Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Niech tak dalej idzie - z największą przyjemnością i satysfakcją zmienię tytuł wątku, a dorcia01 banerek, prawda dorciu? ;)
  2. Normalnie wstyd z takim łagodnym nie-labradorem po mieście byłoby chodzić :(
  3. Miałam na myśli niemożliwość sprawdzenia domu i "podatność" na pseudohodowlę - bo pies dla laików "rasowy" i niewykastrowany... Też mam psa prosto ze schroniska ;)
  4. Nutusia

    Metamorfozy

    Rewelacja! :) A słowo "adopciny" kupuję za każde pieniądze ;)
  5. Oj, Spajkuś, Spajkuś...
  6. A ja się tak ucieszyłam na nowy wpis na dogo.... myślałam o Was ostatnio. Co się stało?... :(
  7. Ja tam już dawno stwierdziłam, że gdybym trafiła na takiego lekarza, jakiego mają moje zwierzaki, nie pozostawałabym niezdiagnozowana przez 12 lat i lekarz by mnie nie pytał dlaczego już dawno nie poszłam do neurochirurga (a nie poszłam, bo żaden z 7 kolegów tego lekarza przez owe 12 lat nawet się o konieczności wizyty u neurochirurga nie zająknął!). A gdy skręciłam rękę i stało przede mną widmo czekania na SORze do rana na prześwietlenie - udałam się do naszej lecznicy weterynaryjnej, gdzie na sprzęcie cyfrowym najwyższej klasy zrobiono mi RTG od ręki! Irenasowa - następnym razem pojedź kawałek dalej ;), bo cena, jaką zapłaciłaś zwala z nóg :(
  8. Cieszę się, że i mój dar przekonywania zadziałał i zaowocował takimi wieściami - i fotami! :)
  9. Z Siwym na spacer? Świat się kończy! ;)
  10. Ależ się tu nadziało przez weekend! Trzymam kciuki, bo niestety tylko tyle mogę na chwilę obecną :(
  11. Malusiu, w "schronisku" już by Cię nie było...
  12. Oj, myślałam, że już coś wiadomo i liczyłam na najlepsze wieści. Ale jak trzeba czekać, to trzeba ;) Myślę, że nikt lepiej niż osoba, u której Zap spędził tyle czasu i włożyła tyle pracy w to, by był psem adopcyjnym nie przeprowadzi wizyty...
  13. Oj, weekend był "chwilowy" - właściwie minął, zanim się zaczął... W piątek trza było chałupę z grubsza ogarnąć, mając na uwadze sobotnich gości. W sobotę rano biegiem do lecznicy - z Kociem na kontrolę pozabiegową i nadprogramowo z Gapcią, która w piątek bardzo się dusiła (do wymiotów pianą). Kocio nadzwyczajnie dobrze - aż się Doktor zdziwił, bo goi się lepiej niż na psie! Jest to dowód na to, jak duży i poważny był problem w tym pysiu. Już normalnie je - nawet sobie suchą karmę pochrupuje!!!! Gapcia ma zapalenie krtani i tchawicy (to tak, żeby jednak nuuuuuuudno nie było...). Sobotnią "wycieczkę" do lecznicy zniosła dużo gorzej niż poprzednio. Bardzo, bardzo się bała, znowu się "zawiesiła", a samochód i nas opluła tak, że mogliśmy rękawy wyżymać :( Żal ściska nie powiem co, jak się na nią patrzy w takich chwilach :( Kociaki już na swoim - bardzo przypadły do gustu "rodzicom" i vice-versa. Już wieczorem miałam pierwszą relację, że pięknie się odnalazły w nowym otoczeniu, bez problemu "namierzyły" kuwetę, z apetytem wrąbały kolację, że się bawią, doceniają drapaki i są przeurocze. W niedzielę rano był raport o nocy przespanej na... Pańciu :) Mia bardzo intensywnie lizała jedno miejsce i gdy Grażyna odgarnęła sierść, okazało się, że jest tam ranka. Od razu fota poszła do Doktora ;) Diagnoza - odczyn po lekach albo stare ugryzienie/zadrapanie kociego kolegi. Trzeba pilnować, żeby sobie tego nie rozlizała, bo ranka jest w fazie gojenia. Maluchy wczoraj korzystały ze słoneczka, wygrzewając się na poduchach specjalnie dla nich ułożonych na parapecie. Cała rodzina zafascynowana, obserwuje ich harce i zabawy - telewizor i laptop poszły w odstawkę! Gapiszon już dużo lepiej - zdusiliśmy francę w zarodku. A Imka? Też coraz lepiej :) Zdarzyło się już raz, że się wsparła łapkami o moją nogę. Wieczorem już nie zeskakuje z łóżka (fakt, "wyprowadziłam" budkę), a nawet - gdy już leżę - podchodzi blisko, liże mnie po twarzy i da się przytulić, bez stosowania "nienacka" ;) Do Uli, którą widziała już kilka razy jest na tle śmielsza, że pozwala usiąść na kanapie obok siebie i się pogłaskać. Do mniej znanych obcych podchodzi jeszcze z rezerwą, szczególnie do mężczyzn. Do Przyjaciół, którzy przyjechali po koty nie podeszła, schodziła im z drogi, wolała zostać na kanapie na tarasie. Coraz częściej się zdarza, że można pomacać psa pod szyjką, gdy jest na podłodze! Zmniejszyłam dawkę "uspokajacza" do 1 kapsułki dziennie. Za jedzenie jest gotowa życie oddać - szczeka na Sławka, że za wolno miseczki napełnia. Tym bardziej, że od 3 dni Pan ma dni dobroci dla zwierząt i... gotuje makaronik z mięskiem - wszyscy o mało dziur w miskach nie powylizują! :) Imcik - niby taki strachulec - ale na krzesło potrafi wskoczyć, żeby "zlustrować" stół, a nawet bezczelnie ukraść kanapkę "porzuconą" na talerzyku :) I poszczekuje na koty, ale dziś Helenka ją pogoniła i się pies... zdziwił :)
  14. Dajcie koniecznie fotkę przy człowieku, bo faktycznie Rudaś jest sporo mniejszy niż sobie wyobrażałam patrząc na fotki "solo" :) " "
  15. Nawet mi nie wspominajcie o 10 godzinach, bo u nas to niestety "norma" :( Ale z pewnością lepsze to niż łańcuch czy schroniskowy karcer... No i pociesza mnie to, że ponoć psy nie mają poczucia czasu ;)
  16. I ja, i ja... Ale doczekamy się - choć niewątpliwie cierpliwość nie jest naszą najmocniejszą stroną ;) Na szczęście Filonek może sobie bezstresowo zanucić pod noskiem "ja ma czas, ja poczekam..." :)
  17. Ktoś stracił rok z Wierką - niech żałuje...
  18. Ja zaglądam dziś - weekend miałam kompletnie bezdogoczasowy :(
  19. Oj, adopcja prosto ze schronu mocno niebezpieczna może być...
  20. Pokerku - trzymaj się Dziedeczku!!!! Jaką masz pewność, że gdzieś tam Ci będzie lepiej niż u Pokerkowej Rodzinki? ;) A co do dzikości i wyzwań - Poker zaprawiona w boju, na nic się dziki upór Tolki zda :)
  21. O matko, irenasowa mi stracha napędziła, bo przy babeszji liczą się godziny! Na wątrobę trza podawać jakiś hepatil czy inny esseliv i będzie dobrze - na szczęście się ten organ regeneruje wyśmienicie - chociaż jeden ;)
  22. Witam Cocolinę i lecę oglądać fotaski...
  23. Mam prawie 51 lat i od zawsze psy były w domu (przy czym przez jakieś 30 pojedynczo, potem dwa, a od 14 lat min. 3 plus tymczasy) - wszystkie rozpuszczone do granic możliwości. Na kanapę zdarza się lać Gapci z okazji nowego tymczasa - reszta rozpuszczonych na kanapie tylko śpi, na szczęście... Mam nadzieję, że kanapowe lejki pójdą w ślady tego, który już jest w DS i zaprzestaną tych uciążliwych praktyk, gdy pójdą na swoje i nie będzie aż takiej konkurencji do "wszystkiego". Co do łapy - dopiero co się okazało, że nasza Lili ma drugie biodro w stanie tragicznym - wg rtg kwalifikuje się do natychmiastowego usunięcia główki kości udowej. A biega jak opętana, skacze, bawi się. Przy nacisku i dotyku bólu nie czuje. Bez rtg nie będzie wiadomo co z łapką, niestety :(
×
×
  • Create New...