Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/13/20 in all areas
-
Bardzo dziękuję Gabrysiu za miłe słowa, ale powiem, że Bez Waszych deklaracji nic by się nie udało. Niestety żeby pomagać, trzeba mieć za co, bo wszystko kosztuje. Te biedne stworzenia nie zasłużyły na podły los i wspaniale jest być z Wami i razem odmieniać ich życie tak, żeby uśmiech zawsze gościł na ich pyszczkach.5 points
-
Dziękuję Elu za udostepnienie tutaj. Wiecie, ze mnie niesamowicie wzmacniacie? Wybrałam Lindę z filmiku schroniskowego, bo siedziała jako jedyna w kącie boksu i nie bardzo reagowała na cokolwiek . Inne, bez łapek bawiły się, szalały, a ona raz się poruszyła, wlekąc ten swój cały tył za sobą, jak nadmierny bagaż. Chciałam dac szansę takiemu w najgorszej sytuacji i chyba udało mi się. Myslałam wtedy, przetrawiałam swoją sytuację i mozliwości. Niby lepsza byłaby wersja soft, czyli pies bez łapek i juz zdiagnozowany i zabezpieczony. W sam raz przy psach, kotach i dzieciach. Jednak człowiek może czasem więcej, niż mu sie wydaje. Wychodze z załozenia, że jak musi, to potrafi. I stąd w głowie została mi tylko Linda. Wczoraj widziałam z okna, jak Linda wręcz zapierdziela w tempie wyscigówki po ogrodzie goniąc Kaja. Nie to co na moich filmikach, ona po prostu szalała. Od roku staram się zapewnić jej największy komfort zycia w jej sytuacji. Czasem ręce mi opadały i nie miałam motywacji. Wtedy mi bardzo pomagacie. Pierwszy wózek, z Admirała, był wielkim rozczarowaniem. Ciężki, Linda spłoszona, nawet nie próbowała sie w nim poruszać. Potem dałam sobie spokój i chodziła jedynie w nosidełku Trixie. Gdziś w głowie miałam Malawaszkę z jej sznaucerkowymi smigającymi wózeczkami. W koncu udało się i my mam. To była najlepsza decyzja. Linda ożywa. 3 razy dziennie zmienia sie z Kopciuszka w królewnę. Niestety, wózek u dużego psa ma ograniczenia i nie nadaje sie na normalnie zameblowanych pomieszczeń domowych. Jest super tylko w opcji wyjść na zewnątrz. Jednak to duzy postep. Wołam tylko: "Linduś, księżniczko moja" i już jest gotowa. Od "czasu wózka" zaczęłyśmy też spacery zewnętrze. Linda płoszy się spacerowiczami, rowerzystami, autami. Jednak wtedy ją uspokajam, trzymam wózek, żeby nie zjechała do rowu i mam nadzieję, że przywyknie do normalnego życia. Plusem tych wypadów jest tez uświadamianie ludzi. Mieszkamy teraz na totalnej wsi. W wiekszosci miejscowych domostw są kojce z budą, nierzadko tez w tych wypasionych, nowych, wybudowanych przez miastowych. tyle,że zrobione przez firmę, z lepszymi budami. Typowa opcja alarmow zamiast firmy ochroniarskiej. My przełamujemy stereotyp psa na wsi. ludzie jadą na rowerach, przechodza i komentują: "o, popatrz pies na wózku", " chyba nie chodzi", " ten pies jest kaleką",. Linda jest więc jakby ambasadorem psiej sprawy na wsi. Daje do myslenia. Ludzie ją widzą i zastanawiają sie, ze pies ma swoje potrzeby, może żyć inaczej, nie trzeba poddac eutanazji chorego psa, może żyć w miarę swoich potrzeb. Linda wiec motywuje ludzi do myslenia i reakcji, wyrywa ze stereotypów. To jest też ważne. Minał własnie pełny rok. Dla mnie nadal niewyobrażalny jest stopień jej skrzywdzenia. Przez rok w miłości i normalnych warunkach osiągnelismy : pełną akceptację mnie i mojej młodszej córki, wzgędną akceptacje starszej i mojego męża w domu. Na zewnątrz Linda mnie obserwuje i odbiera moje sygnały, jesli chodzi o innych ludzi, akcepuje Paulę, natomiast co do pozostałych osób, jakby wyłącza się i reaguje instynktownie lękiem i ucieczką. Andrzej wykazuje się ogromna cierpliwością, jednak kiedy ma ją sam wyciągac z wózka, to musi ją przytrzymać za wózek, żeby uniemozliwic ucieczkę, Linda wtedy sika ze strachu, jemu jest przykro. Słysze czasem, jak mówi do niej, czemu się go boi, bo on jej nic nie zrobi. Ja się ciesze z kazdego jej sukcesu, reszcie rodziny trudno jest to dostrzec. Jak widac na filmikach, wsparciem dla Lindy jest Kaj. przyjechał do nas na DT, ale więź w czasie tej koszmarnej, 11 dniowej podrózy, jaka między nimi powstała, spowodowała że zdecydowaliśmy się go zostawić. był trudnym szczeniakiem, z dziko zyjącego, odłowionego miotu. Odprężał się tylko przy innych psach. Dla nich obojga opcja bycia razem była chyba najlepsza. Dziś, po roku, kaj jest nadal związany z Lindą, traktuje ją jak swoją matkę, mimo ze jest dorosły. Dziękuję Wam wszystkim, zaglądającym na wątek, piszącym, wspierającym, doradzającym. Dzięki Wam dajemy razem radę. Od 24 lat zajmuje się pomocą zwierzakom w potrzebie i to, co najbardziej jest dla mnie widoczne to fakt, że najłatwiej pomaga sie wspólnie. Wtedy wszystko sie układa i sie po prostu da. Nie kazdy może wziać zwierzę do siebie, nie każdy może je wesprzeć finansowo, ale najlepsze efekty są, jak robi sie to wspólnie, w miare swoich mozliwości. Jak wiecie, czekam, aż przyjedzie do mnie kolejny ukraiński młodzik lub dwa psiaki. To zalezy od możliwego transportu w dobie wirusa. Bardzo prosze, bądźcie ze mną wtedy razem. Jestem silna dla nich, wiem, że jak coś umysle sobie, to dam radę. Jednak samemu czasem jest trudno, razem bywa łatwiej. tym bardziej, ze drugi z psiaków ma uszkodzony kręgosłup.Na razie porusza się samodzielnie, ale z czasem nie mozna wykluczyc opcji, że siły miną i zostanie wózek. Wizja drugiego duzego psa na wózku działa studząco, ale naprawdę, uwierzcie, że nie mogłam podjać innej decyzji. Gdyby umarł w schronisku, jak jego kojcowy kolega husky, to miałabym wyrzuty sumienia cały czas. Tak naprawde, to jego jedyna szansa na normalne zycie i wyjście z kojca niepełnosprawnych psiaków. Dziękuję bardzo serdecznie każdemu za czas czy środki poświęcone dla Lindy. Powiem, że było warto. Każdy jej postep, uśmiech w oczach, wywalony radośnie jęzor jest nagrodą za zaangażowanie. Staram się tym dzielić z Wami w miare mozliwości. jednak chyba i tak widac róznice między sparaliżowanym strachem psem, jaki do nas przyjechał, a prawie normalną Lindą dziś.5 points
-
Nie chciałam zapeszyć dlatego czekałam do dzisiaj , nie mówiłam też niczego elik ale umierałam z niepokoju żeby wszystko się udało. W zeszłą sobotę do schroniska przyjechali fantastyczni Państwo wyprowadzać psiaki. Oszaleli na widok Tolusia, miłość od pierwszego spojrzenia. Postanowili dać mu dom. Przyjeżdżali codziennie, siedzieli z nim, chodzili na spacery. Dziewczyny pojechały sprawdzić dom, wszystko super ogrodzone ( tfu ,tfu ,tfu). Wczoraj Państwo przyjechali po Tolusia . Wszystko mieli przygotowane) guardy, obroża, podwójna smycz. I Toluś pojechał:):):) Nie wiem czy wypada mi poproić ale jest w schronisku piesek , który bez przejścia przez dom tymczasowy jest bez szans To młody , wyątkowo piękny Kacperek, tak długo już siedzi i traci nadzieję. Nieśmiało proszę o deklracje i pomoc dla Kacperka. Wyślę Elik zdjęcia.3 points
-
1 point
-
1 point
-
No właśnie nowina niesamowita, ale na szczęście bardzo radosna :) Przynajmniej ja cieszę się bardzo, że kolejny psiak ma swoją Rodzinę, a my możemy pomóc następnemu. Żadne środki zebrane na koncie Tolusia się nie zmarnują. Przydadzą się następnemu psiakowi w potrzebie. Mam wielką prośbę do Was, którzy zadeklarowaliście pomoc dla Tolusia, proszę przekażcie swoje dary dla Kacperka. Basia przysłała mi już jego zdjęcie i postaram się zaraz go tu wkleić. Mam nadzieję, że także Kacperek wzruszy Wasze serduszka tak, że zechcecie także i jemu pomóc w drodze do własnego domu.1 point
-
Też mam dużo (och, i to o ile!) łatwiejszego w obsłudze samca, niemniej jednak dymorfizm płciowy u dobków jest wyraźny- dominujący z natury pies we wersji męskiej jest jeszcze bardziej dominujący, a i wielkość ma znaczenie dla mnie- dobki chłopaki wyraźnie są ponoć sporo większe. Na razie stoje na stanowisku, że dla mnie najlepsza wielkość to ok 20kg - toto umiem obsłużyć, przytrzymać w razie czego (nie oszukujmy się, pieski bywaja niegrzeczne...) może jak los da będę miała okazję sie przekonać, ze moge więcej :) Ale jak sobie popatrzyłam na tego rottka i wyobraziłam sobie, ze mój....ło jezusicku, nie. A ktos, kto nie czuje się na siłach mieć dużego, silnego i reaktywnego psa nie powinien go mieć :(1 point
-
Cudowne cudowne zaczarowane lapenki Lindunia ochraniana przez Kajunia niezwykla wiez sercem calem niezwykla modlimy za Was za wszystkie istotki ryczymy ze wzruszenia1 point
-
Na filmiku są momenty, kiedy ma prawidłową naprzemianstronną pracę tylnych łap. Niesamowite! Cudowne! Łzy wzruszenia.1 point
-
Cała nasza najukochańsza :)1 point
-
Charlie z Radys ..prosimy Dobreduszki o pomoc! podlinkowalam watek i mam tez w podpisie prosze czestujcie sie rozsylajcie1 point
-
Link do filmiku na fb - Linda śmiga na wózeczku1 point
-
1 point
-
Ja również znam Martę z Facebooka i stron Radyskich :) Potwierdzam, że jest wspaniała osoba, solidna. :)1 point
-
1 point
-
Po przewertowaniu fb mogę na bank napisać,że Zosia jest u nas przynajmniej od grudnia ,przez ten czas miała 3 operacje,na pierwszej zostało wykonane i wyglądała tak:1 point
-
1 point
-
Dawno nie było tu wieści, zatem niespodzianka: Pysia rewelacyjnie sprawdza się w roli niani EDYCJA: Dopiero dzisiaj zobaczyłam, że na koncie Pysi zostało 26,- których chyba nie przekazałam na żadnego psiaka, bardzo przepraszam za to niedopatrzenie. Zaraz poszukam jakiegoś biedaka w potrzebie1 point