Jump to content
Dogomania

Patmol

Members
  • Posts

    7088
  • Joined

  • Days Won

    2

Everything posted by Patmol

  1. Każdy -no to nie ; ja chodzę tyle co zwykle -tyle, ze wybieram miejsca zacienione albo późniejszą/wcześniejsza porę Wokoło Kłodzka/bardzo blisko są góry idealne na takie letnie spacery. Może warto ich podpytać jak te ich spacery wyglądają, na jak długo i w jakim terenie chodzą - i doradzić w tym zakresie. Czasem ludzie uważają, ze 20 minut to jest długi spacer, a wyjazd w góry - no to się jedzie samochodem - a potem siedzi i je, gdzieś w cieniu. I może tez z nimi porozmawiać na temat tego wyjazdu do Włoch i Niemiec. I tego jak oni sobie tam wyobrażają praktycznie psa, który naprawdę potrzebuje i ruchu , i cienia, czyli bardzo im ograniczy ewentualne plany. No chyba, ze maja te plany racjonalne i pod psa. Bo może jadą do rodziny, nad morzem albo w lesie/na wsi, i będą mieszkać w domu z ogrodem i tyle. I chodzić na długie spacery z psem wcześnie rano albo późno wieczorem. Bo chyba nie planują plaży i zwiedzania miast latem z psem w typie huskiego.
  2. Pewnie i teraz można by dochodzić takich pieniedzy na podstawie kodeksu cywilnego, ale kwestia jest taka -czy by się je ściągnęło faktycznie - to znaczy czy dałoby z nich skorzystać, czy by sie okazało, że pseudo -hodowca nie ma żadnego majątku. wiec podstawowa sprawa, przy wprowadzaniu takich przepisów to byłoby zabezpieczenie tych pieniedzy na wypadek zabrania psów. Ale zabezpieczyć by je można prawnie tylko w przypadku legalnej hodowli - w formie np obowiązkowego ubezpieczenia przez hodowców na wypadek zaniedbań; a nie w przypadku niezarejestrowanego rozmnażania. Załóżmy, że właścicielem zaniedbanych psów jest pan X, a nieruchomość i samochód jest np na jego syna. Albo po prostu nie ma żadnego majątku, ani pieniedzy na koncie ani samochodu ani budynku. To takie przepisy byłyby i tak martwe z punktu widzenia pozytku dla psów.
  3. Trudna sytuacja. Ja to bym, na Twoim miejscu, na szybko, dopóki ona jeszcze jest szczeniakiem, poszukała jakiejś dobrej szkoły dla psów /zapytaj Sowę kto jest dobry w Krakowie/ i porozmawiała z trenerem, żeby jakoś zorganizował jej kontakty z psami- pod kontrolą oczywiscie. W takich szkołach psy ćwiczą widząc się , ale nie podchodząc do siebie. Bo moim zdaniem, nie muszę mieć racji, pies, jak i każde inne zwierzę powinien mieć coś w rodzaju poczucia przynależności do swojego gatunku, i jakieś kontakty ze swoim gatunkiem. To znaczy pies oczywiscie przede wszystkim powinien mieć dobry kontakt z człowiekiem, nie musi sie witać czy bawić z kazdym napotkanym psem, ale jednak mógłby, z jakimiś psami mieć jakieś kontakty, szczegolnie jak to jest szczeniak . I szczególnie jak jest problem z psami, bo ona nawet sie nie umie przywitać. ona jest mała? do 10 kg? i taka jak Twój avatar? Mam jeszcze taki pomysł, ale nie wiem co na to te szczekające psy; jaki to typ psów. czy szczekają z nudów i by się chętnie zaprzyjaźniły, jakby sie do nich zagadało czy raczej sie nakręcają jeszcze bardziej, że się po prostu siada gdzieś tam, ze psy juz widać, a jeszcze nie jest strasznie, na krawężniku czy murku czy trawie i siedzi chociaz 20 minut. Jakoś mam wrażenie, czasem dla psa łatwiej jest siedzieć i przeżuć takie niebezpieczeństwo niz iśc, a i ona ci drętwieje - czyli iść nie chce. Nie wiem jak tam wygląda, ale pewnie są jakies miejsca do posiedzenia, więc idzie sie kawałek, najpierw mały -tą trudną ulicą, a potem z czasem coraz dłuższy oczywiscie, i siada gdzieś, siedzisz sobie i się gapisz na słońce czy drzewa, siedzisz w takim miejscu ze psy już widać/słychać -ale suka sie jeszcze nie boi, albo mało boi. Możesz kanapkę sobie zjeśc. Możesz coś z nią poćwiczyć -jak da rade. a potem wracasz z powrotem w kierunku domu. A jak chcesz całą ulice przejść i gdzieś dojść, to ja bym tak spróbowała, że ją nosisz -ale w ramach jakby takich ćwiczeń - bo jak ona lubi ćwiczyć to warto to wykorzystać - czyli nie podnosisz ją wtedy gdy ona sie boi tylko np na "cztery"- czyli najpierw ona ci idzie równiutko przy nodze -liczyć do 4 na głos, na słowo "cztery" podnosisz ją, i znowu liczysz, niosąc ją, na głos od 5 do 8, i na słowo "osiem" stawiasz ją, I znowu od poczatku - czyli liczysz do 4, a ona idzie/ewentualnie ją trochę ciągniesz - żeby załapała, i znowu na "cztery" ją podnosisz , niesiesz i na osiem stawiasz, i tak przejść całą ulicę ale taka zabawę oczywiscie najpierw wypróbować w innym miejscu
  4. Ale wyszkolona -jestem pod wrażeniem. Nie wiedziałam, że to szczeniak. Myślałam, że to dorosła, kilkuletnia suka ze schroniska, po przejściach. Głupio może zapytam -ale nie bawiła się ze szczeniakami jako maluch gdzieś w parku? Nie ma jakiś zaprzyjaźnionych psów, takich znanych ze spacerów? Miała jakieś bliskie przyjacielskie kontakty z psami? Witała się z obcymi dorosłymi psami jako szczeniak? Jak reaguje na szczeniaki? Wita się ze szczeniakami? Czy po prostu ona zupełnie nie zna psów? bo napisałaś Moja suka ogólnie boi się psów. Na spacerze jak na razie doszłyśmy do momentu, że potrafi na chodniku minąć się z psem (większością psów, czasem ją blokuje i staje w miejscu), spokojnie i bez paniki. i zupełnie nie skojarzyłam tego ze szczeniakiem. Bo jeśli ona nie ma i nie miała jako szczeniak bliskich, przyjacielskich kontaktów z psami i boi się psów to może warto się zastanowić jak takie kontakty jej zorganizować. Może ona nie rozumie psiej mowy, tego całego ruchu ciała, a jeszcze jest młodziutka to by pewnie dała radę to ogarnąć. I może jeszcze jakiś dorosły pies potraktowałby ją jako szczeniaka i wyuczył podstaw komunikacji psiej. Sowa jest z Krakowa i się zna. Może by cos doradziła -albo kogoś - żeby jej zrobić taką prawidłową socjalizację z psami. Ona pod tym krzakiem sama siedziała? z rodzeństwem? z matką? i od razu sie bała psów? jako szczeniak? Moim zdaniem noszenie jej nie jest dobre, bo nie pomagasz jej wygrać/ odnieść sukcesu tylko ją uczysz, ze w razie trudności, jak zastygnie -weźmiesz ją na ręce. Ale z drugiej strony jak nie miała od małego szczeniaka kontaktu z psami, nie czyta ich, nie zna ich, to pewnie ją przerażają. Tym bardziej, że Ty ją od razu bierzesz na ręce -czyli sytuacja jest groźna I pewnie trzeba przećwiczyć to podchodzenie do szczekających psów na taka odległość na jaką reaguje na polecenia. Poćwiczyć. I tak jakiś czas, a potem podejść troszkę bliżej i bliżej. ale to trwa. I byś musiała na spacery chodzić inna drogą, a nie wiem czy to mozliwe.
  5. Ale ona musiałaby iść koło Ciebie i wykonywać polecenia. To byłoby łatwiejsze, niż odchodzić i ją wołać. A jak wołasz do mnie -to ona pochodzi i siada przed Tobą? czy przy nodze? Umie siad na polecenie? usiądzie przy nodze bez "do mnie"? albo ją uczyć/nauczyć żeby szła równo przy twojej nodze, i niezależnie czy idziesz szybciej czy wolniej -żeby się musiała dostosować - i wtedy musiałaby sie skupiać na tobie. Ja też czasem biegam z psem, wolno biegam, albo podskakuję, albo dziwnie idę - i wtedy pies tez się musi bardzie skupiać. Można tak chodzić w bezpiecznym terenie, jak pies nadążna to go chwalić, a z czasem spróbować przejść tak w trudniejszym terenie. Chodzi o to, ze pies sie skupiał na Tobie, a nie na Niebezpieczeństwie. Dawno ją masz?
  6. Mam tchórzliwą sukę, która wazy 20 kg -więc jest za ciężka do noszenia. Bardzo wielu rzeczy się boi, ale wystarczy wykonywać z nią ćwiczenia, nawet proste, ale wymagające skupienia sie na człowieku i zagrożenia jakby przestawały dla niej istnieć, zapomina o nich. Przykładowo - boi się chodzić w tłumie ludzi, gdy ludzie sie przepychają bardzo blisko, dzieci krzyczą itd ale wystarczy jej kazać np siadać przy nodze jak stanę i iść kawałek obok nogi i znowu siadać przy nodze jak stanę itd, oczywiscie chwalę ją ,i czasem nagroda jej tez wpadnie - to jest wtedy tak skupiona na mnie, żeby usiać i ruszyć w odpowiednim momencie, że cały jej strach znika - cały czas na mnie patrzy, skupiona jest bardzo. Tak samo jak czasem mijajmy szczekające, ujadające psy czy dziwnych ludzi - coś jej każe robić, jakieś polecenia wykonywać, albo siadać i ruszać jak wyżej, albo iść z pyskiem do przodu/wtedy nie wolno jej się rozglądać -ma patrzeć do przodu, albo iśc po murku/ jak jest murek - ale możliwości jest wiele - mojej suce to zawsze pomaga. Można tez spróbować chodzić tamtędy na dwa psy -tylko wtedy jest potrzebny drugim rozsądny, spokojny, pies, którego twoja suka lubi i ceni z wzajemnością I który przejdzie tamtędy bez strachu i bez szczekania. I umawiać się na wspólne przechodzenie wzdłuż płotów tam i z powrotem - regularnie.
  7. masz misję naprawić forum dogomania? a ja myslałam, ze naprawdę szukasz pomocy zaznacz "ignoruj" i moje posty nie będę urażały twojej estetyki
  8. ciekawe jaka będzie jak się odblokuje , Fredzia co robi, to zaraz patrzy na panią czy dobrze robi, a że pani na to reaguje - no to szybko nabędzie pewności siebie na razie spacerów nie ma -tylko na siku i do domu, i to podwójnie zabezpieczona , boi się otwartej przestrzeni ; ale po mieszkaniu normalnie się poruszała ale pani tez nie jest fanką spacerów po 20 km, wiec wychodzą na siku i wracają
  9. mnie się ona kojarzy z ta niewidzialną dziewczynką z opowiadania Tove Jansson Opowiadanie o niewidzialnym dziecku tak jakby tłumiła uczucia, jakby chciała być niewidzialna, a ta jej pani zadba o to, żeby była widzialna; suczka bardzo na panią reaguje pozytywnie -co widziałam,; a dodatkowo, czego nie widziałam, ale pani opowiadała - wskakuje jej do łózka; machała troszkę ogonem, szczekała, jak cos chciała; potrafi szczeknąć na kota jak jej wyjada z miski - wiec Fredzia uczy sie byc psem a wiecie skąd sie wzięła w schronisku? maja tam jakis rejestr?
  10. Freska(teraz Fredzia) wpatrzona w swoją panią a pani w nią wpatrzona. Naprawdę do siebie pasują. Byłam we wtorek. Na mnie patrzyła podejrzliwie czy nie podchodzę za blisko, i zaraz na swoją panią patrzyła czy w porządku.. I bardzo, bardzo sie pani pilnuje, stara się blisko niej siedzieć, i do głaskania się pani podsuwa. Wszystko tak delikatnie, bo to taka delikatna sunia,. Fredzia najpierw się schowała pod stołem, jak weszłam, a potem szybciutko do pani podeszła i wskoczyła na fotel, umościła się wygodnie, i jak pani ją głaskała -to tak fajnie oczy przymykała z zadowolenia. A jak przestawała głaskać to oczy otwierała i przyglądała się. Spojrzenie na mnie -nieufne, i zaraz na panią - z takim jakby zachwytem. Jak sie podniosłam do wyjścia, i stałam chwilę - to od razu na panią patrzyła -czy wszystko w porządku. Pani jest fajna naprawdę, spokojna, kumata, ma doświadczenie z działkowymi kotami, więc i nie naciska na sukę i jednocześnie stara się ją oswajać - w tym sensie, ze siedzi dużo koło niej, głaszcze, z umiarem - ale widać, że Fredzia bardzo lubi głaskanie, karmi z ręki, gada do niej. Fredzia z panią śpią, sama wskakuje do łózka,. Pani mówiła, że Fredzia ma niezły apetyt. Naprawdę z panią pogadałam, Siedziałam ponad godzinę, i pani rozsądnie mówiła, z sensem, i zachowywała się tez rozsądnie. To spokojna kobieta, ale taka energiczna jednocześnie. naprawdę fajna dla Fredzi. Na koty Fredzia nie reaguje, ani one na nią. jak wyszłam z pokoju na korytarzyk taki w mieszkaniu, i pani tez wyszła, to Fredzia szybciutko za panią i koło jej nogi stanęła i tylko sie przyglądała, co sie dzieję - i na panią patrzyła co pani na to ona jest bardzo ładna, taki ma pyszczek słodki - i taka malutka jest jednoczesnie pani mówiła, że juz delikatnie zaczyna ogonem machać Fredzia to tak wyglądała, jakby była zachwycona, ze ma swój dom i swojego człowieka, ale jakby się bała, że ja podejdę i ją stamtąd ukradnę.
  11. dwukropek -masz dwie gryzące się na poważnie suki i najbardziej przezywasz, że ktoś, w necie, napisał do Ciebie ty zamiast Ty? serio? Jestem raczej człowiek z lasu niż arystokracja więc wybacz, że w sytuacji, wydaje się z opisu - naprawdę bardzo poważnej, bardziej zwracam uwagę na treść merytoryczna wpisu niż na te wszystkie zakręty i ozdobniki przy zaimkach sam pytałeś jaka jest tego wszystkiego przyczyna, mam dwie suki ok 8 lat; i już po pierwszej, z opisanych powyżej sytuacji, stałabym na baczność - moje suki nigdy się nawet nie zadrasnęły; wszystkie ewentualne, bardzo rzadkie konflikty, rozwiązują bezkrwawo a teraz ta młodsza suka z opisu weszła w okres dojrzewania -czyli sytuacja jest maksymalnie trudna, jakbyś siedział na bombie
  12. nikt rozsądny nie rozwiążę ci problemu agresji przez neta; znajdź dobrego trenera, zapłać mu - i będziesz miał rozwiązanie problemu
  13. problem to musiał się zacząć dawno temu, nie tydzień wcale, bo suki juz wcale nie żartują, nie walą się tylko zębami, tylko na poważnie atakują, za gardło i do krwi gryzą i to przy tobie sie atakują do krwi, a ty je musisz siłowo rozdzielać, nie wystarczy że krzykniesz - czyli żadnego posłuchu ani szacunku to u nich nie masz
  14. powinniście Natychmiast odseparować od siebie suki, i poszukać dobrego trenera na miejscu żeby sie przyjrzał czy coś jeszcze sie da zrobić czy raczej trzeba szukać jednej suce domu zupełnie nie rozumiem po co wzięliście w sierpniu szczeniaka, skoro w czerwcu, 2 miesiące wcześniej wzięliście sukę ze schroniska, z która sobie nie radziliście - w czerwcu 2017 wzięliście dorosła sukę ze schroniska, po przejściach, agresywną do obcych, i terytorialną a po dwóch miesiącach, bezmyślnie , wzięliście jeszcze 2 miesięcznego szczeniaka w typie amstafa a potem to puściliście na żywioł , chociaz widzieliście, że starsza nie potrafi skorygować młodszej no to ja nie widzę tego, ze teraz dacie radę sami bez profesjonalnej pomocy - napisz miasto, może ktos ci doradzi dobrego trenera, i odseparuj suki zanim się zagryzą 14 lipca 2017 r pisałeś, że masz 3 psy https://www.dogomania.com/forum/topic/339580-azylant-sika-ze-strachu/ Mamy w sumie trzy psy, "nowa" jest bardzo zazdrosna - więc mamy już patent na brak chęci przyjścia (jak jest zestresowana itp.). Nazwaliśmy to "przywołanie pośrednie" ; w sierpniu 2017 wziąłeś jeszcze szczeniaka w typie amstafa to teraz masz 4 psy? i puszczasz je na żywioł? bo z twojego wpisu wyzej wynika, ze gryza sie na poważnie np cytuję : "sporo krwi z obu stron " czy masz jeszcze kolejne psy?
  15. a Ty jesteś skory do zabawy z psem? bo może w tym problem spuszczasz ją w parku- uciekaj i niech cie goni, pochwal ją jak cie dogoni; pobiegaj z nią - uciekaj jej, ale wszystko zabawa -nie uciekaj jej naprawdę; i chwal jak cie dogoni -nie idz jak kołek, jak ona jest spuszczona -tylko z nią się baw idziesz z nią na smyczy - kawałek biegnij, kawałek podskakuj - niech ona sie dostosuje tempem do ciebie, spróbuj iść do tyłu może skakać? skacz z nią prez jakieś tam murki/ wskakuj na murki - naucz ja przeskakiwania i zeskakiwania, i szukaj roznych naturalnych przeszkód np w parku/ z rozsądkiem oczywiscie -zeby nie bylo dla niej za wysoko czy za trudno tak samo w domu - położ sie na podłodze i zobacz co zrobi; poprzeciągaj się z nią jakimś szarpakiem, a może jest chętna do przynoszenia zabawki, pobiegnie za piłką? nic nie piszesz o ty co ją interesuje -poobserwuj ją; zaproponuj rożne zabawy moja suka uwielbia skakać, ale moze twoja lubi się czołgać? można zrobić nawet w domu tor przeszkód, w miarę rozsądku oczywiscie - bezpieczny dla psa, może się czołgać pod krzesłami , skakać przez hula hop itd, na komendy i za pochwały; można chować rożne rzeczy i niech szuka -tylko trzeba okazywać entuzjazm na poczatku, potem oboje się wciągniecie w zabawę
  16. bo to wcale nie chodzi o przebywanie non stop przy Tobie chodzi o WSPÓLNE robienie czegoś z psem, czyli np idziecie na wspólną Wyprawę i pies wystawia ci dziki. wiewórki/my z moim psem to uwielbiamy, on wystawia, a ja wtedy tez widzę zwierzęta/; albo bawicie sie w aportowanie , w bieganie, w szukanie , albo cokolwiek innego WSPÓLNIE a potem w mieszkaniu ona sobie spi na legowisku, z łapami do góry, a ty robisz co uważasz ; pies jest zmęczony psychicznie i fizycznie, ma zaspokojona potrzebę WSPÓLNEGO spędzania czasu z człowiekiem/ w grupie/ i odpoczywa zadowolony a potem jeszcze, w mieszkaniu, coś z nią robisz codziennie, oprócz spaceru, np aport, komendy, przeciąganie -coś co lubicie oboje a nie tak, że ty coś robisz, a ona łazi za tobą z nadzieją, że coś razem zrobicie; ale w sumie wciąz nic razem nie robicie, nawet nigdzie razem nie chodzicie/siku i do domu/ wiec suka ma coraz gorsze zdanie o sobie/ upraszczając/ bo nie ma sytuacji w których czuje się dobrze/ odnosi sukcesy gdyby aportowała, szukała, cos ci wystawiała, byscie współpracowali -to by odnosiła sukcesy, byłaby z tobą w grupie ; to i łatwiej by znosiłaby twoje wyjście , bo czułaby przynależność i satysfakcję a tak, to nie wie co robić i sie zwyczajnie boi
  17. jeśli chcesz, żeby spała na swoim legowisku tez podczas burzy - to nie tyle brac ją do siebie, ile jej pokazać/wesprzeć ją w tym jej przebywaniu w swoim legowisku ona przychodzi do ciebie po pomoc, ale pomoc jej możesz różnie - możesz jej pozwolić zostać albo możesz iść do niej, pomóc jej poczuć się bezpiecznie u siebie, włączyć muzykę, itd ona ci zgłasza problem po prostu, a Ty go rozwiązujesz; ale to rozwiązanie zawsze jest zależne od wielu rzeczy i nie da sie napisać takiego przepisu dobrego na wszystko bo wszystko zalezy od tego co jej chcesz przekazać, np jak jest burza i ona przychodzi - czy 1" odczep sie i nie zawracaj mi głowy, idz do siebie 2 wszystko w porządku spij u siebie 3. burza jest straszna, lepiej zostań u mnie itd mnie sie wydaje, że ona jest bardzo mało pewna siebie, ale i ty jesteś bardzo mało pewny siebie w tym opiekowaniu się psem - czujesz sie słaby/niedouczony i tym samym ona się nie czuje pewna ciebie czyli trzeba by było wzmocnić jej pewność siebie, a i twoją w opiekowaniu się psem - czyli potrzeba wiedzy (książki, trener) i czasu wspólnego z psem raz ją lubisz, raz ją odpychasz, raz ja odsyłasz, a raz nie -i mam wrażenie, że ona po prostu sie w tym gubi
  18. moja suka też koty do miski zagania, jak juz jest czas/pora jedzenia - bo najpierw koty dostają jedzenia na miski, a dopiero potem psy a jedzą obok siebie, w kuchni, bo tak mi jest wygodnie po prostu , najpierw dawałam jedzenie tylko kotom, a psy siedziały te 15-20 minut obok , a dopiero potem, jak koty zjadły, to jadły psy teraz daję prawie razem, bo psy mają już zakodowane, ze bez "proszę bardzo" w trakcie posiłku nie wolno podchodzić do kocich misek, ani bez mojej zgody do miski drugiego psa wiec daję kotom, daję psom i sama tez coś robię w kuchni i jest wiele innych sytuacji, gdy pies musi poczekać , czy to na legowisku czy to w oddaleniu - no i czeka; np w polskich schroniskach górskich trzeba podejść i zamówić jedzenie, a pies czeka przy stoliku, i tez ma czekać spokojnie, a nie szczekać i wariować ; a tez czasem to trwa, bo kolejka jest, i czasem nawet pies człowieka nie widzi albo siedzi w innym pomieszczeniu niż się zamawia; a potem trzeba naczynia odnieść itd ale bardzo lubię towarzystwo swojego psa , wiec jak nie muszę , to nie odsyłam na legowisko, i zabieram ze sobą jak mogę zabrać
  19. umieć - jak najbardziej ; ja swoim też czasem każe zostać czy na legowsku czy w innym miejscu/ czy tez poza domem ; ale jako ćwiczenie/umiejętność ale nie jako zasadę, że jak jestem w domu -to pies ma leżeć na legowisku tym bardziej w sytuacji gdy pies jest niepewny/ ma lek separacyjny - to nie ma raczej sensu go co chwile odsyłać na legowisko mam koty, i jak koty jedzą w kuchni, to psom nie wolno podejśc do kocich misek - i czasem psy siedzą metr dalej, na polecenie, a koty jedzą i jedzą mięso; i dla jednej z suk to jest chyba trudniejsze niz gdybym fikała koziołki. ale siedzi i czeka na zwolnienie - czasem i 15 minut
  20. ale co masz robić gdy ona sie podrywa i idzie za tobą? nic moje suki też lubią mnie widzieć, więc zazwyczaj się obie przemieszczają tam gdzie ja, no bo co maja ciekawszego do robienia? nic a sama obserwacja mnie jest dla nich interesująca , jestem dla nich jak telewizja czy teatr ale jak w weekend wyskakujemy w góry/ albo do lasu na cały dzień - to następnego dnia obie raczej śpią na legowsku albo jak w niedziele poszłam na 3 godzinny spacer w łąki/trawa ponad kolana była, to tez nie miałam psiej asysty przez resztę dnia ciesz sie jej obecnością, baw się z nią, pokazuj jej świat, i daj jej byc psem
  21. a potem zabawa, wygłupianki i takie tam
  22. ja to bym zaczęła wszystko od innej strony przede wszystkim pies to zwierze jest socjalne, potrzebuje grupy i przynależności; a przy okazji potrzebuje wyzwań - bo to drapieżnik jest, a nie królik więc biorąc psa ze schroniska starałabym się spędzać z nim czas poza domem, po pracy oczywiscie, i w dni wolne - tak bym organizowała czas, żeby psu pokazać świat/ miasto/okolice, ale w moim towarzystwie czyli jednocześnie zmęczyć psa fizycznie (spacery) i psychicznie (to o czym pisze sowa), żeby była wspólna zabawa nawet w gonionego, wspólna -a nie pies biega, a ty go odwołujesz , pokazywałabym nowe miejsca i byłyby nowe wyzwania - na możliwości psa i z moim wsparciem, , np wejscie do sklepu zoologicznego, albo ja jem loda/ ciastka na ławce na Rynku, a pies sobie siedzi i obserwuje, jedziemy tramwajem/pociągiem, jedziemy/idziemy do i lasu, a potem do innego lasu, a potem w jakieś łąki, nad rzekę, w gory - w zależności hdzie się da mój pies ,tez adoptowany, spędzał ze mną ok 3- godzin dziennie poza domem w zwykłe dni, i prawie całe dnie w wolne dni, i jak wychodziłam do pracy to po prostu korzystał z okazji i odsypiał; więc w domu był spokojny i wyluzowany, bo były spacery i był czas ze mną odnośnie legowiska -to ja bym nie odsyłała psa, chyba, że w ramach ćwiczeń jakiś - no bo jaki jest cel takiego odsyłania? pies potrzebuje kontaktu; a ma tylko ciebie - jak ty go odsyłasz -no to juz całkiem jest sam, więc raczej to tylko wzmocni jego niepokój - i może to traktować jako kare po prostu/objaw twojego niezadowlenia
×
×
  • Create New...