Już wróciłam, pogoda była sliczna, widac było Tatry jak na dłoni :)
Większość "moich" kobiet nigdy nie była w górach, tym bardziej się cieszę z tego, ze je zobaczyły w pełnej krasie :)
U Hery wszystko ok, czyli oddycham spokojnie. Wczoraj sprzątnęłam kojec, wyniosłam tonę liści i zaległych kup zza budy, wygarnęłam starą słomę i jak mi rolnik dowiezie, napakuje świeżej. Nie wiadomo, kiedy się może przydać :)