Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Poker, weź pod uwagę ewentualny jej powrót do ciebie. ...albo jest jeszcze za wcześnie na adopcję albo to nie ten ludź dla niej.

Posted

[quote name='kora78']nie wyrokujcie tak po 1 dniu. ile czasu minelo, zanim u poker sie otworzyla? na pewno nie 1 dzien.[/QUOTE]
dokładnie to samo chciałam napisać, poczekajmy jeszcze z 3 dni przynajmniej

Posted

docha, coś Ci się chyba pomerdało.Za gorąca jesteś mimo ,ze za oknem mrozik. Pies jest po przejściach i ma prawo tak się zachowywać. A ludzie są w porządku i przeżywają razem z nami i z nią. Nie ma żadnych powodów ,żeby ją zabierać. Za jakiś czas znowu by przeżywała zmianę ,bo nie zostawimy jej u nas w DS.

Posted

gorąco mi jest i owszem;) bo całodniowy mrozik mam za sobą. Nie napisałam tego uważając, że ludzie się nie nadają, tylko psina może ich nie zaakceptować.
Mówiąc krótko mam taką teorię i tego się trzymam w swoich poczynaniach: psina zapewne będzie mieć tam bardzo dobrze, ale czy będzie szczęśliwa? Do szczęścia potrzeba chęci dwojga(zafilozofowalam sobie;) właściwie tylko tą filozofią się pokierowałam, a życie pokaże jak będzie ;)

Posted (edited)

Na też nie akceptowała na początku.Są psy ,że zawsze odnoszą się do ludzi z rezerwą. trzeba poczekać, mam nadzieję ,ze będzie dobrze.Obecność 2.zwierzaka na pewno poprawiłaby sytuację.

Edited by Poker
Posted

Wiadomo, że Braszka potrzebuje więcej czasu niż inny, odporniejszy psiak, ale jstem przekonana, że będzie dobrze.

Trzymam kciuki za szybką adaptację suni w jej nowym domu :)

Posted

pewnie, że musi minąć trochę czasu.
tak niestety jest z tymi wypłoszkami, wolno się przyzwyczajają do nowej sytuacji...
serce krwawi, ale co zrobić... wydawać trzeba, bo inaczej Poker została by z Braszką, tak jak ja zostałam z Kropką - rok czasu u mnie tymczasowała, bardzo, bardzo wolno się otwierała i nadal się ludzi boi, nawet mojej mamy i teściowej z którą mieszkam. I tak - sama sobie wybrała, by u nas zostać ;)

Posted

serducho zawsze boli a Braszunia ma szansę w tym domku zostać już na zawsze , dlatego warto poczekać , jak oddawałam Siusię też mi się wydawało ze beze mnie się nie odnajdzie, a teraz mała zołza już mnie nie poznaje, tylko ślipka wlepione w swoją mamusie jak w obraz Świety :)
musi być co dzień o kawałeczek lepiej - trzymam kciuki :)

Posted

Ale kochanych cioteczek się nazlatywało.Nie macie pojęcia jak to pomaga.
Dzwoniłam ok.9 do DS,ale nie miałam czasu napisać.Tym razem rozmawiałam z pańcią.Jest ciut lepiej. Braszka zrobiła na spacerku 2 x sioo i raz koo :multi: Sama zjadła z miseczki i to z dokładką,ale miska stała w pobliżu spanka , tak że stała w nim tylnymi łapkami, resztę ciałka musiała wysunąć. Jak idzie na spacer, to podbiega do drzwi i macha ogonkiem ,ale na spacerze ogonek jeszcze podkulony.Poznaje która furtka to jej, do domu ciągnie, biegnie po schodach pod drzwi i wtedy bardzo się cieszy. Głównie leży w legowisku ,ale coraz więcej się rozgląda.
Dziś do państwa przychodzi zaproszona specjalnie sunia ,żeby Brasce było weselej.
Pani mówi ,że już bardzo ja lubią.Słyszałam jak pani szczebiotała do niej "Ty moja perełeczko", ona się podstawiała do czochrania.
MUSI BYĆ DOBRZE, nie ma innej opcji.
Trochę mi lżej, bo przyznam ,że nie mogłam spać, wieczorem ciągle rozmawialiśmy o Braszce z mężem.

Posted

Jak rozumiem Braszka jest jedynym zwierzęciem w domu a więc Państwo wszystkie swoje uczucia przeleją na Braszkę.Poker ja rozumiem Twój niepokój ale trzeba dać suni minimum dwa tygodnie i będzie dobrze.Braszka pokocha Państwa a Państwo pokochają Braszkę.

Posted

[quote name='Anula']Jak rozumiem Braszka jest jedynym zwierzęciem w domu a więc Państwo wszystkie swoje uczucia przeleją na Braszkę.Poker ja rozumiem Twój niepokój ale trzeba dać suni minimum dwa tygodnie i będzie dobrze.Braszka pokocha Państwa a Państwo pokochają Braszkę.[/QUOTE]
Wiem o tym wszystkim ,ale serce boli. Już tak mam i pewnie nie tylko ja.

Posted

[quote name='Akrum']niestety taka dola nas, domów tymczasowych... serce pęka z każdym odchodzącym z domu tymczasowiczem...[/QUOTE]

nie kazdemu :) ja wredna, nieczula baba sie robie i krotko za dtowiczem tesknie. wiem z gory, ze to nie moj pies i inaczej, niz do wlasnego sie przywiazuje. wiem, ze pomoglam i o to glownie mi chodzi. ciesze sie, ze psu pomoglam. trzeba sie cieszyc, a nie plakac :)
a zeby nie miec czasu plakac to po godzinie mozna myslec juz o nastepnym, to pomaga ;)

Posted

powtarzam to sobie za każdym razem, nie przywiązuj się, nie bierz do łózka, nie przytulaj tak bardzo, nie zakochuj się w psie... to nic nie daje...
każdy tymczasowicz, nawet te "wredne" skradły kawałek mojego serca.
Każdy do łózka się wpakował, każdego tuliłam, przywiązałam się i pokochałam :)
nie potrafię inaczej ;)

Posted

ja wlasnie nie pozwalam psu spac w lozku. czy dawnym swoim psom, czy dtowiczom. czasem pozwole wejsc na kanape, ale nigdy do lozka. nie siedza mi caly dzien na kolanach, itp.
ja jestesm twardsza, pewnie dlatego mi lzej, niz Wam. kto jest bardzo emocjonalny i czuly ma w tym wzgledzie gorzej. ja siebie uwazam za wrazliwsza osobe, niz wiekszosc osob w moim otoczeniu, bo chocby nikt z nich nie pomaga, jak ja. ale nie na tyle miekka, by plakac z okazji oddania dtowicza.
mieksze osoby na dt sie nadaja, bo juz pierwszego dt oddac ne chca, zostawiaja wiec na ds i miejsce blokuja i koniec historii z dt. tak sadze.

ale co tam. wazna tutaj Braszka :)

Posted

ja jestem miękka pod tym względem, ale już trochę tymczasów wydałam, choć każdego bym chciała sobie zostawiać.
został tylko jeden kot po DT (miał deprechę po tym, jak jego panią zamordowano i to dla jego dobra było że DT się w DS zmieniło), no i Kropka, która często żyje w "swoim" świecie.
reszta poszła do swoich domków, choć serce pękało ;)

Posted

Mi za każdym razem serce pęka i może niekoniecznie z wielkiej miłości akurat do TEGO psa tylko wyobrażam sobie co on przeżywa, że ma znowu poczucie zdrady,że w jego odczuciu jest zawiedziony. Chcę ,żeby było mu jak najlepiej , a nie żeby miał poczucie krzywdy.Wśród dotychczasowych naszych tymczasowiczy , a było ich ok.40, ze 3 sztuki pokochałam miłością niesamowitą i po oddaniu cierpiałam jakbym dziecko straciła.Pozostałe pieski są po to, by im pomóc i mają znaleźć najlepsze DS.
Zawsze pozwalamy na wchodzenie do łóżka i na kolanka. Pies który dostaje miłość, oddaje ją. Zresztą tak jak na ogół człowiek. nie potrafiłabym być sztucznie oschła.
Nie zatrzymaliśmy żadnej z tych 3. miłości właśnie po to , by pomagać następnym.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...