Cholerna choroba! I biedne te maluszki.... Nasz Nutka przeszła parwowirozę jak była 3-miesiecznym szczeniakiem, jeszcze przed szczepieniem. Wzięłam szczylka z Palucha na dt, okazał się chory na parwo - zaraził roczną Jessikę mojej siostry, i naszą Nutkę, sam odszedł w 1 dzień! Jessi chorowała dość ciężko, ale nasza Nutka - bardzo, bardzo ciężko, właściwie to już była jedną nogą za TM. Dwa tygodnie wlewów, zastrzyków, karmienia jogurcikiem po kropelce do pyszczka. Na nieszczęście (i szczęście) kolega naszej 7-letniej Agi wziął ją na ręce i upuścił. Złamała łapkę w guzie łokciowym, płacz, lament, ból, ale klin klinem... Potem, za 2 lata przy sterylizacji nasz Leszek miał problem - takich zrostów w jamie brzusznej nigdy nie widział. Czyli maleńkiej Nusi popękały jelita, ale oblało się to wszystko tkanką łączną.