Jump to content
Dogomania

Patmol

Members
  • Posts

    7079
  • Joined

  • Days Won

    2

Everything posted by Patmol

  1. Z tego co ja słyszę, to ludzie skutecznie operują oczy - ale nie każdą wadę się da zoperować. Mnie to nie dotyczy, wiec nie słuchałam zbyt uważnie - gdzie i kiedy były te operacje i jakie wady; tylko pamietam, ze ludzie super zadowoleni i bez okularów teraz chodzą. Tylko nie wiem czy na NFZ sie da szybko, bo zazwyczaj to były płatne operacje - 5-6 tys. za oko. W tym badania krwi przed , no i cała opieka około-operacyjna. Podobno kiedyś w Legnicy był jakiś super lekarz okulista i robił cuda, ale juz go nie ma. On kilkanascie lat temu/albo i więcej/ robił już operacje laserowe . Chyba warto poszukać po prostu kogoś dobrego, a niekoniecznie koło Poznania.
  2. to jest blog o wychowaniu szczeniaka -poczytaj -jest mnóstwo porad jak postepować ze szczeniakiem https://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu/
  3. Jak 3 miesięczny szczeniak wcześniej wcale, albo prawie wcale nie wychodził z domu --no to pewnie zwyczajnie łapy go bolą, i kondycji mu brak. Siada lub kładzie się, bo sił mu pewnie brak, a i na siedząco łatwiej wszystko obejrzeć. Nie ma sensu go ciągnąc na siłę. Cierpliwosci. Pies sie rozejrzy po świecie, daj mu szansę, trochę posiedzi, trochę podrepcze, nabierze kondycji i ogłady. Nie szarp go na siłę. to jakbyś wziął na spacer dziecko co się dopiero nauczyło chodzić i zmuszał żeby koło Ciebie spacerowało po parku; a ono by co chwile siadało i sie zapierało - że ma dosyc
  4. a wcześniej normalnie chodził na luźnej smyczy? i wykonywał polecenia typu siad, zostań bez problemu? chodzisz z nim codziennie na porządny spacer? chociaz 1,5 godziny? i do tego wspólna zabawa? wykonywanie poleceń?
  5. surowa marchew w całości ekologiczna, zdrowa dla psa, bezpieczna - pies może sie nią bawić, może ją pogryźć na wiórki albo i zjeść/ nie chce się po niej pić resztki łatwo posprzątać
  6. Fajny słodziak. Mam dwie suki, i czasem chodzę z dwiema na raz, i np na rynku/gdzie jest deptak i zawsze trochę ludzi/każe im siadać co 5 kroków, albo przez coś skakać - żeby miały w odruchu wykonywanie tez poleceń przy ludziach - wiec też do nich gadam np "siad", a potem "dobrze" itd -ale widzę, że to raczej budzi podziw czy sympatie ludzi - bo takie grzeczne mam psy, takie posłuszne, takie zapatrzone we mnie.
  7. A jakie badania juz zrobił weterynarz? wklej wyniki badań
  8. A czy jest tak ze sama z siebie lezy sobie i odpoczywa na swoim legowisku, czy na jakims swoim miejscu, jak jestes w domu, czy raczej caly czas cie pilnuje chodzi za toba i siedzi przy Tobie? Np idziesz do lazienki, to ona sobie gdzies lezy czy sie bawi? Czy. raczej siedzi pod drzwiami lazienki? Czy rozumie jak jej powiesz, ze nie masz teraz dla niej czasu, i wtedy odpuszcza podgryzanie i zapraszanie do zabawy?
  9. No to musza jeszcze z nim dużo popracować zanim sie zdecydują na adopcję i sami sie do tego przygotować, jak mają zapoznać psy, i potem panować nad sytuacją w domu. Jak nie akceptuje suczek -to raczej przed nimi duzo pracy z psem, i lepiej ze ta adopcja nie wyszla . Bo wyglada ze ani tamten pies ani wlasciciele nie sa jeszcze gotowi praktycznie do adopcji. Chcieliby,ale nie sa przygotowani wlasciciwie.
  10. Moja dorosła suka odchowywała obcego szczeniaka i właśnie tak jak pisze Sowa, szybkimi korektami/blokowaniem/ ewen, warknięciem, i jednocześnie zainteresowaniem/pomocą/itd/ bardzo szybko i sprawnie nauczyła go, że nie wolno jej gryźć czyli zabawa, przytulanki i wygłupianie dozwolone -ale bez gryzienia zębami. Szczeniak ją uwielbiał, naśladował i podziwiał. Mimo, że potrafiła warknąć czy go skrytykować. Tak samo dorosłe koty, delikatnymi, ale stanowczymi korektami, uczą kociaka chowania pazurów w zabawie i nie gryzienia naprawdę. Kociak uczy sie błyskawicznie - jak gryzie/blokada; przestaje -dalej zabawa, gryzie-blokada, przestaje -dalej zabawa/wylizywanie itd. Bezkrwawo i skutecznie, a kociaki uwielbiają później swoich dorosłych opiekunów. Nawet jak to są dorosłe kocury , i jedzenie daje człowiek. Blokada polegała na tym np na tym - że duży dorosły kocur , naprawdę odpowiedzialny i doskonały pedagogicznie, kładł się na malucha na mgnienie oka -unieruchamiając go; maluch nie mógł gryźć, więc przestawiał - i wtedy tamten go wylizywał itd, pokazywał rózne ciekawe rzeczy, pomagał. Nie robił mu krzywdy oczywiscie, przepuszczał do jedzenia. Miałam kiedyś malucha kociego, który skakał z fotela na dorosłe koty, i wgryzał im się w kark/ głowę - dwa dni starczyły dorosłym, żeby maluchowi wytłumaczyć, ze tak się nie robi. Trochę czasu przesiedziałam na obserwacjach - bo to było fascynujace. A przy okazji oszczędzało prace człowieka, bo tak przeszkolone kociaki czy szczeniak nie gryzły tez ludzi.
  11. Pewnie jej zęby rosną i swędzą. Ma coś do gryzienia, typu surowa marchew, kalarepa? Czym ją karmisz?
  12. A może dobrze wyszło i znajdzie dom tylko dla siebie, bez konieczności dzielenia właścicieli z innym psem. Fajnie mieć dwa psy w domu, ale dwa dorosłe obce samce, i to takie większe, to jednak wyzwanie dla właścicieli. Może zwyczajnie sie nie udac dogadać psów, jest ryzyko pogryzień, no i czas właścicieli tez nie jest z gumy. Więc trzymam mocne kciuki za dobry dom.
  13. Na pewno warto dojechać, nawet pomimo trudności. Jest potem o czym myśleć, i co wypróbowywać na psach ( dla ich dobra oczywiscie -moje psy nowymi pomysłami były i są zachwycone).
  14. Trudny ten plan, ale trzymam kciuki, żeby wszystko poszło pomyślnie. Nie macie kogoś kto się zna na psach/ jakiegoś dobrego trenera/ żeby przyjechał z Państwem doradzał na bieżąco i pomógł w razie problemów? szczególnie u nich w domu
  15. No i w aucie pies musi być przypięty; wtedy się nie miota , i jest bardziej stabilny - co dla samego psa jest i bezpieczniejsze i łatwiejsze, przy jechaniu -nie rzuca nim na wszystkie strony. Wiadomo, że najpierw trzeba zaczynać od tego co pisała Sowa. Moja suka bardzo się bała jeżdżenia samochodem/autobusem, wymiotowała na wszystkie strony przy pierwszych próbach, ale to wszystko z czasem przecież sie zmienia na korzyść, pies przyzwyczaja się do nieznanej sytuacji, do zamknięcia i kołysania. jeśli oczywiscie przejażdżki się kończą wycieczką, a nie wetem. I jak ludzie się nie denerwują.
  16. Psy to nie ludzie, inaczej postrzegają świat -i dzięki temu nawet pies po przejściach, po schronisku czy łańcuchowym zyciu ma szanse się odnaleźć w mieszkaniu; nie wspominając przeszłości tylko cieszyć sie teraźniejszością.. Zrobisz jak uważasz -to Twoja decyzja. Zapytałaś -to napisałam co myślę. Wykorzystaj ten czas do adopcji na nauczenie psa wsiadania do samochodu , nawet stojącego i zapinania mu pasów. Żeby bezproblemowo wsiadał, zżeby samochód był mniej stresujący. Wtedy możesz mu dać do samochodu kocyk ze swoim zapachem, kazać mu wsiąść i zamknąć drzwi. Nawet jesli sie zdecydujesz jechać z ludźmi, to Ty nakazujesz wsiąść psu, jeśli jest z tym kłopot, i potem siądziesz z przodu, albo zostaniesz -to juz twoja decyzja oczywiscie.
  17. Jeśli to nie jest kwestia tego, ze jednak nie jesteś pewna tych ludzi - to bym sobie odpuściła jechanie z psem. Moim zdaniem to mu tylko utrudni przejście z jednego domu do drugiego. On ma przecież Ciebie zapomnieć i przestawić się na tamtych ludzi. Nie jedzie tam na chwilę, na Twoją tymczasową nieobecność, na przeczekanie -tylko na zawsze. Czas z Tobą się dla niego kończy, a ma się zacząć nowy całkiem dla niego czas z nowymi ludźmi. Jak z nim pojedziesz i będziesz tam codziennie przychodzić - to moim zdaniem tylko mu utrudnisz to przestawienie, tylko mu namieszasz, ze ma na Ciebie czekać, a w nowym domu jest chwilowo. Jak mu będzie dobrze w nowym domu, to się przestawi szybko - psy maja niesłychane możliwości adaptacyjne ; i wtedy im bardziej zostaniesz z tyłu/ niepowiązana z nowym domem - tym powinno mu być łatwiej. A i ludziom będzie łatwiej bez Ciebie -będą bardziej naturalni, i nie będa się czuli kontrolowani. Ten pierwszy okres to czas ustalania zasad, obserwacji nowej sytuacji - nawet jak trudny dla psa, to potrzebny przecież bardzo. Ja bym odpuściła. Dla dobra psa, bo Tobie będzie tak trudniej. I wtedy tez nie obciążasz psa swoimi emocjami. on się boi jazdy samochodem? nie jeździ samochodem? może z nim poćwiczyć wsiadanie i wysiadanie, jeszcze dopóki jest czas? a może z tymi ludźmi wsiądze bez problemu do samochodu?
  18. super o mnie też pamiętajcie Bardzo dużo informacji z naszego ostatniego spotkania zastosowałam na swoich sukach i efekty są wspaniałe. Zachowanie mojej tchórzliwej Sweetie zdecydowanie sie zmieniło -spacery z nią to po prostu sama przyjemność teraz. A i moja szpicowata Caillou polubiła sztuczki / elementy szkolenia- sama chce trenować siadanie przy nodze i pilnie mnie obserwuje na spacerze -lubi wykonywać polecenia. Przy dzikach przegrywam, ale kiedy dzików akurat nie ma -jestem godna zainteresowania.
  19. I ja tez poproszę Ludzie sie zapominają przy psach, bo psy tak strasznie się starają dostosować/ nawet jak coś im nie pasuje. Np to powszechne klepanie po głowie , ściskanie itd., czy robienie rożnych rzeczy przy psie znienacka. Moja 8 letnia naprawdę super tolerancyjna dla ludzi suka ostatnio warknęła na mojego męża , bo przypinał ją z tyłu pasem w samochodzie i prawie się na niej położył, bezmyślnie - bo najpierw nie mógł sięgnąć pasa samochodowego, a potem pas się nie chciał zapiąć - a jechaliśmy nie-swoim samochodem, i pod psami była taka wielka płachta zabezpieczająca przed ewen pobrudzeniem tapicerki więc był i obcy samochód i bardzo gorąco i wracaliśmy -czyli suka była strasznie zmęczona już długim spacerem, upchana w obcym samochodzie i nie mogła się ruszyć i pewnie sie wystraszyła. Więc w pewnym momencie nie wytrzymała i warknęła, żeby się odsunął - a przez te 8 lat co ją mam - warknęła dwa razy - wiec rzeczywiscie miała chyba dość. Mój mąż odruchowo się odsunął na warkniecie, obraził się zresztą i poszedł usiąść za kierownica, a suka od razu zaczęła machać ogonem i robić takie przepraszające miny. Tak jakby chciała od razu załagodzić sytuację. Usiadłam koło niej, zapięłam ją i pojechaliśmy. I tak sobie pomyślałam, że pies taki rodzinny praktycznie ma niewielkie możliwości komunikacyjne , jeśli czuje sie naprawdę zagrożony. To znaczy może robić miny, ziewać i w ogóle, ale zazwyczaj ludzie reagują dopiero wtedy jak pies konkretnie warknie. Ale warczenie tez nie przystoi przecież rodzinnemu psu. Więc ludzie raczej nie pozwalają psom warczeć, bo to brzydko. Pies ma być grzeczny przecież. Moja druga suka, bezpośrednio po wzięciu ze schroniska, straszliwie się bała opierania o nią /przykrywania- a mój syn, wtedy jeszcze mały kilkuletni, koniecznie chciał używać jej jako poduszki i opierać o nią głowę. On opierał głowę, delikatnie i tylko glowę, chociaz wiedział że nie wolno, a ona warczała -ale słabo i piskliwie. bo była szczeniakiem , więc jej warczenie nie było groźne, raczej śmieszne - i Młody, jak sie tłumaczył kazdorazowo , liczył, że ona przywyknie przecież, bo on tak lubi opierać głowę o psa, że to nic wielkiego dla psa i pies mógłby się dostosować - i naprawę się narobiłam żeby sytuację rozwiazać, bo Młody, normalnie komunikatywny, w tej sprawie był niereformowalny, ale nauczyłam psa - że ma w takiej sytuacji od razu schodzić z łózka ; pies schodził energicznie -co powodowało, ze Młody spadał - co zadziałało, po kilku razach, bardziej skutecznie niz moje gadanie. Moja druga suka wygląda prawie tak jak Tigra. I jest z niej straszny tchórz, chociaż taki opanowany tchórz. Nauczyłam ją przytulania, obejmowania, dotykania, tez znienacka -ale jest na to bardzo wrażliwa.
  20. Nieciekawa ta kobieta, która wzięła Czesię. Stara się wszystkich obrazić, żeby nikt nie zadawał już pytań, zamiast po prostu raz na jakis czas napisać kilka zdań o Czesi i wkleić zdjecie. Co w tym dziwnego, ze ludzie interesują sie losem Czesi? A jak ktoś nie chce zainteresowania losem psa, któremu pomaga - to może przecież wziąć psa ze schroniska czy z ulicy, który nie ma żadnego wątku na dogo - i nikt o niego nie zapyta, wiele jest takich psów.
  21. agility przy nadwadze, dusznościach i upałach to nie bardzo bezpieczne
  22. Ale po skończeniu szkoły średniej wybierasz się do pracy/szkoły w swojej miejscowości/ będziesz dalej mieszkać w tym samym miejscu? czy myślisz o studiach? wyjeździe z domu? To tylko 3 lata, niewiele. A ja to bym Ci zaproponowała , w takiej sytuacji, wzięcie psa na tzw dom tymczasowy, czyli takiego psa potrzebującego pomocy, któremu się szuka domu. Teraz jest bardzo dużo takich psów, tez szczeniaki, które szukają chociaz tymczasowego domu . Bierzesz psa, np przez fundację lub osoby zaangażowane w taka pomoc/pewnie przez dogo by sie znalazło kogoś zaangażowanego, kto mieszka blisko Ciebie i wie jak to funkcjonuje/ to znaczy twoi rodzice formalne biorą takiego psa pod opiekę. I potem sie nim zajmujesz, a jednocześnie mu szukasz dobrego domu na stałe/ robisz ogłoszenia - mogłabyś praktycznie zobaczyć wtedy, i twoi rodzice też, jak to wszystko wygląda w praktyce. Bo w Twojej sytuacji to dobrze byłoby, żeby rodzice tez chcieli psa, i ewentualnie przejęli nad nim opiekę w razie potrzeby. A jakiego rodzaju psa by chcieli rodzice? edit zobacz tez np w fundacjach czy grupach, któe pomagają borderom np na FB jest SOS borderom/linka mi dogo kasuje/ i pewnie wiele innych - może akurat szukają kogoś do zaopiekowania sie psem w typie bordera na tymczasowo / może gdzies blisko ciebie jest jakis border/pies w typie , który szuka chociaz tymczasowego domu - tutaj jakiemuś psu w typie bordera szukają domu tymczasowego https://www.fundacjazwierzecapolana.org/border/ a tutaj (drugi post od góry) dwa małe szczeniaki szukają chociaz tymczasu*ale niepodobne do border) młodziutkie https://pl-pl.facebook.com/jednoserceniedarady/
  23. Najlepiej sie zapisać na bafny świat od razu i tam pokierują co dalej robić. Tutaj jest duzo informacji o przestawianiu psa na barf. https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=333 Nie dawałbym, szczególnie przy takich problemach, produktów gotowych dla psów/ tzw. gotowy Barf dla psa/ typu mrożona surowa wołowina itd I nie dawałabym kości. . Z kilku powodów. Przede wszystkim naprawdę nie wiadomo jak wyglądało to tzw.mięso wołowe czy cielęce przez zmieleniem. Ponadto zgodnie z przepisami prawnymi mięso przeznaczone do spożycia przez ludzi musi spełniać dużo wyższe normy niz mięso przeznaczane dla zwierząt towarzyszących/niezjadanych przez ludzi. No i nawet kupując w sklepie mięso dla ludzi - tez widac czasem mieso w róznym stanie. Najbezpieczniej jest kupować mieso, które w ladzie w sklepie lezy w kawałku -ewen. poprosić o zmielenie w trakcie kupowania - bo widać jak wygląda, jaki ma odcień itd. Ma to szczególnie znaczenie, gdy pies, czy człowiek, ma jakieś problemy żołądkowe. Gotowce dla psów sa tańsze niz mieso z normalnego sklepu dla ludzi , ale przy takim małym psie nie ma to chyba wielkiego znaczenia. On jak na razie stosunkowo dużo je do swojej wagi, bo to jeszcze szczeniak. MOje dwie suki (ale juz dorosłe, wiec jedza proprcjalnie mniej niz szczeniak) ważą razem ok 40 kg czyli prawie 10 razy więcej , i zjadają dziennie niecały 1 kg, czyli tylko 5 razy tyle co Twoj szczeniak, czyli gdyby to był mój pies to przede wszystkim nie dawałam gotowców, tylko kupiła mięso w mięsnym - np mięso z indyka /bez żadnych kości i-np. na początek z udźca - i jak taki kawałek 180 gram dajesz na 3 razy - to bym go podgotowała, czy nawet ugotowała - to takiego stanu, że dla człowieka jeszcze trochę jakby niedogotowane -można gotować w wodzie z marchewką, ale bez soli oczywiscie. I potem bym pokroiła ten kawałek na 3 kawałki - nie mieliła, i dała takie duże kawałki. I tak ze trzy dni, I byś zobaczyła, czy kupa sie unormuje. Jak by nie umiał zjeść -to mu w palcach rozerwać na pół, a na następny posiłek znowu dać duży kawałek w całości - to znaczy taki na jedne posiłek. i Marchewkę ugotowaną też, jeśli lubi. I jak po trzech dniach będzie dobrze z kupami, kupy nawet na gotowanym sa mniejsze niz na suchym, a na surowym jest tylko jedna kupa na dzień, to wtedy z każdym dniem troszkę krócej gotować, a pod koniec, jak wszystko będzie ok , np po dwóch tygodniach- tylko sparzyć, na chwilę wrzucić na wrzątek, a potem dawac surowe. I jak pies kilka dni będzie już jadł surowego indyka, całe kawałki, ale samo mięso/bez kości , można rożne mięso z indyka kupić, nie zawsze koniecznie z udźca, i wszystko będzie ok, to potem można na jeden posiłek wprowadzić delikatnie wołowiną -czyli raz dać surową, i w kawałku np gulaszową, nie-mieloną, i jak ok - to następnego dnia znowu dać na dwa posiłki surowego indyka, a na jeden surowa wołowinę, a jak cos nie tak -to wołowinę wrzucić na wrzątek - i zobaczyć czy lepiej jest wtedy gdy wołowina sparzona/ugotowana . I jak już będzie jadł surowa wołowinę i surowego indyka, i będzie dobrze,to po kilku dniach czy po tygodniu , czy dwóch, dodac jeszcze jakieś mięso. raczej nie dawałabym surowej wieprzowiny. Ale może gęś, kaczka - np żołądki z kaczki. Można pokroić -jakby nie dał rady pogryźć, albo nie umiał.. a potem wprowadzać dalej, po kolei , pojedynczo i bez pospiechu, i obserwować ,chrząstki, np z indyka, jeszcze inne mięso, kości -ale najpierw poczytaj o kościach https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=2070 i suplementy Jesli biegunka, utrzymuje się powyżej dwóch dni -to bym poszła do veta, bo biegunka i szczeniak to nie jest dobre połączenie - szczeniak może się odwodnić; no i zawsze jest ryczko, że biegunka jest spowodowana jakąś chorobą/ a nie tylko zmianą jedzenia.
  24. zarejestruj się na barfny świat.pl https://www.barfnyswiat.org/viewforum.php?f=9 i tam napisz porządnie jakie mieszanki robisz dla psa/ile czego konkretnie, jakie suplement, jak przestawiałaś psa na barfa itd i poproś o konkretne rady zaparcia , jak i biegunka, przy barfie sa najczęściej spowodowane niewłaściwym doborem składników mieszanki, niewłaściwym przestawianiem, albo nawet jest spowodowane samym przestawianiem np surowych kości nie wprowadza się od razu, a i potem powoli zwiększając ich ilość -bo mogą spowodować zatwardzenie/pies nie może zrobic kupy i docelowo nie może tez ich zbyt dużo procentowo w jedzeniu psa/ nie wszystkie surowe kości się nadają niektóre surowe mięsa sprzyjają biegunce, np duża ilość na raz surowej wątróbki lepiej nie kupować surowego barfa gotowego, psy często po nim mają problemy, lepiej nie kupować mięsa zmielonego w sklepie, takiego zmielonego w ladzie, , bo bywają po nim różne efekty u psóe z tego co napisałaś zaczęłaś Barf w spsób bardzo trudny dla psa -wiec się nie dziwię, ze ma problemy żoładkowe napisałaś Jeżeli chodzi o dietę. Generalnie pies jadł przez pierwsze dwa dni tylko wołowinę bez kości (drobiu nie może jeść), następnie przez kolejne dni 50% wołowinę bez kości i 50% cielęcinę z kością. Teraz chcę przejść już do normalnej proporcji diety Barf (według zaleceń) i dodać podroby, jajko czy oleje rybie, Sama surowa wołowina bez kości dawana przez dwa dni psu , który wcześniej był karmiony tylko suchym/komercyjnym żarciem - to pewne, prawie 100 procentowe, zatwardzenie u takiego psa . Moje psy sa na Barfie od kilku lat, ale bym sie głęboko zastanawiała czy przez dwa dni pod rząd karmic je tylko sama surową wołowiną, to jeszcze zalezy.czy gulaszowa czy szponder czy inne kawałki. Do tego konieczny byłyby codziennie chociaż 10-15 km spacer, bo inaczej tez by sie pewnie zatkały. I nie wiem po co już 3 dnia dałaś psu kości? On daje radę gryźć kości? W sesnie umie je tak pogryżc, zeby mu nie zaszkodzily? czy połyka w całości duże kawały? jakie kości konkretnie mu dałasz? Ile procentowo było kości, a ile miesa? Wiem -kosci cielęce, ale konkretnie które? Ja to bym nie dała takiemu psu jak twój kości na 3 dzień karmienia barfem, szczególnie jak miał wcześnie zaparcia. Kości sie daje dopiero wetdy jak juz pies bezkolizyjnie je mieso. I lepiej zacząć delikatnie, np od chrząstek, typu chrząstki z indyka, .czy kacze szyjki -jak nie może z kurczaka. od kogo masz te zalecenia? jakie suplementy planujesz? tu masz wątek o problemach z psimi kupami na barfie - jak najbardziej zdarzają sie problemy, najczęściej spowodowane niewiedza właścicieli https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=859 a tutaj watek kogoś, kto miał podobne problemy jak ty https://barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=28255 i cyatat z forum shout Barfuje od: 02.04.2013 Udział BARFa: 90-100% Wiek: 34 Dołączyła: 25 Maj 2013 Posty: 7 Skąd: Gliwice Wysłany: 2013-06-10, 11:15 Jesteśmy od kilku dni na baranie i niestety jak na razie nie służy Fixerowi, najpierw zatkał się na prawie dwa dni, po czym znowu rozwolnienie, wielka, śmierdząca, zielona, śluzowata kupa :( Przed baranem dałam mu żołądki, później żołądki z podrobami i dopiero baranka. Nie suplementuję jeszcze diety, bo chcę poczekać, aż się sytuacja unormuje, żeby widzieć co i jak na niego działa. Znowu schudł i źle wygląda i strasznie drętwieje mu łapa :( Co robić? Poczekać, jeszcze troszkę i poeksperymentować z baranem? Czy wrócić do starej diety?
×
×
  • Create New...