Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/15/20 in all areas
-
Dla odmiany pochwalę się zdjęciem Luki, bo mi ładnie wyszło. W sierpniu stuknie jej 12 lat, a ona wciąż młoda duchem i ciałem. Dzisiaj poczuła się owczarkiem i pogoniła Lilka do domu, gdy chciał zejść z werandy do ogrodu. Na szczęście jest karna i po reprymendzie to się już nie powtórzyło. I jak tu nie kochać "wilki wiejskie" ?3 points
-
https://images89.fotosik.pl/365/aea544ce501ffc8fgen.jpg https://images92.fotosik.pl/365/2c2c4e80e47b1c13gen.jpg https://images90.fotosik.pl/365/48818176b478dd70gen.jpg https://images92.fotosik.pl/365/4c8c24fca9f7c9a3gen.jpg3 points
-
. Być może pies był zbyt słaby na szczepionkę - jest coś takiego jak parvo poszczepienne, ale nie mamy kwalifikacji wetów i nie da się już powiedzieć - dlaczego. Na pewno zrobiłyście co tylko w ludzkiej mocy, aby dać psu lepsze życie. Nie zawsze to się udaje, trzymajcie się.3 points
-
Karmię psy suchym siedząc na podłodze w rozkroku. Lilkowi podsypuję w okolicach kroku. Chcąc dostać się do chrupek musi dotknąć mojego uda i wcale mu to nie przeszkadza, bo jest zajęty jedzeniem. Myślę, że kiedyś da się dotknąć i nawet tego nie zauważy.3 points
-
Tadam ! Na razie dwa kroczki przed werandą. https://images91.fotosik.pl/364/44b7c70481ccfcc9gen.jpg3 points
-
Dziękuję Aldrumka :))) Dziękuję Gabi:))) Tysiu kochana jestem już po rozmowie z Gosią. Poznałam realia przytuliskowe itd Teraz czekam na rezerwację suni, może potem uda mi się pomowic z kimś kto zna sunie, no a potem już ustalę sobie ten transport tylko wolałabym najpierw wiedzieć czy mi ta sunie dadzą czy nie Ale jak pisałam Tysiu możemy ten Twój telefon przełożyć:) nie pali się chyba Wszystkiego naj naj3 points
-
Dorośli ludzie zamknięci w izolatkach i odseparowani od innych - też wyją..bezgłośnie,ale rozpaczliwie.To maleństwo domaga się bezskutecznie towarzystwa,opieki,milości...ganek mu tego nie może ofiarować...a człowiek (TY ) - nie chce,bo? Nie umie,nie wie,ma to gdzieś?Przytulaj,kochaj tego dzieciaczka psiego,ucz go bycia ze sobą,baw się z nim...wziąłęs go - to ponosisz odpowiedzialnośc za jego dobrostan.2 points
-
Tak, też do mnie zadzwoniła przed chwilą, żeby zdać relację i podziękować za "skontaktowanie" z takim fajnym psem :D Bardzo są Pajdą zachwyceni. Pajda jest coraz śmielsza, widać, że szuka u nich wsparcia w trudnym kolejnym momencie życia. Bardzo chce im zaufać. Nadstawia się do głaskania i miziania po brzuszku. Na smyczy ładnie chodzi, chociaż oczywiście jeszcze co chwilę przystaje i się rozgląda po obcej okolicy. Do domu jeszcze nie chce wchodzić, trzeba ją przekonywać i prosić, ale pewnie za chwilę zrozumie, że to jej dom. Na razie pewnie chciałaby wrócić do Marysi :) Oczywiście prosiłam o wzmożoną czujność i pilnowanie w czasie cieczki. Apetyt dopisuje, zachowuje czystość noc przespała pod ich łóżkiem :D Pies idealny! :))2 points
-
Dziś otworzyliśmy kolejne okno na świat czyli werandę. Już ją zwiedził, ale zdecydowanie woli jak nie mija nikogo po drodze. https://images92.fotosik.pl/365/85142204a628a2e8gen.jpg2 points
-
2 points
-
Kochani Pajda pojechała. Bidula była zdezorientowana, nie wiedziała co się dzieje aż mi się łzy zakręciły, że malutka po raz kolejny traci poczucie bezpieczeństwa i to co znała. Ale to już ostatni raz, teraz będzie już tylko lepiej. Będzie miała swój dom i kochającą rodzinę na zawsze :) Miłości na pewno jej nie zabraknie. Państwo obiecali dawać znać jak przebiega aklimatyzacja :) Bądź szczęśliwa moja śliczna, ruda dziewczynko :)2 points
-
kiedy? jak będzie większy i go nauczysz. No cóż to nie jest zabawka, tylko duży obowiązek, i należy się liczyć z tym że noce będą zarwane, jeśli się nie chce mieć zasikanego domu. a czego się spodziewałeś? Masz psiaka od dwóch dni. Psiaka który dopiero był z matką, rodzeństwem a który nie rozumie gdzie jego rodzina nagle zniknęła. Nie rozumie co się stało, dlaczego znalazł się sam, w obcym nieznanym miejscu. Dlatego wyje, nawołując matkę. A ty dodatkowo fundujesz mu stres, zostawiając go - bojącego się, nie przyzwyczajonego do nowej sytuacji - na podwórku czy też ganku1 point
-
Jasne, ostrożności nigdy za wiele. Tonik musi mieć idealny dom.1 point
-
Wiem jak ciężko jest kiedy z serca chciałabyś coś dobrego zrobić a ze strony skrzywdzonego stworzenia widać tylko strach i niechęć do jakiejkolwiek współpracy. Ale nie poddawaj się. Ja chciałam ze swojego strachulca zrezygnować bo trwało już tak długo, że doszłam do wniosku że nie dam rady. Jedno krótkie zdanie mojej przyjaciółki sprawiło, że trwałam a brzmiało ono tak: kto jak nie ty?!! Teraz mam ogromną satysfakcję jak patrzę na kochanego rudzielca. Po 10 latach wyszła sama przez otwartą furtkę na ulicę i poszła sama na spacer (tylko ok. 50 m) patrzyła mi "wyzywająco" w oczy jakby pytała a co, myślałaś że nie dam rady!? Uśmiałam się z niej,zwłaszcza,że jak zniknęłam jej z oczu to natychmiast była obok mnie w ogródku.1 point
-
1 point
-
w/g mnie, jeśli istnieje problem z jedzeniem i chcesz je karmić/dokarmiać przez sondę, to jak to się robi, powinien pokazać ci bezpośrednio weterynarz. Który z racji tego - że szczylki są malutkie, i nie powinny i nie wolno ich jeszcze wynosić z domu - powinien przyjechać do ciebie, i na miejscu pokazać (i nauczyć) jak prawidłowo to robić. Ale wydaje mi się, że karmienie/dokarmianie tak młodych psów przez rurkę, jest niebezpieczne. Bo po pierwsze - mają zbyt delikatne i maleńkie gardełka (a takie łatwo można uszkodzić), a po drugie - jeśli nie mają, bądź słabnie odruch ssania, to w przypadku takiego dokarmiania, ów odruch może całkowicie zaniknąć. Takie jest moje zdanie, ale może niech wypowie się ktoś z większym doświadczeniem w tym temacie1 point
-
1 point
-
Już gorszej wiadomości nie mogło być. Jedyne pocieszenie, że choć przez chwilę był zaopiekowany i czuł dobre serce człowieka. szafirko , współczuję przeżyć i bezsilności. Przepraszam , że to napiszę teraz . To tyczy weta , a nie Szafirków. Sugerowałam , że jest stan zapalny w organizmie . I anemia też. Szkoda ,że wet nie zastanowił się dlaczego i jeszcze chłopaka zaszczepił. Wiem ,że to teraz niczego nie zmieni. Ale świadczy o tym , że musimy byc jeszcze bardziej czujne dla dobra innych psów. Czy wet zaproponuje teraz jakieś działania profilaktyczne w stosunku do innych psów, szczególnie nieszczepionych? Myślę o szczniorku.1 point
-
Pojechała i niech będzie już na zawsze bardzo szczęśliwa:)!!! Wczoraj rano napisałam Marysi, że trochę się denerwuję, ale waz z upływem dnia stres był coraz większy; dobrze, że i Pajda i my mamy to już za sobą. Mam nadzieję, że z każdym dniem Pajda będzie się czuła coraz bardziej u siebie no i ten strach też będzie coraz mniejszy. Myślę, że decyzja o tak szybkim wyjezdzie do DS była słuszna; na sterylizację trzeba byłoby czekać co najmniej 2 mies. a szkoda tego czasu, niech sunia spędza go już u siebie, ze swoja rodziną. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do zmiany życia tej pięknej suczki, Marysi dziękuję za wspaniałą propozycję, bo to był początek Dobrego w życiu Pajdy. Teraz musimy zadbać o wspaniały dom dla Reszki i szczeniaczka i myślę, że wspólnie na pewno nam się uda :)1 point
-
Miałam właśnie telefon w sprawie Rufika vel Kombo. Pan dzwonił z Gliwic, dom z ogrodem i dużym terenem wokół. Dobrze ogrodzonym. Zawsze w domu było dużo psów, teraz jest starsza sunia ze schroniska w Gliwicach. Chodzą na długie spacery. Niedawno mieli psiaka młodego jedenastomiesięcznego, ale w czasie spaceru po polach wyrwał się, pobiegł za sarną i wpadł pod samochód na autostradzie, bo niestety w ogrodzeniu autostrady była dziura, o której państwo nie wiedzieli. Wiem jak to brzmi. Ale nie skreślałabym pana od razu. Mógł to być rzeczywiście bardzo nieszczęśliwy wypadek. Pan gotowy na wizytę PA, nie przeraża go charakter niszczycielski Rufika, sunia tęskni za towarzyszem, bo bardzo lubiła się z tym młodym psiakiem. Mam telefon do pana zapisany. Pytanie do Tysi i do pani Marzenki czy szukamy kogoś na wizytę pa?1 point
-
Dzien dobry u nas wczoraj babidlo paskudne dozorczyni z blokow obok , nie nasza pani... podlewala psikala jakims paskudztwem trawe niedaleko naszych blokow gdzie mnostwo ludzi z psiakami przechodzi...w tych miescach jest spalona trawa nie wiadomo ile to paskudztwo dziala ile siedzi w tej trawie tej trucizny jeszcze dobrze ze nasze blisko trawniki sa narazie bez zadnych trucizn nie mam jak zapytac tego babidla bo to straszny typ jest a nie chce pogorszyc jeszcze bardziej aby czegos zlosliwie nie dolozyla trzeba uwazac na kazdenkim kroku patrzec calun czas gdzie sie idzie i jeszcze wiesci swiatowe...ze wszystko zle zostanie z nami na dlogo.... i wszystko w czleku opada1 point
-
Basiu przyślij mi proszę zdjęcia szczęściary na maila, albo whatsAppa. Jak przeczytałam, co powiedziała Twoja wnusia łzy mi pociekły po policzkach Uwielbiam takie wrażliwe dzieci.1 point
-
Przed chwilą dzwoniła Pani Małgosia - sunia jak na pierwsze chwile ma się bardzo dobrze, w samochodzie była spokojna, teraz zwiedza dom :) Napiła się wody, zjadła kolację zagląda we wszystkie kąty i jest raczej spokojna, nie sprawia wrażenie bardzo zestresowanej. A Państwo już są w niej zakochani. Kamień z serca :)1 point
-
1 point
-
Dziękuję:) Z Gliwic o Iwo zadzwoniła jedna Pani, zresztą super Babka. Pojechała wczoraj z synami do schroniska. W schronisku zainteresowała się sunią, która siedzi od wielu miesięcy, ucieka do budy, boi się wszystkiego. Jej rodzeństwo ma od dawna domy a ona z sześciomiesięcznego bąbla zmieniła się w roczną sunię. Jak Pani o niej usłyszała to powiedziała ,że nie może jej zostawić. Od wczoraj Luna jest u siebie, Pani wczoraj przegadała ze mną ponad godzinę o opiece nad przestraszonym psiakiem. Dzisiaj mam zdjęcia , które wyciskają łzy. Lunka schroniskowa O-Ren opatulona kocykiem, z zabawkami, w ślicznym legowisku. Decyzja tej Pani swiadczy o wyjątkowym sercu. Iwo musi poczekać na swoją szansę.1 point
-
Nie rozmawialiśmy o tym, ale zapewne będzie to standardowy plan, czyli dwukrotne szczepienie na choroby zakaźne i po czwartym miesiącu na wściekliznę. Jutro jadę z kotką na zdjęcie szwów po sterylizacji, to dopytam jeszcze o odrobaczenie, myślę, że trzeba będzie je powtórzyć zanim będzie szczepienie.1 point
-
Nie przejmuj się emeryturą, ja już na niej jestem 25 lat a mam 80 i żyję a wszystko dzięki psom bo mam je ponad 53 lata i daję radę a jestem już niestety samaale nie samotna. Mam wiele przyjaciół i to dużo młodszych, oczywiście też psiarzy.1 point
-
Nasze "emerytki" są tak fajne, aktywne i młode, że właśnie patrząc na nie człowiek nabiera ochoty na emeryturę ;)1 point
-
Oj, Malagosku, Tobie jeszcze daleko do starości. Tyś zaledwie sześćdziesiątka :)1 point
-
Już zdaję relację, Państwo przyjechali troszkę później, potem rozmawiałam jeszcze z Tolą dlatego dopiero teraz. Państwo przyjechali całą rodziną, rodzice i nastoletni syn. Spotkaliśmy się w ogrodzie Pajda w pierwszej chwili zareagowała nieufnie, nie chciała podejść, nawet szczeknęła. Państwo się nie zrazili, dali suni czas, naprawdę długą chwilę siedzieli w kucki na kamiennej ścieżce podając suni przyniesione przeze mnie parówki, mówiąc do niej spokojnie i czekali aż się do nich przekona. I faktycznie po chwili Pajda przełamała obawy, najpierw brała z ręki parówki a zaraz potem pozwoliła się głaskać, cały czas machała ogonkiem. Potem poszliśmy wspólnie na spacer, początkowo mała nie bardzo chciała iść, była trochę zdezorientowana (reszta psów nie brała udziału w wizycie ;)), ale też po chwili się ośmieliła, najpierw szła na smyczy ze mną, potem kolejno z Panią Małgosią, chłopcem i na koniec z Panem. Państwo zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie, wzbudzili zaufanie. Powiedziałam im wszystko co wiem o Pajdzie, nie przestraszyli się jej obaw przed zostawaniem samej, na razie przez dłuższy czas ktoś cały czas będzie w domu i w tym czasie Państwo są gotowi stopniowo oswajać ją z sytuacjami, kiedy zostaje sama. Widać było, że bardzo im się sunia podoba, ale też działali w jej tempie, nie narzucali kontaktu. Uważnie słuchali wszystkich moich wskazówek i uwag. Są na Pajdę zdecydowani, najchętniej zabraliby ją już dzisiaj do domu ;) Mieszkają w domu z ogrodem, od bardzo dawna myśleli o psie, decyzja jest przemyślana. Dostałam też zdjęcie płotu, jest bardzo szczelny, wysoki, z podmurówką. Podjęłyśmy wspólnie z Tolą decyzję, że Pajda pojedzie do domu już teraz, pomimo braku sterylizacji. Skoro dom nie budzi wątpliwości, Państwo są gotowi wziąć małą teraz, wykonać sterylizację u siebie i zapewnić bezpieczeństwo w tym najbliższym czasie, nie ma sensu, żeby Pajda miała spędzić kolejne 2 miesiące u nas. Szczególnie, że jest typem psa, który bardzo się przywiązuje i po tak długim czasie u nas może być jej naprawdę trudno. Państwo zadeklarowali, że sterylizację na pewno wykonają, podpiszą zobowiązanie, będziemy też oczywiście się kontaktować i "pilnować" tej kwestii. No i na pewno Agat będzie trzymała rękę na pulsie :) Za chwilę przekażę Państwu naszą decyzję i umówimy się na odbiór Pajdusi, sądzę, że bardzo niedługo, jak tylko skompletują wyprawkę :)1 point