać, ale mój poziom złości chyba sięgnął szczytu. ILE RAZY byłaś w tym schronisku??? ILE RAZY próbowałaś pracować z tą sunią???? Ile razy pokazałaś się w tygodniu by pomóc 4-5 osobom wywieźć tego biednego psiaka na wybieg, żeby miał te jakże piękne i swobodne zdjęcia???? Ile godzin spędziłaś na tym wybiegu na leżąco na brudnej, zimnej, obszczanej ziemi, żeby oswoić tego psa???? ILE??? ILE??? ILE??? Ludzie myślcie czasem jakie konskwence mają wasze działania i czy faktycznie pomagją psom czy szkodzą. DRAMAT :( Mam nadzieję, że biedna Campari przeżyje te rewalacyjne pomysły i zmiany, ale niestety bardzo w to wątpię, bo psa znam wyjątkowo dobrze![/QUOTE] Nazwałas miejsce, gdzie przebywa Campari SCHRONISKIEM? chyba nie przypadkowo:( Z tą sunią nie pracowałam w tym schronisku nie byłam pracowałam z innymi suniami bywałam w innych schroniskach nie znaczy to,że zjadłam wszelkie rozumy bo jak mniemam Ty zjadłas i wszystko wiesz. Jak dotąd wszystkie psy zabrane są bezpieczne czego nie było jeszcze tydzień temu jak dotąd wiem, że nie zapomne historii Sako i wiem też, ze nie wyobrażam sobie aby Campari, ktorą mozna uchronić przed takim losem mogła tam zostac. ale ja mam mało posótw na dogo ja się pewnie nie znam/ Quote
Delph Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 To co się stało jest dla mnie nie do pojęcia, wysmażyłam wielkiego posta na wątku hospicjum, tutaj już nie mam siły... Martwię się o Campari, oby to wszystko skończyło się dla niej szczęśliwie. Quote
Charly Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Malizna tutaj nie chodzi o czyjąkolwiek winę. Tylko konsekwencje dla psów. Kto kiedykolwiek był w schronisku jako wolontariusz czy pracownik wie, że jedna osoba jest w stanie sprawic, że codzienny koszmar będzie bardziej znośny lub właśnie nie. Ale tutaj na wątku wyraźnie było napisane, co może się stac. No i nikt nie zareagował. Quote
Cantadorra Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 (edited) Morisowa, tak mi przykro. Campari, ty nie poradzisz sobie na Paluchu. To jakiś koszmar. Jak można było? Chodziło o dobro Campari? Gdzie to dobro??? Jeśli pójdzie do Fundacji, to może i będzie dobro, ale na razie nigdzie nie widzę, że jest w Fundacji B. Poza tym, o jakich kilku dniach pisaliście na zabranie zwierząt? Zadzwoniłam do PIW-u w ubiegłym tygodniu - nie wydali w tamtym czasie żadnej decyzji, był tylko protokół z zaleceniami, do wglądu Czarodziejki i PIW! Rozmawiałam z konkretną osobą, która była na kontroli. Na pw mogę dać namiary. Full informacji wyssanych z palca. Ktoś tworzył i podpisywał, jako decyzja, jako stanowisko PIW. Bzdura. Bardzo współczuję Campari, a z Morisową, to bardzo mocno nie fair, bardzo.......... Także mam nadzieję, że Fundacja weźmie Campari, inaczej tego sobie nie wyobrażam. Edited February 28, 2012 by Cantadorra Quote
Cantadorra Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Pamiętacie Uzika? Zajrzyjcie jeśli ktoś nie pamięta. Też wrócił. Skończyło się śmiercią. http://www.dogomania.pl/threads/173992-StarONek-AMOS-ma-swoje-miejsce-na-%C5%9Bwiecie-*-*-*-Zbieramy-na-karm%C4%99-dla-g%C5%82odomora-*-*-* Quote
Noemi1 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='malizna78']Nazwałas miejsce, gdzie przebywa Campari SCHRONISKIEM? chyba nie przypadkowo:( Z tą sunią nie pracowałam w tym schronisku nie byłam pracowałam z innymi suniami bywałam w innych schroniskach nie znaczy to,że zjadłam wszelkie rozumy bo jak mniemam Ty zjadłas i wszystko wiesz. Jak dotąd wszystkie psy zabrane są bezpieczne czego nie było jeszcze tydzień temu jak dotąd wiem, że nie zapomne historii Sako i wiem też, ze nie wyobrażam sobie aby Campari, ktorą mozna uchronić przed takim losem mogła tam zostac. ale ja mam mało posótw na dogo ja się pewnie nie znam/[/QUOTE] Schroniskiem nazywam schronisko! Na PALUCHU! Nie zjadłam wszystkich rozumów i uważam, że jeżeli chodzi o socjalizację psów mam niewielkie doświadczenie, ale jakieś sukcesy też mam. Najpierw bądż uprzejma poczytać w jakich sprawach powstało z mojej ręki tyle postów, a potem oceniaj. Z podobnych rąk została oceniona Morisowa, moim zdaniem (jak widzę nie tylko moim) jedna z najlepszych osób w schronisku, której nie jest obojętny los dzikusów i staruszków, ale najłątwiej ocenia się nie znając drugiego człowieka. Liczę na to, że jedank da się coś z tym zrobić i na pewno będę o to walczyła. Też mam nadzieję, że z tej jatki Campari wyjdzie obronną reką, ale niestety bardzo w to wątpię, bo psa znam. EDIT: Dla jasności nad losem Campari zastanawiała się nie sama Morisowa, była to bardzo trudna decyzja i konsultowana z wieloma osobami. Mam też nadzieję, że jednak osoby decyzjne sprawdzą, przynajmniej po czasie, fakty i zweryfikują swoją decyzję, którą podjęły na podstawie pomówień. Quote
ocelot Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 każdy kto bywa w schronisku, wie jaki dramat przeżywa pies, który tam wraca. A już wycofany jest to tragedia. bardziej humanitarne byłoby uśpienie campari. możecie mnie spalić na stosie za to co napisałam. Ale zdania nie zmienię. Widziałam niejeden powrot z adopcji psa, widziałam tragedie tego psa, widziałam oczy i widziałam jak przestawał podchodzić do krat i podawać łapę. nadzieja umiera ostatnia. pies który wrócił do schroniska nie ma już nawet jej. Nie byłam na Paluchu, znam tylko moje schronisko. I to mi wystarcza. Quote
magdyska25 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Ocelot- nie, nie zbesztam Cię. Ja niestety też tak myślę...Nie chce mówić o warunkach Czarodziejki ale co teraz będzie z suką? Gdzie Campari jest? Nadal u Czarodziejki? W całej tej wojnie myśli się o psach? O psach takich jak Campari? Odechciewa się normalnie wchodzić tu na forum...kończę swój bazarek i robię przerwę bo normalnie psychicznie się można wykończyć. Quote
zuzlikowa Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 (edited) [quote name='zuzlikowa'][quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji.Żałuję, że nie napisałaś nigdzie, czego TY chcesz dla tego psa... pisząc być może zadałabyś sobie to pytanie i dała odpowiedź, czy własnie takiego końca i takich warunków dla tego psa, URATOWANEGO przez Ciebie, właśnie sobie życzyłaś! Może doszłoby i do głębszego zastanowienia: Czemu ma służyć TAKIE ratowanie? Czy na tym właśnie ma polegać WOLONTARIAT? Bo myślę,że nadszedl najwyższy czas własnie i nad tym sie zastanowić: Na czym ma rzeczywiście polegać Twoja pomoc tym psiakom staruszkom wyciąganym na siłę ze schroniska! Jak się ma to hasło z Twojego banerka do losu jaki fundujesz tym staruszkom u CZ.? Dokładnie pasuje do ich sytuacji w tym "hospicjum": My tu sobie tylko umieramy... Koszyczek pełen niechcianych staruszków! Bo i dziwne jest, że psiaki przeżyły te gigantyczne mrozy w tym garażu lub "sypialence"! Nie wszystkie miały takie szczęście... A i koszyczek też pełen min. dzięki Tobie- dowoziłaś tam psiaki hurtowo- staruszki bez mała w stanie terminalnym także! Jakie oczekiwanie na śmierć im szykowałaś? Byłas tam 3 razy... i mogłaś spokojnie spać, żyć i planować uratowanie następnych staruszków, gdy termometr za oknem wskazywał temperaturę poniżej 20 stopni? Dokładnie wiedziałaś w jakich warunkach jest Campari... i pozostałe psiaki!Wiedziałaś, że Cz. absolutnie nie weźmie żadnego psa do domu, bez względu na to co dzieje się na zewnątrz i co dzieje się z psem! Wiedziałaś, że nie ma nawet "udawanych" drzwi by nie tylko przed temperaturą Campari chronić, ale i przed zamieciami i zacinającym wiatrem!Co do temperatury w "sypialence"... nie będę komentować. Ty wiesz najlepiej jaka ona była- z pewnością nie sypialniana! Gdy pytam o psa, którego Ty "ratujesz" i umieszczasz na dożycie (ledwie się powstrzymuję, by nie napisać: na do...cie) w takich warunkach... i to w pełni świadomie, właśnie w takich warunkach, a Ty mi wyrażasz opinię o schronisku? Jaki związek ma dzisiejszy los tych psiaków(który Ty im zafundowałaś), ze schroniskiem, z którego Ty je zabrałaś do NIE RAJU? Czy schronisko jest odpowiedzialne za stworzone TAM warunki, zupełnie nie odpowiadające potrzebom staruszków i raczej dające im realną szansę na śmierć i pogłebienie choroby, niż na życie? Kończysz dyskusję? To jak ma teraz skończyć Campari?... bo jakimś cudem jej życie jeszcze się nie skończyło... Ty kończysz dyskusję i w lustro patrząc widzisz odpowiedzialną i rzeczywiście o psiego staruszka dbającą twarz? Twarz osoby, która może sobie spokojnie spojrzeć w oczy i powiedzieć: tak, to ja pomogłam tym staruszkom dożyć wygodnie i jak najdłużej ... to ja pomogłam odchodzić im godnie, odpowiednio zaopiekowanym i w warunkach jakich potrzebują staruszki z chorymi kręgosłupami, osłabionymi sercami... i nie ufające ludziom?! Dałam im bezbolesną, spokojną i godną śmierć?! Możesz to powiedzieć, wcześniej spojrzawszy na Campari z 23 lutego 2012??? Przepraszam... ale może już pora żebyś sobie napisała( bo przeanalizować i przemysleć wtedy wiele można, a wydaje mi się, że i trzeba) , czego TY dla tych psich staruszków chcesz!!! A wracając do decyzyjności w sprawie Campari... Masz rację... nie ma po co prowadzić jakiejkolwiek dyskusji... Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel( a to nie Wy) lub PIW. Bardzo przykre jest to, że ktokolwiek traci środki do utrzymania... przykre. Ale i teraz w świetle nowych faktów nie napisałabym ani słowa inaczej.Pisałam ten post min. do morisowej/wolontariuszki, nie mając świadomości rzeczywistego jej statusu... i nadal w pełni świadomie podtrzymuję każde słowo! Zrozumiałym i do przyjęcia byłoby umieszczenie w Raju psów w takim stanie jak Campari, na chwilę, nim znajdzie się im odpowiednie miejsca do spędzenia zimy, ale nie zrozumiałym jest dla mnie ratowanie psa przed Paluchem i serwowanie mu zamarzania w tych warunkach... serwowania im śmierci w takim cierpieniu. Nie byłam na Paluchu, nie znam Wojtyszek... i nie o tym tu była mowa! Cały czas apelowałam i prosiłam o podjęcie działań zmierzających do zabrania Campari z tego miejsca i uratowanie jej w miejsce i warunki odpowiednie dla tego psa... odpowiedź była jednoznaczna: Campari dostała swoją szanse i ją wykorzystała. Chora, stara ale korzysta z życia - chodzi, ma swój teren, poznała co to wolność a nawet przekonała się do swojej opiekuni. Miała szczęście. Teraz jej szczęście zależy od "dobrych" ludzi. Ale mam nadzieję, że dobro starego, dzikiego psa zostanie uszanowane i nikt nie zmusi jej do dogorywania w strachu w małym, ciepłym pomieszczeniu... Padła konkretna propozycja... i cisza! Bo miało być tak jak sobie życzyła morisowa i APSA... Nikt miał nie odbierać Campari "szczęścia" na dalsze umieranie u Cz.! Chciałyście się na to godzić? Teraz będzie się twierdzić, że bezmyślnie starając się o zmianę sytuacji tego psa, doprowadziło się kogokolwiek to nieszczęscia? A jak ma się do tego samaoświadomość morisowej? Nie widziała, że dalsze utrzymywanie psów w tym Raju może doprowadzić do tego, że poniesie konsekwencje i ona? Kto mógł mieć większą świadomość zagrożenia niż ona? Piszecie o donosie... nie wiem i nie chcę wiedzieć, czy doszło do czegoś takiego, ... w piątek w czasie wizyty PIW , już bez obecności organizacji jakiejkolwiek, przyjechał z czytnikiem czipów i odczytał je. Czy cokolwiek z tym zrobił? Nie wiem, ale chyba nie zrobili tego tylko dla wpisania w papierki?... choć kto to wie? Nie jednokrotnie prosiłam i ostrzegałam, by nie dopuścić do sytuacji gdzie dalsze działania podejmą urzędnicy państwowi! Tracimy wtedy kontrolę nad sytuacją i losem psów! A jak się okazuje nie tylko. Odpowiedź była jedna: [quote name='APSA']Roma, nie pisałam nigdzie, czego ja chcę. Nie ma to zresztą większego znaczenia, bo prawo do decyzji w sprawie psa ma jego właściciel lub PIW. Wyraziłam swoją opinię dotyczącą głównie schroniska. Na tym kończę swój udział w dyskusji. Jak zrozumiecie to stwierdzenie? Czy nie jak zgodę na to by ten pies albo został u Cz. albo pojechał do Wojtyszek, a moze w konsekwencji wrócił na Paluch? To miał byc ten raj dla uratowanej z Palucha Campari? Po co było ją tak ratować? Morisowa: Dzika i stara - dostała szansę na spokojne dożycie i oby nikt jej tego nie odebał... Edited February 28, 2012 by zuzlikowa Quote
zuzlikowa Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 (edited) [quote name='magdyska25']Ocelot- nie, nie zbesztam Cię. Ja niestety też tak myślę...Nie chce mówić o warunkach Czarodziejki ale co teraz będzie z suką? Gdzie Campari jest? Nadal u Czarodziejki? W całej tej wojnie myśli się o psach? O psach takich jak Campari? Odechciewa się normalnie wchodzić tu na forum...kończę swój bazarek i robię przerwę bo normalnie psychicznie się można wykończyć. Nie wiem o czym kto myśli... ale, ja tak- myślę o psach. Myślę o Campari. Nie znam suczki bezpośrednio, nie widziałam jej na oczy... i myślę o tym psie z przerażeniem! O tym co przeszła w czasie mrozów w tym "hospicyjnym" garażu!O tej opiece jaką może miec zaserwowaną, gdy już nie będzie miała siły wstać... o tym, jaką siłę miał ten psiak, że przetrzymał to co mu "zaoferowałyście" ratując ja z Palucha! Pisząc o tej suce... może wróćcie i do innych psiaków... i odpowiedzcie na pytanie: Czy takie warunki jakie miały w "hospicjum" te stare i schorowane psy, chcecie serwować starym i chorym psom ratowanym z Palucha? Takie umieranie Waszym zdaniem jest humanitarne, godne, bezbolesne i odpowiadające ich potrzebom? I prawdę mówiąc, nie mam już nic do dodania... poza tym, że taka "opieka", taki "wolontariat" przyprawia mnie o dreszcze i przerażenie! Edited February 28, 2012 by zuzlikowa literówka Quote
magdyska25 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Przepraszam bardzo a gdzie napisałam żeby Campari tam została??? Dlaczego mnie oceniasz? bo wydaje mi się, że tak właśnie jest. Pisząc cytując mój post i o "wolontariacie", który przyprawia o dreszcze i przerażenie. Nie wiesz Zuzlikowa co piszesz! Ja za te swoje brzydkie, stare, nieadopcyjne psy dałabym się pochlastać! chce dla nich jak najlepiej. Przez te kupę lat nie będę mówiła o "adopcyjnych cudach", gdzie właśnie te stare i brzydkie mają swoich właścicieli a ja stały z nimi kontakt. No ale masz rację- ahh ci wolontariusze! Quote
inga.mm Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Zuzlikowa, nie obrażaj wolontariatu paluchowego. Nic, kobieto nie wiesz. Złapałaś dobry wiatr i szalejesz niszcząc w imię swojej wojny. To co na początku było chwalebne robi się mierne. Wolontariat paluchowy jest jednym z najlepszym ze wszystkich. Quote
Zofia.Sasza Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='malizna78']Nazwałas miejsce, gdzie przebywa Campari SCHRONISKIEM? chyba nie przypadkowo:( Z tą sunią nie pracowałam w tym schronisku nie byłam pracowałam z innymi suniami bywałam w innych schroniskach nie znaczy to,że zjadłam wszelkie rozumy bo jak mniemam Ty zjadłas i wszystko wiesz. Jak dotąd wszystkie psy zabrane są bezpieczne czego nie było jeszcze tydzień temu jak dotąd wiem, że nie zapomne historii Sako i wiem też, ze nie wyobrażam sobie aby Campari, ktorą mozna uchronić przed takim losem mogła tam zostac. ale ja mam mało posótw na dogo ja się pewnie nie znam/ Wszystko co mam ochotę ci w tej chwili napisać spowodowałoby niestety natychmiastowego bana dla mnie. Zacytuje więc klasyka: Gdyby głupota mogła latać, latałabyś jak gołębica. Nie wiem w jakich schroniskach bywałaś i ile razy, ale zaręczam ci, ze ani ty, ani twoje smarkate koleżanki-aktywistki nie mają BLADEGO POJĘCIA, ile to, co się właśnie stało oznacza dla psów na Paluchu. Nie wiem co za kretyn poinformował Paluch o sprawie, ale mam nadzieję, że go nigdy w zyciu nie spotkam, bo nie chcę iść siedzieć za ciężkie pobicie. Bawcie się dobrze kasiek. malizna i inne egzaltowane dogocioteczki. Pozdrowienia od 2500 paluchowych psów, niech wam się k..wa snią kaźdej nocy do końca świata i o dzień dłużej. Edit; A Ty, zuzlikowa? Znasz Paluch? Magdalena Sz. z Korabiewic potrafiła podeptać umierającego psa, żeby ratować biedronkę. Wy aby ratować jedna sukę podeptaliście tysiące psów. Bo to co się stało może oznaczać koniec wolontariatu na Paluchu. CZY TO DO CIEBIE DOCIERA W OGÓLE??? Quote
zuzlikowa Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 (edited) [quote name='magdyska25']Przepraszam bardzo a gdzie napisałam żeby Campari tam została??? Dlaczego mnie oceniasz? bo wydaje mi się, że tak właśnie jest. Pisząc cytując mój post i o "wolontariacie", który przyprawia o dreszcze i przerażenie. Nie wiesz Zuzlikowa co piszesz! Ja za te swoje brzydkie, stare, nieadopcyjne psy dałabym się pochlastać! chce dla nich jak najlepiej. Przez te kupę lat nie będę mówiła o "adopcyjnych cudach", gdzie właśnie te stare i brzydkie mają swoich właścicieli a ja stały z nimi kontakt. No ale masz rację- ahh ci wolontariusze! Nie wiem i nie wiedziałam jak wygląda wolontariat z Palucha... "znałam" jedynie te osoby odpowiedzialne za Campari i na ich obrazie wyrobiłam sobie opinię o całym wolontariacie! Jeśli fałszywy, to bardzo sie cieszę i już nie będę w najmniejszym stopniu uogólniac!!! Przepraszam szczerze kazdego, kto nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją Campari i innych psiaków z Palucha umieszczonych w "hospicjum"!!!! Bo własnie o taki wolontariat o jakim piszesz bezwzglednie chodzi: taki który dałby sie pochlastać i nie zostawił psa na zamarzanie w warunkach "hospicjum"!!!! Edited February 28, 2012 by zuzlikowa Quote
inga.mm Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Ponieważ działania konkretnych osób i organizacji doprowadziły do krzywdy człowieka, wykorzystam wszystkie moje możliwości i koneksje, aby sprawie nadać taki bieg, którego "pseudodziałacze" idący po trupach do celu nie byli w stanie przewidzieć. Wykorzystam każdy możliwy sposób na oddanie ciosu zadanego morisowej przez nieodpowiedzialne osoby. W tym tygodniu przygotuję tekst, w którym wykażę krzywdę wyrządzoną morisowej. Ustalenie personaliów kryjących się za nickami w większości przypadków nie jest żadnym problemem. Chcieliście wojny? Proszę bardzo. I tym razem nie o psy. Teraz będzie wojna o człowieka. Jeśli trzeba będzie napiszę petycję. Kto jest odważny może zadeklarować wsparcie działań w obronie morisowej, a co za tym idzie - jej podopiecznych psów. Quote
Zofia.Sasza Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='zuzlikowa']Nie wiem i nie wiedziałam jak wygląda wolontariat z Palucha... [..][/QUOTE] Dziękuję, nie mam więcej pytań. Quote
epe Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Zuzlikowa! Po raz pierwszy mnie zdenerwowałaś! Ty taka rozsądna i wyważona, nagle dałaś się wciągnąć w rodzaj amoku:shake: A może to wyrzuty sumienia? Woziłaś psy do Cz.jak sama napisałaś na wątku hospicjum, że tylko garaż widziałaś, a inne pomieszczenia nie - inne tzn.wymieniana sypialka i kuchenka - mimo to zostawiałaś je tam? Wtedy nic Ci nie przeszkadzało?:cool3: Chwała Ci, że jednak przemyślałaś sprawę i pojechałaś odebrać Toro i Retro. Wracając do Campari - czy ktoś z Was, cioteczek w amoku, nie znający suni,tak jak Morisowa, bierze pod uwagę, że Campari może życiem przypłacić Waszę dobre chęci? Pies tak zestresowany może tego nie przeżyć! Czy myślicie o psie, czy postawieniu na swoim?:cool3: Może ktoś mi wreszcie powie,czy jest i jak wygląda owa sypialka dla psów u Cz.??? Epatujecie wszem i wobec tym nieszczęsnym garażem, a na wątkach często przewija się stwierdzenie Cz. o sypialce! To jak to jest? Psy mają tylko garaż, czy też coś więcej? Quote
lika1771 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='epe']Zuzlikowa! Po raz pierwszy mnie zdenerwowałaś! Ty taka rozsądna i wyważona, nagle dałaś się wciągnąć w rodzaj amoku:shake: A może to wyrzuty sumienia? Woziłaś psy do Cz.jak sama napisałaś na wątku hospicjum, że tylko garaż widziałaś, a inne pomieszczenia nie - inne tzn.wymieniana sypialka i kuchenka - mimo to zostawiałaś je tam? Wtedy nic Ci nie przeszkadzało?:cool3: Chwała Ci, że jednak przemyślałaś sprawę i pojechałaś odebrać Toro i Retro. Wracając do Campari - czy ktoś z Was, cioteczek w amoku, nie znający suni,tak jak Morisowa, bierze pod uwagę, że Campari może życiem przypłacić Waszę dobre chęci? Pies tak zestresowany może tego nie przeżyć! Czy myślicie o psie, czy postawieniu na swoim?:cool3: Może ktoś mi wreszcie powie,czy jest i jak wygląda owa sypialka dla psów u Cz.??? Epatujecie wszem i wobec tym nieszczęsnym garażem, a na wątkach często przewija się stwierdzenie Cz. o sypialce! To jak to jest? Psy mają tylko garaż, czy też coś więcej?[/QUOTE] Sypialenka to miejsce gdzie byl Sako jest to komorka zamykana na skobel bez zadnego ogrzewania nie wiem czy jest tam podloga.... Kuchnia o ile cz gotuje moze byc cieplo 1-2h przez reszte dnia i nocy tem.taka jak na dworze...... Quote
Selenga Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 (edited) Inga i Zofia, rozpętujecie kolejne polowanie na czarownice i jesteście na najlepszej drodze do tego żeby zniszczyć te smętne resztki współpracy jakie na dogo jeszcze się ostały. NIKT nie musiał pisać żadnego donosu. Pozostawienie u Czarodziejki "podpisanego" chipem psa oznaczało dokładnie to, że prędzej czy później informacja o losie Campari MUSIAŁA trafić na Paluch. Nie wiem kto wysłał zapytanie teraz, nie wykluczam tego, że zadała je Fundacja Bernardyn żeby się dowiedzieć z kim może rozmawiać w sprawie przejęcia Campari. Ale ktokolwiek by tego nie zrobił teraz, to pytanie zostałoby wysłane w momencie zabierania suni do Wojtyszek. Zadałby je wójt gminy żeby za nią Wojtyszkom nie płacić, zadałby PIW, zadałby kierownik Wojtyszek żeby ściągnąć kasę. I żadna z tych osób nie ma obowiązku wiedzieć jakie stosunki panują na Paluchu - ich obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa temu konkretnemu psu, bo miedzy innymi jego dotyczy ta interwencja. Tylko kwestią czasu było to kiedy pytanie na Paluch trafi, bo niezależnie od tego kto by to zrobił, to ono by padło. A jeśli nawet jakimś cudem nie zadałaby go żadna z tych instytucji, to z całą pewnością ARKA podzieliłaby się tą wiedzą z kierowniczką Palucha - a ta wiedza jest dostępna dla każdego, wystarczy przeczytać pierwszy i ostatni post tego wątku. Mogą tu wszystkie strony pluć na siebie jadem, możecie sobie nawzajem grozić czym chcecie, możecie się wyzywać od najgorszych nawzajem - jedynym tego skutkiem będzie to, że w przyszłości nie będziecie chciały ze sobą współpracować, bo tych wszystkich obrzydliwości jakimi się obrzucacie NIKT nie zapomni. Zapłacą za to psy z całej Polski. Owszem, była alternatywa - zamiecenie pod dywan tego co się u Czarodziejki działo. Jesteście pewne, że o taką opiekę nad psami którym pomagacie wam chodzi? Edited February 28, 2012 by Selenga Quote
epe Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 [quote name='lika1771']Sypialenka to miejsce gdzie byl Sako jest to komorka zamykana na skobel bez zadnego ogrzewania nie wiem czy jest tam podloga.... Kuchnia o ile cz gotuje moze byc cieplo 1-2h przez reszte dnia i nocy tem.taka jak na dworze......[/QUOTE] W takim razie, czy ktoś dysponuje zdjęciem owych pomieszczeń? Czy one są w tak fatalnym stanie, że wstyd pokazać? Tylko ten garaż jawi się jak jakiś luksus:angryy: Ktoś na wątku hospicjum napisał zupełnie coś innego o tej sypialce! Wszystkie DT nie domowe, zazwyczaj mają zdjęcia pomieszczeń dla psów -dlaczego u Cz. brak foto tych innych pomieszczeń? Z całej tej sytuacji wyłania się obraz następujący: tzw.cioteczki, bez wyobraźni,przywożące psy do Cz. zostawiają swoich podopiecznych w otwartym garażu i z radością płacące 300,- za usługę "hotelowania"! Uważając owe warunki za "rajskie" A druga strona, nazwana tu już "pazerna na kasę" przyjmuje psy, które mają zaległości finansowe i jakby tak dobrze zliczyć, to może wyjść, że niektóre psy są u niej za darmo! Reasumując: mimo,że winnych wielu, zawsze musi się znaleźć jeden winowajca! A efekt tej nieprzemyślanej akcji - choć w założeniu może i słusznej? Pomoc uzyskało niewiele psów, większość straciła:-( Jest też aspekt podłości ludzkiej:angryy: Myślę głównie o Morrisowej!! Quote
Selenga Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 epe, jesli masz trochę czasu, to przejrzyj sobie spokojnie wszystkie wątki psów, które były u Czarodziejki - ich lista jest na początku wątku hospicjum wyrobisz sobie własne zdanie, a wierz mi jest co oglądać Quote
malibo57 Posted February 28, 2012 Posted February 28, 2012 Osiem psów zmieniło miejsce - już nie marzną, są diagnozowane, leczone, suplementowane, znalazły DS. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek postawiono nas przed wyborem: ratunek dla tych psów=strata dla innych. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.