Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/08/21 in all areas

  1. Dziś w nocy już nie zamykałam kuchni - do rana, do 7.30 Mysia spała i tak na posłanku pod kaloryferem. Potem spacer, wprawdzie w deszczu, ale tak jak lubię: całe stado bez smyczy, siusianko w jednym miejscu, tarzanie się w sadzie na mokrej trawie, załatwienie wszystkich psich spraw. Pełna zgoda, wręcz komitywa. Podziwiam moje suczki, bo jak Mysia jest u siebie na posłaniu, to one nie wchodzą do kuchni, albo tylko tak przednimi łapkami, by jej nie denerwować. Skąd one to wiedzą?... Ale teraz już nie pilnuje tak swego kącika, jak pierwszego dnia. Aż mi się nie chce wierzyć, ale to kolejny pies ideał (kopia Wikusi, która była ogromnie ujmująca i kochana). Także tak to... :)
    5 points
  2. No, jednak Mysia to nie ideał, he, he! Razem ze swoją psiapsią Igusią stoją sobie na schodkach tarasu i komentują bieżące wydarzenia - a to ktoś idzie drogą, a to sąsiadka cos powiedziała do syna, a to samochód zatrąbił - wszystko trzeba obszczekać! Rozkręca się panienka :)
    4 points
  3. Dostałam mnóstwo zdjęć Tofika vel Rudego. Na razie wklejam kilka, w pozostałych muszę zasłonić twarz. "Dzień dobry. Przesyłam w załączeniu kilka zdjęć ze spacerów w nowych miejscach. Psiak jes kochany i bynajmniej do nas coraz mniej wystraszony - upodobał sobie żonę. Kiedyś w domu zawarczał nawet i szczeknął na telewizor:-) Pozdrawiam serdecznie Jacek
    2 points
  4. Poker, zostaw pieniadze na transport w kraju. Będzie trzeba je odebrać aż w Bochni. Wczoraj Ola powiedziała, że niezaleznie od zbiórki, pokryje koszty transportu dtugiego szczeniaka. Ślicznie dziękuję, jak powyżej napisałam, Ola pokryje koszt transportu niezaleznie od kroty jaką uda się zebrać, ale nie mam żadnego zabezpieczenia na dwa transporty w Polsce i na weta. Jesli możesz pomóc, to byłabym bardzo wdzięczna. Ta decyzja to była pod wpływem chwili, a dopiero przez noc zastanawiałam się, co własciciwe zrobiłam. Całe nasze oszczedności posżły w remonty, a ja mam do zabezpieczenia weterynaryjnego 3 kolejne psy, a do utrzymania 2. Jesli bedą chore jak Rita? Co zrobię? Całe szczęście, że transporty choć są co tydzień, bo może uda się ogarnać te pierwsze, zanim przyjadą kolejne. Wszystko przez to, ze poprosiłam o zdjecie buraska, który siedział na jednej z fotek z psiakiem Poker. Ola przysłała od Mariny dwa zdjecia. Mysłałam, że to dwa zdjecia tego samego szczeniaka, ale okazało się, że to dwa pieski. Nikt z nas nie potrafił wybrac, kóry ma przyjechac, a który stracić szansę. Potem nieoczekiwany tel Oli, że jednak cztery nie pojadą. Jeden musi jechać płatnym transportem, ale żeby nie wybierać, który odpadnie, to Ona zapłaci za jego transport. Wówczas przyszło mi do głowy, ze może uda się nazbierać i na piętego, jednego z dwóch braci. Palnęłam zapytanie i poszło w świat Trudno o pomoc przy tych przedszkolakach, bo zazwyczaj inne wątki dotyczą jednego psa, więc pomoc jest ukierunkowana na jednego psa. Tu przyjeżdża ich po kilka, każdy potrzebuje badań, test na giardię, wcierkę na pasożyty zewnętrzne, często wymagają leczenia, specjalistycznej diety, nawet podkłady to wydatek, ale przy wydalanych pasożytach są konieczne. To sprawia, że finansowo naprawdę trudno to ogarnąć, choć już nabrałam wprawy i staram się minimalizowac koszty. Ani złotówka nie idzie na zbędne rzeczy czy leczenie w ciemno.
    2 points
  5. Bardzo serdecznie dziękuję za wpłaty deklaracji dla Frezji :) 20zł -kiyoshi/26.07.2021/stała VIII 5zł -Agnieszka103/02.08.2021/stała VIII 30zł -certusowa/ 02.08.2021/stała VIII 10zł -Radek /03.08.2021/stała VIII 30zł -Dorcia2 /06.08.2021/stała VIII 50zł -kiyoshi/05.08/2021 bonus 50zł -limonka /05.08.2021 bonus
    1 point
  6. Tak smutno czytać o utracie psa .... Bardzo mi przykro, choć wiem że żadne słowa nie pocieszą....
    1 point
  7. Przechodzą żałobę, wszyscy przchodzicie. Ty chociaż wiesz co zNesią, one nie rozumieją co się stało, czują tylko że coś niedobrego.... I pewnie tęsknią. Trzymajcie się.
    1 point
  8. Pogoda nieciekawa, psy jeszcze nie doszły do siebie po odejściu Neski, słowem - wszystko smutne
    1 point
  9. 1 point
  10. Ewunia wieczorkiem napisze jak się sprawdza pomysł Patmol , to byla tylko próba, lepszy sprzęt juz jest zamówiony.
    1 point
  11. 1 point
  12. Suzi ma tak, jak Bliss. Zabawki kompletnie jej nie interesują. Patrzy jak Alfik się bawi, jak przeciągamy szmaciaki, ale nie podejmuje wyzwania. Może z Sową się uda Dopiero usiadłam do kompa. Ważyły się losy pewnego kocurka, który złapał się w nocy do naszej klatki łapki i na gwałt trzeba było załatwiać kastrowanie. W sobotę weci nie chcą robić nie umówionych zabiegów, a jak tu umawiać zabieg, kiedy nie wiadomo kiedy kocisko wlezie do klatki. Przez szereg nocy nic się nie złapało, a było tak, że złapał się jeżyk, wielki jeżyk Jeżyków nie kastrujemy. Na razie jeszcze nie Udało się uprosić weta. Na szczęście miał akurat umówiony zabieg i po zabiegu ciachnął "naszego" kotka. Okazało się, że był to kocurek. Doszedł już do siebie, ale wyszedł z legowiska, umościł się w kuwecie i tam rezyduje już od godziny. Zastanawia mnie czemu dzikuski bardzo często tam właśnie się przenoszą z wygodnego legowiska, do którego je wkładamy, gdy są jeszcze pod wpływem narkozy. Kocurek jeszcze w klatce łapce. A tu już w kennelu, w którym posiedzi 4-5 dni. Koteczki trzymam dłużej, przez 7 dni. Jeszcze pod wpływem narkozy. Teraz już oprzytomniał i siedzi w kuwecie, ale na razie nie robię mu zdjęcia, żeby go nie stresować bardziej, niż już jest zestresowany. To chyba najbardziej dziki kotek z tych złapanych w tym roku. To czwarty kot, a trzeci kocurek. Został jeszcze jeden kotek do kastracji, ale nie wiemy czy to kocur, czy kotka. Czas pokaże, o ile kotek się złapie Suzi została z Alfikiem, gdy pojechaliśmy zawieźć i przywieźć kotka. Niestety za każdym razem była na ławie. Pewnie chciała wyglądać przez okno. Ława jest pomiędzy oknami, a przy ławie stoją pufy. Po pufach na ławę i do okna.
    1 point
  13. Realacja z dziś: ranek suchutki i czyściutki, pierwszy spacer o 7.00 (ja w piżamie....ale żywopłot tak gęsty, że mogę i na golaska chodzić, he, he), wszystko zrobione co trzeba. Potem rodzinne śniadanie, i my, i psy, i koty, potem kawa na tarasie, też rodzinnie. Mysia chodzi swobodnie, ale cały czas mam ją na oku, i dla pewności ma nadal przypiętą smyczkę. Obiad zjedzony na 4 miseczki w kuchni, potem penetracja pustych misek współtowarzyszek, czyli jak zawsze. Teraz odpoczywamy w domu, ja przy kompie, Mysia pod moim krzesłem, reszta na kanapie. Tak zbierałysmy jeżyny bezkolcowe, obrodziły w tym roku! A tak lubi dotyk ręki
    1 point
  14. Te dziczki nie przeżyłyby,może uda sie nam złapać dzisiaj kolejnego bo siwulek chce się do kogoś przytulic,najlepiej do rodzeństwa to bure w łapaku to chyba kotka dzikie,bo złapaniu buczało,ale pózniej,jak widać na zdjęciu, z ciekawościa zaglądało co sie dzieje ta kocina kilka miesięcy temu była puchata,śliczności,teraz zabiedzona,futerko matowe:(, raz udało mi się odrobaczyć, i codziennie chodzę je karmić, w sumie jest ich tam 8 ,dlatego musimy wyłapać, dorosłe do kastracji,maluchy najlepiej do ds dorosłe będą musiały tam wrócić,nie ma dt głodne nie będą ,bo jedzenie zaniosę,ale w razie choroby to nikt tam tym kotom nie pomoże:(
    1 point
  15. Aż mi się oczy zaszkliły... On czuwa cały czas <3 Tak wciąż myślę o tym, jak tu pomóc tym biedakom. Nawet taki "Feniksowy azyl" dla tych najbardziej potrzebujących mógłby powstać, kilka psów choćby i w kojcach, wolontariusze, a karma i wet z funduszu Skarpety im. Feniksa. Tylko gdzie ???? :( :( Bo jak napisała maarit w swoim banerku - stare nie mają czasu :( :( :( tu już czasem nie o życie, a o ulgę w cierpieniu i godną śmierć chodzi :( :(
    1 point
×
×
  • Create New...