Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/16/21 in all areas

  1. Wzięłam na siebie odpowiedzialność za tego biedaka, bo ktoś musiał, ale odmiana losu tego psiaka, to zasługa nas wszystkich obecnych na tym wątku. Ten psiak potrzebuje abyśmy wszyscy nadal bardzo interesowali się tym, co się z nim dzieje, zaglądali na ten wątek, byli, jak jedna zgodna Rodzina. On Was potrzebuje i ja także. Bardzo proszę o wspieranie psiaka finansowo i emocjonalnie. Oby to poparcie było cały czas jednakowe, jak teraz i nie malało wraz z upływem czasu.
    6 points
  2. W sobotę 3 psiaki opuszczą zamojskie schronisko i kochana Dziewczyna Aska7 zawiezie towarzystwo do hotelu Amok koło Krakowa. Agresor Misiu już jest zarezerwowany, a malutką rudaskę i zębatka Martusia zarezerwuje jutro. Zbyt długo trwały uzgodnienia i dzisiaj było już za późno, żeby zarezerwować. Misiu zostaje w Hotelu Amok, a rudaska i zębatek 25.12. pojadą na DT w Bieszczady. Kciuki i dobre fluidy potrzebne
    5 points
  3. Myślę że Cynke należy zabrać.Chory człowiek , walczący o życie jest bardzo zestresowany swoją sytuacja i raczej nie ma głowy do treningów z psem .Dochodzi do tego brak sił fizycznych, oszczędzanie się itp.Mysle że to nie kwestia czy lubi coś robić z psem czy nie, jak napisała Patmol.Po prostu Cynka pojawiła się w nieodpowiednim czasie, kiedy przyszła choroba .Pech i tyle . Rozumiem ich .Poker świetnie to opisała.
    4 points
  4. Przepraszam, że tak późno. Cynka przywitała mnie szczekaniem, które bardzo szybko opanował pan. Sunia jest zadbana, ma wszystko co potrzebuje pies. Ale jak powiedzieli właściciele, w ich odczuciu brakuje jej miłości jaką powinni ją obdarzyć . Pani powiedziała, że myślała, że będzie ją kochać , a tak nie jest. Na moje pytanie czy spodziewała się miłości jak do człowieka, odpowiedziała twierdząco. Oboje powiedzieli, że mają ogromne poczucie winy, że zawiedli psa. Decyzja o oddaniu Cynki jest spowodowana powyższą przyczyną i bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi jednej z osób. Jest ona po kilku operacjach ( już po adopcji Cynki) i czeka ją kolejny planowany pobyt w szpitalu w maju, może nawet miesięczny. Cały czas siedzi na tykającej bombie. Do tego doszły jeszcze problemy w ich związku. W tej całej sytuacji nie są w stanie poświęcić tyle czasu i dać uczuć ile sunia potrzebuje. W moim odczuciu robili dla Cynki bardzo dużo i mam wrażenie, że za dużo od siebie wymagają, są za bardzo krytyczni. Pomijając normalne sprawy bytowe, zasięgali wielokrotnie porad u behawiorystki. Chodzili na spotkania socjalizujące, została przebadana przez weta i miała wykonane badania laboratoryjne. Nauczyli ją podaj łapę i siad . Dają jej jeść w 4. porcjach dziennie w specjalnej misce, żeby nie jadła łapczywie, bo wtedy ma problemy z jelitami. Zgodnie powiedzieli, że Cynka jest dobrym psem. Są z nią problemy, ale na pewno do przepracowania. Sunia od początku siusiała , i nie tylko , w różnych miejscach. Przychodziła po efektywnym spacerze i brudziła. Zdarzyło się nawet, że do legowiska i na ich łóżko. Nie potrafią skojarzyć jej zachowania z żadnych zdarzeniem. Na spacerach startuje z warkotem do psów i przybiera postawę wojowniczą. Nie bała się nawet labradora, który na szczęście ją zlekceważył. Bardziej słucha pana i woli mężczyzn. Dla pani wychodzenie z nią na spacer jest stresem, bo nigdy nie wie jak Cynka się zachowa do napotkanego psa. Pani stara się opanowywać stres, żeby sunia nie wyczuwała go. Poprosiłam, by scharakteryzowali Cynkę. Ocenili ją jako pieszczochę, w domu oprócz brudzenia, bardzo jest grzeczna i łagodna. Nawet w czasie kąpieli, której nie lubi, była spokojna. Na spacerze jest szalona, chce polować na wiewiórki, gołębie, wykopała chyba nornicę. Zaczęli ćwiczyć z nią freesbe i nawet sobie radziła. Oboje nie chcą, żeby Cynka poszła od nich do hoteliku tylko od razu do DS. Nie chcą , by przeżywała jeszcze raz zmianę. Czas jest do końca kwietnia, bo od maja szpital. Na moje pytanie czy dołożyliby się do hoteliku, odpowiedzieli twierdząco. Chcą też oddać całe wyposażenie suni. Gdybym mogła podjąć decyzję, to nie zabierałabym suni od nich teraz. Pan obiecał więcej zdjęć. Pytajcie , bo może coś pominęłam. Siedziałam u nich godzinę, więc głowę mam naładowaną . Bardzo mi dziękowali za rozmowę. Bali się, że przyjdę z mieczem uciąć im głowy.
    4 points
  5. Zdaje mi się, że za dużo wymagasz od tych ludzi, Patmol. Zamiast pisać kolejne strony na wątku z poradami i rozważaniami co kto sobie myśli, wydaje mi się, że najlepszą opcją jest teraz ruszenie z masowym ogłaszaniem Cynki. Nie jestem za tym, aby zabierać ją do hoteliku, ale dobrze byłoby, aby się nie zasiedziała w swoim aktualnym domu. Oczywiście, w miarę możliwości z ogłaszaniem pomogę. Mogę zrobić olx np. na Wrocław.
    3 points
  6. Powiem tak , myślę że klamka zapadła i państwo nie mają możliwości , by wykonywać tyle zaleceń. Wyraźnie powiedzieli, że nie mają czasu, ani siły psychicznej, by tyle czasu poświęcać na naukę Cynki. Biorąc pod uwagę, że oboje pracują, a chora osoba co najmniej raz w tygodniu jest na badaniach czy u lekarza + terapie u psychologów, czas mają ograniczony. Gdyby wiedzieli o raku przed adopcją Cynki, to by jej nie brali. Chorej osobie tak poważnie na pewno trudno jest skupić się na problemie psa. Walczy o zdrowie,a nawet życie. Co innego jak pies jest już w domu długo, relacje są utrwalone i uczucia. Wtedy pies może nawet pomóc przetrwać trudny okres. Inaczej jest w sytuacji , w jakiej się znaleźli. Cynka umie siad, ale jak zobaczy psa, to jest nie do opanowania, głuchnie. Poza tym ona na spacerach wyszukuje różne smakołyki i pożera. Karmią ją tą karmą jaką dostawała w hoteliku. Badanie moczu jest według weta prawidłowe. Ona brudzi raz na 3 - 4 tygodnie, więc nie wiem czy klatkowanie ma sens. Nie pytałam ile spacery trwają, ale wychodzi kilka razy dziennie. Stosowali zgodnie z zaleceniem behawiorysty matę węchową, by ją zmęczyć, ale bez efektu. Zdecyduje Tola, ale wydaje mi się , że nie ma sensu nakłaniać ich do szkoleń. Szukać tylko suni domu .
    3 points
  7. Bardzo sympatyczna pani. Mój mąż ma dziś popołudniu jechać do Rudy Śl. na wizytę. Brawurka jest już po badaniu, jutro bedzie wynik. Jesli bedzie wszystko ok, to państwo mogliby po nia przyjechać w sobotę. Gdyby wyniki jeszcze były nieciekawe, to skonsultujemy się z Tolą, co robić.
    3 points
  8. Nie ma problemu. Mogę jechać piątek, sobota, wtorek i środa (18, 18, 21, 22.12.)
    3 points
  9. Rozmawiałam z nina65, bardzo się cieszę, że pojawiła się taka szansa dla Stefci:) Umówiłam się z nina65, ze jeśli trafi się super domek stały, to Stefcia tam zamieszka, a jeśli nie, to malutka 21.12 lub 22.12 pojedzie do Joli do Będzina, a czas pokaże, czy na zawsze;). Jeszcze raz dziękuję za ofertę pomocy.
    3 points
  10. Gdy ewu pokazała ją na wątku maleństw, powiedziała o niej tak: Do schroniska trafiła starsza, zabiedzona sunia z wysypiska śmieci Rewa jest śliczna, ale to nie uchroniło jej przed podłym losem. Sunia strasznie się trzęsie, serce pęka jak się ją widzi Zdjęcia nie oddają jej stanu Bardzo cierpi, trzęsie się w budzie, jest zabiedzona. Nie widać tego na zdjęciach. Znaleziona na śmietniku. Straszne Widać, że kiedyś miała dom, była zadbana, a znaleziono ją na śmietniku. Co musiało się stać, że tak fatalnie potraktował ją los? Tego nie wiemy, ale możemy się domyśleć jak strasznie sunia cierpi. W jej oczach widać bezgraniczny smutek i zagubienie. Możemy to zmienić. Bardzo proszę w imieniu tej biednej suni, pomóżmy jej znaleźć nowy dobry dom, w którym odnajdzie na nowo spokój, bezpieczeństwo, pełną michę i dłoń, która głaszcze. Gdzie znowu będzie szczęśliwym psem. Sunia ma zaklepane miejsce u kikou, ale brak jej funduszy, pomóżmy jej!
    2 points
  11. Wieści od pani Marzenki: "Jutro jedziemy na zabieg. Pogoda pewnie dopisze. Zaczynamy z Dianka chodzić na spacery. Byłam z nią wieczorem. Jest cudowna, idzie pięknie, stąpa przy mojej nodze A jak się pochylę,aby ją pogłaskać ona się kładzie. Nie wiem kto i co jej zrobił, ze jest tak posłuszna. Już mija się z moimi suniami i jest dobrze. Jest cudowna, a jak założę smycz to odżywa i już chce iść na spacer. Robi się weselsza. Uwielbia spacerować."
    2 points
  12. Mnie nie chodzilo o to żeby ją od razu zabrać, tylko żeby nie rozważać już zostania u nich, czytania książek o psach i brania udziału w szkoleniach.
    2 points
  13. A ja bym im zostawiła psa na czas szukania domu -dbają jak umieją, starają się, po co ma siedzieć w hotelu. Czy w hotelu będzie miał więcej czasu z ludźmi i lepsze warunki? teraz nie będą się spinać, że nie dają rady, no bo i tak zrezygnowali z psa; wiedzą, że czas opieki nad psem zaraz się skończy-wiec jest szansa, że wyluzują, a to dobrze w tej sytuacji. Nie będą musieli wykonywać zaleceń ,których jakoś nie ogarniają, spokojnie pomieszkają sobie z psem.A i pies sie pewnie do nich przywiązał -ma swoich osobistych ludzi. porozmawiali z Poker i pewnie popatrzyli na pewne rzeczy inaczej. No serio, ale każdy gdzieś pracuje , niektórzy chorują, maja dzieci czy druga pracą -Niekoniecznie raczej ktoś w DT czy w Hotelu będzie ktoś miał więcej czasu, a hotel jest odpłatny dodatkowo. Przecież krzywda jej się tam nie dzieje. Poker ją widział -jest chuda albo smutna ?
    2 points
  14. Jak się widziałam ostatnio z mężem Toli, to doszliśmy do wniosku, że powinniśmy być kierowcami tirów : )
    2 points
  15. Tylko nagryzione/poszarpane jabłka bardzo brudzą np materiał/ubrania/kocyki. A marchew nawet przeżuta i wypluta jest łatwa do posprzątania i nie koloryzuje. Inne warzywa są zazwyczaj droższe/ szczególnie teraz i mniej smaczne dla psa. Moim kotom, ale one raczej się bawiły i nosiły w pyskach, niż gryzły, dawałam do zabawy np surową brukselkę. Takie typowe kocie piłeczki potrafią gdzieś wpaść i potem znajduje je pies (30 kg)/ lub zabiera bawiącym się kotom i jak pogryzie -nie jest to dla niego bezpieczne/ jest ryzyko połknięcia. A jak znajdzie lub zabierze kotom brukselkę to przeżuje i wypluje , nie uznaje jej za smaczną; ale nawet jak kawałek połknie -też nie ma problemu. Mam kota, który bierze brukselkę/piłeczki w łapy i rzuca.
    2 points
  16. Miziaczek Polcia juz w DS:) Na dzień dobry nasyczała na wszystkich:) Jest tam sunia i miałam trochę obawy,czy zaakceptuje Polcie ale to kicia nafukała na sunię:) pani Iza,do której trafiła kicia powiedziała,że w ich mieszkaniu pojawiła się kierowniczka:) będzie rządzic wszystkimi :)
    2 points
  17. Ponieważ ruda sunia, którą chciałam uwolnić ze schronu w Zamościu jest za młoda w stosunku do psiaków, które przebywają u kikou, gdzie miała pojechać, w jej miejsce pojedzie Rewa, a w miejsce Rewy, do Pani Kasi przyjedzie malutka ruda sunia. Na razie mam tylko dwa takie zdjęcia Sunia jest na wybiegu ogólnym wśród, jak widać, dużych suczek, co nie wróży nic dobrego. Stres, ból, zimno najłatwiej rozładować na słabszym Suni trudno byłoby przeżyć, o ile nie trafiłaby na łańcuch do budy w którejś z okolicznych wsi. Sunia "odziedziczy" konto po Saruni [*]
    1 point
  18. Przepraszam za wtręt, ale gdyby behawiorystę, zalecającego matę, zaprosić na obiad, a potem powiedzieć, żeby pojedynczych frytek szukał pod książkami w bibliotece, a kawałków kurczaka w zmywarce, to chyba nie byłby wyciszony. Pies ma wystarczająco dobry węch, aby wiedzieć na odległość, że jedzenie jest w macie - a konieczność wydłubywania rozdrażnia, nie uspokaja, no i zawsze jest ryzyko połknięcia kawałka maty ze smakolem. Proponuję na wizytach decydujących o adopcji mówić przyszłym właścicielom, aby w razie potrzeby pomocy szukali tylko u kogoś, kto pokaże własnego wyszkolonego psa, a nie dyplom z internetowych kursów.
    1 point
  19. jestem i będę. Niestety bez wsparcia finansowego, ale duchowe jak najbardziej. Aska to dla mnie bohaterka. Tyle kilometrów do przejechania... podziwiam.
    1 point
  20. Wyróżnienie po Nastyi, które trwa do 02.01. wykorzystałam dla Pastelki-Kredki pod opieką Toli: https://www.olx.pl/d/oferta/rozmruczana-trojkolorowa-kredka-subtelna-kuwetkowa-kicia-CID103-IDM5Dzy.html
    1 point
  21. Zagladam kokany piekny niezwykly Runiaczku zagladam z milionem cieplych pozdrowien cos cos pokombinuje Joasiu poczaruje cos Runkowi
    1 point
  22. A jakby im dawać całą marchew surową (umyta czy obraną) do gryzienia. Nawet jak połkną -nie ma problemu, a jest fajna do gryzienia. Można ewentualnie, gdyby nie były zainteresowane na początku , wkładać ją na chwilę do garnka z gotującym się mięsem , tylko woda i mięso -jeszcze bez przypraw. ewentualnie inne warzywa do gryzienia i turlania np kalarepę. Można też powycinać piłeczki/ wałeczki, odpowiedniej wielkości np z marchewki -takie żeby się toczyły. Lub z innych twardych warzyw, które mogłyby ewentualnie zjeść.
    1 point
  23. Takie warkocze własnie mają. Do butelki nie chcę nasypać karmy, tylko np. kaszy czy ryżu, żeby zapach nie kusił, a grzechotało i tylko pod moją kontrolą. Dla moich szczylków to czasem jest fajna zabawa, tylko oczywiście u nich nie ma ryzyka,że przegryzą butelkę. Mają wieksze pluszaki z wyszytymi oczkami, zabawki dla niemowlaków, bo tego mam mnóstwo przy moich maluchach. Nie daję piłeczek, bo też się boję, no i już przestałam dawać uszy i żwacze, bo jak pisałam one całkiem inaczej reagują, niż moje dzieciaki. Tylko nie ma się co dziwić, bo moje mają 1/6 wagi każdego z jamniorów. suchą karmę sypię im na matę węchową, żeby miały trochę wysiłku i musiały wybierać zajęcia. Jednak już i tak zaczęły preferować meble od zabawek. Maluchy zostały zaszczepione. Z mojego ogłoszenia nie ma od dwóch dni ani jednego wziętego telefonu. Na FB malutko udostępnień.
    1 point
  24. Sporo wycierpiały maluchy, teraz oby tylko szczęśliwie dojść do pełni zdrowia i sruu do nowych domków. Trzymam kciuki nieustannie
    1 point
  25. Prosimy o kciuki!!! Pani z Rudy Śl. odesłała ankietę no i szykujemy z Jaaga wizytę:). Jutro Brawurka będzie miała kontrolne badanie krwi i zobaczymy, ale bez kciuków będzie trudniej.
    1 point
  26. Nastąpiła zmiana planów odnośnie Rewy. Rewa miała jechać do Pani Kasi w Bieszczady, a mały rudzielec z zamojskiego schronu do kikou. Jednak Kasia stwierdziła, że rudaska jest za młoda więc uzgodniłyśmy, że rudaska z Rewą zamienią się miejscami. Rewa pojedzie do kikou, a rudaska do Pani Kasi. Mam nadzieję, że nie zmieni to Waszego poparcia dla tych suczek
    1 point
  27. Lucuniek,pomimo,że jest karmiony stale taką samą ilością pożywienia znowu kilogram przybrał.Może to jest naturalna obrona organizmu przed zimą i mrozem.On nie raz zostawia w miseczce suchą karmę i nie dojada.Teraz jest taką śliczną kluseczką. Przeczytałem wpis na dogomanii na stronie Lucjuszka-dziękuję serdecznie - i jeszcze pytanie Poker jak piszę ,że mam dla kogo żyć opiekując się Lucusiem-"czy żona o tym wie?" -tak wie- od 48 lat małżeństwa opieka nad Rodziną ludzką i darzenie Jej uczuciami to mój obowiązek jako Członka Męskiego Rodu /od 80 lat nie urodziła się Dziewczynka /,a opieka nad Członkami Rodziny Psiego Rodu -to moja życiowa Pasja ! Proszę Cię Aniu o zamieszczenuie tak ściśle sprecyzowanego wyjaśnienia,by Poker się nie martwiła - hi,hi,hi ! Pozdrawiam serdecznie wszystkie Panie na Dogomanii !
    1 point
  28. Na spacerze spotkaliśmy Argusia!! On jest o połowę mniejszy od Dropsa!!!
    1 point
  29. Witam, wiem że szukacie DS dla Stefci , gdyby się nie znalazł i jeśli nie ma co z nią zrobić od 22 grudnia to może do pojechałaby do mojej mamy? Zaopiekowałaby się niąJa gdzieś myślami byłam, żeby ją zaadoptować.Mieszkam w Będzinie, w bloku na przyjaznym osiedlu ale..mam 4 koty nie wychodzące mają 17.14.10 i 5 latek. Mieszkam sama, mam 56 lat i póki co pracuję zawodowo. Chciałabym jakoś pomóc
    1 point
  30. 3 dni temu Lucuś "naciągnął " mnie na mięsko z kurczaka z rosołu-tak mnie prosił,że serce mi zmiękło i dałem mu do miseczki,myśląc,że Mu jednak nie zaszkodzi,ale na drugi dzień już były drobne sensacje żołądkowe,więc Mu zapowiedziałem,że niech z kurczaczkiem pożegna się do końca życia!Wczoraj ugotowałem Mu żeberka z marchewką na obiadek- zjadł wszystko w sekundę i nie było żadnych problemów ani sensacji.Dzisiaj na śniadanko też przybiegł do kuchni gdzie jadłem na stojąco ukrywając się przed Nim ,no i musiał dostać do dzioba parę kosteczek chlebka z masełkiem i mięskiem z żeberek.Potem było hasło "koniec jedzenia" i zacząłem chować wszystko do lodówki,to napił się wody i poszedł do pokoju na swoje łoże.Ja w tym czasie szybko zjadłem i dołączyłem do Niego z kawką.Tak muszę Go cyganić by nie przytył,do czego ma inklinacje. U nas biało - w nocy spadło 10 cm śniegu-pięknie wszystko wygląda,ośnieżone drzewa ,choinki ,tylko temperatura plus 1 stopień ,to wszystko będzie topnieć . Lucusiek chętnie wybiegł na śnieg-biegał jak szalony-taki szczęśliwy-nawet polizał trochę śniegu ! Poprzednim razem tak jak już pisałem raczej żle mu się ta biel kojarzyła i uciekał od razu do domu-musiałem go brać na smyczkę by się przekonał-a teraz jaka pozytywna zmiana !Biega i szaleje po białym puchu ! Po powrocie nauczył się,że wycieramy ręcznikiem brzuszek i łapki i zatrzymuje się w przedsionku i spokojnie daje się wycierać.Teraz po śniadanku obrabiał ukochanego tygryska aż "wybuchł "-teraz muszą zabrać się za zszywanie,a On zabrał się za owieczkę.Wczoraj zszywałem Jego poduszeczkę z góry,którą też badał na zawartość wsadu-hi,hi,hi.On dba bym się czasami nie nudził i nie miał zbyt wiele czasu na myślenie o chorobach .Cieszę się z Jego szczęścia i więcej mi w życiu nie trzeba. Lucuś zdrowy,chociaż Go punktowo smaruję-uwielbia domowe ciepełko-już nauczył się ,że czeka w przedsionku aż Mu wytrę łapule od śniegu-tam gdzie spacerujemy nie jest niczym posypywane,żadną solą.Zauważyłem ,że On polizuje śnieg w czasie spacerku.
    1 point
  31. Argo ma lepsze dni i gorsze. Ale nie daje za wygraną, zawsze czeka przy bramce boksu na wyjście.
    1 point
  32. Witam, mała fotorelacja z trzech dni spędzonych w urokliwej Gazdówce ulokowanej w samym środku rezerwatu białej wody. Raj dla psów i wszystkich lubiących spacery i nieustający dźwięk krowich dzwonków . Bino na szlaku
    1 point
×
×
  • Create New...