Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Nikaragua']no i ??????????????????[/QUOTE]

Pewnie poszli na wspólny spacer i nowi Państwo poszli z Braszką w swoja stronę...a Poker siedzi w domu i płacze:calus:

Posted

[quote name='kado']Pewnie poszli na wspólny spacer i nowi Państwo poszli z Braszką w swoja stronę...a Poker siedzi w domu i płacze:calus:[/QUOTE]
Jakbyś zgadła.
Pojechali. Braszka oczywiście czuła pismo nosem. Podchodziła do państwa na mizianka ,ale oczy z nas nie spuszczała i drżała jak osika.
Poszliśmy na wspólny spacer, pani ja prowadziła, a ta mała cały cas ogladała się czy my i Dolarek idziemy. W pewnym momencie odłączyliśmy się ,a pani poszła z nią do przodu. Oglądała się za nami, schowaliśmy się za drzewami, ale ona szukała nas wzrokiem.W końcu wsiedli do samochodu i pojechali.
Państwo bardzo mili i na szczęście podatni na nasze sugestie.Wypytywali jeszcze o szczegóły.
Braszka dostała porcję gotowanego, misia na pożarcie i swoje szeleczki ( państwo zwrócili za nie ).
Będę dziś dzwonić. Dobrze,że pani i syn będą teraz na feriach w domu.

Posted

[quote name='Anula']No i przeraźliwa pustka![/QUOTE]
Tak , to prawda, mimo że w domu są 2 psy i kićka. Ale cisza aż dzwoni w uszach.

Posted

Oczywiście dzwoniłam .Rozmawiałam z panem , który nie jest zbyt wylewny.Powiedział ,ze Braszka zniosła dobrze podróż. Cały czas leży w swoim łóżeczku , na razie nie jadła i nie piła.
Malutka pewnie nie wie co się dzieje i tęskni za nami i psami.:-( Serce mi ściska ,że strach. Jutro zadzwonię znowu , może trafię na panią.

Posted

rozmawiałaś z synem czy z mężem opiekunki? i jak Ci się wydaje, czy sprostają tej adopcji? nie jest to domek ze zbyt wygórowanymi aspiracjami?

Posted

Rozmawiałam z mężem.Nie , domek jest dobry tylko pan jest delikatnie mówiąc małomówny.Ale to nie mój problem.
Braszka jest jeszcze ciągle zalękniona , więc potrzebuje trochę czasu na adaptację.

Posted (edited)

W tej chwili zadzwoniła pani.Okazało się ,że to jednak rozmawiałam z synem. Pani powiedziała ,że Braszka na razie leży,ale zaczęła podnosić główkę i się rozglądać.Zjadła z ręki moje gotowane i trochę chrupków.Państwo przeniosą się dziś na noc na dół ,żeby nie stresować suni wchodzeniem na górę . UFFF, ulżyło mi.

Edited by Poker
Posted

Dzwoniłam i serce mi pęknie.
Braszka ma cofkę Wczoraj leżała nieruchomo patrząc w jeden punkt, dziś trochę obserwuje domowników. Nie chce jeść , ani pić.Ciut zjadła pasztetu.Na spacerze po podwórku ciągnęła do domu.Nie było ani sioo , ani koo.Ogonkiem nie macha. Państwo starają się, ciągle głaszczą ją i rozmawiają.
Poradziłam ,ze suchą karmę zalali rosołem i zamieszali z łyżką mojego gotowanego.Zobaczymy.
Wydawało się ,że Braszka jest w lepszej kondycji niż była Gusia. A Gusia zniosła rozstanie z nami lepiej. Szybciej się odnalazła w DS. Po południo znowu będę dzwonić.Dobrze ,że państwo są cierpliwi do nas i rozumieją nasz niepokój.

Posted

Znowu dzwoniłam. Braszka na spacerku zrobiła 2 x sioo ogonek podwinięty.Chce szybko wracać do domku. Jadał ciut z ręki.Cały cza siedzi na swoim posłanku. Nie sądziłam,że aż tak przeżyje zmianę domku. Wydawało się ,że jest w lepszej kondycji niż była Gusia.A ona jest po prostu chyba delikatniejsza psychicznie.
Akrum , gdyby nie świadomość ,ze po wzięciu Braszki skończyłby się nasz dom tymczasowy, to w ogóle bym jej nie oddawała, ani prawie żadnego psa wcześniej.Sami sobie zgotowaliśmy taki los.:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...