Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/24/20 in all areas
-
Blondasek spokojnie przespał kolejną noc w łóżku. I muszę go pochwalić - wczoraj wieczorem położyłam go (był zaspany) na posłaniu. Został bez problemu, dal;ej drzemał. Po jakimś czasie wstał, podszedł do brata, zaczął patrzeć mu w oczy, trącał pyszczkiem. Okazało się, że chce wyjść na dwór. Chciało mu się siusiać. Ponieważ do tej pory nie słyszeliśmy aby szczekał (czasem coś mruczy pod nosem kiedy biorę go pod pachę) więc znalazł inny sposób na zwrócenie uwagi na siebie. Mądry chłopak.5 points
-
Wszystko poszło dobrze i malutka jest już w domu :) Bidusia jest głodna bo już wczoraj od godz.16 nic nie jadła.Dzisiaj wieczorem może dostać łyżkę karmy a jutro już normalne posiłki.Pani Wioletta mi powiedziała,że jest bardzo mądrą i przekochaną sunieczką :)4 points
-
Aaaa, zdaniem organizacji pies nie jest absolutnie dziki. Zeby zaczął pokazywać dopiero jak zbyt usilnie próbowali go złapać, a za sekundę uciekł do kryjówki. Nie wydaje się, aby szukał konfliktu. Jak się uda go złapać to zdaniem organizacji nie powinno być problemu z założeniem obroży. To dobry, spolegliwy psi dziadek, który tylko że swojej słabości unika człowieka. Pozostaje trzymać kciuki, że dzisiaj przy planie i przygotowaniu się Borys będzie zabezpieczony3 points
-
Dobrze,że już po wszystkim aby się tylko szybciutko goiła rana.Teraz Hopi tylko czeka szczęśliwe życie.Obróżka też cudna z cyrkoniami.Hopi będzie księżniczką w tym domciu ale po tym co przeszła to należy się jej.2 points
-
2 points
-
1 point
-
Nadal cisza? Może skonsultować Barytona z dr Szczypką albo dr Bieżyńskim ? Obaj są świetni.1 point
-
Rudy kotek nadal z nami. Nazwałam go Rudi. Nie zamykamy go. Ma pełną swobodę. Jedynie, gdy wystawię jedzenie dla dzikusków to zamykam go w pokoju z nami już do rana, bo nie chcę, żeby doszło do walki pomiędzy dzikuskami, które naszą działkę uważają za swój teren i mogłyby walczyć z intruzem, jakim jest dla nich Rudi. Rudi okazał się być całkiem przyjaznym kociakiem, bardzo szukającym bliskości człowieka. Prawdopodobnie został w tym roku porzucony na terenie działek. Z malutkiej kociej kulki zrobił się całkiem spory kot, którego mocz zaczął mocno śmierdzieć więc zamiast wykastrować, trzeba było się go pozbyć :( Po kastracji Rudi dostał wcierkę przeciwko robalom zewnętrznym i wewnętrznym, ale pomimo intensywnego jedzenia nadal jest paskudnie chudy. Za tydzień kolejne odrobaczanie i tym razem dostanie także coś na tasiemca. Może to być powód tego, że nic nie przytył. Tylko brzuszek grubnie i zwiększa się jego ciężar. Elunia zrobi Rudiemu ogłoszenie i będziemy szukać mu domu, bo taki słodziak nie może zostać na zimę na działce.1 point
-
Nie będę truć o swoim samopoczuciu, bo szkoda na to czasu. Jest jak jest i nic na to nie poradzę. Musi trwać i tyle. Za to pokażę Wam "mojego" rudaska. Okazał się niesamowitym przytulakiem. Żałuję, że kazałam obciąć mu kawałeczek uszka, ale trudno mówi się i kocha się dalej.Chodzi za mną jak pies, niesamowicie dużo je, ale ciągle jest jak szkieletor. Można by uczyć się na nim anatomii kota. Wychodzi poza naszą działkę, ale wraca. Czasem nie ma go kilka godzin. On pewnie zna te tereny lepiej niż ja. Wczoraj przyniósł mi myszkę :( Pewnie był zdziwiony, że go za to nie pogłaskałam. Wyszłam z psami na spacer, a gdy wróciłam po myszce nie było śladu. Zjadł, czy wrzucił pod któryś mebel, bo bawił się nią niby nadal polując :( Okaże się to za kilka dni. Nie zostawię go na działce na zimę, będę szukać mu domu.1 point
-
Aktualizuję finanse psiaczków 2 razy w tygodniu - środę i piątek, ale po zakończonym dniu, żeby ując w rozliczeniach wszystkie wpłaty, jakie znalazły się na kontach do końca dnia. Dzisiaj wieczorem naniosę wszystkie wpłaty. EDIT Zaglądnęłam do banku tylko na konto Sarci i Arusia, Twoja wpłata już u nich jest :) Bardzo serdecznie dziękuję1 point
-
Najmocniej pozdrawiam lapenki wszystkie Jaguniu mam obiecana wielksza Cegielke Zycia na ten mojci zakonczony kramik czekam do niedzieli na pieniazki od znajomych kotelkowych moich Pan Cudownych jak juz bede miec, razem wszystko przeleje ku Tobie1 point
-
raczej nie bo ma 50 km do tego miejsca .. obiecała wziąć ją na sterylizację i przetrzymać po... no nic nastawię z jednej strony to wejdzie głębiej do klatki ona przychodzi jako pierwsza zawsze więc jest troszkę czasu zanim druga się zjawi ten dzisiejszy obcy kot to jakiś (mam nadzieję) niefart ja mam klatkę na oku nie zostawiam bez opieki więc jak zjawią się dwa to nie będę łapać dla bezpieczeństwa drugiego kota oby nam się wszystkim w weekend udało :)1 point
-
Przed chwilą dostałam odpowiedź od lokalnej organizacji, w której działa też shoto. Podjechali wczoraj do Boryska i mieli się z nim tylko zapoznać, ale prawie go złapali. Zabrakło milimetrów. Późniejsze próby nie miały sensu, bo pies się schował. Teraz już wiedzą jaki teren i pies, i podobno mają plan. Dzisiaj znowu spróbują złapać i myślą, że tym razem wrócą z Borysem Szczerze mówiąc, dotychczasowy brak odpowiedzi że strony organizacji spowodował, że nie dzwoniłam do Pana Macieja, aby zarezerwować transport - brakowało rąk do lapania, do wczoraj nie było mowy też o Jamorze (Wiosna, jesteś mistrzynią negocjacji :)) . To wszystko nabrało tempa dopiero wczoraj. Mam nadzieję, że pan Maciej ma jeszcze wolny termin na przyszły tydzień, o ile uda się psa złapać. Ja jestem od wczoraj wieczorem u mojej rodziny, rzadko z nimi się widzę (ostatni raz przed swoim ślubem), więc i nie mam czasu czytać wszystkiego, przepraszam.1 point
-
O matko...to chyba "gilotyna"? można kota w to złapać,ale bardzo niebezpieczne dla kotów,jeśli za jednym chciałby wejść drugi,to przetnie go na pół:( Duźym problemem jest jeśli na karmienie przychodzą dwa lub trzy koty wtedy może wejść kotka już wysterylizowana,druga zobaczy jak ,się łapak zamyka i można już jej nie złapać my z sue miałyśmy wczoraj taki problem przy łapaniu śmietnikowej Bianki /w ciąży/ do łapaka wszedł czarny kocurek,dzikusek,na szczęście kotki jeszcze nie było jak go wypuściłam to na jedzonko już nie przyszedł,szalał w tym łapaku:( ale Bianki też nie udało się złapać:( też już miałyśmy dwa podejśćia ale przy kolejnym łapaniu może się Wam udać,bo kotka weszła do łapaka,a łapak się nie zamknął więc niebezpieczeństwa nie ma....... taka "gilotyna" może się sprawdzić przy łapaniu jednego kota,ale jeśli jest kilka może być niebezpieczna dla drugiego kota może drugim razem się uda.....życzę Wam tego z całego serca tak, jak pisałam wcześniej ...łapanie dla kota i łapiącego jest ogromnym stresem...kto nie łapał nie wyobraża sobie tego my mamy jeszcze jedno podejśćie /w poniedziałek/ a jak do tego czasu nie urodzi to spróbujemy jeszcze we wtorek lub środę bardzo chciałabym ,żeby Wam i nam się udało1 point
-
1 point
-
Forest pozdrawia:) Nie wiem czy pamiętacie, że kiedyś pisałam o ulubionej zabawce Foresta: piszczącym słoniku. Nadal ją ma:)1 point
-
Mam klatke łapke ale nie mam niestety możliwości tam.jezdzic i pilnować :( jutro jadę z mężem nad ranem nastawimy na chodniku klatke bo one o stalej porze idą czekac na karmocielke a jak sie nie uda to bedziemy lapac na żywioł :( do klatki złapałam jej córkę w zeszłym roku ale teraz one chodzą razem :( i jak znowu wejdzie ta co juz byla lapana :( moze jakos bedzie pamietac i nie wejdzie na to licze... Trzymajcie kciuki ja chyba spac nie bede z nerwow :( koty to nie moja bajka no ale nie ma im.kto pomoc :(1 point
-
1 point
-
Niestety, ona sama się nie zagoi. Chciałam pokazac ją przy konsultacji, żeby ewentualnie usunąć przy okazji operacji. Nadal z kliniki nie skontaktowano się ze mną. Tam nikt inny nie może mnie umowic, musi to zobaczyć dr Niedzielski. Czasem sama siebie podziwiam ;) Bo nie żyjemy normalnie, ale na tym etapie już się nie da. Wszystko jest podporzadkowane pod psy. Praca od rana do nocy, ciągłe noszenie psów, sprzątanie, ileś prań dziennie, ciagłe remonty i drobne poprawki tego, co psy zniszczą. Pracownicy w schronisku po 8 godz. idą do domu, my to mamy całą dobę, cały rok. Są wakacje, ale nie dla mnie. O ile kolezanka hodowczyni oferowała ze zostanie przy małych, rasowych gdybyśmy mieli wyjechac, to już z moimi adoptowanymi duzymi nie mogłabym nikogo obcego zostawić. Nie wspominając o Lindzie i jej wkładaniu i wyciąganiu z wózka, załatwianiu się w domu na podłogę, no i teraz Barytonie. Tylko ja go moge podnosić, żeby wniećś i wynieść. Andrzejowi już się nie da, bo kłapie zębami. Pocieszające chociaz, że mieszkamy na wsi, choc szczerze mowiąc jeszcze w tym roku nie siadłam na leżaku czy z kawą w ogrodzie. O godz.22.00 marzę, żeby już móc paść, a od rana kierat.1 point
-
z tego co wczoraj widziałam n fb to 20 psów jest na kwarantannie pod kluczem i będą rozmowy z powiatowym lekarzem o decyzję w sprawie ich zabrania1 point