Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/20/20 in all areas
-
Wydawało mi się, że tak niedawno pisałam o mojej Zulci i 12 rocznicy zabrania jej ze schroniska, a tu minął rok, czas tak pędzi... Dzisiaj minęło 13 lat, odkąd Zulka jest z nami. Wg wypisu ze schroniska ma teraz ok. 18 lat, chociaż cały czas łudzimy się z TZem, że jest młodsza... Zulcia, jak na swój wiek i choroby, z którymi się boryka (guzek na nerce, chore serce, zespół przedsionkowy), jest w dobrym ogólnym stanie. Nie słyszy, coraz gorzej widzi, nie zawsze trafia już do klatki w bloku. Są dni, kiedy trzeba ją znosić, bo nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ale są i takie, kiedy próbuje podskakiwać i bawić się. Moja ukochana babinka dzisiaj8 points
-
Nadziejko kochana, i Kochan Dziewczyny! Napisałam przedwczoraj na fb prośbę o dom tymczasowy dla tej kojcowej Szelki. Bo tak mi leżała na sercu, że tam sama, nikt do niej nie zagląda, a to taki fajny dzieciak. I po godzinie odezwała się cudna Dziewczyna, która zaproponowała dt dla Szelki. A do tego, ze przyjedzie z Warszawy po nią!.....I tak się stało: wczoraj wieczorem Weronika przyjechała z chłopakiem i zabrała Szelkę do Warszawy. Ma już sunię na dt, trochę wycofaną, i ma nadzieję, że dwie suczki (obie młodziutkie) będą się wspierać i wyjdą na "ludzi". Żeby tylko Szelcia się dogadała z tą drugą, i nie sprawiała za dużych kłopotów, bo to mieszkanie w bloku na Bielanach... Weronika ma od dziś do niedzieli wolne, może poświęcić czas na aklimatyzację Szelci. Dałam od siebie dwie obróżki, nowe szeleczki, smycz i 100 zł za paliwo. Szelka dostała Bravecto, dwukrotne odrobaczenie oraz komplet szczepień na psie wirusówki. To na koszt naszej gminy. No to tak... czekam na wieści... I jak zawsze powiedziałam, ze jeśli coś nie będzie ok, to Szelka wraca do nas.6 points
-
4 points
-
Jest domek chętny zaadoptować Bruna. Dexterka jest po rozmowie. Pan wraz z żoną i pełnoletnim synem mieszkają 30 km od hoteliku. Dorosła córka skończyła weterynarię. W ogóle w rodzinie są weterynarze. Państwo wcześniej mieli owczarka, który kilka miesięcy temu umarł. Pan bardzo ciepło o nim opowiadał. Przez jakiś czas Bruno przebywałby z Panem, ale po powrocie Pana do pracy Brunuś zostawałby w domu sam przez 8 godzin. Dexterka mówiła mu, że nie będzie to dla niego problem po odpowiednim porannym spacerze. O wizytach też mówiła - nie widzą problemu. Są zaproszeni do hoteliku, prawdopodobnie we wtorek przyjadą. Ich córka przywozi w odwiedziny cały swój zwierzyniec w postaci kotów - Bruno do wtorku zostanie zapoznany z kotkiem Dexterki. Trzymajcie kciuki ! Zapowiada się dobrze. Zobaczymy co z tego wyniknie.3 points
-
U mnie nie ma problemu z kwiatkami, bo ich po prostu, z braku miejsca, nie mam. Natomiast musiałam pochować wszystkie rzeczy, które stały na półkach w zasięgu łapki Migotki, bo je strącała. W łazience też musiałam pochować wszystko, co mogłoby się rozbić, zostały tylko plastikowe butelki, które zrzuca razem ze szmatkami, gąbkami itp. do wanny. Ale to już jej wolno ;)3 points
-
Trochę o Atilce.... Staplery już ma ściągnięte ,kropel żadnych nie ma ,czasami jest cewka lekko mokra ale to jeszcze potrzebny jest czas bo sikanie tez jest strumieniem kropelkowym i dosyć często. :) Dziękujemy bardzo za kciuki i trzymamy się myśli, że to już koniec kłopotów z posikiwaniem .Nie raz zastanawiałam się jak ona dawała sobie radę kiedyś, bo przecież jest taka delikatna ale chyba nie chcemy tego wiedzieć.....Teraz już chętnie się ubiera na spacer i nie boi się smyczy ale w nocy jeszcze męczą ją jakieś koszmary i wręcz płacze, więc schodzę do niej i ją budzę.Mamy nadzieję, że to też minie bo to chyba wspomnienia ją męczą..... W takiej pozycji nasza kruszynka lubi spać :)3 points
-
Jest już u nas 2 tygodnie i widać, że się zadomowiła. Ma ustaloną rutynę w tygodniu, a w weekend wyjazd na wieś. Tam jest bardzo wyluzowana, spokojnie chodzi na spacery, zaliczyła pierwszą górską wędrówkę, na razie krótką, ale spisała się znakomicie. Chodzi na pasie do dogtrekkingu, więc jest bezpieczna (pas mam jeszcze po Unie). Jest typem wąchacza, wszystko musi poniuniać, aż chwilami zapada się w trawę z zaangażowania. W mieście pracujemy nad spacerami po ulicach, mamy duże postępy, aczkolwiek nadal boi się dużych i głośnych aut przejeżdżających tuż obok. Na razie wybieram spokojne ulice i tylko raniutko, kiedy ruch uliczny jest niewielki. Po pracy wyjeżdżamy na dłuższe spacery poza miastem i tam jest raj dla niej. Wczoraj w zamkniętych ogródkach po raz pierwszy puściłam ją luzem, ale ze smyczą przypiętą do szelek, więc wybiegała się po kokardki. Bardzo ładnie przybiega na zawołanie, tak 4 na 5 natychmiast. Biega za aportem i widać jaka jest szczęśliwa i uśmiechnięta. Zdecydowanie nie pracuje na smaczki, ale na pochwały. Wpadki czystościowe się zdarzają, ale nie jest to jakoś szczególnie uciążliwe. Ćwiczymy dwie pierwsze komendy "na miejsce" i "zejdź" i nawet jakoś jej to wychodzi. Z jedzeniem jest dziwnie, potrafi jeść tylko miękkie, nie lubi ryb i twardych smaczków. Jest dość ciapowata, potrafi się przewrócić, potknąć o własne nogi, czasami bez problemu wskoczy na fotel, a czasami odpadnie, bo chyba źle wyliczy odległość. Jest naprawdę kochana i przymilna, ale cały czas trzeba ją dowartościowywać, jaka jest dzielna i wspaniała, bo jej poczucie pewności i wartości własnej jest zerowe. I tak sobie spokojnie idziemy małymi kroczkami do przodu.3 points
-
No to mamy uzgodniony transport suni do Moli@, no i transporterek dogadany prawie do końca tzn. ktoś od Pana ma teraz się kontaktować w celu odebrania i przewieźć go na wieś. Trzymaj się sunieczko, już niedługo będziesz na mięciutkim w ciepełku spała i zawsze pełen brzuszek miała.3 points
-
Gajulka w porządku. Dostaje leki (antybiotyki i osłonowe, dziś już bez przeciwbólowego) i ma smarowaną powiekę. Szew wygląda ładnie. Smutne tylko, że abażur przeszkadza. Widać to po zachowaniu Gajulki, szczególnie na spacerach. Dzisiaj zawadziła abażurem o krawężnik i się przewróciła:/ W domu też nie jest łatwo, cały czas się o coś obija bidulka. Za to Iguś nie jest w ogóle uciążliwy. Widzi, że z Gajulką nie jest do końca w porządku i nie męczy Gajki. Głównie się przygląda z zainteresowaniem, ale i z lekkim zaniepokojeniem. Nie mogę się już doczekać zdjęcia abażuru. Co przegapiłem tym razem? Spostrzegawczość nie jest moją mocną stroną;)2 points
-
Tak myślę, że fantastyczny domek się Mazurkowi trafił, Pan naprawdę super, widać, że przejęty i wrażliwy...Zresztą cała rodzina super, do tego przesympatyczna, co ja będę tylko Pana chwalić :) No, ale nie da się ukryć spisał się Pan na medal.2 points
-
W poniedziałek 24.02 o godzinie 11:00 mamy pierwszą wizytę w gabinecie rehabilitacyjnym. Rehabilitantka obejrzy Pikusię ...+ pierwsze ćwiczenia.2 points
-
Dobrze by było wieźć ją w jednym transporterku całą drogę. Wyjąć ją czyt też wypuścić dopiero w docelowym miejscu i to w pomieszczeniu. Nie musi wtedy mieć smyczy.2 points
-
Rudzielca trzeba zawieść na przegląd do weta... + podstawowe badanie krwi..., odrobaczyć i umawiać sterylkę. Ładna, malutka panienka..., umaszczenie / kolor na topie... mam nadzieję że szybko znajdzie swego człowieka2 points
-
Dlatego zaproponowałam trytytki, łatwiej zamocować i mocniejsze niż sznurek. Może Pan będzie miał, mężczyźni miewają takie rzeczy "na stanie" ;)2 points
-
Kiedyś...gdy Lusia wyadoptowana ode mnie z przytuliska uciekła z DS własnie pod Tarczynem....i poczytałam o tym piekle pseudo-schronu w Wągrodnie...obiecałam sobie że pomoge kiedyś jakiejś bidzie z tego miejsca... Jesi nikt inny się nie znajdzie to podejme się opieki tzn. będe ogarnić jakoś finanse i szukać domu dla tej malizny. Musze tylko pomyśleć do jakiego hoteliku ją wysłac...i tez potrzebowałabym pomocy z transportem....2 points
-
Straszną mamy pogodę , nikogo nie można wyprosić na dwór, Lunka zobaczyła jak leje i nawet nie wyszła dziś na nocne siku, Kulka jak to Kulka, próbuje przetrwać wklejona w kanape :) A tu przed tą koszmarną pogodą, która nie odpuszcza- świeciło ładnie słońce, więc wygrzewały się stare psie kości :) Tu z Łatką trójłapką A tu dla różnorodności Pola , zwana Pauliną . Pola, jako bezimienna młoda sunia, została zabrana z łańcucha, od budy bez budy i uratowana od strasznego życia2 points
-
Umościć się na kolanach z plastrem pasztetowej ,)1 point
-
1 point
-
Sunia zostanie zapakowana do transporterka Przez Pana i nie wyjdzie dopóki, nie dojedzie do hoteliku ;) Czyli z pomysłu wiązania smyczy do kontenerka rezygnujemy, jako potencjalnie niebezpiecznego.1 point
-
Rozumiem, chodzi tylko o to, że uznałaś chyba, że twój post został zignorowany, a po prostu była o tym mowa już wcześniej :)1 point
-
Ja bym jej raczej nie przywiązywała w ten sposób. Przypiełabym krótką smycz puszczoną luzem. Tylko to akurat wszystko kwestia gustu - jednym się podoba jedno a innym co innego :) I to co jednemu się spodoba, komuś innemu może się wydawać po prostu brzydkie i na odwrót ;)1 point
-
Ja dla suni przeznaczę 50zł,Poker obiecała załatwić pieniążki na sterylizację to też trzeba zapisać.Sterylizacja jest też bardzo istotna. seramarias umieść sobie w 3 poście np.informacyjnym czy rozliczeniowym wszystkie deklaracje tak będzie najlepiej nie trzeba będzie szukać po wątku. Kto zostanie skarbnikiem suni? No i jakieś imię trzeba wymyślić może Nila,Ayse;Asu;Talia;Elisa;Alev;Inci;Ayla itp.1 point
-
Obwiązanie może się łatwo sunąć ...., wszystkie drzwiczki / klapki trzeba zabezpieczyć - z czterech stron drzwiczki przywiązać do szkieletu kontenerka - popychając sunia nie wyprze. Na dno kontenerka położyć podkład a na to ręcznik czy kawałek kocyka. Jakby się dało to kocyk przywiązać do czterech rogów kontenera - sunia nie ściągnie / nie zwinie - nic nie wypłynie ,)1 point
-
Będę w przyszłym tygodniu z Miłą u weta na pobranie krwi, to poproszę, żeby zobaczył to oko. Do okulisty na pewno by się warto było wybrać. Od razu skontrolowalibyśmy stan usuniętego oka, czy nic się tam nie dzieje. Ale to będą spore koszty. Nie rozumiem zupełnie postępowania takich ludzi jak ta pani z Rudy... po co zajmować komuś czas, dywagować, planować, obiecywać, dawać nadzieję... ktoś sobie podnosi ego przez to czy jak??? ostatnio jest to już normą i zaczyna mnie to irytować.1 point
-
Jejku, jaki wybór abażurów. I jak tu wybrać? (a lajki wyszły:/)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziewczyny, no porządziłam się trochę i zabukowałam Rudzi miejsce u Moli@ .1 point
-
Promyczek przeżywa drugą młodość...szybki, zwinny, ciekawski, odważny :) Dr Agnieszka z lekka zaszokowana "to Promyczek" a chłopczyk zamerdał ogonkiem na przywitanie zwrot na pięcie i leci pogonić dwa myśliwskie młode psiaki ,) Mały szatan z niego ,) Pobrano krew na poziom hormonów. Kupiłam tablety Koszt- badanie krwi + leki - około 220zł / zostanie wystawiona faktura na przelew Waga 9,5 kg1 point
-
Tysiu będę szczera, ja z natury jestem introwertykiem, do tego nieśmiałek i dzik, pomogę materialnie, ale do ludzi to ja się nie nadaję :( Może ja źle rozmawiam z tymi fundacjami, naprawdę się staram, sporo mnie nerw te rozmowy kosztują, na pewno osoba bardziej asertywna wypadałoby lepiej. Tylko myśl o tej suni motywuje mnie żeby dzwonić dalej. Ja raczej nie byłabym dobrą osobą decydującą i naprawdę wolałabym, żeby podjął się tego ktoś operatywny, zorientowany w temacie, kto wie jak rozmawiać i zadbać o interesy suni. Ja to nawet ze znalezieniem hoteliku mam problem....1 point
-
1 point
-
Faktycznie Mikropsy zajmują się tylko mikrusami do 5kg, nie doczytałam informacji o wielkości suczki, przepraszam. Dom dla Kundelka - tak, chyba ten sam, ale pamiętam, że swego czasu mieli DT w Warszawie. Pies na Zakręcie nie podaje numeru telefonu, bo to tylko wolontariat i ludzie zasypywali ich zgłoszeniami - a teraz doczytałam, że teraz współpracują z Fundacją Azylu pod Psim Aniołem to może warto uderzyć bezpośrednio do Fundacji? Na stronie Fundacji jest parę telefonów. W sprawie interwencji takie dwa: 501 258 303 lub 509 117 723 (i one są podane również w rubryce: "biuro Fundacji")1 point
-
Trudno powiedzieć, ja widziałam ją tylko na zdjęciu, Pan mówił, że mała ale nie miniaturka. Ja wiem, że "mała" to pojęcie względne. Mam suczkę miniaturkę i ona jest mniejsza od kota, waży niecałe 3 kg, dla mnie mała suczka to taka trochę większa od kota, ale każdy ma swoje wyobrażenie...1 point
-
Pewnie panika na moim obliczu tak podziałała na siłę medyczną. A jak nie będę mógł potem zdjąć? Widać, że Gajulce nie jest komfortowo. Jednak jest lepiej, niż się spodziewałem. Na dzisiejszym popołudniowym wyjściu mała mordka była nawet pogodna. Nie czuje się też chyba źle, bo bardzo ładnie paszczyła na inne psiaki. Bardziej mnie stresuje, że trzeba cały czas uważać na Gajkę. Głównie ze względu na Igusia. To taki pokaźnych rozmiarów musi być. Już dla owczarków jest duży. Gajulka z abażurem wygląda tak.1 point
-
1 point
-
Codziennie robiliśmy sobie wyprawę, żeby połazić z małą mordką i nadpobudliwym labkiem. Gajulka była przeszczęśliwa. Byliśmy nad Soliną (tu Gajula patrzy raczej mało przyjaźnie na Igusia) Była okazja do pobrykania w śniegu (i to padającym:) Nawet udało się zrobić zdjęcie Gajki na tle Połonin:) Po każdej takiej wyprawie psiska zalegały. Nawet Iguś nie zawracał głowy. Teraz psinki odsypiają wrażenia.1 point
-
Nareszcie w domu;) Ostatnich kilka dni spędziliśmy w Bieszczadach. Oczywiście z czworołapami. Podróż trwała długo, więc po przyjeździe psiska wskoczyły na narożnik i tylko patrzyły, czy będzie micha. Po kolacji było żebractwo u Gajulki (bo jak można nie dać smaczka swojej ukochanej psince) A później przyszedł czas na leki Gajulca:) Gajka ma takie gustowne pudełeczko (w tle zielona herbata)1 point
-
Zostaliśmy obdarowani super bazarkiem :) https://www.dogomania.com/forum/topic/351358-wielki-bazarek-biżuteryjno-ciuszkowy-dla-babć-do-23022020-roku/ To co uzbierało się z moich bazarków (jeszcze nie rozliczone w całości) ,jest wsparciem na codzienne utrzymanie, głównie na jedzonko i smaczki. To co uda się uzbierać z bazarku eziek, chciałabym przeznaczyć na potrzeby weterynaryjne babć, zwłaszcza Kulkę, która ma problem z uszami i kupujemy drogie maści. Druga rzecz - szczepienia babć, lada chwila pokłoni się przed nami wścieklizana1 point
-
Psy doskonale wiedzą, kiedy nie są akceptowane. Ludzie na dzień dobry kochać nie muszą, ale lubić - koniecznie tak. Czy ktoś zna szczecińskich trenerów? Jest tam ktoś, kto nieodpłatnie pomógłby właścicielom zrozumieć się z Szantą? Jedno spotkanie może wystarczyć. A poza tym - myślę, że byłoby dobrze, aby DT uczył podopiecznego reakcji na jedno słowo - siadania na słowo "siad". I nagradzania zawsze pochwałą, zawsze tym samym słowem - najłatwiej "dobrze" - a nieregularnie smakołykiem prawidłowej reakcji. Rozumienie bodaj jednego słowa ułatwi nawet lękliwemu psu pierwsze chwile w nowym domu, a nowi właściciele będą mieli za co chwalić psa. Bo tak, to zwierzątko wpada w obcy dla siebie świat, a nowi ludzie tez nie wiedza, jakim językiem odezwać się do psa. Można jednym i tym samym słowem zawsze wszystkie zwierzaki w DT przywoływać do jedzenia - jednym i tym samym słowem, bez dodawania imienia. to wtedy zapowiedź jedzenia, plus "dobrze", kiedy pies idzie do miski, mogłaby stać się tym kolejnym słowem w komunikacji z nowymi ludźmi. Rozumienie trzech słów - dobrze jako zapowiedź nagrody, siad - wiadomo co, i sygnał wydania jedzenia - to już pies ma na czym się oprzeć. "Dobrze" przy wszystkich serdecznościach w DT, zamiast wielości innych słów, "dobrze", kiedy pies jest wypuszczany na wybieg czy sam nawiązuje kontakt - i nie zalewanie psa dźwiękami, których właściciele nie powtórzą - to mogłoby pomóc niejednemu strachajle. I każdemu innemu też.1 point