-
Posts
7088 -
Joined
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Patmol
-
a jakie masz psy?
-
ugryzł kogoś u Artemidy?
-
i wychodzisz z dwoma? tak jak ja?
-
Teoretycznie jeden pies jest taki mój, a drugi jest mojego męża, a praktycznie to zazwyczaj codziennie chodzę z dwoma, bo mężowi się nie chce i wymyśla 100 powdoów dla ktorych nie może iśc ze swoim psem, albo może wyjść tylko na 2 minuty. Czasem pójdzie, i wtedy idę tylko ze swoim.. Na całodzienne wycieczki jeździmy razem z mężem, ale tez tak jakoś wychodzi, że ja mam dwa psy na pasie biodrowym zazwyczaj, bo ta ciemna suka/ mojego męża/ jest straszny tchórz i jego szarpie bardzo i ciagnie, żeby szedł dokładnie kolo nas, boi się zgubić mnie i moją sukę, a jak sobie ją przypnę do pasa -to idzie zazwyczaj ładnie, a jak nawet panikuje to moja suka jej uwagę zwraca, żeby się opamiętała. No i mój mąż nie ćwiczy niczego ze swoja suką, wiec jak mam więcej czasu, albo po prostu dzień jest dłuższy i dłuzej jest widno -to chodzę z nimi na porządny spacer razem np rano, i dodatkowo po południo biorę każdą oddzielnie, żeby poćwiczyć sztuczki - bo z dwoma razem, jest dużo trudniej ćwiczyć cokolwiek. Niektóre sztuczki mogą robić razem - jak wskoczyć na jakieś podwyższenie i usiąść; czy siad , ale nie wszystkie. I ta ciemna suka UWIELBIA robić sztuczki, mogłaby je robić przez cały spacer. MOże np co minute w trakcie spaceru siadać przy nodze (idę z nia na smyczy, i się zatrzymuje, a ona siada przy lewej nodze) albo skakać, albo co tylko ja chce. A ta jasna ma inne priorytety na spacerze, sztuczki zrobi, ale musi sobie powąchać, porozmyślać, zwierzęta powystawiać np wiewiórki. Na wspólnym spacerze moja jasna suka chwile sie bawi z ciemną a potem chce sobie spokojnie powąchać, i jak ciemna sie nie chce odczepić, i ciągle ją popycha, żeby się goniły - to potrafi ją ofukać skutecznie ale zasadniczo dobrze się dogadują
-
dwóch psów -bo wtedy można tez obserwować ich wzajemne relacje ; a to jest naprawdę fascynujace
-
bo nie jest unieruchomiona - czuje sie niepewnie przy każdym ruchu samochodu wyobraża sobie, że stoisz w jadącym autobusie miejskim, np w Warszawie, i niczego się nie trzymasz -autobus skręca hamuje, przyspiesza tez bym się przemieszczała i dyszała albo jej trzeba dopasować pasy, zeby była unieruchomia -pomyśl jak dzieci są upakowane w foteliki, sa unieruchomione (zazwyczaj tez nie mogą sie położyć -maja pozycje siedzącą) albo kupić dobry transporter, i transporter przymocować do siedzenia pasami / lub, co jest podobno bezpieczniejsze dla psa -postawić na podłodze samochodu, za przednim siedzeniem https://www.psy.pl/pies-w-samochodzie/ Najrozsądniejsze wydaje się przewożenie małego psa w klatce transportowej. Jest wiele ich typów, od sztywnych plastikowych po wiklinowe. Plastikowe są praktyczniejsze – łatwo je umyć, są dość lekkie i wygodnie się je mocuje. Crash testy wykazały, że najlepiej umieścić taką klatkę na podłodze między przednim a tylnym siedzeniem, bo gdy mocuje się ją pasami, zdarza się, że nawet jeśli nie zmienia miejsca, to pękają jej ścianki. Jeśli nie lubimy zamykać psa, warto się rozejrzeć za pasami bezpieczeństwa – kilka firm produkuje je w rozmiarach dla małych (S) i bardzo małych psów (XS). Są komfortowe, a dla zwierzaków przyzwyczajonych do noszenia szelek nie stanowią problemu.
-
daje radę sie przemieszczać w pasach w samochodzie? bo ja tak czytam i nijak tego sobie nie umiem wyobrazić, przecież pies w pasach to jest dość unieruchomiony - no to jak sie przemieszcza? moje dwie suki jeżdżą samochodem, i zawsze sa zapiete pasami - i mogą albo siedzieć, albo leżeć - na nic więcej pasy nie pozwalają przeciez dodatkowo pasy uspakajają psa, bo jest unieruchomiony - czyli przy zakrętach czy hamowaniu może sobie spac/ nie poleci do przodu
-
Pewnie wali zębami, a nie gryzie; i dlatego siniaki. Pare razy widziałam z bliska jak psy sie atakowały/ nie atakowały -trudno powiedzieć co to było. psy tak chyba robią, jak nie chcą ugryźć; przy czy, jak walną zębami w drugiego psa/ np w bark , to pewnie pies ma grubsza skorą i jeszcze siersc i nawet siniaków nie ma. A ludzkie dzieci -wiadomo/skóra cieńsza. To chyba tak trochę jakby człowiek ręką uderzył, w senie odejdź ode mnie, - może nie wytrzymał, ale w sumie krzywdy nie chciał zrobić.
-
i jeszcze trochę jesiennych spacerów
-
ciekawe jak takie sytuacje odbijają się na dzieciach - oficjalnie pies został oddany, bo warczał na dziecko -czyli był konflikt dziecko i pies; nie wiadomo co powiedzieli dzieciakowi -bo może dla niego jest inna wersja, że pies uciekł itd mnie to zawsze zadziwia, że w takich sytuacjach ludzie zazwyczaj nie starają sie odciążyć dziecka psychicznie, tylko je dobijają bo jednak całkiem inaczej z punktu widzenia dziecka brzmi tłumaczenie " synku, ten pies na Ciebie warczał -musieliśmy go oddac, boby cie ugryzł" (czyli jesteś winny, przez Ciebie oddaliśmy psa plus w takiej sytuacji oddaje sie psa ) a inaczej "synku; nie dajemy sobie rady z psem; nie umiemy sie nim zając należycie, my sie denerwujemy, pies warczy -lepiej mu będzie z ludźmi, którzy maja więcej pojęcia o psach/więcej czasu/itd niz my"
-
to bardzo ważne tamta pani co przynosiła ciepłe jedzenie dla mamy mojej suki (jak byłą szczeniakiem) to nie dotykała ani suki (suka trzymała duzy dystans) ani szczeniaków - które widziała tylko z daleka, jak brykały koło szopy; ale potem szybko się chowały jak podeszła bliżej; ale ona opowiadała, ze jak podchodziła z jedzeniem to zawsze śpiewała taka sama piosenkę i coś tam opowiadała -żeby się oswoiły z jej głosem'; moja suka od szczeniaka ludzi bardzo lubi; nie jest ani agresywna ani lękliwa, tylko spokojnie zainteresowana ludźmi- wiec chyba i nawet mały kontakt z człowiekiem w szczenięctwie, ale dobrze kojarzony, wystarczy żeby pies nie zdziczał/ miał pozytywnyy stosunek do ludzi (Z moją suką można np. wejśc do obcego mieszkania, w którym są obcy ludzie, i ona sie spokojnie przywita , bez skakania czy strachu, a potem się połozy i tyle -wiec i takie "dzikie szczeniaki" mogą być naprawdę fajnymi psami do towarzystwa) ten szczeniak leonbergera -cudny po prostu
-
normalnie święte słowa u mnie synowi, kilkuletniemu wtedy, nie dało się przetłumaczyć, naprawdę w żaden sposób, żeby sie nie opierał, nawet delikatnie, o psa -bo pies tego nie lubi strasznie i warczy; syn się głową zazwyczaj opierał ale psu dało się wytłumaczyć, i to bardzo szybko, jak ma sobie radzić w takiej sytuacji
-
ukrywają i przynoszą -jak najbardziej mama mojej suki tak ukrywała szczeniaki ze nawet dostać sie do nich było trudno człowiekowi np robiła podkop pod zamkniętą na klucz szopą, w takim miejscu gdzie nie było widać wejścia , a szopa gdzieś tam w polach , z wielką zardzewiała kłódka -i do nory psiej człowiek nie wejdzie/za ciasna, a od strony szopy tez sie nie da zabrać szczeniaków - a szopa chroni przed zimnem i śniegiem i wiatrem a maluchy wyprowadzała dopiero jak widziały ; i to tez rozsądnie - wyuczyła je wszystkiego, wychowała moja suka jako szczeniak została wyłapana dopiero jak miała dobrze ponad 2 miesiące; i to był naprawdę odchowany porządnie szczeniak, i zadbany ; ( pani która się zorientowała, że są szczeniaki pod szopą/ jej pies jej pokazał/ przynosiła ciepłe jedzenie dla suki i szczeniaków przez ok. 2 miesiące, i przy okazji szczeniaki miały jakiś kontakt z człowiekiem/ z daleka/ ) A jakby użyć jakiegoś rozsądnego psa do wyśledzenia (ostrożnie) szczeniaków?
-
Nie powie. Bo ma , moim zdaniem, jakiś zadawniony konflikt z mężem. Pies był jej, jej sie słuchał, ją lubił, i przejął na siebie , tak jak dzieci czasem przejmują, konflikt w domu, i poniewaz ona jest jakoś tam stłamszona przez męża i godzi się na to--to pies pewnie sie starał sprawę rozwiązać; po psiemu -czyli wyszło jak wyszło. a to ona powinna spraw rowiązać, i w niej pies powinien mieć oparcie, a nie miał niestety. Więc pies to raczej jest super, a nie żaden agresor, że w tak trudnej sytuacji nikogo nie ugryzł, tylko jakoś darł radę -warczał i tyle. Zęby pokazał i wszystko. ( no szczerze -mężowi sie pewnie nie spodobało, że pies woli zonę; zona się godziła na pewne rzeczy, że strony psa -taka bierna agresja/ pewnie nawet nieświadoma, wiec mąż psa oddał i tadam -znowu jest po staremu, czyli mąż górą)
-
Nie wiem czy pomogę, ale moja suka czasem wymiotuje żółcią, bardzo rzadko, ale zawsze ma to związek z niezjedzeniem rano posiłku. Po prostu rano MUSI coś zjeść, cokolwiek i bardzo tego pilnuje od kilku lat, kiedy się zorientowałam , jak to działa. Suka jest raczej niejadkiem, a juz szczególnie wcześnie rano nie chce jeśc, a ja wychodzę do pracy - więc rożne patenty przećwiczyłam. Przede wszystkim przed porannym śniadaniem (ok 6 rano ) ide przynajmniej na 30 minutowy spacer; chodzimy, wąchamy , bo ona nie zje jak się nie przejdzie i nie załatwi. Zasadniczo je surowo mięso, plus trochę nabiału, warzywa. Ale czasem rano jakby ją zatkało, i nawet nie weźmie mięsa podgotowanego podanego z ręki, najczęściej w sytuacji gdy po kilku dniach wolnego idę do pracy, i wtedy daje jej kawałek psiego smaczka/ żółtego sera/ masła -czegoś naprawdę ulubionego, i jak to przełknie - to jakby ją odtyka i wtedy normalnie je; i jedzenie przestaje być problemem. tego czasem jest naprawdę odrobina. No, prawie normalnie je - bo siedzą koło niej i pilnuję czy zjadła. Powinnam jej trzustkę przebadać? Jakie konkretnie badania zrobić? Gdyby jej postawić tylko miskę rano, i odpuścić nadzór, to by pewnie nic nie zjadła , a potem by wymiotowała na żółto. Zawsze ją pilnuje, więc wymioty prawie się nie zdarzają - z raz/dwa razy na rok, jak się rano nie wyrobię. Po południu, wieczorem już sa mniejsze problemy jedzeniem, i nigdy wtedy wymioty sie nie zdarzają. Jak mam wolny dzień, i zabieram ją rano na długi spacer, przed jedzeniem, np na 2-3 godziny, (bo ona nie zje przed spacerem, a po spacerze, albo w trakcie - bardzo chętnie ) to żadnych wymiotów nie ma, mimo, ze jest przecież zazwyczaj na czczo. Czasem na spacerze sa smaczki za sztuczki, ale nie zawsze. I co ciekawe moja suka zawsze je na leżąco; od szczeniaka. Na samym poczatku, kilka lat temu, dostawała chrupki , ale chrupek to już w ogole nie chciała jeśc. Po mokrym miewała biegunki. Teraz nawet na długie całodzienne wycieczki w góry zabieram po prostu gotowane/podgotowane mięso . I nie ma ani biegunek ani wymiotów. Moja suka ma teraz ponad 8 lat. Mięso lubi, ale nie każde; ma swoje typy ulubione. Przymierzam się, żeby iśc do weterynarza i zrobić jej jakieś badania (bo skończyła 8 lat). Co zrobić? Morfologie i biochemię?
-
Ale to przecież lepiej, ze wyszedł bez jakiś tam pożegnań. Bez sensu pożegnania, jak zostawia psa na zawsze i nie zamierza po niego wracać. No i dla psa tez łatwiej bez pożegnania. Tylko tej kobiety mi szkody; może niepotrzebnie, ale ten facet jest jakiś taki przytłaczający, a ona udaje, że jej nie ma. Może coś w końcu spowoduje, ze kobieta się obudzi. Nie w sensie odzyskania psa, ale w takim bardziej ogólnym sensie.
-
Ale wiesz, że to to jest trudny do szkolenia, bardzo niezależny , pies stróżujący; i bywa agresywny (niektóre osobniki bywają agresywne)? jest nieufny wobec obcy i bywa porywczy bo tak pisałeś 8 października tego roku Witam, jestem nowy a na forum przyciągnęła mnie konieczność zasięgnięcia opinii odnośnie sprowadzenia do domu czworonoga. Jednego już posiadam, jest to suka, mieszaniec. Ktoś porzucił niedaleko mojego domu i postanowiliśmy się nią zająć. Jest z nami 8 lat. Wracając do tematu sprowadzenia kolejnego czworonoga chciałbym aby teraz była to rasa duża może coś z grupy molosow ponieważ od zawsze o takim psie marzyłem. Po naszym podwórku, domu przewija się sporo osób doroslych oraz dzieciaczkow tak więc najważniejszym aspektem dla mnie jest akceptacja dzieci oraz znajomych. Kolejną sprawą jest tolerancja dla suczki, która już posiadam. Przyszłego czworonoga chciałbym poddać tresurze/szkoleniu tak więc musiałby to być pies "podatny" na tego typu zajęcia. Wstępnie zastanawiam się nad Owczarkiem Podhalańskim, Berneńczykiem, Owczarkiem niemieckim. Myślałem też o Cane Corso oraz Nowofunland ie. Jakie jest wasze zdanie oraz co moglibyście mi doradzić. Z góry dziękuję za wszelkie cenne rady i informacje. Pozdrawiam
-
jesienne spacery
-
Ja bym swojemu tez podała. Lepiej coś robić niż czekać; szczególnie w takiej sytuacji. Czekanie rzadko daje dobre efekty. Tylko trzeba znaleźć veta, który ma już doświadczenie w podawaniu surowicy, i wie co zrobić gdyby był jakiś problem. Bo ci dotychczasowi veci to chyba nie maja za dużo doświadczenia w tym temacie.