Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/05/23 in all areas
-
Większe zdjęcie zaraz po zakwaterowaniu oraz parę fotek z pierwszego spaceru. Ogólnie jest dobrze, wieczorem już trochę pochodził. Nie załatwił się niestety (popuścił tylko trochę siku przy pierwszym wyjściu), mam nadzieję, że jutro do tego etapu dojdziemy. Ogólnie psiak proludzki i z każdą godziną otwiera się coraz bardziej. Zaraz po przyjeździe jak go na chwilę zostawiłam i wróciłam to już machał ogonkiem na mój widok a teraz na wieczornym spacerku już się wtualał jak przykucnęłam nie ma problemu z braniem na ręcę. Ze smyczką się spokojnie oswoi, nie ma szaleństwa, gryzienia, wierzgania, tylko po prostu ma opory, żeby chodzić na niej. Ale już jest plus bo wieczorem nie było problemu przy zakładaniu (po południu musiałam jeszcze trochę pokombinować, bo nie chciał współpracować). Ma apetyt i jest bardzo łasy na jedzonko5 points
-
Lukier już daje radę na smyczy, nawet nie przypuszczałam, że tak szybko ogarnie. Już cały ogród obeszliśmy wzdłuż i wszerz. Ładnie idzie wraz z człowiekiem, nie ciagnie ani się nie zapiera. W domu porusza się sprawnie, schody to dla niego żaden problem. Potrzebuje tylko zachęty do przekroczenia drzwi wejściowych jak wracamy ze spaceru. Rano była koopka na spacerku. Póki co jest mega grzeczny i przytulak z niego. Na razie nie reaguje na koty, mam nadzieję, że mu się nie odmieni jak trochę się ogarnie w sytuacji. Ma śmieszny ogonek, jak świnka4 points
-
Moja ślicznotka. A miałam już nie brać pod opiekę psów. Przyzwyczajenie jest drugą naturą.4 points
-
Wierzę, że niedługo będziemy się tu cieszyć z przyjazdu Freski. Nie może być inaczej. Zajka spał mocno i spokojnie w nocy. Wyszedł z klatki. Napił się wody i zjadł. Obroży na razie nie dał sobie założyć, bardzo się jej bał. Także na razie będzie się tylko oswajał z jej widokiem leżącej sobie w pobliżu.4 points
-
3 points
-
2 points
-
Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Faktycznie Rewunia robi postępy. To samo zaczełam robic z tym jej wycofanym kolegą (4 lata w schronisku nie wychodził z budy w dzień nawet na posiłki). W jego wypadku idzie nam dużo gorzej choc też zaczął się progres. Zamiast jeść z miseczki postawionej na ziemi dopiero jak odejdę na 3-4 metry podchodzi i je z miski, którą trzymam ale nie mogę się ruszyć. Jak ruszę palcem odskakuje, niekiedy nawet się cofamy i znowu nie chce podejść do mnie trzymającej jedzenie. Ale od jakiegoś czasu, nawet wcześniej niż to wspólne jedzenie, codziennie bawimy się jak wracam z pracy. On czeka przy bramie i jak wejdę, paplam do niego wesoło i udaję, że go gonię, a on biega jak szalony z "wesołym" uniesionym ogonkiem. Kiedy przestaję niby go gonić, podchodzi z tyłu i trąca mnie delikatnie noskiem żebym dalej za nim biegała. Rewunia niekiedy tez wyjdzie na powitanie ale nie bawi się wspólnie. No ale nie poddajemy się2 points
-
To się skuś, po co się męczysz?2 points
-
Wystarczy, że pracownik wdepnie w kupę i rozniesie po reszcie schroniska. Mamy mniejsze psy. Choć dla Ciebie to rzeczywiście chyba wielkości kufy Twojego psa. Asiu, dziękuję za szyje. To największy przysmak chłopaków. Dylan jak Cię usłyszał, to nie chciał odejść od drzwi. Jego nowa mamusia. Ma sunie Dudusię i Delicję oraz szczury Bonifacego, Edwarda, Szczurę i Maćka. To Roberto do nich pasuje. Jako, że Balbinka i Artur na razie nie mają swoich wątków, to chciałam dać znać, że oboje są fajnymi psami. Noc minęła rewelacyjnie. Nie ma żadnych problemów. Artur tylko boi się smyczy, jak chce mu się ją przypiąć, ale to jest do wypracowania smaczkami. Potem już na niej chodzi bez problemu. Jest niesamowicie posłuszny, jedno słowo i ruszą za Andrzejem. Balbinka będzie potrzebowała lepszej karmy do odkarmienia. Dziś dostała już druga dawkę leku, a zjadłaby konia z kopytami. Nadrabia schronisko i pasożyty. Nie wiem, gdzie się to w niej mieści.2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
Balbinka żyła na działkach, tam prawdopodobnie urodziła szczeniaki. W poszukiwaniu jedzenia dla siebie i dla maluchów wypuszczała się coraz dalej do miasta. Parę osób zauważyło karmiącą, wychudzoną suczkę, szukali dla niej pomocy, ale Balbinka była nieuchwytna, pojawiała się to tu, to tam i znikała. Aż pewnego dnia na początku listopada zobaczyłam jej zdjęcie na profilu schroniska - była bez maluchów, zagubiona, na pewno cierpiała. Pomyślałam wtedy, że szczeniaki prawdopodobnie spotkał tragiczny los i że trzeba próbować pomóc chociaż ich mamie. Balbinka czekała więc na wyjazd ze schroniska ponad 4 miesiące, a ja przez ten czas bardzo czekałam na nią. Wybrałam ją, bo takie suczki bez powalającej urody często na długie lata zostają w schronisku - niezauważone, zapomniane. Po tym co przeszła bardzo chciałabym dać jej szansę na prawdziwy dom z czułą rodziną. Wiem, że teraz trudny czas, doceniam też ogromną pomoc, jaką uzyskują zamojskie psy tutaj na forum ; gdyby jednak ktoś chciał i mógł wspomóc Balbinkę - obie będziemy bardzo wdzięczne. Balbinka na nowy dom będzie czekać w hoteliku u Jaaga. Bardzo dziękujemy Aska7 za dowóz suni na miejsce1 point
-
Wczoraj do hoteliku u Anecik trafiła mała, z lekka szalona sunia i dlatego dostała na imię PIPI. Sunia opuściła schronisko dzięki Toli i niezawodnej Aska7, która dostarczyła małą do hoteliku. Bardzo im obu dziękuję. Pierwsze wrażenia jakie odniosła Anecik to takie, że Pipi jest bardzo żywiołowa, nie ma kompleksów, garnie się do człowieka, pięknie chodzi na smyczy, łagodna do psów. Dobrze, że suni nie zaszkodziły psychicznie dwa pobyty w schronisku. Za to jest bardzo chuda. Mam nadzieję, że zachowanie suni się nie zmieni i szybko znajdzie DS. Koszt pobytu w hoteliku 550 zł / miesiąc z karmą. Ze względu na lambliozę panującą w schronie i chudość suni poprosiłam Aneci, by dała do badania koo suni.1 point
-
Dziękuję bardzo za puszki i zdjęcia. Chyba poproszę Nugata, żeby się podzielił puszkami z Pipi, bo ona jest bardzo chudzieńka.1 point
-
Robicie błyskawiczne postępy !!! Sunia Abi, też kompletna dzikuska z Zamościa, dała się poczochrać po plecach po 3 latach. Proponuję, trzymając miskę, w drugiej ręce mieć najlepszy smakol i tylko delikatnie dotknąć, unikając patrzenia na psa. Dotknięcie jedną ręką i cichutkie pochwały starczą. Kanapki lepiej było nie zabierać - próbuj pokazać suni najlepszą kanapkę i jeśli podejdzie i zacznie jeść, cicho chwal, powtarzając jej imię. Zajrzyj proszę na nosem.pl - obserwuj szczegóły pracy trenerki ze skrajnie nieufnymi psami https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/metamorfozy-historia-pekinczyka/ i drugi wątek https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/metamorfozy-czyli-wygrane-zycie-psa/ Patrz przede wszystkim na ręce i pozycję ciała trenerki, posłuchaj jak mówi do psów, pod filmikami jest zresztą dodatkowy komentarz. I naprawdę robicie szybkie postępy - łatwiej przekonać skrajnie nieufnego niż skrajnie wycofanego psa.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Powtarzam to sobie kilka razy dziennie i mam nadzieje, że tak będzie, że sunia wytrwa, przezwycięży trudności i przyjedzie. W końcu czeka tu na nią super psie życie. Zajączek pewnie szybo pojmie, że nic mu nie grozi i pozwoli założyć sobie obrożę. A na razie to dobry pomysł z pozostawieniem smyczy w pobliżu. Niech się przyzwyczaja do jej widoku. Ślicznie wygląda1 point
-
Chi Kissi ważyła 1,3 kg i tyle samo waży Delicja, więc córka przyzwyczajona do malizn. Jednak kiedy stanął przy nim kot Marian, to rzeczywiście trzy razy większy. Córka jest na weekend u babci, już nie może się doczekać powrotu. Po śmierci Kissi bardzo czekała na chi. Musiałam dziś wysyłać zdjecia i nie wolno mi za bardzo przyzwyczajać Roberta do siebie. Jest śmieszny i ma dziwne upodobanie - śpi w szafie. Dudusia i Delicja śpią w łóżku, a on otwiera sobie drzwi do szafy i tam się lokuje na ciuchach córki. Myślałam, że wszedł tam kot, zaglądam a tam pies. Może tak przetrwał zimę, kiedy rodzina go zostawiła w pustym mieszkaniu? W końcu takie maleństwo krótkowłose jakimś cudem przetrwało mroźne pół roku.1 point
-
Ale śmieszny ten Roberto. 2 razy lżejszy od Tyćki. Trudno będzie go nie rozdeptać.1 point
-
Po położeniu go na podłogę, mało tatuńcia nie zeżarł Taką obraza. Musiałam go uspokajać i drapać na ogonkiem tak się uniósł. Jednak nie lubi męskiej konkurencji. W końcu ma się te 2,5 kg1 point
-
Bardzo mi przykro z powodu Freski; mam nadzieję, że dobrymi myślami i trzymaniem kciuków pozwolimy jej przetrwać ten najgorszy czas i ze wkrótce i ona przekroczy granicę i będzie bezpieczna. Ciesze się szczęściem Zajączka, niech takich radosnych chwil będzie tu coraz więcej.1 point
-
A ja mam mieszane uczucia co do przejecia Wojtyszek przez DIOZ ... Najpierw sie wk... bo im nie ufam i wiadomo ze chodzi o kase... I ze jeszcze beda placic Sieminskiej zamiast pomoc wsadzic ja do pierdla... Ale jak przemyslalam sprawe to nic nogdy nie jest czarno biale.. gdzie te wszystkie psy zabrac... Gdzie po zamknieciu Wojtyszek psy z tych wszystkich gmin mialyby trafiac jak jest deficyt schronisk... moze lepiej poprawic warunki wpuscis wolontariat i dzialac.. Kasa kasa kasa tylko to zawsze sie liczy :(( Nie ufam zadnym ** fundacjom ani tym od zwierzat ani tym od ochrony przyrody bo zawsze jak sie czlowiek wglebi w temat to wychodza syfy **(Wyjatkiem sa dwie ZEA i Północniaki)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
W oczekiwaniu na wyniki Betty i Pikusia zrobiłam ogłoszenia suni: https://www.olx.pl/d/oferta/mlodziutka-i-radosna-gabi-do-adopcji-CID103-IDPLd3e.html?bs=olx_pro_listing aktualizacja: wyniki Betty "w miarę", jest podejrzenie Addisona, ale na razie trzeba sie zająć jej zębami ( w wynikach widać stan zapalny), zabieg umówiony na 10 marca.1 point
-
Choroba tarczycy i Cushing idą w parze. Nie wiadomo co jest pierwsze, a co konsekwencją. Jeśliby okazało sie, że Pikuś jest chory na zespół Cushinga, to będę mogła poratować Cię Vetorylem 10 i 30 mg. Mam też trochu kapsułek Proursan 250 mg. Gdyby coś z tego było potrzebne to proszę daj znać.1 point
-
Zapominacie, że dogomania to ludzie, których łączy jeden cel... Od jakiegoś czasu na dogo dzieje się coś złego zalewa ja hipokryzja, jad, brak zrozumienia, widać, że są osoby, które siebie nie trawią i wzajemnie "kąsaja się po tyłkach", już rzygać się chce od tego wszystkiego... Nie odnoszę się do wątku Micha, bo tego typu sytyacje pojawiają się na wielu wątkach... Mam wrażenie,że jest coraz gorzej i że coraz trudniej się dogadać, jeśli to się nie skończy dogo padnie i to szybciej niż się wydaje. Jeśli ludzie zaczną odchodzić z dogo, ucierpią na tym tylko zwierzaki, którym nie uda się pomóc, bo dogo to my wszyscy i im wiecej osób tym większa moc.1 point