Jump to content
Dogomania

shnooreck

Members
  • Content Count

    125
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

2 Neutral

About shnooreck

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Sucz o mało nie straciła łba. A było to tak: wyszliśmy sobie na najbliższą łączkę, bawiły się tam też dzieci, ktore moje psy znają i lubią. Psy spuszczone bawiły się patykiem, robiły sztuczki, generalnie: pokaz dla nieletnich wywołujący u nich opad szczeny. To ja sie cieszę jakie te moje pieski grzeczne kochane i taaaakie faaaajne. No. To poganialim, pobawilim się, idziem dalej. Przypięłam sucz na linkę, bo dalej już nie tak bezpiecznie. Widzę poruszenie w szeregach kundli: aha, lis się uaktywnił, nawet troche pierza zostało. Chcę zawracać, wołam moje zwierzątka i jak zwykle idę nie patrząc na nie -i tak pójdą. Kładę stopę na brzegu rowu melioracyjnego (jest wąziutkie przejście, porośnięte trawą) a sucz stwierdziłą, że w krzakach jest coś absolutnie superowego (pewnie związanego z lisem) - i pociągnęła linkę. Mocno. Moja stopa straciła oparcie, wylądowałam w rowie, zaryłam dupskiem o dno, zebrałam piasku w gacie....Byłam mokra cała oprócz czubka głowy, który się uchował. Rysowały się dwa problemy: 1. jak nie urwać w afekcie suczy łba, skoro jej sie jeszcze nie urwał sam 2. jak wrócić do domu nie będac widzianym przez nieletnich, którzy jeszcze 5 min temu podziwiali grzeczne, tresowane pieski i mogliby co do nich zmienic jednak zdanie.... Udało się (ale zasuwałam dość szybko) :)
  2. Hehe dobre, sposób na biznes jak złoto :) Bo popyt na stróża- jest. A że nie każdy pies jest stróżem? To już nie każdy wie...A jak przychozi taki pan i grzecznie uświadamia jak jest, a potem zamierza pomóc-tak miliony monet w krótkim czasie sie uzbierają :) Obstawa była brana pod wpływem porywów serca do tych akurat zwierzaków, choc nie ukrywam, ze odpowiada mi ten efekt psychologiczny. Pojechałam do schronu po dużą sukę, wróciłam z czymś takim, samcem: https://www.psy.pl/rasa/vastgotaspets/ (to psy rasowe oczywiście, ale mój jest identyczny, czasem sie zastanawiam jak sie tam znalazł, to b. rzadka rasa) No to nie ma co liczyć na coś wiecej niż szczekanie i w ostateczności uszczypnięcie w stopę :) Ale to była miłość od pierwszego wejrzenia, po prostu nie miałam wyjscia- musiałąm go wziąć. Pieseczek lubi biegać i robi tygodniowo 14-18 km na krótkich łapkach zrzucając nadwagę poschronową. Sukę wziełam pół roku później, byłam już wtedy wolontariuszem, wyprowadzałąm co mi dali, przypadłysmy sobie do gustu i uznałam, ze jako straszak sie nada. Nie czułam sie wówczas na siłach brać naprawdę groźnego psa, zwłaszcza, że celowałam w dorosłego i miał być trzymany w domu. Jej nie bałam sie wykąpać, podnieść itp, poza tym bywa u nas dużo gości w tym dzieci, nie chciałam mieć problemów. No i asty nie mają szczęścia do właścicieli, a ona ma jednak pare problemów do rozwiązania (jesteśmy w trakcie, idzie nam nieźle). Powoli dojrzewa we mnie myśl, ze nastepny mógłby być szczeniak z określonymi cechami, will see :) Mamy czas, nie śpieszy sie nam, zresztą sucz taką kompletną pierdołą nie jest, zawsze przed akceptacją intruza analizuje sytuację, nie rzuca sie z uśmiechem na każdego, kogo zobaczy, szybko sie po prostu przekonuje.
  3. Mam dwa stwory- kundelka o duszy owczarka. Nieduży stwór, bynajmniej nie wzbudzający respektu, ale psychicznie to on by się nadawał na kurs- lubi się szarpać, wkłada w to wszystkie siły i mnie pilnuje jak sztaby złota, co nie oznacza, ze ma ochotę zeżreć każdego, kto do mnie podchodzi, niemniej jednak pozostaje czujny, pozwala sie ostatecznie pogłaskać obcemu, ale bez radości (chyba, ze dzieci- dziociom wolno wszystko, uwielbia je). Drugie zwierzątko jest już wieksze - w większości amstaff, reszta to wyżeł jakiś. Straszak kochający ludzi. Ale jak ktoś znienacka sie pojawi na pustkowiu to szczeka i obserwuje zarówno sytuację jak i mnie- jak jestem spokojna, pies odpuszcza. Generalnie szybko przechodzi w tryb pt. "pełna przyjaźń, a moze nawet coś więcej", osoba widziana po raz drugi, a uprzednio zaakceptowana (czyli kazdy) jest juz na lewelu "kochaj mnie człowieku". Ale nie ma tego na czole wypisane, kilka razy spotkałam sie z opinię, że spaceruję z obstawą ;P Jeden raz sucz naprawdę sie wkurzyła i poleciała z warkotem w czyims kierunku. Wysiadałąm z auta po bieganiu, robotnicy po przeciwnej stronie kopali u sąsiadów. Jeden z nich zaszedł mnie od tyłu i niechcąc podejść blizej zaczął krzyczeć w moją stronę. Był to człowiek wkurzony- geodeci spaprali sprawę i oznaczenia sie nie zgadzały wiec mieli teraz podwójną robotę na kazdej działce. Chciał ode mnie kilku informacji, ale głównie tego, żebym zawołała jakiegoś chłopa, co sie zna choć trochę :) Były wiec obecne emocje negatywne, choc nie skierowane bezposrednio do mnie. Sucz jednak uznała, że na pańcie nie wolno sie wydzierać, wyczuła wkurzenie faceta i ruszyłą w jego stronę. Ucichła po mojej interwencji, dość krótkiej zresztą.
  4. Żeby bardziej zobrazować- w mojej gminie jest małe bezrobocie i niski udział patologii. Za to bez trudu można odnaleźć ludzi naprawdę bogatych- biznes się kreci, nikt sie z kasa nie kryje. Nie, żebym do nich należała :) W grudniu ub. roku była fala włamań w promieniu ok 25 km. Włamywacze olali wszystkie wypasione wille szukali mniejszego, łatwego zarobku bez wielkiego ryzyka. Nie interesowałam się tym jakoś bardzo, nie spędzało mi to snu z powiek więc nie opiszę wszystkich przypadków, ale jeden był w sąsiedniej miejscowości obok krewnych. Działki duże, zadrzewione, wejścia od podwórka na którym są jakieś szopki, garaże itp, naprzeciwko linii zabudowań- las. Wybrali dom niczym nie wyróżniający się, ale właśnie prosty do obrobienia. Czy pies by pomógł? Pewnie nie, ale może (tylko może) zdecydowaliby sie na inny. Niemniej jednak pies to żaden gwarant bezpieczeństwa i spokoju, może tylko zwiększyć szansę. Co niekiedy- nie zawsze, w żadnym razie- okazuje się kluczowe. Wąska scieżka z bagienkiem była jedyną drogą prowadzącą dokądś, a nie w pustkowie (pola i tory kolejowe) niedostępna dla samochodu. Bez niej rozpocząłby sie szaleńczy wyścig, umiałabym uciec przed dziadem gdybym miała biec i on miałby mnie gonić również biegnąc. Pociągnę i 10 km na raz, powoli, na pewno jednak szybciej od niego (zwłaszcza w strachu). Ale samochód zwyczajnie załatwiał sprawę. Tak wiec nie zawsze szybki odwrót jest możliwy. Na pytanie czy solidny pies by wystarczył- sądzę, ze w tym przypadku tak. To nie był żaden superman, nie miał też błysku szaleństwa w oczach, ostatecznie odpuścił sobie temat. Wydawałąm sie po prostu łatwą ofiarą- kto sie przejmuje gwałtem na pani lekkich obyczajów? W dodatku jestem kurdupel, poradziłby sobie pomimo braku krzepy jakby już mnie dorwał. Kurde będę się bała wyjść z domu albo pójdę z suczą na to IPO moze sie jednak nada i nie zaliże pozoranta :)
  5. Tylko, ze widzisz, tu chodziło o moją ekhm "cześć" i wolałabym odpowiadać za pogryzienie niz borykać sie z problemami psychicznymi i być może fizycznymi. Na naprawdę zdeterminowanego i sprawnego bandytę czy naćpanego psychola nie pomoże nic od gazu pieprzowego przez psa do broni palnej (miałam okazję strzelać, nie umiem i nie potrafiłabym). Ale ilu jest takich po prostu kopniętych czy szukających łatwej ofiary? Albo im brakuje do flaszki piątki, a ja odmówiłam wsparcia i trzeba mnie tego oduczyć? Nie wiem jak naprawdę zareagowałby pies nawet po szkoleniu, może nie dałby rady, może stwierdziłby, ze nie ma rękawa- nie ma zabawy czy coś. Ale ja sobie do biegania po lesie (samotnego) nie wezmę maltańczyka czy westa tylko coś większego. Choc pewnie i te małe pieski dałyby radę biec ze mną. Czuje sie po prostu pewniej z moją obecna ekipą, która szczeka gdy ktoś znienacka pojawi sie na horyzoncie. Może to wystarczy na głupola? Głupoli jest więcej niż profesjonalnych bandziorów. Wolę nie sprawdzać, ale nie nakryję głowy kocem i nie będę siedzieć tylko w domu bo coś mi sie stanie.
  6. Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze :P Jak juz się zrobiło tak, poważnie, a w sumie nie miało: Akurat ja miałam wątpliwą przyjemność zwiewać przed napalonym kretynem, na którego pies by wystarczył. Znalazłam się w nieodpowiednim miejscu i czasie, zostałam wzięta za jedną z dziewczynek (nie, nie paradowałam w mini i podwiązkach, byłam w płaszczu i butach na płaskim obcasie, nie mam urody modelki żeby było jasne) o których nie miałam pojęcia, że uwiły sobie gniazdko w podupadłym dworku, obok którego szłam. Byłam może 1-1,5 km od zabudowań, dworek stoi na uboczu, ale nie na kompletnym odludziu. Chodziłam tam jeszcze z babcią jako przedszkolak, w życiu nie uznałabym, ze to niebezpieczne miejsce. W każdym razie znienacka podjechał samochód, wysiadł starszy dziad z piwnym brzuszkiem, na oko czyiś tatuś spędzający wieczory z pilotem w ręce, żaden wysportowany typ, Zaczął zadawać pytania gdzie to reszta moich koleżanek sobie poszła, bo on przyjechał specjalnie do nich. Zrobiłam duże oczy, on wyskoczył do mnie z łapami, ja nawrzeszczałam, odwróciłam sie na pięcie i myślałam, ze się odwali jak sobie pójdę. Ale nie, nadal myślał, że jestem jedną z prostytutek, tylko mu odmawiam, taki dżołk. Zaczął mnie gonić autem, skręciłam w wąską ścieżynkę, o której wiedziałam, ze doprowadzi mnie szerokim łukiem do domu- zbawcza ściana zabudowań była widoczna, ale nie miałam szans tam dobiec przed samochodem. Dziad sie zatrzymał i chyba czekał kiedy wrócę z tych krzaczorów. Przedzierałam sie przez zamarznięte zimą mokradła, ciesząc sie, ze jest mróz i mogę bezpiecznie wrócić. Co by było gdyby bagienko było "czynne" ? Zastanawiałabym się kiedy dziad odjedzie albo bym ryzykowała przejście i powrót do domu bez butów czy nawet podtopienie. Telefonu nie miałam przy sobie.
  7. Na prawdziwego bandziora może nie starczyć nawet kałach w rękach moich, czysto amatorskich :) Bo nie wystrzelę (albo wystrzelę zamykając oczy, bo mogę jeszcze w cos trafić hehe). Generalnie dopóki chodzi o dobra materialne to niech się dzieje wola nieba. Akurat mnie spotkało coś nieco innego, po prostu co innego było zagrożone, stąd moje zainteresowanie tematem i rasami, które można wyszkolić do obrony. Czy sie przyda? Lepiej, żeby nigdy nie musiało. Bardziej mnie śmieszyło w tych filmikach oczekiwanie w stosunku do psa. Bo po co na wsi pies? No żeby bronił, strzegł, wiadomo. I rozczarowanie, ze jednak nie robi tego :)
  8. A to już jest zaklinanie rzeczywistości :) Zwłaszcza bronienie przez przejeżdżającymi rowerami ;P nagminne...
  9. Niemniej jednak psy broniące ludzi, nie domu maja u mnie plusa, nie powiem, ze nie. miałam raz jeden BARDZO niefajną sytuację, byłam niedaleko od zabudowań i musiałam uciekać przez wertepy przed zbokiem. Serio, serio. Więc ja bym jednak poszła na IPO gdybym miała odpowiedni do tego egzemplarz (a nie mam). Mam straszaka, którego każdy może pogłaskać. Przydaje sie na odludziu (czyli kilka razy w tygodniu) na moje poczucie bezpieczeństwa i tyle :) Jednak mój poniekąd- jamnik przegonił kiedyś grupę cyganów, którzy w kilka osób zagadali ojca na podwórku, a reszta cichaczem weszła do domu. Przestraszyli się jego szczekania, a głos miał nietypowo donośny i gruby jak na takiego małego stwora. Wycofali się bez oglądania, co tak naprawdę szczeka (byłam do góry i słyszałam co się dzieje- nie otwarto drzwi). Mała suczka mojej cioci emerytki szczekaniem wystraszyła kogoś, kto próbował wejść do domu przez łazienkę (małe okienko od podwórza). Pewnie w obydwu przypadkach oprócz efektu psychologicznego nic nie dałoby się uzyskać (i dobrze, małe pieski rzucają sie do stóp i niestety źle się to dla nich kończy).
  10. Mnie reakcje psów w ogóle nie dziwią :), dziwią mnie bardziej ludzie oczekujący po domowym psie uczonym grzecznego traktowania gości i łagodnego podejścia do ludzi, że jak wejdzie włamywacz to one przecież "będą wiedzieć" że to inna sytuacja. Jedyne co na 100% byłoby zaatakowane przez moje burki to plastikowy żubr (pisałam o tym na innym wątku). Co z resztą? Pewnie podobnie :) Osobiście wolałabym stracić laptopa, telefon niż laptopa, telefon i psy, właściwie wolałabym stracić te graty, a psy żeby były nienaruszone. Ale przecież pies stróż jest prawie w każdej zagrodzie w PL i nie tylko :) ba, ludzie szukają stróża mienia, bez żadnego szkolenia powinien odróżniać listonosza i pana (mamy równouprawnienie- listonoszkę i panią) spisującego liczniki od kogoś ze złymi zamiarami. A tu taki zonk :)
  11. Zalazłam na YT , sama jestem ciekawa jakby moje burki wypadły w takich testach :) Jak na żywy alarm to psy mają dość małą skuteczność :) A jak by Wasze psy zareagowały? https://www.youtube.com/watch?v=DuZIxjgwd98 https://www.youtube.com/watch?v=FYs7TToKVjM https://www.youtube.com/watch?v=ovIrEoYXvZc
  12. No, a jakżeby inaczej ;P Biedny wie, że czasem nie ma wycieranych łapek, ale zupełnie nie umie załapać związku przyczynowo-skutkowego :) A przecież COŚ musi działać :) Wczesnowiosenny udar mózgu suczy chyba minął (tfu, tfu, pukanie w niemalowane i tak dalej) zachowuje się jak dawniej tzn. nie leci jak goopia do przodu byle dalej, ale odbiega, staje, rozgląda się i jak ją zawołam to wraca. Oczywiście w warunkach typu staw, łąka bez dziczyzny blisko domu, plaza nad zalewem itp. Bawi sie z psem butelkami w wzajemne wyrywanie sobie z pyska, krótko bo krótko ale jednak to robi w terenie. A w ogóle to ast piszczący z chęci przywitania sie z nowym pieskiem to super widok :) Nie zawsze nowy znajomy ostatecznie przypadnie jej do gustu, zwłaszcza inne dziewczyny, ale TERAZ wita się przez płot z większością burków. Zasługa psa- on pięknie czyta i komunikuje się z innymi psami, a sucz sie tego od niego nauczyła. Spacery po osiedlu stały sie przyjemniejsze. Jej nastawienia do nawiązywania znajomości nie zepsuł samobójczy atak pekińczyka, a właściwie -pekinki (dziołcha) która postanowiła zjeść asta na kolację. Nie udało się, obyło się bez szycia i innych takich. (Czytanie sygnałów wysyłanych przez psy ma też w przypadku mojego kundelka ten radosny efekt- uważa on, że jesteśmy regularnie napastowani przez plastikowego żubra stojącego w krzaczorach koło knajpy. I nikt oprócz niego z tym nic nie robi, szokujące. Żubr, jak to żubr- patrzy się spode łba, niezbyt pokojowo, ma garba na grzbiecie. Jest nieczuły na szczekanie i warczenie a także nie cofnie sie przed niczym. Próby odczulania poprzez podejście do niego i popukanie w plastikowe czoło przekonały sucz, ale pies pozostaje nieugięty. )
  13. (Dygresja: wchodziliśmy jakiś czas temu z psiurami na Ślężę i jeden starszy pan zwrócił mi uwagę, że męczę biedne zwierzątka. Odparłam ,że są przeszczęśliwe mogąc się szwendać parę godzin w terenie. Były).
  14. Oczywiście, że pies w typie :) aaaleee nasz kolega celował w rasowca (i nadal jest przekonany, że w 90% ma takiego właśnie, nie wnikam głębiej w to w tym momencie) więc przed zakupem należało zrobić rachunek sumienia pt. czy dam radę. Czyli jak mnie nie stać na utrzymanie ferrari to może kupię jednak pandę w gazie. 2-3 godziny dziennie to dużo, bardzo dużo nawet dla przeciętnie pracującego człeka. Poznałam osobiście i miałam okazje przyjrzeć się bliżej psu w typie (ach te niebieskie oczka, cud miód) mającemu rano spacer pół godziny-zwykle z rowerem, wybieg w ciągu dnia i spacer po południu. Pies demolka. Znudzony, nie nauczony niczego konkretnego poza "lecę, ahoj przygodo", znikajacy na 20-30 min za horyzontem po odpięciu smyczy. Pies, o którym pisałam poprzednio- ten, który się przeistoczył w niebieskookiego terriera- miał biegać przy rowerze z pierwszoklasistą, taki był ambitny plan. Rzecz jasna nie biega, bo dzieciak by nie wyszedł z tego żywy, w ogóle psie hobby w realu to wyławianie ryb ze stawu i polowanie na gryzonie (te pod ochroną tez, ale kto by tam głupiego psa pilnował). Nawet pies w typie to wyzwanie, bo jednak w większości odziedziczyły jeśli nie oczęta to ten sławny (?) motorek w pupie. A jak ktoś dopiero zamierza biegać....i po to kupił sobie psa....albo biega raz w tygodniu, w niedzielę przy ładnej pogodzie.....(uzupełnij sobie kropki :) )
  15. To ma do szczeniaka czy matka ma zapewnione mniej więcej godne warunki czy robi tylko za fabrykę szczeniąt. Oprócz tego szczenię przejmuje od matki wiele zachowań, zwykle strachliwa, agresywna matka oznacza strachliwe szczenię itp. A bywają suki nie wychodzące z kojca czy kennelu- to jakie ma doświadczenia taki pies i jak reaguje na wszystko co nieznane (a nieznane jest prawie wszystko)? Strach=agresja lękowa niefajna sprawa. Z psem biega sie zwykle po ukończeniu przez niego roku, pomału robiąc coraz dłuższy dystans. Można z nim wcześniej sprawdzić ile da radę czy 500 m czy 1km, więcej na pewno nie. Można go wcześniej uczyć komend podczas normalnego spaceru - przyda się stop, w prawo, w lewo, idziemy, no i biegniemy (choćby chwilkę). wg wzorca husky nie musi mieć niebieskich oczu by być rasowy http://siberian-husky-pl.manifo.com/wzorzec-husky-syberyjskiego jest tam zresztą wiele innych wymagań i moze jakiś przeciętny Kowalski nie odróżni rasowca od kundelka, no ale to w końcu dla wielu ludzi jest najważniejsze, prawda? ThomaPL nie wiem, naprawdę nie wiem wytłumacz mi jak przedszkolakowi: Jakim cudem nie zastanawiałeś się przed zakupem ile taki pies potrzebuje ruchu? Czyli dlaczego akurat ta rasa. A może nie sprostasz jego wymaganiom? Ile biegasz tygodniowo, czy jeździsz na rowerze regularnie?
×
×
  • Create New...